Login lub e-mail Hasło   

Religijna wolność i psychologia strachu

Znany pastor, badacz kultów, demaskuje inkwizycyjne Wielkie Kłamstwo faszystowskich ośrodków antysektowej propagandy przeciw mniejszościom religijnym. Powiedz stop zbrodniom KANA.
Wyświetlenia: 3.560 Zamieszczono 02/04/2008

RELIGIJNA WOLNOŚĆ l PSYCHOLOGIA STRACHU

Prof. Larry D. Shinn - Bucknell University

Artykuł ten jest prezentacją wygłoszoną przez, prof. Larry Shinna, podczas konferencji naukowej poświęconej ISKCON-owi (International Society for Krishna Consciousness, czyli ruch Hare Kryszna), która odbyła się w 1995 roku na Węgrzech. Konferencja ta była reakcją na kampanię ruchów antykultowych, której celem była delegalizacja ISKCON-u. ISKCON na Węgrzech nie tylko utrzymał swój religijny status, ale jest obecnie wspomagany przez agendy rządu węgierskiego, który pomaga m.in. w budowie wioski Hare Kryszna w Somogyamos.

WSTĘP

Pozwolę sobie powiedzieć, że bardzo się cieszę z pobytu tutaj w Budapeszcie i chciałbym podziękować Warn za gościnność. Na wstępie chciałbym przedstawić się i powiedzieć, dlaczego chcę mówić o nowych grupach religijnych, szczególnie zaś o Ruchu Hare Kryszna. Celem mojej prezentacji jest przekonanie was, abyście nie powtórzyli precedensu, jaki miał miejsce w Stanach Zjednoczonych. Chodzi mi o sposób, w jaki zareagowano na nowe ruchy religijne, w tym na Ruchu Hare Kryszna. Wierzę, że możecie wiele nauczyć się w oparciu o błędy, które my popełniliśmy.

Jestem profesorem religii na Uniwersytecie Bucknell i zajmuję tam pozycję odpowiadającą prorektorowi na uczelniach europejskich. Od dwudziestu pięciu lat studiuję religie indyjskie, koncentrując się na Bogu Krysznie. Moje uniwersyteckie zainteresowanie Kryszna sprawiło, że zacząłem studiować w 1980 roku Ruch Hare Kryszna w Ameryce. Przez cztery i pół miesiąca mieszkałem w czternastu społecznościach Hare Kryszna w Stanach Zjednoczonych i dwóch w Indiach. Przeprowadziłem ponad 120 3-godzinnych wywiadów z wielbicielami Kryszny, aby zrozumieć dlaczego ci młodzi ludzie przyłączyli się do tego hinduskiego ruchu religijnego. Przeczytałem dziesiątki książek Ruchu i ich krytyków z ruchów antykultowych. Przeprowadziłem także wywiady z ekspertami ruchów antykultowych. Wyniki tych intensywnych studiów zawarłem w mojej książce pod tytułem „The Dark Lord: Cult Images and the Hare Krishnas in America”.

Sam nie jestem wielbicielem Kryszny. Jestem chrześcijańskim pastorem w Kościele Metodystów i jednocześnie jestem zainteresowany zrozumieniem różnych światowych religii. Teraz jestem w drodze do New Delhi w Indiach, gdzie zbiorą się chrześcijanie, żydzi, muzułmanie, buddyści i sikhowie, aby szukać sposobów na stworzenie pokoju na świecie poprzez religijne zrozumienie zamiast pozwalać religii dzielić ludzi. Właśnie to przesłanie, aby próbować zrozumieć inne wyznanie zanim zaczniemy je potępiać, sprawiło, że zacząłem studiować Ruch Hare Kryszna.

STRACH PRZED SEKTAMI l PRANIEM MÓZGU

Podczas moich studiów nad kultami w Ameryce, obserwowałem wzrost obaw i uprzedzeń w stosunku do nowych ruchów religijnych, takich jak moniści, Ruch Hare Kryszna, mormoni, ale także do dawno ustanowionych wyznań. Często uprzedzenia do kultów religijnych związane są z obawą o „pranie mózgu”. Pewna kalifornijska rodzina upewniła się, że jest w stanie kontrolować umysł swojej córki, gdy zapłaciła tysiące dolarów, za „zdeprogramowanie" córki przed wpływem pewnej rewolucyjnej grupy politycznej, do której nawet nie należała. Przekonanie, że „pranie mózgu" jest czymś faktycznym, sprawiło, że rodzina Reithmiller'ów w Cincinnati upozorowała porwanie i gwałt na córce, płacąc „wybawcom”, którzy w ten sposób próbowali zniszczyć „czar lesbijski" jaki rzuciła na nią jej współlokatorka!

W 1988 roku w sprawie o deprogramowanie w Alabamie odkryto, że nawet tradycyjne grupy chrześcijańskie nie są wolne od antykultowych ataków i posądzeń o „pranie mózgu". The New York Times podał, że katolicka siostra zakonna Mary Sue Greve, została porwana i „zdeprogramowana” przed przyjęciem święceń klasztornych. Jej matka, Susan Greve, zadecydowała, że katoliccy księża „wyprali mózg” jej córce i zamówiła deprogramatora, aby przywrócił jej „właściwy umysł”.

Od czasów czerwonej paniki i makkartyzmu Amerykanie nie byli świadkami takich niszczących efektów przenikającego strachu jaki podkopywał podstawowe prawne i religijne wolności. Hasło „kulty nadchodzą” zastąpiło „Rosjanie nadchodzą” jako okrzyk bojowy antykultowych krzykaczy. W obecnych czasach wiele państwowych i społecznych instytucji, które powinny gwarantować nasze prawa i wolności, są nieświadomymi lub nadgorliwymi uczestnikami wielu działań, którym powinny zapobiegać. Tragicznym przykładem jest decyzja Sądu Najwyższego Kalifornii z 1988 roku w sprawie Molko i Leal przeciw Mormonom. W tej decyzji Najwyższy Sąd Stanowy uznał, że przysięgli sądu cywilnego potrafią rozróżnić między prawdziwym religijnym nawróceniem a „przymusowym namawianiem i kontrolą umysłu”. (...) Ta decyzja Stanowego Sądu Najwyższego, aby pozwolić sądowi cywilnemu rozwiązać, czym jest problem „kontroli umysłu”, a czym nie, otworzyła szeroko drzwi wszystkim sądom w Ameryce, aby same mogły decydować, które techniki religijne nawracania są właściwe, a które nie.

Tak jak w procesie wiedˇmy w Salem w XVII wieku, gdzie siad po upiorze był dowodem rozstrzygającym, tak teraz nie ma obrony przeciw definicji „prania mózgu”, stworzonej przez sąd z Kalifornii. Stwierdzenie, że ktoś przeszedł „pranie mózgu" i sprowadzenie orszaku uprzedzonych świadków wystarcza w sądzie w Kalifornii, by „pranie mózgu” uczynić faktem.

NIETOLERANCJA RELIGIJNA

Po raz kolejny Ameryka zdaje się stawać wobec religijnej nietolerancji, jaka przeszła już przez nasz system sprawiedliwości wiele razy w przeszłości. Uprzedzenia rasowe i nietolerancja religijna jest głęboko zakorzeniona i często przewija się w historii Ameryki. Mamy długą i smutną historii uprzedzeń wobec Murzynów, Indian oraz osób azjatyckiego pochodzenia. Religijna nietolerancja kierowana była przeciw grupom takim jak żydzi, katolicy, mormoni czy Hare Kryszna. Strach, podejrzenia, czy nawet nienawiść do różnych marginalnych grup rasowych czy religijnych wykorzystuje jednostkowe, okrutne historie, aby rozwinąć negatywne stereotypy dotyczące całych grup. Na przykład w „Prison or Paradise: the New Religious Cult” Rudionowie wielokrotnie wykorzystywali wydarzenia i upiory z Jonestown implikując, że wszystkie sekty są związane z fizyczną przemocą i zniszczeniem psychiki.

To, co widzimy w decyzjach takich jak w sprawie Molko czy w książce „Prison or Paradise”, to tylko odbicie efektywnego i starodawnego amerykańskiego wzoru handlowania strachem. Godnym uwagi przykładem w ostatnich czasach jest historia czerwonej paniki, która kulminowała w erze McCarthy'ego. (...)

To, co pozwoliło McCarthy'emu być efektywnym przez tak długi czas, to jego umiejętność manipulowania prasą, pozorna słuszność zasady wspólnej winy, ataki na liberalne wartości i instytucje oraz własna wersja Wielkiego Kłamstwa. To były jego narzędzia strachu.

Senator Miliard Tydnings, przewodniczący podkomitetu senackiego ds. Stosunków z Zagranicą, który badał oskarżenia McCarthego przeciw Departamentowi Stanowemu, podał wyniki badań swojej grupy w lipcu 1950 roku: „Kulisy działań senatora McCarthy'ego i maccartyzm zostały odsłonięte i widok ten nie jest zbyt ciekawy. Oskarżenia i metody McCarthy'ego to oszustwo i pseudomistyfikacja. Była to być może najbardziej nikczemna kampania kłamstw w historii naszego państwa. Byliśmy świadkami udanego wykorzystania techniki „wielkiego kłamstwa” przez totalitarnego dyktatora.”

Nie jest rzeczą dziwną, że techniki, jakich używał McCarthy, by zrodzić strach przed komunistami, są teraz szeroko wykorzystywane przez takich działaczy antykultowych jak Ciark, Singer, Rudinowie, Delgado i innych, których uporczywe kampanie, by wzbudzić strach przed sektami, wywołały podobne spustoszenie w dzisiejszych czasach.

EFEKTY STRACHU

Po raz pierwszy spotkałem się z rozmiarem i siłą strachu przed kultami w Ameryce jako widz na sali sądowej w Santa Monica w czerwcu 1981 roku. Poznałem rodzinną tragedię opowiedzianą przez młodą kobietę, Rebekę Foster, która mówiła o fizycznej i psychicznej przemocy, jakiej poddał ją deprogramator, Ted Patrick, kiedy ją porwał, uwięził i zdeprogramował. Co skłoniło jej matkę, brata i siostrę, aby zatrudniając Patricka próbować na siłę odciągnąć ją od wieloletniej wiary w Krysznę? Sami zeznali, że ich rodzinny strach przed kultami zrodził się po przeczytaniu książki Patricka „Let Our Chiidren Go" i innej literatury antykultowej.

Siedząc na sali sądowej po odczytaniu orzeczenia uniewinniającego rodzinę Rebeki, uświadomiłem sobie, że w umysłach sędziów działo się coś, czego nie mogłem w pełni zrozumieć. Dopiero póˇniej, gdy przeczytałem rozmowy z sędziami o stanie Rebeki, jakby cudem przywróconej do życia i jej wyglądzie „robota" w trakcie składania zeznań, zacząłem uświadamiać sobie, dlaczego nie chcieli uwierzyć w jej zeznania. Starszy przysięgły w tej sprawie powiedział po rozprawie: „Jej zeznania są całkowicie sztuczne. Zachowywała się jak marionetka na sznurkach poruszana przez kogoś innego.” Podobnie nikt nie uwierzyłby w zeznania wiedˇmy.

W maju 1983 roku ponownie znalazłem się w Los Angeles, tym razem jako świadek w procesie Robin George. Po upływie dwóch lat zmieniłem swój pierwotny projekt książki o religijnym nawracaniu poszerzając go o intensywne studia nad literaturą antykultową. Byłem zaszokowany rażącą słabością argumentów znajdujących się w literaturze antykultowej. Niestety argumenty te były niekiedy brane całkiem poważnie przez psychiatrów, urzędników, prawników, i sędziów.

Podczas czterech lat pomiędzy świadczeniem w procesie Robin George a napisaniem książki o Ruchu Hare Kryszna „The Dark Lord: Cult Images and The Hare Krishnas in America”, zupełnie zmieniłem prezentację moich badań. Zamiast historycznej analizy Ruchu Hare Kryszna w Indiach i Ameryce, jaką pierwotnie zamierzałem napisać, zdecydowałem się, że napiszę o tych stereotypach, które zostały zawarte w literaturze antykultowej.

W „The Dark Lord” opisałem „The Great American Cult Scare”, który teraz porównałbym do Red Scare.

Antykultowi krytycy stworzyli swoje straszne stereotypy na dwóch podstawowych założeniach. Po pierwsze, kładą oni nacisk na to, że wszystkie sekty religijne są takie same. Uparcie umieszczają Moonistów, Scjentologię, Ruch Hare Kryszna i in. pośród niebezpiecznych kultów, mimo ogromnych różnic między nimi, o których wiedzą. Ich prezentacje po prostu ignorują prawdziwe i dramatyczne różnice pomiędzy wyznawcami The People's Tempie, którzy popełnili samobójstwo w dżungli Ghany, a indyjskim ruchem misyjnym jak Hare Kryszna, który mimo wszelkich wątpliwości nigdy nie przestał być tradycyjną wiarą w Boga Krysznę. Po raz kolejny użyto techniki wspólnej winy -wszystkie kulty są jednym i tym samym.

Po drugie, antykultowa propaganda, tak jak w sprawie Malko, twierdzi, że wszystkie kulty są niszczące psychicznie i fizycznie. Grupy takie jak The Cult Awareness Network i The American Famiły Foundation uparcie bronią się przed uznaniem systematycznych studiów psychologicznych i socjologicznych na temat nowych ruchów religijnych. Studia te dowodzą, że nie wszystkie kulty religijne „piorą mózgi” swoim zwolennikom. Australijski psychiatra, Michael Ross, przekonywująco pokazał w dwóch systematycznych studiach, że większość wielbicieli Kryszny dorasta i mądrzeje im dłużej przebywa w Ruchu. Mimo to, krytycy tacy jak Singer i Ciark, którzy nie przeprowadzili żadnych systematycznych, kontrolowanych studiów psychologicznych nad sektami religijnymi, umacniają publiczny strach, podczas gdy uczeni, tacy jak Ross, są ignorowani lub zbywani jako akademiccy „liberałowie”. Moim zdaniem, te dwa założenia, na których zbudowana jest antykultowa propaganda, są błędne. Nie dość, że nie wszystkie sekty religijne są tym samym, to nawet sami antagoniści kultów nie mogą zgodzić się co do definicji czy stałego kryterium słowa „kult”, które nie dotyczyłoby większości tradycyjnych religii. Co więcej, kolejne studia, zarówno psychologów, jak i uczonych religii, pokazały, że tak zwane kulty jak Mooniści czy Hare Kryszna nie są wcale takie niebezpieczne.

TECHNIKI STRACHU

Dopiero gdy zastanowiłem się nad decyzją Sądu Najwyższego Kalifornii, zacząłem rozumieć do jakich rozmiarów rozwinął się strach przed sektami w Ameryce w ostatnich dekadach. Doszło do tego, że strach ten podważył prawne przestrzeganie Pierwszej Poprawki do Konstytucji. Historia rozprzestrzenienia się Red Scare jest bardzo podobna do sposobu szerzenia strachu przez organizacje antykultowe. Ten proces składa się z czterech wypróbowanych i istotnych sposobów.

Po pierwsze: McCarthy wiedział, że wspólna wina jest kluczową techniką w wywoływaniu strachu. Aby pokazać, że jeden z profesorów ma rewolucyjne przekonania marksistowskie, najłatwiej jest przemalować tym samym, antykomunistycznym pędzlem, wszystkich tych profesorów, którzy preferują egalitarne teorie społeczne czy polityczne. Podobnie, stwierdzenie, że marginalne grupy religijne skupiają się wokół silnego i żądnego władzy przywódcy, jest skutecznym sposobem zrównania znanego zła z Jonestown z podejrzanym Ruchem Hare Kryszna. Naturalnie samo nazwanie grupy komunistami czy sektą stwarza w umysłach słuchaczy etykietkę, fakt - niezależnie od prawdy. W ten sposób epitety takie jak sekta, pranie mózgu, roboty czy zombie są trudne do obalenia, gdyż nie mają one żadnego szczegółowego odniesienia poza tym, które jest związane z uogólnioną okropną historią, jak ta z Jonestown. Rudinowie i inni pisarze antykultowi skutecznie wykorzystują tę technikę wspólnej winy.

Drugim sposobem wywoływania strachu jest manipulowanie masmediami i dzięki temu także opinią publiczną. Na przykład w Ameryce w 1988 roku pojawiła się książka, „Monkey on a Stick”, Johna Hubera i Lindsteta Grusona. Ten pokaz przemocy w Ruchu Hare Kryszna wykorzystuje morderstwo Stephena Bryanta, luˇno związanego z Ruchem wielbiciela, jako pożywkę dla spekulacji o nauczanaiu przemocy wśród wielbicieli Kryszny i potwierdzenia stereotypu z Jonestown. „Monkey on a Stick” jest w najlepszym przypadku historyczną fikcją, a w najgorszym - handlowaniem strachem. Nie powinno nas dziwić, jeśli masmedia użyją tego przykładu, aby potwierdzić społeczne obawy, że Hare Kryszna jest tak samo niebezpieczne jak każdy inny kult, włączając w to the People's Tempie.

Pomijanie przeciwstawnych i naukowych dowodów przez wykorzystanie wyzwisk to trzecia z efektywnych taktyk handlowania strachem. Ci, którzy studiują kulty religijne i walczą o ich rozróżnianie, mogą spodziewać się złośliwych telefonów póˇną nocą, obelżywych ataków słownych i wyzwisk. McCarthy używał tej techniki skutecznie i ja także spotkałem się z tą taktyką, gdy jako chrześcijański pastor i profesor stanąłem w obronie wolności dla Ruchu Hare Kryszna, zagwarantowanej w Pierwszej Poprawce do Konstytucji. „Liberał z krwawiącym sercem” i „Lokaj Pierwszej Poprawki” to jedne z delikatniejszych przezwisk jakie wtedy otrzymałem. Jednakże nie wzięto poważnie pod uwagę dowodów, jakie ja i inni badacze kultów religijnych przedstawiali.

Czwartą i najbardziej powszechną techniką wywoływania strachu przed sektami jest Wielkie Kłamstwo. Antykultowi antagoniści w swoich książkach, filmach i przemówieniach połączyli efekty poprzednich strategii, aby stworzyć wiarygodny obraz tego, jak niebezpieczne i oszukańcze są kulty. Stworzyli uogólniony obraz na podstawie słów kluczy, takich jak „apodyktyczny przywódca”, „kontrola umysłu”, „fałszywe uwięzienie”, „zwodnicze nawrócenie” i „pranie mózgu”. Wszystkie te emocjonalne określenia wtrącone do opowiadania przywołują na myśl historię z Jonestown, ale także mogą określać każdą niechętnie przyjmowaną religię.

Ostatecznym rezultatem jest antykultowe Wielkie Kłamstwo, mniej więcej tego typu: „Chciwy i żądny władzy guru lub jego następcy przy użyciu prania mózgów kuszą neofitów pokorną wiarą i życiem. Jedyna ścieżka ratunku dla takiej osoby to zdeprogramowanie jej i złamanie czaru jaki miała ta sekta.” Taką właśnie antykultową tezę sprawdzałem podczas czterech lat badań nad literaturą, praktyką i życiem wielbicieli w świątyniach i farmach Hare Kryszna w Ameryce. Dostrzegłem raz po raz słabość tej uogólnionej antykultowej tezy, gdy konfrontowałem ją z historiami na temat przyłączenia się do Ruchu, z życiem w świątyniach i na farmach i z wiarą, której praktykowanie obserwowałem.

Chociaż mogę wykazać, że Wielkie Kłamstwo jest zwodnicze i w żaden sposób nie pasuje ono do Ruchu Hare Kryszna w Ameryce i w Indiach, zwycięskie słowa oskarżyciela w pierwszym procesie Robin George zagłuszły mój protest, ogłaszając, że „Ta decyzja (przeciw Ruchowi Hare Kryszna) jest przesłaniem dla wszystkich sekt w tym kraju.” W ten sposób oskarżyciel potwierdził Wielkie Kłamstwo, że wszystkie kulty religijne są złe i jednoznaczne. Jego pełna obaw i nieuzasadniona historyjka, w którą wielu wierzy, prowadzi do wydawania takich decyzji, jak w procesie Robin George czy Molko.

KONKLUZJE

Czytając artykuły wydawane w gazetach publikowanych na Węgrzech zauważyłem, że możecie znaleˇć się na tej samej drodze religijnej nietolerancji, jaką przeszliśmy w Ameryce. Chciałbym wyjaśnić, że nie zjawiłem się tutaj, aby szczególnie bronić wielbicieli Kryszny czy ich społeczności. Wiem, że ludzka natura i instytucje nie są bez wad. Jednakże po przeczytaniu trzech esejów o „Helping Friend Team” (Grupa Pomocnych Przyjaciół - węgierski ruch antykultowy - od tłumacza) i poglądach Nemetha Gezy widzę, że Wielkie Kłamstwo o „praniu mózgu” i kultach jest propagowane na Węgrzech i fałszywie przedstawia się tutaj Ruch Hare Kryszna jako kult zła.

W swoich publikacjach Nemeth Geza twierdzi, że „Teraz pojawili się ci z Hare Kryszna, którzy podają narkotyki i piorą mózgi młodym ludziom, którzy nie potrafią się przed nimi bronić.” Oskarża on wielbicieli o „tworzenie mas schizofreników i emocjonalnie zdeformowanych ludzi.” Uważa, że Ruch Hare Kryszna „psychicznie i społecznie manipuluje naiwnymi nastolatkami”. Podobnie do twierdzeń Margaret Singer ze Stanów Zjednoczonych Nemeth Geza nie wyjaśnia, jak funkcjonuje w psychice pranie mózgu i ignoruje wszystkie studia nad kultami i Ruchem Hare Kryszna, które obalają te bezpodstawne stwierdzenia. Właśnie skończyłem przegląd angielskiej literatury z ostatniej dekady na temat nawracania i „prania mózgu”. Z tej literatury jasno wynika, dlaczego teorie o „praniu mózgu” są sprzeczne i dlaczego poglądy takich osób jak Singer czy Geza są nieuzasadnione. Wciąż jednakże samozwańczy eksperci będą grać na naszym strachu, o ile oczywiście im na to pozwolimy.

W swoich esejach Nemeth Geza twierdzi także, że Ruch Hare Kryszna powstał w Kalifornii 25 lat temu. Napisałem całą książkę ukazującą autentyczność tego Ruchu jako misyjnej formy indyjskiej tradycji wielbienia Kryszny, odnowionej w XV wieku i sięgającej korzeniami ponad 2000 lat wstecz. Nemeth Geza traktuje Ruch Hare Kryszna jak sekty, takie jak Mooniści, co ujawnia jego błędne zrozumienie całego tematu. Prosta prawda jest taka, że nie wszystkie kulty religijne są takie same i że niewiele z nich używa przemocy, tak jak the People's Tempie w Jonestown.

Czytając o grupie „Helping Friend Team” przypomniałem sobie o the „Cult Awareness Network” i „American Famiły Foundation”, które nauczają przy pomocy strachu, fałszywie odwołują się do wierności rodzinnej i wypaczają obraz grup takich jak Hare Kryszna, uznając je za sekty. Krytyka wyznawców, ich tradycyjnych wartości religijnych, składania pokłonów guru, indyjskiego pożywienia, ubrania i rytuałów, świadczy o niezrozumieniu ruchów misyjnych, czego doświadczyło chrześcijaństwo w innych częściach świata. Czy nie nadszedł czas, by zakończyć tę etniczną i religijną nietolerancję?

Chciałbym Was nakłonić, abyście unikali poddawania się technikom strachu, jakie opisałem. Zrównanie wszystkich kultów oznacza wiarę w logikę „wspólnej winy”, która ignoruje oczywiste różnice pomiędzy grupami religijnymi i nie pozwala, by wykorzenić nielegalne czy niebezpieczne praktyki jakichkolwiek grup religijnych - dużego kościoła, małego kościoła, czy sekty religijnej. Bądˇcie świadomi nadużyć telewizji i gazet, które często wyolbrzymiają historie okrucieństw i obarczają tą samą winą wszystkie kulty religijne. Szukajcie naukowych badań i świadków, aby zmniejszyć niepotrzebne obawy przed tą chimerą, jaką jest „pranie mózgu”. Obalcie Wielkie Kłamstwo o kultach i grupach takich jak Hare Kryszna, kłamstwo, które prowadzi do strachu.

Ostatecznie stawką jest religijna i demokratyczna wolność. Pamiętajcie skrajne przypadki religijnej nietolerancji, o której wspomniałem na początku. Wystarczy, aby nieuzasadniony strach przed kultami i „praniem mózgu” raz rozpropagować w masmediach, a kochający swoje dzieci rodzice będą gotowi działać w irracjonalny sposób, myśląc, że ratują swoje dzieci przed grupami ortodoksyjnego chrześcijaństwa.

W konkluzji do mojej książki „The Dark Lord” dowodzę, że poglądy ruchów antykultowych są z zasady antyreligijne. Działacze antykultowi podejrzewają i sprzeciwiają się wszelkim wyznaniom, które wymagają całkowitego religijnego podporządkowania i powołują się na młodzieńczy idealizm. Takie oceny nie pozwoliłyby działać Matce Teresie czy. Mahatmie Gandhiemu. Taki pogląd pomija także potrzebę reformy tradycyjnych instytucji religijnych, które zbyt często tracą kontakt z młodymi ludˇmi. Jako chrześcijański pastor uważam, że jest to najważniejsze pytanie, jaki zadały nam kulty religijne - czy potrafimy utrzymać religijną wizję i zaangażowanie, które przyciągnie młodzieńczą energię i idealizm? To jest prawdziwe wyzwanie, jakie rzucili nam nasi bracia - wielbiciele Kryszny.

Podobne artykuły


70
komentarze: 71 | wyświetlenia: 24086
101
komentarze: 89 | wyświetlenia: 14695
38
komentarze: 19 | wyświetlenia: 6212
33
komentarze: 113 | wyświetlenia: 6007
30
komentarze: 54 | wyświetlenia: 4854
25
komentarze: 39 | wyświetlenia: 9388
19
komentarze: 45 | wyświetlenia: 2452
18
komentarze: 19 | wyświetlenia: 3385
19
komentarze: 25 | wyświetlenia: 2839
16
komentarze: 60 | wyświetlenia: 3146
13
komentarze: 12 | wyświetlenia: 5348
12
komentarze: 43 | wyświetlenia: 924
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 3477
8
komentarze: 7 | wyświetlenia: 966
 
Autor
Artykuł



  racjonalista  (www),  04/04/2008

Bardzo ciekawe przemyślenia. To fakt, że jesteśmy wychowywani w strachu. Zresztą sam strach pozwala nam żyć, ponieważ gdybyśmy się go pozbyli być może samej ludzkości by już nie było. Lecz wpajanie nam dodatkowych leków nie uważam za słuszne.

To prawda, że jesteśmy wychowywani na strachu. Dodam jeszcze jedno: i w ciągłym poczuciu winy oraz grzeszności: "Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina", "Nie jestem godny...". To dla mnie paranoiczne wprost przesłania depczące godność człowieka jako dziecka Boga. I to jest dopiero pranie mózgów! Gdzie w tym jest w takim razie miłość - tak często przywoływana zwłaszcza przez pseudo-pasterzy ...  wyświetl więcej

Bardzo dobry artykuł o paranoi antykultowej, jej oparciu na fobiach i braku podstaw naukowych dla bzdurnych oskarżeń o nazistowsko-inkwizycyjnym charakterze o jakieś rzekome pranie mózgu. Jeno antykultowcy w swych paranoidalnych ośrodkach antysektowych mają mózgi wyprane... głupotą ideologiczną i fobiami. I z tego trzeba leczyć! Biorę artykuł do ulubionych!

  racjonalista  (www),  10/04/2008

Ja również lecz bez 108.

Australijski psychiatra, Michael Ross - Ganeś może coś więcej o tej postaci tak wybitnej i uczonej zrobisz. Takie ciekawe badania ma, to jako jeden z najlepszych autorów z Wikipedia Polska mógłbyś się postarać, a nie tylko wakacje świętować:)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska