Login lub e-mail Hasło   

Z komarami nie wygramy. Korespondencja z lini frontu

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://damyrade.pl/komar.php
Odwieczna wojna człowieka z komarami trwa.
Wyświetlenia: 2.124 Zamieszczono 12/08/2008

Po rozejmie, który nastał wraz z nadejściem zimy, kiedy to diabelstwo nie może się rozmnażać i tylko czyha na cieplejszy okres, by wykluwać się w kałużach, rowach, czy innych stałych zbiornikach wody, konflikt, z chwilą osiągnięcia przez termometr na dworze 25 stopni Celsjusza, odżywa wciąż na nowo.

 

Uwaga! Nalot!


Letnim wieczorem powietrze zostaje opanowane przez żywe "messerschmitty", które mają niezłą uciechę, jak utoczą z nas baryłkę krwi. Widać w tym pewną równowagę, jaka istnieje w przyrodzie.. My, ludzie, hodujemy zwierzęta, by je zjadać. Nic dziwnego zatem, że niektóre "zwierzęta" pasą się naszym kosztem.


Człowiek panem przyrody?

 

Człowiek ogłosił sie "panem przyrody", "wygrał" walkę o przetrwanie z wilkiem, tygrysem, lwem, niedźwiedziem, czy innymi drapieżnikami, ale z tym maleństwem nie może sobie dać rady. Dzida, miotacz ognia, granat ręczny stają się bezużyteczne wobec komara. Domowe środki także na nic. But, kapeć, gazeta, łapka na muchy? Śmiechu warte. Na miejsce jednego zneutralizowanego owada, pojawia się następny.

 

Ostatnia reduta

 

Każdy z nas jest osamotniony w walce z komarami i może liczyć tylko na siebie. Własny pokój w okresie letnim przysposabia się do obrony przed insektami, jak twierdzę, która ma być za moment oblegana przez wroga. Okna zabezpiecza się specjalną siatką, żeby zatrzymać pierwszą falę ataku krwiopijców. W supermarkecie kupuje się środek owadobójczy z urządzeniem, które w momencie, gdy je włożyć do kontaktu, spowoduje wydzielanie śmiercionośnych dla komarów oparów. To jest druga linia obrony. Ostatnią redutę stanowi własne łóżko. Kołdrą opatulamy szczelnie ciało. Poduszka na łeb. I można gasić światło! "Nasłuch" włączony jest jeszcze przez jakiś czas. Nie słychać bzyczenia? Można więc spokojnie zasnąć...

 

Smutny wniosek

 

Swędzenie budzi w środku nocy. Ślady ukąszeń zdobią rękę, nogę, szyję... "Jak to możliwe? Jak one mogły przedostać się przez wszystkie linie obronne?"- zastanawia się człowiek. I z żądzą mordu włącza światło. Po dłuższej chwili z jego gardzieli wydobywa się okrzyk zwycięstwa: "Mam gnojka!". Trzask, prask! I ślad doczesnych szczątków komara wraz z krwią, którą się napił z człowieka, pozostaje na ścianie pokoju. Ale to jest "pyrrusowe zwycięstwo"! Zmęczenie polowaniem daje o sobie znać i człowiek znowu zasypia nieczuły już na kolejne ataki komarów... No cóż! Historia konfliktu z komarami zmusza nas, ludzi, do smutnej konstatacji: "Możemy  zbroić się, wymyślać <<cuda-niewidy>>,  ale z komarami wojny nie wygramy!".

Podobne artykuły


153
komentarze: 44 | wyświetlenia: 130736
105
komentarze: 29 | wyświetlenia: 114427
82
komentarze: 20 | wyświetlenia: 27696
74
komentarze: 32 | wyświetlenia: 63444
61
komentarze: 12 | wyświetlenia: 52864
39
komentarze: 10 | wyświetlenia: 32285
38
komentarze: 22 | wyświetlenia: 70317
38
komentarze: 21 | wyświetlenia: 15768
37
komentarze: 20 | wyświetlenia: 81957
34
komentarze: 31 | wyświetlenia: 21672
31
komentarze: 7 | wyświetlenia: 12500
30
komentarze: 6 | wyświetlenia: 16044
28
komentarze: 24 | wyświetlenia: 14850
27
komentarze: 51 | wyświetlenia: 48033
27
komentarze: 10 | wyświetlenia: 65757
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Ja tam nie mam wojny z komarami. Jak wiadomo komary nie gryzą:) Naprawdę!

Gryzą tylko samiczki :)

  Max King,  14/08/2008

Jak mieszkałem nad jeziorem to latem każdy wieczór zaczynał się obowiązkową bitewką. Klap tu, klap tam. W nocy budziło mnie każde bzyczenie. Koszmar. Teraz mieszkam w angielskim miasteczku. Tutaj praktycznie nie ma komarów...

Ludzie bombę atomową uskutecznili, w kosmos latają, a z głupimi komarami nie potrafią sobie poradzić.

  kamakszi,  02/09/2008

Wszelkiej maści owadów i insektów nie cierpię. Nie ma nic obrzydliwszego niż rozklapiony na miazgę komar - sorry - komarzyca brrr! Jak tylko słyszę w nocy "bzzz", to już nie mogę wcale spać. Nie ma obrzydliwszej rzeczy na świecie jak komar i karaluch. Fuj!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska