Login lub e-mail Hasło   

Dominik Savio - kim był jeden z najmłodszych świętych Kościoła Katolickiego

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://archidiecezja.lodz.pl/pwp/Dominik/
W roku 1954 kanonizowany został, zwykły chłopak mający w chwili śmierci zaledwie piętnaście lat - Dominik Savio, Włoch, wychowanek św. Jana Bosko.
Wyświetlenia: 22.800 Zamieszczono 25/08/2007


W Kościele mamy wielu świętych. Kościół stawia im wymagania: powinni osiągnąć chrześcijańską dojrzałość i praktykować cnoty w sposób heroiczny. To trudne zadanie, i zasadniczo tylko dorośli są w stanie je wypełnić. Jednak w roku 1954 kanonizowany został, zwykły chłopak mający w chwili śmierci zaledwie piętnaście lat - Dominik Savio, Włoch, wychowanek św. Jana Bosko.

Oto jego historia:

Dominik żył w latach 1842-1857. Urodził się w pobliżu Turynu we wiosce San Giovanni di Riva, koło Chieri (Riva di Chieri) - 2 kwietnia 1842 roku. Był synem Karola Savio i Brygidy Gajto. Jego ojciec był rzemieślnikiem, a matka - krawcową. Pochodził z wielodzietnej rodziny. Ponieważ urodził się bardzo słaby, chrzest święty odbył się tego samego dnia. Rodzice nadali mu imię Dominik, co z języka łacińskiego tłumaczy się jako przynależny Panu (Dominicus = Pański).

Ojciec Dominika, nie mogąc znaleźć pracy, przeniósł się wraz z całą rodziną do Murialdo. Tam w wieku zaledwie 5 lat, Dominik bardzo zapragnął służyć do Mszy Świętej. Gdy został ministrantem sam przenosił Mszał Rzymski, co było niezwykle trudną rzeczą ponieważ mszał był ciężki, a Dominik był wtedy małym i na dodatek wątłym dzieckiem. Przychodził też na poranne msze, choć do kościoła miał wiele kilometrów. Bywało nieraz, że na miejscu był dużo wcześniej niż zaczynała się msza. Wtedy klękał przed drzwiami kościoła i modlił się, mimo że nieraz padały deszcze i szalały śnieżyce. Czekając na otwarcie kościoła i wchodząc do niego, Dominik pomagał młodszym od siebie dzieciom wykonać znak krzyża i tłumaczył dlaczego jest to takie ważne.

W szóstym roku życia zaczął uczęszczać do szkółki prowadzonej przez miejscowego proboszcza. Był niezwykle pilnym i grzecznym uczniem.

Kiedy miał 7 lat, w dniu 8 kwietnia 1849 roku, w samą Niedzielę Wielkanocą, przyjął swoją pierwszą Komunię świętą.

Było to o tyle doniosłe i odważne posunięcie, że w tamtych czasach panowało wśród ludzi przekonanie, że do sakramentów świętych, pokuty i ołtarza należy dopuszczać w wieku znacznie późniejszym (min.12 lat).

Jednak o dojrzałości Dominika świadczą postanowienia, jakie z okazji tej uroczystości napisał
w swojej książeczce do nabożeństwa:

  • będę często spowiadał się i komunikował, ilekroć mi na to zezwoli mój spowiednik;

  • będę święcił dzień święty;

  • moimi przyjaciółmi będą Jezus i Maryja;

  • raczej umrę niż zgrzeszę;

Po skończeniu paru klas jakie były w wiejskiej szkółce, zaczął uczęszczać do szkoły w Castelnuovo d`Asti.

Do szkoły miał 4 km. Jak na złość, do szkoły chodziło się wówczas dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Musiał przemierzać na piechotę w tą i z powrotem do 16 kilometrów drogi. Nie miał zegarka, nie jeździły żadne autobusy. Mimo tego był zawsze na czas. Zapytany pewnego dnia, czy nie boi się chodzić sam tak daleko, odpowiedział zdziwiony: „Nie jestem sam. Jest ze mną Najświętsza Maria Panna i mój Anioł stróż”.

Pod koniec 1952 roku cała rodzina Dominika przeprowadziła sie do Mondonio, niedaleko Castlnuovo.

Dnia 2 października 1854 roku, gdy Dominik miał 12 lat, ojciec przyprowadził Dominika do ks. Jana Bosko, prowadzącego w Valdocco zakład wychowawczy dla chłopców z prośbą o przyjęcie go do swojego Oratorium. Był bowiem przekonany, że oddając Dominika pod opiekę ks. Bosko, oddaje go go we właściwe ręce, które kształtować go będą po myśli Bożej.

Gdy Jan Bosko dowiedział się że Dominik pragnie dalej się uczyć, chciał przekonać się czy chłopiec ma odpowiednie zdolności. Dał mu więc książeczkę i polecił nauczyć się jednej strony do rana następnego dnia. Dominik już po ośmiu minutach stanął z powrotem przed księdzem Bosko i wyrecytował zadany mu tekst.

29 października 1854 r. ks. Bosko zabrał go do swojego Oratorium, gdzie uczył się i bawił wraz z innymi chłopcami, którzy często nie mieli własnego domu, byli sierotami – i jak mówiono, tworzyli „dziką hałastrę”, dla której ks. Bosko był ojcem, wychowawcą i przyjacielem.

Pierwszą rzeczą, którą dostrzegł Dominik po przybyciu do Oratorium, był napis:
„Da mihi animas coetera tolle”. Okazało się że było to motto pierwszej Mszy Świętej księdza Bosko. Oznaczało ono: „Daj mi dusze, resztę zabierz”. A Dominik z powagą skomentował te słowa: „Zrozumiałem. Tutaj nie wchodzi w grę przetarg pieniężny, ale dusze. Mam nadzieję, że również moja dusza będzie stanowić część tego przetargu”.

Dominik szybko zaczął się wyróżniać z tłumu "urwisów" ks. Bosko.

Jeżeli na lekcji któryś z chłopców był niegrzeczny, nauczyciel sadzał go obok Dominika, bo był przekonany, że ten zdobędzie sobie przyjaźń rozrabiaki i wywrze dobry wpływ na jego zachowanie.

Pewnego razu, koledzy ze szkoły Dominika, napchali śniegu do piecyka, który jako jedyny ogrzewał całą klasę, licząc że lekcje w zimnej sali się nie odbędą. Gdy przyszedł nauczyciel i zapytał, kto to zrobił, wskazali Dominika. Ten nawet nie próbował się bronić. W milczeniu przyjął reprymendę. Gdy następnego dnia prawda się wydała, nauczyciel był ciekaw, dlaczego Dominik nie zaprotestował przeciw fałszywemu oskarżeniu. Chłopiec wyjaśnił, że jego kolegom, którzy mieli na swym koncie już inne przewinienia, groziło usunięcie ze szkoły, a dla niego była to pierwsza nagana. A potem dodał, że Chrystus też w milczeniu wysłuchał oskarżeń.

Dominik nigdy nie sprzeczał się z kolegami. Zawsze umiał swoim ujmującym uśmiechem zachęcić wszystkich do dobrego.

Posłuszny, zawsze pogodny i radosny, na wszelki możliwy sposób starał się pomagać kolegom, bawiąc się z nimi, ucząc ich katechizmu, opiekując się chorymi jako „pielęgniarczyk”, zażegnując wybuchające wśród nich kłótnie i bijatyki.

Któregoś razu dwóch starszych (i większych od niego chłopaków) umówiło się na wspólną bijatykę. Z odległości kilku metrów mieli obrzucać się kamieniami. Dominik dowiedział się o tym i postanowił im to uniemożliwić. Ponieważ był dużo słabszy i mniejszy od nich, nie miał praktycznie żadnych szans. Mimo to wielokrotnie próbował ich odwieść od tego zamiaru grożąc powiadomieniem przełożonych i próbując im jakoś przeszkodzić. W końcu nie widząc żadnego innego sposobu, zaoferował im ultimatum. Poprosił ich o to by spełnili jedną jedyną prośbę, która dodatkowo nie będzie w żaden sposób przeszkadzać im w podjęciu wyzwania. Chłopcy dla wspólnego dobra zgodzili się, ale w momencie gdy chcieli usłyszeć co to za prośba, Dominik powiedział im że zdradzi ją na miejscu walki. Kiedy chłopcy szykowali się do walki, z tłumu „kibiców” wyszedł Dominik Savio mówiąc: "Nim zrealizujecie swój zamiar, chcę byście spełnili przyjęty warunek" Następnie wyciagnął krzyżyk i z krzyżem w ręku stanął przed jednym i przed drugim z chłopaków mówiąc: „Patrzcie na Chrystusa ukrzyżowanego! On umarł niewinny przebaczając katom, a wy chcecie wymierzać na sobie krwawą zemstę przez takie głupstwo?” potem dodał że jeśli koniecznie muszą dopuścić się przemocy, to niech tymi kamieniami uderzą najpierw w niego. Chłopcy wyrzucili z rąk kamienie, a tłum rozszedł się w swoją stronę.

Dominik zawsze pomagał potrzebującym.

Wspierał także nowo przybyłych, którzy często ze strachem w oczach przekraczali próg zakładu.

Do jednego z chłopców, świeżo przybyłego do Oratorium powiedział: „Musisz wiedzieć, że u nas świętość polega na tym, żeby być bardzo wesołym. Staramy się tylko unikać grzechu, jako największego wroga, który odbiera nam łaskę Bożą i spokój sumienia, oraz dobrze wypełniać swoje obowiązki”. Zachęcał kolegów do rywalizacji w pełnieniu dobrych uczynków. Pewnego razu napisał do przyjaciela: „Tu, na ziemi świętość polega na tym, aby być stale radosnym i wiernie wypełniać nasze obowiązki”.

Z inicjatywy ks. Bosko podjął również pracę apostolską wśród kolegów i nauczał religii młodszych od siebie chłopców. Dominik był prawdziwym aniołem opiekuńczym Oratorium. Uznał że najważniejszą rzeczą na świecie jest spełnianie dobrych uczynków. Ukochał Anielskość.

Zawsze potrafił zdobyć od któregoś z nauczycieli jakiś obrazek czy medalik, choćby cukierka, ale nie zabierał ich dla siebie. Organizował konkursy. Pytał kto chciałby dostać jakąś rzecz, a gdy otoczył go tłumek chętnych zadawał im pytanie mówiąc że podarek otrzyma ten kto najlepiej odpowie na pytanie dotyczące katechizmu. Oczywiście do odpowiedzi wybierał tych co najbardziej byli na bakier z jego znajomością, a za poprawną odpowiedź wręczał im prezenty.

Bawił się z kolegami w czasie przerw, lecz zawsze umiał znaleźć czas, by na krótką chwilę przerywać zabawę i zaprowadzić swoich podopiecznych do kościoła. Kiedy pewnego razu dostrzegł w rękach chłopców gorszące pismo, podarł je na kawałki. Nie chciał oglądać brzydkich obrazków, bo pragnął - jak sam mówił - zachować czystość oczu na oglądanie nieba.

Choć nie było to wówczas zbyt powszechnie praktykowane, Dominik bardzo często przyjmował Komunię świętą.

W zamian za to Pan Bóg złożył w Dominiku nadzwyczajne dary. Chłopiec otrzymał dar kontemplacji, ekstazy i inne nadprzyrodzone dary. Znane są cuda z jego życia.

Pewnego dnia – oświecony wewnętrznym światłem – trafił do mieszkania umierającego człowieka do którego przyprowadził kapłana. Okazało się, że człowiek ten odszedł od wiary i dopiero nadzwyczajna interwencja chłopca pozwoliła mu wrócić do Boga.

Innym razem rozchorowała się jego matka. Mimo iż w oratorium nic o tym nie wiedziano, Dominik wyczuł tę chorobę i uzyskał od ks. Bosko o pozwolenie na podróż do domu. Gdy przyszedł do swojej wioski, okazało się że rzeczywiście matka jest w ciężkim stanie. Założył jej medalik z Matką Boską, a po wyjściu Dominika okazało się że matce bóle minęły, co stwierdził nawet lekarz.

W pewną niedzielę, ks. Bosko wygłosił kazanie na temat bycia świętym, w którym przypominał swoim wychowankom że:

  • wszyscy powołani są do świętości,

  • że świętość nie jest czymś przekraczającym ludzkie możliwości,

  • a w niebie czeka wielka nagroda,

Po kazaniu chłopiec chodził bardziej zamyślony i mniej wesoły. Na pytanie księdza czy nic mu nie dolega, odpowiedział: „Czuję pragnienie i potrzebę stania się świętym. Nigdy nie myślałem, że to mogłoby być rzeczą łatwą, ale muszę bezwzględnie stać się świętym. Nie wiem tylko, jak mam to zrobić?”. W odpowiedzi usłyszał bardzo prosty „przepis” na świętość: „Bądź zawsze wesoły, spełniaj dobrze swoje obowiązki i pomagaj kolegom”. Odtąd już nigdy nie przestawał myśleć o dążeniu do świętości.

Innym razem przełożeni zwrócili uwagę że wśród wychowanków niegdzie nie widać od dłuższego czasu Dominika. Zaniepokojony ksiądz Bosko, szukając chłopca udał się do kościoła. Za głównym ołtarzem Dominik w nieruchomej postaci z oczami utkwionymi w tabernakulum adorował Jezusa! Nie zareagował na głos nauczyciela. Dopiero potrząśnięcie wybudziło go ze stanu ekstazy. Okazało się, że chłopiec trwał siedem godzin w rozmowie z Jezusem.

Dwa miesiące po przyjęciu go do Oratorium miało nastąpić ogłoszenie przez papieża Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.
W przygotowanie do tego ważnego dnia włączył się z całym zapałem Dominik. W ramach przygotowań do uroczystości Dominik zapisał 9 kwiatków (aktów cnót do praktykowania) i każdego dnia wylosowywał jeden by go wypełnić. Gdy nadszedł dzień ogłoszenia dogmatu, to jest 8 grudnia 1854 roku, Dominik przyjął najpierw Komunię świętą. Po Komuni napisał następujący akt ofiarowania się Matce Niepokalanej, który złożył na Jej ołtarzu: "Maryjo, ofiaruję Ci swoje serce. Spraw, aby zawsze było Twoim. Jezu i Maryjo, bądźcie zawsze moimi przyjaciółmi. Błagam Was, abym raczej umarł, niż bym miał przez nieszczęście popełnić choć jeden grzech".

Od tej pory zaczął szybko wzrastać w świętości.

Pewnego razu podczas gry w piłkę został zapytany, co by zrobił gdyby się dowiedział, że jutro ma umrzeć. Odpowiedział: „grałbym dalej”.

W 1856 roku w gronie kolegów Dominik za zgodą swojego wychowawcy założył "Towarzystwo Niepokalanej". Każdy z członków tego towarzystwa zajmował się jednym z trudnych kolegów, pomagając mu w nauce, w pracy nad sobą itd. W ten sposób Dominik stał się pomocnikiem księdza Jana Bosko w jego pracy wychowawczej. Ryzykując życiem zaofiarował, wraz z paroma kolegami, swoją posługę w czasie epidemii cholery jaka szalała w Turynie, pragnął również gorąco pojednania Wielkiej Brytanii z Kościołem Katolickim, i chciał zostać w przyszłości kapłanem.

Niestety Dominik Savio nie miał dobrego zdrowia. Późną jesienią roku 1856 wskutek dotkliwego zimna Dominik zaczął odczuwać wysoką gorączkę. Św. Jan Bosko wezwał lekarza, ten orzekł że Dominik cierpi na gruźlicę, bardzo już zaawansowaną. Z jej powodu musiał wyjechać do domu, gdyż zmiana klimatu miała mu pomóc. Kiedy Dominik żegnał św. Jana i kolegów ze łzami w oczach powiedział : „Ja, już tu nie wrócę” - tak też się stało.

Będąc w domu, pod kierunkiem lekarza, kiedy zdawało się, że choroba została przezwyciężona, Dominik poprosił o Komunię Świętą i Ostatnie Namaszczenie. Pod wieczór zasnął, a kiedy się obudził, rzekł do ojca: „Tatusiu, czytaj mi modlitwy z okazji Ćwiczenia dobrej śmierci z książeczki napisanej przez księdza Bosko” . Ojciec czytał przez łzy.

Dominik zmarł w Mondonio 9 marca 1857 roku, zaopatrzony Sakramentami świętymi, podczas gdy ojciec czytał mu modlitwy o dobrą śmierć. W godzinie śmierci towarzyszyła mu wizja nieba. Dominik liczył sobie zaledwie 15 lat. W momencie śmierci chłopiec zawołał: „Do widzenia, ojcze! Do widzenia! O, jakie piękne rzeczy widzę!”.

Niebawem jego dawni koledzy odkryli, że modlitwa do niego jest bardzo pomocna w codziennych sprawach. Są również znane przypadki cudownych uzdrowień, dokonanych za sprawą Dominika.

W 1933 papież Pius XI nazwał go „nie tyle małym świętym, ale raczej wielkim gigantem ducha”.

W roku 1950 papież Pius XII ogłosił go błogosławionym, a w setną rocznicę ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, 12 czerwca 1954 r. zaliczył Go do grona świętych. Na uroczystości były tłumy wiernych.

Droga na ołtarze nie była łatwa. W Watykanie zastanawiano się, czy tak młoda osoba może zostać kanonizowana. Pius XII nie miał wątpliwości. Wiek miał być "atutem" Dominika. Wskazywał, że już w młodości można osiągnąć świętość, a to najlepszy przykład dla młodzieży.

Jego święto obchodzimy 5 maja (dawniej 9 marca), jest On opiekunem Służby Liturgicznej (Ministrantów) i chórów chłopięcych. Jego relikwie znajdują się w Turynie w bazylice Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych w pobliżu relikwii św. Jana Bosko.

Albena Camp - 500 młodych i imprezowych osób, alkohol w cenie do 2 w nocy,
koncerty (D-Bomb), imprezy, warsztaty. Jedyny taki wyjazd w sezonie!
albenacamp.pl
Chcesz pokazać jakiś tekst znajomym? Po prostu wklej go
i przekaż im otrzymany link.
etxt.pl

Podobne artykuły


355
komentarze: 325 | wyświetlenia: 292049
95
komentarze: 62 | wyświetlenia: 41375
85
komentarze: 99 | wyświetlenia: 44135
23
komentarze: 38 | wyświetlenia: 4312
15
komentarze: 19 | wyświetlenia: 3834
117
komentarze: 92 | wyświetlenia: 42468
20
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1540
15
komentarze: 3 | wyświetlenia: 5176
19
komentarze: 25 | wyświetlenia: 2236
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1683
107
komentarze: 94 | wyświetlenia: 15139
13
komentarze: 12 | wyświetlenia: 4276
94
komentarze: 200 | wyświetlenia: 31140
47
komentarze: 41 | wyświetlenia: 4575
 
Autor
Artykuł



  wyskacz,  25/08/2007

Dobry artykuł. Swego czasu miałem małą książeczkę dotyczącą tego świętego i bardzo mi się podobała. Była to książeczka dla małych dzieci ale robiła wrażenie na młodym człowieku.
Dominik pokazuje ze jak się chcę to można...

  niunia,  22/10/2007

Bardzo dziękuję za artykuł, który przypomniał Mi postać tego świętego. Gratulacje dla autora:)

Szczerze, to nie przeczytałem tego artykułu. Ale bardzo mi się podoba: dobre formatowanie, ilustracje. Daję Ci 1000 ciężko wypracowanych puntków na dobry start :).

Świetny artykuł, tak trzymać!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2014 grupa EIOBA. Wrocław, Polska