Login lub e-mail Hasło   

Kształtowanie się pojęcia przestępstwa kradzieży w aspekcie historycznym

Kradzież należy bez wątpienia do najstarszych i najbardziej klasycznych przestępstw przeciwko mieniu. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że stanowi jeden z najstarszych czyn&o...
Wyświetlenia: 7.823 Zamieszczono 10/06/2007

Kradzież należy bez wątpienia do najstarszych i najbardziej klasycznych przestępstw przeciwko mieniu. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że stanowi jeden z najstarszych czynów karalnych w ogóle w dziejach ludzkości.

Pierwsze wzmianki dotyczące kradzieży odnajdujemy już w czasach starożytnych. Na uwagę zasługuje tu niewątpliwie Kodeks Hammurabiego (władcy państwa starobabilońskiego w latach 1792 – 1750 p.n.e.) - najważniejszy i najlepiej zachowany zabytek prawa mezopotamskiego. Mimo, iż nie dokonano w nim typizacji kradzieży (podobnie jak w prawodawstwie starożytnej Grecji czy Sparty)[1], w kazuistyczny sposób ujęto między innymi szczególne rodzaje kradzieży karane śmiercią. Zaliczono do nich: kradzież rzeczy należącej do pałacu władcy lub świątyni (za złodzieja uznając również nabywcę takich rzeczy, podobnie jak nie zachowującego przepisanej formy nabywcę rzeczy od małoletniego czy niewolnika), kradzież z włamaniem, czy też plądrowanie podczas pożaru, za co zgodnie z zasadą tzw. kar odzwierciedlających wrzucano do ognia.[2]

Prawo starożytnego Rzymu, stojące na znacznie wyższym poziomie, ale też powstałe dziesięć wieków później, przewidywało rozmaite postacie przestępstw przeciwko mieniu. Podstawowym była kradzież (furtum), która w historii prawa rzymskiego przechodziła długą ewolucję. Przestępstwo to  znane już było w Ustawie XII Tablic z 451 r. p.n.e (lex duodecim tabularum), gdzie wystąpiło w dwóch postaciach stosownie do tego, czy złodzieja schwytano na kradzieży (furtum manifestum), czy też nie (furtum nec manifestum).[3] W literaturze wskazuje się, iż rzymski podział na kradzież jawną i ukrytą przyczynił się do późniejszego wykształcenia pojęcia grabieży i kradzieży szczególnie zuchwałej.[4] Treść pojęcia kradzieży interpretowana była w prawie rzymskim bardzo szeroko i doznawała wielu przeobrażeń. Etymologicznie furtum wywodzi się od „ferre”, co oznacza „nieść”, „przenosić”. Pierwotnie  wymogiem odpowiedzialności ze strony złodzieja było jakiekolwiek przemieszczenie cudzej rzeczy z zamiarem jej przywłaszczenia. Z biegiem czasu pojęcie furtum poszerzano, obejmując w końcu zachowanie sprawcy, mające na celu pozbawienie właściciela możliwości władania rzeczą. Podstawowym wymogiem kradzieży był zamiar jej popełnienia, czego wyraz dała zasada pochodząca od Gaiusa:  furtum sine affectu furandi non committitur. Należy również dodać, iż ustawodawstwo justyniańskie utożsamiało chęć zysku z chęcią dokonania kradzieży (animus furandi)[5]. Przedmiotem kradzieży mogły być natomiast rzeczy ruchome (res mobiles), jak również osoby pozostające pod władzą (niewolnik, syn podlegający władzy ojca czy żona podlegająca mężowi).

Efektem żmudnej ewolucji pojęcia kradzieży była niewątpliwie słynna jej definicja, ujęta w precyzyjny sposób przez Paulusa: furtum est contrectatio rei fraudulosa, lucri faciendi gratia, vel ipsius rei, vel etiam usus eius possessionisve (kradzież to bezprawne zagarnięcie rzeczy dla osiągnięcia korzyści i to bądź samej rzeczy, bądź jej używania, bądź posiadania).[6] Powyższa definicja rzymskiego prawnika z II w n.e. wskazuje na trzy główne elementy konstytutywne furtum, do których należą: contrectatio (czyli wzięcie rzeczy dla siebie), fraudulosae (naruszenie praw drugiej osoby), a także lucri faciendi gratia (działanie dla osiągnięcia zysku). Taka koncepcja była niewątpliwie znacznie szersza od współczesnego ujęcia kradzieży. Za furtum uznawano bowiem nie tylko zabór cudzej rzeczy (furtum rei), ale także bezprawne zabranie własnej rzeczy z posiadania osoby uprawnionej (furtum possessionis, która to stanowiła oryginalny twór rzymski), przywłaszczenie czy przekroczenie prawa używania cudzej rzeczy (furtum usus[7]). Złodziejem (fur) w rozumieniu Rzymian był ponadto „fałszywy wierzyciel” (falsus creditor), a więc oszust, który świadomie przyjmował nienależne mu świadczenie (indebitum).[8]

Kradzież, co do zasady należała w prawie rzymskim do przestępstw prywatnych (delictae privatae), pewne jednak wypadki kradzieży kwalifikowanych zaliczono do zbrodni publicznych. Wśród crimina publica znalazły się bowiem z biegiem czasu: świętokradztwo (sacrilegium) polegające na zagarnięciu „bożej” własności (tu należało m.in. ograbienie grobów), kradzież w okresie klęski żywiołowej (furtum calamnitas), kradzież mienia publicznego (crimen peculatus), gdzie przedmiotem przestępstwa były pecuniae publice, czy kradzież dokonaną przez uzbrojonych sprawców.[9]

Łaciński termin furtum funkcjonował także początkowo w dawnym prawie polskim (pojęcie to pojawiło się w Statutach Kazimierza Wielkiego z 1347 r.). Następnie zaś używano również polskich określeń kradzieży, takich jak: „hańsba”, czy „chąźba” (wyrażenia te spotykamy w dyplomatach tynieckich z XIII i XIV w.).[10] W najdawniejszym prawie polskim przez kradzież rozumiano wszelki zabór cudzej własności ruchomej, bez względu na sposób popełnienia, jawnie czy potajemnie, za pomocą gwałtu czy też bez jego użycia. Nieco później dopiero zaczęto odróżniać grabieże i rabunki. [11] Statuty Kazimierza Wielkiego określają kradzież jako zabór cudzej rzeczy ruchomej wbrew woli jej właściciela, dokonany w sposób potajemny, lecz nie gwałtowny. W XIII w. w zakres pojęcia kradzieży wchodziło także potajemne uprowadzenie (obductio) osoby wolnej, rozróżniano też kradzież z miejsca zamkniętego (np. domu), przy czym za szczególnie niebezpieczną uważano kradzież z włamaniem. Warto podkreślić, iż odrzucono szeroką  koncepcję prawa rzymskiego, nie przyjmując posiadania lub używania rzeczy za przedmiot kradzieży.[12] W wiekach XVII i XVIII rozwój prawa karnego, a w tym także norm dotyczących kradzieży, był minimalny. Poważne zmiany przyniósł natomiast wiek XIX, kiedy to na terenie Księstwa Warszawskiego, a później Królestwa Kongresowego zrodziła się samodzielna polska myśl ustawodawcza. W Kodeksie Karzącym Królestwa Polskiego z 1818 r. (art. 152) zawarto zapis, zgodnie z którym kradzież popełnia ten, „kto w chęci zysku cudzą własność ruchomą bez zezwolenia posiadacza zabiera”.[13] Kodeks kazuistycznie wyliczał przypadki kradzieży kwalifikowanej, a to z uwagi na wysokość szkody, przedmiot kradzieży (świętokradztwo, kradzieże leśne, polne i inne), okoliczności (z bronią, w czasie klęski żywiołowej), szczególną sytuację osobistą sprawcy (np. na szkodę chlebodawcy). Przewidywał również liczne okoliczności łagodzące (np. kradzież z nędzy). Przyjęty zaś w 1847 r. w Królestwie Polskim Kodeks kar głównych i poprawczych uznał za kradzież „każdy zabór cudzej rzeczy, pieniędzy lub innych ruchomości, w jaki bądź sposób, lecz potajemnie bez gwałtu, zagrożeń i w ogóle bez okoliczności znamionujących czyny rozboju lub rabunku spełniony”(art. 1147).[14] Definicja ta stanowiła niewątpliwie krok wstecz w porównaniu z ujęciem kradzieży w Kodeksem Karzącym, cechowała ją bowiem niejasność, zbytnia zawiłość i rozbudowanie.

W ustawodawstwie karnym państw zaborczych istota kradzieży polegała natomiast na zaborze wbrew woli posiadacza cudzej rzeczy ruchomej (tak: art. 171 ustawy karnej austriackiej z 1852 r. oraz art. 242 kodeksu karnego Rzeszy z 1871 r.), lub mienia ruchomego (tak art.581 kodeksu karnego rosyjskiego z 1903 r.). Cechą charakterystyczną przepisów o kradzieży we wszystkich trzech kodeksach była niezwykle szeroko rozbudowana kazuistyka, a więc wymienianie licznych przypadków kradzieży kwalifikowanej i uprzywilejowanej.[15]Po odzyskaniu niepodległości powyższe kodeksy zastąpione zostały przez Kodeks karny z 1932 r., który objął swym zasięgiem całe terytorium odrodzonego Państwa Polskiego.

 



[1] Zob. J. Wojciechowski, Ewolucja pojęcia przestępstwa kradzieży,  AUMCS 1977 r., t. XXIV, s. 175; A. Marek [w:] Kradzież i paserstwo mienia prywatnego, A. Marek (red.), E. Pływaczewski, A. Peczeniuk, Warszawa 1985 r., s. 35.

[2] R. Skeczkowski, Pomniki prawa. Kodeks Hammurabiego, Koszalin 1996 r., s. 30-36; T. Maciejewski, Historia powszechna ustroju i prawa, Warszawa 2000 r., s. 85.

[3] Zob. K. Kolańczyk, Prawo rzymskie, Warszawa 2001 r., s. 427-428.

[4] A. Marek [w:] Kradzież i paserstwo..., s. 36.

[5]  J. Wojciechowski, op. cit., s. 177.

[6] W. Wołodkiewicz, Prawo rzymskie. Słownik encyklopedyczny, Warszawa 1986 r., s. 66; W. Rozwadowski, Prawo rzymskie. Zarys wykładu wraz z wyborem źródeł, Poznań 1992 r., s. 196.

[7] W obecnym stanie prawnym zabór rzeczy w celu samowolnego użycia stanowi wykroczenie (art.127 k.w.) albo występek, jeżeli przedmiotem jest pojazd mechaniczny (art.289 k.k.).

[8] K. Kolańczyk, op. cit., s. 427.

[9] O. Górniok [w:] System prawa karnego. O przestępstwach w szczególności, dzieło zbiorowe pod. red. J. Andrejewa, L. Kubickiego, J. Waszczyńskiego, Ossolineum 1989 r., s.350.

[10]  J. Wojciechowski, op. cit., s.182.

[11] R. Hube, Prawo polskie w wieku trzynastym, Warszawa 1874 r., s. 150, cyt. za:  J. Wojciechowski, op. cit., s. 182.

[12] J. Wojciechowski, op. cit., s. 183.

[13] Dziennik Praw Królestwa Polskiego, t. V, nr 20. (w pierwszej wersji projektu kradzież określano jako „działanie podjęte w chęci własnej korzyści, by cudze dobro ruchome z posiadania drugiego bez zezwolenia jego porwać”), cyt. za J. Śliwowski, Kodeks Karzący Królestwa Polskiego (1818 r.), Warszawa 1958 r., s 126.

[14] J. Wojciechowski, op. cit., s. 187; por. też D. Makiłła, Z. Naworski, Historia prawa na ziemiach polskich. Zarys wykładu, część 2., Toruń 2003 r., s.108.

[15] W. Makowski, Encyklopedia podręczna prawa karnego, Warszawa 1936 r., s. 784.

Podobne artykuły


11
komentarze: 172 | wyświetlenia: 316
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 991
10
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1470
6
komentarze: 48 | wyświetlenia: 517
6
komentarze: 55 | wyświetlenia: 2029
5
komentarze: 62 | wyświetlenia: 885
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 141629
118
komentarze: 23 | wyświetlenia: 238781
91
komentarze: 20 | wyświetlenia: 110463
90
komentarze: 29 | wyświetlenia: 122019
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  ,  25/05/2008

Ostra jazda! :-)

Mogło by być więcej o sądach poniedziałkowych na dawnych ziemiach Polskich, bo jednak tu żyją bardziej słowiańskie dusze, którym prawo odrzymskie i jego wpływy często naruszają granice zdrowego rozsądku i absurdu w praktyce prawniczej:)

Dawne, staropolskie gruntowne rozważenie czy szkoda rzeczywiście została poniesiona na skutek jakiegoś czynu przywracała obliczu prawa i rozum i rozsądek.

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska