Login lub e-mail Hasło   

Lampy (audio)

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://audioton.republika.pl
O lampach część I Pewnego razu w Ameryce.. Kiedy w 1907 roku, Amerykanin Lee de Forest opatentował lampę elektronową, triodę, a następnie rozpoczął regularne nadawanie programu...
Wyświetlenia: 67.709 Zamieszczono 14/04/2007

O lampach część I

Pewnego razu w Ameryce..

Kiedy w 1907 roku, Amerykanin Lee de Forest opatentował  lampę elektronową, triodę, a następnie rozpoczął regularne nadawanie programu radiowego, rozpoczęła się era burzliwego rozwoju elektroniki. Trioda, lampa o trzech elektrodach była pierwszym elementem wzmacniającym prąd elektryczny. Szybko znalazła zastosowanie w technice tak cywilnej jak i wojskowej. Nastała era łączności radiowej. Lampy królowały do lat siedemdziesiątych, kiedy to wyparł je wynaleziony w latach 1948-49 tranzystor (tranzystor  ostrzowy wynaleziony został przez Bardeena i W. H. Brattaina w 1948 r.,  a przez W. Shockley'a w  1949 r.  tranzystor warstwowy ). Przez wiele lat były zapomniane, bo wydawało się że tranzystory i układy scalone, a później technika cyfrowa wyprze je zupełnie. Ale okazało się że lampy mają też swoje zalety. Co bardziej osłuchani melomani z rozczarowaniem stwierdzali, że dźwięk z urządzeń tranzystorowych też jest daleki od ideału. Narzekali na suchość i metaliczność dźwięku, brak tej szczególnej atmosfery i wykończenia. Lampy mimo że wprowadzają więcej zakłóceń,  mają z reguły słabszy bas,  są mniej trwałe i kłopotliwe w użyciu  - mają niezaprzeczalną zaletę: potrafią "wyczarować" wspaniałą atmosferę, a gorąca i sugestywna średnica zadowala najbardziej wybrednego  konesera kobiecego wokalu. Oczywiście takie wspaniałe efekty uzyskamy ze wzmacniacza z najwyższej półki. Faktem też jest, że najdroższe wzmacniacze kosztują więcej niż luksusowy samochód. Ale i tańszy  wzmacniacz ukaże nam swoje niezaprzeczalne zalety.  Słuchając go możemy być pewni, że muzyka dostarczy nam wiele przyjemności. Renesans lamp znalazł swoje odzwierciedlenie w produkcji wzmacniaczy tak czysto lampowych, jak o hybryd lampowo-tranzystorowych, gdzie lampy pełnią rolę przedwzmacniacza. Ciekawostką jest, że niektóre firmy stosują lampy w przetwornikach cyfrowo-analogowych przetwarzających strumień bitów z odtwarzacza CD na sygnał analogowy.

Krótko o budowie.
Lampa elektronowa składa się ze szczelnego naczynia (najczęściej szklanego, czasem stalowego) z umieszczonymi w niej elektrodami. Z wnętrza wypompowano powietrze, dlatego nazywa się je lampami próżniowymi. W lampie elektronowej znajdują się przynajmniej dwie elektrody - anoda i katoda, pomiędzy nimi mogą przepływać swobodne elektrony. Źródłem swobodnych elektronów jest katoda. Jeżeli katoda jest podgrzewana (pośrednio lub bezpośrednio) to elektrony są emitowane na wskutek zjawiska zwanego termoemisją. Natomiast lampy z zimną katodą emitują elektrony  dzięki specjalnym materiałom (np. cez) wrażliwym na światło czy pole elektryczne.
W zależności od liczby elektrod lampy dzielimy na diody (2 elektrody), triody (3 elektrody), pentody (5 elektrod), heksody itd. W lampach o dużej mocy (powyżej 1 kW) lampy są chłodzone wodą lub powietrzem. W każdej lampie próżniowej oprócz elektrod znajduje się mała płytka z pochłaniaczem gazów (getterem). Zadaniem pochłaniacza jest poprawienie próżni przez chemiczne lub fizyczne wchłanianie resztek gazów. W lampach małej mocy pochłaniaczem jest bar, napylony na wewnętrzną ściankę bańki. Warstwa baru tworzy charakterystyczną lustrzaną plamę na ściance. Dolna część bańki zakończona jest cokołem zawierającym wyprowadzenie elektrod lampy i grzejnika. 

Dwa zdania na temat zastosowania.
Lampy są stosowane w układach prostowniczych (diody), w układach wzmacniających (triody, pentody), oraz w układach generacyjnych do wytwarzania drgań o różnych częstotliwościach. Lampy są również stosowania do przetwarzania sygnałów świetlnych na elektryczne (fotokomórki)  i elektrycznych na świetlne (chyba wszyscy znamy - lampy kineskopowe w telewizorach, komputerach czy oscyloskopach).

Diody, triody i pentody.
Dioda.

Została wynaleziona w Anglii w 1904 roku przez Johna A. Fleminga. On tez pierwszy skonstruował prostownik z użyciem diody próżniowej.  Jest lampą próżniową dwuelektrodową - ma katodę i anodę. Katoda jest podgrzewana grzejnikiem. Gdy żarzenie katody jest wyłączone, to dioda jest izolatorem. Między katodą a anodą jest próżnia, przez którą nie przepływa prąd. Natomiast jeżeli przez grzejnik  przepływa prąd, katoda także rozgrzewa się i następuje termoemisja elektronów. Ciekawostką jest fakt, iż Thomas Alva Edison podczas prac nad swoja żarówką (koniec lat 70 XIX wieku) zauważył zjawisko termoemisji lecz nie potrafił tego praktycznie zastosować. Katoda jest otoczona chmurą elektronów, które, jeżeli do anody przyłączymy napięcie, to w zależności od jego bieguna będą przyciągane do niej  lub odpychane. Dodatnie napięcie na anodzie powoduje przyciąganie elektronów i w konsekwencji przepływ prądu, a ujemne blokuje ich przepływ.  Z uwagi na jednokierunkowe przewodzenie prądu diody są wykorzystywane w układach prostowniczych do zamiany prądu zmiennego na stały. Dioda obecnie rzadko stosowana, jedynie niektórzy producenci stosują ją w wysokiej klasy wzmacniaczach lampowych. Zastępowana jest półprzewodnikowymi diodami prostowniczymi, które są o wiele sprawniejsze i mniej kłopotliwe w użyciu.

Trioda. 
Konstrukcja triod różni się od diody wprowadzeniem między anodę i katodę trzeciej elektrody, zwanej siatką sterującą
W większości triod siatka sterująca ma postać spirali otaczającej katodę. Dzięki zastosowaniu siatki prąd anody zależy nie tylko od napięcia anody, ale i od napięcia siatki. Zazwyczaj siatka ma niewielki potencjał ujemny (kilka woltów) względem katody, natomiast anoda ma wysoki potencjał dodatni (kilkadziesiąt lub kilkaset woltów) względem katody. Siatka działa odpychająco na chmurę elektronów, otaczających katodę. Jednakże przyciągające pole elektryczne anody przenika przez zwoje siatki i wyciąga elektrony. Prąd anody zależy więc od gęstości nawinięcia siatki, od napięcia siatki i napięcia anody. Jest tym większy, im bliższe zeru jest ujemne napięcie siatki, im wyższe jest napięcie anody oraz im rzadsza jest siatka.
W triodzie małe zmiany napięcia siatki powodują duże zmiany prądu anody. I ta właściwość triody wykorzystywana jest do budowy wzmacniaczy.
 Charakterystyka triody.
Podstawową charakterystyką opisującą działanie triody jest  charakterystyka (statyczna, czyli bez obciążenia) anodowo - siatkowa (rysunek powyżej) Pokazuje nam ona jak zmienia się prąd anody (Ia) przy zmianie napięcia siatki (Us) przy stałym napięciu anody. Jak widzimy jest to krzywa która wznosi się bardziej lub mniej stromo (zależy to od lampy) by po przekroczeniu napięcia siatki "zero", nieznacznie wznieść się, a potem opadać. Co możemy odczytać z tej charakterystyki? Otóż widzimy, że przy pewnym, charakterystycznym dla danej lampy, ujemnym napięciu siatki prąd anody wynosi 0 (punkt  A na krzywej). Związane jest to z hamującym działaniem siatki, która wtedy w pełni kompensuje oddziaływanie anody. Punkt ten nazywamy zatkaniem. Od punktu A do punktu B krzywa wznosi się łagodnie. Pomiędzy punktami B i C charakterystyka tworzy (prawie) prostą. Jest to tzw. liniowy odcinek charakterystyki, najczęściej wykorzystywany jako roboczy odcinek pracy wzmacniacza. Punkt D to obszar nasycenia, a opadający odcinek DE związany jest z szybkim wzrostem prądu siatki (Is), która "podkrada" elektrony pędzące do anody. Dla każdej lampy ustala się kilka charakterystyk, dla różnych napięć siatki.
Jak wspomniałem roboczym odcinkiem triody jest prostoliniowy odcinek BC.  Trioda (wzmacniacz) pracuje wtedy w klasie A. Mamy wtedy najmniejsze zniekształcenia ale i małą sprawność wzmacniacza. 

Charakterystyki rodzinne.
Działanie triody opisują dwie charakterystyki: siatkowa i anodowa. Charakterystyka siatkowa została opisana wyżej. Natomiast charakterystyka anodowa opisuje wpływ zmian napięcia anody (Ua) na prąd anody (Ia) mierzony przy stałym napięciu siatki (Us). Są to ważne charakterystyki, ponieważ pozwolą nam one ustalić punkt pracy wzmacniacza i dopuszczalną moc strat, której nie powinna przekroczyć lampa podczas pracy. Ponadto na podstawie charakterystyki lampy możemy ustalić wiele ważnych parametrów lampy. Dla lampy wyznacza się nie jedną charakterystykę, lecz całą rodzinę  charakterystyk tak anodowych jak i siatkowych. Na rysunkach charakterystyki (tutaj przybliżone, dokładne w katalogach lamp) podwójnej triody ECC88, wykorzystanej w przedwzmacniaczu.

Co nam mówią charakterystyki?
Pierwsza z lewej, siatkowa pokazuje jak zmienia się natężenie prądu anodowego (Ia) w zależności od zmian napięcia siatki (Us) dla kilku wybranych napięć anody (w tym wypadku dla 5 napięć: 60 V, 90 V itd.)  Prostoliniowa część charakterystyki jest najczęściej wykorzystywana w pracy triody jako wzmacniacza. Wstępna polaryzacja siatki (punkt P)  dla napięcia anody 60V, została ustawiona na  ok. -1V, tak że znajduje się mniej więcej w połowie prostego odcinka charakterystyki. Przez anodę płynie wtedy prąd o wartości  ok. 10 mA (przykładowo). Jeżeli zastosujemy inne napięcia zasilania anody, wstępną polaryzację siatki możemy łatwo ustalić poprzez odczytanie wykresu (np. przykładając linijkę na wykres). Polaryzację siatki ustalamy za pomocą rezystora katodowego i upływowego siatki (patrz niżej). Są to charakterystyki statyczne, czyli dla samej lampy, bez obciążenia. Jeżeli lampa pracuje w układzie, punkt pracy ustala się inaczej.

Charakterystyka anodowa, odwrotnie, mówi nam jak będzie zmieniał się prąd anody gdy będziemy zmieniać napięcie na anodzie, przy stałej wartości napięcia siatki. Hiperbola (czerwona krzywa) mocy admisyjnej (Pa) wskazuje nam jaką bezpieczną moc możemy uzyskać przy danym napięciu anody. Wartości prądu leżące powyżej hiperboli są zabronione - prowadzą do szybkiego zużycia lampy. I tak np. dla napięcia 100V wartość prądu powyżej15 mA powoduje przekroczenie dopuszczalnej mocy (1.5 W dla ECC88). Policzmy: P = U * I = 100V * 0.015A = 1.5W.

Pojemności triody.
W triodzie występują trzy pojemności międzyelektrodowe: pojemność siatka-katoda Csk, pojemność anoda-katoda Cak i pojemność anoda-siatka Cas. Pojemności międzyelektrodowe są jednym z czynników które decydują o granicznej górnej częstotliwości, na jakiej może pracować układ z triodą. Najbardziej szkodliwa jest pojemność Cas, ponieważ stanowi ona niepożądane pojemnościowe sprzężenie między obwodami siatkowym i anodowym, czasami prowadzące do sprzężeń (wzbudzeń). Wzmacniacz staje się wtedy generatorem. Pojemności te podane są w danych technicznych lamp.

Podstawowe parametry triody.

 1. Nachylenie charakterystyki prądu anodowego Sa (transkonduktancja, w literaturze anglojęzycznej spotyka się oznaczenie "S") - rysunek z lewej - jest ważnym parametrem, wskazuje  bowiem o ile miliamperów zmienia się prąd anodowy przy zmianie napięcia siatkowego o 1 Volt, przy stałym napięciu na anodzie. Patrząc na charakterystykę siatkową na pierwszy rzut oka możemy zorientować się o jej wartości. Jeżeli krzywe wznoszą się "stromo" transkonduktancja jest wysoka. Jeżeli wznoszą się łagodniej - mała. Trioda o dużym nachyleniu charakterystyki jest bardziej "czuła", bowiem małe zmiany napięcia  na siatce powodują duże zmiany prądu anodowego. Nachylenie opisujemy wzorem: Sa = DIa/DUs (mA/V) dla Ua = const  (grecka litera D - delta - oznacza przyrost jakiejś wartości). Lampa ECC88 ma duże nachylenie, wynosi ono 12,5 mA/V.

2. Rezystancja wewnętrzna (dynamiczna) oznaczana grecką literą r (ro), lub Ri. Pamiętamy prawo Ohma? Rezystancja (opór) jest to stosunek napięcia do prądu płynącego przez przewodnik. R = U/I. Podobnie jest z rezystancją lampy. Opór wewnętrzny lampy jest to stosunek przyrostu napięcia anody do przyrostu prądu anodowego, przy stałym napięciu siatki. ra=DUa/DIa (kW). Jeżeli napięcie na siatce zmienia się, to i rezystancja lampy jest inna (stąd rezystancja dynamiczna). Rezystancja wewnętrzna maleje ze wzrostem prądu anody. Dlatego producenci lamp podają ją dla jednej lub dwóch, najczęściej używanych napięć anody i siatki.

3. Współczynnik amplifikacji
(wzmocnienia) Ka (m) wskazuje, ile razy silniej działa na prąd anodowy zmiana na napięcia na siatce, niż tak sama zmiana napięcia anodowego. Ka = DUa/DUs przy Ia =const. Współczynnik wzmocnienia można także obliczyć znając rezystancję wewnętrzną i nachylenie charakterystyki bowiem Ka = ra*Sa. Jak widzimy Ka jest tym większy, im większe jest nachylenie charakterystyki, i im większa jest rezystancja wewnętrzna. Współczynnik Ka lampy ECC88 wynosi 33, przy rezystancji wewn.2,64 kW. Pośród triod małej mocy rekordowy współczynnik wzmocnienia ma lampa ECC83, wynosi on Ka = 100, przy rezystancji wewnętrznej 62.5 kW. Osiągnięcie wyższych wartości jest niemożliwe, ponieważ w triodzie pole elektryczne anody oddziałuje na pole siatki i prąd anody silnie zależy od napięcia anody (zerknij na charakterystykę anodową). Wady tej nie ma pentoda. Tutaj współczynnik Ka = 6000 przy rezystancji wewnętrznej 0.5 MW, nie jest niczym szczególnym. Istnieje jeszcze parametr, który nazywa się przechwytem (Da), będący odwrotnością współczynnika amplifikacji. Da = 1/Ka = DUa/DUa, dla Ia = const.

4. Moc admisyjna oznaczana przez Pa. Jest to moc dopuszczalna, jaka może być tracona w anodzie lampy. Po przekroczeniu wartości mocy admisyjnej anoda rozgrzewa się za bardzo i lampa ulega zniszczeniu. Dla każdej lampy producenci podają moc admisyjną, której nie możemy przekraczać. Oblicza się ją ze wzoru Pa = Ua*Ia (znamy to z lekcji fizyki). Zwróćmy uwagę na czerwona hiperbolę na charakterystyce anodowej powyżej. Dopuszczalne natężenie prądu anody Ia, dla danego napięcia anody obliczamy ze wzoru Ia = Pa/Ua, gdzie Pa to moc admisyjna podana przez producenta. Natężenie to powinno być takie, by moc obliczona przez nas znajdowała się polu poniżej hiperboli.

Równanie triody
Istnieje ścisła współzależność trzech parametrów lampy: wzmocnienia, nachylenia charakterystyki i oporu wewnętrznego. Zależność ta ujęta jest wzorem: 
Ka = ra*Sa.  Jest to tzw. równanie różniczkowe (wewnętrzne) lampy trójelektrodowej. 

Triody we wzmacniaczach.

Wzmacniacze lampowe w istotny sposób różnią się do wzmacniaczy tranzystorowych. Mają dużą impedancję wejściową (jest to zaleta, bo nie obciążają źródła) i wyjściową (to już gorzej). Wzmacniacze lampowe są sterowane napięciem, natomiast we wzmacniaczach tranzystorowych potrzebna jest moc dla sygnału wejściowego (czyli, źródło powinno dawać napięcie i prąd). Wyjątek stanowią tranzystory unipolarne które są sterowane napięciem. We wzmacniaczu lampowym amplituda sygnałów jest duża a napięcie  zasilania jest bardzo duże  (czasem ponad 1000V!).
Wzmacniacz tak lampowy jak i tranzystorowy może pracować w trzech podstawowych układach: ze wspólną katodą (dla tranzystora - wspólnym emiterem), wspólną siatką (wspólną bazą) i wspólną anodą ( wspólnym kolektorem).

UkładyWspólna katoda (WK)Wspólna siatka (WS)Wspólna anoda (WA)
Schemat
Wsp. wzmocnienia napięciowego
Ku = Uwy/Uwe (m)
duży 
-m
duży
m+1
~1 (m/1+m)
Wsp. wzmocnienia. prądowego
Ki = Iwy/Iwe
duży~1duży
Impedancja wejściowa Zwedużamała
m razy mn. niż WK
bardzo duża
(m razy niż WK)
Impedancja wyjściowa Zwydużab. dużamała
Faza sygnałuodwróconazgodnazgodna
Częstotliwość granicznaśredniabardzo dużaduża

Układ ze Wspólną Katodą.
Jest to najczęściej stosowany układ. Duże wzmocnienie napięciowe i duża impedancja wejściowa powodują że spotykamy go praktycznie w każdym stopniu wejściowym, w przedwzmacniaczach i wzmacniaczach małej mocy. Do niego odnoszą się charakterystyki - siatkowa i anodowa - w przypadku pracy bez sygnału (statyczne). Do pracy z sygnałem zmiennym wykreśla się charakterystyki dynamiczne.
 Na rysunku  przedstawiono układ wzmacniacza - stopnia wejścia. Sygnał zmienny podawany jest przez  kondensator C1 podawany jest na siatkę triody. Dla zapewnienia poprawnej pracy wzmacniacza siatka sterująca powinna być spolaryzowana ujemnym napięciem stałym. Polaryzacja powoduje że zawsze przez lampę (i tym samym rezystory R2 i R3) płynie jakiś prąd. Przy stałym napięciu anody będzie on zależał od napięcia polaryzującego siatkę. Najczęściej polaryzacja siatki sterującej jest realizowana za pomocą rezystorów R2 i R1 - jest to tzw. minus automatyczny (cathode bias). Cechuje się on dobrą stabilizacją napięcia siatki, w znacznym stopniu niezależną od zmian warunków zasilania czy starzenia się lamp. W układach wzmacniacza mocy często stosuje się polaryzację siatki stałą, ze względu na większą, możliwą do  uzyskania  moc z triody.  (zobacz poniżej - "Polaryzacja siatki")
Kondensator elektrolityczny C2 o pojemności 20-50 mikroF zwiera prąd zmienny do masy. Użycie tego kondensatora ma wpływ na pracę układu - kondensator ZWIĘKSZA współczynnik wzmocnienia, natomiast ZMNIEJSZA pasmo przenoszenia. Jeżeli usuniemy go, powstanie lokalne sprzężenie zwrotne, które poszerzy pasmo przenoszenia, zmniejszy ilość zniekształceń, lecz zmniejszy wzmocnienie. Wybór opcji zależy od konstruktora.
Sygnał małej częstotliwości po dotarciu do siatki, moduluje napięcie siatki i tym samym  zmienia się prąd anodowy. Na rezystorze obciążeniowym R3 otrzymujemy wzmocniony, modulowany sygnał.  Sygnał na wyjściu wzmacniacza (na anodzie) jest przesunięty w fazie o 1800 w stosunku do sygnału wejściowego. Sterowanie siatkowe jest sterowaniem napięciowym, dlatego w obwodzie siatki sterującej nie płynie prąd sygnału małej częstotliwości
Jest to podstawowy układ pracy triody.
Wzmacniacze, których obciążeniem jest rezystor, nazywa się wzmacniaczami oporowymi.

Polaryzacja siatki

By lampa zgodnie z założeniami przewodziła prąd o odpowiedniej wartości, jej siatka sterująca musi być spolaryzowana ujemnie (najczęściej). Wartość tego napięcia zależeć będzie od rodzaju lampy i warunków w jakich lampa ma pracować (np. napięcia zasilania). Praktycznie spotyka się dwa sposoby polaryzacji siatki:
- polaryzacja stała (fixed bias),
- polaryzacja automatyczna (cathode bias)

Polaryzacja stał
a 
Najprostszym sposobem polaryzację stałą można uzyskać włączając pomiędzy siatkę a masę układu odpowiednią ilość ogniw stałych. Ze zrozumiałych względów nie praktykuje się tego. W praktyce właściwą, ujemną wartość polaryzacji uzyskuje się z oddzielnego uzwojenia transformatora zasilającego i prostownika. 
Zalety takiej polaryzacji to:
- możliwość  uzyskania dokładnej i odpowiednio niskiej wartości napięcia ujemnego (niektóre lampy wymagają napięcia siatki nawet do -200V),
-  w układach z triodą większa (około dwukrotnie) możliwa do uzyskania moc w porównaniu do polaryzacji automatycznej.
Wadą polaryzacji stałej, oprócz większych kosztów, jest skłonność do wystąpienia dryftu prądu anodowego lampy, związanego ze starzeniem się lamp czy tp., co prowadzi do niestabilności punktu pracy. 

Polaryzacja automatyczna

Częściej spotykanym rozwiązaniem jest polaryzacja automatyczna. Spotyka się ją tak w lampach przedwzmacniacza jak i w stopniach mocy, tak we wzmacniaczach single ended jak i push pull. 
Jak to działa? Zobaczmy na rysunek obok:
Napięcie zasilające, +Uz, podawane jest na anodę lampy. Płynący  prąd anodowy Ia, od plusa (umownie) zasilania wywołuje spadki napięcia na trzech elementach obwodu: na rezystorze R3, na rezystancji lampy (RL) i na rezystorze katodowym R2. Spadki napięć te zależne będą wyłącznie od wartości rezystancji poszczególnych elementów obwodu anodowego, z tego  względu, że prąd płynący przez te elementy jest jednakowy. Spadek napięcia na rezystorze katodowym R2 powoduje, że katoda ma napięcie dodatnie (+UR2) w stosunku do masy. Z tego wynika, że masa ma napięcie niższe niż katoda - czyli jeszcze inaczej, masa ma napięcie (bardziej) ujemne w stosunku do katody
Jedno już ustaliliśmy - masa ma wprawdzie potencjał 0 (zero), ale liczony względem "samej siebie", natomiast liczony względem katody - ma potencjał niższy, czyli napięcie jest ujemne.  Punkt odniesienia możemy bowiem sobie dowolnie ustalać i mierzyć względem niego potencjały - umownie przyjęto że masa ma potencjał zero.
Pozostaje do wyjaśnienia rola rezystora R1. Jak wspomniałem kilkanaście wierszy powyżej ("Układ ze wspólną katodą"), w obwodzie siatki nie płynie prąd (no, prawie). Siatka jest sterowana tylko napięciem. 
Jeżeli w jakimś obwodzie nie płynie prąd, to dowolne  punkty połączone  rezystorem (o dowolnie dużej wartości) mają takie same potencjały (nie płynie prąd, więc nie ma spadku napięcia na rezystorze). Z tego wynika, że jeżeli siatkę połączymy rezystorem o dużej nawet wartości z masą układu, to jej potencjał będzie wynosił zero. Jak wiemy, potencjał zero jest bardziej ujemny względem katody lampy o wartość UR2, więc jest tak, jakbyśmy siatkę zasilali napięciem ujemnym -UR2. Proste? 
Zalety:
- prostota i taniość układu,
- dobra stabilizacja napięcia siatki. Gdy z jakiegoś powodu (np. zmiana napięcia anodowego, starzenie się lampy) prąd anodowy ulegnie zwiększeniu, to spadek napięcia na rezystorze katodowym zwiększy się, (i tym samym na siatce), co spowoduje ograniczenie prądu anodowego - i odwrotnie. Jak widzimy daje to efekt stabilizacji - sprawdź na charakterystyce siatkowej tę zależność (powyżej). 
Wady:
- strata mocy na rezystorze katodowym. Nie jest to dokuczliwe w lampach małej mocy, natomiast lampy mocy mają duży prąd anodowy i z reguły wymagają dużych, ujemnych napięć siatki, co powoduje znaczne straty na tych rezystorach - czasem kilkadziesiąt wat.
- zmienne napięcie (wzmacniany sygnał użyteczny) jest osłabiane na rezystorze katodowym, co powoduje zmniejszenie wzmocnienia stopnia. Z tych powodów R2 musi być zablokowany kondensatorem o dość dużej pojemności, by przenosić bez strat niskie częstotliwości (zob. rysunek powyżej "Układ ze wspólną katodą"). Każdy kondensator, a elektrolityczny w szczególności, w torze sygnałowym jest złem koniecznym ze względu na przesunięcia fazowe i zniekształcenia sygnału. 

Rezystor R1 ma zwykle wartość od 100 k do1 M. Mniejsza wartość będzie obciążać źródło sygnału, zbyt duża powoduje, że będą słyszalne szumy termiczne rezystora. 
Rezystor katodowy R2 ma wartość od kilkudziesięciu omów do kilku kiloomów. W lampach małej mocy ma małą moc, natomiast w lampach mocy, gdzie prądy są duże, jego moc może wynosić od kilku do nawet kilkudziesięciu Wat.

Bez polaryzacji?
Na rysunku obok widzimy układ w którym brak jest rezystorów polaryzujących siatki lamp L1 i L2. Czy aby na pewno? Polaryzacja lampy L1 jest zapewniona przez  rezystor R2 i potencjometr P. 
A jak jest spolaryzowana siatka lampy L2?  Prosto - rezystor katodowy drugiej lampy (R4) ma dużo większą wartość  (np. 40 k) niż rezystor katodowy (R2) lampy pierwszej (np. 1 k), na tyle dużą by powstały na nim spadek napięcia był większy od sumy spadków napięć powstałych na rezystorze R2 i oporze wewnętrznym lampy L1. Na rysunku widzimy, że rezystor katodowy R2 daje spadek napięcia +4 V, a lampa L1 + 50 V, co na wyjściu (anodzie) tej lampy daje napięcie +54  V względem masy. Rezystor R4 ma taką wartość, że powstały na nim spadek napięcia jest większy niż na anodzie lampy L1 o 6 V (w tym wypadku jest to +60 V). Ponieważ siatka lampy L2 jest zasilana bezpośrednio z anody L1, różnica napięć pomiędzy katodą a siatką L2 wynosi -6 V (60-54=6 V), co właśnie spełnia wymagania zasilania ujemnym napięciem tego typu lamp.

Układ ze wspólną siatką. 
Układy ze wspólną siatką, ze względu na wysokie częstotliwości graniczne wykorzystywane są najczęściej jako wzmacniacze w głowicach wielkiej częstotliwości. Można spotkać je we wzmacniaczach małej częstotliwości jako odwracacz fazy lub w układzie wzmacniacza zwanym katodyną. Mają liczne zalety (zob. powyżej) ale bardzo wysoki opór wyjściowy ogranicza nieco ich zastosowanie. 

Układ ze wspólną anodą
Układ ze wspólną anodą nazywany jest przekornie wtórnikiem katodowym. W układzie tym anoda jest dla składowych zmiennych zwarta poprzez źródło zasilania do masy. Współczynnik wzmocnienia wtórnika jest nieco mniejszy od jedności. Faza sygnału wyjściowego jest zgodna z fazą sygnału wejściowego. Impedancja wejściowa wtórnika jest duża, praktycznie równa R1. Rezystory R1 i R2, podobnie jak w poprzednim układzie,  służą do ustalania punktu pracy wtórnika (napięcia polaryzacji siatki). Aby poprawić pracę wtórnika  przy ujemnych impulsach stosuje się czasami przesunięcie punktu pracy w kierunku dodatnich napięć, poprzez np. włączenie rezystora pomiędzy siatkę a zasilanie anody. Natomiast impedancja wyjściowa jest bardzo mała i wynosi: Rwy = 1/Sa  (np. dla  lampy ECC88, która ma Sa = 12.5 mA/V, rezystancja wyjściowa wynosi 80 omów). W ten sposób wtórnik katodowy stanowi jak gdyby transformator impedancji z wysokiej na niską. Współczynnik wzmocnienia prądowego wtórnika jest bardzo duży. Ze względu na swoje właściwości wtórnik katodowy znalazł zastosowanie jako wzmacniacz wstępny, separator  i wzmacniacz mocy. 
Na rysunku brak kondensatora elektrolitycznego zwierającego R2, co świadczy o zastosowaniu lokalnego sprzężenia zwrotnego. Zastosowanie tego kondensatora da efekty jak w układzie ze wspólną katodą, ale wzmocnienie i tak nie będzie większe niż 1.

Trioda w stopniu mocy.
Triody mogą pracować tak w stopniach przedwzmacniaczy jak i w stopniach mocy. Wprawdzie w stopniach mocy popularniejsze są tetrody i pentody, ale triodowe wzmacniacze  single ended czy przeciwsobne,  pracujące w czystej klasie A są chętnie używane przez wyrafinowanych audiofilów. Ze względu na pracę na liniowej części charakterystyki, mimo niskiej sprawności takich układów, wzmacniacze takie oferują czysty dźwięk o niskich zniekształceniach. 
(Na rysunku - układ triody mocy, Single Ended, z obciążeniem transformatorowym. Siatka spolaryzowana automatycznie)


Szumy lamp
Lampy szumią. Szumią bardziej niż elementy półprzewodnikowe. Szumią bo taka jest ich natura. Triody szumią mniej niż pentody. Są specjalne lampy o niskich szumach, przystosowane do układów o wysokim wzmocnieniu (jak np. wzmacniacze mikrofonowe).
Szum lampy składa się z trzech składowych:
- efekt śrutowy. Nazwa pochodzi stąd, że w głośniku występuje on w postaci odgłosów przypominających uderzanie kuleczek śrutu sypanych na twardą powierzchnię. Powstaje on w wyniku fluktuacji termicznej elektronów w czasie. Im większy prąd anodowy, tym większy efekt szumu. Ma charakter szumu białego, czyli jego częstotliwość zawiera się od zera, do - teoretycznie - nieskończoności.
- efekt migotania. Polega na wahaniu emisji elektronowej w różnych miejscach powierzchni katody. Słyszalny jest w niższych częstotliwościach.
- fluktuacja prądu siatkowego. Teoretycznie w obwodzie siatki prąd nie płynie, praktycznie pewna niewielka wartość tego prądu występuje. Jego wahania dają szum, który ma charakter szumu białego (szerokopasmowego).
Ponieważ najsilniej wzmacniane są sygnały (więc także i szumy) w przedwzmacniaczu, dlatego ważne jest by tutaj pracowały lampy "niskoszumne"  i o dużym nachyleniu charakterystyki siatkowej (Sa). Lampy powinny pracować przy możliwie małym prądzie anodowym i małym prądzie siatki ekranującej (w przypadku tetrod i pentod). Niektórzy producenci lamp podają w charakterystykach lamp "Równoważną oporność szumów dla efektu śrutowego".

Szumy  rezystorów
Nie tylko lampy szumią. Szumią półprzewodniki (tam także występuje efekt śrutowy) ale szumią także rezystory. Związane jest to z bezładnym ruchem elektronów w rezystorze. W elektronice przyjmuje się, że szum można przedstawić jako równoważne źródło napięciowe lub prądowe szumu. Po prostu wartość szumu (który trudno przedstawić jako jakąś wartość fizyczną) przedstawia się w postaci np. napięcia, jakie jest generowane przez szumiący opornik.
Wartość szumu opornika zależy od jego konstrukcji (warstwowy szumi mocniej niż wykonany w materiału o jednorodnej strukturze), od wartości oporu (rezystancji) i temperatury. Duża wartość rezystancji i wysoka temperatura powodują, że szum jest większy. Szum termiczny rezystora ma charakter szumu białego.
Najbardziej słyszalne są szumy rezystora w obwodzie siatkowym lampy. Duża wartość tego rezystora i "wrażliwość" siatki na wszelkie, nawet niewielkie sygnały, powodują że jest najbardziej krytycznym (oprócz lamp) elementem układu wzmacniacza, generującym najwięcej szumów. Dlatego konstruując przedwzmacniacz zwróćmy uwagę na jakość tego rezystora - zalecane są niskoszumne, a przynajmniej tzw. pięciopaskowe, czyli o tolerancji 1%, ze względu na wyższą jakość materiału z jakiego są wykonane. Ponadto wartość rezystancji rezystora siatkowego powinna być wyśrodkowana - na tyle wysoka, by nie obciążać zbytnio poprzedniego stopnia (co może prowadzić do tłumienia wysokich częstotliwości) i na tyle niska, by nie występowały nadmierne szumy. Zwykle ma on wartość ok. 500k. Ponieważ, jak pamiętamy, wartość szumu rośnie wraz z temperaturą, nie podgrzewajmy dodatkowo tego rezystora (jak i innych), umieszczając go w pobliżu gorącej lampy. 

Wielka, mała czwórka czyli triody małej mocy.
Podwójne triody małej mocy serii ECC zdobyły dużą popularność. Najbardziej znane to ECC 81, 82, 83. Ich odpowiednikami amerykańskimi są 12AT7, 12AU7, i 12AX7. Posiadają wersje specjalne, militarne, o różnych wyprowadzeniach, napięciach żarzenia i oznaczeniach. Wspólne są charakterystyki siatkowe i anodowe. 
ECC81. 
Mała szklana bańka, wyprowadzenia typu noval (9 nóżek). Napięcie żarzenia 6.3V lub 12.6V przy połączeniu szeregowym. Posiada wysoki współczynnik wzmocnienia, może być zastosowana jako wtórnik katodowy. Ma dość niski poziom szumów i lepiej niż ECC83 przenosi wysokie częstotliwości. Jest dość łatwa do wysterowania. Nie ma dobrej liniowości. Jej brzmienie jest jasne, czasem metaliczne, chociaż ciepłe. Zbliżony charakter posiada ECC85, która ma jednak inne wyprowadzenia.
ECC82.  
Różni się od poprzedniczki innymi odległościami pomiędzy elektrodami i skokiem siatki, w celu uzyskania innej charakterystyki. Może pracować jako stopień sterujący (driver) o małej impedancji. W pojedynczym stopniu osiąga wzmocnienie ok. 17 razy. Dostarcza stosunkowo duży prąd przy niskim napięciu anodowym. Chętnie wykorzystywana jako wtórnik katodowy w sytuacji, gdy potrzebna jest  moc do wysterowania stopnia wyjściowego. Brzmienie jest pozbawione podkolorowań, nieco beznamiętne.
ECC83.  
Najczęściej używana trioda małej mocy. Ma duży współczynnik wzmocnienia (70 - 100) Doskonale nadaje się do stopni, gdzie wymagane jest duże wzmocnienie. Dobrze nadaje się do rozdzielania fazy o sprzężeniu katodowym, zapewnia dobrą równowagę faz. Ma dobrą liniowość i dość dużą impedancję wewnętrzną (62,5 kW). Brzmią ciepło i gładko, są synonimem brzmienia lampowego.
6SN7
Obok ECC 83 najbardziej popularna lampa stosowana w układach audio. Posiada szklaną bańkę oprawioną w cokole i 8 wyprowadzeń (oktal). Jest starszą konstrukcją. Ma umiarkowane wzmocnienie (20), lecz najbardziej liniową charakterystykę. Doskonale nadaje się do wzmacniaczy pracujących w klasie A. Ma małe szumy i stosunkowo niewielką skłonność do mikrofonowania. Dźwięk jest doskonały, ciepły, czysty i miękki.

Lampowe rekordy.

Lampa o najniższym napięciu anodowym.
Na początku lat 60. przemysł zaczął produkować wzmacniacze tranzystorowe. Ale ponieważ miały one małą częstotliwość graniczną (tranzystory germanowe) nie można było ich zastosować np. w mieszaczach w głowicach UKF. W ten sposób w układzie tranzystorowym musiała zostać zastosowana lampa. Była nią podwójna trioda, ECC86 produkowana przez Philipsa jeszcze w 1999 roku, którą można zasilać napięciem anodowym 6.3 V lub 12.6 V. Dzięki tak niskiemu napięciu anodowemu można było produkować samochodowe odbiorniki radiowe zasilane wprost z akumulatora samochodu. Napięcie żarzenia to 6.3 V, prąd żarzenia 0.33 A. Prąd anodowy to 0,9 mA dla napięcia anodowego 6,3 V, 2,5 mA dla 12,6 V. Maksymalne napięcie anodowe - 30 V. 
Najbardziej długowieczna lampa
Najbardziej długowieczną lampę małej mocy (i rozmiarów) wyprodukował także Philips (jeżeli się mylę, napiszcie) 6111WA, której czas pracy to 100 000 godzin ("lepsze" lampy małej mocy to ok. 10 000 godzin i to jest dobry rezultat!). Używa ich firma Audio Note w swoim odtwarzaczu kompaktowym AN-CD3  jako bufor wyjściowy (pracuje w układzie wtórnika katodowego).

Strefa niższych napięć
Nie wszystkie lampy muszą być zasilane napięciem anodowym rzędu setek volt. Oprócz wspomnianej  ECC86, obecnie dość rzadko spotykanej, popularną jest lampa ECC88. Jej nominalne napięcie anodowe to 90 V, przy sporym prądzie anodowym 15 mA i wzmocnieniu 33. Jej odpowiednikami są: "lepsza" wersja E88CC, 6922, amerykańska 6DJ8 czy rosyjska 6N23P.
Także rosyjska lampa małej mocy, podwójna trioda 6N1P (6H1P) może pracować z niskim napięciem anodowym, nawet 50 V, mimo że zalecane napięcie pracy wynosi 250 V. Przy tak niskim napięciu anodowym, napięcie siatki jest już dodatnie. Ma moc 2,2 W i wymaga większego prądu żarzenia - 600 mA przy 6,3 V. Układ elektrod jak w ECC88, w niektórych aplikacjach może ją zastąpić.
Inną interesującą lampą niskonapięciową, jest także rosyjska trioda małej (a może już średniej?) mocy 6N6P (6H6P), o napięciu anodowym 120V, dużym prądzie anodowym 28 mA. Napięcie siatki -2V. Moc tej lampy to prawie 5 W, wymagany jest duży prąd żarzenia - 0,75 A przy napięciu 6,3V.

Triody mocy
Triody w stopniu końcowym przeżywają renesans. Mimo małej sprawności są chętnie montowane przez producentów, a wśród audiofilów wzmacniacze triodowe mają opinie najlepiej grających. Wzmacniacze triodowe nie muszą być słabowite, chociaż okupione jest to z reguły większym skomplikowaniem konstrukcji, ponieważ dla zwiększenia mocy łączy się wiele lamp równolegle. Stosuje się też, mimo pewnych wad, polaryzację stałą triody,  ponieważ daje ona dwukrotnie większą moc wyjściową w porównaniu do polaryzacji automatycznej.

Poniżej podaję zestawienie najważniejszych parametrów lamp małej mocy . Te parametry mogą się nieco różnić, w zależności od producenta lampy. Dokładne charakterystyki wielu lamp znajdziecie na stronie www.mif.pg.gda.pl/homepages/frank/index.html.

Typ lampyECC81ECC82ECC83ECC85ECC88ECC86

 6SN7
(6N8S)

6N1P6N6P
Napięcie żarzenia (V)6,3/12,66,3/12,66,3/12,66,36,36,36,36,36,3
Prąd żarzenia (A)0,3/0150,3/0150,3/0,150,450,3650,30,60,60,75
Napięcie anody (typowe)Ua250V250V250V250V90V6,3V250V250V120V
Prąd anody Ia (mA)1010,51,210150,99ok.828
Napięcie siatki Us (V)-2-8,5-2,0-2,7-1,3-0,4-8-5-2
Wsp. wzmocnienia m5517100583314203522
Nachylenie Ka (mA/V)5,52,21,66,112,52,62,5ok.511
Rezystancja wewnętrzna Ra (KW)107,762,59,72,657,7ok. 71,8
Moc anodowa (W)    1,8   4,8

 

O lampach część II

Tetroda

Jak wspomniałem w poprzedniej części, triody mają pewne ograniczenia: współczynnik wzmocnienia nie wyższy niż 100, niezbyt dużą rezystancję wewnętrzną. Prąd anody  silnie zależy od napięcia anody, dlatego że pole elektryczne oddziałuje na pole siatki. Chęć zwiększenia współczynnika amplifikacji i lepszej izolacji anody lampy od jej katody stała się powodem wprowadzenia  przez Waltera  Schottky'ego w 1915 roku (niektóre źródła podają że w 1919 r.) do triody drugiej siatki, ekranującej, na która przykłada się duży potencjał dodatni. Wprowadzenie tej siatki daje zmniejszenie pojemności Cas, zwiększenie współczynnika amplifikacji Ka i rezystancji wewnętrznej ra. Niepożądanym efektem w tetrodzie, w przypadku napięcia anodowego niższego od potencjału siatki drugiej, jest efekt emisji wtórnej elektronów z anody, które  na wskutek większego potencjału siatki ekranującej są przez nią wychwytywane. Powoduje to w pewnym obszarze malenie prądu anodowego ze wzrostem napięcia anodowego i dużą nierównomierność charakterystyki (tzw. efekt dynatronowy - zobacz z lewej). Efekt dynatronowy można usunąć projektując specjalną konstrukcję elektrod. Lampy o takiej, specjalnej konstrukcji elektrod nazywane są tetrodami wiązkowymi lub strumieniowymi. W lampie takiej tworzy się ładunek  przestrzenny o dużej gęstości w obszarze anoda-siatka ekranująca, który przeciwdziała trafianiu elektronów wtórnych, wybitych z anody, na siatkę ekranującą. W takiej lampie załamanie charakterystyki anodowej jest minimalne. Pojemność przejściowa tetrod strumieniowych jest stosunkowo duża (0,3 - 1  pF), współczynnik amplifikacji Ka jest niewielki (rzędu 100 V/V) a rezystancja wewnętrzna ra nie przekracza dziesiątków kiloomów.  Tetrody małej mocy znajdują zastosowanie dla pracy w wysokich częstotliwościach, do granicy 1000 MH. Tetrody strumieniowe, o dużej mocy, najczęściej stosuje się we wzmacniaczach mocy, w stopniu wyjściowym, gdzie obciążeniem jest transformator głośnikowy.  Rezystory R1 i R2 automatycznie ustalają punkt pracy (cathode bias), natomiast R3 i C3 polaryzują siatkę ekranującą S3.  Oczywiście, zamiast polaryzacji automatycznej można zastosować polaryzacje stałą (zob. strona "O lampach cz. III). Kondensator C2 zwiera do masy sygnał zmienny, zwiększając wzmocnienie stopnia. 
(Na rysunku z lewej- podstawowy układ tetrody z obciążeniem transformatorowym).

Stare ale jare. 
Najbardziej znana tetroda to 6L6, pierwotnie o mocy 19 W mocy i stalową bańkę, późniejsza jej odmiana 6L6GC o szklanej bańce miała już moc 30 W. Nadal jest używana, także w drogich wzmacniaczach McIntosha i Rogersa. Współczesny odpowiednik to rosyjska lampa Sovtek 5881. Inne tetrody to 7581, 6550C, El 37 a także KT 66. Charakter brzmienia tetrod jest różny, zależnie od typu. Ogólnie jest bardzo słodki, otwarty i czysty. Niektóre lampy mają konstrukcję na pograniczu tetrody strumieniowej i pentody, tzn. mają pięć elektrod, lecz pracują jak tetroda  (KT 66, KT 77, KT 88). 


Pentoda.  
Zasadniczą jednak poprawę własności tetrody uzyskuje się przez wprowadzenie trzeciej siatki (hamującej) między anodę i drugą siatkę i połączenie je z katodą, najczęściej wewnątrz lampy.  Powstała w ten sposób pentoda (Jobst w 1926 roku) odznacza się doskonałymi właściwościami wzmacniającymi, bardzo małą pojemnością anoda - siatka pierwsza (Cas 0,002 - 0,05 pF) i wysoką opornością wewnętrzną ra (1 - 2 MW).  Współczynnik amplifikacji Ka ma wartość dziesiątki razy większą niż trioda (1000 i więcej). 
 W pentodzie siatka pierwsza leżąca najbliżej katody jest siatką sterującą. Siatka druga ma duży, stały potencjał dodatni. Dzięki temu, że potencjał siatki drugiej jest stały, pole elektryczne w pobliżu katody zależy tylko od napięcia siatki pierwszej. Oznacza to, że siatka druga ekranuje (osłania) katodę i siatkę pierwszą od wpływów anody. Elektrony przepuszczone przez siatkę pierwszą są przyciągane przez siatkę drugą i nabierają coraz większej prędkości. Większość z nich przelatuje przez otwory siatki drugiej dostając się w pole przyciągania anody. Anoda ma zwykle potencjał wyższy od potencjału siatki drugiej. W związku z tym elektrony są dalej przyspieszane i uderzają w anodę z dużą prędkością, wywołując emisję wtórną elektronów z anody. Zmniejsza to prąd anody w lampie czteroelektrodowej (tetrodzie), ponieważ elektrony wtórne dobiegają do siatki drugiej. Dlatego w pentodzie jest siatka trzecia, połączona z katodą (a więc o potencjale zerowym).  Dzięki temu pomiędzy siatką trzecią a anodą istnieje pole elektryczne hamujące elektrony wtórne wylatujące z anody. Elektrony te są zawracane do anody i  prąd anody nie ulega zmniejszeniu.
Nachylenia charakterystyk siatkowych triody i pentody są podobne, natomiast rezystancja wewnętrzna pentody ra jest kilkanaście a nawet  kilkadziesiąt razy większa od rezystancji triody (dzięki osłonięciu siatki sterującej od wpływu pola anodowego). Wynika stąd, że współczynnik wzmocnienia pentody jest wyższy  (pamiętamy? Ka = Sa*ra). 
Charakterystyki anodowe pentody  (rys. powyżej) różnią się od charakterystyk triody. W przeciwieństwie do triody, charakterystyki anodowe pentody mają charakterystyczne nasycenie - przy dużych zmianach napięcia anody Ua, prąd anody Ia, w zakresie nasycenia prawie się nie zmienia. Nasycenie to występuje dzięki ekranującemu działaniu siatki drugiej. Przy stosowaniu pentody jako wzmacniacza odcinkiem roboczym charakterystyki anodowej jest poziomy, płaski odcinek charakterystyki, bowiem dla tego zakresu wielkości raKa mają wartości największe. Charakterystyki anodowe są charakterystykami podstawowymi. Według nich określamy warunki pracy lampy. Charakterystyki siatkowe stosuje się rzadziej.  Ponieważ w pentodzie zmiana napięcia anodowego nie wpływa na prąd anodowy, to charakterystyki siatkowe wykonane przy różnych napięciach Ua praktycznie się nie różnią. Różnią się natomiast charakterystyki siatkowe wykonane przy różnych napięciach na siatce ekranującej. 
We wzmacniaczach mocy pentody używane są najczęściej w stopniu końcowym. Mają one z reguły mniejszą rezystancję wewnętrzną (rzędu kilku kiloomów) od pentod napięciowych. Nachylenie charakterystyki pentod mocy jest rzędu kilku miliamperów na volt.

Jakie są zalety pentody?
1. Bardzo duża rezystancja anody,
2. Liniowość pentody jest dużo lepsza niż tetrody,
3.Napięcie Ua anody może bardziej zbliżyć się do zera niż w przypadku triody, więc napięcie wyjściowe może osiągnąć większe poziomy - sprawność pentody jest dużo wyższa.

W wady?
Wprowadza zniekształcenia - harmoniczne w niej powstające są głównie nieparzyste (w przeciwieństwie do triody) które ludzki słuch odbiera jako bardziej przykre niż harmoniczne parzyste. Dlatego też układy z pentodami muszą mieć dokładniej niż w przypadku układów triodowych zaprojektowane tory redukcji zniekształceń (pętle sprzężenia zwrotnego). Drugą wadą pentody są większe szumy własne - od 6 do 14 dB większe niż w triodzie. Wynika to z bardziej złożonego kierowania strumieniem elektronów między elektrodami, przez co ich ruch jest bardziej skomplikowany. W efekcie szum generowany przez pentodę jest szumem różowym, który jest szczególnie irytujący dla naszych uszu. 
(Na rysunku z lewej -podstawowy układ pracy pentody z obciążeniem transformatorowym. Polaryzacja siatek podobnie jak w tetrodzie - zobacz powyżej) 
Pentod, podobnie jak tetrod praktycznie nie używa się w stopniach wejściowych wzmacniaczy Hi-Fi (chociaż amerykańscy producenci nie odżegnują się od nich). Chętnie natomiast  wykorzystane są pentody mocy w stopniach wyjściowych, jako elementy wzmacniające o dużej sprawności. 
Tak pentody jak i tetrody mocy mogą pracować w układzie single ended, jak i przeciwsobnym (zob. niżej i rozdział "O lampach cz. III i IV)

Mocne lampy. 
Jedną z częściej używanych pentod mocy jest EL34, (odpowiednik  6CA7) opracowana przez Philipsa i Mullarda. Początkowo były wykorzystywane w "piecach" gitarowych i one przeszły do historii jako "lampowy Rock" Przy napięciu 800 V i w czystej klasie B, pracując  w układzie przeciwsobnym EL34 dostarczyć moc do 100 W. W układach Hi-Fi są cenione jako lampy o ciepłym brzmieniu, z silnym basem i słodkimi sopranami. Dobrze wykonany wzmacniacz z EL 34 może być synonimem muzykalności wzmacniaczy lampowych.
Inne pentody które znajdują zastosowanie we wzmacniaczach to słynna EL84 (6BQ7), El 156, i KT 88. 
KT88  może pracować jako tetroda strumieniowa, jej przybliżonym odpowiednikiem jest 6550. Oryginalne KT88 pochodzą z  Wielkiej Brytanii z firmy GEC, obecnie rzadko spotykane. Doskonałą opinią cieszą się ich chińskie repliki, a także słowackiej firmy JJ Electronic, produkowane do dziś. Oferują doskonały, mocny dźwięk i moc do 42 W z pojedynczej lampy.  

Moce wyjściowe lamp mocy 
Podane wartości maksymalne w watach,  mocy ciągłej czyli RMS.

LampaSingle-ended
klasa A
Push-pull
klasa A
Push-pull
klasa AB1
stała polaryzacja
Push-pull
klasa AB1
polaryzacja katody
Moc wydzielana
na anodzie
EL 341120 (Ultralinear)54 25
KT 88  100 (Ul)50 (Ul)35
655020    
6L6 GC1117,555 30

Od klasy do klasy.
Pamiętamy charakterystykę siatkową triody z części I? Otóż, jeżeli tak ustalimy napięcie  na siatce sterującej (np. za pomocą automatycznego minusa), że punkt pracy wzmacniacza wypadnie w połowie prostoliniowego odcinka BC charakterystyki, to sygnał zmienny podany na wejście zostanie wzmocniony bez zniekształceń. Mówimy, że wzmacniacz pracuje w klasie A. Zauważmy: wstępna polaryzacja siatki Us0 (czy prądu bazy we wzmacniaczach tranzystorowych) ustala nam punkt pracy i jednocześnie powoduje, że przez wzmacniacz cały czas płynie prąd anodowy Ia0 (czy kolektora w układach tranzystorowych). Sygnał zmienny  moduluje ten prąd i otrzymujemy wzmocniony zmienny sygnał . To, że przez cały czas pracy wzmacniacza płynie prąd spoczynkowy jest wadą; wzmacniacz grzeje się bez względu na to czy wzmacnia sygnał czy "ciszę" i moc jest niepotrzebnie tracona. Jest to przyczyną niskiej sprawności wzmacniaczy klasy A, tak lampowych jak i tranzystorowych. 
Lepszą sprawnością charakteryzuje się taki wzmacniacz, któremu przesuniemy punkt pracy tak, aby sygnał wejściowy "zahaczał"  o krzywoliniową część charakterystyki. Przy małych amplitudach sygnału wejściowego, wzmacniacz pracuje w klasie A, czyli bez zniekształceń,  by przy większej oddawanej mocy przejść do klasy B (klasy AB1 i AB2). Powstają pewne zniekształcenia sygnału, lecz wzmacniacz ma większą sprawność. Większość wzmacniaczy tak lampowych jak i tranzystorwych pracuje w tej klasie.
W czystej klasie B pracują wzmacniacze przeciwsobne. Wzmacniana jest wtedy  tylko jedna połówka sygnału. Napięcie Us0 (czyli punkt pracy) ma wartość punktu odcięcia A (patrz rys z lewej). Drugą połówkę wzmacnia druga lampa (tranzystor) połączona przeciwsobnie. W ten sposób obie lampy, naprzemiennie wzmacniają cały sygnał. Jest to stosunkowo dobry sposób na uzyskanie w miarę wiernego sygnału przy oddawanej dużej mocy użytecznej. Sprawność takiego wzmacniacza wynosi 65 - 78%. W tej klasie teoretycznie powinna pracować większość współczesnych wzmacniaczy końcowych (mocy) tak tranzystorowych, jak i lampowych.  Ale w praktyce stosuje klasę AB, o mniejszej lub większej polaryzacji wstępnej. Jest to rozwiązanie bardziej korzystne dla jakości dźwięku, ponieważ problemem jest uzyskanie jak najmniejszych zniekształceń przy przejściu sygnału przez 0, gdy wzmacniacz pracuje  w klasie B. Powstają wtedy zniekształcenia "skrośne". W klasie B pracują zwykle wzmacniacze estradowe, gdzie ważna jest sprawność i moc, natomiast wartość zniekształceń nie ma tak decydującego znaczenia.
Istnieją jeszcze wzmacniacze pracujące w klasie C. Punkt pracy takiego wzmacniacza leży w lewo od punktu odcięcia A (zobacz  punkt Pc na charakterystyce). Charakteryzują się one największą sprawnością lecz dużymi zniekształceniami. Nie używa się ich we wzmacniaczach audio, lecz np. generatorach, nadajnikach czy układach alarmowych gdzie potrzebna jest duża moc a nieważne są zniekształcenia. 

Klasa pracy 
wzmacniacza
Klasa AKlasa ABKlasa BKlasa C
Sprawnośćmałaśredniaduża największa
Zniekształceniamałeniezbyt dużeduże największe
Zastosowaniewzm. napięcia  prądu
stałego i zmiennego,
wzmacniacze mocy.
wzmacniacze mocy
- przeciwsobne
wzmacniacze mocy
-  przeciwsobne
wzm. mocy
w generatorach 
i nadajnikach
Amplituda sygnałów
wejściowych ze
względu na zniekształcenia
maładość dużadużanajwiększa

Pchaj i ciągnij pojedynczo.

Pracę wzmacniacza mocy (konstrukcję) możemy podzielić jeszcze na pracę sinle-ended, push-pull i ultralinear.
Praca single-ended (pojedynczo na końcu - tak by to można przetłumaczyć) polega na tym, iż w stopniu wyjściowym pracuje jedna lampa wzmacniająca całość sygnału. Układ ten cechuje się małymi zniekształceniami, ale jest najmniej wydajny. Wymaga skomplikowanych transformatorów wyjściowych ze szczeliną powietrzną, ze względu ta to, iż przez transformator cały czas płynie prąd, magnesując jego rdzeń.

Push-pull (pchaj i ciągnij) - jest to układ polegający na umieszczeniu w stopniu końcowym wzmacniacza pary lamp pracujących na przemian (przeciwsobnie), wzmacniających osobno połówki przebiegu sygnału. Pozwala to na osiągnięcie wysokiej mocy, lecz charakteryzuje się większymi zniekształceniami związanymi z przejściem sygnału przez zero (tzw. zniekształcenia skrośne, cross-over distortion). Zsumowanie połówek sygnału wymaga starannego dobrania lamp i nie zawsze gwarantuje idealny jego przebieg. 

Ultralinear - Jeżeli siatkę drugą pentody końcowej pracującej w push-pull, zasilimy napięciem pobranym z wyjścia wzmacniacza (odczep na transformatorze) otrzymamy silne, ujemne sprzężenie zwrotne a tryb pracy nazywany jest  ultralinear. Punkt pracy lampy wyjściowej jest "w połowie drogi" pomiędzy pentodą a triodą. Charakteryzuje się dużą stabilnością, dość małymi zniekształceniami i jest często stosowany. (zobacz schemat wzmacniacza push-pull)

Ostatnio wiele słyszymy o wzmacniaczach innych klas, jak D, E, F itd., aż do T. Są to klasy wzmacniaczy, (nie wszystkie audio) pracujących na nieco innej zasadzie. W tych wzmacniaczach używane są elementy półprzewodnikowe. Zobacz na stronie wzmacniacze cz. II.

Jak Mohikanie?
Co jest lepsze tranzystor czy lampa - te dyskusje trwają od lat. Ale entuzjaści słuchania dobrej muzyki wiedzą, że lampy mają się dobrze i nic nie wskazuje na to by miały wymrzeć jak dinozaury. W 1983 Horyzonty Techniki  (nr 2'83) wieściły że lampy znikną z powierzchni ziemi. Jak Mohikanie. Lub dinozaury. 

 

O lampach część III

W poprzednich rozdziałach pisałem o lampach teoretycznie. Obecnie czas na prezentację rozwiązań układowych spotykanych we wzmacniaczach lampowych.
Najprostszy wzmacniacz lampowy składa się z przedwzmacniacza, wzmacniacza mocy z (najczęściej) transformatorem głośnikowym i zasilacza. We wzmacniaczach push-pull dochodzi jeszcze odwraczacz fazy i stopień sterujący (driver) lampami mocy. I tyle, lub tyle. Bowiem przed konstruktorem wzmacniacza lampowego stoi tysiące problemów i problemików, które musi rozwiązać. Ta strona to nie będzie kompletny przewodnik budowy wzmacniacza lampowego, ale postaram się Ci przybliżyć niektóre problemy  i rozwiązania  stosowane we wzmacniaczach lampowych.

Konstrukcje wzmacniaczy lampowych generalnie możemy podzielić na dwie grupy: single ended i push pull. We wzmacniaczach single ended całość sygnału wzmacniana jest pojedynczym elementem wzmacniającym (w poszczególnych stopniach, oczywiście), natomiast we wzmacniaczu push pull sygnał rozdzielany jest na dwie, przeciwsobne fazy i wzmacniany przez dwie lampy końcowe, by po wzmocnieniu być zsumowanym w (najczęściej) transformatorze wyjściowym. Wzmacniacz single ended charakteryzuje się bardzo małymi zniekształceniami, ze względu na pracę w liniowej części charakterystyki lecz ma wady: mała moc wyjściowa (praca w nieefektywnej klasie A), potrzeba użycia transformatora ze szczeliną powietrzną. Wzmacniacze push pull posiadają większą sprawność, lecz wymagają z kolei dobrze dobranych i wyregulowanych lamp oraz dokładnego nawinięcia transformatora, tak, aby zsumowanie sygnału było idealne. 

I. Wzmacniacze Push-pull

1. Przedwzmacniacz i odwracacz fazy

Obecnie we wzmacniaczach wstępnych nie spotyka się innych lamp, tylko triody. Triody bowiem są najbardziej liniowym elementem wzmacniającym, wnoszącym stosunkowo niewielkie zniekształcenia. Przeglądając wiele schematów tak starszych konstrukcji,  jak i tych współczesnych, zauważycie, ze praktycznie stosuje się kilka tylko rozwiązań. Nieco inaczej skonstruowany jest przedwzmacniacz wzmacniacza single ended, a nieco inaczej push-pull.

Odwracacz fazy (stopień symetryzujący, inwerter, split load)
W przedwzmacniaczu push-pull, oprócz wzmocnienia sygnału realizowane odwracanie (rozdział) fazy sygnału, na dwa przesunięte o 1800 sygnały niezbędne do zasilania końcowych lamp mocy. W większości przypadków wystarczy do tego podwójna trioda. Najczęstsze są dwa rozwiązania:
- inwerter z dzielonym obciążeniem (Wspólna Katoda i Wspólna Anoda z odwracaniem fazy)
- inwerter różnicowy.

Układ WK-WA (stopień z dzielonym obciążeniem - cathodyne, distributed load, inverter)
W układzie tym, sygnał poprzez potencjometr głośności P i kondensator C1 przedostaje się na siatkę lampy L1, sterując prądem anodowym lampy. Lampa ta pracuje w układzie ze wspólną katodą, dając na anodzie sygnał wzmocniony i odwrócony w fazie. Sygnał steruje siatką lampy L2 która pracuje w układzie ze wspólną anodą i katodą jednocześnie co pozwala na jednoczesny pobór sygnału z anody i katody tej lampy. Rozdzielony i odwrócony w fazie o 1800 sygnał poprzez kondensatory C2 i C3 podawany jest na dalszy stopień wzmacniacza (najczęściej driver). Rezystory R1 i R2 ustalają potencjał  siatki (punkt pracy lampy L1). Brak kondensatora bocznikującego R2 i R4 powoduje, że lampy są objęte lokalnym sprzężeniem zwrotnym. Rezystory te oczywiście można zbocznikować kondensatorami elektrolitycznymi (20-50 mF) co zwiększy wzmocnienie stopnia, lecz zmniejszy stabilność  układu. R4 i R5 powinny mieć jednakową wartość by wyjściowy sygnał był symetryczny pod względem amplitudy. R6 i R7 rozładowują C2, C3 polaryzując  jednocześnie siatki lamp następnego stopnia (wraz z rezystorami katodowymi tych lamp). Stopień ten pracuje w klasie A, bowiem polaryzacja siatek jest tak dobrana, aby przez lampy cały czas przepływał prąd anodowy, a lampy pracowały na prostoliniowej części charakterystyki. Daje to czysty sygnał o małych zniekształceniach.
. Wadą tego układu jest to, że o ile sygnał pobrany z katody lampy L2  (bo to przecież  wtórnik) ma niską impedancję i łatwo wysteruje następny stopień, to sygnał pobrany z anody tej lampy impedancję ma wysoką (układ WK). Taka nierównomierność impedancji wyjściowych może, przy niewłaściwym dobraniu lamp następnego stopnia prowadzić do zniekształceń, szczególnie w wyższych częstotliwościach.  Lecz mimo tego, ten prosty i efektywny układ jest bardzo często wykorzystywany nawet w wysokiej klasy wzmacniaczach push-pull, .

Inwerter różnicowy (układ parafazowy o sprzężeniu katodowym, long tailed pair, cathode coupled splitter, Schmidt inverter)

W układzie tym,  sygnał podawany jest na pierwszą lampę L1, która pracuje "tradycyjne" w układzie ze wspólną katodą (dodany jest jedynie R4, co nie zmienia układu tej lampy). Ponieważ układ WK odwraca sygnał, możemy pobrać z anody lampy L1 sygnał, (część odwróconą), podczas gdy drugą, nieodwróconą część odbieramy z anody lampy L2, która pracuje - uwaga- w układzie ze wspólną siatką. Po czym to poznajemy? Otóż zwróćmy uwagę na siatkę lampy L2 - jest ona zwarta (dla sygnału zmiennego) do masy kondensatorem C4, co powoduje, że układ taki dla sygnałów zmiennych jest właśnie układem ze wspólną siatką. A skąd jest pobierany sygnał do tej lampy? Z katody lampy L1, do katody L2. Dla prądu stałego siatka jest spolaryzowana poprzez rezystor R6, a rezystory R2 i R4 ustalają wartość tej polaryzacji. Identycznie  (poprzez R1) polaryzowana jest siatka lampy L1. 
Zwróćmy uwagę że inaczej pracują lampy w układzie dla prądu stałego, a inaczej dla przemiennego: dla prądu stałego obie lampy pracują jako układ WK, natomiast dla sygnału przemiennego L1 to układ WK, natomiast L2 to układ ze wspólną siatką (WS).
Układ ten ma dużą zaletę w stosunku do opisywanego wcześniej - jego wyjścia mają jednakową impedancję. Wzmocnienie jest zwykle dwa razy mniejsze niż zwykłego stopnia wzmacniacza oporowego (WK). Napięcia doprowadzone mogą mieć dość dużą amplitudę. Układ ten wydaje się być najlepszy ze względu na swoje właściwości i ma zastosowanie szczególnie tam, gdzie przy dużych mocach stopnia końcowego zależy nam na równomiernym wysterowaniu lamp wyjściowych, w szerokim zakresie częstotliwości, przy małych zniekształceniach. Innymi zaletami są - brak skłonności do samowzbudzania i stosunkowo mały prąd siatkowy w przypadku przesterowania. 
Spotkacie odmiany tego układu, które będą się różniły szczegółami zasilania siatek lamp- ze stałym napięciem polaryzacji (fixed bias) lub automatycznym (kathode bias - na rysunku), lecz zasada działania będzie taka sama.
Jest jeszcze kilka sposobów odwracania i rozdzielania fazy, lecz te dwa są najpopularniejsze.

2. Stopień sterujący (driver)
We wzmacniaczu push-pull nie zawsze stosuje się sterowanie siatek lamp końcowym bezpośrednim sygnałem z odwracacza fazy. Czasami dodaje się dodatkowy stopień, zwany stopniem sterującym (driverem). W tym stopniu używa się lamp o większej mocy i większym prądzie anodowym, tak by można było bez problemu wysterować lampy końcowe, które z reguły wymagają większych napięć sterujących siatki, a czasem nawet prądu siatkowego (triody, tetrody). Ponadto stopień ten dodatkowo wzmacnia sygnał. Stopień sterujący to nic innego jak dwie lampy pracujące w układzie Wspólna Katoda, wzmacniające odwrócony sygnał z poszczególnych wyjść odwracacza fazy.
Rozdzielony i odwrócony w fazie sygnał z poprzedniego stopnia podawany jest na siatki lamp L3 i L4, spolaryzowane dzięki rezystorowi R8 a także R6, R7. Wzmocniony sygnał podawany jest przez kondensatory C5 i C6 na siatki  lamp końcowych. 
Jak widzimy układ jest prosty, a rodzaj zastosowanych lamp zależy od rodzaju lamp końcowych. Pentody, ogólnie rzecz biorąc, są mniej wymagające od triod czy tetrod, nie potrzebują dużych napięć sterujących, czy prądu siatki, dlatego mogą być sterowane lampami o dużej impedancji wewnętrznej, jak np. ECC83 (rezystancja wewnętrzna 65 komów). Triody i tetrody mocy wymagają użycia lamp, które będą miały niski opór wewnętrzny i będą mogły oddać większy prąd anodowy (np. ECC 82, 6SN7)

3. Wzmacniacz mocy

Stopień triodowy
Stopień końcowy we wzmacniaczach push-pull realizowany jest na dwóch triodach, tetrodach lub pentodach mocy. Czasami, w celu zwiększenia mocy wyjściowej łączy się równolegle dodatkową parę lamp. Ponieważ lampy zasilane są wysokim napięciem, jednocześnie dając niewielki (stosunkowo) prąd, w celu dopasowania do niskoomowych głośników (4 i 8 Ohm) należy użyć transformatora. Jest to jeden z najważniejszych elementów (i najdroższych) wzmacniacza lampowego. Źle skonstruowany będzie wnosił najwięcej zniekształceń ograniczając jednocześnie pasmo przenoszenia. 
Triody mocy obciąża transformator podłączony w sposób "klasyczny", z dzielonym uzwojeniem pośrodku (przeciwsobnie), które w tym miejscu podłączone jest do napięcia anodowego. Przez lampy może płynąć duży prąd anodowy (klasa A - mała sprawność lecz małe zniekształcenia) lub mniejszy (klasa AB - większa sprawność, nieco większe zniekształcenia). Klasę B spotyka się we wzmacniaczach gitarowych czy estradowych. 
Przeciwsobne połączenie uzwojeń transformatora ma poważną zaletę - przy idealnie dobranych prądach anodowych i symetrycznych uzwojeniach, prądy płynące przez te uzwojenia wzajemnie się znoszą, przez co unika się nasycenia rdzenia transformatora. Ponadto zniekształcenia nieliniowe (harmoniczne parzyste) znoszą się wzajemnie. 
Triody, mimo że oddają małą moc (sprawność rzędu 20%) są chętnie stosowane we wzmacniaczach dla zaawansowanych audiofilów i melomanów. Także tetrodę i pentodę łatwo przełączyć w triodowy tryb pracy, zwierając siatki ekranujące z anodami przez opornik niewielkiej wartości. Wzmacniacz, oczywiście będzie miał mniejszą moc, lecz zalety wzmacniacza triodowego pozostaną. 

Stopień pentodowy

We wzmacniaczach mocy większą sprawnością charakteryzują się tetrody i pentody. Tetrody i pentody można łączyć z transformatorem tak jak triody w sposób "klasyczny" (patrz rys. powyżej), lub w trybie "ultralinear". Tryb ultralinear, to taka konstrukcja transformatora wyjściowego, w którym część napięcia (20 lub  40%, licząc od środka uzwojeń) jest pobierana (punkty O1 i O2) z uzwojenia anodowego i podawana poprzez rezystory R19 i R20 na siatkę ekranującą tetrody lub pentody (zob. rysunek). Powstające sprzężenie zwrotne znacznie poprawia liniowość i pasmo przenoszenia, poprawia warunki pracy stopnia końcowego, chociaż zmniejsza nieco sprawność układu. Tetrody i pentody pracują "w połowie " pomiędzy trybem triodowym a tetrodowym czy pentodowym, zachowując część zalet jednego i drugiego układu: dobrą liniowość triody i wyższą sprawność lamp wielosiatkowych. Te zalety powodują, że układ jest powszechnie stosowany we wzmacniaczach ze stopniem wyjściowym na tetrodach i pentodach. Schemat stopnia na tetrodach będzie się różnił od podanego obok tym, że w lampach nie będzie siatek S3.
Siatki lamp (na obu schematach) są spolaryzowane automatycznie (cathode bias) poprzez rezystory katodowe (R17 i R18), które dobieramy odpowiednio dla uzyskania punktu pracy - muszą być większej mocy ze względu na to, że przez nie płynie znaczny prąd. Spadek napięcia uzyskany na tych rezystorach poprzez rezystory R12 i R13 a następnie R14 i R15 (grid stoppery) polaryzuje siatki lamp. Elektrolityczne kondensatory C10 i C11 likwidują lokalne sprzężenie zwrotne, zwierając do masy sygnał przemienny odkładający się na rezystorach katodowych. Daje to większe wzmocnienie stopnia.
Wadą automatycznej polaryzacji, w przypadku lamp mocy jest mniejsza sprawność lamp, ze względu na znaczną stratę mocy na rezystorach katodowych. Lepszym rozwiązaniem jest, gdy siatki lamp mocy spolaryzujemy napięciem stałym (fixed bias) uzyskanym z oddzielnego uzwojenia na transformatorze zasilającym, które po wyprostowaniu i odpowiednio dokładnym odfiltrowaniu tętnień sieci i dobraniu odpowiedniego napięcia,  podawane jest na siatki. Układ ze stałą polaryzacją jest chętnie stosowany we wzmacniaczach z wyjściem triodowym. Dla przykładu podam, że para triod 300B w układzie z automatyczną polaryzacją może oddać 20 Wat mocy, gdy ze stałą - 40 W. Wadami stałej polaryzacji jest tendencja do pojawiania się prądu siatki i dryft (pływanie) prądu anodowego co skutkuje zmianą punktu pracy.
Ponieważ lampy pracują w przeciwfazie, sterowanie siatek lamp odbywa się, jak wiemy,  poprzez odwracacz i (czasami) driver. 

Dla zwiększenia mocy wzmacniacza można zastosować równoległe połączenie lamp (spotykane we wzmacniaczach z lampami EL 84), zwiększając ich liczbę do 4 (lub więcej, np. we wzmacniaczach gitarowych). Oczywiście wtedy należy dobrać odpowiedni transformator wyjściowy (mniejsza impedancja wyjścia anoda-anoda).  Lampy drivera muszą mieć nieco większą moc do wysterowania większej liczby lamp. Problemem jest takie dobranie lamp końcowych, by miały jak najbardziej zbliżone parametry. Kłopotliwe jest także niejednakowe starzenie się lamp (zmiana parametrów, głównie prądu anodowego), czy dopasowanie nowej lampy w przypadku uszkodzenia jednej z nich. 
Na rysunku z lewej widzimy przykład równoległego łączenia lamp. Tym razem, układ zamiast automatycznej polaryzacji siatek ma stałą (fixed bias). Potencjometr R12 służy do dokładnego zrównoważenia prądów anodowych lamp poprzez korektę napięcia pomiędzy poszczególnymi siatkami lamp. Napięcie potrzebne do zasilania siatek S1 uzyskuje się z dodatkowego zasilacza napięcia ujemnego. Wartość tego napięcia, w przypadku lamp mocy jest dość duża, a jego wartość, w zależności od typu lamp może wynosić od kilkunastu do kilkuset volt napięcia ujemnego. W obwodzie siatek S1 lamp znajdują się rezystory o wartości 1k (grid stopper), które zapobiegają wzbudzaniu się układu.
Oczywiście układ taki można zrealizować w trybie "ultralinear", stosując odpowiednio uzwojony transformator i łącząc jego odczepy z siatkami lamp S2 poprzez  rezystory niewielkiej wartości.
Jest wiele różnych konstrukcji stopnia końcowego, różniących się szczegółami od tych które podałem na schematach, lecz zasada jest podobna. Ponadto sposób rysowania schematów może się nieco różnić, dlatego studiując jakiś schemat starajmy się wyodrębnić znane nam elementy i poszczególne stopnie wzmacniacza. Skomplikowany na pierwszy rzut oka schemat, po analizie okaże się prosty, składający się z dobrze  znanych nam rozwiązań. 

4. Zasilacz i zasilanie

Nieco więcej o zasilaniu lamp na stronie "Zasilanie lamp"

5. Transformator głośnikowy
Jak wspomniałem poprzednio, transformator głośnikowy jest jednym z najważniejszych elementów wzmacniacza lampowego. Próbuje się wprawdzie budować wzmacniacze bez transformatora (tzw. wzmacniacz OTL), stosując różne "sztuczki", jak równoległe łączenie wielu lamp, stosowanie lamp o niskim napięciu pracy, dużym prądzie anodowym i małym oporze wewnętrznym, czy układy mostkowe, lecz jak dotąd nie osiągnięto zadowalających rezultatów. Współczesne głośniki charakteryzują się niską impedancją, trudno więc zamienić napięcie kilkuset volt i kilkadziesiąt zaledwie miliamper lampy na kilkanaście volt i kilkanaście amper do zasilania głośnika cztero czy ośmioomowego bez transformatora. Natomiast dobre rezultaty uzyskuje się budując wzmacniacze słuchawkowe bez transformatora, ponieważ słuchawki mają małą moc i impedancję 200-600 omów, która jest łatwiejszym obciążeniem dla lampy mocy. Nawet popularne słuchawki 32 omowe dają się (przy odpowiedniej konstrukcji) podłączyć do lampy końcowej.  
Zbudowanie transformatora o dobrych parametrach, szerokim paśmie przenoszenia, małych zniekształceniach jest trudne. Oprócz dobrej jakości rdzenia ze specjalnej stali o odpowiedniej przenikalności magnetycznej, wymagane jest prawidłowe obliczenie uzwojeń dopasowanych do konkretnej aplikacji ( i lamp)  i największa trudność - staranne uzwojenie. Dla zmniejszenia pojemności uzwojeń i rezonansu  w zakresie wysokich częstotliwości stosuje się dzielenie uzwojeń na wiele sekcji, odpowiednio potem połączonych. Transformator, by przenosił niskie częstotliwości musi mieć odpowiednio duże rozmiary rdzenia, czyli będzie duży i ciężki. Uważa się że niezły jest transformator, którego moc odpowiada 200 Watom mocy transformatora zasilającego. W dużych wzmacniaczach transformator może mieć mieć nawet 600 W. W bardzo drogich wzmacniaczach transformatory nawijane są nawet srebrnym drutem .
Jak zbudować transformator głośnikowy znajdziesz na stronach: www.fonar.com.pl oraz www.mit.pg.gda.pl/homepages/tom.
Jednak, większość konstruktorów nie nawija samodzielnie transformatorów. Lepiej kupić gotowe, nawinięte przez fachowców. Zwykle, mając transformatory, "wokół nich" budujemy schemat wzmacniacza. Transformatory nie są tanie. W zależności od lamp, z którymi mają współpracować, cena ich kształtuje się od 160 zł do 400-500 zł za sztukę. Ogłoszenia znajdziesz w Internecie.

6. Schemat wzmacniacza push-pull
Po dawce teorii chciałbym przedstawić Wam schemat wzmacniacza, klasycznego "Wiliamsona", zbudowanego na lampach mocy EL34. Możliwe jest użycie innych, mocniejszych lamp, po dokonaniu pewnych korekt prądu anodowego i oczywiście uwzględnieniu zasilania mocniejszych lamp i transformatorów wyjściowych. Polska firma Amplifon wykonywała te wzmacniacze pod nazwą WL 36.
Przejdź na stronę: "Wzmacniacz lampowy"

 Na stronie "O lampach cz. IV"  trochę teorii o konstrukcji wzmacniaczy single ended.

O lampach część IV

Układy single ended (SE) to takie układy, w których cały sygnał przechodzi przez element (elementy) wzmacniający, w przeciwieństwie do układów przeciwsobnych (push pull). W układach przeciwsobnych sygnał rozdzielany jest na "dwie połówki" z których każda wzmacniana jest oddzielnie i następnie sumowana w jeden, wzmocniony sygnał.
Układy single ended odznaczają się  mniejszą sprawnością,  a zniekształcenia nieliniowe nie są kompensowane tak jak w układach push pull. Ponadto,  transformator głośnikowy musi posiadać szczelinę powietrzną  by wyeliminować nasycanie się rdzenia, wywołane przepływem składowej stałej prądu anodowego. Ale zalety układów pojedynczych są nie do przecenienia - prostota układu, brak zniekształceń skrośnych (związanych ze złym sumowaniem połówek sygnału), a przy zastosowaniu triod także w stopniu końcowym małe zniekształcenia nieliniowe z przewagą parzystych harmonicznych dobrze tolerowanych przez nasz słuch. Zalety te powodują, że wzmacniacze SE cieszą się uznaniem wyrobionych audiofilów.
Zobaczmy jak realizowane są takie układy. 

I. Przedwzmacniacz

1. WK-WA, WK-WK

Na wejściu, najczęściej spotykanym rozwiązaniem jest lampa L1 pracująca w układzie ze wspólną katodą (WK). Układ na triodzie małej mocy, znany jest nam z poprzedniego rozdziału o wzmacniaczach push pull. Jako kolejna lampa pracuje trioda L2 połączona z pierwszą albo przez kondensator separujący, lub bezpośrednio (jak na rysunkach)  i pracująca w układzie  jako
wtórnik katodowy (WA) (rys. 1). Gdy zależy nam na dużym wzmocnieniu, drugą lampę łączymy tak, aby pracowała także w układzie ze Wspólną Katodą  (rys 2). W pierwszym przypadku wzmocnienie całego układu zależy od wzmocnienia lampy pierwszej, pracującej jako WK, ponieważ, jak pamiętamy druga lampa pracująca w układzie wtórnika ma wzmocnienie nieco mniejsze niż jeden. W drugim natomiast przypadku wzmocnienie jest iloczynem wzmocnienia poszczególnych stopni - czyli jeśli każdy stopień wzmacnia 20 razy, to łączne wzmocnienie będzie 20 x 20 = 400 razy.             
W obu układach  rezystory R1, R2 i R4 ustalają punkt pracy lampy (polaryzacja automatyczna, cathode bias). Sprzężenie pomiędzy lampami odbywa się bez kondensatora, co poprawia charakterystykę przenoszenia. Brak kondensatora elektrolitycznego bocznikującego R2 i R4 powoduje, że każdy stopień objęty jest lokalnym sprzężeniem zwrotnym. Oczywiście, jeżeli zależy nam na dużym wzmocnieniu, rezystory te można zbocznikować kondensatorami elektrolitycznymi (np. 50 mF) co wprawdzie zwiększy wzmocnienie stopnia, lecz zmniejszy pasmo przenoszenia i zwiększy zniekształcenia.

Czasami pomiędzy lampami  (wyjściem L1 a siatką L2) stosuje się rezystory (R2 na rys. obok) o wartości ok. 1 k, tzw. grid stoppery, które zapobiegają wzbudzaniu się układu.
Na rysunku z lewej schemat przedwzmacniacza stosowanego przez brytyjską firmę Audio Note słynącą z konstrukcji dobrych, ale bardzo drogich wzmacniaczy lampowych (a także innych elementów audio). Układ ten to dwie połączone równolegle triody ECC82, 6SN7 lub 5687, dzięki czemu impedancja wyjścia układu jest dwukrotnie mniejsza, co pozwala wysterować kolejny stopień lub końcówkę mocy. Stopień ten bez zmian jest stosowany w wielu produktach firmy - w przedwzmacniaczu M1 Line, w przedwzmacniaczu gramofonowym M2 Phono. Takie same układy stosowane są we wzmacniaczach - Oto Line SE, P4 Mono i Meishu Line. Co dziwne, wartości rezystorów są identyczne, mimo stosowania różnych lamp. Układ praktyczny na stronie "Przedwzmacniacze i bufory".

2. Katodyna
Jest to układ nieco przypominający rozwiązanie przedwzmacniacza-inwertera parafazowego (zob. "O lampach cz. III"). Często stosowany w technice wielkiej częstotliwości.  Pierwsza lampa L1 pracuje w układzie ze wspólną anodą (czyli wtórnik katodowy), natomiast druga - ze wspólną siatką (siatka zwarta do masy). Jakie są zalety takiego układu? 
Jest ich sporo:
- duży opór wejściowy (bo WA),
- duży współczynnik wzmocnienia (bo WS)
- niska pojemność wejściowa,
- bardzo dobra separacja obwodów wejścia-wyjścia związana z pracą L2 jako układu ze wspólną siatką - uziemiona siatka działa jak ekran,
- sygnał wejściowy i wyjściowy jest w tej samej fazie.
Wadą jest wysoka impedancja wyjścia, co ogranicza zastosowanie katodyny do układów, w których następny stopień  ma wysoką impedancję wejścia.

2. Kaskoda 
Układy kaskody najczęściej stosowane są w technice telewizyjnej i wielkiej częstotliwości. Dla napięcia zasilającego lampy są połączone szeregowo, natomiast dla sygnału zmiennego, już nie. Jeśli przyjrzymy się dokładniej schematowi, to zobaczymy, ze pierwsza lampa pracuje w układzie WK, natomiast druga ma uziemioną siatkę (dla sygnałów zmiennych) kondensatorem C4. Tradycyjnie rezystory R1 i R2 polaryzują siatkę lampy L1. Dla zwiększenia wzmocnienia lampy R2 można zbocznikować kondensatorem elektrolitycznym o wartości 50-100 mF. Rezystor R3 polaryzuje siatkę lampy L2 (prądem siatki), co poprawia warunki pracy tej lampy, jej stabilność, zmniejsza wpływ wahań napięcia zasilającego itp.
Zalety:
- duże wzmocnienie, będące iloczynem wzmocnienia poszczególnych  (Ka) lamp,
- duża oporność wewnętrzna,
- małe szumy,
- mała wrażliwość na mikrofonowanie.
W układach kaskody powinny pracować lampy o niskim napięciu  anodowym i wysokim napięciu przebicia włókno żarzenia-katoda. Są to między innymi: ECC88, ECC85, ECC84.
Układy kaskodowe ze względu na wysokie wzmocnienie i małe szumy doskonale nadają się jako wzmacniacze mikrofonowe, czy gramofonowe.

3. Kaskada (wtórnik White'a)

Lampy w układzie kaskady (zwany wtórnikiem White'a) są podobnie jak układ kaskody połączone szeregowo dla napięcia zasilającego. Wzmocnienie jest nieco mniejsze niż jeden. Lecz układ ma wiele zalet:
- duży opór wejściowy,
- małą pojemność wejściową równą Cas plus pojemności montażowe,
- doskonałą liniowość charakterystyki w funkcji częstotliwości zarówno dla dodatnich, jak i dla ujemnych impulsów,
- bardzo mały opór wyjściowy, równy Rwy=1/Ka*Sa, (Ka, to wzmocnienie, Sa to nachylenie charakterystyki lampy) zwykle wynoszący kilka, kilkanaście omów.
Te cechy układu powodują, że znajduje on zastosowanie jako liniowy przedwzmacniacz (mimo braku wzmocnienia), separator dopasowujący różne impedancje, a także jako wzmacniacz końcowy (niska impedancja wyjścia).
Układy  kaskady są także stosowane w technice tranzystorowej, posiadają analogiczne właściwości jak układy lampowe.


4. Wspólna Katoda z aktywnym obciążeniem

Układ wywodzi się z techniki wielkich częstotliwości. Podobnie jak w poprzednich układach, dla napięcia zasilającego lampy połączone są szeregowo. Lampa L1 pracuje w układzie WK, lecz jej obciążeniem jest lampa L2, której oporność jest regulowana napięciem wyjściowym lampy L1. 
Zalety układu:
- wysoka oporność wejściowa (jak to w układzie WK),
- stosunkowo niska wartość wyjściowa (niższa niż "klasyczny" WK),
- dość duże wzmocnienie,
- szerokie pasmo przenoszenia.
Wartość R2 i R3 nie jest wysoka, zwykle 500-2500 omów, Wzmocnienie układu nieco rośnie wraz ze wzrostem wartości tych rezystorów, natomiast maleje wtedy impedancja wyjścia. 
Układ ten spotykałem we wzmacniaczach SE jako wzmacniacz wstępny (chętnie stosowany przez Audio Note), a także jako samodzielny, uniwersalny przedwzmacniacz lampowy. Przy użyciu tetrod lub pentod mocy tworzy niskoomowy stopień wyjściowy, czasami używany we wzmacniaczach OTL (czyli beztransformatorowych)

Niektóre z tych układów znajdziecie w zastosowaniu praktycznym na stronie "Przedwzmacniacze i bufory lampowe".

II.  Stopień mocy (wyjściowy)

1.
Układ pojedynczy ( z transformatorem)

Jak widać na schemacie, jest to układ WK, gdzie zamiast rezystora anodowego znajduje się pierwotne uzwojenie transformatora głośnikowego. 
Wzmacniacz triodowy single ended pracujący w klasie A ma bardzo małą sprawność, rzędu 20-25%. Wynika z tego, że gdy w stopniu końcowym pracuje lampa o mocy 15 W, możliwe jest uzyskanie jedynie jednej piątej jej mocy, czyli ok. 3 W. Dzisiaj, w dobie konstrukcji głośnikowych o mocy rzędu setek wat jest to śmiesznie mało. Dlatego stosuje się równoległe łączenie lamp, czy triodowe układy przeciwsobne pracujące w klasie A, dzięki czemu, (wprawdzie sprawność nie jest większa) uzyskuje się podwojenie mocy wyjściowej. Ale i tak moc 6-10 Wat nadal jest zbyt mała. Ponieważ wielu audiofilów uważa, iż tylko triody pracujące w czystej klasie A, w układzie SE, dają " prawdziwie naturalny" dźwięk dlatego do odtwarzania używa się głośników dynamicznych o sprawności przynajmniej 94 dB lub tubowych, które mają o wiele większą sprawność (nawet do 20%) niż "zwykłe" głośniki dynamiczne.
O wiele lepszą sprawność mają tetrody i pentody, dlatego obecnie one zdominowały konstrukcje wzmacniaczy tak pracujące w klasie A, SE, jak i w układach przeciwsobnych.

2. Układ podwójny, równoległy

Na rysunku obok widzimy schemat układu wzmacniacza mocy SE, gdzie lampami wyjściowymi są  połączone równolegle dwie pentody (tetrody) mocy.  Ponieważ  pentody (tetrody)  mają większą sprawność niż triody i do tego połączone są dwie równolegle, wzmacniacz taki ma całkiem przyzwoitą moc kilkunastu - kilkudziesięciu wat (w zależności od zastosowanych lamp).
Siatki sterujące lamp polaryzowane są ujemnym napięciem pobranym z oddzielnego prostownika (fixed bias) a jego wartość jest odpowiednio dobrana do rodzaju lamp. Siatki ekranujące S2 powinny także być spolaryzowane, tylko napięciem dodatnim, dlatego podawane jest napięcie dodatnie uzyskane z dzielnika napięcia (na rysunku dzielnika nie pokazano). Rezystory przy siatkach lamp o wartości 1-5 k, to tzw. grid stoppery, zapobiegają wzbudzaniu się lamp.
Układ z tetrodą nie różni się od układu z pentodą, jedynie może nie być siatki zerowej S3 . Tetrody strumieniowe (np. KT 88) posiadają siatkę zerową, podobnie jak pentody.

Układy przedwzmacniaczy

Wielu osłuchanych audiofilów marzy o posiadaniu, lub przynajmniej o posłuchaniu wysokiej jakości wzmacniacza lampowego. Na temat jego dźwięku krążą często wręcz niesamowite opowieści. Ci którzy słuchali dobrze zestrojonego zestawu z lampą mówią, że słuchanie tranzystorowca, to jak jazda w mieście po kocich łbach. Ale fakt faktem, lampy mają swoje zalety i jakiś czar i magię. Są synonimem ciepłego brzmienia, czarownej, urzekającej średnicy i silnego chociaż niezbyt głębokiego basu. A w najlepszych latach rocka bez "piecy" gitarowych nie byłoby legendy Deep Purple, Cream czy Led Zepplin.
By dźwięk tranzystorowców stal się łagodniejszy, bardziej naturalny, wiele firm produkujących wzmacniacze tranzystorowe stosuje w stopniach przedwzmacniaczy lampy. Znane firmy to Copland, Audio Aero, Vincent, AMC i wiele innych.  Firma Musical Fidelity proponuje "lampy dla każdego" w postaci najsłynniejszego chyba "prosiaczka" X10D, czyli  bufora lampowego o wzmocnieniu około 1, który wpinamy pomiędzy odtwarzacz kompaktowy a wejście naszego wzmacniacza. Prosiaczek ma kształt walca z charakterystycznymi profilowaniami, stąd skojarzenie ze świnką. Co nam to daje? W tańszych systemach zmniejsza agresywność wysokich tonów, wypełnia i wygładza średnicę, poprawia nieco bas. Doskonałe lekarstwo na ostre, jasne głośniki czy twardo brzmiący zestaw, chociaż wypada wspomnieć, że nie wszystkich konfiguracjach daje wyraźne efekty. 


Przedwzmacniacz prosty jak parasol.
Dla tych, którzy mają końcówkę mocy, lub wzmacniacz zintegrowany z wyjściem pre-out i wejściem main-in, proponuję dwa sprawdzone, proste "jak parasol" przedwzmacniacze lampowe, pracujące w klasie A. Przedstawiam także dwa proste bufory lampowe, które możesz wpiąć pomiędzy swój kompakt a wzmacniacz. Bufor ma wzmocnienie mniejsze niż jeden dlatego mniej nadaje się jako przedwzmacniacz. Ale jeśli chcesz, możesz dołączyć potencjometr i użyć go jako przedwzmacniacza. Pytasz - jeśli nie wzmacnia, to jaki z niego przedwzmacniacz? Otóż, nie każdy przedwzmacniacz musi wzmacniać. Jeśli używamy źródła sygnału o wysokim napięciu wyjściowym- a najczęściej jest nim odtwarzacz CD - to jako regulacji siły głosu można użyć tylko potencjometru (przedwzmacniacz bierny, czy pasywny). Producenci końcówek mocy często proponują takie rozwiązanie które jest proste i niedrogie. My, używając bufora z regulacją wzmocnienia mamy przedwzmacniacz który zmienia nam charakter dźwięku na bardziej "lampowy", chociaż nawiasem mówiąc, nie każda lampa brzmi "lampowo".

Konstrukcja.
Wielu z nas sądzi, że lampy wymagają wysokich, niebezpiecznych dla życia napięć. Tak jest, ale dla wzmacniaczy mocy, gdzie dla uzyskania dużej mocy potrzebne jest wysokie napięcie. Natomiast w przedwzmacniaczu, moce są minimalne i o dziwo do zasilania anody lampy wystarczy napięcie rzędu 30 Volt! Takie napięcie mamy we wspomnianym wyżej X10D. Zasilany jest on bowiem ze zwykłego 12-voltowego zasilacza sieciowego, który wkładamy do gniazdka i łączymy z "prosiaczkiem". Napięcie jest powielane z 12 V do  28-30 V za pomocą prostego podwajacza napięcia. 
Istnieją też specjalne lampy do pracy z niskimi napięciami anodowymi. Rekordzistką  jest podwójna trioda ECC86 której podstawowym napięciem anodowym jest 6.3 V! (nie mylić z napięciem żarzenia) a także ECC88 lub jej odpowiedniki jak PCC88, E88CC, 6922, 6DJ8 i przybliżony rosyjski odpowiednik 6N1P o napięciu anodowym 90 V. Lampy te mogą być zasilane dużo niższym napięciem  - dobrze sprawują się (w niektórych układach) już od 25-30V.  Inne niskonapięciowe lampy rosyjskie to: 6N3P (100 V, 350 mA) i mocna, 5-watowa lampa 6N6P (120V, 750 mA). Także niektóre lampy mocy są przystosowane do zasilania stosunkowo niskim (90-120V) napięciem. Są nimi:  6080, 6AS7 a także rosyjskie 6N13S, 3S33S.

Zainteresowanych parametrami  lamp polecam  stronę www.mif.pg.gda.pl/homepages/frank/index.html . Są tam podane parametry chyba wszystkich lamp na świecie. Musisz mieć na swoim komputerze program Acrobat Reader, ponieważ dokumenty są zapisane w formacie pdf.

Co nam daje obniżenie napięcia:
- bardziej bezpieczne napięcie, szczególnie podczas uruchamiania i regulacji jesteśmy narażeni na porażenie prądem,
- tańsze, łatwiej dostępne elementy, (kondensatory wysokonapięciowe są drogie)
- łatwiejsze wytłumienie przydźwięku sieciowego dzięki zastosowaniu kondensatorów o dużej pojemności w zasilaczu,
- możliwość stabilizacji napięcia anodowego za pomocą tanich stabilizatorów typu 78xx czy serii 317.

Przedwzmacniacz Wspólna Katoda -Wspólna Anoda (WK-WA)

Schemat jednego kanału podaję poniżej. Proponuję zastosowanie lampy ECC88,  która może pracować przy niższym niż nominalne (90V)  napięciu anodowym.  Lampa ta charakteryzuje się niskimi szumami, małą wrażliwością na mikrofonowanie, dość dużym współczynnikiem wzmocnienia (33), dobrą liniowością i neutralnym dźwiękiem. Jest dostępna w taniej a dobrej wersji Tesli. Produkowana do dziś m.in. przez słowacką JJ Electronic.
Układ ten jest bardzo często stosowany we wzmacniaczach lampowych jako  przedwzmacniacz a czasem odwracacz fazy. Charakteryzuje się wysoką opornością wejścia i niską wyjścia. Pierwsza połówka lampy pracuje jako wzmacniacz  o wysokim stopniu wzmocnienia (wspólna katoda), skąd sygnał przechodzi do siatki drugiej lampy zrealizowanej jako wtórnik katodowy (wspólna anoda). Wtórnik ma współczynnik wzmocnienia mniejszy niż 1 (lekko tłumi sygnał), wysoką impedancję wejścia i niską wyjścia. I właśnie niska impedancja wyjścia pozwoli nam wysterować bezpośrednio końcówkę mocy. Zobacz strona O lampach cz. I. Wzmacniacz pracuje w klasie A, z polaryzacją siatki ok. -1 V (przy napięciu anodowym 60V). Jest to dość mała polaryzacja - przy silnym sygnale może dochodzić do wystąpienia prądu siatki i wzrostu zniekształceń. Z tego powodu lepsze jest wyższe napięcie zasilania - można ustalić niższą, bezpieczniejszą polaryzację siatki. Ale badanie oscyloskopem i odsłuchy  nie potwierdziły moich obaw. Jeżeli słuchamy z rozsądną głośnością, nie podkręcamy potencjometru na "maxa", zniekształcenia nie występują. Dzieje się tak dzięki dość dużemu wzmocnieniu przedwzmacniacza, po prostu już niewielkie napięcia wejściowe wystarczą do odpowiedniego wysterowania końcówki mocy.
 
Kilka uwag do układu.
1. Układ można zrealizować na płytce drukowanej, lub przestrzennie, lutując do nóżek podstawek lamp inne elementy (tzw. "pajączek"). Układ na "pajączku" jest prostszy, szybszy w budowie, ale wymaga starannego ułożenia elementów, by nie powodować sprzężeń i przydźwięku. Jeżeli zastosujemy płytkę drukowaną pamiętajmy o jak największych obszarach masy. Żarzenie winno być doprowadzone oddzielnymi, grubymi przewodami, jeżeli zasilamy prądem przemiennym, to w postaci skrętki (para przewodów mocno skręcona).
2. Elementy powinny być dobierane parami dla prawego i lewego kanału. Rezystory i kondensatory powinny mieć małą tolerancję, lub być mierzone przed montowaniem. Najtrudniejsza sprawa z lampami. Są to dość drogie elementy, więc zakup kilku, by wybrać dwie o najbardziej zbliżonych parametrach (głównie należy mierzyć prąd anodowy wkładając kolejno lampy do naszego układu) nie zawsze wchodzi w grę. Starajmy się kupić więc jednego producenta i jednej serii. Jednakowe parametry kanałów poprawią jakość naszego dźwięku - szczególnie dotyczy to stereofonii i lokalizacji źródeł dźwięku.  Podczas regulacji starajmy się aby prąd anodowy był w miarę jednakowy w obu lampach. Regulacji, w pewnych granicach, dokonuje się za pomocą rezystorów katodowych R2 i R4. 

3. Ważną sprawą jest aby nie zamykać obwodów masy. Masę stosujemy ogólną i lokalną (lokalna to np. w  zasilaczu, czy płytce z lampami). W punkcie lokalnym lutujemy ekrany przewodów. Masy lokalne łączymy grubymi przewodami o małej rezystancji z miedzi beztlenowej (najtaniej - kabel głośnikowy) w jednym punkcie (punkt masy ogólnej), dołączamy także masę obudowy przedwzmacniacza i zasilacza. Więcej na stronie "Zasilanie lamp".

4. Lampy są wrażliwe na drgania mechaniczne. Powstają wtedy zakłócenia zwane mikrofonowaniem. Drgania przenoszą się przez obudowę  na podstawki lamp np. z transformatora, czy nawet od dźwięków głośnej muzyki. Żeby się o tym przekonać wystarczy jeśli (przy pracującym wzmacniaczu) postukamy w lampę, lub nawet w jej okolice. Słychać każde dotknięcie lampy - lampa działa jak mikrofon. Jeżeli mikrofonowanie występuje, musimy płytkę z lampami zamocować na podkładkach z gumy, czy w inny sposób odizolować mechanicznie. Lampy mocno grzeją, dlatego elementy elektroniczne wrażliwe na ciepło (np. elektrolity) odsuwajmy od nich

5. Aby uzyskać dobre efekty, musimy stosować elementy dobrej jakości. Rezystory metalizowane, (najwięcej szumów wnosi rezystor R1, dlatego stosujemy rezystor dobrej jakości, np. pięciopaskowy) kondensatory sprawdzonej jakości (jako C1 i C2 w przedwzmacniaczu wyłącznie foliowe np. MKP, MKSE, KSE itp), potencjometr solidny. Potencjometr może mieć rezystancję 50-100 kW/B. Użycie potencjometru o charakterystyce liniowej (A) nie jest błędem, po prostu nieco inaczej będzie przyrastała głośność dźwięku (wolniej), przez co wzmacniacz sprawia wrażenie nieco "leniwego". Potencjometry często mają różną charakterystykę rezystancji w poszczególnych kanałach, szczególnie dokuczliwe jest to gdy cicho słuchamy muzyki, słychać wtedy różnicę głośności w poszczególnych kanałach. Jedyna rada to znaleźć taki który na początku ma w miarę jednakowy opór na obu kanałach. Przy głośnym słuchaniu, wada ta nie jest słyszalna.
Jeżeli źródłem będzie odtwarzacz CD, śmiało możesz wyrzucić kondensator C1. Każdy kondensator w torze audio jest złem koniecznym, wprowadza bowiem przesunięcia fazowe i ogranicza pasmo przenoszenia. Zamiast C1 zastosuj dobrej jakości (niskoszumny, czyli np. o tolerancji 1%) rezystor o wartości 100-1000 omów. Zapobiega on wzbudzaniu się wzmacniacza.  Jeżeli w układzie będzie potencjometr P, to także R1 jest zbędny. Natomiast jeżeli nie zamierzasz użyć potencjometru, R1 musisz zostawić.

6. Możesz próbować stosować różne podwójne triody małej mocy, jeżeli mamy chęć na eksperymenty. Różne lampy dają różne brzmienie (legendarna już ECC83 brzmi najcieplej, "lampowo"). Trzeba będzie dokonać regulacji prądu anodowego i napięcia pierwszej siatki (punktu pracy). Napięcie 60 V będzie niewystarczające. W przypadku ECC83 musisz pamiętać, iż lampa ta ma bardzo mały prąd anodowy, rzędu pojedynczych miliamperów, co może stanowić problem przy wysterowaniu bardziej "prądożernych" końcówek mocy. 
"Lepsza" wersja ECC88 to E88CC. Wiele lamp posiada militarne wersje, które cieszą się dobrą opinią. Mają mniejszy rozrzut parametrów, wykonane są z lepszych materiałów a ich trwałość jest większa.
Niektóre triody rosyjskiej produkcji (serii 6N...) mają większy prąd żarzenia niż serii ECC - nawet do 750 mA. Pamiętaj o tym podczas planowania zasilacza.

7. Przydźwięk sieciowy to zmora konstruktorów wzmacniaczy lampowych. Wciska się wszelkimi możliwymi dziurami. Zatkasz jedną, pozostaje jeszcze sto innych. Najtrudniej jest z przedwzmacniaczem o dużym wzmocnieniu. Jeżeli bufor lub przedwzmacniacz ma pracować z końcówką mocy, to minimalny nawet przydźwięk jest wzmocniony maksymalnie przez końcówkę mocy (końcówka każdy sygnał wzmacnia na maksimum). Podam Ci kilka wskazówek które być może pomogą poskromić nieco to zjawisko.
- pomaga zasilanie żarzenia prądem stałym, stabilizowanym.
- zbytnie obciążenie prądem słabego transformatora także zwiększa poziom zakłóceń.
- napięcie anodowe powinno być doskonale filtrowane. 
- izoluj mechanicznie transformator od obudowy, by jego drgania nie przenosiły się na lampę. Stosując podkładki gumowe pamiętaj żeby zakładać je obustronnie tak, by drgań nie przenosiły śruby mocujące. Brzęczący transformator powoduje mikrofonowanie lamp i z głośników wydobywa się dźwięk przypominający przydźwięk sieciowy. Ponadto, umieszczenie transformatora w obudowie z cienkiej, stalowej blachy powoduje jej wibracje wywołane polem magnetycznym transformatora.
- w pobliżu transformatora nie prowadź kabli wejścia/wyjścia, a także nie instaluj lamp, ponieważ pole magnetyczne może indukować zakłócenia. Dobrym rozwiązaniem jest zbudowanie zasilacza w oddzielnej obudowie, z dala od lamp. Nie zawsze jest to sensowne, ale jeśli mamy taką możliwość... 
- o stosowaniu masy głównej i lokalnych wspominałem. Staraj się prowadzić grubymi przewodami masy z każdego oddzielnego modułu (z masy lokalnej) i lutować go w jednym punkcie w pobliżu wejścia wzmacniacza. Chociaż czasem można znaleźć inny, lepszy punkt. Prowadzenie oddzielnego przewodu z każdego urządzenia i lutowanie ich we wspólnym punkcie, pozwoli uniknąć pętli masy.
- czasem przydźwięk sieciowy indukuje się nie wiadomo gdzie i pozostaje jedynie przeprojektować urządzenie od nowa. W walce z tym zjawiskiem, oprócz pewnych założeń teoretycznych, ważną rolę odgrywa doświadczenie. Więc nie zniechęcaj się i próbuj do skutku. 
Prawidłowo zbudowany przedwzmacniacz posiada minimalny przydźwięk sieciowy, praktycznie niesłyszalny z głośników. 
Więcej o zasilaniu i zasilaczach piszę na stronie Zasilanie lamp.

8. Ten bardzo prosty przedwzmacniacz posiada doskonałe parametry. Przy 10 Hz spadek charakterystyki wynosi ok. -2.5 dB a górne pasmo przenoszenia przekracza 200 kHz przy spadku mniejszym niż -2 dB. Charakterystyka jest bardzo liniowa w paśmie do 50 kHz, by potem łagodnie opadać. Podczas badania sygnałem piłokształtnym pierwsze zniekształcenia nieliniowe pojawiają się poniżej 50-60 Hz i ze spadkiem częstotliwości nieco rosną. 


Jeszcze inny przedwzmacniacz

Przedwzmacniacz przedstawiony powyżej bardzo prosto jest "przerobić" na układ Wspólnej Katody z obciążeniem aktywnym (zobacz: O lampach cz. IV). Wystarczy wylutować dwa rezystory (R3 i R4 na rys. powyżej) i wlutować jeden (R4), o mniejszej wartości, pomiędzy anodę lampy L1 a katodę L2. Płytka, ścieżki pozostają te same. Dzięki temu łatwo możemy porównać dwa przedwzmacniacze, ich wady i zalety,  a także ich wpływ na dźwięk. 

Jeżeli przyjrzymy się dokładniej schematowi, to zauważymy że dwie triody, L1 i L2,  połączono szeregowo dla napięcia zasilającego, przy czym lampa L2 stała się obciążeniem dla anody lampy L1. Obciążenie to ma zmienną oporność, i jest regulowane przez lampę dolną L1, która podaje zmienne napięcie na siatkę L2. Układ ten jest stosowany w technice wielkiej częstotliwości. Spotyka się go we wzmacniaczach HI-FI single ended.
Zalety: 
- duży opór wejściowy, w przybliżeniu równy R1 
- stosunkowo niski opór wyjściowy, wg teoretycznych obliczeń dla ECC88 wynosi ok. 470 omów, 
- kilkunastokrotne wzmocnienie układu (dla wartości podanych na rysunku 27 - 30 razy),
- dość szerokie pasmo przenoszenia,
- dobra współpraca z obciążeniami o dużej pojemności i niskiej oporności  następnego stopnia.
Kilka uwag: 
- od wartości R3 w pewnym stopniu zależy oporność wyjściowa i wzmocnienie;
- R2 ustalamy punkt pracy lampy. Dla ECC88 to ok. -1.2 V dla napięcia 90 V. R2 i R3 mogą mieć wartości wyższe niż na schemacie, np. 500 - 1500 omów, w zależności od rodzaju lamp i wysokości napięcia anodowego. Gdy zwiększamy wartość tych rezystorów zwiększa się wzmocnienie i jednocześnie maleje impedancja wyjścia - w pewnych granicach oczywiście. Przykładowo, dla lampy ECC88 wzmocnienie, (przy R1 i R2 1000 W), wynosi 30, natomiast impedancja wyjścia 260 W. ECC83 - Rwy ok. 42 k, wzmocnienie ok. 50. Lampa 6SN7 (6N8S) ma impedancję wyjścia 2,85 k, wzmocnienie ok. 15. Wypróbuj różne wartości rezystorów.
- tradycyjnie - brak C2 oznacza że zastosowałeś lokalne sprzężenie zwrotne, które poszerza pasmo przenoszenia, stabilizuje pracę układu, lecz zmniejsza wzmocnienie. Jeżeli zdecydujesz się  zastosować C2, to powinien mieć wartość ok. 50 mF/16V, najlepiej tantalowy - ja nie polecam, wzmocnienie układu jest wystarczająco wysokie by wysterować każdą końcówkę mocy.;
- zbyt wysokie napięcie zasilania powoduje, że słyszalne są szumy tzw. śrutowe. Są one głośne i nieprzyjemne. Rada: zmniejszyć prąd anodowy, co w praktyce przedkłada się na zmniejszenie napięcia zasilania. Jeżeli nie będziemy przewijać transformatora, to na wyjściu zasilacza wlutujmy rezystor redukujący napięcie o wartości kilku-kilkunastu kiloomów. Wtedy za rezystorem, przy przedwzmacniaczu, oczywiście układ odsprzęgający z dwóch kondensatorów: 20-50 mikroF i 100 nanoF.
- możesz go oczywiście używać go jako bufora, lecz potencjometr nie powinien być podkręcony na maksimum ze względu na dość duże wzmocnienie układu, przez co słychać mocniej szum lamp i przydźwięk sieciowy. Ten układ jest dość wrażliwy i łatwo się wzbudza. Dobrze poprowadź obwody masy!
- jeżeli będziesz eksperymentował z innymi lampami, pamiętaj, że należy podnieść napięcie zasilania ( w stosunku do napięcia 1 lampy). Nie wszystkie lampy mogą prawidłowo pracować w układach kaskodowych. Powinny mieć małe napięcie anodowe i duże napięcie przebicia włókno żarzenia-katoda. Specjalnie do takiej pracy przeznaczone są ECC 84, 85, 88, niektóre rosyjskie jak np. 6N3P, 6N6P. W układach kaskody spotyka się także ECC 83. Bardzo dobre rezultaty osiągnąłem z lampami z rosyjskimi 6N6P - jest to dość mocna lampa (5 W) przeznaczona do zasilania niskim napięciem anodowym - 120 V. Jest  dość odporna na mikrofonowanie i daje naturalny, nisko schodzący dźwięk.

Ostatnie moje doświadczenia wykazują, ze o wiele lepsze parametry osiągniemy, gdy na wyjściu dołączymy wtórnik katodowy.
Pomiary, odsłuchy i porównanie układów w ramce, poniżej.

Przedwzmacniacz  według AudioNote

Przeglądając schematy różnych układów lampowych spotkałem prosty przedwzmacniacz stosowany przez brytyjską firmę Audio Note. Firma ta stosuje tę samą aplikację w różnych produktach praktycznie  bez zmian, stosując nawet identyczne wartości rezystorów tak katodowych jak i anodowych mimo różnych lamp. 
Zbudowałem przedwzmacniacz oparty na tym schemacie i lampach (oczywiście) ECC88. Wypróbowałem też inne lampy stosując wyższe napięcia i dopasowując odpowiednio punkt pracy. Mimo że charakterystyka przenoszenia jest gorsza niż w  układach które prezentowałem powyżej,  preamp gra doskonale. Wokal jest nieco mocniej wyeksponowany, lecz łagodny i nie drażniący. 
Schemat układu i  zasilacza, rysunek płytek oraz obudowa - zobacz na stronie "Preamp lampowy".

Porównanie układów
Porównywałem za pomocą generatora funkcyjnego (sinus, trójkąt i prostokąt) i oscyloskopu parametry obu układów. Były to trzy układy: jeden zbudowany na "pajączku" z rosyjskimi lampami 6N8S (odpowiednik 6SN7) i zbudowane na płytce drukowanej z ECC88 oraz 6N6P. Do pomiarów użyłem układu, w którym jeden kanał był "klasyczny" WK-WA, a drugim był WK z obciążeniem aktywnym. Dawało to możliwość szybkiego porównywania obu układów, a o dziwo, wystarczało takie samo napięcie anodowe. Badałem te układy przy różnych napięciach anodowych: 80, 120, 140 i 250 V (uniwersalny zasilacz o różnych napięciach wyjściowych, sterowany przełącznikiem).
Oto kilka wniosków:
- oba układy dobrze się pisują się przy niskich nawet napięciach anodowych - zmiana napięcia pracy nie wpływa znacząco na zniekształcenia sygnału, pasmo przenoszenia, wpływa natomiast na ilość szumów - im wyższe napięcie, tym większe szumy. Mocne szumy "śrutowe" pojawiły się przy napięciu 250 V;

-  układ WK z obciążeniem aktywnym nie ma najlepszych parametrów - pasmo przenoszenia liniowe jest tylko w granicach 40 Hz - 14-17 kHz, by powyżej tej częstotliwości wzmocnienie powoli spadało (-0,5 dB przy 20 kHz) a przy częstotliwości ok. 50-60 kHz (zależy to od lampy) spaść do -3 dB. O wiele lepsze parametry ma układ WK-WA - pasmo jest liniowe od praktycznie 20-30 Hz do 30 kHz, spadek -3dB pojawia się dopiero przy 180-200 kHz (też w zależności od lampy i od sposobu montażu.
- oba układy bardzo ładnie przenoszą niskie częstotliwości, natomiast jeśli chodzi o lampy wydaje się że nieco lepsza jest  6N8S, ale to może przypadek;.
- obserwując sygnał prostokątny, stwierdziłem że układzie WK z obciążeniem aktywnym sygnał ten

 wykazuje pierwsze "zaokrąglenia" naroży sygnału już  przy ok.  5-6 kHz, gdy w drugim układzie przy częstotliwości dwukrotnie wyższej, czyli ok. 10-12 kHz. Świadczy to małym paśmie przenoszenia przedwzmacniacza. Porównując sygnał o częstotliwości 15 kHz na obu przedwzmacniaczach, można było stwierdzić że pochylenie i zaokrąglenie pionowej "ścianki" sygnału było dwukrotnie większe w układzie WK z obciążeniem aktywnym, co zresztą znajduje odzwierciedlenie w paśmie przenoszenia. Stosowałem różne napięcia, lampy i układy. Wyniki były podobne. Zastanawiałem się jakim cudem ten układ pracuje w układach wielkiej częstotliwości, a jego podkreślaną (w literaturze) zaletą jest duża szybkość narastania sygnału. Przeglądając literaturę elektroniczną spotkałem tam taką uwagę, że układy z dynamicznym (aktywnym) obciążeniem prawidłowo pracują, kiedy rezystancja obciążenia wzmacniacza jest znacznie większa od rezystancji wyjścia. Dlatego taki wzmacniacz najlepiej współpracuje z wtórnikiem katodowym
I tu jest klucz do świetnych wyników. Gdy dołączyłem - na szybko, wtórnik na wyjściu - rewelacja. Pierwsze oznaki spadku wzmocnienia dopiero przy 35 kHz, a -3 dB (dwukrotny) spadek wzmocnienia nastąpił dopiero przy 200 kHz. Oczywiście poprawił się kształt sygnału prostokątnego. Natomiast nadal pozostały większe szumy w porównaniu do układów "klasycznych"
Podobny efekt widać przy zastosowaniu do układu WK wtórnika. Nawet równoległe połączenie lamp jak w przypadku układu Audio Note nie da tak dobrych efektów, jak użycie wtórnika na wyjściu. 
- wzmocnienie obu układów jest prawie identyczne;
(Na rysunku z prawej - przykładowe porównanie sygnału prostokątnego 15 kHz:  układ WK-WA u góry, ponizej WK z obciążeniem aktywnym - bez wtórnika)
Cechy dźwięku w zależności od układu i lampy. 
Ponieważ wszelkie testy odsłuchowe są mocno subiektywne, nasza ocena zależeć będzie od wielu czynników - naszej koncentracji, samopoczucia, warunków odsłuchu itd, itp., opiszę tylko kilka najbardziej charakterystycznych wrażeń. 
- wydaje się że więcej słychać w układzie WK z obciążeniem. Pomiary tego nie wykazują, może to sugestia?
- dźwięk z układu WK-WA jest bardziej uspokojony, stabilny, nie nerwowy
Bezpośrednio porównując dźwięk z różnych lamp: 
- ECC88 - szybka, jasna, czasem drażni na wysokich. Bas twardy, krótki. Wokal, instrumenty nieco za linią lub na linii kolumn.
- ECC82 - spokojna, "przeźroczysta" nieco przypomina ECC88, lecz chłodniejsza,
- 6N6P - dźwięk bardzo naturalny, czuć oddech, dynamikę. Bardzo ładny wokal, szczególnie żeński. Bas nisko schodzi, jest go wyraźnie więcej w porównaniu do ECC88. Wokal i instrumenty wychodzą nieco przed kolumny.
- 6N8S - bardzo ładny, wyraźny i szczegółowy. Bas "normalny". Wokal i instrumenty wyraźnie wychodzą przed linię kolumn. Wokal ładnie umiejscowiony na estradzie. Poważna wada tej lampy - jest tak wrażliwa na mikrofonowanie, że w kolumnach słychać jak wysuwa się szuflada w kompakcie, mimo że przedwzmacniacz położny jest na "miękkim". Mikrofonuje także szkło lampy, sprzęga się z dźwiękiem z kolumn - przy głośnym słuchaniu słychać piszczenie jak w mikrofonie na estradzie. Nieco większe są też szumy, w porównaniu z innymi lampami. 
Natomiast ta lampa świetnie się spisuje w układzie wtórnika White'a. - mikrofonowanie nie jest tak dokuczliwe, szumy są praktycznie niesłyszalne,  a dźwięk jest bardzo spokojny, wyrównany. 
Podsumowując: 
1. Nie wszystkie lampy grają "lampowo", czyli ciepło, miękko i relaksująco. Niektóre są bardzo przeźroczyste, a dźwięk przypomina dobry tranzystorowiec (za to ostanie twierdzenie zapewne oberwie mi się od lampomaniaków). Zależy to od lampy, a także od konfiguracji i użytych pozostałych elementów układu.
2. Wpływ bufora jest z reguły słabszy niż przedwzmacniacza. Wpięcie bufora pomiędzy CD a wzmacniacz ma jedynie sens w tanich zestawach, w drogich raczej nie przyniesie spektakularnych efektów, a czasem może pogorszyć. Natomiast dobrze wykonany przedwzmacniacz da dobre efekty nawet w dość drogich zestawach (sprawdzałem na różnych wzmacniaczach do ok. 6000 zł). 
3. Im droższy i lepiej skonfigurowany zestaw audio, tym wszelkie "poprawiacze" mają mniejszy wpływ na poprawę dźwięku. Poszukując idealnego, wymarzonego dźwięku, oczekujemy od nich zbyt wiele. Największą frajdę sprawi nam jednak poszukiwanie czy dążenie do ideału, niż jego osiągnięcie. Ideały są przecież takie nudne...

Bufory lampowe.

Wielu producentów wzmacniaczy tranzystorowych stosuje przedwzmacniacze lampowe lub bufory, które mają za zadanie zmienić charakterystykę dźwięku na bardziej "przyjazną" Ty też możesz zrobić prosty buforek na jednej lub dwóch lampach. Użycie różnych lamp da Ci różny dźwięk - najbardziej neutralny da lampa ECC88, ECC82 a bardziej ciepły to już legendarna ECC83 (lub jej odpowiednik). Możesz eksperymentować do woli, pamiętaj żeby stosować odpowiednie napięcia anodowe do danego typu lampy. Jedynie ECC83 ma jeszcze stosunkowo niskie napięcie pracy - 100 V - inne wymagają z reguły ok. 250 V, chociaż dają się zasilać niższym napięciem. Pewną wadą ECC83 jest jej duży opór wewnętrzny, co może powodować problemy z dopasowaniem z niektórymi wzmacniaczami. Trzeba wypróbować praktycznie.
Jak już wspomniałem na samym wstępie, bufora możesz użyć włączając go pomiędzy odtwarzacz CD a wzmacniacz, lub jeżeli Twój wzmacniacz ma rozdzielaną końcówkę mocy (wyjścia pre-out, main-in), to możesz go wpiąć pomiędzy przedwzmacniacz a końcówkę. Uzupełniony o potencjometr będzie tworzył najprostszy przedwzmacniacz (a właściwie tłumik) lampowy.
Bufory charakteryzują się dużą impedancją wejściową i niską wyjściową, co powoduje że nie obciążają źródła sygnału (np. CD) i łatwo dopasowują się do wzmacniacza. Mają wzmocnienie mniejsze niż jeden, czyli tłumią sygnał. Tłumienie sygnału i jednocześnie pasmo przenoszenia zależeć będzie głównie od rezystora R2. Ponieważ zależy nam na jak najmniejszym tłumieniu i jak największym paśmie przenoszenia musimy wybrać złoty środek. Wartości podane na schematach są właśnie tak dobrane - przynajmniej w moim przypadku dla tych konkretnych lamp.
Opis najprostszego bufora wraz z zasilaczem i rysunkiem płytki drukowanej znajdziesz na stronie "Prosty bufor lampowy"

Wtórnik katodowy White'a
Podaję ciekawy układ który nazwany jest wtórnikiem katodowym White'a. Dwie triody połączone są szeregowo dla napięcia zasilania, co zawęża nam możliwość zastosowania triod do niskonapięciowych, chociaż stosuję także 6N8S, która do niskonapięciowych nie należy. Zaletami takiego układu jest doskonała liniowość charakterystyki zarówno dla dodatnich jak i ujemnych impulsów. Posiada małą pojemność wejściową (małe tłumienie wysokich częstotliwości), równą praktycznie pojemności anoda-siatka plus pojemności montażowe. Współczynnik wzmocnienia jest mniejszy od jedności (tłumi). Oporność wejściowa jest duża a wyjściowa jest bardzo mała, mniejsza od zwykłego wtórnika katodowego i wynosi kilka-kilkanaście omów (Rwy=1/mS), przy założeniu że parametry lamp są identyczne. Stosuje się także kaskadowe wzmacniacze tranzystorowe, których właściwości są analogiczne. Zalety te szczególnie predestynują do użycia tego układu jako bufora lub przedwzmacniacza, a nawet wzmacniacza (np. słuchawkowego, beztransformatorowego, jeżeli użyjemy lamp większej mocy i o niskim napięciu zasilania).
Zbudowałem taki układ i wykonałem pomiary oscyloskopem i generatorem sygnałów sinusoidalnych, piłokształtnych i prostokątnych. Pomiary wykazały bardzo szerokie pasmo przenoszenia, od 5 Hz (-3 dB) do ponad 200 kHz (-1 dB) i bardzo dobrą liniowość w paśmie akustycznym, oraz mały poziom zniekształceń i szumów.  
Uwagi tyczące użycia  elementów są podobne jak w poprzednich układach. Rezystorami R1 i R2  ustala się polaryzację siatki górnej lampy, natomiast R4 ustalamy polaryzację dolnej lampy i prąd anodowy dla każdego kanału - z reguły będą miały różną wartość, spowodowaną rozrzutem parametrów lamp.
Podobnie użycie (lub nie) kondensatora elektrolitycznego C2 o wartości 22-50 mF/50V (lepszy jest tantalowy)  poprawia pasmo przenoszenia. 

 Wtórnik z dopalaczem

 Jeżeli zależy nam na wzmocnieniu, można zastosować dodatkową lampę w układzie WK (wzmacniacz oporowy). Dla oszczędności można zastosować jedną podwójną triodę (L1), wtedy będzie ona obsługiwała oba kanały, lub dwie, oddzielne dla każdego kanału. Ponieważ  lampa L1 wzmacnia sygnał kilkakrotnie, zależnie od typu lampy, będzie to "prawdziwy" przedwzmacniacz. Nie musisz stosować jednakowych lamp, jako L1 stosowałem: ECC 82, 83, 85, 88, jako L2 - ECC 88, 6N6P, 6N8C. Taki układ dla 6N8S jest dobrym rozwiązaniem, bowiem w układzie wtórnika lampa ta mało mikrofonuje i nie szumi. Dla tej lampy stosuję napięcie zasilające 250V. Napięcie potrzebne do polaryzacji siatki lampy górnej (L2) pobierane jest z anody lampy L1. Schemat jest chyba jasny, nie będę go omawiał, natomiast wartości rezystorów  oznaczonych (*) należy dobrać doświadczalnie, w zależności od rodzaju lampy. 
Układ ten możesz zastosować jako wzmacniacz słuchawkowy, ze względu na niską impedancję wyjścia wtórnika White'a. Lampy wyjściowe powinny mieć większą moc, napięcie zasilania też będziesz musiał dać wyższe. We wzmacniaczu słuchawkowym kondensator C4 powinien mieć wtedy pojemność ok. 500 nF, natomiast C3 - elektrolityczny o pojemności przynajmniej 220 mF/350V, tak by można było wysterować słuchawki, które wymagają większego prądu. R7  powinien posiadać niższą wartość, ok. 20-50 komów. 
Najpopularniejsze są słuchawki o impedancji 32 omy, która jest trudnym obciążeniem dla lamp, zaleca się stosowanie słuchawek o impedancji 300-600 omów i mocy dobranej do mocy lamp L2. 
 
Układ z diodą

Józek Tuliński ze Stanów przysłał mi ciekawy schemat wzmacniacza lampowego, gdzie zamiast rezystorów katodowego i anodowego zastosował diody lampowe. Twierdzi, że zastosowanie diod daje lepsze efekty niż zastosowanie rezystorów.

Wypróbowałem taką aplikację gdzie jedna z triod pracuje jako dioda, bowiem siatka lampy L2 jest połączona z anodą. Zobacz na schemat - dioda  (lampa L2) zastępuje rezystor katodowy lampy L1 (która w tym układzie pracuje jako wtórnik katodowy). Wartości C1, C2, R1, R2 jak w poprzednich układach.  
Układ działa dobrze, natomiast wadą tego przedwzmacniacza jest oczywiście brak wzmocnienia, jak to we wtórniku. 
Czasami w aplikacji zdarza się że dysponujemy "wolną" triodą. Można próbować użyć jej jako "rezystora" polaryzującego siatkę triody pracującej. Można też użyć "prawdziwej" diody lampowej. Jeżeli macie chęć na eksperymenty wypróbujcie różne konfiguracje. 

Może ktoś dokładnie zbada taką (lub podobną) konfigurację? Chętnie opublikuję wyniki na stronie.

 Podczas prac uważaj na wysokie napięcie! Energia zgromadzona w kondensatorach zasilacza może Cię poważnie porazić!

 

Jak to się robi nad Sekwaną.

Wszystkim,  którzy zbudowali już wzmacniacz i popadli w euforię sądząc że ich dzieło jest najwspanialsze na świecie, proponuję by przeczytali poniższy tekst. Francuska firma Jadis produkująca doskonałe (między innymi) wzmacniacze lampowe, których cena zaczyna się od 10 000 zł, a najdroższe zestawy kosztują tyle co mały domek - i co najważniejsze znajdują nabywców -  podczas produkcji postępuje jak cytuję (za Hi - Fi i Muzyką): 
(...) "Jadis używa różnych lamp od różnych producentów, ale są one starannie selekcjonowane. Najpierw podłącza się je do płyty grzewczej, potem dwukrotnie poddawane są pomiarom. Na tym etapie odpada 40% lamp, po czym przeprowadza się test na mikrofonowanie. Produkcja odbywa się w pięciu etapach. Najpierw na stanowisku montażowym powstaje gotowe urządzenie. Potem przechodzi test elektroniczny z pomiarem parametrów i kontrolę jakości montażu. Następnie kierowany jest do komory grzewczej, gdzie jest puszczany w ruch na wiele godzin. Po sprawdzeniu niezawodności przeprowadza się testy odsłuchowe z udziałem CD i winylu. Jeżeli wzmacniacz różni się od wzorca - idzie z powrotem do demontażu. Jeżeli testy wypadną pomyślnie, rozpoczyna się procedura wykończania złotem, chromem czy drewnem."

Wzmacniacze Single Ended

Audio Note Ankoru
Przedstawiam schemat i krótki opis słynnego wzmacniacza lampowego firmy Audio Note - Ankoru. Wzmacniacz ten to dwa monobloki skonstruowane jako Single Ended, pracujące w klasie A, oddające 70 W mocy przy zniekształceniach 5%, a 110 W przy 10%. Pasmo przenoszenia od 20 Hz do 40 kHz ( 1,5%). Waga jednego monobloku - 44 kg. Wzmacniacz jak wzmacniacz, ale ta cena... to "drobne" 100 tysięcy zł, czyli "duża bańka", czyli miliard starych złotych (no, prawie, bez 2.5 tysiąca zł).
Firma Audio Note bez kompleksów publikuje schematy swoich urządzeń, jakby mówiąc "Kopiujcie do woli, i tak nie sprzedacie waszej podróbki za tę cenę co my!". 
No ale co szkodzi spróbować? Kopiujcie.

Aby zbudować dużej mocy wzmacniacz SE, pracujący w klasie A potrzeba mocnych lamp i bardzo wysokiego napięcia. Konstruktor AN, Andy Grove, użył w stopniu końcowym dwóch, połączonych równolegle triod 845. Produkowane są specjalnie dla AN w Chinach. Dwie 845, połączone równolegle mogą oddać 70 wat mocy przy zniekształceniach 5%. Do ich zasilania potrzeba użyć bardzo wysokiego napięcia - 1275 V. By otrzymać takie napięcie stosuje się dwie, połączone szeregowo lampy prostownicze 5R4WGB, a filtrowania dokonuje aż 7 odpowiednio (szeregowo) połączonych kondensatorów elektrolitycznych zbocznikowanych rezystorami upływowymi i dławik. Do sterowania lamp końcowych użyto triody 300B znanej firmy Western Electric. Zasilana jest ona z oddzielnego prostownika lampowego napięciem 360 V. W stopniu wejściowym pracuje lampa 7044 (odpowiedniki to 2A3, E182CC czy 6H30), także zasilana z oddzielnego prostownika lampowego napięciem 360 V. Lampy 845 i 300B  to lampy żarzone bezpośrednio, natomiast 7044 - pośrednio. Żarzenie każdej z lamp jest realizowane prądem stałym, uzyskanym z mostka prostowniczego półprzewodnikowego. Napięcie nie jest stabilizowane, a do każdej lampy przewidziano oddzielny prostownik.
Lampy końcowe, 845 polaryzowane są za pomocą ujemnego napięcia (polaryzacja stała, fixed bias) uzyskanego z oddzielnego prostownika lampowego i jest ono regulowane w granicach -180...-200V. Pozostałe lampy polaryzowane są automatycznie (cathode bias). Pomiędzy lampą sterującą, 300B a lampami końcowymi włączony jest transformator odsprzęgający lampę 300B, będący jej obciążeniem i dopasowany do impedancji wejścia lamp końcowych, 845.
Na wejściu jest także transformator, którego zadaniem jest symetryzacja sygnału tak, by można było użyć wejścia zbalansowanego, XLR. Możliwe jest także sterowanie wzmacniacza z wejścia niesymetrycznego RCA (cinch), wtedy sygnał omija transformator wejściowy.
Transformator wyjściowy zbudowano ze stalowych blach izolowanych silikonem, ze znacznym zapasem mocy. Uzwojenia nawinięto z miedzi beztlenowej (srebro w jeszcze droższym wzmacniaczu), wyjście ma odczepy dla impedancji 4 i 8 omów. 

Audio Note Quest
Quest jest zbudowany na dwóch lampach/kanał. Stopień wstępny i sterujący to podwójna trioda 6SN7, natomiast stopień mocy to słynna 300B, trioda bezpośrednio żarzona o mocy 40 W przy polaryzacji stałej. Polaryzacja automatyczna (jak np. we wzmacniaczu Quest) zmniejsza  moc o połowę. Ponieważ sprawność triody w klasie A to ok. 20% mocy wyjściowej lampy, tak więc Quest jest bardzo słabowitym wzmacniaczem. 
Zasilanie anodowe zrealizowano na diodzie lampowej z tradycyjnym filtrowaniem za pomocą dławika i kondensatorów. Lampy 6SN7 są żarzone prądem zmiennym,  natomiast trioda 300B jest żarzona prądem stałym, stabilizowanym. Konstrukcja jest bardzo prosta, a wysoką jakość dźwięku wzmacniacza uzyskano dzięki starannemu montażowi i odpowiedniemu doborowi wysokiej klasy, elementów.
Podobny układ i takie same lampy zastosowano we wzmacniaczu Audio Note Conqueror. Różni się tylko drobnymi szczegółami konstrukcyjnymi (inne wartości rezystorów itp.). Zastosowano dodatkowo żarzenie niestabilizowanym prądem stałym lampy 6SN7. 
Nie znam parametrów  (i ceny) tych wzmacniaczy, mam dostępne tylko schematy.

Inne wzmacniacze 
By zakończyć przegląd wzmacniaczy SE podam schemat wzmacniacza, w którym stopień wejściowy zrealizowano w układzie WK z obciążeniem aktywnym, natomiast stopień końcowy oparty jest na dwóch, połączonych równolegle tetrodach (pentodach). Audio Note zrealizowało taki projekt pod nazwą P2 SE. Bardziej rozbudowanym układem jest wzmacniacz tejże firmy Oto Line SE w którym dodano przedwzmacniacz zbudowany z dwóch triod połączonych równolegle. Układ ten omówiłem na stronie O lampach cz. IV, na początku rozdziału.

Na schemacie poniżej wzmacniacz oparty na tej idei, na pentodach EL34, lecz nie firmy Audio Note - schemat wzmacniacza poniżej to jeden kanał P2 SE,. lub Oto Line SE (różnią się szczegółami).

Układ jest prosty, kto przejrzał stronę O lampach cz. IV łatwo zrozumie zasadę działania. Przedwzmacniacz WK z obciążeniem aktywnym,  wzmacniacz  mocy  to dwie lampy EL34 połączone równolegle. Polaryzacja siatek lamp mocy EL34 jest stała, napięciem uzyskanym z oddzielnego prostownika. Także napięcie polaryzujące siatki S2 jest uzyskane z dzielnika napięcia w zasilaczu, nie pokazanego na schemacie. Wzmacniacz jest objęty globalną pętlą sprzężenia zwrotnego, zrealizowanego na rezystorze  R o wartości 33 k. W obwodach siatek S1 lamp końcowych rezystory o wartości 1k, które zapobiegają wzbudzaniu się stopnia.
Kondensator  C3 (przy transformatorze)- wartość jest dobierana tak, aby uzyskać szerokie, liniowe pasmo przenoszenia. Jego wartość oscyluje w granicach 500 - 800 pF. Napięcie pracy tego kondensatora powinno być szczególnie wysokie (nie mniej niż 1 kV) ze względu na samoindukcję w transformatorze. 
Transformator głośnikowy - jak to w układach SE - ze szczeliną powietrzną, by wyeliminować magnesowanie się rdzenia. Uzyskana moc tego wzmacniacza to ok. 20 W/kanał, czyli całkiem sporo jak na SE.
Przy użyciu mocniejszych lamp, jak KT88 czy 6550 oraz zasilaniu wyższym napięciem, wzmacniacz będzie miał większą moc.

Wzmacniacz Push-Pull

Dla tych wszystkich, którzy chcieliby zapoznać się z klasyczną już konstrukcją wzmacniacza lampowego, opisuję  układ wzmacniacza mocy. Układ posiada stopień końcowy zbudowany na dwóch pentodach pracujących w klasie push-pull. Transformator głośnikowy i pentody mocy pracują w klasie "ultra-linear" (ultra linowo). Wzmacniacz głośnikowy z tego rodzaju układem został opisany przez Halfera i Keroes'a w 1951 roku w listopadowym numerze "Audio Engineering", jako wprowadzający małe zniekształcenia nieliniowe przy stosunkowo dużej mocy. W 1952 roku, w numerze wrześniowym "Wireless Word", Wiliamson poddał krytyce proponowany układ, wskazując na pewne ulepszenia. Układ proponowany przez Wiliamsona stał się obecnie "klasyką" wzmacniaczy lampowych push-pull, i jest chętnie konstruowany także dziś przez wiele firm. Ze względu na zniekształcenia nieliniowe układ ten zachowuje się pośrednio pomiędzy układem pracującym na czystych pentodach, a układem pracującym na triodach. W tego typu wzmacniaczach spotyka się zarówno pentody jak i tetrody mocy.

OPIS DZIAŁANIA 
We wzmacniaczu zastosowano typowy układ przeciwsobny z triodowym stopniem wejściowym oraz ultralinearnym stopniem wyjściowym, wykonanym na pentodach mocy EL34. Na rysunku jest przedstawiony schemat jednego kanału wzmacniacza.
Konstrukcję wzmacniacza możemy podzielić na trzy stopnie (których opis podałem na stronie "O lampach cz. III), teraz tylko dla przypomnienia. 

I stopień
Sygnał wejściowy, poprzez potencjometr P1 (regulator siły głosu), trafia do wzmacniacza wstępnego (przedwzmacniacza) opartego o elementy C1, R1, R2, R3, oraz triodę L1 w klasycznym układzie wspólnej katody. Kilkukrotnie wzmocniony sygnał zostaje podany bezpośrednio bez kondensatora separującego do odwracacza fazy wykonanego na elementach R4-R5 oraz triodzie  L2, gdzie zostaje rozdzielony na składowe przesunięte względem siebie o 180 stopni. Przebiegi sygnału podane zostały schematycznie, dla łatwego zobrazowania i nie odpowiadają tym w rzeczywistości. (ten wzmacniacz nie pracuje w klasie B jak by wynikało z rysunku, lecz w klasie AB)

II stopień
Wzmocniony i rozdzielony w fazie sygnał, poprzez kondensatory C4 i C5, trafia do stopnia sterującego (drivera) opartego o podwójną triodę L3 i L4 oraz elementy R6...R9 i R22. 
Wzmacniacz wstępny, odwracacz fazy, jak również stopień sterujący zapewniają małe zniekształcenia i szerokie pasmo przenoszenia, dzięki lokalnym sprzężeniom zwrotnym powstałym na opornikach katodowych R2, R4, R22 (brak kondensatorów bocznikujących te rezystory). 

III stopień
Sygnał z anody lampy L3 i L4, poprzez kondensatory C6, C7, steruje pentodowym stopniem końcowym na lampach L5, L6, pracujących w układzie ultraliniowym. Jest to bardzo stabilny i często stosowany układ pracy dla pentod i tetrod. Zastosowanie tego układu pozwala na kilkukrotną redukcję zniekształceń wnoszonych przez lampy końcowe oraz transformator wyjściowy. 
Układ ultraliniowy zrealizowany został poprzez połączenie odczepów O1, O2 z drugimi siatkami lamp L5, L6 w silne lokalne sprzężenie zwrotne redukujące zniekształcenia. Rezystory R14, R15 są opornikami katodowymi lamp L5, L6. Są one niezbędne do odpowiedniej polaryzacji i ustalają prąd lamp końcowych na około 70mA. Kondensatory C10 i C11 likwidują lokalne sprzężenia zwrotne powstałe na wspomnianych opornikach. 
Rezystor R22 po stronie wtórnej transformatora, zabezpiecza wzmacniacz przed uszkodzeniem podczas załączania nie obciążonego urządzenia. 

Pętla (ogólnego) sprzężenia zwrotnego
Sygnał z wtórnych uzwojeń transformatora jest podawany bezpośrednio do wyjścia, oraz, poprzez rezystor R21, do katody triody L1 tworząc (globalną) pętlę ujemnego sprzężenia zwrotnego o głębokości około 10dB. Jak wspomniałem powyżej, I i II stopień ma dodatkowo lokalne sprzężenia.

Odsprzęganie
By zapewnić stabilną pracę wzmacniacza, zasilanie poszczególnych stopni jest odsprzęgane za pomocą rezystora i dwóch kondensatorów. Na schemacie zaznaczono to czerwonym owalem.

Rezystory dużej mocy
Większą moc rezystora możemy uzyskać łącząc cztery o mniejszej mocy i jednocześnie większej rezystancji według schematu pod rysunkiem.

.

URUCHOMIENIE 
Uruchomienie najlepiej przeprowadzić etapami. Przy całkowicie zmontowanym urządzeniu sprawdzamy poprawność połączeń. Jeśli wszystko się zgadza, przystępujemy do uruchomienia poszczególnych stopni. Przy wyjętych wszystkich lampach sprawdzamy działanie zasilaczy - na wyjściach powinno występować napięcie około +450V. Następnie wkładamy lampy  ECC82 i 6SN7. Uruchomienie tych stopni przeprowadzamy przy wejściu zwartym do masy. Sprowadza się ono do pomiaru napięcia w punktach podanych na schemacie układu. Następnie, przy odłączeniu pętli sprzężenia zwrotnego i wyjściu obciążonym opornikami 8 ohm/15W (brak opornika R14) wstawiamy L5, L6. Na opornikach katodowych R14, R15 powinno wystąpić napięcie około 30V. Ostatnią czynnością jest podłączenie pętli sprzężenia zwrotnego. Należy w tym celu wlutować opornik R21  i załączyć wzmacniacz. Układ powinien pracować poprawnie. Jeśli wystąpi wzbudzenie, należy zmienić wtórne wyprowadzenie transformatora wyjściowego. W identyczny sposób należy postępować z drugim kanałem.
Trochę teorii na temat wzmacniaczy push pull znajdziesz na stronie: " O lampach cz. III"

Transformator głośnikowy
Najdroższym elementem wzmacniacza jest transformator głośnikowy. Wykonanie dobrego transformatora głośnikowego jest trudne i zrobienie go podejmują się nieliczni zaawansowani konstruktorzy. My zdani jesteśmy na kupno transformatorów (oczywiście dwie sztuki), a cena jednego waha się od 160 zł do 400 zł, w zależności od konstrukcji i rodzaju lamp z jakimi będą współpracowały. Najlepiej zakupić transformatory, a dopiero do nich dopasować konstrukcję wzmacniacza i rodzaj lamp mocy. Gdzie je kupić? Zobacz  Ciekawe strony.

ZASILANIE
Napięcie zasilania wynosi ok. 450 V, natomiast poszczególne stopnie zasilane są poprzez rezystory R8, R16, redukujące napięcie  i odseparowane od siebie kondensatorami odsprzęgającymi C2, C3 oraz C8, C9 . 

Zasilacz
Schemat zasilacza przedstawiono na rysunku poniżej. Jest to bardzo prosty układ zawierający oddzielnie prostowniki i filtry dla lewego i prawego kanału. Są one wykonane na elementach M, C17...C24 i R 23.  Zapewne tak prosty zasilacz będzie dawał zbyt duży przydźwięk sieciowy, dlatego będziemy musieli bardziej rozbudować część filtrującą (np. zamiast  R23 zastosujmy dławik o indukcyjności 5-10 H/200 mA). Więcej zob. Zasilanie lamp.
 Rezystory R24, R25 służą do zminimalizowania przydźwięku przenikającego przez układ żarzenia. W zasadzie powinno się ustalić ich wartość doświadczalnie wstawiając potencjometry i ustalając wartość rezystancji na "słuch" a potem, po zmierzeniu, wstawić odpowiedni rezystor stały. 
Przełącznik Prz1 to włącznik główny wzmacniacza, a  Pr2 to włącznik napięcia anodowego, który w celu przedłużenia trwałości lamp należy załączyć dopiero po odpowiednim ich nagrzaniu (około 45 sekund od chwili załączenia włącznika głównego). Napięcie stałe +430V jest podawane bezpośrednio do zasilania lamp mocy. 
Transformator zasilacza musi mieć odpowiednią moc, dając odpowiednie prądy żarzenia i napięcia anodowe. Z reguły jest duży, ciężki. Musimy pamiętać że musi zasilić dwa kanały, co łącznie daje niebagatelną liczbę lamp (w naszym przypadku - 8). EL 34 i lampy małej mocy pobierają razem 7 - 8 A (ok.50 W) prądu żarzenia. Do tego musimy doliczyć moc potrzebną do zasilania wysokim napięciem anod wszystkich lamp (50-80W). Jako ciekawostkę podam, że rosyjskie triody mocy  6S33S "pożerają" nawet 8 A prądu żarzenia każda!
Przydźwięk sieciowy jest zmorą konstruktorów lamp. Mimo stosowania różnych środków zaradczych wdziera się niewiadomo którędy i daje charakterystyczne "brum" z głośników. Wiedza teoretyczna i duże doświadczenie pozwalają uporać się z  tym niekorzystnym zjawiskiem.

WZMACNIACZ
R1, R6, R7...........................470 k
R2.......................................470R
R3.......................................47 k
R4, R5.................................22 k  
R8.......................................5,6k/2W 
R9.......................................220 R
R10, R11.............................24 k/0,6W (patrz schemat)
R12, R13..............................470 k
R14, R15..............................2,2 k
R16.. ...................................5 k/4W
R17, 18................................470R/1W (patrz schemat)
R19,R20...............................1 k/1W
R21......................................33 k
R22......................................220 R/2W
P1.......................................100 k/B
C1, C4, C5...........................100 nF/630V
C2, C8.................................10 nF/630V
C3, C9.................................10 mikroF/450V
C6, C7.................................220 nF/630V
C10, C11........................ .....47 mikroF/100V
C13........................... ..........220 nF/630V
L1,2........................... .........ECC82 lub 12AU7
L3,4......................... ...........6SN7 lub 6N8S (rosyjska)
L5,L6.................... .. ...........EL34
ZASILACZ
R23....................................10-20R/5W
R24, R25.............................220 R/5W
C17, C18, C21, C22.............470 mikroF/300V
C19, C20, C23, C24.............100 nF/630V
M........................................Mostek lub 4 diody prostownicze 1A/600-800V
Prz1, Prz2...........................przełącznik sieciowy
B1......................................Bezpiecznik zwłoczny 2,5A/630V
 

Transformator zasilający

Transformator zasilający. 

Obecnie trudno kupić w sklepie transformatory zasilające przystosowane do techniki lampowej. Konstruktorom pozostaje używanie wymontowanych ze starych odbiorników lampowych, lub przewinięcie tych, które posiadamy. Przewinięcie nie jest trudne, lecz wymaga cierpliwości i zachowania pewnych środków ostrożności, ponieważ nawijamy transformatory które dają wysokie napięcie. 
Jest sporo literatury na temat nawijania transformatorów sieciowych, także w Internecie, zainteresowanych odsyłam do działu "Ciekawe strony", np. na stronie Fonaru (www.fonar.com.pl) znajdziecie interesujące artykuły. 
Podam tylko kilka wskazówek, które będą Wam pomocne przy przewinięciu posiadanego transformatora sieciowego.
Do zasilania przedwzmacniaczy czy buforów transformator nie musi mieć ogromnych mocy, ale też nie może mieć zbyt małej.
Aby obliczyć moc potrzebną, musimy policzyć jej teoretyczne zapotrzebowanie. 
Przykładowo:
a) Moc potrzebna do żarzenia - 6,3V x 0,6A = 4.4 W. Jeżeli lampy pobierają większy prąd, to oczywiście to uwzględniamy. Pamiętajmy że zwykle w układzie znajdują się dwie lampy (lub więcej).
b) Moc potrzebna do zasilania anod lamp. W przedwzmacniaczach nie płyną duże prądy, zwykle nie większe niż 2 - 20 mA na jedną lampę, czyli maksymalnie  40 mA ( 0,04 A). Napięcie wyjściowe  przyjmijmy 100V. Moc wyliczona: 0,04A x 100 V = 4 W - jak widzimy nie jest to tak mało, chociaż 40 mA prądu pobierać będzie np. wzmacniacz słuchawkowy. Preamp czy bufor ogółem pobiera 5-10 mA.  Ponieważ w transformatorze występują straty mocy dodajmy do tego 20% na straty. Nasz transformator powinien mieć moc nie mniejszą niż 10W (VA). Ponieważ taki transformator ma małe wymiary rdzenia i okna, trudno by było pomieścić odpowiedniej średnicy drut do zasilania żarzenia i wiele zwojów - wprawdzie cienkiego, ale jednak - drutu do zasilania anodowego. Proponuję użycie  transformatora o mocy przynajmniej15W (np. TS15).
c) Szukany przekrój rdzenia. Przekrój rdzenia jest to powierzchnia środkowej kolumny rdzenia, na której znajduje się karkas z uzwojeniami. Podajemy ją w cm2, mierząc szerokość i grubość  rdzenia np. linijką czy suwmiarką. Żądany przekrój rdzenia zależał będzie oczywiście od mocy transformatora jakiej potrzebujemy - im większa moc, tym większy przekrój. Oblicza się go łatwo: 
Prz =1,2*[pierwiastek z mocy trafa]. Przykład: (dla mocy 10W) Prz=1.2*[3,16] = 3,79, czyli  przekrój rdzenia dla mocy 10W będzie wynosił ok. 4 cm2, czyli np. kolumna środkowa rdzenia będzie miała wymiary 2x2 cm. Dla transformatora o mocy 15 W poszukiwany przekrój rdzenia to: Prz = 1.2 [3,87]= 4,64, czyli ok. 5 cm2.

Żeby obliczyć ilość zwojów potrzebnych do otrzymania żądanego napięcia wyjściowego transformatora, możemy je obliczyć według procedury podanej w literaturze, ja natomiast proponuję przewinięcie transformatora sieciowego, jaki posiadamy. Włączamy transformator do sieci i  mierzymy  (i zapisujemy) napięcia wyjściowe  pracującego transformatora, najlepiej pod obciążeniem. Po rozebraniu rdzenia odwijamy zwoje, dokładnie je licząc. Ilość zwojów, dzielimy przez zmierzone napięcie na danym uzwojeniu, otrzymujemy wtedy  ilość zwojów przypadające na 1 Volt. Np. zmierzyliśmy napięcie zmienne - było 6.3  V. Gdy odwinęliśmy, okazało się że było np. 80 zwojów. Po podzieleniu wyszło że na jeden volt napięcia potrzeba 12,7 zwojów. Żeby otrzymać napięcie np. 7.5 V musimy nawinąć 12.7 x 7.5 V = 95 zwojów (około). Analogicznie postępujemy z uzwojeniem anodowym, z tym że trzeba będzie dodać ok. 5-7% na spadek napięcia na uzwojeniu (cieńszy drut, duża ilość zwojów to większy opór, a tym samym  większy spadek napięcia). 
Jeszcze jedna ważna sprawa. Napięcie stałe, po wyprostowaniu podniesie się ok. 1.4 razy (w stosunku do napięcia zmiennego na transformatorze), a nieco zmniejszy się po obciążeniu - im większe obciążenie a słabszy transformator (cieńsze przewody) tym spadek napięcia większy. Dlatego przy obliczaniu żądanego stałego napięcia pamiętajmy o tym, chociaż jakie będzie ostateczne stałe napięcie wyjściowe okaże się po wykonaniu zasilacza. 
Musimy dostosować średnicę drutu nawojowego w stosunku do pobieranego prądu obciążenia, by transformator zbytnio się nie nagrzewał i nie występowały na uzwojeniach nadmierne spadki napięć. W tabelce podaję kilka średnic drutu dla danego obciążenia, przy założonej (standardowo) gęstości prądu 2,5A/mm2 . Oczywiście, rzeczywista średnica drutu (bez emalii) jest nieco mniejsza, lecz podaję taką, bo łatwo jest ją zmierzyć za pomocą mikrometru czy suwmiarki.

Średnica (w emalii) mm

Gęstość prądu (A)

Średnica (w emalii) mm Gęstość prądu (A)Średnica (w emalii) mmGęstość prądu (A)
0,1250,0200,4440,3190,7590,960
0,2310,08005010,4000,8201,100
0,2670,1200,5510,4900,8721,250
0,3370,1750,6060,5900,9721,770
0,3940,2400,7090,8301,081,960

Gdy będziemy składali rdzeń transformatora, starajmy się by weszły wszystkie blaszki, układajmy je na przemian, jak w oryginale. Rdzeń, by nie brzęczał musimy dokładnie skręcić śrubami czy w inny sposób go unieruchomić. Transformator można  zatopić w lakierze (wtedy będzie już nierozbieralny) lub w parafinie - co pozwoli nam na późniejsze zmiany. Drgania brzęczącego trafa mogą przenosić się na lampy, co  będzie powodować mikrofonowanie i w efekcie będziemy słyszeli przydźwięk sieciowy. Dlatego zaleca się przymocowanie transformatora  do obudowy za pomocą miękkich podkładek. 
Także pole magnetyczne transformatora wpływa na stalową blachę  np. obudowy naszego preampa, powodując dokuczliwe brzęczenie (szczególnie jeżeli jest cienka). By uniknąć tego zjawiska, lepsza jest obudowa z materiałów niemagnetycznych (aluminium, miedź, drewno), lub stosowanie stalowej blachy odpowiednio sztywnej i grubej, oddalonej nieco od rdzenia transformatora. 
 
Dławik
Dławik wyglądem i konstrukcją przypomina transformator sieciowy. Różni się tym, że posiada jedno tylko uzwojenie, przez które przepływa wyprostowany prąd anodowy. Dobry dławik, by spełnił swe zadanie powinien posiadać dużą impedancję dla prądu przemiennego (dużą indukcyjność) a mały opór dla prądu stałego. Indukcyjność dławika "zatrzymuje" (tłumi) niedokładnie wyprostowane napięcie zmienne. Ponieważ przez dławik płynie składowa stała (czyli  wyprostowany prąd) powinien on stanowić dla niej mały opór. Uzwojenia dławika powinny być wykonane z drutu o odpowiednim przekroju, w stosunku do płynącego prądu stałego. To, że przez dławik przepływa prąd stały, oprócz spadku napięcia i grzania się uzwojenia (opór uzwojeń), powoduje jeszcze jedno niekorzystne zjawisko - rdzeń dławika magnesuje się, przez co indukcyjność (i przez to sprawność tłumienia) maleje. Jednym ze sposobów zapobiegania nasycania się rdzenia, w przypadku rdzenia E-I, jest takie składanie, by utworzyć szczelinę. W przypadku rdzenia o kształcie O stosuje się dwa identyczne uzwojenia, lecz odwrotnie nawinięte (lub podłączone), co powoduje że strumienie magnetyczne wzajemnie się znoszą (zobacz rysunek). Ale powstaje wtedy pytanie, czy także nie znoszą się impulsy prądu doładowania, przez co indukcyjność dławika zmniejsza się do zera?
By zapobiec nasycaniu się rdzenia musisz rozebrać transformator i ułożyć kształtki rdzenia nie na przemian, lecz tak jak na rysunku.  Na kształtki E zakładasz karkas i zamykasz obwód magnetyczny kształtkami I, pozostawiając jednak małą szczelinę (ok. 0,2 mm lub mniej), używając jako przekładki np. cienkiej tektury. Spotkałem też informację, iż przy małych prądach płynących przez dławik można zrezygnować ze szczeliny, wtedy możesz bez przeróbek zastosować transformator małej mocy, a konkretnie jego uzwojenie pierwotne. Możesz zastosować też gotowy dławik od starego telewizora. 
Użycie dławików o dużej indukcyjności ( i większym przekroju przewodów, dla uzyskania większych prądów) jest w zasadzie najlepszym sposobem na uniknięcie przydźwięku sieciowego we wzmacniaczach mocy. Spotkałem schematy wzmacniaczy, w których użyto dławik (czasem kilka) o indukcyjności nawet 30 H.
Jeżeli chcesz zastosować dławik w swoim zasilaczu możesz poeksperymentować z dławikami od świetlówek małej mocy, lub użyć transformatora małej mocy o rdzeniu E-I - wykorzystując to uzwojenie które ma więcej zwojów (przez przedwzmacniacz płynie mały prąd anodowy, więc nie musi być gruby drut w uzwojeniu).  
Wadą dławika jest generowanie pola magnetycznego wokół rdzenia, co może niekorzystnie wpływać na inne elementy, a także znaczne wymiary, co  przy budowie układu  z założenia "kompaktowego" ma znaczenie - po prostu trudno upchnąć wszystkie elementy i to tak by nie wpływały na siebie.

Zasilanie układów lampowych

Lampy małej mocy są wrażliwe na przydźwięk sieciowy, dlatego szczególnie w przedwzmacniaczach, tak napięcie żarzenia jak i anodowe powinno być dokładnie filtrowane.

Żarzenie lamp.

Różne lampy wymagają różnych napięć żarzenia. Diody prostownicze zasilane są zwykle napięciem 4 lub 5 V, lampy małej mocy 6,3 lub 12,6 V, lampy mocy z reguły zasilane są napięciem 6,3 V. Lampy stosowane w telewizorach mają różne napięcie żarzenia - od 4,5 V do nawet 30 V - lecz powinny być żarzone prądem o niezmiennej wartości, z reguły jest to 300 mA.  
Większość lamp przystosowanych jest do zasilania prądem przemiennym, chociaż można je zasilać prądem stałym. Ma to poważną zaletę - tętnienia sieci nie przenikają przez katodę do obwodu i nie powodują przydźwięku sieciowego. W przypadku lamp mocy, gdzie prądy żarzenia są bardzo duże, rzadko stosuje się prąd stały, lecz przemienny. Ale trzeba powiedzieć, że dobrze skonstruowany wzmacniacz, mimo zasilania prądem przemiennym posiada minimalny przydźwięk sieciowy, także ten pochodzący od żarzenia. By go zminimalizować stosuje się symetryzację żarzenia poprzez odpowiednie nawinięcie transformatora zasilającego, lub użycie dwóch rezystorów (R2) symetryzujących 
(patrz rysunek z lewej)

Napięcie żarzenia nie musi być idealnie takie, jak podano w katalogu lampy. Producent dopuszcza wahania napięcia zasilania w granicach 5%, w katalogach rosyjskich lamp spotkałem nawet dopuszczalne wahania 10% - daje to różnicę napięcia zasilania od 5,7 do 7 V. Wychodzenie jednak poza podane przez producenta warunki zasilania nie jest wskazane, ponieważ tak niedożarzona jak i przeżarzona lampa  szybko traci swoje właściwości. 
Na schemacie powyżej "tradycyjny" zasilacz wzmacniacza lampowego i dwa sposoby symetryzacji napięcia żarzenia 6,3V - przez podzielenie uzwojenia na dwie dokładnie symetryczne części (2 x 3,15V) i środek uzwojenia dołączony do masy, lub za pomocą dwóch rezystorów o wartości ok.100 omów (niektórzy proponują rezystory po 50 omów). Dokładną wartość ustala się praktycznie - zamiast nich wpinamy potencjometr o wartości ok. 200 omów, ślizgacz potencjometru podłączamy do masy. Uruchomiony wzmacniacz podłączamy do głośników i "na słuch" ustalmy takie położenie potencjometru, które daje najmniejszy przydźwięk. Można też użyć oscyloskopu. Jeżeli mamy solidny potencjometr, możemy go zostawić, unieruchamiając ślizgacz. Lepszym rozwiązaniem będzie jednak pomiar wartości rezystancji i wlutowanie oporników stałych o zmierzonej wartości. 
Napięcie anodowe prostowane jest za pomocą diody lampowej, o dwóch anodach, co przy zasilaniu symetrycznym daje prostowanie pełnookresowe. Kondensator C1 ma pojemność tylko 50 mikroF (zalecane), ponieważ podczas włączania zbyt duża pojemność powoduje przeciążenie diody prostowniczej i tym samym skraca jej żywotność. Kolejne kondensatory mogą mieć większą pojemność, ponieważ udar prądu zostaje złagodzony impedancją dławika. Dławik o dużej indukcyjności skutecznie tłumi tętnienia sieci, natomiast stanowi mały opór dla prądu stałego (np. mniej niż 50 omów). 
Oczywiście można prostować napięcie anodowe z a pomocą diod półprzewodnikowych (mostka), wtedy kondensatory elektrolityczne mogą mieć o wiele większą pojemność, bowiem prostownik z półprzewodników jest odporny na udar prądu. Prostowanie takie też ma inne zalety - jest energooszczędne (brak żarzenia diody) i tanie, bowiem koszt mostka prostowniczego to ok. 1 zł. Zwykle napięcie anodowe nie jest stabilizowane. Jeżeli wymagana jest stabilizacja napięcia, dokonuje się tego za pomocą specjalnych układów lampowych. W przypadku niskich napięć anodowych,  napięcie można stabilizować za pomocą układów półprzewodnikowych, o czym poniżej. 
Czasem w zasilaczach spotyka się dodatkowe uzwojenie i prostownik dający ujemne napięcie o wartościach -30-70V do zasilania siatek lamp końcowych tzw. "stałą polaryzacją" ("fixed bias"). Zwróć uwagę, w jaki sposób jest dołączony mostek prostowniczy do masy, by otrzymać ujemne napięcie na wyjściu układu. Także kondensatory elektrolityczne podłączone są "odwrotnie", jest to ważne, ponieważ musimy pamiętać by obudowa kondensatora nie dotykała do chassis wzmacniacza.

Punkt wspólny masy

Właściwe prowadzenie masy decyduje o braku zakłóceń i sprzężeń w budowanym układzie wzmacniacza. Masę można prowadzić na dwa sposoby:
- ze wspólną szyną,
- ze wspólnym punktem.
W praktyce szyna jest to kawałek grubego przewodu czy szeroka ścieżka druku, do którego dołączone są kolejno masy każdego stopnia wzmacniacza, ekrany przewodów wejścia/wyjścia itp. Szyna powinna mieć najniższy potencjał i przewodzić prąd z minimalnymi spadkami napięcia. Stąd zalecenie by był to gruby kawałek przewodu, szeroka ścieżka itd. 
Dobrym rozwiązaniem jest tzw. "wspólny punkt masy". Polega to na łączeniu wszystkich mas w jednym punkcie. Poszczególne stopnie wzmacniacza jak i zasilacz mogą mieć własne, "lokalne" punkty, które łączymy w jednym wspólnym punkcie "masy ogólnej" (punkt "B"). Tak punkty lokalne jak i masę ogólną łączymy grubymi, o niskiej rezystancji, przewodami. Musimy jednak pamiętać, iż odcinek A-B, (na rysunku zaznaczony na czerwono) charakteryzuje się największymi tętnieniami, wywołanymi doładowywaniem pierwszego kondensatora, dlatego do niego nie może być nic dołączone. Pamiętajmy o tym  także podczas projektowania płytki drukowanej.
Unikajmy zamykania pętli masy. Także koniecznie trzeba unikać mieszania silnych (prądowo) i słabych sygnałów. Dlatego najpierw zasilany jest stopień mocy, potem kolejno stopnie wzmacniacza, aż do stopnia wejściowego. 
Punkt wspólny masy w praktyce wygląda tak: 
- układ na tzw. "pajączku", czyli przestrzenny, na metalowym "chassis" - poszczególne elementy łączymy w jednym punkcie, dolutowując kolejno każdy element. 
- na płytce drukowanej stosujemy szerokie ścieżki masy, odpowiednio prowadzone - masy lokalne łączone z punktem wspólnym.

Nie zawsze możliwe jest poprowadzenie mas do jednego punktu (np. obwody drukowane). Równie dobre wyniki, a czasami lepsze, daje  układ z lokalnymi wspólnymi punktami mas. Zobaczmy na schemat - jest nieco podobny do powyższego, jedynie każdy stopień wzmacniacza ma własny punkt masy (C1, C2, B1) który jest połączony ze wspólnymi punktami w zasilaczu. Punkt B, znajdujący się na wyprowadzeniu pierwszego kondensatora filtra łączymy z punktem wspólnym masy stopnia mocy. Takie rozwiązanie ma tę zaletę, ze duże prądy płyną oddzielnym obwodem. Masy lokalne stopni wstępnych (C1, C2) łączymy w punkcie C, gdzie napięcie jest już dokładnie odfiltrowane.

Metalową obudowę łączymy z punktem poprzez opornik o wartości ok. 1 k, lub bezpośrednio, w zależności od wyniku  praktycznej próby. 
Oddzielnego omówienia wymaga uziemianie przewodów ekranowanych. Teoretycznie powinno być tak, że "masę" przewodu ekranowanego uziemia się tylko w jednym punkcie (z jednej strony), bliżej wzmacniacza, natomiast gniazda wejściowe/wyjściowe uziemia oddzielnie. Praktycznie nie stosuje się tego. Tak w rozwiązaniach fabrycznych, jak i z mojej praktyki wynika, że można ekran przewodu dołączyć do gniazda "cinch" z jednej strony i do masy we wzmacniaczu, z drugiej (jak na rysunku). Każdy przewód, który przesyła delikatne sygnały powinien być ekranowany i jak najkrótszy. W każdym wzmacniaczu (i nie tylko) obowiązuje zasada "krótkiej ścieżki". Kable sygnałowe powinny przebiegać daleko od kabli w których przesyłane są silne sygnały, by uniknąć modulacji. Także unikajmy prowadzenia ich w pobliżu transformatorów, dławika itp.
Unikamy mieszania silnych prądów ze słabymi, tak prowadząc zasilanie (żarzenie i anodowe) by  prądy nie mieszały się z prądami wejściowymi. Bardzo wrażliwy na zakłócenia jest obwód siatkowy lamp.

Odsprzęganie 

Każdy stopień wzmacniacza powinien być odseparowany układem odsprzęgającym. Zasilanie wzmacniacza wielostopniowego zaczynamy od "końca" czyli od wzmacniacza mocy. Każdy stopień wcześniejszy powinien być oddzielony (jego zasilanie napięciem anodowym) filtrem RC (na rysunku powyżej Ro,Co). Rezystor ma oporność kilka, kilkanaście kW, natomiast pojemność kondensatora to 10-50 mF. Dodaje się także mały kondensator odsprzęgający o pojemności ok. 100 nF. Właściwe odsprzęganie stopni wzmacniacza pozwala na uniknięcie sprzężeń (i tym samym wzbudzania się wzmacniacza) poprzez źródło zasilania.

 
To okropne buczenie...

Przydźwięk sieciowy i zakłócenia "przydźwiękopodobne" mogą brać się  z trzech źródeł:

1. Źle odfiltrowane napięcie zasilające. Im wzmacniacz ma większe wzmocnienie, tym dokładniej powinno być napięcie odfiltrowane, bowiem jest ono wzmacniane wraz z sygnałem użytecznym. Typowa końcówka mocy  ma wzmocnienie napięciowe ok. 30x, do tego dochodzi przedwzmacniacz, zwykle jest to 1-5x, czyli wzmocnienie może dochodzić do 150x. 
Rada: należy zwiększyć pojemności kondensatorów filtrujących (ale bez przesady), zwiększyć ilość stopni filtrujących RC, zastosować kondensatory o mniejszym ESR (tzw. Low Impedance), które mając mniejszą impedancję lepiej zwierają do masy zakłócenia.
Często włókna żarzenia zasilane prądem zmiennym, wprowadzają zakłócenia słyszalne w postaci brumu, szczególnie jest to dokuczliwe w czułych przedwzmacniaczach. Radą na to może być żarzenie prądem stałym (zob. poniżej).
Czy przyczyną buczenia są zbyt małe pojemności łatwo się przekonać, dodając jeszcze jeden stopień filtrujący - jeśli buczenie się zmniejsza to jest właśnie to!

2. Wpływ pola magnetycznego transformatora zasilającego - wzbudza przydźwięk o częstotliwości 50Hz. Łatwo to wykryć, odsuwając po prostu trafo zasilające od układu i słuchając w głośnikach brumu. 
Rada chyba najprostsza - odsunąć trafo od układu. Jeśli nie ma miejsca to kłopot. Dodam - w zasadzie ŻADNE ekrany z blachy niewiele pomogą, bowiem blacha stalowa o grubości 5 mm zmniejsza natężenie pola magnetycznego (50Hz) zaledwie o połowę. Nieco zmniejsza pole odpowiedni kształt puszki ekranującej trafo i specjalny stop (tzw. mu-metal), ale w kraju jest on chyba niedostępny.
Lepszym rozwiązaniem jest stosowanie trafa toroidalnego, które ma mniejsze pole rozproszenia. Producenci dodatkowo zmniejszają to pole stosując odpowiednie nawijanie i stalową opaskę ekranującą, ale ZAWSZE jakieś pole jest.

3. Złe prowadzenie masy i ekranów. TO JEST najczęstszą przyczyną zakłóceń, które słychać w postaci brumu, który bierzemy za brum sieciowy. Temat rzeka, nie do opisania w kilku zdaniach. Wiedza teoretyczna, a szczególnie doświadczenie praktyczne pomogą w eliminacji tego problemu.
Generalnie:
- należy prawidłowo prowadzić ścieżki masy (zobacz powyżej "Punkt wspólny masy"),
- układy wejścia są bardzo wrażliwe, należy je oddalić od pól zakłócających (np. od transformatora , od ścieżek i przewodów wysokoprądowych),
- wszelkie kable doprowadzające sygnał należy prowadzić kablami ekranowanymi, prawidłowo podłączonymi do masy, lub w postaci skrętki, 
- należy odsprzęgać kolejne stopnie wzmacniacza. Ważną rolę odgrywają kondensatory odsprzęgające - powinny być możliwie blisko lampy, lepiej sprawują się niskoimpendancyjne (Low ESR) .
Jeżeli zbliżenie ręki do lampy czy płytki z układem zwiększa brum, to NA PEWNO przyczyną jest złe prowadzenie masy czy ekranu. Jeżeli dodanie kolejnego kondensatora do zasilacza nie zmniejsza brumu, to przyczyna - jak wyżej.

Zdarza się, że na zakłócenia składa się wiele przyczyn. Jest to trudne do zdiagnozowania i eliminacji, pozostaje wtedy tylko cierpliwe szukanie błędu i eliminacja drogą doświadczeń i dedukcji.


Żarzymy stałym prądem
1. W przedwzmacniaczach i buforach których opis podaję na stronie "Przedwzmacniacze i bufory lampowe" stosuje się lampy małej mocy, które pobierają stosunkowo mały prąd żarzenia. Daje nam to możliwość zbudowania  taniego zasilacza prądu stałego, którego zaletą, oprócz zmniejszenia przenikania tętnień sieciowych do układu, będzie jeszcze stabilizacja napięcia (i prądu) żarzenia. Ułatwi nam to uruchomienie układu, ponieważ będziemy pewni, że z tej strony przydźwięk sieciowy nam nie grozi, a stabilizacja napięcia poprawi warunki pracy lampy, uniezależniając zasilanie (i tym samym emisję elektronów) od wahań napięcia sieci. 
Zasilanie żarzenia prądem stałym było stosowane oczywiście od dawna - wszystkie przenośne i samochodowe radiowe odbiorniki lampowe były zasilane z baterii lub akumulatora. Nie miały zbyt dużej mocy, ponieważ baterie lub akumulator mają określoną, z reguły niedużą pojemność, co zmusza konstruktorów do stosowania specjalnych "oszczędnościowych" lamp. 
Kilka sposobów zasilania żarzenia:
a)  Jeżeli napięcie zmienne 6,3V wyprostujemy, otrzymamy napięcie stałe, ok. 1,4 razy wyższe (bez obciążenia, po obciążeniu jego wartość będzie zależała od spadków napięcia na uzwojeniach transformatora i na mostku prostowniczym). By zasilać lampy, musimy je zredukować. Najprostszym sposobem jest użycie rezystora o mocy 2-3W i rezystancji tak dobranej, by otrzymać napięcie 6,3 V z tolerancją 5%. Wartość rezystora zależeć będzie od zasilacza  a także od rodzaju i ilości lamp. Praktycznie to 0,1 - 1,5 oma, w przypadku "mocnych" lamp  może go nie być. Warto kupić kilka rezystorów o różnych wartościach, by precyzyjnie dobrać napięcie żarzenia. W przypadku trudności z zakupem rezystorów o wymaganej (i niskiej) wartości możemy go łatwo zrobić z kawałka drutu oporowego uzyskanego ze starego rezystora drutowego lub spirali grzejnej, np. od suszarki do włosów. Jedynym problemem jest przylutowanie takiego drutu, ponieważ materiał z którego jest zrobiony lutuje się z trudnością. Pojemności kondensatorów C5 i C8  w takim układzie zasilania powinny być bardzo duże (4700 mikroF), spotkałem (na schematach) po 10 000 mikroF a nawet 20 000 mikroF. 
Jeżeli potrafimy tak dobrać ilość uzwojeń w transformatorze, by po wyprostowaniu otrzymać żądane napięcie, będzie to lepszym rozwiązaniem (czyni tak np. firma Audio Note).
b) Użycie stabilizatorów też jest dobrym rozwiązaniem. W tym przypadku jednak, napięcie zmienne musi być wyższe niż 6,3 V i wynosić przynajmniej 7,5 V (dla  transformatorów o większej mocy), zwykle 8-9V. Można użyć stabilizatora serii 78XX. Stabilizator 7806 da napięcie 6V lecz należy sprawdzić czy prąd żarzenia będzie mieścił się w tolerancji. Jeżeli nie, należy włączyć diodę Schottky'ego pomiędzy nóżkę GND a masę, podniesie to napięcie do wartości ok.6,2V. Dlatego dioda Schottky'ego (ok. 1 zł), ponieważ spadek napięcia na złączu wynosi ok. 0,2V. Jeżeli zastosujemy stabilizator serii 7805 (5 V) to dwie diody krzemowe włączone szeregowo pomiędzy końcówkę 2 stabilizatora a masę podniosą nam napięcie do ok. 6,2V. Jeżeli da nam to zbyt wysoki prąd żarzenia, zastosujmy diodę krzemową i germanową, co da napięcie na wyjściu stabilizatora do ok. 6,10-6,2 V (patrz rysunek). Użycie stabilizatora regulowanego (np. serii 317) pozwoli nam na dokładne wyregulowanie napięcia (prądu) żarzenia. W każdym przypadku  musimy stabilizator izolować od masy za pomocą podkładek, lub przykręcić do oddzielnego radiatora. Stosujmy stabilizatory na odpowiedni prąd ( min 1A a lepiej - 2 A) w zależności od poboru prądu przez lampy i odpowiednio duże radiatory, pamiętajmy też, by były wentylowane. Lampy  serii ECC 81...83 mogą być zasilane napięciem 12,6 V, lub po odpowiednim połączeniu (żarniki połączone równolegle) - 6,3 V. Dla otrzymania napięcia żarzenia 12.6 V, stosujemy  stabilizator 7812 (12V) i diodę krzemową.
Dokładne napięcie uzyskamy stosując stabilizator LM 317 i dzielnik rezystorowy (ostatni schemat na rys. obok). Żądane napięcie obliczamy: Uwy =1,25+(1+R2/R1). R1 powinien mieć wartość niższą niż 1kom (200-300omów). Zamiast obliczać można w miejsce R2 zamontować potencjometr np. 10k i dokładnie ustawić napięcie wyjściowe, a potem wlutować rezystor o odpowiedniej wartości.
 Uwaga. Z mich doświadczeń wynika, iż czasami stabilizator w obwodzie żarzenia powoduje wzbudzanie się wzmacniacza.  Jeżeli słyszymy w głośniku buczenie, podczas poszukiwania przyczyny sprawdźmy czy nie jest nią stabilizacja żarzenia.
c) Gdy nie mamy stabilizatora na odpowiednio duży prąd, możemy zastosować łączenie równoległe dwóch lub więcej stabilizatorów i zasilać każdą lampę oddzielnie. Oczywiście, można stosować inne stabilizatory niż podane na schemacie. Uwaga - nie wolno łączyć WYJŚĆ ze sobą, tylko WEJŚCIA (IN) stabilizatorów, jak na schemacie. Układ sprawdzony, nie sprawia problemów.
d) Współczesne lampy przystosowane są do zasilania żarzenia prądem przemiennym, dlatego długotrwałe zasilanie prądem stałym może powodować niekorzystne zmiany w układzie żarzenia lamp. Zaleca się więc co kilka miesięcy zmianę biegunów zasilania żarzenia, np. poprzez odwrotne przelutowanie przewodów na podstawkach lamp. Można też zastosować przełącznik. Niektórzy konstruktorzy pomijają ten problem, tym bardziej że wiele lamp dostosowanych jest do zasilania tak napięciem zmiennym jak i stałym (AC i DC) - podane jest to zwykle w katalogu lamp.

2. Czasami, przy dużym obciążeniu a słabym transformatorze, spadki napięć na jego uzwojeniach i mostku prostowniczym są tak duże że "braknie" nam napięcia stałego do zasilania żarzenia. Jedyna rada to dowinąć nieco zwojów na transformatorze lub próbować zastąpić zwykły mostek prostowniczy, mostkiem zrobionym z diod Schottky'ego, co pozwoli nam "zaoszczędzić" ok. 0,8V. Diody te nie są drogie (za 1 A/40V zapłacisz ok. złotówkę/szt.)  i mają 2 zalety: są szybkie, tzn. wprowadzają mniej zakłóceń i cecha dla nas ważniejsza - mają niskie napięcie przewodzenia - ok. 0,2 V, w porównaniu do zwykłych które mają 0,6 V - daje nam to znacznie mniejszą moc strat na mostku, po prostu mniej się grzeją. Dzięki niższemu napięciu przewodzenia "oszczędzają" ok. 0,8V co czasem jest jedynym ratunkiem przy zbyt niskim napięciu wyjściowym transformatora.
Oczywiście można użyć też zwykły mostek lub diody prostownicze, pamiętając by miały odpowiedni prąd przewodzenia (min. 1A).
 Zwróćmy także uwagę na to, iż w przypadku poboru dużych prądów żarzenia  mostek mocno się grzeje i jeśli jest zainstalowany na płytce drukowanej, to ciepło przenosi się poprzez ścieżki na kondensatory elektrolityczne - dlatego powinny być zamontowane w pewnym oddaleniu od mostka (a także stabilizatora).
Jedna lampa serii ECC pobiera podczas pracy ok. 300 mA (dwie to 0,6A) przy napięciu 6,3 V, natomiast 150 mA przy 12,6 V. Podczas rozgrzewania się żarników prąd jest dwukrotnie wyższy, dlatego musimy pamiętać o odpowiednim chłodzeniu, tak mostka jak i stabilizatora. Użycie innych lamp wymaga większego prądu zasilania. Np. rosyjska  6N1P wymaga zasilania prądem 600 mA (jedna!) a 6N6P aż 750 mA.  Lampa 6SN7 (6N8S) pobiera 600 mA. Jeżeli chcemy eksperymentować z różnymi lampami, musimy zbudować zasilacz z odpowiednim zapasem mocy, tym bardziej że w przedwzmacniaczu  pracują przynajmniej 2 lampy. Przy dużych prądach żarzenia dają o sobie znać spadki napięć na przewodach zasilających, dlatego trzeba stosować przewody o odpowiednim przekroju, a ścieżki drukowane (o ile stosujesz płytkę) powinny być odpowiednio szerokie, lub  "wzmocnione" poprzez  dolutowanie gołego przewodu na ścieżce.
3.
Transformator zasilający powinien posiadać odpowiednią moc a uzwojenie żarzenia powinno być nawinięte przewodem o odpowiednim przekroju. Jeżeli chcemy stosować napięcie stabilizowane, musimy użyć transformatora o napięciu wyjściowym 7,5-9V, lub go przewinąć. Stabilizator wymaga by po wyprostowaniu napięcie stałe było o 2-3 V wyższe na wejściu (IN) stabilizatora niż na jego wyjściu (OUT), co wymaga  zasilania mostka prostowniczego napięciem zmiennym przynajmniej 7,5-9V.
Napięcie zmienne po wyprostowaniu zwiększa się ok. 1.4 razy, czyli gdy mamy napięcie zmienne na transformatorze np. 7V, po wyprostowaniu otrzymamy 7 x 1.4 = 9,8V. Wystarczy to do zasilania stabilizatora, pamiętać jednak musimy, że użycie transformatora zbyt małej mocy powoduje duży spadek napięcia na jego uzwojeniach. Spadki napięcia występują także na mostku prostowniczym (1-1,2V), co może spowodować że "braknie" nam napięcia potrzebnego do stabilizacji. Praktycznym napięciem wyjściowym na transformatorze jest 7,5-9V, to niższe przy zastosowaniu transformatora większej mocy (np. 60W) i użyciu przewodów o średnicy przynajmniej 1-1,2 mm, natomiast przy użyciu transformatora o mocy 15-25 W, zmienne napięcie wyjściowe powinno wynosić ok. 9V, ze względu na spadki napięć na uzwojeniach. Pamiętajmy o właściwym obliczeniu mocy transformatora, w zależności od ilości i rodzaju lamp (moc  prądu żarzenia + moc zasilania anodowego). 
4.
Pierwszy kondensator po mostku prostowniczym (C5 na rysunku powyżej) powinien mieć dużą pojemność, tym większą im większy prąd będzie pobierany. Zwykle stosuję 2200 - 4700 mF. Po stabilizatorze (C8) powinno wystarczyć 500-1000 mF. Tak przed, jak i po stabilizatorze stosuje się małe kondensatorki ceramiczne o pojemności 100 nanoF, by uniknąć wzbudzania się stabilizatora. Powinno się je zamontować w pobliżu nóżek stabilizatora. Ogólnie zaleca się częste stosowanie  kondensatorów o pojemności 50-100 nF do odsprzęgania poszczególnych stopni tak wzmacniacza jak i zasilacza. Lepiej jest dać o jeden czy dwa kondensatory za dużo, niż za mało.

W większości przypadków żarzenie prądem zmiennym daje doskonałe wyniki. Należy tylko dokładnie zsymetryzować układ żarzenia za pomocą rezystorów lub zastosować dzielone uzwojenie żarzenia. Zasilanie prądem zmiennym gorzej się sprawdza w przypadku lamp bezpośrednio żarzonych a także w układach przedwzmacniaczy które mają duże wzmocnienie, lub sygnał z przedwzmacniacza będzie jeszcze wielokrotnie wzmacniany (np. przez czułą końcówkę mocy). Należy wtedy stosować zasilanie żarzenia prądem stałym lamp przedwzmacniacza które mają największe wzmocnienie.

Zasilanie anodowe
Dobrej jakości prąd anodowy jest niezbędny do zasilania lamp. Tętnienia sieci nie dają się tak we znaki w przypadku żarzenia, jak w przypadku niedokładnego odfiltrowania napięcia anodowego. Oprócz odpowiedniego prowadzenia masy, co ma znaczny wpływ na sprzężenia i poziom zakłóceń, umiejętne skonstruowanie zasilacza może stanowić o sukcesie w naszej pracy.
Najstarszym, najczęściej stosowanym sposobem otrzymania napięcia anodowego jest jego prostowanie za pomocą lampowej diody prostowniczej i filtrowanie za pomocą kondensatorów elektrolitycznych i dławika o dużej indukcyjności, rzędu 10-20 Henrów (rys. u góry strony). Ma to zalety (i wady) i stosuje się we wzmacniaczach mocy, gdzie występują wysokie napięcia i dość duże (jak na lampy) prądy anodowe. W przypadku przedwzmacniaczy i buforów małej mocy, przy zasilaniu stosunkowo niskim napięciem  możemy stosować prostowanie a nawet stabilizację napięcia anodowego za pomocą układów półprzewodnikowych.
1. Prostownik półprzewodnikowy (mostek) powinien być dostosowany do wysokiego napięcia. Dzisiaj nie jest to problemem, mostek prostowniczy 1A/400V kosztuje mniej niż 1 zł. Nie stosujmy mostków (diod) o zbyt małym prądzie przewodzenia, bowiem w filtrach stosuje się duże pojemności kondensatorów, co w momencie włączania zasilacza powoduje przepływ dużego prądu przez prostownik! Można też zastosować w mostku diody tzw. "szybkie" na odpowiednie napięcie, co powinno zmniejszać zakłócenia i dawać "gładszy" prąd, lecz z mojej praktyki wynika, że nie zawsze jest to dobre rozwiązanie.
2.  Kondensatory wysokonapięciowe dużej pojemności są  droższe, mają większe wymiary i mniejsze pojemności, niż "zwykłe". Powinny mieć pewien zapas napięcia, tak by nie uległy przebiciu podczas jakichś zakłóceń spowodowanych naszymi eksperymentami. Dla uzyskania odpowiedniego napięcia pracy, można połączyć dwa jednakowe  kondensatory szeregowo, lecz musimy pamiętać, że pojemność wtedy będzie o połowę mniejsza. Powinno się je  zblokować rezystorami w dużej wartości (400-800 komów) dla wyrównania napięć i rozładowania po zakończeniu pracy (przykład na rys. poniżej z LM317). Nowe kondensatory elektrolityczne, lub długo nieużywane, powinny być uformowane. Polega to na kilkudniowym podłączeniu do zasilacza i stopniowym podnoszeniu napięcia, aż do zbliżonego do nominalnego. Spowoduje to powstanie (regeneracja) dobrej warstwy izolującej tlenku aluminium, likwidację mikroprzebić i zmniejszenie prądu upływu. By przekonać się w jakim stanie są nasze elektrolity możemy włączyć w szereg z zasilaniem miliamperomierz i dokonać pomiaru prądu upływu. Stwierdzimy, iż początkowo dość duży, po kilku dniach formowania zmniejszy się znacznie. Podobnie jak w zasilaczu żarzenia stosujemy kondensatory odsprzęgające 50-150 nanoF, o odpowiednim napięciu pracy.
3. By zmniejszyć tętnienia wyprostowanego prądu stosujemy filtrowanie. 

a) dobre efekty daje użycie dławika bardzo dużej indukcyjności i kondensatorów elektrolitycznych, wg rysunku. Opis dławika podaję na stronie "Transformatory". Zakup odpowiedniego dławika jest trudny, bowiem najczęściej spotykane w sklepach mają "mizerną" indukcyjność rzędu mikro, czasem miliHenrów. Dobry dławik  przypomina transformator sieciowy pokaźnych rozmiarów. Można go nawinąć samemu, lub użyć od starego telewizora lampowego. 

b) częstszym sposobem filtrowania jest użycie filtru RC, składającego się z szeregu kondensatorów i rezystorów odpowiednio połączonych (zob. rysunek). Zasada jest taka: większe wartości rezystorów i kondensatorów dają lepszą filtrację, lecz rezystory powinny mieć taką wartość, by nie powodowały zbyt dużych spadków napięcia anodowego, a tym samym nie ograniczały potrzebnej mocy zasilacza. Gdy zasilacz  wymaga większych prądów, muszą mieć mniejszą wartość i  większą moc (grzeją się). Dla polepszenia filtracji używa się "drabinki" rezystorowo-kondensatorowej, chociaż zwiększanie jej w nieskończoność nie daje dobrych efektów. Zwykle stosuję filtr składający się z 3 rezystorów i 4 kondensatorów elektrolitycznych.  Jakość kondensatora odgrywa dość dużą rolę. Te o dużym prądzie upływu powodują zwiększenie tętnienia, dlatego pamiętajmy o właściwym ich uformowaniu. Rezystory R1-R3 mogą mieć większą wartość niż na schemacie, daje to czasem lepsze efekty. Jednak zbyt duża wartość da duży spadek napięcia i ograniczy wydajność prądową zasilacza. Trzeba wybrać "złoty środek" 

c) aby zmniejszyć tętnienia sieci i jednocześnie stabilizować napięcie zasilania możemy użyć stabilizatora (dowolnego) serii 78xx lub LM 317. W przypadku stabilizatora serii 78 napięcie wyjściowe będzie sumą napięcia tego stabilizatora i użytej diody Zenera. Np. stabilizator 7808 (czyli na napięcie 8V) i dioda Zenera 82 V da nam napięcie wyjścia 88-92 V (diody Zenera mają pewien rozrzut parametrów). Możemy łączyć szeregowo wiele diod Zenera tak, aby uzyskać żądane napięcie - będzie ono sumą  napięć poszczególnych diod Zenera .
Diody Zenera o napięciu 39 V bocznikują stabilizatory tak, by podczas gdy lampy nie są jeszcze rozgrzane i nie pobierają prądu, różnica napięć pomiędzy napięciem na wejściu i na wyjściu stabilizatora nie przekroczyła 40V, co zwykle powoduje jego przebicie.
Jeżeli zamierzamy użyć stabilizatora LM317 musimy obliczyć dzielnik rezystorowy tak, aby napięcie na rezystorze było niższe od stabilizowanego o około 1.2 V. Rezystory R3, a szczególnie R4 powinny mieć większą moc. Osobiście polecam użycie stabilizatorów serii 78, jako mniej kłopotliwe i bardziej niezawodne, chociaż dokładność stabilizacji będzie mniejsza. Podczas prób z LM 317 zniszczeniu uległo kilka tych stabilizatorów. Natomiast stabilizatory serii 78 jak dotąd pracują bezawaryjnie. Stabilizatory powinny być większej mocy, chociaż  prąd płynący przez nie podczas pracy jest niewielki, to podczas włączania, kiedy kondensatory elektrolityczne nie są naładowane, udar prądu jest znaczny. Pamiętaj o użyciu kondensatorów odsprzęgających.
Największą zaletą użycia stabilizatora jest znaczne ograniczenie przydźwięku sieciowego, lepsze niż przy użyciu nawet rozbudowanego filtru RC. Ponadto prąd anodowy znacznie mniej "pływa" wraz ze zmianami napięcia czy obciążenia.

d) Bezawaryjnie udawało mi się stabilizować za pomocą stabilizatorów scalonych napięcia do 100-150 V. Być może wyższe napięcia dają się stabilizować bez problemów, lecz w moim przypadku ze wzrostem napięcia wzrastała ilość "spalonych" układów, więc do stabilizacji wyższych napięć użyłem lamp. Dokonać tego można w stosunkowo prosty sposób, za pomocą triody i pentody mocy lub triody-pentody w jednej obudowie.
Jaka jest zasada działania? Pentoda jest "zaworem" włączonym szeregowo w obwód prądu zasilania. Wyprostowane i wstępnie odfiltrowane napięcie podawane jest na anodę, natomiast napięcie stabilizowane "opuszcza" lampę katodą. Sterowanie tym zaworem odbywa się za pomocą triody (dwóch triod) o dużym wzmocnieniu. Napięcie wzorcowe uzyskuje się z diody Zenera włączonej w obwód katody triody sterującej. Do porównania napięcia z wzorcowym używa się dzielnika złożonego z rezystorów R4, R5 i R6 do których w punkcie P dołączona jest siatka.  Jeżeli  użyjesz potencjometru (R5), będziesz mógł w pewnych granicach regulować napięcie. Najwyższe napięcie na wyjściu uzyskamy, gdy w punkcie P, napięcie będzie niższe o ok. 2 wolty od napięcia na diodzie Zenera. Spadek napięcia (strata) na pentodzie będzie zależał od pentody, zwykle wynosi 50-70V i tyle napięcie stabilizowane jest niższe od wejściowego. Dokładność stabilizacji zależy od wzmocnienia układu sterującego, dlatego często stosuje się dwie triody w układzie kaskadowym który to układ daje bardzo duże wzmocnienie. Tym samym więc dokładność stabilizacji jest o wiele większa. Ale jeżeli głownie zależy nam na tłumieniu tętnień sieciowych, powyższe rozwiązanie w zupełności wystarczy.
Problemem jest duża różnica napięć pomiędzy katodą a żarnikiem pentody. Zauważ, że z katody "wychodzi" napięcie stabilizowane, natomiast żarnik ma jedną "nóżkę" uziemioną. Do takich zastosowań konstruuje się specjalne lampy o wysokim napięciu przebicia żarnik-katoda, lub łączy jedną nóżkę żarnika z katodą, a żarnik zasila napięciem zmiennym (jak na rys.).

Napięcia do 250 V i prąd do kilkunastu miliamper możemy stabilizować za pomocą popularnej "telewizyjnej" lampy, triody-pentody, PCL 86 (ECL86). Lampa ta zawiera triodę, o parametrach takich samych jak ECC83 i pentodę o mocy 9 W, dającą prąd anodowy do 36 mA. Trioda ma duży współczynnik wzmocnienia - 100, więc nadaje się doskonale do sterowania pentodą, która z kolei, jak na na tak małą lampkę daje spory prąd, wystarczający do wysterowania małego przedwzmacniacza czy bufora. Lampa serii ECL ma żarzenie 6.3V/0,7 A, natomiast PCL musi być żarzona prądem 0,3A przy napięciu ok. 13-14V. Ponieważ lampy w odbiorniku telewizyjnym zasilane są szeregowo, lampy  serii "P" charakteryzują się tym, że ważniejszy jest prąd żarzenia (0,3A), natomiast różną moc lamp otrzymuje się zasilając żarzenie różnym napięciem (7 - 30 V). Nie wiem jakie jest napięcie przebicia katoda-żarnik, niestety, nie znalazłem w katalogu lamp.
Do stabilizacji większych  prądów produkowane są specjalne lampy dające duży prąd anodowy. O dziwo, częściej spotyka się je we wzmacniaczach lampowych, jako doskonałe lampy mocy. Są to rosyjskie: 6N13S, 6S33S, 6S40S, 6S19P, czy inne, jak 6080. 
 e) Jeżeli nie mamy transformatora o odpowiednio wysokim napięciu wyjściowym do zasilania anodowego lamp, lub nie jesteśmy w stanie go przewinąć proponuję dwa wyjścia:
- zastosować drugi transformator  sieciowy niewielkiej mocy, lecz zasilany w "odwrotnym kierunku", jak na rysunku z lewej. Wartość napięcia wyjściowego transformatora głównego (Tr I) i wejściowego transformatora pomocniczego (Tr II) powinna być zbliżona (przykładowo, na rysunku 12 V). Na wyjściu tego transformatora uzyskamy wtedy napięcie ok. 220 V lub 2x 110 V, jeżeli ma uzwojenie dzielone. Oczywiście prostowanie i filtrowanie napięć według schematów omówionych powyżej. 
"Jeśli mam otrzymać 220 V na wyjściu to po co transformator?" - zapytasz. "Wystarczy przecież wyprostować napięcie sieciowe". Owszem, takie rozwiązania stosuje się, np. w starszych odbiornikach radiowych czy telewizorach. Ale ma jedną  wadę: na chassis (masie) może wystąpić niebezpieczne, zmienne napięcie sieciowe, które, przy niekorzystnym zbiegu okoliczności może Cię nawet śmiertelnie porazić! Natomiast nawet wysokie napięcia, lecz odseparowane transformatorem nie są tak niebezpieczne dla życia. No i ponadto, nieco mniej zakłóceń dostaje się z sieci do układu.
-  niskie napięcie wyjściowe z transformatora zasilającego można podwyższyć za pomocą prostego powielacza napięcia. Układ składający się z 3 diod (D1-D3) i 3 kondensatorów elektrolitycznych (C1-C3) podwyższy nam napięcie  4-5 razy, przy okazji je prostując. Do tego wystarczy prosty filtr RC i mamy gotowy zasilacz wysokiego napięcia. Diody D1-D4, np. prostownicze 1A/200-400V. Kondensatory C1-C3 50-470 mikroF. Im większa pojemność, tym większy prąd możliwy do uzyskania, chociaż wystarczającą wydajność prądową zapewni już 100 mikroF. Jednak większa pojemność kondensatorów, oprócz większej wydajności prądowej, zapewnia także lepsze filtrowanie, dlatego stosuje się kondensatory 470 a nawet 1000 mikroF. 
Jakie napięcie pracy kondensatorów? C1 i C2 powinny mieć ok. 2 razy większe napięcie pracy od napięcia na wyjściu transformatora, natomiast C4 - 4 razy. Dioda D4 pełni ważną rolę - separuje powielacz od filtrru RC zbudowanego  na R1 i C4-C5. Podłączenie filtru bezpośrednio do wyjścia powielacza powoduje, że płynie przez niego duży prąd zwarcia (nawet kilkadziesiąt  mA). 
Oczywiście napięcie wyjściowe transformatora może być inne, powielone napięcie wyjściowe będzie wtedy, jak już wspomniałem, ok. 4-5x wyższe (na biegu jałowym, bez obciążenia). Niestety, w powielaczach napięcie wyjściowe silnie zależy od obciążenia, przy zbyt dużym spada nawet do (prawie) zera. Trzeba  pamiętać o dobraniu odpowiednich napięć pracy kondensatorów tak w powielaczu jak i w filtrze RC. 
Jeżeli powielacz zbytnio podnosi napięcie,  możesz zbudować prosty podwajacz napięcia. 
Są powielacze, składające się z większej ilości diod i kondensatorów, powielające napięcie nawet do kilku tysięcy voltów (np. w telewizorze). 

Kilka rad

Jeżeli, mimo dołożenia kolejnego kondensatora elektrolitycznego przydźwięk sieciowy nie zmniejsza się, winne jest tutaj nie słabe filtrowanie napięcia, lecz niewłaściwe prowadzenie masy! Musisz zmienić konstrukcję zasilacza, wzmacniacza, lub poprawić prowadzenie masy (wspólny punkt, bardzo grube przewody masy, nie można mieszać dużych prądów, z małymi prądami np. wejścia, odpowiednie ekranowanie przewodów wejściowych i wyjściowych, itp.). Nie zdajemy sobie sprawy, że pętlę masy często tworzą interkonekty prawego i lewego kanału, gdy podłączymy je do wzmacniacza czy odtwarzacza CD. Wtedy masa jest "zwierana" w gniazdach wejścia lub wyjścia tworząc pętlę. W pętli masy, w różnych jej punktach, występują  niewielkie (rzędu miliwolt)  różnice potencjałów,  co powoduje powstawanie zakłóceń o charakterze przydźwięku sieciowego. 
W prawidłowym planowaniu płytki drukowanej lub łączeniu przestrzennym (tzw. montaż "na pajączku") dużą rolę odgrywa praktyka i doświadczenie.

Nie musimy starać się uzyskać idealnie "okrągłych" napięć anodowych. Lampy są odporne na znaczny rozrzut parametrów zasilania.  Ważniejszy jest prąd anodowy (punkt pracy lampy), a ten ustalamy przecież za pomocą rezystora katodowego i anodowego (jeśli jest).
Rada praktyczna - na początku, podczas prób, zamiast stabilizatora (w zasilaczu napięcia anodowego) wlutuj tymczasowo rezystor, np. 500 - 1000 omów, natomiast, gdy już przystąpisz do ostatecznych testów (np. odsłuchowych, czy nie "brumi") możesz wlutować stabilizator. Chodzi o to, że budując i uruchamiając układ często dochodzi do przypadkowych zwarć i wyładowań wysokiego napięcia - zniszczyłem w ten sposób niejeden stabilizator. 
Ponadto stabilizatory ulegają przebiciu wtedy, gdy różnica napięć na wejściu (IN) a na wyjściu (OUT) przekracza 40 V. Zapobiega temu bocznikowanie stabilizatora diodą Zenera o wartości 39V, ale tylko do pewnego momentu. Gdy różnica napięcia jest zbyt duża, dioda mocno się grzeje i może ulec "przepaleniu". Dlatego nie włączajmy zasilacza bez obciążenia go lampami, lampy bowiem pobierając prąd, powodują spadki napięć na rezystorach redukcyjnych filtra, tak ze różnica napięć między wejściem a wyjściem stabilizatora nie przekracza dopuszczalnej.

Kondensatory wysokonapięciowe podczas prób i przeróbek powinny być rozładowywane. Moja rada - wlutuj do + zasilania rezystor ok. 1 - 2 k, a do masy kawałek przewodu (lub zastosuj przycisk, przełącznik jest gorszym rozwiązaniem, bo często zapomina się go rozłączyć, co powoduje zwarcie zasilacza przy ponownym uruchomieniu), tak że będziesz mógł je łatwo zewrzeć i rozładować kondensatory. Uchroni Cię to przed nieprzyjemnym wstrząsem. Ponadto przypadkowe zwarcia kondensatorów dużej pojemności powodują błysk, huk, czasem uszkodzenie kondensatora.

Wysokie napięcie jest niebezpieczne!

Prąd elektryczny przepływając przez ciało człowieka może być przyczyną porażenia. 
Wartość prądu, która jeszcze nie wywołuje migotania komór serca wynosi ok. 30 mA przy prądzie przemiennym i ok. 70 mA przy prądzie stałym. Odpowiada to napięciu dotykowemu (dopuszczalnemu długotrwale) o wartości 50 V przy prądzie przemiennym i 120 V przy prądzie stałym.

W warunkach szczególnych zagrożeń (nietypowa wrażliwość danej osoby, mokre ciało, dotknięcie niektórymi, wrażliwymi częściami ciała) napięcia te są niższe i wynoszą 25 V, lub nawet 12 V dla prądu przemiennego i 60 V lub 30 V dla prądu stałego. 

Zachowaj ostrożność! 

Dotknięcie urządzenia pod wysokim nawet napięciem nie jest groźne pod jednym warunkiem - nie będzie przepływu prądu. Stąd doświadczeni elektronicy tak pracują z urządzeniami pod napięciem, by ciało nie tworzyło obwodu zamkniętego. Jednym słowem pracują "z jedną ręką w kieszeni".


O transformatorach zasilających i dławikach przeczytasz na stronie "Transformatory"

 Autor: Stanisław Chrząszcz

Podobne artykuły


17
komentarze: 8 | wyświetlenia: 33964
8
komentarze: 3 | wyświetlenia: 3471
33
komentarze: 83 | wyświetlenia: 2843
32
komentarze: 37 | wyświetlenia: 9169
23
komentarze: 18 | wyświetlenia: 3159
20
komentarze: 8 | wyświetlenia: 5585
20
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2541
18
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1670
17
komentarze: 5 | wyświetlenia: 2738
17
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2722
15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1305
32
komentarze: 12 | wyświetlenia: 68654
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Świetny, interesujący artykuł. Jeśli można, mam jedno pytanie; - czy istnieją lampy (triody próżniowe) pracujące z zimną katodą? To znaczy takie, które mają zbliżone charakterystyki do lamp żarzonych (np: ECC83), a więc, nadające się do zastosowań audio? Bo gdyby tak było, to konstruktorzy sprzętu (np: wzmacniaczy gitarowych) na pewno chętnie by je stosowali, głównie z uwagi na większą sprawność e ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska