Login lub e-mail Hasło   

Urząd Skarbowy oczami byłego urzędnika

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://miliondolaroww12miesiecy.blox.pl/(...)ka.html
Jak wygląda praca urzędnika od środka? Mogę w paru słowach opisać jak to było pięć lat temu i co ja zobaczyłam na własne oczy.
Wyświetlenia: 52.322 Zamieszczono 25/07/2008

Moja pierwsza praca, zaraz po studiach - referent w Urzędzie Skarbowym. Potem awansowałam za wyniki (czyt. skuteczne kontrole skarbowe:) przeskakując od razu na inspektora skarbowego, aby w przededniu kariery urzędniczej zrezygnować. Właściwie oni najpierw zrezygnowali ze mnie, ale to inna historia...

Jak wygląda praca urzędnika od środka? Mogę w paru słowach opisać jak to było pięć lat temu i co ja zobaczyłam na własne oczy. Nie wiem, czy tak jest wszędzie, nie wiem na ile się zmieniło (choć zdecydowana większość tych samych osób nadal pracuje w "moim" Urzędzie)...To bardzo subiektywny obraz, ale mnie on pomógł przy wielu spotkaniach z administracją państową (urząd miasta, zus, US itd).

Opisuję tylko tych urzędników, którzy nam - petentom sprawiają problemy, jest więc to dość wybiórczy obraz.

Po pierwsze, urzędnicy to tacy sami ludzie jak ja. Z kompleksami, niedouczeni, wystraszeni, pod presją wyników, rozliczeń itd. Mają władzę nad nami podatnikami i to im przydaje pewności siebie, czasem pewnej bezczelności. Pod tym względem relacje klient - urzędnik nie zmieniły się od czasów PRL, choć trochę się zmieniają...

Pamiętam księgowe z ogromną wiedzą, doświadczeniem, które przychodziły do mnie skulone, z przepraszającym wyrazem oczu, wystraszone - na moje wezwanie, które zazwyczaj dotyczyło błahych spraw do wyjaśnienia, uzupełnienia, poprawienia oczywistych pomyłek...One się mnie bały. Mnie, gówniary, która o rachunkowości miała blade pojęcie, która wyglądała na 18 lat, która sama najchętniej by jeszcze przeprosiła, że musi wzywać do urzędu w takich banalnych sprawach...Albo jak szłam na kontrolę i kiedy wchodziłam i podawałam legitymację to księgowym zaczynały latać ręcę, głos drżeć - na mój widok!

Po drugie, liczą się przepisy, wytyczne, dyrektywy "z góry", o których przeciętny podatnik nie ma pojęcia. Typu - nie możesz mieć 5 kontroli pod rząd bez wyników, czyli że wszystko było w porządku, albo musisz wytypować kilkanaście (-dziesiąt) jednostek do kontroli, nawet jeśli nie ma uzsadnionego powodu (przykłady wzięłam z sufitu). Mówi się, że urzędnicy są bez serca, że dla nich liczą się literki. Też tak myślę... Wyjątki są na ogół tępione, a przynajmniej przypiłowywane do ogólnych zasad. Na usprawiedliwienie urzędników powiem jedno: oni są cały czas rozliczani ze wszystkiego co robią, rozliczani z banalnych, głupich rzeczy, bzdurnych wytycznych, założeń tak głupich, że ręce opadają i ...po prostu nie mają wyboru, muszą tacy być, choć często nie chcą.

Po trzecie, system. Zachowawczy, pachnący naftaliną, skostniały, anachroniczny. Najważniejszy jest Pan/Pani Naczelnik. Może wszystko, a przynajmniej tak się mówi, lepiej chodzić tak korytarzami, żeby go/jej nie spotkać, nie rzucać się w oczy, nie być na językach. Strach. Czemu? Bo administracja jest rozdmuchana i mogą zwalniać, bo przyjmują młodych, rzutkich, bo nagle mogą nas przenieść do zupełnie innego działu, innych podatków, o których nie mamy zielonego pojęcia(!), bo mogą nam kazać robić dodatkowe prace, bo każą nam iść na szkolenie i rozliczą nas z niego. W takim systemie nagminne jest donosicielstwo, plotkarstwo (zwłaszcza, że pracują tam prawie same kobiety), obgadywanie, tworzenie nieformalnych grup adoracji, podkopywanie stołków. System nakazowy, rozliczeniowy, system hierarchiczny, układowy.

Po czwarte, praca urzędnika. Są działy i stanowiska, na których pracuje się dużo. Ale jest wiele stanowisk, gdzie można całe dnie spędzać przy pasjansie na komputerze. Praca często nudna, papierkowa, jednostajna, nierozwojowa (z wyjątkiem działu kontroli, windykacji). Nie wymaga się od pracownika kreatywności, chęci rozwoju, ma wykonać plan i się rozliczyć według ustalonych procedur. Więc lepiej się nie wychylać, robić minimum, to co do mnie należy i fajrant. Pamiętam osoby, które bez przerwy markowały robotę, które tworzyły wizerunek osób ciągle zabieganych, zapracowanych, aby zamaskować nic-nierobienie. Ciągłe chodzenie po pokojach na plotki, kawki, czytanie kolorowych gazet pod stołem itp...norma.

Po piąte, ludzie. Większość pracuje tam od kilkunastu lat, rotacja jest niewielka, osoby nowe przyjmowane na ogół przez znajomości ( wiem, że zatrudniano osoby z wykształceniem fryzjerskim, gastronomicznym:). Ludzie zdolni, kreatywni, energiczni zazwyczaj odchodzą po pewnym czasie - brak perspektyw rozwoju, PRL-owska atmosfera pracy, niskie pensje. Ci, co zostają przyzwyczajają się, upodabniają i stają "urzędasami", bardzo trudno się temu nie poddać. Ale znam przynajmniej jedną osobę, która nie jest "urzędasem", pomimo że pracuje w US od kilkunastu lat i zawsze podziwiałam za niepokorę. Mnie zawsze jest żal tych ludzi. Bo oni, przekraczając próg US, zmieniają się w "urzędasów", ludzi władzy, surowych, rozliczających, bez serca. A potem wychodząc, stają się zupełnie normalni, zwyczajni, wyluzowani. Ja u siebie po roku pracy zauważyłam mentalność "biurwy". Wszędzie podatnicy chcą coś ukryć, zawsze chcą oszukać, nie wolno im ufać, trzeba szukać dziury w całym, rozdmuchiwać małe, błahe sprawy jakby były super ważne itd.

Wiedza, umiejętności pozostawiają wiele do życzenia, ale potrafią to ukryć. I robią to świetnie. Nie chcą się rozwijać, nie chcą się uczyć, chcą świętego spokoju i byle do emerytury...Często są to ludzie, którzy w "normalnych" firmach by sobie nie poradzili. Dlatego tak się boją zwolnienia, zmian.

Te doświadczenia dały mi pewien luz w relacjach z administracją. Ja się ich nie boję, nie czuję się petentem, nie uważam, że wiem i umiem mniej niż oni, nie przychodzę jak natrętna mucha. Przychodzę jak partner, moge pożartować, mogę poużalać się nad ich pracą. Przychodzę, żeby rozwiązać ich problem, nie mój. Przychodzę na kolejne wezwanie, że nie złozyłam VAT-7 (ciągle je dostaję) albo źle wypełniłam i nie czuję się winna. Są rzeczy ważniejsze niż brak zerowego VAT-7 czy błąd rzędu 3 PLN na deklaracji, ale dla Pana/Pani urzędnik jest to bardzooo ważne, śmiertelnie poważne. Więc ja przyjdę i mu pomogę, poprawię co chce, wypełnię , co sobie życzy, ale tylko jeśli wiem, że muszę to zrobić, bo tak jest w przepisach. Jeśli to widzimisię urzędnika - dyskutuję.

Rzeczy nie do załatwienia... Czasem to tylko inercja urzędnicza, czasem brak wiedzy, a czasem brak chęci. Kiedy wiem, że coś jest do zrobienia o co proszę i nie chcą mi pomóc z lenistwa, idę od razu do naczelnika, prezydenta itp. Nie do kierownika (na tym poziomie ręka rękę myje), ale od razu najwyżej jak się da. Do tej pory zawsze skutkowało z korzyścią dla mnie. Dyskusja merytoryczna jest najlepszą bronią w walce z urzędnikiem, prosić o podanie przepisu, prosić o nazwisko i stopień, zadawać pytania, być dociekliwym, rozliczyć ich. To działa.

Jeśli nie kręcę, nie oszukuję US, to nie mam się czego bać. Rzadko zdarzają się duże przekręty (tymi zresztą zajmuje się Urząd Kontroli Skarbowej - zupełnie inna bajka), najczęściej łapią i rozliczają za małe błędy, przewinienia zwykłego Kowalskiego. US to kolos na glinianych nogach, tak naprawdę mogą mało, ale podatnicy wolą nie walczyć z US, z niekompetencją urzędników, wolą zapłacić odsetki czy karę i mieć z głowy. W myśl zasady - zapłać do Urzędu cokolwiek, a nie będą się ciebie czepiać.

Urzędnicy to tylko ludzie, tacy jak ja.

Wiem, że jest dużo pomocnych, miłych, sympatycznych urzędników - z tymi nie mam problemów, z nimi zawsze wszystko załatwię i oni chętnie mi pomogą.

Chciałam po prostu przełamać stereotyp relacji urzędnik- petent. Wiem, że kiedy mówię, że byłam inspektorem w US u wielu ludzi zapala się jakaś lampka i włącza schemat - czują przede mną respekt. Chciałam to podważyć, chciałam pokazać "ludzką" twarz urzędnika i zdjąć z niego prawo do władzy nad nami, którą sami mu dajemy.

Marta 

P.S. Ten wpis dedykuję wszystkim moim Paniom Księgowym, które tak się mnie bały :D.

Przedruk dokonany za zgodą autora

Podobne artykuły


6
komentarze: 18 | wyświetlenia: 229
6
komentarze: 0 | wyświetlenia: 539
5
komentarze: 3 | wyświetlenia: 497
82
komentarze: 25 | wyświetlenia: 70238
50
komentarze: 40 | wyświetlenia: 646404
43
komentarze: 36 | wyświetlenia: 14366
32
komentarze: 29 | wyświetlenia: 20977
30
komentarze: 22 | wyświetlenia: 39868
28
komentarze: 7 | wyświetlenia: 12800
28
komentarze: 15 | wyświetlenia: 21818
28
komentarze: 16 | wyświetlenia: 16841
27
komentarze: 29 | wyświetlenia: 17498
25
komentarze: 34 | wyświetlenia: 22156
 
Autor
Dodał do zasobów: Przedruki za zgodą
Artykuł



Świetny autentyk...

Ach ten US, bez niego człowiek by się nudził ;)

Artykuł oceniam na 6, za odwagę! Dzięki Marta, że coś takiego ujrzało światło dzienne! Doda to trochę animuszu nam, podatnikom :-) i może już innym księgowym nie będą tak drżeć ręce...

  Kapsel,  17/08/2008

Też pracowałem w US, trochę przypadkowo, ale co zobaczyłem to moje. Co prawda tutaj nie mam zbyt dużego stażu, ale w dużej części mogę potwierdzić spostrzeżenia autorki.

  Max King,  30/08/2008

Mogę napisać podobny (aczkolwiek nie aż tak... ciekawy) na temat pomocy technicznej ("technicznej") w Second Life...

Dzięki za artykuł. Człowiek trochę bardziej zrozumie co się tam dzieje...

Mimo wszystko, jeśli komuś ostro podpadli urzędnicy to trzeba to nagłaśniać, a najlepiej w miejscach takich jak www.niebojtasiewojta.pl !

Witam, aż się zarejestrowałem żeby skomentować.
Dziękuję za artykuł, niewątpliwie jest wartościowy.

Natomiast co się tyczy strachu przed urzędnikami. Wiadomo, że człowiek niedouczony i o niskiej samoocenie zawsze będzie chciał odbić to sobie na innych. Taka jest właśnie urzędnicza mentalność.
Sami w pracy siedzą cicho jak myszy pod miotłą, ale jak idą na kontrolę to nagle sod

...  wyświetl więcej

  iluzja,  13/12/2010

infinum... Odraza to tylko jedna z wielu postaci jakie przyjmuje strach. A zwykle człowiek boi się tego, czego nie rozumie. Tak jak Ty, jak mi się wydaje, nie bardzo rozumiesz funkcjonowanie państwa z całym jego systemem podatkowym (ubezpieczenia społeczne, wydatki socjalne, utrzymanie sił zbrojnych, policji, spłata długów, szkoły, szpitale, muzea, boiska, drogi, ochrona środowiska itd. itd.) I je ...  wyświetl więcej

  infinum,  14/12/2010

@iluzja, no niestety z tego co piszesz, to wychodzi na to, że to Ty masz pewien problem ze zrozumieniem koncepcji państwa. A to w sumie dziwne, bo jest ona nad wyraz prosta.

Państwo, to nic innego jak ogromna firma ochroniarska. Takie jest podstawowe założenie państwa - ma zapewniać bezpieczeństwo wewnętrzne, bronić granic i rozsądzać spory. Tylko tyle.

Cała reszta "obowiązków" pań

...  wyświetl więcej

Nie, nie chcę dyskutować ;) Ty myślisz o państwie jak o firmie ochroniarskiej, ja – jak o nieco bardziej skomplikowanym mechanizmie. I niech tak zostanie. Nie interesuje mnie przekonywanie Ciebie ani kogokolwiek innego. Kiedyś starałam się przekonać wszystkich... Dobrze, że ten czas już za mną. Fajne jest to, że „państwo” dla nas ważny temat (tak mi się przynajmniej wydaje), chociaż pewnie proponowalibyśmy inne metody ulepszenia sytuacji, prawda?
Pozdrawiam

Państwo jest po prostu złem koniecznym i tylko w takich kategoriach je traktuję.

Każda z funkcji, którą obecnie pełni państwo została już skomercjalizowana, więc należy po prostu cierpliwie czekać na ostateczną śmierć politycznego bytu jakim jest państwo.

Na naszych oczach umierają prehistoryczne pierwowzory państw narodowych, czyli kościoły.
Teraz przyszedł czas, żeby owe p

...  wyświetl więcej

Doskonały artykuł !

  android  (www),  23/01/2015

Mam wrażenie że powoli się to zmienia (postawa urzędników), ale problemem jest sam system.

Na wszelkiej rangi urzędników jest pewien sposób.
Pisma za poleceniem odbioru!
Dużo pism!
Bardzo dużo pism!

Ja piszę długie wyjaśnienia, zażalenia, moje stanowiska, wnioski i . . . skargi na opóźnienie odpowiedzi, niezałatwienie sprawy, nieustosunkowanie się do wniosku w piśmie.
I znów skargi do naczelnika i jeszcze wyżej.
Informacja do wojewody.

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska