Login lub e-mail Hasło   

„Boskie objawienie piekła - czas dobiega końca” - Kathryn Mary Baxter cz.5

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://nickycruz.ovh.org/boskie_objawienie.html
Książka ta dedykowana jest dla chwałyBoga Ojca,Boga Syna, orazBoga Ducha Świętego
Wyświetlenia: 7.451 Zamieszczono 06/09/2008

9. Horror piekła

 

 Starałam się zarejestrować wszystko, co słyszałam i zobaczyłam dla chwały Boga. Zrozumiałam, dlacze­go ludzie przebywający w celach różnili się od innych dręczonych. Wielu rzeczy nie rozumiem jednak do dzisiaj.

Daleko, jak okiem sięgnąć, cele układały się w niekończące się kręgi. W każdej celi przebywała tylko jedna dusza. Kiedy przechodziliśmy obok nich, dochodziły nas jęki, płacz i zawodzenie. Nie odeszliśmy zbyt daleko, zatrzymaliśmy się przy kolejnym pomieszczeniu. Kiedy zajaśniało światło (Jezus je wydawał), zajrzałam do środka. Zobaczyłam duszę, o której wiedziałam tylko, że jest bardzo dręczona. To również była kobieta: jej ciało było martwe, a części, które zgniły, odpadały od spalonych na węgiel kości. Miała na sobie kawałki podar­tych szmat. Robaki wypełzały z jej wnętrzności. Okropny odór wypełniał celę. Podobnie jak poprzednia, kobieta ta również siedziała w bujanym fotelu. W rękach trzymała szmacianą lalkę. Bujając się, płakała i przyciskała ją do piersi. Wielki szloch wstrząsał jej ciałem.

Jezus zwrócił się do mnie: „Ona również była sługą szatana. Sprzedała mu swą duszę i uprawiała każdy rodzaj czarów. Praktykowała i nauczała magii oraz wielu sprowadziła na drogę grzechu. Czary są realne, a ci, którzy byli nauczycielami czarów, otrzymywali większą moc od szatana niż ci, którzy tylko praktykowali je. Ko­bieta ta była również wróżbiarką i medium dla swego pana. Zdobyła wielkie uznanie u szatana z powodu wszel­kiego zła, jakie uczyniła. Wiedziała jak używać mocy ciemności dla własnych korzyści i celów tego, któremu służyła. Uwielbiała i chwaliła szatana. Była potężnym narzędziem w jego ręku".

Zastanawiałam się, jak wiele dusz zwiodła do szatana. Spojrzałam na nią jak płakała nad szmacianą lalką, właściwie kawałkiem brudnej szmaty. Wypełnił mnie smutek i łzy zalały moje oczy. Trzymała lalkę z taką czuło­ścią, jakby ta mogła jej pomóc, lub jakby ona mogła pomóc lalce. Wszędzie czuć było zapach śmierci. Zobaczy­łam, że zaczęła przemieniać się tak jak jej poprzedniczka. Z początku stała się starą kobietą z lat trzydziestych, potem młodą, współczesną dziewczyną. Raz po raz przemieniała się na naszych oczach.

„Kobieta ta" - powiedział Jezus - „była równie wielką głosicielką szatana, jak ta poprzednia. W zamian za sprzedaną duszę dysponowała najpotężniejszym rodzajem mocy diabelskiej - to jest władzą ciemności. Tak jak prawdziwa ewangelia jest zwiastowana przez oddanych Bogu ewangelistów, tak i szatan ma swoich fałszywych nauczycieli. Dary diabelskie są jednak całkowitą przeciwnością" duchowych, którymi obdarzam wierzących. Pra­cownicy szatana parają się okultyzmem, prowadzą sklepy z przedmiotami do uprawiania czarów i czynią wiele innych złych rzeczy. Medium szatana jest pełnym mocy pracownikiem złego. Ludzie ci są całkowicie zwiedzeni i zaprzedani diabłu. Niektórzy z pracowników ciemności nie są w stanie nawet przemawiać do szatana, zanim ich medium nie przemówi najpierw w ich imieniu. Składają szatanowi ofiary z ludzi i ze zwierząt. Wielu oddaje swoje życie szatanowi, a ich wyborem jest służba diabłu. Przyjdźcie do Mnie. Jestem wiemy i zbawię z grzechów wszystkich, którzy zwrócą się do Mnie. Jeśli jednak nie upamiętają się - zginą. Wielu również zaprzedaje się księ­ciu ciemności wierząc, że będą żyli wiecznie. Umierają jednakowoż straszliwą śmiercią. Diabeł ciągle myśli, że może pokonać Boga i zniszczyć Boży plan, lecz to właśnie szatan został pokonany na krzyżu. Zabrałem mu klucze i do Mnie należy cała moc na niebie i na ziemi. Kobieta którą widzisz, po śmierci przyszła prosto tutaj. Złe duchy przywiodły ją przed szatana, gdzie oburzona zapytała, dlaczego demony kontrolują ją; przecież na ziemi służyły jej spełniając jej rozkazy. Poprosiła również szatana o obiecane królestwo. Diabeł okłamywał ją nawet po śmierci, obiecując, że przywróci ją do życia i nadal będzie używał na ziemi. Oszukując całe życie, dostarczała mu wiele dusz, dlatego też jego kłamstwa brzmiały dla niej bardzo wiarygodnie. W końcu jednak szatan wyśmiał ją i wy­szydził, mówiąc okrutnie: „Zwodziłem cię i wykorzystywałem przez te wszystkie lata. Nigdy nie dam ci mojego królestwa".

Machnął nad nią ręką, w wyniku czego jej ciało zostało zdarte z kości. Krzyczała z bólu, gdy przyniesio­no wielką, czarną księgę przed tron szatana. Otworzył ją i przebiegł palcami po stronach, znajdując imię kobiety. „O tak, służyłaś mi bardzo dobrze na ziemi. Zdobyłaś dla mnie więcej niż pięćset dusz". Dalej kłamał mówiąc: „Twoja kara nie będzie aż tak straszna jak innych". Złe duchy zarechotały. Szatan powstał i wskazał palcem na kobietę. Nagle przez miejsce gdzie stała przetoczył się potężnie brzmiący jak błyskawica wiatr. „Ha, ha, ha" -zaśmiał się diabeł. „Weź sobie twoje królestwo, jeśli tak bardzo chcesz!" Niewidzialna siła rzuciła kobietę na ziemię. „Zamierzasz również tutaj mi służyć?" - śmiał się szatan, podczas gdy ona starała się podnieść. Krzyczała z bólu, kiedy demony zaczęły zdzierać ciało z jej kości. Zawlekli ją na powrót do klatki. A przecież pamiętała obietnice szatana, który mówił, że będzie miała całkowitą władzę i że nigdy nie umrze. Powiedział jej, że ma pa­nowanie nad życiem i śmiercią, a ona mu uwierzyła. Zapewniał, że nikt nie będzie mógł jej zabić oraz obiecał jeszcze wiele innych rzeczy.

Jezus powiedział: „Przyszedłem, aby zbawić wszystkich ludzi. Chciałbym, żeby wszyscy, którzy idą na zatracenie, pokutowali i wzywali Mojego imienia. Nie chcę, aby ktokolwiek zginął, lecz aby wszyscy otrzymali życie wieczne. Przykro to powiedzieć, ale wielu nie upamięta się aż umrze i znajdzie się w piekle. Droga do nieba jest taka sama dla wszystkich ludzi. Musicie na nowo narodzić się, aby wejść do królestwa Bożego. Musicie przyjść do Ojca w Moim imieniu i pokutować ze swoich grzechów. Musicie szczerze oddać swoje serce Bogu i służyć Mu".

„Moje dziecko" - kontynuował Jezus - „następna rzecz, którą objawię ci, jest jeszcze bardziej zatrważają­ca. Chcę aby świat usłyszał i poznał, co Duch mówi do zborów. W każdej celi przebywają dręczone dusze. Piekło stale powiększa się, aby pomieścić ich jeszcze więcej. Zachowujesz tutaj wszystkie swoje zmysły. Jeśli byłeś ślepy na ziemi, będziesz ślepy w piekle. Jeśli miałeś tylko jedną ręką na ziemi, będziesz miał tylko jedną rękę w piekle".

Muszę wam to opowiedzieć, abyście pokutowali, gdyż piekło jest straszliwym, przeraźliwym miejscem wielkiego smutku oraz wiecznego płaczu i żalu. Proszę, błagam was, uwierzcie, że to, co mówię jest prawdą. Z trudem przychodziło mi opisywanie tego, czego doświadczyłam. Przygotowując się do napisania tej książki wiele razy chorowałam. Widziałam bowiem w piekle rzeczy zbyt straszne, aby je opowiedzieć, bardziej straszne niż jęki torturowanych, niż odór gnijących ciał, czy przerażający widok dołów ognia i siarki pełnych cierpiących dusz. Zobaczyłam również rzeczy, których Bóg nie pozwolił mi opisać.

Jeśli umierasz na ziemi będąc narodzonym na nowo z Ducha Bożego, dusza twoja idzie do nieba. Jeśli jednak w momencie śmierci nie jesteś pojednany z Bogiem, idziesz prosto do płonącego piekła. Demony za po­mocą ciężkich łańcuchów zaciągną twą duszę przez bramy piekła, po czym zostaniesz wrzucony do dołu i bę­dziesz torturowany. W swoim czasie zostaniesz postawiony przed szatanem. Będziesz świadomy i będziesz czuł wszystko, co przydarzy ci się w piekle.

Jezus powiedział mi również, że w piekle jest miejsce zwane „centrum rozrywki". Dusze uwięzione w dołach nie mogą dostać się tam. Choć różne dusze są dręczone na odmienne sposoby, wszystkie jednak palone są ogniem. „Centrum rozrywki" ma kształt areny cyrkowej. Ci, którzy mają zabawiać diabła, stawiani są na środku areny. Są to ludzie, którzy na ziemi świadomie służyli szatanowi, zamiast Bogu. Wokół areny zebrane są inne dusze, z wyjątkiem tych z dołów. Na scenie znajdują się ci wszyscy, którzy za życia byli przywódcami okultyzmu na świecie: wróżbiarze, czarodzieje, telepaci, czarownice i czarnoksiężnicy - wszyscy, którzy świadomie dokonali wyboru, aby służyć szatanowi. Pracując dla złego zwiedli wielu ludzi i spowodowali, że podążyli oni za szatanem, żyjąc i umierając w grzechu. Ci, którzy zostali zwiedzeni i upadli w grzech przyszli teraz, aby torturować swych zwodzicieli. Jeden po drugim podchodzili i dręczyli ich. W trakcie takich tortur duchowe kości były zabierane i palone w różnych częściach piekła. Dusza była rozdzierana na kawałki, które rozrzucano po całym piekle. Okale­czone dusze odczuwały niewyobrażalny wprost ból. Ci, którzy znajdowali się wokół areny, ciskali w nie kamie­niami. Każda tortura była dozwolona. Dręczone dusze błagały o śmierć, lecz to właśnie była wieczna śmierć. Roz­kazy wydawał tu szatan. To jest jego centrum rozrywki.

Jezus powiedział: „Wiele lat temu zabrałem klucze szatanowi. Przyszedłem tu i uwolniłem Mój lud. Jesz­cze w czasie Starego Testamentu, zanim oddałem Moje życie na krzyżu, raj znajdował się blisko piekła. Te miej­sca kiedyś znajdowały się w raju. Teraz szatan wykorzystuje je do swoich złych celów. Powiększył on również ich liczbę. Czytelniku, czy będziesz pokutował ze swoich grzechów, zanim nie będzie za późno? Pamiętaj, wszyscy staną przede Mną na sądzie. Raj został usunięty ze swego miejsca w pobliżu piekła, kiedy zmarłem i powstałem na nowo przez moc Boga, Mojego Ojca".

Powiem wam jeszcze, że te pomieszczenia, na dwadzieścia siedem kilometrów wysokie, służą jako wię­zienie dla tych, którzy byli pracownikami ciemności, którzy byli w służbie grzechu, posługiwali się demonicznymi mocami, okultyzmem i wielbili szatana.

Następnie Jezus powiedział: „Chodź, chcę ci coś pokazać". Nagle znaleźliśmy się w powietrzu na wyso­kości około jednego kilometra. Byliśmy w centrum wnętrzności piekła, pośrodku wysokiego na dwadzieścia sie­dem kilometrów bloku więziennego. Wyglądało to tak, jakbyśmy byli w środku studni, w której z powodu ciem­ności nie widać góry ani dołu. Żółte światło zaczęło wypełniać przestrzeń. Ścisnęłam rękę Jezusa. „Drogi Panie, dlaczego tu jesteśmy?" - zapytałam. W tym momencie zaczął wiać wiatr z potężnym szumem i siłą huraganu. Wielkie fale ognia przelewały się po ścianach bloku więziennego, paląc wszystko na swojej drodze. Płomienie dosięgały wnętrza każdej z cel, przynosząc przerażające krzyki bólu i rozpaczy. Chociaż ogień nie zrobił Jezusowi ani mnie żadnej krzywdy, byłam jednak przerażona patrząc na dusze, które próbowały ukryć się przed płomienia­mi we wnętrzach swych cel. Z lewej strony zaczął dochodzić złowrogi dźwięk. Spojrzałam i zobaczyłam szatana; stał do mnie tyłem i cały płonął. On nie tylko nie spalał się, ale wprost przeciwnie, rozpalał cały ten ogień. Stał cały w płomieniach i radował się z krzyków biednych, dręczonych dusz. Kiedy szatan poruszał ręką, wystrzeli­wały z niego wielkie kule ognia, a wówczas z wnętrza cel dochodziły nas łamiące serce krzyki bólu. Dusze były palone żywcem przez żar bardziej gorący niż jezioro ogniste, jednak nie mogły umrzeć. Demony również przyłą­czyły się do radości szatana, który chodził od celi do celi, dręcząc straconych.

Jezus powiedział: „Szatan karmi się złem. Uwielbia się w bólu i cierpieniu czerpiąc z tego siłę". Obser­wowałam jak szatan palił się czerwono żółtym płomieniem. Dziki, porywisty wiatr powiewał jego szatą, która nie spalała się. Powietrze wypełniał swąd płonącego ciała. Ponownie uświadomiłam sobie, że horror piekła jest czymś rzeczywistym. Szatan kroczył w płomieniach, które nie mogły go dotknąć. Chociaż widziałam tylko jego plecy, zewsząd dochodził mnie jego śmiech. Obserwowałam go, kiedy oddalił się w chmurze dymu, zabierają ze sobą płonący ogień w górę wnętrzności piekła. Usłyszałam jak odwrócił się i zawołał donośnym głosem, że jeśli wszystkie te dusze nie uwielbią go, znajdą się pośrodku areny w „centrum rozrywki". „Prosimy - nie! Szatanie, uwielbimy cię!" - krzyczeli, uniżając się i oddając mu cześć. Im bardziej go wielbili, tym bardziej był tego spra­gniony. Uwielbienie przybierało na sile, aż całe sklepienie piekła rozbrzmiewało od tego hałasu.

Jezus powiedział: „Wszyscy, którzy przebywają w celach, żyjąc na ziemi słyszeli prawdziwą ewangelię. Wiele razy oferowałem im Swoje zbawienie, a Mój Duch starał się dotknąć ich Bożą miłością; nie upamiętali się jednak i nie przyszli do Mnie".

Podczas, gdy Jezus mówił do mnie, szatan wykrzykiwał do straconych dusz: „Ha, ha, to jest wasze króle­stwo - wszystko, co kiedykolwiek będziecie mieć! Moje królestwo przykrywa całą ziemię i cały świat pod nią. To jest wasze wieczne życie!" W tym czasie z cel dochodziły krzyki rozpaczy.

Jezus rzekł: „Moje zbawienie jest za darmo. Kto chce, niech przyjdzie, a będzie wyratowany od tego miejsca wiecznej kaźni. Nie odrzucę go precz. Jeśli byłeś czarownikiem lub czarnoksiężnikiem, jeśli nawet podpi­sałeś pakt z diabłem, Moja moc złamie to, a Moja przelana krew zbawi cię. Zabiorę przekleństwa z twojego życia i wykupię cię od piekła. Oddaj Mi swoje serce, abym mógł cię rozwiązać i uczynić wolnym".

 

 

10. Serce piekła

 

W nocy szliśmy z Jezusem do piekła, którego wizję miałam ciągle przed oczyma. W ciągu dnia próbo­wałam powiedzieć innym o tym co widziałam, ale nie wierzyli mi. Czułam się słaba i samotna i tylko dzięki Bożej łasce mogłam czynić to dalej. Cała chwała należy do Jezusa Chrystusa, naszego Pana.

Następnej nocy ponownie wróciliśmy do piekła. Szliśmy obrzeżem wnętrzności piekielnych. Rozpozna­wałam miejsca, w których już byłam poprzednio. Dookoła te same gnijące ciała, ten sam odór, to samo zepsute gorące powietrze. Byłam już tym zmęczona. Jezus poznał moje myśli i powiedział: „Nigdy cię nie zostawię, ani nie opuszczę. Wiem, że jesteś słaba, ale wzmocnię cię". Dotyk Jezusa wzmocnił mnie i poszliśmy dalej. Przed nami zobaczyłam wielki, czarny obiekt, wielkości boiska do baseballu, który wznosił się i opadał. Przypomniałam sobie, że było to serce piekła. Z czarnego serca wychodziło coś, co wyglądało jak wielkie ramiona lub rogi, które szły w górę na powierzchnię ziemi i rozchodziły się po całym świecie. Zastanawiałam się, czy były to rogi, o któ­rych mówi Biblia. Ziemia wokół serca była sucha i brązowa i \v promieniu dziesięciu metrów wysuszona na pył. Czerń serca była najczarniejszą z czarnych, jednak mieszała się z czymś, co przypominało rysunek na skórze wę­ża. Poruszało się i biło jak prawdziwe serce. Przy każdym uderzeniu wydobywał się z niego straszliwy odór. Oto­czone było złym polem siłowym. Ze zdumieniem patrzyłam na to serce, zastanawiając się jakie jest jego zadanie.

Jezus wyjaśnił: „Te odnogi, które wyglądają jak arterie serca, są rurociągami, które wychodzą na ziemię i wylewają na nią wszelkie zło. To są rogi widziane przez Daniela. Reprezentują królestwa zła na ziemi. Jedne z nich już były, niektóre trwają obecnie, a inne nastaną w przyszłości. Powstaną królestwa zła, a Antychryst będzie rządził wieloma ludźmi, miejscami i rzeczami, próbując - jeśli to będzie możliwe - zwieść każdego, kto będzie wybrany. Wielu odpadnie i oddadzą chwałę bestii i jej obrazowi. Z głównych odnóg, czy też rogów, wyrosną mniejsze odnogi. Wyjdą z nich demony, złe duchy i wszelkiego rodzaju złe moce. Zostaną wypuszczone na ziemię i pouczone przez szatana, aby czyniły wiele złych rzeczy. Słowa te są prawdziwe. Królestwa wraz ze złymi mo­cami będą posłuszne bestii i wielu pójdzie za nią na zatracenie. Wszystkie te rzeczy mają swój początek właśnie tu, w sercu piekła".

Wszystko to powiedział mi Jezus i przykazał, abym opisała to w książce i przekazała światu. Słowa te są prawdziwe. Jezus Chrystus objawił mi te rzeczy, aby wszyscy mogli poznać i zrozumieć dzieła szatana oraz jego złe plany na przyszłość. Pan Jezus powiedział: „Chodź za Mną". Przez drzwi, które otworzyły się przed nami, weszliśmy do wnętrza serca. Usłyszałam krzyki, a straszny odór zaparł mi dech. Wszystkim, co widziałam w ciemności był Jezus. Trzymałam się bardzo blisko Niego.

I wtedy, niespodziewanie Jezus zniknął! Stało się to, do było nie do pomyślenia. Znalazłam się sama w środku serca piekła! Ogarnęło mnie przerażenie, a strach ścisnął moją duszę. Krzyczałam za Jezusem: „Gdzie jesteś?! Gdzie jesteś?! Proszę, wróć Panie!" Wołałam, ciągle wołałam, lecz bez rezultatu. „Pomóż mi Boże, muszę się stąd wydostać!" Zaczęłam biec w ciemności. Gdy dotykałam ścian, wydawało mi się, że oddychają i zbliżają się do mnie. I nagle przestałam już być sama. Usłyszałam rechot dwóch demonów, które po chwili związały mi ręce. Szybko skuły mnie łańcuchami i zaczęły ciągnąć głębiej do wnętrza. Krzyczałam za Jezusem, lecz nie było żadnej odpowiedzi. Broniąc się walczyłam ze wszystkich sił, a duchy ciągnęły mnie dalej. W końcu zaprzestałam oporu. Nagle poczułam straszny ból. Miałam wrażenie jakby moje ciało zdzierano ze mnie. Wrzeszczałam przera­żona. Moi oprawcy wrzucili mnie do celi i przekręcili klucz w zamku. Krzyczałam jeszcze głośniej. Śmiali się szyderczo i mówili: „Płacz nic nie pomoże. Kiedy nadejdzie twój czas, zabierzemy cię przed oblicze naszego mistrza. Będzie cię torturował dla swojej przyjemności". Moje ciało przesiąkło ohydnym odorem serca. „Dlaczego tu jestem? Co jest nie tak? Czy zwariowałam? Wypuśćcie mnie stąd! Wypuśćcie!" - wołałam bez rezultatu.

Po chwili zaczęłam odczuwać ściany celi, w której się znajdowałam. Były zaokrąglone i delikatne, jak coś żywego. Stwierdziłam, że rzeczywiście były żywe i zaczęły się poruszać. „Panie" - krzyczałam - „Gdzie jesteś? Co się dzieje?" Jedyną odpowiedzią było tylko echo. Strach, najbardziej przerażający strach, ścisnął moją duszę. Po raz pierwszy od chwili, kiedy Jezus mnie opuścił, zaczęłam uświadamiać sobie, że jestem stracona bez­powrotnie, bez nadziei. Szlochałam i nieustannie wzywałam Jezusa. W ciemności usłyszałam głos mówiący: „Nic ci nie da wołanie do Jezusa. Jego tu nie ma". Przyćmione światło zaczęło wypełniać to miejsce. Po raz pierwszy mogłam dostrzec inne cele - takie jak moja - umieszczone w ścianach serca. Przed nami w powietrzu rozpościerała się jakaś błona, a jakaś lepka, błotnista substancja przepływała przez nasze cele. Kobieta z sąsiedztwa powiedziała do mnie: „Jesteś stracona w tym miejscu udręki. Stąd nie ma wyjścia". Mogłam zaledwie dostrzec ją w tym świe­tle. Podobnie jak ja nie spała, lecz mieszkańcy innych cel wyglądali tak, jakby spali lub byli w transie. „Nie ma dla nas nadziei, nie ma!" - krzyknęła.

Wypełniło mnie uczucie osamotnienia i całkowitej rozpaczy. Nie pomogły mi słowa kobiety, które usły­szałam: „To jest serce piekła. Jesteśmy tu dręczeni, lecz nasze tortury są o wiele łagodniejsze niż w innych czę­ściach piekła". Odkryłam później, że mówiąc to, kłamała. „Czasami" - kontynuowała - jesteśmy prowadzeń: przed szatana, który torturując nas dla własnej przyjemności karmi się naszym bólem, czerpiąc siłę z naszych krzyków rozpaczy i smutku. Zawsze mamy przed oczyma nasze grzeszne życie. Wiemy, że poznaliśmy kiedyi Pana Jezusa, lecz odrzuciliśmy Go i odwróciliśmy się od Boga. Mamy to, o co prosiliśmy. Zanim tu przyszłam byłam prostytutką. Dla pieniędzy spałam z mężczyznami i kobietami. Nazywałam to miłością. Zniszczyłam wiele domów. Wiele lesbijek, pederastów i cudzołożników znajduje się w tych celach".

Krzyczałam w ciemność: „Nie należę do tego miejsca. Jestem zbawiona i należę do Boga. Dlaczego znaj­duję się tutaj?" Nie padła jednak żadna odpowiedź.

Nagle demony wróciły i otworzyły drzwi zabierając mnie z celi. Jeden ciągną, a drugi pchał mnie wzdłuż drogi. Dotknięcia demonów były dla mojego ciała jak palące płomienie. Raniły mnie bardzo. „Jezu, gdzie jesteś. Proszę, pomóż mi Jezu!" - krzyczałam. Przede mną z rykiem zapłonął ogień, lecz zatrzymał się zanim mnie do­tknął. Wydawało mi się, że zdzierano ze mnie ciało. Czułam ból, którego nie sposób sobie wyobrazić. Byłam niewiarygodnie zraniona. Czasami niewidzialna siła rozdzierała moje ciało, a kiedy indziej złe duchy w formie nietoperzy gryzły mnie całą.

,.Drogi Panie Jezu" - wołałam - „Gdzie jesteś? Proszę Cię, zabierz mnie stąd".

Byłam pchana i ciągnięta, aż stanęłam na otwartej przestrzeni w środku serca piekła. Rzucono mnie przed czymś, co wyglądało jak ołtarz. Leżała na nim wielka otwarta księga. Usłyszałam złowrogi śmiech i nagle zdałam sobie sprawę, że leżę przed szatanem. Diabeł zwrócił się z krzykiem: „Nareszcie cię dostałem!" Szarpnęłam się z przerażeniem, lecz uświadomiłam sobie, że nie mówi tego do mnie, lecz do kogoś przede mną. „Ha, ha, ha. W końcu mogę cię zniszczyć z powierzchni ziemi. Zobaczymy jaką dostaniesz karę". Wziął księgę i przebiegł pal­cem po jej stronach. Odczytał imię straconej duszy i wymierzył jej karę.

„Drogi Panie, czy to wszystko dzieje się naprawdę?"

Byłam następna. Demony wepchnęły mnie na platformę i zmusiły, abym się pokłoniła przed szatanem Usłyszałam ten sam złowrogi śmiech. „Długo na ciebie czekałem i w końcu cię mam" - zawołał ze złośliwą rozko­szą. „Próbowałaś mi uciec, lecz teraz dostałem cię". Strach, jakiego nigdy wcześniej nie czułam, sparaliżował mnie. Moje ciało zostało ponownie ze mnie zdarte. Spętana wielkimi łańcuchami spojrzałam po sobie. Wygląda­łam jak inni; byłam szkieletem pełnym martwych, ludzkich kości, w których pełzały robaki. Ogień rozpoczynając się u moich stóp, pokrył mnie całkowicie. Ponownie krzyczałam: „Panie Jezu, co się stało, gdzie jesteś?" Szatan nie mógł przestać śmiać się. „Nie ma tu Jezusa" - powiedział. „Ja jestem teraz twoim królem. Będziesz ze mną na zawsze. Jesteś teraz moja!" Targały mną złe przeczucia. Nie czułam Boga, miłości, pokoju ani ciepła. Wszystkimi jednak zmysłami czułam strach, nienawiść, niewyobrażalny wprost ból i bezgraniczny smutek. Wołałam, aby Jezus wyratował mnie z tego, ale nie było na to żadnej odpowiedzi.

Szatan powiedział: „Ja jestem teraz twoim Panem". Podniósł ręce przywołując do siebie demony. Na­tychmiast zły, szkaradny duch wszedł na platformę i ściągnął mnie z niej. Był wielki. Miał twarz nietoperza, pazu­ry na rękach i okropnie śmierdział. „Co mam z nią zrobić, szatanie?" - zapytał zły duch. W tym samym momencie pochwycił mnie również inny demon, cały owłosiony i o twarzy dzika. „Zabierzcie ją do najgłębszej części serca -do miejsca, gdzie zawsze będzie miała wszelkie okropności przed swoimi oczyma. Tam nauczy się nazywać mnie Panem".

Zostałam zaciągnięta w bardzo ciemne miejsce i wrzucona do czegoś zimnego i lepkiego. Jak byłam w stanie czuć w tym samym czasie zarówno chłód, jak i palenie ognia? Nie wiedziałam. Ogień palił moje ciało, a robaki wypełzały z mego wnętrza. Powietrze wypełniały jęki zmarłych.

„Panie Jezu, dlaczego tu jestem? Drogi Boże, pozwól mi umrzeć" - zawołałam z rozpaczą. Nagle światło zalało miejsce, gdzie siedziałam. Ukazał mi się Jezus i wziął mnie w Swoje ramiona. W tym samym momencie znaleźliśmy się u mnie w domu. „Drogi Panie Jezu, gdzie byłeś?" - płakałam. Łzy spływały mi po policzkach.

Nie mogłam odwrócić głowy od widoku dusz maszerujących w ogień, których nikt nie próbował zatrzy­mać. Zawołałam: „Panie, wstrzymaj ich, zanim dosięgnie ich ogień!" Jezus odpowiedział tylko: „Kto ma uszy, niechaj słucha, kto ma oczy, niechaj patrzy. Dziecko Moje, stań przeciw złu i grzechowi. Powiedz moim sługom, aby byli wierni i wzywali imienia Pana. Jesteś tu ze Mną żeby opowiedzieć im o piekle. Niektórzy nie uwierzą ci, inni powiedzą, że Bóg jest zbyt dobry, aby posyłać ludzi' do piekła. Powiedz im, że Słowo Moje jest prawdziwe. Powiedz im także, że niewierzący będą mieli swój udział w jeziorze ognistym".

Podobne artykuły


77
komentarze: 112 | wyświetlenia: 36895
31
komentarze: 49 | wyświetlenia: 6646
56
komentarze: 83 | wyświetlenia: 11416
28
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2962
18
komentarze: 29 | wyświetlenia: 3264
18
komentarze: 18 | wyświetlenia: 5748
6
komentarze: 39 | wyświetlenia: 633
20
komentarze: 19 | wyświetlenia: 3376
8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 9541
17
komentarze: 19 | wyświetlenia: 7803
17
komentarze: 16 | wyświetlenia: 2101
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 3984
 
Autor
Artykuł



To co u człowieka jest niemożliwe u Boga jest możliwe.A po ziemsku - wiara czyni cuda.

@ Sławek Turkiewicz
Szkoda że "w churze" nie uczyli ortografii i interpunkcji.

@WITOLD MAREK
Nie szkoda ci klawiatury na klepanie takich ogranych sofizmatów?

Czasem proste słowa są lepsze bo lepiej zrozumiałe , bez możliwości interpretacji.

To do kompletu brakuje jeszcze "tylko" przykładów cudów sprawionych mocą wiary. Takich na potwierdzenie których jest coś więcej niż słowa wiernych.

Błogosławieni co nie widzieli a uwierzyli.

Błogosławieni którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa.

Cudu nie można zmierzyć ,ująć w ramy prawne ,opisać jak otoczenie ,cudu i wiary trzeba doświadczyć .Normą jest ,że nie można go też ubrać w słowa ale słowo jest też największą cnotą w ustach wiernego.W moim przypadku słowo wypowiedziane w czyjejś obecności jest ważniejsze od aktu notarialnego i przez wiele lat spotykałem pojedyncze tylko przypadki łamania danego słowa.Jeżeli więc między ludżmi jes ...  wyświetl więcej

Większej głupoty dawno niesłyszałem,średniowiecze,co ona paliła...?ten bóg to czyj.może to jej ojciec? Biedna kobieta .gdzie lekarze.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska