Login lub e-mail Hasło   

Gra Entera

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://sinuscamera.com/pl/gra-endera-fid(...)outube/
Spełnione i niespełnione wizje z Gry Endera O. S. Card a - czyli o tym jak w Sieci, coraz młodsi użytkownicy, bez niezbędnej jeszcze niedawno wszechstronnej wiedzy i społecznego przyzwolenia są w stanie wykonywać zadania do niedawna zarezerwowane dla wykwalifikowanych dorosłych.
Wyświetlenia: 1.277 Zamieszczono 30/01/2008

"Gra Endera" była prawdopodobnie pierwszą książką która gwałtownie zmieniła mój sposób patrzenia na świat. Tak jak Ursula Le Guin była ze mną od początków czytelniczej kariery i traktowałem ją zapewne nieco jak powietrze - punkt odniesienia, na który nie zwraca się należytej uwagi - tak książka Card'a wdarła się w moją nastoletnią świadomość jako jakieś druzgoczące novum i brutalnie zerwała garść neuronowych misternie tworzonych połączeń by zaraz utworzyć sieć zupełnie nowych.

Na początku lat 90-tych wydawać się to mogło dziwne, ale w blogosferze z pewnością znajdzie zrozumienie fakt, że na wyobraźnię czternastolatka silniej niż opisy taktycznych gier i kosmicznych potyczek - zadziałała wizja Demostenesa i Locke'a - wirtualnych tożsamości stworzonych przez nastoletnie rodzeństwo głównego bohatera, za pomocą których dzieci anonimowo zmieniły losy świata.

W czasach gdy Card pisał swoją powieść, Internet nawet w Ameryce był w powijakach, ale dla części "zwykłych śmiertelników" istniała już modemowa sieć BBS'ów - FidoNet. Nie zmienia to faktu, że wizja Sieci stworzona przez pisarza brzmiała jak pokolorowana bajka. Niewiele osób zapewne myślało o nich jako o futurologicznych przewidywaniach - przewidywaniach, które w wielu aspektach stały się prawdą szybciej niż mogliśmy się tego spodziewać.

W globalnej Sieci, coraz młodsi użytkownicy, bez niezbędnej jeszcze niedawno wszechstronnej wiedzy, doświadczenia i co najważniejsze: społecznej pozycji i przyzwolenia - są w stanie wykonywać zadania do niedawna zarezerwowane dla absolwentów wyższych uczelni. Z powodzeniem uruchamiają duże i złożone serwisy internetowe. Na blogach piszą teksty czytane przez dorosłych do porannej kawy zamiast przysłowiowej gazety. Uruchamiają przedsięwzięcia komercyjne o milionowych dochodach. Czy w końcu - od najmłodszych lat - sami tworzą i administrują swoim wizerunkiem traktowanych jak firmowy brand, realizując kariery nie tylko jako artyści ale nawet jako specjaliści z wąskich dziedzin.

System prawny i społeczne zrozumienie w nieunikniony sposób są wobec tych faktów spóźnione. Dlatego niepełnoletni napotkają ciągle duże przeszkody gdy tylko zechcą rozwinąć swoją działalność nieco poza ramy wirtualnego świata. Tutaj - w skostniałym świecie dorosłych muszą szukać wśród nich sojuszników i ambasadorów by zrealizować najprostsze cele.

W Sieci jednak są wolni. I dlatego zapewne większość wybiera inną drogę - rozwijają swoją działalność w ścisłych granicach Internetu - do czasu osiągnięcia pełnoletniości, a wtedy w bardzo krótkim czasie są w stanie wypłacić gromadzony przez lata dzieciństwa kapitał w różnej formie - wreszcie bez przeszkód. Jednak nawet i to nie jest często konieczne.

Orson Scott Card nie przewidział bowiem jednego. W Sieci - to dorośli coraz częściej mogą poczuć się wyobcowani. Nie mogąc nadążyć za geometrycznie przyspieszającymi zmianami - zamykają się w swoich enklawach, ale gdy ciekawi nowego zapuszczają się rejony "tubylców dzieciństwa" - to oni częściej ukryją swoją tożsamość i wiek. Bycie dzieckiem czy nastolatkiem nie jest w Internecie faktem, który warto ukrywać. Wręcz przeciwnie - to o względy młodszych użytkowników walczą najwięksi internetowi gracze: serwisy, sklepy, telewizje, artyści.

Demostenes i Locke mogą więc nigdy nie nadejść. Za to z każdym dniem przybywa coraz więcej dorosłych, którzy ukryci pod cool-pseudonimami Tomik, Niunia, Tygrysek, Wojtas... ciągle próbują zapamiętać co oznaczają akronimy IMHO, i AFK by - gdy się to w końcu uda - nadużywać ich przy każdej okazji.

Czy dziecko zostanie więc kiedyś prezydentem? Nie wiem. Ale na razie to dorośli coraz więcej uwagi poświęcają niepełnoletnim twórcom wirtualnego świata, a orędzie prezydenta ma coraz mniejsze szanse w walce o ich uwagę. Nie przyszła góra do Mahometa, Mahomet przyszedł do góry - mówi przysłowie. Jak dotychczas, nieletni raczej nie są zainteresowane prezydenturą. Za to prezydent niechybnie pewnego dnia będzie musiał pojawić się w YouTube.

IMHO.

Podobne artykuły


20
komentarze: 32 | wyświetlenia: 2885
17
komentarze: 4 | wyświetlenia: 4113
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 4444
230
komentarze: 178 | wyświetlenia: 243989
25
komentarze: 55 | wyświetlenia: 7601
62
komentarze: 67 | wyświetlenia: 13501
54
komentarze: 15 | wyświetlenia: 7696
50
komentarze: 27 | wyświetlenia: 51176
21
komentarze: 6 | wyświetlenia: 9825
41
komentarze: 10 | wyświetlenia: 2545
37
komentarze: 11 | wyświetlenia: 44622
33
komentarze: 10 | wyświetlenia: 3623
32
komentarze: 74 | wyświetlenia: 3596
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 7779
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska