Login lub e-mail Hasło   

Dlaczego badania opinii publicznej są bezwartościowe

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.eioba.com/a88173/why_opinion_(...)th_less
Media głównego nurtu są na le­wo od miejsca, w którym wielu obywateli umiejscawia swoje sympatie. Sprawiają, że wy­daje się, iż głosowanie na pra­wicę przynosi ujmę
Wyświetlenia: 3.410 Zamieszczono 29/09/2008

Bohaterowie, z wkrótce mającej się ukazać powieści Tomasza Mallona, Dewey pokonuje Trumana, oglądają Amerykę 1948r., w której opinia publiczna okazuje się być pra­wicowa — republikański prezydent, republikański Kongres i wielki, pomyślny rozwój ich miast ro­dzinnych i de­we­y'owskiego Owosso w Stanie Michigan. Teraz obserwujemy Amerykę 1996r., w któ­rej badania opinii publicznej są słusz­ne[1] — oślizgło-popularny prezydent Clinton, demokratyczny Kongres, szeroko rozpościerająca się pub­licz­na tęsknota za wzro­s­tem rządu federalnego.

Kraj, w którym żyjemy, nie całkiem się zmienił. Tegoroczne badania opinii publicznej były roztrząsane dogłębniej, niż te z 1948r. Tak więc wy­niki ostatniego badania opinii publicznej przeprowadzonego 15÷25 października pokazały Dewey’a wyprzedzającego 49 do 44%, 2 listopada Truman wygrał 50 do 45%. Wyniki Gallupa faktycznie mogły być pra­widłowe, możliwe jest prze­rzucenie się wielu wyborców w cią­gu ostatnich 8 dni. Ale te tłumaczenia nie ma­ją zastosowania do szacunków 1996r. do­konanych 1 albo 2 dni przed wy­borami. Najgorsze były CBS‑u/New York Ti­m­e­s'a pokazujące Clintona wyprzedzającego Dole’a 53 do 35%. Pięć in­nych głównych przedsiębiorstw badania opinii publicznej miały Clintona wyprzedzającego pomiędzy 11 a 13 punktów, z marginesem błędu równym aktualnemu wynikowi[2], ale zawsze bardziej przychylnie dla Clintona.

Liczenie głosów w głosowaniu do Kongresu także było nietrafne. Większość przedsiębiorstw badania opinii publicznej zadawała ogólnowyborcze pytanie: Na kan­dy­da­ta której partii do Izby Reprezentantów zagłosujesz? I więk­szość znajdowała demokratów na prze­dzie przez więk­szość jesieni nie mniej niż o 10 punktów. Ale w dniu wy­borów kandydaci republikańscy zwyciężyli demokratów. Socjolog Piotr Hart, de­mokrata (jestem dumny, że pra­co­wa­łem dla niego 7lat), argumentuje, że py­tanie, Którą partię wolałbyś widzieć nadzorującą Kongres? jest lep­szym wskaźnikiem aktualnych preferencji wyborczych i sku­t­kuje wynikiem, który jest ok. 2 pun­k­tów bardziej republikańskim. Jednak było ono zadawane tylko przez nie­liczne przedsiębiorstwa badania opinii publicznej, takie jak NBC/Wall Street Jour­nal'a, które jest pro­wa­dzone przez Harta i republikanina Roberta Tetera.

 Komisja? Badanie preferencji wyborczych miało straszny rok w 1996, pisze Everett Ladd, dyrektor Centrum Badania Opinii Publicznej Ropera. Proponuje on ko­mis­ję do ba­dania sposobów uwiarygodniania dokładności badań opinii publicznej i ra­portów z wiadomościami o wynikach badań.

Dlaczego badania opinii publicznej są odchylone w lewo? Nie przez nie­d­balstwo: te pro­cedury badania opinii publicznej są su­mie­n­ne i la­tami ciężko pracowały, aby uwia­rygodnić swoje metody. Także po prostu jest zbyt wielu podejmujących się ro­bienia zbyt wielu badań opinii publicznej — 300 jesienią 1996r. w porównaniu z ok. 150 w 1992r. i do­k­ładnie 10 w 1968r. — aby od­chy­le­nie objaśnić błędami grubymi.

Wydaje się, że coś poważniejszego musi być na rzeczy, ponieważ socjolodzy z całego świata widzą to samo zjawisko: kandydaci lewicy nie spra­wują się tak dobrze w wy­borach, jak w badaniach przed wyborami. Partie konserwatywne miały zaniżone wyniki badań przed os­tatnimi wyborami o ok. 3 punkty w Wielkiej Brytanii w 1992r., w On­tario w 1995r., we Włoszech i w Izraelu w 1996r., tak sa­mo dobrze, jak w Sta­nach Zjednoczonych w 1994r. i w 1996r. Zaczyna to wyglądać, jak zna­czą­cy trend.

Uzasadnia to  możliwość, że niektórzy wyborcy, dużo więcej z prawicy niż z lewicy, odmawiają odpowiedzi albo kłamią ankieterom. Współczynniki odmowy są wy­so­kie. Wydaje się dość jasne, że wielu ludzi kłamie ankieterom przy wyjściu z lokalu wyborczego w New Ham­p­shire. Ich wy­j­ściowe badania wskazywały na demokratę Rycha Swetta, jako wyprzedzającego republikańskiego sen. Ro­bercika Smitha 52% do 47%, wyniki wyborów były do­k­ła­d­nie odwrotne. Dla jakichś powodów demokraci w New Ham­p­shire byli bardziej chętni do rozmawiania z na­mi niż republikanie, mówi ankieter Murray Edelman. I ja nie mam do­b­rej odpowiedzi, dlaczego.

Jedna przyczyna sama się nasuwa: to jest reakcja wyborców na fakt, że media głównego nurtu obsługujące życie publiczne są na le­wo od miejsca, w którym wielu obywateli umiejscawia swoje sympatie. Przeprowadzone przez Cen­t­rum Ropera badania reporterów i sze­fów biur w Wa­szyngtonie wykazują, że w 1992r. 89% gło­so­wało na Wilusia Clintona, a 7% na Jerzego Busha, wyniki dla 1996r. mogą pewnie być podobne. I podczas, gdy jest nie­z­wykłe u reporterów i wydawców, by świa­do­mie indoktrynowali swoją publiczność, jest tak­że absurdem ukrywać, że ta nie­ró­w­nowaga nie ma wpływu na obs­łu­gę.

Media głównego nurtu w Stanach Zjednoczonych, we Włoszech, Izraelu i Ontario, chociaż nie w Wielkiej Brytanii, często sprawiają, że wy­daje się, iż głosowanie na pra­wicę przynosi ujmę. Tak więc wyborcy mogą ukrywać swoje intencje, jakie mają podczas ankietowania, kiedy mają zamiar głosować przeciwko kandydatom, którzy są Czar­ni. Badanie politycznej opinii publicznej jest najm­niej wartościowe w kra­jach autorytarnych, ponieważ respondenci mówią ankieterom, co im się wy­da­je, że au­to­ry­ta­r­na władza chce od nich usłyszeć. To wygląda tak, jak ba­dania politycznej opinii publicznej w de­mok­rac­jach, które stają się bezwartościowe, bo res­pon­denci powiedzą ankieterom tylko to, co im się wydaje, że do­mi­nu­ją­ce media chcą od nich us­łyszeć.

 

Źródło: U. S. News & World Report, December 9, 1996, On Politics. Why opinion polls are worth less, s. 52, by Mi­chael Barone

  

Napis na planszy

Przywróć tajemnicę życia:

KŁAM ANKIETEROM

 

Podpis pod rysunkiem

Wielu wyborców odmawia odpowiedzi ankieterom albo ok­ła­muje przedsiębiorstwa badania opinii publicznej.



[1]Kalambur, gra słów, w j. ang. prawicowysłuszny określa się jed­nym wyrazem — right [przyp. — G. R.]

[2]Wszystkie przedsiębiorstwa badania opinii publicznej przedstawiające wyniki swoich badań przeprowadzonych w Polsce jak jeden mąż zaw­sze podają margines swojego błędu równy 3%, czyli że są lep­si od Jankesów od 3,(6) do 4,(3) raza. Jak oni tak to po­tra­fią? [przyp. — G. R.]

 

Zobacz też

obrazki salonowe (95) - niewolnik niewolnik wlasnych genów -  Salon24

Podobne artykuły


35
komentarze: 87 | wyświetlenia: 4422
25
komentarze: 4 | wyświetlenia: 26615
25
komentarze: 15 | wyświetlenia: 11838
19
komentarze: 9 | wyświetlenia: 13162
15
komentarze: 3 | wyświetlenia: 3004
14
komentarze: 1 | wyświetlenia: 4284
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 12854
9
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1023
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1592
8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1422
8
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1265
6
komentarze: 57 | wyświetlenia: 601
6
komentarze: 11 | wyświetlenia: 952
 
Autor
Dodał do zasobów: Grzegorz Rossa.
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska