Login lub e-mail Hasło   

Wpływ dźwięków na fizjologię człowieka

Wpływ wypowiadanych słów na fizjologię człowieka jest olbrzymi.
Wyświetlenia: 22.733 Zamieszczono 23/01/2008

Wpływ wypowiadanych słów na fizjologię człowieka jest olbrzymi. Najprawdopodobniej tym można tłumaczyć np. efekty bioenergoterapeutyczne, wpływ  naszych zachowań - modlitwy czy tzw. „dobrych” lub „złych” słów na strukturę wody i pokarmy - piszę o tym w trzeciej części opracowania p.n. „Sekrety wody”.Powiedzmy mocniej – wpływ zwłaszcza Jednego Słowa był olbrzymi.

 „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, co się stało.W  Nim było życie, a życie było światłością ludzi  [czyżby mowa o fali elektromagnetycznej niosącej energię życia i świadomość?! – przyp. aut.], a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła ... ” (Ew. wg św. Jana, 1.1-5).

ŚWIATŁO JEST INFORMACJĄ,

IGNORANCJA JEST CIEMNOŚCIĄ

B. Marciniak,

„Zwiastuni świtu” 

Takie biblijne teksty wielu z nas czyta zwykle na klęczkach bez zbytniego dociekania, o co w tym chodzi. Inni z kolei odkładają go na półkę z mitami.A jednak tekst ma swoją moc. „Na początku było Słowo...”. Oho! Pierwszy pojawił się więc ... DŹWIĘK! Przecież słowo – to dźwięk. I zauważ, jakie to wywarło później skutki – „...wszystko przez Nie się stało, co się stało...”. Dźwięk jest pierwotną energią wykorzystywaną do tworzenia.

„Wibracja tego pierwszego Słowa, które wydał Kosmos w chwili Wielkiego Wybuchu, jest obecna w całym doświadczanym przez nas świecie. Prymarny Boski Dźwięk, rozszczepiając się w pryzmacie Czasu i Przestrzeni stworzył nieskończoną ilość wibracyjnych planów. Niezwykle małą ich część odbieramy naszym zmysłem słuchu – od „amen” do „aum” przekazywanych przez świętych mężów, poprzez szum świata wokół, do odgłosów bicia naszego serca.” (Sławomir Kulpowicz, pianista i kompozytor).

Myślę, że takie opisanie zagadnienia doskonale współgra z teorią strun, która przedstawia podstawowe zasady funkcjonowania całego Wszechświata. Otóż wg teorii strun podstawowym, elementarnym budulcem Wszechświata, podstawowymi ziarnkami „piasku”  są swoiste tony wydawane przez super małe, jednowymiarowe obiekty zwane superstrunami. Tony – to dźwięki. Dźwięki – to energia i informacja. Energia – to materia i na odwrót. Materia może tworzyć konkretne formy, kształty.

Czy dźwięk można więc zobaczyć? Czy dźwięk może się zmaterializować, przybrać materialną formę? Cóż za bzdura! - chciałoby się rzec, prawda? Mówiliśmy już wielokrotnie – każda rzecz, każda istota w Kosmosie wibruje, drga. Wibrują elektrony, wibrują atomy, drży liść na drzewie, drgają krople wody w strumieniu wywołując drgania powietrza, które odbieramy jako szmer wody, bije w końcu nasze serce. I to jakim rytmem, jakim tonem -  zwłaszcza w chwilach największych uniesień!

Dlaczego wszystko wibruje, drga, przesyła energię w przestrzeń? Ponieważ każda rzecz, każda istota nosi w sobie wbudowaną energię, dzięki której wysyła swój sygnał na cały Wszechświat niczym operator radiowego nadajnika tęskniący za kontaktem z innymi istotami. Każda myśl, jaką kiedykolwiek miałeś, każde słowo, które kiedykolwiek wypowiedziałeś, każdy uczynek, jaki kiedykolwiek popełniłeś zabarwia ten sygnał i kształtuje energię, jaką wysyłasz.Każda komórka, każdy organ naszego ciała ma swoje wibracje i swój ton. Żywe komórki mogą wydawać dźwięki i je pochłaniać – przynajmniej tak twierdzi Jim Gimzewski, chemik z Uniwersytetu kalifornijskiego w Los Angeles („Nexus” nr 5/2006, „Wieści z pogranicza nauki” – Dźwięki komórkowe i uzdrawiające własności muzyki”). Naukowiec nazwał nawet naukę o dźwiękach komórek sonocytologią.Ustrój człowieka jawi się więc jako doskonale nastrojony instrument muzyczny wydający wiele zharmonizowanych dźwięków naraz i tworzących wspaniałą melodię.Jednak gdy elementy naszego wnętrza zaczynają grać na własną nutę, wówczas instrument fałszuje – ciało i umysł chorują. Trzeba wówczas instrument „nastroić”.

„Od dawna jest jasne, że przyszłość medycyny leży badaniach czynności komórek. Świat dźwięków zajmuje tych procesach poczesne miejsce. – «Naukowcy już dawno zauważyli, że muzyka ma wpływ na obieg krwi, to znaczy, może zmienić  jego szybkość – powiada specjalista od muzykoterapii Siergiej Szuszardżan. – Jednak dopiero ostatnio naukowcy zdali sobie sprawę, że terapia muzyką jest interdyscyplinarną dziedziną nauki, która istnieje na styku wielu obszarów.Ponieważ muzyka to dźwięki, rytm, częstotliwość etc., zatem istnieje czysto fizyczna strona tego zjawiska. Jednocześnie istnieje jego medyczna strona – reakcja organizmu na muzykę na poziomach psychologicznym i komórkowym. Nasz zespół przeprowadził na przykład serię bardzo interesujących eksperymentów z udziałem komórek raka mikrobów.

Kultury komórek zostały umieszczone między głośnikami i poddane działaniu czterech różnych stylów: muzyki klasycznej, łatwej symfonicznej, rockowej i średniowiecznych hymnów. Te ostatnie okazały się najbardziej wpływowe. Procesy wzajemnego oddziaływania miały bardzo złożony charakter. Ogólnie mówiąc, niektóre style muzyczne mają zdolność przyśpieszenia wzrostu komórek, a inne hamowania go. (...)»

Te odkrycia stanowią jeszcze jeden dowód na to, że dźwięki zewnętrznego świata, „dźwięki” naszego organizmu są ze sobą wzajemnie powiązane w bardzo złożony sposób. Wciąż jednak jest więcej pytań, niż odpowiedzi.” („Nexus” nr 5/2006, „Wieści z pogranicza nauki” – Dźwięki komórkowe i uzdrawiające własności muzyki”).    

             Tybetańczycy uważają, że mamy na ciele 26 punktów wrażliwych na dźwięki. Połowa z tych punktów odbiera energię uspokajającą, a druga połowa – pobudzającą. Potwierdza to nauka – wibracje są odbierane przez ciało poprzez tzw. mechanoreceptory, przede wszystkim ciałka Vatera-Paciniego.Może właśnie dlatego dźwiękoterapia przy pomocy specjalnych mis czy przy użyciu tabli – starodawnego indyjskiego instrumentu muzycznego, wywodzi się z Tybetu.

            Masaże dźwiękiem skutecznie zwalczają ból, łagodzą prawie całkowicie bóle miesiączkowe i porodowe. W Niemczech niektórzy ginekolodzy-położnicy i położne zalecają kobietom muzykoterapię na długo przed rozwiązaniem, dzięki czemu poród odbywa się zadziwiająco szybko i łatwo.Pozytywny dźwięk dotyka nas, pieści nasze ciało, działa jak dłonie najdelikatniejszego masażysty. Dźwięki leczą, odprężają, dodają energii, naprawiają uszkodzenia biopola. Wspaniałe efekty terapeutyczne odnosi zwłaszcza muzyka klasyczna XVII i XVIII- wiecznych kompozytorów – Bacha, Vivaldiego, Mozarta, Telemana, Haendla, Corelliego. Wśród nich najbardziej przydatne są utwory na instrumenty smyczkowe – largo (powolne).Okazuje się, że utwory tych i wielu innych kompozytorów są skomponowane w tempie 60 ćwierćnut na minutę, tj. w cyklach 30-sekundowych. Jest to tempo zbliżone do bicia ludzkiego serca. Tego typu muzyka potrafi wyrównać ciśnienie krwi, korzystnie wpływa na pracę serca i całego układu krążenia, jak również na cukrzycę i zaburzenia słuchu. Kiedy słucha się takich utworów - zwłaszcza sonatę KV448 Mozarta -  fizjologia organizmu niepostrzeżenie przystosowuje się do ich rytmu, serce zwalnia tempo, ciało relaksuje się, zmniejsza się stres, a umysł zostaje pobudzony i jest bardziej sprawny intelektualnie.

          W 1994 r. opublikowano wyniki badań, z których wynikało, że po wysłuchaniu „Sonaty D-dur na dwa fortepiany” W. A. Mozarta badani osiągali lepsze wyniki w testach na inteligencję.Okazało się również, że muzyka Mozarta poprawia nastrój. Najprawdopodobniej właśnie dlatego, że większość funkcji układu nerwowego powtarza się we wspomnianych już 30-sekundowych cyklach – dokładnie tak, jak w utworach Mozarta. Efekt ten nazwano nawet „efektem Mozarta”.

DŹWIĘK I MUZYKA JAWIĄ SIĘ JAKO

NAJSILNIEJSZE ŹRÓDŁA UZDRAWIAJĄCEJ MOCY.

Przypuszcza się również, że odpowiednio dobrana, spokojna muzyka buduje sieć neuronów. W tym właśnie upatruje się przyczyn trwałego rozwoju wyobraźni u dzieci poddanych treningom muzycznym. Zbawienne działanie ma muzyka na samopoczucie osób z chorobą Alzheimera i epileptyków.I odwrotnie – muzyka agresywna, głośna, w dodatku połączona z grą świateł (np. techno, heavy metal) może zniszczyć system nerwowy, obniżyć moc układu immunologicznego i zniszczyć subtelne struktury energetyczne organizmu.

Amerykanin Robert A. Monroe, założyciel The Monroe Institut, znanej  w USA placówki badającej mózg człowieka i jego aktywność stwierdził, że odpowiednio spreparowany sygnał dźwiękowy może wywołać w mózgu człowieka specyficzny stan świadomości, osiągalny jedynie przez joginów i osoby intensywnie medytujące.

Polski psychotronik Krzysztof Bułłyszko stworzył system nagrań pozwalających nadawać właściwy kierunek naszym myślom, tj. stworzyć właściwe, pozytywne wzorce pozwalające otworzyć wewnętrzne ogromne możliwości tkwiące w każdym z nas. Jest to również możliwość dotarcia do naszych wewnętrznych „regulatorów” i właściwego „nastrojenia” organizmu, wpływu - poprzez dźwięki - na zdrowie organizmu. 

KAŻDY Z NAS MA PRZYJAZNY DLA SIEBIE DŹWIĘK.

ODKRYJMY GO W SOBIE.

Również świat roślin i zwierząt reaguje na odpowiednie dźwięki pozytywnie. Badania prowadzone m.in. w Indiach, Japonii, USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii wskazują, że przy dźwiękach muzyki, której częstotliwość nie przekracza 5kHz (5 tysięcy drgań na sekundę) rośliny rozwijają się lepiej i szybciej.

Krowy i kury lubią (!) np. muzykę Bacha, Mozarta, Beethovena. Żeby kompozytorzy mogli wiedzieć, jakich mają melomanów! Coraz więcej hodowców (zwłaszcza na Zachodzie) instaluje w oborach i kurnikach głośniki i nadaje muzykę klasyczną. Okazało się, że ma to pozytywny wpływ na zwiększoną mleczność krów i nieśność kur. Pewne dźwięki mogą więc wywoływać degenerację, inne zaś – regenerację ciała. Harmonijne dźwięki uaktywniają ciało i prowadzą do uzdrowienia. Każdy dźwięk ma swoistą „geometrię”, tj. kształt będący formą inteligencji. I tu powracamy do „materialnej” strony dźwięku. „Czy istnieje związek między dźwiękiem, wibracjami i fizyczną rzeczywistością? Czy dźwięk i wibracje mają zdolność tworzenia?”(„Nexus” nr 4/2006, „Wieści z pogranicza nauki” – „Kymatyka - nauka przyszłości?”, Peter Pettersonn, tłum. Jerzy Florczykowski). I dalej za tym samym artykułem z „Nexus-a” nr 4/2006:„W roku 1787 prawnik, muzyk i fizyk Ernest Chladni opublikował dzieło «Entdeckungen über die Teorie des Klanges» («Odkrycia w dziedzinie teorii muzyki»). W tej i innych pracach o charakterze pionierskim (...) Chladni położył fundamenty pod jedną z dziedzin fizyki, którą nazwano akustyką, czyli nauką o dźwiękach. Jednym z osiągnięć Chladniego było znalezienie sposobu uwidaczniania wzorów generowanych przez fale dźwiękowe.(...) Na czym polegało znaczenie tego odkrycia? Otóż Chladni zademonstrował, że dźwięk ma bezpośredni wpływ na materię fizyczną oraz zdolność tworzenia geometrycznych wzorów”.

W latach 60-tych XX wieku szwajcarski lekarz Hans Jenny dokonywał badań mających na celu umożliwienie wizualizacji dźwięków, m.in. ludzkiego głosu. Przy pomocy własnego wynalazku – tonoskopu – obserwował bezpośrednio fizyczne obrazy wypowiadanych głosek, tonów, pieśni. Okazało się więc, że dźwięki można nie tylko słyszeć, ale również i oglądać. Nowa dziedzina wiedzy, którą stworzył – kymatyka (j.gr. – kyma – fala) – to dziedzina zajmująca się badaniem wpływu wszelkich wibracji na powstawanie geometrycznych wzorów i kształtów oraz procesów dynamicznych. Wnioski, które sformułował podczas swoich badań jawią się następująco:

 „Biologiczna ewolucja jest rezultatem wibracji, których natura określa ostateczny jej rezultat. Przypuszcza, że każda komórka posiada swoją własną częstotliwość i że określona liczba komórek o tej samej częstotliwości tworzy nową częstotliwość pozostającą w harmonii z oryginalną, te z kolei tworzy przypuszczalnie jakiś organ, który również wytwarza nową częstotliwość pozostającą w harmonii z dwiema poprzednimi.

Dr Jenny mówił, że znalezienie klucza do zrozumienia tego, w jaki sposób mamy uzdrawiać ciało przy pomocy tonów, należy do naszej wiedzy w zakresie tego, jak poszczególne częstotliwości mogą wpływać na geny, komórki i różne układy organizmu.”(„Nexus” nr 4/2006, „Wieści z pogranicza nauki” – „Kymatyka - nauka przyszłości?”, Peter Pettersonn, tłum. Jerzy Florczykowski).

 I ostatni już cytat z tego samego periodyku i artykułu: „Kończąc, chciałbym przytoczyć poetycką konstatację Cathie E. Guzetty dotyczącą badania zależności między dźwiękiem i powstawaniem różnych form życia: «Formy płatków śniegu i oblicza kwiatów mogą przybierać takie kształty, ponieważ odpowiadają pewnym dźwiękom natury. Podobnie również kryształy, rośliny i ludzkie istoty mogą być, w jakimś sensie, muzyką, która przybrała widzialną formę.»”

Czyżby w takim razie tajemnicze, ogromne geometryczne wzory powstające w zbożu na polach Anglii, Polski (Wylatowo) i w innych krajach powstawały na skutek generowanych dźwięków? Przez kogo? Z jakich urządzeń? W jakim celu? Dźwięk jest narzędziem służącym tworzeniu, lecz jakże często nie pojmujemy, jak bardzo potężne jest to narzędzie! Każda wysyłana przez nas sylaba, każda wibracja i ton posiadają inną energię. Dlatego każdy z nas powinien być odpowiedzialny za wypowiadane słowa. Tak z pewnością działa wspomniana już terapia oparta o dźwięki wydobywane z tybetańskich mis. Przecież dźwięki to nic innego jak fala mechaniczno-akustyczna, która działając na organizm o cechach piezoelektryka wywołuje odpowiednie reakcje profilu elektronowego każdego ustroju. Tym również można tłumaczyć odwrotne skutki - nieprawidłowy wzrost i choroby organizmów poddawanych działaniu uciążliwego hałasu lub niektórych rodzajów muzyki.

Można to powiedzieć inaczej. Ciało funkcjonuje według pewnego wzorca i wchłania dźwięki. Każdy mózg wytwarza pole elektromagnetyczne w postaci fal o określonych cechach, które wypromieniowuje. Każde wypowiedziane słowo tworzy w przestrzeni fale mechaniczno-akustyczne - również o określonych cechach. W tym momencie osoba myśląca, wypowiadająca się staje się nadajnikiem fal. Osoba, której posyłamy nasze myśli lub słowa staje się odbiornikiem fal. Charakterystyki wypromieniowywanych fal zależą z pewnością od naszych stanów świadomości, od energii wkładanej w myślenie, wypowiadanie słów. Jaki rodzaj emocji powstanie podczas wypowiadania słów „Kocham Cię”, a jaki, kiedy wypowiadamy słowa „nienawidzę ciebie”? Jakie będą charakterystyki fal podczas każdej z tych wypowiedzi? Jakie będą również skutki działania tak różnych fal na scalony układ Twojego piezoelektrycznego organizmu? „K o j ą c e  słowa..., k o j ą c e  dźwięki pieszczące duszę i ciało...”

 Nie tylko słowa. Podobnie myśli – posiadają one niezwykłą wprost  moc. Dlaczego? Ponieważ każda myśl jest falą energetyczną. Myśli mogą działać nawet na martwe przedmioty „ładują” je określonymi właściwościami. Wykorzystują to m.in. lamowie tybetańscy nadający medykamentom lub wodzie właściwości uzdrawiające. I od razu dodajmy gwoli jasności – nie ma tu żadnych cudów lub magii – jest tylko wykorzystanie praw przyrody, których działania często jeszcze nie znamy.

Jak już kilkakrotnie mówiliśmy , siła naszych myśli, naszej woli, ma wpływ na materię. Udowodniły to m.in. badania prowadzone od 1979 r. w Princeton University w USA w ramach grupy Gaiamind Project (o Projekcie Globalnej Świadomości powiemy więcej kilka wersów dalej). Zwłaszcza ukierunkowana świadomość dużych grup osób jest w stanie zmieniać rzeczywistość. Przypuszcza się, że na tym polega moc zbiorowych modlitw w określonych intencjach. W myśl tej zasady działają również grupy uzdrowicielskie skupiające całą swoją wolę na tym, aby w określonym momencie przesłać określonej osobie pozytywną, leczniczą energię. Uzdrawiająca moc modlitwy kryje się w pozytywnych emocjach podwyższających wibrację organizmu i zwiększających jego potencjał energetyczny. Możliwe jest nawet wzmocnienie w ten sposób błon komórkowych erytrocytów, co sprawia, że nie dochodzi do pękania komórek krwi, tj. hemolizy (wykazały to doświadczenia H. Manninga w Wielkiej Brytanii). „Grupa zaabsorbowana jedną sprawą może stworzyć siłę myślową i energetyczną mogącą oddziaływać również na materialną strukturę świata.” – stwierdzili w 1997 r. badacze zorganizowani w grupie Gaiamind Project realizujący Global Consciousness Project (Program Badania Świadomości Globalnej).

Badania tej grupy, prowadzone początkowo na Uniwersytecie Princeton w USA pod kierunkiem dr Rogera Nelsona, a później  poszerzone do współudziału kilkudziesięciu wybitnych naukowców z 41 krajów mają za cel ustalić, czy cała ludzkość ma jeden wspólny podświadomy umysł, z którego wszyscy korzystamy nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Przedsięwzięcie zapoczątkował prof. Robert Jahn z Uniwersytetu Princeton (w którym przez szereg lat pracował Albert Einstein) w latach 70-tych XX wieku. Udowodnił on, że zwykli ludzie mają wpływ – poprzez jednoczesne wyzwalanie emocji – na wydarzenia dziejące się na naszej planecie. Po prostu ludzkie mózgi wytwarzają myśli emitowane w postaci sygnałów EEG (ElektroEncefaloGram”), wskutek czego wywierają w pewnych okolicznościach zdalny wpływ na wszelkie organizmy żywe i elementy tzw. przyrody nieożywionej.

Generalnie eksperymenty prowadzone w ramach Gaiamind Project prowadzą do wniosku, że każdy z nas działa indywidualnie, ma własną świadomość, ale wspólnie razem tworzymy świadomość globalną. Potwierdzają również zasadność hipotez R. Sheldrake’a, G.I. Szypowa i wielu innych na temat stwórczego, kształtotwórczego działania myśli. Świadomość globalna przypomina w pewnym sensie potężny komputerowy serwer, w którym przechowywana jest cała wiedza wszechświata  i do którego ciągle jest wprowadzania nowa wiedza produkowana przez każdą istotę. Możemy czerpać do woli z zasobów tej wspaniałej biblioteki, pod warunkiem wszakże, że potrafimy się w tym kosmicznym internecie zalogować i poruszać się po jej korytarzach, wiedzieć, jak skorzystać z katalogu i znaleźć odpowiednie regały i półki z interesującymi nas książkami. Powtórzmy więc - podstawowym warunkiem wejścia do kosmicznej biblioteki jest jednak rozwój duchowy, właściwy stan świadomości, który jawi się jako synonim hasła i loginu. Tylko odpowiednio wyselekcjonowane istoty, o wysokich walorach duchowych mogą należeć do elitarnego klubu korzystających z pełnego dostępu do biblioteki. Inaczej potrafilibyśmy „ściągnąć” z „kosmicznego internetu” takie wiadomości, które moglibyśmy wykorzystać do działań destrukcyjnych.

      Dotychczasowe treści pozwalają już na wysnucie podstawowego wniosku: pozytywna energia, pozytywne myślenie skupione w określonym czasie i w określonym celu wywiera więc szokująco pozytywne skutki. 

CHAOS MOŻE UPORZĄDKOWAĆ NIE TYLKO TECHNIKA,

ALE RÓWNIEŻ WOLA LUDZI

SKUPIAJĄCYCH SIĘ NA JEDNYM CELU.

À propos chaosu: pojęcie to nie określa stanu burzliwości, niepokoju, buntu, bałaganu. Chaos – to forma pewnego stanu oczekiwania, stanu gotowości do działania, o głębokiej duchowej  aktywności, wyczekująca na wypowiedzenie Stwórczego Słowa („Niech się stanie...”, „Amen”), po którym miało się ono  (Słowo) wyłonić w przejawionym, konkretnym kształcie. Porównaj tylko nasze ludzkie działania w każdej dziedzinie.

Najpierw pojawia się pomysł, idea, pierwotna myśl. Później następuje proces szerszego myślenia, szczegółowe opracowywanie w wielu wersjach aż do przyjęcia ostatecznego projektu. To wszystko można określić stanem chaosu („burza mózgu” – brain storming). Później zapada decyzja (słowo): „Tak, robię. Niech się stanie...”. I jako finał – czyn, działanie, stawanie się tego, co zostało wymyślone.Wracajmy jednak do właściwego tematu. 

Pozytywne słowa i zachowania rodzą więc pozytywne skutki.I odwrotnie. Złe słowa, złe myśli powodują straszne skutki. Drogą mentalną można wywołać stres u wybranej osoby, niezależnie od odległości, w jakiej się znajduje. 

WIELU PADŁO OD OSTRZA MIECZA,

ALE NIE TYLE, CO OD JĘZYKA.

Mądrość Syracha (Biblia)

Badania składu krwi u osób zalewanych życzeniami „wszystkiego najgorszego” wykazały, że już po miesiącu spadła u nich liczba leukocytów, które chronią organizm przed infekcjami (wg danych Ośrodka Badań nad Telepatią i Psychokinezą w Nowosybirsku w Rosji). Wynika to stąd, że biopole człowieka, zwłaszcza elektryczne, jest dynamiczne, czyli może zmieniać się pod wpływem różnorodnych czynników. Jego silne zakłócenie wpływa na układ nerwowy i może prowadzić do znacznego uszkodzenia narządów wewnętrznych, a nawet do śmierci. Jest to działanie analogiczne do działania fali elektromagnetycznej powstającej m.in. w trakcie wybuchu bomby atomowej i zakłócającej działanie wszelkich urządzeń elektronicznych i elektrycznych. Taki wrogi, bardzo silny impuls elektromagnetyczny wysłany w stronę innego człowieka może mu zaszkodzić lub nawet zabić (zwłaszcza w przypadku człowieka zestresowanego, zmęczonego, osłabionego). 

Złe myśli mogą wyrządzić adresatowi krzywdę, ponieważ ładunek negatywnej energii przenika do biopola ofiary wywołując zaburzenia jego równowagi. Zaatakowany odczuwa niezrozumiały spadek sił, ogólną słabość, często mdłości, rozdrażnienie, rozkojarzenie, pogorszenie nastroju, przygnębienie, poczucie zagrożenia. Ludzie często narzekają, że mają pecha. Czego tylko się nie tkną, nic im się nie udaje. Tymczasem nie jest to żaden pech, tylko najprawdopodobniej efekt działania albo swojego nieprawidłowego, negatywnego myślenia, albo też cudzych złych życzeń. „...myśl i uczucie formują jedyną twórczą moc [zgodność z hipotezą przyczynowości formatywnej R. Sheldrake’a! – przyp. autora]i mimo, że dane uczucie czy myśl może nie zrobić komuś krzywdy, musi wrócić do Ciebie i przywlec ze sobą wszystko, co było wysłane, a zwykle oskarżającą energię. I to właśnie w ten sposób myśli krzywdzące innych burzą interesy i sprawy tego, kto je wysyła. Nie ma żadnego sposobu, by uniknąć tego z wyjątkiem przebudzenia się i świadomego przekształcenia przyzwyczajeń.”(Saint Germain, „Złota Księga”).

Ludzie są stworzeniami emitującymi energię, a nasze emocje tworzą zbiorową siłę, która jest następnie transmitowana w przestrzeń. I tylko od nas zależy, czy będą to emocje strachu, gniewu, zazdrości, nienawiści, chaosu czy emocje dobra, współczucia, radości, miłości, harmonii.  Emocje – to energia wprawiona w ruch. Kiedy wprawisz energię w ruch – powstanie efekt (przypomnij – NIELOKALNOŚĆ!). Jeśli wprawisz w ruch dostateczną ilość energii (zbierze się „masa krytyczna”) – stworzysz materię, ponieważ materia jest zagęszczoną energią.„Autor słynnej obecnie książki „Moc ducha”, Prentice Mulford, wyraźnie pisze o złym wpływie negatywnych uczuć i to nie tylko na zdrowie, ale również na przyszły los człowieka.

 Kiedy na przykład pozwalamy się unosić uczuciom złości, gniewu czy zniechęcenia, wysyłamy w przestrzeń całe wiązki negatywnych, dysharmonicznych wibracji. Zbierają się one z podobnie wibrującymi emocjami innych i tam potęgują się, wzrastając w swojej negatywnej energii do tego stopnia, że stają się szkodliwe.

Myśl jest niezniszczalna. Jej energia raz wysłana z mózgu w postaci bliżej niezbadanej fali elektromagnetycznej nie ginie, lecz przybiera swój kształt, sobie tylko właściwą formę.” (Elżbieta Kulinicz, „Cud metafizycznego leczenia:, „Nie z tej Ziemi” Nr 6/93).

I jeszcze jeden cytat: „(...) tam, gdzie uczucia agresji i nienawiści emitowane są przez tysiące, a może dziesiątki tysięcy mózgów, reaguje nawet przyroda. Historia zapisała wiele przypadków klęsk żywiołowych, anomalii pogodowych (wielkie mrozy lub upały), klęsk zarazy właśnie w miejscach, gdzie toczyły się wojny lub wielkie bitwy.”(Michaił Lew Pieriepielcyn, rosyjski lekarz, psychoterapeuta i uzdrowiciel).

Jak więc widzisz, musimy być wyjątkowo odpowiedzialni za każdą naszą myśl, każde słowo i działanie (choć nie jest to takie proste). I nigdy, przenigdy nie życzmy innym niczego złego, ponieważ skutki naszych działań zawsze wracają do nas zgodnie z zasadą: „Co posiejesz, to i zbierzesz”.

„Każdy człowiek, choć postrzega siebie fizyczne, porusza się po kontynencie zwanym polem elektromagnetycznym. Jest to subtelne pole, w którym każda myśl czy też impuls ma natychmiastowy skutek działania. Suma impulsów – pozornie nieistotnych – gromadzi się w polu informacji, tworząc rzeczywistość wirtualną. Pola wirtualne mają zdolność materializacji, tzn. mogą stać się historią lub inaczej wydarzeniem. Każde z nich szuka odpowiednich częstotliwości, by się zamanifestować w świecie materii i z reguły tak się staje ( cóż, « uczynnych» pośród nas jest wielu, bardzo wielu!). Wystarczy błaha pozornie myśl, np. «zabiję go», by młody człowiek połączył się z polem informacji wirtualnej nasyconym świadomością zabijania. Reszta dokonuje się błyskawicznie, tzn. myśl → przeskok impulsu → amok → zabójstwo. Jednak sprawcą nie jest tu sam młody desperat. Większość z nas ma w tym swój niechlubny udział. W jaki sposób? To proste. Któż z nas choć raz nie pomyślał «najchętniej bym go (ją) zabił» albo «ja się zabiję». Mimo, iż w rzeczywistości nie zamierzaliśmy nikogo zabić, ta pozornie niegroźna myśl została zarejestrowana w polu informacji wirtualnej z prędkością bliską światłu.  Następnie, łącząc się z podobnymi polami, powiększa ocean energii zabijania. Potem wystarczy już tylko silna indywidualność czy wyjątkowo sfrustrowany człowiek, by w sprzyjających warunkach przełamać granice pól astralnych [pól emocji i pożądań – przyp. autora] i ściągnąć te «zdjęcia» na Ziemię.” („Czwarty Wymiar” nr 4/2004, „Czy przepowiednie muszą się spełnić?”, Hanna Kotwicka).Wszyscy chyba znamy przysłowia: „Kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada”, „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”?  Negatywne uczucia i myśli choć dotyczą innych, tak naprawdę ranią przede wszystkim ich autora. Nieżyczliwość, manipulowanie innymi, mściwość, zakłamanie, wygórowane ambicje, nieufność, podejrzliwość powodują osłabienie witalności i odporności organizmu. Czy medycyna akademicka to potwierdza? Mówi jednak o tym medycyna naturalna.

NAKIERUJMY NASZE PROŚBY, MYŚLI I MODLITWY

NA DOBRO WSZYSTKICH CZUJĄCYCH NA ZIEMI ISTOT.

OTRZYMAMY WÓWCZAS DOBRO.

Sri Chinmoy,

Ambasador Pokoju ONZ 

Gdzież jest w niej szarlataneria? Dlaczego zamilkł szyderczy śmiech naukowych ortodoksów i faryzeuszy medycyny (coraz mniej licznych, co prawda), kiedy okazało się, że np. akupunktura, akupresura, ziołolecznictwo i inne niekonwencjonalne, „znachorskie” (ale tylko dla tych, którzy mają jedynie  punkty widzenia, a nie horyzonty myślowe…) terapie są skuteczne i nie pociągają skutków ubocznych?To, że nie umiemy jeszcze objaśnić dokładnie i do końca wielu faktów, nie znaczy, że one nie istnieją.  Próby wtłoczenia niezrozumiałych zjawisk w ciasne ramy przyjętych paradygmatów tylko dlatego, że obecnie, czy też dzisiejszymi metodami nie można ich udowodnić czy wyjaśnić do końca są, mówiąc delikatnie, krótkowzroczne.Co więc pozostaje? Upierać się przy swoim, trwać przy dogmatach,  czy też poznawać, zgłębiać rzeczywistość?

DUŻA WIEDZA POMAGA WIERZYĆ, 

MAŁA PRZESZKADZA.

     Czy ktoś 100 lat temu myślał, że będziemy latać w kosmos, że będą telefony komórkowe, że będziemy przeszczepiać serca i inne narządy? Każdego wizjonera mówiącego o tym wyśmiano by w ówczesnych czasach i potraktowano jako niespełna rozumu.Dlaczegóż więc traktować biomagnetyzm i metody terapeutyczne oparte na tym zjawisku za coś niemożliwego czy wręcz wykluczonego?Oczywiście, z pewnością znajdą się jeszcze nieliczni bezwzględni przeciwnicy - „Ale przecież mogę wskazać przykłady, kiedy takie terapie nie tylko nie pomogły, a wręcz zaszkodziły pacjentowi!” Po pierwsze: należałoby to dokładnie zbadać, a nie osądzać bez konkretnych dowodów. Po drugie: należałoby oddzielić zjawisko (którego często nie pojmujemy) od poziomu kompetencji terapeuty. Czy nie znamy przypadków, kiedy nowoczesna, skuteczna akademicka  terapia stosowana przez lekarza o niskich praktycznych kwalifikacjach nie odniosła oczekiwanego skutku, a wręcz odwrotnie - skutki były tragiczne?

Ale nie to jest najważniejsze. Ważniejsze jest z pewnością  zobaczenie siebie jako „…skórzanego worka wypełnionego białkowymi układami scalonymi o cechach piezoelektryka w wodnym roztworze”(W. Sedlak), który jest poddawany różnorodnym wpływom. Struktury naszego ciała zapamiętują wszystko, przechowują nie tylko informacje, ale i wszelkie uczucia.I w tym kontekście pojawiają się pytania: KIM JESTEŚMY? JACY POWINNIŚMY BYĆ? Jaki wpływ mają nasze zachowania na nas samych i innych? Jak duży wpływ na nas i na inne istoty - negatywny lub pozytywny - mają „złe” lub „dobre” słowa wypowiadane, usłyszane? Czyż potrzeba wejścia aż w bioelektronikę, potrzeba badań, doświadczeń, aby dojść do wniosku, że  uczucia złości, gniewu, nienawiści, wulgarne słowa, wstrętne zachowania powodują straszliwe spustoszenia w relacjach międzyludzkich? Niszczą więzi, powodują rozpad, tworzą nieład i chaos.Nie lepiej oprzeć się na  miłości, dobrym słowie, czułym geście? Nie lepiej wybaczać, naprawiać zło, które wyrządzamy sobie nawzajem? Nie lepiej błogosławić świat i ludzi zamiast ich przeklinać? Jeszcze nie tak dawno w większości domów przed posiłkiem odmawiano modlitwę dziękując za dar pożywienia.

W świetle tego, o czym mówiliśmy miało to z pewnością pozytywny wpływ m.in. na profil elektronowy pokarmu, czyli wpływało w wybitnie dobroczynny sposób na jakość pokarmów. Stwarzało  jednocześnie  dobry nastrój (powiedzielibyśmy - oddziaływało „dobrą” falą mechaniczno-akustyczną i elektromagnetyczną) wśród siedzących przy stole, co odnosiło później zbawienny wpływ również na jakość trawienia. Dzisiaj posiłek traktujemy zazwyczaj „technologicznie” - mamy dostarczyć ciału niezbędne składniki pokarmowe. Nieważne, w jakiej atmosferze, nieważne, w jakiej kolejności, nieważne, w jakich okolicznościach. Często w atmosferze pośpiechu, poganiania, złości, na byle jak nakrytym stole. Najważniejsze, aby „niezbędne” składniki pokarmowe trafiły do żołądka.Jeszcze niedawno mówiło się o pożywieniu w postaci uniwersalnej pigułki, w której będzie wszystko, czego organizm potrzebuje.

Czy da się jednak wyprodukować „pigułkę” miłości, czułego gestu, ciepłego spojrzenia, miłego dotyku, serdeczności, przebaczenia? Czy nasz organizm tego nie potrzebuje? Czy to nie tyle nasz organizm tego potrzebuje, ale MY? A w końcu czym jest nasz „organizm” - czy tylko kawałkiem myślącego, poruszającego się, wybacz, mięsa? Czyż człowiek nie jest wspaniałą spójnością ciała, ducha i umysłu?Jak dużo błędów jeszcze popełnimy, aby dojść w końcu do wniosku, że jedynie inne spojrzenie na istotę człowieczeństwa i powrót do wypracowanych przez wieki pozytywnych zachowań może poprawić naszą ludzką egzystencję? Czy postępy cywilizacji mają sprowadzać się wyłącznie do technicyzacji życia w każdej jego dziedzinie? Czy ciągle ma być tak, że historia uczy, że historia niczego nie uczy?

Odbiegliśmy trochę od właściwego tematu, ale jak sam to dostrzegasz - stanowimy niesamowity wprost kompleks zależnych od siebie i genialnie powiązanych ze sobą części.  Jaka nić wiąże te części?

 

Fragment książki z cyklu "Barwy Twojego Zdrowia" - "Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu - Jak wykorzystać lecznicze właściwości pól magnetycznych?"

Autor: Janusz Dąbrowski

Podobne artykuły


25
komentarze: 18 | wyświetlenia: 4330
23
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2333
21
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1926
17
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1480
17
komentarze: 8 | wyświetlenia: 27159
17
komentarze: 35 | wyświetlenia: 2551
15
komentarze: 15 | wyświetlenia: 324
15
komentarze: 37 | wyświetlenia: 1195
15
komentarze: 20 | wyświetlenia: 501
15
komentarze: 78 | wyświetlenia: 1513
14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 376
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1074
13
komentarze: 34 | wyświetlenia: 984
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 959
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1518
 
Autor
Artykuł



  mazur,  23/01/2008

Mam tylko nadzieję, że ludzie nieodpowiedzialni nigdy nie dowiedzą się jak to SŁOWO brzmiało. Bardzo ciekawy artykuł a zbiór argumentów przytaczanych przez autora godna powielania.

Szanowny Panie Mirosławie!

Bez wątpienia ma Pan rację. Nieodpowiedzialność człowieka jest bardzo często niewyobrażalnie wielka. I często jest tak, jak powiedział Pan w poprzednim komentarzu: JEDEN DLA WSZYSTKICH, WSZYSCY NA JEDNEGO :)). Taką właśnie drogę przeszedł przecież Jezus.

Domyślam się, że i Pan doświadczył "różności" - wyjątkowo delikatnie rzecz ujmując. Przechodziłem i ja

...  wyświetl więcej

  mazur,  23/01/2008

Radość wielkim jest mędrcem, bo radość stworzyła słońce i świat. Smutek niczego nie urodzi.

Kornel Makuszyński

Hermesie - dziękuję! :)

Co tu dużo mówić , jak zawsze jestem pod wrażeniem Bracie !

A ja mam - jeśli można - pytanie odnośnie myśli. Wyobrażam sobie bowiem sytuację chorobową - kiedy nad myśłami nie panuje się. Mam na myśli chorobę zwaną potocznie "nerwicą natręctw" - jednym ze sposobów jej objawiania się może być tworzenie paskudnych myśli, o tych, których się podziwia/lubi/szanuje/kocha. Osobie chorej nerwica narzuca tragiczne, ohydne myśli o kimś, o kim osoba chora w rzeczywis ...  wyświetl więcej

Do: Bartek 1919.

Uważam, że zadajesz bardzo dobre pytania i poszerzasz temat. Nie sposób jednak odnieść się w najdłuższym nawet komentarzu do wszystkiego, co podejmujesz. Spróbuję więc choć w części Ci odpowiedzieć.

Jeśli mowa o chorobie i nieświadomym wówczas działaniu - nawet ludzkie sądy odstępują od wymierzenia kary, jeśli sprawca jest - użyję trywialnego określenia - niespełna

...  wyświetl więcej

Do: Bartek 1919.

Myślę, że bardzo dobrym rozszerzeniem naszej dyskusji może być książka "DIAGNOSTYKA KARMY" Siergieja Łazariewa (wyd. Raduga Verlag 2009, www.diagnostykakarmy.pl ). Dystrybutor: Wyd. Nuntius, 81-388 Gdynia, ul. Świętojańska 82.

Pozdrawiam serdecznie!

Dziękuję za odpowiedź, ma Pan rację, takiego stanowiska spodziewałem się, bo to jedyne poprawne stnowisko:)
A wszystko stąd, że ludzie na swym obecnym poziomie rozumienia tak bardzo są jeszcze uwikłani w zwierzęce instynkty, że błędnie postrzegają nawet Boga w kategorii hierarchii, przypisując Jej cechy srogiego króla.
ale istota jest inna - Ktoś, kto jest spełniony, nienaruszalny i ...  wyświetl więcej

Panie Januszu - jako Pana wieloletni i cichy wielbiciel mam niezmierną przyjemność umieścić Pana artykuł na swojej nowej stronie poświęconej muzyce
http://muzycznyesflores.blogspot.com
Pozdrawiam
Jan Kazak.

Do: Jan Kazak.
Właśnie włączyłem komp, wszedłem na EIOBA i tu...sympatyczna wiadomość od sympatycznego P.T. Czytelnika :). Bardzo Panu dziękuję! A na Pana stronkę z pewnością jeszcze zajrzę wielokrotnie.

  Bar_ka  (www),  23/06/2010

Coś niecoś wiedziałam, więcej jednak czułam siłę i potęgę słów, ale ten artykuł zaskoczył mnie. Gdyby wszyscy zdawali sobie sprawę z tej siły i chcieli korzystać z niej tylko w dobrym kierunku w swoim życiu, mówić i nie ranić.

Bo: Bar_ka.
Otóż to - CYT.: "Gdyby wszyscy zdawali sobie sprawę z tej siły i chcieli korzystać z niej tylko w dobrym kierunku w swoim życiu, mówić i nie ranić."
Dziękuję! :)

Świetny artykuł!:)
ps: Mam pytanie czy ktokolwiek z Was :) wie jak zdobyć takie nagrania? Znaczy chodzi mi dokładnie o nagrania w systemie wirtualnej synchronizacji wektorowej (VSV) o których jest mowa w artykule cyt. "Polski psychotronik Krzysztof Bułłyszko stworzył system nagrań pozwalających nadawać właściwy kierunek naszym myślom, tj. stworzyć właściwe, pozytywne wzorce pozwalające otwo ...  wyświetl więcej

  Elba,  19/08/2013

Ustrój człowieka jawi się jako doskonale nastrojony instrument muzyczny wydający wiele zharmonizowanych dźwięków naraz i tworzących wspaniałą melodię. Jednak gdy elementy naszego wnętrza zaczynają grać na własną nutę, wówczas instrument fałszuje – ciało i umysł chorują. Trzeba wówczas instrument „nastroić”.
Ciekawe stwierdzenie... i prawdziwe :)

@Elba:
Dziękuję! :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska