Login lub e-mail Hasło   

Jak odchodzili niezapomnieni artyści..

Gregory Lemarchal, Freddie Mercury, John Lennon.. Ich sława nie kończy się wraz z ich śmiercią. Przyjrzyjmy się im bliżej
Wyświetlenia: 5.863 Zamieszczono 12/06/2008

Zaczyna się kolejny konkurs Eurowizji. Cała rodzina zasiada przed telewizorem, poświęcając swój cenny czas, który można było dużo lepiej spożytkować.

Dzisiaj bardziej doceniamy grę Rubika niż np. Pendereckiego. W radiu atakują nas gwiazdami na miarę Mandaryny. Britney Spears jest żywym przykładem na to, że aby śpiewać, nie trzeba ukańczać żadnej szkoły.

Ale kiedyś było ZUPEŁNIE inaczej- jak mówią ci, co widzieli "tamte czasy". Wskazują na grupę Queen, Abbę, The Beatles (z tych najbardziej znanych). Czy jednak naprawdę byli osobami godnymi naśladowania?

Co sprawiło, że nie zostali zapomnieni w czasach, gdzie dominuje szybkość i głośne dyskoteki?

JOHN LENNON

John Lennon właśnie wychodził sprzed sali koncertowej, gdzie oddał bardzo udany występ.

Parę lat wcześniej wycofuje się z zespołu The Beatles i zaczyna swoją karierę u boku pięknej Yoko Ono. Popularność Żuczków powoli mija, Lennon popada w nałóg (uzależnienie od heroiny), ma problemy z małżonką.

Na szczęście John Lennon nie należy do słabeuszy i postanawia wydać swoją pierwszą, samodzielną płytę. Miał to być istny dialog pomiędzy Yoko i nim.

Płyta Double Fantasy, wydana w 1980r wzbudziła wielką furorę w kraju, piosenka Imagine przebiła piosenki takich artystów jak Elvis Presley.

Wkrótce po premierze nasz John został zastrzelony przez niezrównoważnego psychicznie fana, Davida Chapmana. Dosięgło go aż 5 kul, nie było szansy na ratunek.

Tysiące fanów opłakiwało jego śmierć.

"Wciąż wierzę w miłość, w pokój, w pozytywne myślenie".

 

FREDDIE MERCURY

Freddie był piosenkarzem zespołu Queen i "głównodowodzącym". Choć prywatnie był osobą nieśmiałą, na scenia zamieniał  się w rekina. Fani uwielbiali go za naturalność i piekny głos (na trzy i pół oktawy).

To on wymyslił nazwę "queen", które z angielskiego oznacza Królową, ale również (w j. potocznym) Homoseksualistę. Freddie miał bowiem zamiłowanie do płci podobnej. To prawdopodobnie Jim Hutton, nosiciel wirusa HIV zaraził piosenkarza. Freddie długo borykał sie z chorobą. Każde zarazenie mogło go doprowadzić do śmierci, każde przeziębienie.

Swoja chorobę starał sie utrzymac w tajemnicy. Nie chciał, by wiadomość ta doszła do świadomości publicznej, nie chciał współczucia i naruszania jego prywatności. Dopiero dzień wcześniej napisał w liście pożegnalnym (napisany wspólnie z Jimem Beacherem):

"Pragnę poinformować, że test na HIV był pozytywny i jestem chory na AIDS. Uważałem za właściwe utrzymać tę informację w tajemnicy, aby chronić swą prywatność. Jednak teraz nadszedł czas, aby powiedzieć prawdę. Mam nadzieję, że lekarze i wszyscy ludzie dobrej woli na całym świecie połączą się ze mną w walce z tą straszną chorobą. Moja prywatność zawsze była bardzo ważna dla mnie i słynę z braku wywiadów ze mną. Proszę zrozumieć, iż ta polityka będzie kontynuowana."

Po jego śmierci ukazała się jeszcze jedna płyta, wydana przez słabego już i wyniszczonego przez chorobę Freddiego. Delilah, jedna z piosenek na płycie była poświęcona jego kotu. Imiona jego zwierząt to Tom, Jerry, Oscar, Tiffany, Goliath, Miko, Romeo Lily i właśnie Delilah. Artysta kochał koty, uważał je za swoich najlepszych toważyszy, lepszych nawet od ludzi.

Po jego śmierci fani ustawili stosy kwiatów na chodniku przy jego domu a murek pokryli różnymi napisami ku jego czci. Chociaż minęło tak dużo czasu, wierni fani nadal malują murek i ustawiają przy domu kwiaty.

Freddie odszedł w świetle swojej kariery, niepokonany

 

Gregory Lemarchal

O ile poprzedni artyści są znani na całym świecie, Gregory znany jest głównie we Francji. To przykład osoby, która potrafiła cieszyć sie życiem będąc nieuleczalnie chorym. Gregory umarł bardzo młodo, w wieku 24lat. Stworzył tak wspaniałe piosenki jak "Restons Amis" (zostańmy przyjaciółmi) czy "Je suis en vie". Zmarł w 2007 lat, czekając na przeszczep płuc.

Jego kariera trwała 4 lata. Jego piosenki dawały dużą szansę na międzynarodową sławę. Pomimo choroby genetycznej, mukowiscydozy (objawia sie m.in częstym zapaleniem płuc), Gregory był optymistą, co można usłyszeć niemal w każdej jego piosence.

Po jego śmierci wielu fanów przyjechalo do Chambery, jego rodzinnego miasta, by polożyć kwiaty i pomodlić sie za Gregorego. Przed śmiercią prosił swoich fanów o datki dla osób chorych, podobnie jak on na tą chorobę. Zebrano 7,5 mln euro.

 

 

Takich artystów, jak oni było więcej: Elvis Presley, Kurt Combain... Wydaje się, że przetrwali oni długo nie tylko ze względu na swój wielki talent. Oni odeszli w pełni chwały, u szczytu swojej kariery. Teraz my, prości ludzie mówimy ze łzami w oczach "co za szkoda, że już nie żyją. Mieli jeszcze tyle pomysłów, tyle piosenek mogli jeszcze zaśpiewać"...

Jednak gdyby nie ich przedwczesna śmierć, kto wie czy ich muzyka była tak znana, jak jest dzisiaj..

PS: Jak na razie pisanie idzie mi dosyc ślamazarnie. Wszystkim, którzy przeczytali ten artykuł szczerze DZIĘKUJĘ :-)

Podobne artykuły


33
komentarze: 83 | wyświetlenia: 3097
32
komentarze: 37 | wyświetlenia: 9474
23
komentarze: 18 | wyświetlenia: 3314
20
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2660
20
komentarze: 8 | wyświetlenia: 8235
18
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1862
17
komentarze: 5 | wyświetlenia: 2937
17
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2918
15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1416
9
komentarze: 44 | wyświetlenia: 962
32
komentarze: 12 | wyświetlenia: 13738
32
komentarze: 12 | wyświetlenia: 68916
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje

Powiązane tematy





  malwina,  13/06/2008

nie wiedziałam, że Gregory Lemarchal umarł, a szkoda , ładnie spiewał

"Artykuł" uważam za nieporozumienie! Skończ z pisaniem

  ,  13/06/2008

Jedna fotka się nie wyświetla i jest kilka literówek. Freddie był raczej wokalistą zespołu Queen niż jego piosenkarzem. Nirvana nie odeszła a raczej Kurt. Sam pomysł na artykuł bardzo dobry ale sama jego treść mnie rozczarowała... warto byłoby dodać kilka słów o tych muzykach, którzy przedwcześnie odeszli o których wspominasz, nie tylko o 3. Skup się też na tym kim byli za życia... a nie jak odcho ...  wyświetl więcej

  Tatiana,  13/06/2008

Bardzo wybiórczo - jak dla mnie za bardzo.

  akte,  15/06/2008

Alku, masz rację, już zmieniam. Dzięki :)

Zawsze fajnie poczytać o fajnych i zasłużonych artystach. Lekki artykulik, przyjemny. Można się trochę zrelaksować. Ale drobne wpadki się też zdarzają hehehe :-) dobrze, że się do nich przyznajesz i poprawiasz. Powodzenia życzę.

  Leeon,  17/12/2008

Szefem zespołu Queen był zawsze i jest Brian May choć można było faktycznie odnieść wrażenie, że to Freddie

od siebie dorzucił bym jeszcze Ryśka Riedla i Sida Viciousa.

  shhe,  29/12/2008

hmm... wystarczyło, że przeczytałam o Queen i już zalała mnie fala złosci! proponuję Autorowi, żeby poczytał to i owo, zanim puści w eter kolejny "artykuł"
jak już wspomniał mój przedmówca (Leeon), szefem zespołu był May, nie FM.
po drugie - hiv w żaden sposób nie można się ZARAZIĆ. wirusem można się ZAKAZIĆ. taka jego natura.
nie rozumiem również na czym miałoby polegać " zam ...  wyświetl więcej

  shhe,  29/12/2008

aids i hiv piszę małymi, bo system nie chciał przyjąć moich wypocin z powodu nadużywania wielkich liter.

  shhe,  29/12/2008

acha... i jeszcze... "odszedł w świetle kariery". na boga! u szczytu chyba! idę stąd, bo zaraz mnie szlag trafi!

  pk45,  23/03/2009

Jak zobaczyłem Kurta Combaina, to padłem :O mam nadzieję, że to przypadkowa literówka...
No i żeby śpiewać, faktycznie żadnej szkoły kończyć nie trzeba - Rysiek Riedel żadnej szkoły nie miał a zaśpiewać potrafił. David Gilmour też żadnego wykształcenia muzycznego nie ma, a śpiewa i gra znakomicie...

Dobry artukuł, ale za malo przykladów. Riedel, Cobain, Morison, Syd i wielu innych proszą sie o dodanie. Combain mnie rozsmieszyl ;) Lennona dosiegly cztery z pięciu kul natomiast o/

A teraz odeszedł jeszcze nasz ukochany Michael Jackson:(:(:( [*]



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska