Login lub e-mail Hasło   

Jak zdobyć zaufanie potencjalnej ofiary - na przykładzie Świętego Bractwa

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.psychomanipulacja.pl/baza/swi(...)ary.htm
Wszystko zaczyna się od dyskretnej obserwacji i odkrycia jak największej ilości słabych punktów werbowanej osoby. Potrzebny jest szczegółowy wywiad na temat dotych...
Wyświetlenia: 1.449 Zamieszczono 05/04/2007

Wszystko zaczyna się od dyskretnej obserwacji i odkrycia jak największej ilości słabych punktów werbowanej osoby. Potrzebny jest szczegółowy wywiad na temat dotychczasowego życia człowieka, na temat jego zainteresowań, planów na przyszłość, problemów z jakimi boryka się na co dzień.

Nie mówimy o sobie zbyt wiele, a jeżeli już to robimy to w taki sposób, aby wzbudzić wokół siebie aurę tajemniczości i niezwykłości.

Wysłuchujemy z ogromną cierpliwością i zainteresowaniem nawet najbardziej nudnych wywodów.

Cały czas dajemy tej osobie do zrozumienia, że zależy nam na jej szczęściu i że jej los nie jest nam obojętny.

Osobom z problemami finansowymi udzielamy wsparcia materialnego.

Jeżeli zostaniemy zaproszeni do mieszkania, należy obserwować jak wyglądają wzajemne relacje członków rodziny.

Jesteśmy do dyspozycji „potrzebującego” 24 godziny na dobę (na każde jego wezwanie).

Robimy wrażenie osoby, która kiedyś była w podobnej sytuacji, a teraz z jakiejś przyczyny pozbyła się wszelkich problemów i jest naprawdę szczęśliwa.

Jeżeli „haczyk” zostanie połknięty (czyli co dalej ?):

Teraz stopniowo rozpoczyna się wprowadzanie ofiary do grupy. Organizujemy wcześniej opracowane przez kadrę kierowniczą spotkanie na którym wprost nie możemy wyjść z zachwytu nad nowo poznaną osobą. Spotkanie upływa (niby to przypadkiem) na rozmowie o wszystkim co interesuje wprowadzaną osobę.

Kilku członków bractwa opowiada o swoim dawnym, pełnym cierpienia życiu, kwitując swoje świadectwo uśmiechem i słowami „ale to już należy do przeszłości”. Jeszcze kilka komplementów, mały drobiazg w prezencie i można umówić się na następne spotkanie („tak nam się z tobą dobrze rozmawia. Może przyjdziesz jeszcze kiedyś? Będziemy czekać”).

Po kilku tego typu spotkaniach, osoba obdarowana przez nas licznymi prezencikami, czasami zadłużona po uszy zaczyna mieć wyrzuty sumienia. Przecież tak wiele od nas otrzymała, a sama nic specjalnego nie wniosła. Oczywiście zapewniamy, że wcale nie oczekujemy niczego w zamian, ale by pomóc pozbyć się jej wyrzutów sumienia proponujemy drobne prace na rzecz bractwa.

Te drobne zajęcia to np.: adresowanie kopert, pomoc w kuchni czy w innych pracach domowych, oczywiście nie zapominamy o pokazywaniu jacy to jesteśmy szczęśliwi z obecności tej osoby. Po jakimś czasie niby to niechcący, przeprowadzamy między sobą rozmowę o planowanym wieczorem spotkaniu dla członków bractwa - jesteśmy bardzo podekscytowani. W naszym gościu budzi się ciekawość (chyba dzisiejszej nocy nie będzie mógł zasnąć).

Sytuacja powtarza się aż do skutku, to znaczy do momentu, gdy nasz kochany nieszczęśnik zapyta o owo niesamowite spotkanie.

A wtedy...(moment decyzji o przystąpieniu do grupy):

Cóż, jesteśmy zmuszeni poinformować ciekawskiego gościa, że nie jesteśmy pewni czy jest gotowy na tak mocne i wspaniałe przeżycia duchowe (przecież troszczymy się o jego dobro). W sumie jednak dobrze się składa, bo zapytał w ostatniej chwili - właśnie kończyliśmy przyjmowanie nowych członków i jeśli chce się jeszcze załapać to musi podjąć decyzje praktycznie natychmiast. Uff! Ile to się człowiek musi napracować nad jedną zagubioną owieczką, ale ona jeszcze będzie musiała za to zapłacić i to z nawiązką. Jeszcze kilka formalności związanych z obowiązkami, każdego członka (na razie mały pakiecik, aby adepta za bardzo nie wystraszyć) i już prawie osiągnęliśmy zamierzony ceł.

Teraz pora na zapłatę!

Tak, tak! Dosyć tego dobrego, teraz my będziemy brać! Chyba się nie dziwisz? Czy naprawdę myślałeś, że w dzisiejszym świecie dostaje się coś za darmo?

Zacznijmy od tego, że niedługo świat ulegnie zagładzie, ale nie martw się my Jej unikniemy, jeśli tylko nasze działania będą podobały się „szefowi” . Ty oczywiście też musisz się postarać, bo chyba nie chcesz umrzeć w tak młodym wieku?

Tych wymagań nie ma wiele, naprawdę, wszystko jest do przejścia, tylko spójrz na nas - jesteśmy tacy szczęśliwi!

Nie wolno ci oszukiwać, każda próba zatajenia przed nami czegokolwiek źle się dla ciebie skończy, nasz bóg wszystko widzi.

Twoja rodzina cię nie kocha, wcale im na tobie nie zależy. Nie wierzysz? Powiedz im o nas i naszej nauce, a będą próbowali na wszelkie możliwe sposoby, pozbawić cię Łaski, która cię czeka za posłuszeństwo i wierność naszemu bogu.

Dobra materialne są tym co w szczególny sposób cię ogranicza, co nie pozwala ci na pełne przeżywanie Tajemnicy. Jest jednak ktoś, kto zdejmie z ciebie to brzemię i uwolni od cierpienia.

Biedny ten nasz Mistrz, musi dźwigać taki ciężar, bo przecież każdy z nas był kiedyś ograniczony przez podobne brzemiona.

Czy już wiesz, że jesteś więźniem swojego ciała ? Tak, to bolesna prawda, ale i na to mamy sposób - „wyzwalanie się z ciała”. To długi proces, absolutnie niezbędny na drodze do wiecznego życia. Zdradzimy ci przepis, tylko pamiętaj w tej sprawie trzymaj język za zębami, bo o tym wiedzą jedynie wtajemniczeni.

Sprawa ma się następująco:

Daj swojemu ciału „popalić”, ogranicz mu sen, po co marnować tyle cennego czasu, lepiej uczcić boga. Sugerujemy pobudkę o 4.00 rano, wszyscy tak robimy. Chyba nie chcesz się wyróżniać?

Jeden posiłek dziennie, jesteś wolny więc sam decydujesz, kiedy spożyjesz ten posiłek. Możesz jeść co chcesz, ale wiedz zwierzęta mają duszę. No to co przechodzimy na wegetarianizm?

To co nas ogranicza trzeba niszczyć, więc zadaj ciału ból za każdym razem, gdy nie dość sumiennie wykonywałeś nasze polecenia. Jeśli chcesz możemy podarować ci coś ostrego, może być żyletka?

Związać się z jedną osobą na całe życie ? Przecież to zbrodnia przeciwko ludzkości ! U nas jest inaczej, sam wiesz, jesteśmy zwolennikami wolnej miłości.

To już zupełnie inny świat

Cóż, przestało ci się podobać ? A czy ktoś cię zmuszał byś do nas przyszedł?

Kto chodził za nami i błagał by się przyłączyć, by uczestniczyć w naszej misji ? Przecież podzieliliśmy się z tobą naszymi obawami co do twojej gotowości na dołączenie do nas. Teraz już za późno, nie masz możliwości odwrotu, albo jesteś z nami, albo wcale cię nie ma, giń, przepadnij!

Chcesz odejść? Chyba żartujesz, przecież my cię pogrążymy. Pamiętasz na przykład co zrobiłeś tamtego wieczoru? My pamiętamy, nawet zrobiliśmy ci zdjęcia na pamiątkę, może twoja żona będzie zainteresowana. Jak myślisz, ucieszy się?

Starałam się tutaj, w nieco ironiczny sposób przedstawić typowy schemat działania sekty, na przykładzie Świętego Bractwa.

Świadectwo byłej członkini bractwa spisała
Joanna Chaberska
Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji

Podobne artykuły


386
komentarze: 337 | wyświetlenia: 412904
124
komentarze: 93 | wyświetlenia: 61157
103
komentarze: 232 | wyświetlenia: 49179
65
komentarze: 127 | wyświetlenia: 28146
53
komentarze: 63 | wyświetlenia: 26622
48
komentarze: 41 | wyświetlenia: 6385
45
komentarze: 11 | wyświetlenia: 17563
37
komentarze: 41 | wyświetlenia: 6060
34
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5621
35
komentarze: 26 | wyświetlenia: 10085
33
komentarze: 52 | wyświetlenia: 9981
32
komentarze: 24 | wyświetlenia: 7218
31
komentarze: 31 | wyświetlenia: 5289
26
komentarze: 27 | wyświetlenia: 5533
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska