Login lub e-mail Hasło   

OSHO - między Wschodem i Zachodem

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.nowyhoryzont.com.pl
Urodził się jako Rajneesh Chandra Mohan. Nie łatwo jest ocenić OSHO, jednego z najsławniejszych mistyków naszych czasów. Jest to tym trudniejsze, że on sam buntował się przeciwko przyklejaniu etykietek. Dla niego ważniejsze było zawsze kim się jest, a nie to, jaką pracę się wykonuje.
Wyświetlenia: 6.678 Zamieszczono 23/08/2007

Jestem początkiem czegoś nowego, lecz to nie początek nowej religii.

Jestem początkiem nowego rodzaju religijności, bez przymiotników, bez granic;uznającej jedynie wolność ducha,ciszę twej jaźni, sięganie po doskonałość

i w końcu doświadczenie boskości w samym sobie -nie jakiegoś zewnętrznego Boga, lecz boskości, która wypełnia ciebie.   OSHO 

 *

         Nie łatwo jest ocenić jednoznacznie OSHO, jednego z najsławniejszych mistyków naszych czasów. Jest to tym trudniejsze, że on sam buntował się przeciwko przyklejaniu etykietek. Nasze, zorientowane na fakty, umysły stosują kryterium oceny ludzi na podstawie tego, co osiągnęli, co posiadają. Dla niego ważniejsze było zawsze kim się jest, a nie to, jaką pracę się wykonuje. Czy fakt, że Osho prowadził wykłady z filozofii na uniwersytecie, czyni z niego nauczyciela akademickiego? Czy spotkania ze słuchaczami, udzielanie odpowiedzi na liczne pytania, wypracowanie własnych metod medytacji czynią z niego mistyka, filozofa? A zgromadzone bogactwo i zamiłowanie do komfortu w życiu? Czy to podstawa do nazwania go biznesmenem? Osho powiada, że dowiemy się kim on jest, dopiero wtedy kiedy dowiemy się kim jesteśmy my. Stawiając nas wobec takiego wyzwania, zachęca do poznawania jego życia, jego nauk, jednak pod jednym warunkiem: powinno to przyczyniać się do pogłębiania wiedzy o nas samych. 

         Nie napisał własnoręcznie ani jednej książki. Zostawił po sobie 7000 godzin rozmów i wykładów zarejestrowanych na taśmach audio i ponad 1700 godzin na taśmach video; książki stanowią ich wierny zapis. Na świecie opublikowano już około  700 jego książek w ponad 50 językach. Książki Osho wydają najlepsi wydawcy na całym świecie: w USA – Random House, St. Martin Press, we Włoszech – Bompiani i Mondadori, w Niemczech – Goldman, Random House, w Indiach – Penguin. 15 lat po śmierci Osho popularność jego nauk przeżywa ogromny renesans. W samych tylko krajach hiszpańskojęzycznych sprzedaje się 250.000 książek rocznie. Fundacja Osho, która jest właścicielem praw autorskich do książek Osho ma obecnie ponad 2500 aktualnych kontraktów wydawniczych, z czego co najmniej 25 w Polsce. Także i w naszym kraju przybywa czytelników jego książek. Od wielu lat książki Osho o tematyce ezoterycznej wydaje Wydawnictwo KOS. Tacy Wydawcy jak Wydawnictwo Jacek Santorski & Co, Garmond, Ravi, Nowy Horyzont wydają książki dla szerokiego grona odbiorców, książki zawierające odpowiedzi na najważniejsze pytania.  Dlaczego potrzebujemy nauk Osho?            

         U progu XXI wieku większość ludzi nie czuje się dobrze we własnej skórze. Zapędziliśmy się w ślepy zaułek, pozwoliliśmy sobą manipulować. Garstka polityków, biznesmenów i duchownych dyktuje nam zasady, na których mamy funkcjonować i stosuje wobec nas środki nacisku, jeśli usiłujemy się buntować. Co gorsza – kontrolujemy siebie nawzajem: rodzice narzucają swoje zasady dzieciom, nauczyciele – uczniom, tak aby nie sprawiać kłopotów społeczeństwu, do którego należymy. Jego nauki, w których odnajdujemy syntezę mądrości wielu filozofów i mistyków, mają ogromną moc przenikania do ludzkiej wyobraźni a stamtąd do serc. Spotykał się z ludźmi. Mówił. Opowiadał o wielkiej, boskiej sile drzemiącej w każdym człowieku i o tym, że jedyne co należy zrobić, to przestroić się na bycie szczęśliwym. Jedyny szkopuł w tym, że ilu ludzi - tyle dróg i sposobów. Nie można nikomu wskazać właściwej drogi, nie można wypisać recepty.  

           Osho bierze nas za rękę i przez chwilę prowadzi we właściwym kierunku. Opowiada o miłości. Coś, co wy nazywacie miłością” – mówi – wcale nie jest miłością. W jej imię nikt nie musi stawać się czyjąś własnością, nie musi rezygnować ze swoich fascynacji. Najpierw nauczcie się kochać samych siebie. A siebie nie możecie oszukać. Taka miłość wyrasta z waszej uczciwości, czułości, wrażliwości. Dopiero potem będziecie mogli pokochać innych”. Kiedy zaczynamy odczuwać, o co w tym wszystkim chodzi - usuwa dłoń. Każdy z nas sam musi znaleźć swoją ścieżkę. Jeśli będziemy wystarczająco wrażliwi, czujni i uważni - nasze życie będzie lekkie jak taniec, dostarczy nam wszystkiego, co powinniśmy przeżyć. Staniemy się Zorbą-Buddą - człowiekiem, który funkcjonuje w równowadze we wszystkich płaszczyznach życia, który łączy w sobie umiłowanie życia i odwagę Greka Zorby* z uważnym, medytacyjnym podejściem do wszelkich spraw, które było właściwe Gautamie Buddzie**.   

         Opisywany przez Osho „nowy człowiek” nie jest ani człowiekiem Wschodu - niemal już skamieniałym w swej odwiecznej pozycji lotosu, reagującym spokojem na wszystko co go spotyka, ani człowiekiem Zachodu - pędzącym na oślep, wdającym się w nieustanne konflikty i usiłującym bezskutecznie zmieniać bieg swojej rzeki-życia. Jeden ze znanych współczesnych pisarzy amerykańskich Tom Robbins we wstępie do płyty z piosenkami Leonarda Cohena „The Tower of Songs” pisze: (...)[Osho] „wymyślił termin Zorba-Budda, określający idealnego człowieka naszych czasów: nastawionego kontemplacyjnie do świata, utrzymującego świętą, bezpośrednią więź z energiami kosmosu a jednocześnie doskonale zadomowionego w codziennej rzeczywistości. Taki człowiek umie inwestować ale także medytować, wie jaki napiwek dać kelnerowi w paryskim nocnym klubie i ile razy pokłonić się w świątyni w Kioto. Nie godząc się na brak piękna, taki Zorba-Budda odnajduje w przyjemnościach tego świata nie zaprzeczenie ale potwierdzenie własnej duchowości.  „W takim człowieku możliwe jest spotkanie Wschodu z Zachodem – mówi Osho – połączenie spraw materialnych i duchowych: Niebo i Ziemia zjednoczone”.             

          Na pytanie: „Jak odróżnić dobro od zła?” odpowiadał: „Zapomnij o tym, co określono jako dobre, a co jako złe. Życie nie jest takie sztywne. Co jest dobre dziś, może stać się złe jutro. Co złe w tej chwili może stać się dobre w następnej. Życia nie można zaszufladkować, poprzyklejać naklejek: „to jest dobre”, „to jest złe”. To nie sklep chemiczny, gdzie każda butelka ma swoją etykietkę i wiesz, co w niej jest. Życie jest tajemnicą; w pewnej chwili coś pasuje to znaczy, że jest dobre. W następnej chwili, tyle wody upłynęło w rzece Ganges, że to coś już nie pasuje, a więc jest złe. Jaka jest moja definicja tego co właściwe? To, co znajduje się w harmonii z naturą jest dobre, a co w dysharmonii jest złe. Musisz być uważny, bo to się zmienia i musi być rozpatrywane na nowo. Nie ma uniwersalnych odpowiedzi na pytanie o dobro i zło”. Każdy z nas jest niepowtarzalny, nieprzystający do stworzonych przez innych religii i systemów. W tym leży nasza największa wartość. Jeżeli będziemy udawać kogoś innego, choćby samego Jezusa Chrystusa, staniemy się jedynie kopią, zmarnujemy unikalny potencjał, jaki się w nas znajduje, stracimy na zawsze szansę na życie w poczuciu spokojnego szczęścia. Rzecz w tym by zaufać sobie i temu co życie przynosi. Tak właśnie żył Osho.   

          Zapytany „Kim jesteś?” odpowiedział: „Jestem sobą. Nie jakimś tam prorokiem, mesjaszem. Jestem zwykłym człowiekiem, takim jak ty. Jedyna różnica polega na tym, że ty ciągle jesteś w stanie uśpienia. Ja też kiedyś spałem. Pewnego dnia doznasz przebudzenia. To może nastąpić nawet w tej chwili, nikt cię nie powstrzymuje. Toteż możemy przyjąć, że taka różnica nie ma znaczenia.”            

           Można powiedzieć o nim rzeczy dobre i złe. Nie starał się żyć tak, by zapracować na nieskazitelną biografię. Zdobył popularność, bo chciał być popularny. Stał się bogaty, bo uważał, że łatwiej się medytuje w rolls-royce niż na osiołku (jak św. Franciszek z Asyżu) a luksusowe warunki życia nie stanowią przeszkody, lecz sprzyjają podejmowaniu kroków w kierunku rozwoju własnej wrażliwości i duchowości. Trudno odmówić mu racji.  

           Urodził się jako Rajneesh Chandra Mohan w maleńkiej indyjskiej wiosce Kuchwada w 1931 roku jako najstarsze dziecko. Jego rodzice byli wyznawcami dżainizmu. Przez kilka pierwszych lat mieszkał ze swoimi dziadkami ze strony matki. Jak sam wspominał były to lata ogromnej samotności (w pobliżu nie było rówieśników, a dziadkowie byli zbyt starzy by się z nim bawić). W ten sposób nauczył się radości bycia nieskrępowanym, przyjemności jakiej dostarcza głęboki kontakt z samym sobą i osiągnięte dzięki niemu szerokie rozumienie otaczającego go świata. Kiedy, jako siedmioletni chłopiec, wrócił do domu rodziców okazało się, że jest dzieckiem krnąbrnym, upartym, przysparzającym wielu problemów i wdającym się w ciągłe dykusje. Wszelkie próby przekonywania go do czegoś na co nie miał ochoty spełzały na niczym, bowiem cokolwiek sobie wymyślił - umiał znaleźć odpowiednie argumenty aby to usprawiedliwić. Niezależność i bezkompromisowość były głównymi powodami konfliktów i skandali w ciągu całego jego życia. Już w pierwszych latach szkolnych zasłynął jako młodzieniec, wobec którego nauczyciele musieli wciąż mieć się na baczności. Oto na przykład pewien nauczyciel, który przejął opiekę nad klasą Rajneesha, poinformował uczniów, że nie będzie akceptował wymówek w rodzaju „bolała mnie głowa lub paluszek”. Stwierdził, że nie wierzy w żadne bóle głowy. Następnego dnia Rajneesh zaczaił się na drzewie pod którym przechodził nauczyciel i zrzucił mu kamień na głowę. Następnie zszedł z drzewa i zapytał, czy nauczyciel już zaczął wierzyć, że ból głowy istnieje. Podobne przykłady można by mnożyć. W końcu lat 50., zasłynął jako kontrowersyjny student filozofii na Uniwersytecie Saugar, gdyż trzeba było go siłą wyrzucać z biblioteki aby wieczorem móc ją zamknąć, a następnie nie mniej kontrowersyjny  wykładowca na Uniwersytecie w Jabalpur, gromadzący na wykładach tłumy studentów. Był także zwycięzcą organizowanego w Indiach konkursu w zakresie debatowania. Całe jego dalsze życie bazować będzie na tym talencie.  W drugiej połowie lat 60. coraz częściej podróżuje po całych Indiach prowadząc debaty, stając do pojedynków na argumenty z najsławniejszymi guru, co przyciąga ogromne rzesze słuchaczy. Rośnie jego sława jako niezwykle zdolnego mówcy, nauczyciela nowych sposobów medytacji i dążenia do oświecenia bez konieczności rezygnowania z dotychczasowego sposobu życia.W 1974 roku organizuje w Pune w Koregaon Park ośrodek medytacyjny. Nosi wtedy imię Bhagwan Shree Rajneesh. Jego nauki stają się bardzo atrakcyjne także poza Indiami. Do Pune zaczynają przyjeżdżać dziesiątki tysięcy ludzi z USA, Japonii, Australii, krajów europejskich.  W 1981 roku ze względu na pogarszający się stan zdrowia (został ugodzony nożem w czasie jednego z wykładów) Rajneesh przyjmuje propozycję swoich amerykańskich uczniów i przenosi się do USA aby poddać się leczeniu. Następuje trzyletni okres milczenia. W tym czasie za pieniądze osób zafascynowanych charyzmą swego przywódcy powstaje Rajneeshpuram - „eksperyment, który ma sprowokować Boga” - miasteczko na błotnistych pustkowiach Oregonu. Obdarzano je wieloma określeniami począwszy od „faszystowski obóz koncentracyjny” do „nowoczesne gospodarstwo ekologiczne”. Eksperyment pochłonął miliony dolarów i niezliczone godziny ciężkiej pracy fizycznej.  W 1984 roku mistrz wznawia swoje wykłady i spotkania. Zaczyna się najbardziej kontrowersyjny okres życia Bhagwan Shree Rajneesha/Osho. Doskonale prosperujące „prywatne” miasteczko na bezludziu, ogromny wzrost popularności Osho i jego nauk, a z drugiej strony liczne oskarżenia kierowane przez władze stanowe pod adresem mieszkańców miasteczka i samego nauczyciela. Jak przewidują możliwości prawne doskonale demokratycznego państwa - Osho zostaje w końcu aresztowany pod pretekstem złamania prawa imigracyjnego, a w kilkanaście dni później wydalony z terytorium USA. Co ciekawe, przez następnych kilkanaście miesięcy 21 krajów, które chciał odwiedzić (m.in. 17 krajów Europy, Kanada, Nepal) pod presją USA albo nie udzielału mu wizy wjazdowej, albo wydalały go ze swego terytorium po kilkunastu dniach pobytu).  Wrócił więc do Indii i odbudował ośrodek medytacyjny w Punie, który po dwóch latach trzykrotnie zwiększył swoją powierzchnię. Pod koniec życia przyjął imię Osho. Zmarł w styczniu 1990 roku.            

             Zasadnicze przesłanie, które zostawił po sobie mówi: „Nie zostawiam wam żadnego przesłania”. Stanowczo sprzeciwiał się przynależności do jakichkolwiek grup społecznych, do tradycji, do systemów filozoficznych i ideologicznych, i robił wszystko co było w jego mocy aby nie dopuścić do stworzenia tradycji czy kultu wokół niego, a także po jego odejściu.             

              Chociaż posiadał ogromną bibliotekę, choć wypowiadał się na temat wielu postaci reprezentujących różne dziedziny nauki i różne epoki - jednocześnie ostrzegał przed wiedzą historyczną. Uważał, że historia pamięta jedynie o podżegaczach wojennych, że uczy o sporach i intrygach. Kiedy życie przebiega spokojnie, historia milczy. „W książkach do nauki historii na próżno szukalibyście nazwisk ludzi takich jak Lao Cy, Chuang Tzu, Lieh Cy, natomiast pełno w nich informacji o ludziach pokroju Dżyngis Chana, Tamerlana, Aleksandra Wielkiego, Napoleona czy Hitlera. Historia nie zapamiętuje oświeconych, toteż słysząc o Buddzie, Mahavirze czy Zaratustrze wydaje nam się, że to postacie legendarne. A to przecież oni byli prawdziwi. Byli tak prawdziwi, że wszelki ślad po nich zaginął”.  

           Powtarzał, że najważniejsze jest zdobywanie własnego doświadczenia, a nie bycie czyjąś kopią, nawet Buddy czy Jezusa. „Wcześniej czy później wyznawcy sprzymierzają się i zaczynają tworzyć zasady postępowania. Kiedy zabraknie Mistrza, kiedy światło zgaśnie, a oni pozostają w ciemności, zaczynają po omacku  szukać jakichś zasad postępowania. Nie ma już światła, które umożliwiało im widzenie, teraz więc będą uzależnieni od zasad, teraz staną się kopiami”. Przecież po to zostaliśmy stworzeni, by świecić swoim własnym światłem. 

  Osho wzbudza kontrowersje. Ma coraz większe rzesze oddanych wielbicieli 
i zagorzałych wrogów. Większość gazet bardziej interesuje się samochodami, którymi jeździł,
 niż treściami jego nauk. To przecież niewybaczalne, że ktoś ośmielił się posiadać prawie 
setkę rolls-royce’ów i kilkaset zegarków Rolex. Jednak czytelnicy jego książek wybaczają mu
wiele, koncentrując się raczej na wypływających z jego nauk korzyściach duchowych, których
szukają. Osho pokazuje sposoby dokonywania zmian bez konieczności niszczenia tego, co 
stanowi naszą podstawę; mówi, że odnalezienie poczucia zadowolenia z życia jest tak łatwe 
jak dla węża zrzucenie starej skóry.
 
             Wielu czytelników pragnie doświadczyć czegoś więcej niż tylko lektury jego książek. 
Spotykają się ze sobą w ponad 750 ośrodkach medytacyjnych w 80 krajach świata. Jeżdżą także 
do Puny – do Ośrodka Medytacyjnego dla wszystkich, szukających dróg wewnętrznego rozwoju, 
miejsca, nad którym unosi się duch tego, który:
Nigdy się nie urodził, nigdy nie umarł; odwiedził Ziemię w latach 1931-1990”.*** 
  (Sammasati)
 
* Grek Zorba bohater powieści Nikosa Kazandzakisa o tym samym tytule; znana ekranizacja powieści z Anthony Quinn’em w roli głównej
** Budda (właśc. Siddharta Gautama) żył w V/IV w. pne, asceta i filozof, twórca buddyzmu
*** napis na tablicy nagrobnej Osho

Podobne artykuły


24
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1529
16
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1043
15
komentarze: 17 | wyświetlenia: 1759
15
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1259
15
komentarze: 9 | wyświetlenia: 866
14
komentarze: 1 | wyświetlenia: 901
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 959
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1369
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 893
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 856
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1007
13
komentarze: 23 | wyświetlenia: 1027
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1065
13
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1195
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2463
 
Autor
Artykuł



  nales  (www),  24/08/2007

OSho to jak najbardziej ciekawa postac... nie zawsze sie z nim zgadzam ale uwazam, ze dzieki niemu mozna pozbyc sie pewnych szkodliwych przyzwyczajen i "nauczyc sie" szczescia ... no i uwielbiam ten jego napis z tablicy nagrobnej ;)

dzieki dla Autora za te garstke informacji :)

Ta...

Po krótkiej nieobecności na eioba.pl postanowiłem odwiedzić serwis, wchodzę i czytam ten artykuł... Potem sprawdzam Twój profil... i co? Jesteś z tego samego wydawnictwa co autor tego artykułu.

Ach te nowe sposoby promocji...

  nales  (www),  25/08/2007

może zamiast zabaw w Sherlocka Holmes'a skupilby sie Pan na tresci artykulu ...
nie promowalabym i nie zawracala sobie glowy czyms co moim zdaniem nie ma wartosci!
Takze polecam
i serdecznie pozdrawiam :)

...chyba że masz z tego zysk! (będąc pracownikiem wydawnictwa).

Takie robienie buzzu wokół produktu przez pracowników danej firmy to żadna nowość, jednak jest to nieuczciwe wobec Internautów.

Tak więc bez obrazy, ale tak to wygląda.

  nales  (www),  27/08/2007

to co Pan mówi to nie do końca prawda...
na stronie glownej EIOBA znajduje sie link O SERWISIE i jest tam pod koniec strony podpunkt: Dlaczego warto opublikować artykuł?
wsrod 4 punktow znajduje sie jeden nastepujacej tresci:

2. Spopularyzuj swój blog / stronę internetową / firmę!
Publikując artykuł na konkretny temat przyciągasz grupę internautów, która może, zaciekaw

...  wyświetl więcej

  traktor,  27/08/2007

Ale o to zapewne się nikt nie czepia. Mu chodzi o te fałszywe komentarze (fałszywy zachwyt), tylko żeby zachęcić do promocji książki.

Jeżeli ludziom się spodoba, to się wypowiedzą.

Marketing też trzeba robić z głową. To musi być zawsze win-win transaction.

  nales  (www),  28/08/2007

a widzisz ... to nie zrozumialam Pana Jerzego :)

ale kiedy ja lubie Osho :) to ze jestem jednym z 6 czy ilu tam wydawcow, ktorzy go wydaja to chyba tylko potwierdza, nie? :)
chce tylko pokazac ludziom, ze w tej szerokiej ofercie ksiazek dostepnych na rynku maja do wyboru jeszcze kilka innych, o ktorych byc moze nie uslyszeliby nigdy gdyby nie takie zabiegi...dlaczego? bo malych firm

...  wyświetl więcej

  Verona,  29/08/2007

Może przydało by się coś więcej powiedzieć o samym OSHO, skoro to taka ciekawa osobowość?

Ja mówiąc szczerze, to nie wiedziałam, czy to wyraz jakiś, nazwa, czy może coś innego.

Panie Jerzy. Gratuluję ostrożności i umiejętności oddzielania spontanicznych zachwytów od przebiegłej promocji kumpli z firmy. Cieszę się, że na Eioba są czytelnicy, który nie przyjmują bezkrytycznie tego, co im się podsuwa.

Przeczytałem poniższe komentarze. "Spontaniczny" atak "oburzonej" czytelniczki robi wrażenie. Komentarz, że Pan Jerzy ma "manię prześladowczą" jest co najmniej złośliw

...  wyświetl więcej

Panie Jerzy, pan ma chyba manię prześladowczą. Osho jest obecnie najpopularniejszym mistykiem, wydaje go w Polsce co najmniej 6 wydawców, a że Pan ma zadęcie szpiegowskie, nie przeszkadza wysokiemu poziomowi merytorycznemu artykułu. Mniej złośliwości, więcej kreatywności. I może - jeśli tylko po to Pan był łaskaw zajrzeć do eioba żeby kogoś skrytykować - warto jednak popracować nad przykróceniem swojego EGO. Polecam w tym celu książki OSHO. Psychologia i duchowość.

  paragate,  30/08/2007

OSHO-mistyk i mistrz duchowy.Na pytanie dziennikarza CZY JESTEŚ GURU LUDZI BOGATYCH"-odpowiedział-TAK JESTEM ICH GURU,
PONIEWAŻ PRZYCHODZĄ ONI DO MNIE NIE PO BOGACTWA MATERIALNE A DUCHOWE,CI DRUDZY NATOMIAST CHCĄ,ABYM ZMIENIŁ ICH MATERIALNE ŻYCIE NIE WSPOMINAJĄC NIC O ODMIANIE ICH WNĘTRZ.
Słowa pozornie,ale TYLKO POZORNIE faworyzujące ludzi bogatych,
a faktycznie BUDZĄCE i jed ...  wyświetl więcej

Droga Verono - toż właśnie artykuł mówi "coś więcej" o tym OSHO.
Pozdrawiam

  virtu,  14/05/2008

Osho pięknie mówił, ale szkoda, że nie żyl według swoich słów.

Osho w zasadzie był filozofem praktyki. To znaczy, że jego wykłady są komentarzem do jego praktyki, do jego życia i zdarzeń. I to jest bardzo cenne u Osho - moim zdaniem oczywiście. Jak ktoś z nagła i bez uzasadnienia twierdzi, że Osho nie żył według swoich słów, to pewnie albo nie zna słów Osho, albo nie zna życia Osho. Moje zdanie jest takie, że filozofia Osho wynika nie z teorii ale z jego dośw ...  wyświetl więcej

  virtu,  15/05/2008

Przeczytałem wszystkie książki wydane pod nazwą "Osho"- znam jego naukę i ją cenię. Biografie jego też znam i to wiele różnych. Dla mnie nauka Osho jest piękna, wyjątkowa, błyskotliwa, ale są to tylko słowa. Nie ma żywego mistrza. Osho mówił, żeby odrzucić wszystkich zamarłych mistrzów. A z jego słów chce się teraz stworzyć coś na wzór biblii, świętej prawdy jakiegoś nowego wyznania, religię- któr ...  wyświetl więcej

Twierdzisz, że znasz wszystkie wydane książki Osho. To się cieszę. Nie wiem jednak czy wiesz kim jest siostra Wiesława ze skrajnie radykalnego nurtu chrześcijańskiego "Rose of Sharon", prywatnie kumpela byłego dominikanina Jacka Gałuszki, który odszedł od dominikanów, bo zbyt delikatnie i za mało podstępnie zwalczali swoją niechrześcijańską konkurencję religijną. Rose of Sharon ma swoją wersję bap ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska