Login lub e-mail Hasło   

Moich Erotycznych Igraszek z Mohanem ciąg dalszy!

Oto dalsza część miłosnej historii z mężczyzną, którego ukochałam całym sercem, duszą i ciałem. Niechże stanie się wzorem do naśladowania dla tych, co szukają prawdziwej miłości!
Wyświetlenia: 27.652 Zamieszczono 29/08/2008

Erotycznych Igraszek z Mohanem ciąg dalszy!

„O mój liście, gdy cię ujrzy mój Kochanek śmiały,
To ucałuj przed Nim ziemię i Jego sandały.
Ale nie śpiesz się zanadto, działaj ze spokojem
On ma w rękach moją duszę i tęsknoty moje!"

Jakże piękne są słowa poety z “Baśni Tysiąca i Jednej Nocy!” W całej pełni oddają uczucia mego serca do mężczyzny, którego ukochałam najbardziej i któremu oddałam ciało i serce i duszę. Kiedy w „Baśniach z 1001 nocy” czytam te piękne opisy miłości między kochankami, to zaraz stają mi w pamięci słodkie chwile spędzone z Mohanem, mym cudownym kochankiem. Dedykuję zatem te słowa Mohanowi - mej jedynej prawdziwej w życiu Miłości! I chociaż było w mym życiu paru innych mężczyzn, to muszę wyznać, że takiego jak Mohan partnera, który zawsze jest taki uważny na wszystkie moje potrzeby, nie miałam w życiu do tej pory. Pewnie wiele osób czytając te słowa będzie myśleć że przesadzam, że są przecież na świecie inni wspaniali mężczyźni czuli, delikatni i subtelni. Tak, pewnie są, ale nie dla mnie, ponieważ nie wyobrażam sobie, aby rządził mną mężczyzna, który nie posiada takiej jak Mohan świadomości i inteligencji. Ponieważ moim sercem może władać tylko ten, który jest wojownikiem, królem, cesarzem w całej pełni tego słowa znaczeniu.

„Język miłowania mówi w sercu moim po to,
Aby Mohan wiedział, że miłuję, że żyję tęsknotą.
Świadkiem jest mi moje serce, w którym ogień gorze,
I me oczy, które płakać chcą o każdej porze.
Nim Go znałam, nie wiedziałam, czym być miłość może.
Przed Stworzeniem już się rodzą Przeznaczenia Boże”!

Tak, tak, zaprawdę jest tak jak pisze poeta w tym pięknym wierszu, choć i mnie po uprzednich życiowych burzach było bardzo trudno uwierzyć że mogę spotkać jeszcze miłość mego życia – partnera jakiego sobie wymarzyłam, wyśniłam i na którego tak długo czekałam. Pewnie się zdziwicie tym co piszę, ale posłuchajcie, czyż nie jest tego wart?! Będzie to opowieść o mej z Mohanem Miłości, o naszym wspólnym, wzajemnym Wielkim Miłowaniu! I o cierpieniu z powodu rozłąki spowodowanej rozdzieleniem nas przez złych i zawistnych ludzi!

„Niech co rano szczęście z nami się spotyka,
Niechaj los zasmuca naszego zawistnika
Niech dni białe dobry los nam niesie w dani,
Zaś naszych wrogów niech czarnymi darzy dniami”!

Wybraliśmy się pewnego lata, kiedy to jeszcze Mohan był wolny i szczęśliwy i mógł się swobodnie poruszać na wycieczkę w góry. Bardzo lubiliśmy jeździć w góry i chodzić po górach upajając się widokami natury i pięknem tego fizycznego świata. Było piękne i upalne lato i oboje cieszyliśmy się na tę wspólną wyprawę. Mohan jest w chodzeniu po górach zaprawiony, ale dla mnie to była wielka i długo już oczekiwana wyprawa. Do tej pory nie miałam jakoś sposobności zapuszczać się na górskie szczyty, ale z mym ukochanym wszystko co robiłam było i łatwe i przyjemne i radosne. Był więc moim przewodnikiem nie tylko po krainie miłości, ale także na życiowych drogach, które niekiedy były pełne pułapek i przeciwności losu, które trzeba było jakoś pokonywać. Dzięki Mohanowi ma podróż przez krainę erotycznej rozkoszy i  radosnego życia i miłości była nie lada frajdą i pełną niespodzianek cudowną przygodą. Jako przyjaciel – Mohan sprawdził się we wszystkich okolicznościach jakie przyniosło mi życie do tej pory. Kiedy cierpiałam był przy mnie i pocieszał mnie i dobrym słowem wspierał szeptając mi do uszka słowa miłości pełne wsparcia i pociechy. Zawsze czuły, delikatny i tak uważny na wszystko co czuję, co przeżywam. Zawsze troskliwy, oddany i wyrozumiały i taki dobry!

Nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy odchodziła moja suczka... Bardzo chorowała i cierpiała, ale nie pokazywała tego po sobie. Spała sobie cichuteńko w kąciku i tak sama zmagała się z chorobą, która była niestety nieuleczalna. Mogliśmy jej tylko ulżyć w cierpieniu i była nam suczka wdzięczna za to bardzo. Nie chciała jednak odchodzić samiuteńka. Ostatnimi siłami przyczołgała się jeszcze do nas, aby być z nami w tych ostatnich chwilach. Całym swoim psim serduszkiem ukochała Mohana od kiedy go tylko zobaczyła na oczy, tak więc i teraz chciała być blisko... Zawsze tak bardzo się cieszyła gdy ją karmił i to były jej najszczęśliwsze chwile w ostatnich dniach życia. Kiedy odeszła – żal ogromny targał moim sercem. Płakałam i nie mogłam ukoić mego bólu, bo suczkę kochałam i była dla mnie jak członek rodziny zawsze wierna i zawsze pomocna i zadowolona tak jak suczka być potrafi gdy jest szczęśliwa. Nie wiedziałam co mam robić i jak pocieszyć się po stracie psiego przyjaciela - suczki...

I nie wiem co by było gdyby nie Mohan i jego kochane i czułe ramiona, które tak mnie wtedy tuliły i koiły mój ból. Jak bardzo Mohan był uważny na to, co się dzieje ze mną w tych smutnych chwilach po odejściu kochanej psinki. Nie narzucał się jednak ze swoją pomocą, ale BYŁ przy mnie i wiedziałam, że zawsze mogę na niego liczyć i że JEST tuż obok, że kiedy będzie mi potrzebny, to natychmiast mogę się na nim oprzeć i że pomoże mi we wszystkim. I mimo mego bólu, tulił mnie i całował delikatnie aby być mi wsparciem i pomocą w dniu pogrzebu suczki. Był nieoceniony i taki w tym wszystkim oddany mi i rozumiał mój ból i czule szeptał mi słowa pociechy kiedy wędrowaliśmy z psinką przez las, aby ją pochować pod drzewkiem w lesie. Nigdy nie zapomniałam i nie zapomnę ile serca Mohan mi wtedy okazał!

Często wspominam psinkę i to co Mohan zrobił dla mnie w tej psiej duszyczki. Jak dbał onią gdy chorowała i jak nosił ją w torbie do lekarza, gdy już sama chodzić nie potrafiła. Bardzo przejął się jej losem i bardzo było mu przykro gdy odeszła. A ona kochając go, kiedy wracał do domu, zawsze go witała radosnym szczekaniem, choć już nawet chodzić nie mogła sama. I wiem, że mogę na Mohana liczyć zawsze i wszędzie i że nigdy się na nim nie zawiodę. Pokochałam go jeszcze bardziej wtedy, kiedy był mi wsparciem i podporą i jeszcze bardziej moje serce zapragnęło być z nim do końca mych dni...

Wędrując po górach dzień cały, wspinając się na szczyty i przełęcze doznawaliśmy niesłychanego szczęścia z powodu tego kontaktu z naturą, którego tak bardzo ostatnio pragnęliśmy, a która pozwalała zapomnieć o trudach życia i koiła nasz ból, jakiego zaznawaliśmy od złych, zawistnych ludzi chcących nas rozdzielić. Wdychaliśmy zapach wolności w nozdrza i nabieraliśmy nowej energii, siły i inspiracji do naszej przyszłej pracy. Jakie to cudowne uczucie, kiedy można się wspinać na szczyt i ostatkiem prawie sił zdobywać go, aby potem odpocząć w czułych objęciach i leżąc na trawie, pieszcząc się i całując  wspominać cudowną trasę, którą przewędrowaliśmy i doświadczać odrodzenia się w naturze!

Nigdy się ze sobą nie nudzimy i zawsze mamy o czym rozmawiać i cieszymy się z tego, że jesteśmy razem, bo mamy swoje pasje i cieszymy się, że możemy być sobie nawzajem wsparciem i inspiracją, cieszyć się sobą, być sobie natchnieniem i dając sobie wzajemnie pełnię szczęścia i rozkoszy. Tym bardziej więc wędrując po górach czekaliśmy wspólnej nocy, aby wypełnić siebie wzajemnie rozkoszą i obdarzyć się wzajemnie spełnieniem. Pokonując kolejne etapy naszej wędrówki podczas przerw na odpoczynek leżąc na trawie i odpoczywając trzymaliśmy się za dłonie, a one splatając się ze sobą pieściły się czule szukając drogi do miejsc rozkosznych.

Lubiłam jak dotykając mnie Mohan delikatnie pieścił moją skórę dłonią głaszcząc ją i wędrując do mej yoni masował me uda i ich wnętrza sięgając erogennych miejsc, aby je pobudzić subtelnym i delikatnym dotykiem, pocałunkiem, pieszczotą doprowadzając mnie do rozkoszy. Głaskał mą yoni dotykając bielizny i robił to tak, że dotykał mnie dłonią przez majteczki aż soczki z mej różyczki spłynęły i napełniłam się rozkoszą i oczekiwaniem.

- Oh, kiedyż w końcu wsunie swój paluszek delikatnie pod majteczki i kiedy mnie dotknie tak, że z rozkoszy jęczeć będę! Nie mogłam się doczekać kiedy to w końcu nastąpi! Ale biegły w sztuce kochania kochanek wiedział, że to właśnie oczekiwanie i trwając niecierpliwość kiedy mnie posiądzie – sprawia mi rozkosz – i nie spieszył się zbytnio, aby dać mi jak najwięcej rozkosznych chwil i abym mogła w pełni przeżyć orgazm.

Jęcząc z rozkoszy pieszczenia mej perełki Mohan także zbliżał się do kulminacji i kiedy w końcu włożył mi paluszek ruchem delikatnym, aczkolwiek stanowczym w głąb mej yoni – oboje przeżywaliśmy cudowne spełnienie! Poruszałam delikatnie biodrami, a Mohan czując mą yoni tulił mnie do siebie otaczając ramieniem i całując me usta, szyję i kiedy tak oszalały z pragnienia kąsał delikatnie me piersi, aby potem ssać je – przeżywałam to tak, że zapragnęłam wziąć do buzi jego berło i ssać je słodko. Oboje lubimy miłość oralną i dajemy ją sobie wzajem tak często jak tylko jest to możliwe. Pozycja 69 to nasza ulubiona, która daje nam obojgu rozkosz i praktykując ją przeżywamy jednoczesny orgazm. Marząc o sobie wzajemnie turlaliśmy się więc rozkosznie po trawie dając sobie rozkosz i spełnienie.


Tak bardzo lubiłam przytulać się do Mohana kochającego serduszka i słuchać jak bije tylko dla mnie i cieszyć się nim i radować i odczuwać i doświadczać.

- Kocham ciebie Kamakszi – szeptał mi do uszka – I delikatnie wsuwając języczek do mego uszka pieścił je i lekko podgryzając całował. Czułam jego gorący oddech – pełen pożądania i pragnienia pieszczot, tak subtelnych i delikatnych, że sama myśl o tym jak będzie mnie czule pieścił była już przedsmakiem wzbierającego we mnie uczucia ekstazy tak subtelnej, ale także potężnej i dającej całkowite spełnienie.

- Jesteś miłością mego życia – szeptałam omdlewając z rozkoszy w ramionach kochanka i oddawałam mu jego pieszczoty i pocałunki.

- Moja cudowna istoto – coraz bardziej rozkosznie mi z tobą – szeptał mi Mohan do uszka i liżąc delikatnie me uszko nagle ruchem zdecydowanym i nagłym wsunął mi język do środka – aż jęknęłam z rozkoszy.

Pocałunkom, przytulaniom i miłosnym wyznaniom nie było końca. Nasze łoże zawsze było miejscem niebiańskiej rozkoszy którą przeżywaliśmy oboje i którą sobie wzajemnie dawaliśmy. Nie było dla nas miejsca, gdzie nie można by było się całować, lizać i pieścić. I nie było dla nas żadnego ograniczenia w wymyślaniu rozkoszy jaką chcieliśmy razem ze sobą przeżyć.

„Kiedy nas nocy mrok okryje, to przez ogromną moc miłości
Ogień żarliwy nas ogarnie i w głębi naszych serc zagości,
A potem sen nasz bezustannie będzie mijał nasze łoże,
Póki rozkosz i ekstaza rankiem nasze ciała zmoże”

Kiedy wieczorem dotarliśmy do miejsca naszego noclegu myśleliśmy tylko o tym, aby jak najszybciej wykąpać się razem i położyć razem do łóżka i przytulić się do siebie. Po radosnej wspólnej kąpieli – nareszcie mogliśmy zjednoczyć się z sobą, nareszcie byliśmy sami i mogliśmy podziwiać nasze piękne nagie ciała wdychając swój zapach i ciesząc się sobą.

Leżeliśmy obok siebie, tak, jak to lubiliśmy robić wzajemnie się pieszcząc i obsypując pocałunkami. Delikatnie, czule muskając się ustami i dotykając języczkami. Wokoło nas trwała piękna, cicha noc, rozgwieżdżone Niebo, a Księżyc zaglądał do nas rzucając na nas swą poświatę. Świeca na stoliku paliła się ciepłym, pomarańczowo złotawym, migocącym płomieniem. Zapalone kadzidło rozsnuwało swój zapach i było tak upojnie i rozkosznie jak może być wtedy, gdy dwoje ludzi kocha się i rozumie i lubi wzajemnie. Mohan trzymał mnie w swych czułych i delikatnych objęciach, a ja przytulałam się do jego Dobrego i Kochającego Serduszka. I gdy tak sobie leżeliśmy we wspólnym uścisku, tacy radośni i cieszący się sobą, to w pewnej chwili spłynęła na nas niesamowita radość z bycia z sobą wzajemnie. Lubiliśmy rozmawiać ze sobą w łóżku siedząc w Yab Yum o naszej miłości i o tym czego pragniemy i co lubimy, co nam sprawia przyjemność, ale teraz w tej właśnie chwili – nie potrzeba było słów! Fala szczęścia i pragnienia połączenia się z sobą napłynęła na nas jednocześnie.

Delikatnie podnosząc się z łoża Mohan zaczął mnie czule pieścić swą dłonią, która obejmowała mnie tak jak zawsze i głaszcząc mnie czule po kolanie, a potem po wewnętrznej stronie uda i drapiąc pazurkiem tak, aż zapragnęłam go bardzo mocno, całym mym sercem, a pragnienie moje narastało wraz z częstotliwością pieszczot mego kochanka. I kiedy dłoń Mohana spoczęła na mym łonie, a jego paluszki zaczęły muskać moją perełkę – oszalałam wprost z rozkoszy jęcząc czule i błagając:

– Kochanie, jeszcze, jeszcze, rób tak, rób, delikatnie bardzo a potem włóż paluszek we mnie i tak pieść mnie w środku powoli.

Dłoń Mohana głaskała mnie więc zataczając paluszkiem w perełce coraz bardziej stanowcze ruchy, a ja z rozkoszy tracąc zmysły błagałam, aby nie zaprzestawał swych delikatnych pieszczotek i pieszczącego mnie czułego, rozkosznego, dotyku.

Całując mnie namiętnie i gorąco, liżąc języczkiem me piersi i ssąc je rozkosznie Mohan penetrował mą perełkę paluszkiem tak delikatnie najpierw, powoli, aby potem włożyć w nią paluszek głęboko, aż dreszcz rozkoszy mnie przeniknął.

- Dobrze ci najmilsza? Tak? Moje ty jedyne słoneczko ukochane! - szeptał mi do uszka Mohan i gdy spojrzałam w jego oczy – zamglone z rozkoszy – zapragnęłam ssać jego berło, które trzymałam w dłoni i które też delikatnie pieściłam poruszając dłonią najpierw powoli i stanowczo aż do uczucia, że już niedługo oboje eksplodujemy z rozkoszy!

- Czujesz jak bardzo Ciebie pragnę? - szeptał mi czule do uszka Mohan
- I ja ciebie pragnę! - szeptałam wśród pocałunków i miłośnych westchnień.
- Jesteś mą umiłowaną księżniczką Kamakszi!
- Jesteś mym królem Mohan! Nigdy cię nie zapomnę, Nigdy cię nie opuszczę!
- Oby już na zawsze razem moja umiłowana księżniczko! Moja ty żonko umiłowana i jedyna!

A narastające w nas pragnienie stawało się upojne i oboje chcieliśmy tę rozkosz jak najdłużej przeżywać i odczuwać. Czułam wyraźnie jak narastało nasze pragnienie, zdobycia grodu miłości i zawładnięcia nim! I gdy Mohan patrzył na mnie nagą i gładził dłonią po wszystkich zakamarkach mego ciała ja oddawałam mu to samo, aby rozkosz wzajemną przedłużyć. Radowaliśmy się sobą wzajem, dotykając się czule i tak samo ciesząc się sobą i doświadczaniem naszej nagości i tak subtelnych i mistycznych doznań przebywania ze sobą i wzajemnego Miłowania. Patrzeliśmy na nasze nagie, piękne ciała i byliśmy sobą wzajemnie zachwyceni, że jest nam dane Kochać się i Miłować. Amor był nam towarzyszem!

„Jeśliś szczęśliw, Ty, którego pragnę nieustannie,
Będę się radować, choćby świat zapałał gniewem na mnie.
Gdy połączysz się dziś ze mną Miłowaniem nieodmienny,
Cóż mi, choćby się królowie odwrócili dziś ode mnie.
Celem moim Miłość Twoja, Bogu daję się w Ofierze,
Temu, z którego całej Ziemi piękno swój początek bierze”!

I tak nam zeszła pierwsza górska noc – na wzajemnym doświadczaniu siebie i pragnieniu bycia razem. Lubię jak tak mnie Mohan pieści czule robiąc mi minetkę i gdy patrzy na mnie z miłością i takim zawierzeniem się mi i miłosnym oddaniem i czułością doświadczając rozkoszy od samego widoku tej przyjemności, jaką mi sprawia, a która maluje się na mej twarzy, gdy doświadczam i odbieram jego pieszczoty, gdy go odczuwam całym sercem i duszą. Lubię omdlewać z rozkoszy w Mohana czułych, bezpiecznych, delikatnych ale i mocarnych ramionach i tak w nim się zatracać rozkosznie z miłości, która mnie wypełnia, która wzbiera we mnie jak rzeka, każdego dnia coraz bardziej i bardziej.

„Tęsknię do Cię, bo Cię kocham, słów nie słucham zawistnika.
Miłujący wie, co czyni i zawiści słów unika.
We śnie zobaczyłam Ciebie łoże dzielącego ze mną
I z Twych ust scałowywałam miód najsłodszy nocą ciemną.
Wszak obrazu piękniejszego nie stworzyły moce boże
Nad kochanków dwojga widok, których jedno tuli łoże”

Patrzyliśmy potem na siebie doświadczając siebie wzajemnie, delikatnie i czule Mohan dotknął ustami ust moich, spijając z nich słodycz pocałunków, a ja ssałam jego język, który mi podał, a potem Mohan ssał mój język, który dałam mu w zamian. Spijaliśmy nektar słodkich pocałunków z ust naszych rozkoszując się śliną, która stawała się najsłodszą Amritą, a potem oddałam się odczuwaniu rozkoszy kiedy mój kochanek dotykał delikatnie językiem mej szyi i piersi aż z rozkoszy jęczałam i w tym rozkosznym miłowaniu pieściłam jego szyję, aby potem z rozkoszy pocałunków odchylić głowę i doświadczać jak Mohan pieści me piersi językiem i ssie je lekko dając mi rozkosz i spełnienie. Tak pieszcząc się wzajemnie, aż do chwili gdy oboje poczuliśmy nasze wzajemne pragnienie siebie i poczęliśmy ponownie delikatnie wchodzić w siebie wzajemnie. Przytulając się wzajemnie dotykając się rozkosznie i sprawiając sobie tym niewysłowioną rozkosz, aby osiągnąć wspólne szczytowanie. Mohan położył się na mnie delikatnie, aby wejść we mnie powoli, ale bardzo stanowczo. Najpierw parę razy pocierał berłem moją yoni i wprawiał mnie w rozkosz, a spływające soczki obficie zraszały moją perełkę. Był dla mnie taki czuły i spragniony mych pocałunków i uścisków, że od samego widoku rozkoszy, która malowała się na jego twarzy, pochylającej się nade mną aby złączyć się ustami w rozkosznym pocałunku, doznawałam najwyższego szczęścia, a moja perełka stała się mokra od soczków. Nie wchodził jednak jeszcze we mnie, ale przedłużał miłosne chwile mój cudowny kochanek, aby mi sprawić jak najwięcej erotycznej rozkoszy. Przyjmowałam całym serduszkiem jego słodkie pieszczoty i oddawałam mu tak samo, to czym mnie obdarowywał rozkosznie.

Całując się wzajemnie i dotykając językami ust, oczu, szyi, piersi zapragnęliśmy się tak mocno, że jeszcze bardziej siebie pragnąc tak, że sama nie wiem jak szybko zjednoczyliśmy się ze sobą w rozkosznym doświadczaniu siebie wzajemnie. Jakież to miłe uczucie, jak Berło zdobywa Yoni jednym pchnięciem mocnym i zdecydowanym i jak się w niej delikatnie najpierw porusza, aby potem coraz mocniej i mocniej uderzyć dając rozkoszne uczucie ekstazy.

- Och, jak bardzo cię kocham moja księżniczko! - szeptał rozkoszny mój kochanek.
- Kochany jesteś Miły, bardzo kochany! - odpowiadałam omdlewając ze szczęścia!

I tak dawaliśmy sobie wzajemnie rozkosz i doświadczaliśmy pełni wspólnego, jednoczesnego orgazmu, a chcąc jeszcze przedłużyć nasze odczuwanie, co chwila zamieraliśmy w bezruchu odczuwając jeno siebie i zasłuchując się w bicie naszych serc, rytm oddechów i czułe doświadczanie wzajemnej bliskości. Rozkoszny ból namiętności owładnął nami, aby spełnić się w nas, aby poczuć wzajemną bliskość i szczęście bycia razem. Zamarliśmy w bezruchu i spłynął na nas kosmiczny orgazm wypełniając nas rozkosznie i całkowicie się w nim zatraciliśmy zasłuchując się w bicie naszych serc i stając się Jednym z całym Kosmosem!

Lubię patrzeć na Mohana kiedy jest nagi i doświadczać go wszystkimi zmysłami. Lubię go dotykać i czule całować i lubię jak i on mi pokazuje jak bardzo mnie pragnie, a widok jego twarzy, kiedy przymyka oczy rozkosznie, albo jak przygląda się rozkoszy malującej się na mej twarzy wprawia mnie w jeszcze większą błogość. I sama nie wiem kiedy stało się tak, że i Mohan zapragnął dotykać i pieścić mą Yoni raz jeszcze i usta jego i swawolny języczek powędrowały czule pieszcząc me piersi, brzuszek, uda, szukając drogi do Yoni, która na niego niecierpliwie i wezbrana od soczków rozkoszy czekała. Robiąc mi minetkę pieścił języczkiem mą różyczkę i czułam, jak mnie kocha, jak pragnie i jak jestem dla niego smakowita i rozkoszna. Unosiłam się więc w radosnym tańcu poruszając udami i pragnąc, aby wchłonął mnie całą. Wtedy Berło Mohana stało się bardziej jeszcze potężne i czułam narastające fale błogości, spełnienia i ekstazy, które nas oboje ogarniały.

Zapragnęłam więc pieścić Berło i ssać je i czule i delikatnie ujęłam je ustami, aby zwilżywszy lekko języczkiem, delikatnie ssać je i coraz głębiej i głębiej zanurzało się w ustach moich penetrując najgłębsze zakamarki wnętrza mego gardła. Kiedy tak ssałam Mohana Berło, to on wzdychając z rozkoszy, począł szukać mej Yoni, głębiej jeszcze dotykając jej najpierw delikatnie dłonią, a potem zapragnął dotknąć jej wnętrza języczkiem, toteż położyłam się na plecach, a on położył się na mnie tak, że mogłam ssać jego Berło leżąc wygodnie. A kiedy poczułam, że mój kochaś delikatnie dotykając mej róży rozchyla ją paluszkami i gdy poczułam jego twarz między mymi udami, to głębiej jeszcze ustami ujęłam jego penisa, aby jak najgłębiej poczuć go w gardle. I gdy Mohan dotknął językiem mej Yoni – krzyknęłam z rozkoszy, a Mohan poruszając się w Yoni delikatnie i wolno, zarazem stanowczo dawał mi odczuć jak bardzo mnie kocha. Ssałam Berło Mohana starając się dać mu takie samo szczęście i rozkosz i poruszaliśmy się razem w rytm Miłosnych uniesień i miłosnych westchnień. Rozkosznie się liżąc i ssąc soczki wzajemnie sobie dawaliśmy siebie i z rozkoszy wzdychając, napełnialiśmy się wzajemnie szczęściem i dawaliśmy sobie siebie aż do upojenia.

Lizał mą Perełkę najpierw delikatnie na powierzchni, a potem coraz bardziej się w niej zanurzał języczkiem, aby penetrować wszystkie zakamarki jej wnętrza i rozkosznie spijać wszystkie soczki, które w tym czasie obficie spływały. Spijał je wszystkie jak nektar i kiedy tak ssał mą Perełkę – rozkosz największa wstrząsnęła moje ciało. A i z jego Berła trysnął nektar najwyższej rozkoszy. Ową rozkosz przeżywaliśmy oboje razem pieszcząc się czule ustami, języczkami i dłońmi, głaszcząc się, przytulając, drapiąc pazurkami, kąsając się delikatnie z rozkoszy i przedłużając nasze wzajemne ze sobą obcowanie. I nawet gdy odpoczywaliśmy, nie przerywając dawania sobie rozkoszy, to dalej oboje wzajemne pieściliśmy się rozkosznie aż do spełnienia, aż do kosmicznego orgazmu, którego razem po raz kolejny doświadczaliśmy. Ja pieściłam Berło Mohana, a on moją Perełkę, aż zapragnęliśmy się połączyć ze sobą.

 - Jesteś moją najsłodszą księżniczką, umiłowaną i upragnioną od zawsze – wzdychał Mohan.
- Jesteś królem mego królestwa Mohan – wzdychałam rozkosznie – od dziecka na ciebie czekałam i chcę się z tobą zestarzeć.

Unosząc się nade mną i kładąc się na mnie tak, abym mogła się mu poddać – stał się królem mego królestwa i zawładnął mną rozkosznie.

“Serce mową miłości wszystko opowiada,
Że miłuje i że Tobie tylko jestem rada.
Ono mojej słabości świadkiem i tłumaczem,
A zranione rozstaniem płochliwie kołacze,
Nie znałam ja miłości, aż poznałam ciebie,
Nie ujdę przeznaczeniom zapisanym w niebie”!

Kiedy Mohan wchodził we mnie, delikatnie pocierając Lingą mą Yoni, tak bardzo spragniony spełnienia, kiedy czując błogą wilgotność tego rozkosznego i świętego miejsca, które będąc Świątynią Rozkoszy wprowadzało nas w arkana kamasutry, wzajemnego odkrywania jak miłować się wzajemnie, aby dawać sobie wzajemną rozkosz, doświadczaliśmy roztapiania się w sobie i rozpływania się w naszej Miłości trwając w tym rozkosznym połączeniu. I kiedy oboje trwając w Miłowania Połączeniu spieszyliśmy się osiągnąć Orgazm - Pełnię Rozkoszy Najwyższej - słowa wyznające miłowanie nasze, szeptane sobie wzajemnie, napełniały całą okolicę, cały kosmos i całe stworzenie nimi wibrowało. Westchnienia miłosne i jęki rozkoszy towarzyszyły nam obojgu – osiągnęliśmy jednoczesny Orgazm i Pełnię, Tao, a czułe słowa, którymi się wzajemnie obdarzaliśmy wyznając sobie Miłość i zapewniając się wzajemnie o wzajemnej wierności i wzajemnym miłowaniu – były jedynymi dźwiękami, którymi wibrowały w kosmosie i przepełniały się nimi Niebiosa Rozkoszy do których wędrowaliśmy.

I kiedy doświadczaliśmy siebie wzajemnie, kiedy tak rozkosznie Berło mego kochasia poruszało się we mnie najpierw delikatnie, tak, abym zapragnęła go mocniej jeszcze, a kiedy Mohan poczuł, że już dochodzę i bardzo pragnę, to wstrzymywał swe ruchy, aby moja Yoni stała się ciasno obejmującą jego Lingę, i kiedy tak się stało, kiedy omdlałam z rozkoszy i jęcząc prosiłam, aby poruszył się we mnie, to wtedy zaczął poruszać się najpierw delikatnie i wolno, a potem coraz szybciej i mocniej jeszcze uderzając Lingą wchodził do mego Królestwa i zdobył je już na zawsze stając się Władcą mego serca i Królem mego Królestwa! I kiedy tak bardzo oddawałam się doświadczaniu rozkoszy dawanej mi przez kochanka, aż do zatraty każdego zmysłu, czucia, tchnienia i oddechu, poczułam jak fale rozkoszy narastają we mnie tak bardzo jak i w nim. Czułam, jak mój Najmilejszy doświadcza tej rozkoszy i daje mi siebie całkowicie i ufnie. Wchodząc we mnie głęboko i zlewając się ze mną w jedności tak, że staliśmy się jednym ciałem, jednym sercem, jednym duchem Tao. Zatopiliśmy się w sobie wzajemnie i chcieliśmy wniknąć w siebie jeszcze bardziej, zlać się, zjednoczyć ze sobą, stopić się w jedno ciało, jedno serce i stać się jednym duchem już na zawsze. Aby mój Umiłowany okrył mnie sobą, abym mogła żyć i trwać w nim, a on we mnie już po wsze czasy! Było to raczej zjednoczeniem się wszystkich naszych zmysłów i całkowite zjednoczenie się naszych ciał. Odpoczywaliśmy potem w rozkosznym uniesieniu przytulając się do siebie wzajemnie, trzymając się za dłonie i czułam się taka bezpieczna i spełniona i radosna, tak jak i mój Ukochany. Oddaliśmy się sobie wzajemnie już na zawsze, po wsze czasy, po kres dni naszych i kres naszego istnienia. Całowaliśmy się słodko i czule, namiętnie i miłośnie.

Nie sposób jest opisać momentu, kiedy doświadczaliśmy spełnienia, oboje zatopieni w sobie wzajemnie, kiedy Berło mego kochasia zdobyło mą Perłę i wstrząsające nami dreszcze rozkoszy i ekstazy pozwalały nam doświadczać zjednoczenia, tao, rozkoszy samego Boga w tych Rozkosznych Niebiosach Wzajemnego Miłowania do których nas wzniosła nasza wzajemna, wierna i czysta Miłość. Nie sposób opisać rozkoszy, kiedy to siedząc na mym kochasiu odczuwałam jego Berło głęboko, tak jakby chciało mnie przeniknąć, wejść we mnie głęboko, wtopić się we mnie. Zaciskałam mięśnie mej yoni i tak unosząc się do góry powoli, a potem coraz szybciej – gwałtownie opadałam – zasysając wszystkie soczki Mohana w siebie tańcząc na nim rozkoszny Taniec Miłości. Lubiłam się w tym tańcu zatracić, zapomnieć, aby złączyć się z mym kochasiem każdą komórką, każdym atomem mego ciała.

- Uwielbiam gdy tak tańczysz na mnie moja księżniczko rozkoszna! Jesteś moją Śakti, jesteś moją Kamakszi! - szeptał w miłosnym uniesieniu Mohan i dłonie jego pieściły piersi moje, plecki, brzuszek, i gdy zbliżyły się do łona mego delikatnie dotykając i gładząc me włoski, zapragnęłam abyś wsunął paluszek głębiej pieszcząc moją różyczkę.

- Tak lubię gdy mnie rozkosznie dotykasz mój Królu – pieść mnie mój Kamo! Pieść mnie mój Śivo! - szeptałam.

A Mohan patrząc na mnie i doświadczając mego rozkosznego, miłosnego tańca oddawał się mi tak, jak ja jemu, dając mi swoją Lingę we władanie! Na zawsze! Rozkosznie jęczałam z bólu pragnienia i przyjmowałam ją w siebie całą, aż poczułam, jak wytryska z niej źródełko, które wylewa się z niej obmywając ją, aby mogło zjednoczyć się w Yoni, która to zraszała Lingę nieustannie swymi soczkami. I kiedy Linga Mohana obmyła się soczkami Yoni, wtedy z jego Lingi wytrysnął strumień życia, to już na zawsze połączyliśmy się w jedno Źródło Rozkoszy, z którego czerpaliśmy i czerpać będziemy oboje po wsze czasy.

I tak nieustannie zmieniając pozycje, doświadczaliśmy siebie w miłosnych pieszczotach, kiedy to Mohan leżąc na mych plecach całował me włosy, szyję, ramiona, plecy, uszka, szepcząc mi czule słowa pełne miłości i uwielbienia, znowu nabraliśmy pragnienia połączenia się ze sobą, znowu się kochaliśmy aż spełniliśmy się oboje przeżywając kolejny orgazm. Odpoczywaliśmy potem razem leżąc bliziutko siebie i tuląc się wzajemnie w czułych objęciach. Tak wiele Miłosnych, Rozkosznych wyznań mówiliśmy sobie wzajemnie, aby siebie zapamiętać już na zawsze i po wsze czasy! Każde nasze wzajemne oddawanie się sobie, to oddanie się Bogu w doznaniu najwspanialszych uniesień i najwyższej rozkosznej ekstazy. Każde Mohana oddanie się mnie, to Pieczęć, Zapieczętowanie naszego Miłowania, abyśmy mogli czerpać z tej Krynicy Wody Żywej kiedy tylko chcemy.

Kiedy jesteśmy razem doświadczając swego ciała i ducha w pozycji Yab-Yum, to doświadczamy najwyższej rozkoszy z której rodzi się nasze Miłowanie, które jest każdego dnia coraz bardziej pełne i dojrzałe, które potrafi oprzeć się wszystkim burzom tego świata. Każde nasze wspólne spełnienie się w sobie wzajemnie, to wznoszenie się na wyżyny ducha i sięganie po najsłodszą słodycz, Amritę, jaką tylko mogą spijać ze swych ust najbardziej kochający się i oddani sobie kochankowie.

Polecam:

http://www.eioba.pl/a78881/moje_erotyczne_igraszki_z_mohanem

Kamakszi


Podobne artykuły


20
komentarze: 37 | wyświetlenia: 49321
20
komentarze: 21 | wyświetlenia: 2773
36
komentarze: 22 | wyświetlenia: 59864
18
komentarze: 20 | wyświetlenia: 1416
36
komentarze: 60 | wyświetlenia: 11990
31
komentarze: 98 | wyświetlenia: 8264
31
komentarze: 53 | wyświetlenia: 8323
28
komentarze: 7 | wyświetlenia: 5828
18
komentarze: 8 | wyświetlenia: 6087
35
komentarze: 20 | wyświetlenia: 23442
20
komentarze: 37 | wyświetlenia: 4588
24
komentarze: 14 | wyświetlenia: 8846
23
komentarze: 38 | wyświetlenia: 17272
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje



Kamakszi, jak ty to robisz, że tak ładnie piszesz o miłości? :-) I tu zgadzam się z Wolnego! Druga część znacznie lepsza od pierwszej :-)

  Kajzerka,  19/09/2008

A te wiersze są czyjego autorstwa, jeśli mogę spytać? Chyba nie autorki? Przepiękne.

A myślisz, że autorka jest niezdolna piękne wiersze pisać? Skoro takie piękne teksty, to pewnie i wierszyk potrafiłaby też ułożyć:-)

  kamakszi,  01/03/2009

Wierszyki z tekstów arabskich są, bo arabskie teksty o miłości są przepiękne. Tak kochać kobietę potrafią tylko wyższej kultury mężczyźni. Ale są oczywiście większe wyjątki od tej reguły też. I niechlubne. Robiące złą reklamkę innym arabskim mężczyznom w ogóle.

  ,  11/03/2009

Umieszczenie ostatniego wizerunku jest w tym kontekście bardzo niestosowne. W imię nie ranienia uczuć i nie skrzywiania teologii krysznaizmu proszę Autorkę o jego usunięcie i nie wiązanie czystej, duchowej miłości Boga z erotycznymi, seksualnymi ziemskimi wyczynami ludzi. Proszę o zastanowienie się i odejście od niesmacznej herezji sahadżiizmu.

  kamakszi,  14/03/2009

Drogi @czaran, wszak to Bóg uczy ludzi jak się kochać będąc w związku intymnym. Czyż nie po to posłał Krysznę by ich uczył i pokazywał jak się czerpie radość z miłości fizycznej? Kryszna i jego partnerka Rada kochali się czyż nie?
Nie widzę w tym niczego niestosownego, a wręcz przeciwnie - ludzie się powinni uczyć miłości intymnej od tych, którzy czerpią z niej radość, rozkosz, natchnienie ...  wyświetl więcej

@kamakszi: na obrazku nie jest Krishna i Radha. Radha jest duszą Krishny, w najwyższej duchowej miłości którą reprezentuje Radha Krishna nie ma miłości fizycznej/seksualnej.
Wszystkie formy Boga (jeden Bóg ale wiele form/postaci, każda reprezentuje inną drogę i inną energię) są do siebie podobne i wszyscy mają niebieskie ciało, różnią się tylko atrybutami. Najwyższa osobowość Boga czyli Rad ...  wyświetl więcej

  Magdalena F.  (www),  10/10/2009

uważam, że tekst jest świetny- znacznie lepszy od pierwszej części:)
nic tylko się miłować..

Dzięki :-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska