Login lub e-mail Hasło   

Wielki słownik poprawnej polszczyzny

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.aries.com.pl/grzegorzj/popraw/wspp.html
Przedmiotem zainteresowania niniejszego artykułu są usterki następującej publikacji: Wielki słownik poprawnej polszczyzny pod red. A. Markowskiego, PWN, Warszawa 2004. Dzieło t...
Wyświetlenia: 38.568 Zamieszczono 07/10/2008

Przedmiotem zainteresowania niniejszego artykułu są usterki następującej publikacji:

Wielki słownik poprawnej polszczyzny pod red. A. Markowskiego, PWN, Warszawa 2004.

Dzieło to jest nowym wydaniem podstawowego słownika polskiej ortoepii, wcześniej znanym jako Nowy słownik poprawnej polszczyzny. Zawiera informacje o wymowie, odmianie i składni ok. 50 000 wyrazów polskich, wliczając liczne nazwy geograficzne i pochodne, wykaz przedrostków i przyrostków wraz z informacjami o ich użyciu, a także szereg artykułów problemowych. Uważane jest za najbardziej autorytatywną publikację normatywną regulującą problemy poprawności językowej.

Skróty nazw publikacji wyszczególniono tutaj. Zapis w nawiasach kwadratowych oznacza zawsze wymowę.

Uwagi wstępne

Zaczynając od pozytywów, warto podkreślić, że w wielu wypadkach redaktorzy starali się wykonać swoją pracę solidnie, zrywając z tradycją ciągnącą się od czasów Doroszewskiego, a może i Szobera, za to zupełnie nieprzystającą do współczesnej rzeczywistości językowej. Niestety, zdarzyło się, że zamiast dokonać ponownej analizy rozpatrywanego problemu, ograniczono się do przepisania dawnych zaleceń i uzupełnienia ich o nowe, z czego wyszły wskazania wzajemnie sprzeczne (jak przy haśle około).

Normy językowe

Nie budzi żadnych zastrzeżeń sama koncepcja wyróżnienia różnych poziomów poprawności językowej, albowiem każdy musi przyznać, że innym językiem rozmawiamy z przyjacielem, a innym wygłaszamy publiczne przemówienie. Trudno też twierdzić, że język przemówienia jest bardziej poprawny od języka swobodnej rozmowy, o ile oczywiście nie jest ona prowadzona w dialekcie. Jednak szczegóły koncepcji prezentowanej w WSPP nie mogą być już akceptowane bez oporów. Należy jednak zaznaczyć, że rzekome czy też rzeczywiste posługiwanie się koncepcją norm nie jest w żadnym wyrazie błędem WSPP, a jedynie niedopracowanie tej koncepcji i niekonsekwencja w jej wprowadzeniu rodzi niepotrzebny bałagan.

I tak, na tylnej okładce publikacji informuje się czytelnika o wyróżnieniu przez autorów dwóch norm: oficjalnej i potocznej. Tymczasem w odpowiednim artykule problemowym (Norma językowa, str. 1626) wyróżnia się normę wzorcową i normę użytkową. Zmianę terminologii należy ocenić bardzo wysoko: norma użytkowa, wcześniej zwana potoczną, jest bowiem równie poprawna jak norma wzorcowa, a w określonych sytuacjach językowych nawet bardziej poprawna. Jednak w treści artykułów hasłowych Słownika nie ma w ogóle mowy ani o normie oficjalnej, ani o normie wzorcowej, ani o normie użytkowej, a wszystko, co można czasem znaleźć to kwalifikator pot. sugerujący potoczny, a więc de facto mniej poprawny charakter podanej formy. A w części wstępnej łatwiej znaleźć znów informacje o normie oficjalnej i potocznej niż wzorcowej i użytkowej.

Innymi słowy, koncepcja dwóch norm została wprowadzona w WSPP w teorii (i w stosownym artykule problemowym), ale nie w praktyce. W artykułach hasłowych nie podano bowiem wyraźnie, co stanowi normę wzorcową, a co użytkową, a nawet w ogóle nie użyto tych pojęć, pozostawiając niekiedy pole do manewru rozmaitym interpretatorom.

Ponadto już w samym artykule problemowym autor (prof. Markowski) przyznaje wprost, że tak naprawdę nie istnieje jedna norma użytkowa, ale norma potoczna ogólna, norma potoczna regionalna, norma profesjonalna (str. 1628). Ile więc w końcu jest tych norm? Dwie czy może cztery (trzy wymienione przed chwilą plus wzorcowa)?

A może jeszcze więcej? Gdyby rzeczywiście istniały dwie normy, jak chcą autorzy WSPP, niepotrzebne byłyby jakiekolwiek dalsze podziały. Tymczasem np. w haśle forma znajdziemy następującą ocenę normatywną: Dobra, środ. sport. wysoka, forma. Zła, środ. sport. niska, forma. Ocena poprawności użycia wyrażenia wysoka forma zależy więc nie od norm wzorcowej i użytkowej, ale od stylu i kontekstu wypowiedzi. Jeśli zdarzy się w komentarzu do zawodów sportowych, należy ją ocenić jako poprawną. W innych sytuacjach należy ocenić ją jako błędną. W konsekwencji oprócz normy wzorcowej i użytkowej należałoby wyróżnić jeszcze przynajmniej „normę sportową” – gdyż tylko w tej „normie” omawiane wyrażenie jest poprawne. Oczywiście tego rodzaju „norm” trzeba by stworzyć znacznie więcej.

Koncepcja istnienia dwóch norm zakłada, że istnieją dwa rodzaje sytuacji językowych. W sytuacji pierwszego rodzaju świadomy i wyedukowany użytkownik języka będzie posługiwał się normą wzorcową, natomiast w sytuacji drugiego rodzaju użyje form właściwych normie użytkowej. Tymczasem wcale tak nie jest – takie dwubiegunowe spojrzenie na język jest nadmiernie uproszczone. Okazuje się bowiem, że liczba sytuacji językowych wymagających użycia ściśle określonej formy językowej jest znacznie większa niż dwa. Autorzy WSPP zdają sobie z tego doskonale sprawę, i dlatego właśnie w hasłach nie posługują się normami, ale licznymi i rozmaitymi kwalifikatorami. Większość z nich występuje w postaci skrótów.

Autorzy próbowali znaleźć przełożenie stosowanych przez siebie kwalifikatorów na owe dwie deklarowane normy, jednak wynik ich usiłowań jest mało czytelny. Trzeba dokładnie przekartkować część wstępną, by odszukać tego rodzaju informacje. Nie zostały one nigdzie zebrane w jasnej, przejrzystej formie, niepozostawiającej pola dla różnych interpretacji. Zamiast tego należy przewertować rozdziały o tytułach sugerujących całkiem inną zawartość, np. Grupy deklinacyjne i koniugacyjne oraz formy fleksyjne wyrazów hasłowych.

Nieprzykładanie wagi do związku między normą a kwalifikacją formy dobrze współgra z niewątpliwym faktem, że np. informacja, iż dana forma jest właściwa normie użytkowej jest przecież informacją pustą (pozorną): dopiero ścisłe określenie sytuacji językowych, w których forma ta jest akceptowana, jest informacją użyteczną, i rzeczywiście, takie właśnie informacje znajdziemy przy poszczególnych hasłach (a nie określenia „norma wzorcowa” i „norma użytkowa”, których zupełnie się nie używa). Co więcej, niektóre kwalifikatory wyłączają daną formę z podziału na dwie normy, i jasno zaznaczono to w części wstępnej WSPP wbrew deklaracjom o wprowadzeniu dwóch norm.

A oto wykaz stosowanych kwalifikatorów wraz z podaniem ich związku z normami, wyszukanego w czasie szczegółowej analizy części wstępnej Słownika:

  • a. (albo) – łączy formy równorzędne w kolejności alfabetycznej (a więc nie ma znaczenia, co podano na miejscu pierwszym, a co na miejscu drugim – str. XXI, XXIII, XXIV), ale może też wskazywać, którą formę uznano za częściej używaną (a więc kolejność jest jednak istotna, mimo że w innych miejscach wprost stwierdzono co innego – str. XXI);
  • błędne w zn. (znaczeniu) – poprzedza niektóre formy niepoprawne wbrew zdecydowanym deklaracjom o użyciu nie (str. XXV);
  • częściej – odnosi się do stopnia poprawności, a nie tylko do frekwencji (str. XXV);
  • daw. (dawny);
  • dopuszczalne – nigdzie nie objaśniono, do której normy odnosi się taki kwalifikator;
  • dopuszczalne w bardzo swobodnej polszczyźnie;
  • ekspr. (ekspresywny) – formy ekspresywne należą do normy potocznej (str. XXIV);
  • erud. (erudycyjny) – formy erudycyjne należą do normy wzorcowej (str. XXV);
  • gw. (gwarowy);
  • książk. (książkowy) – formy książkowe należą do normy wzorcowej (i tylko formy książkowe – str. XXIV, lub także inne – str. XXV);
  • lepiej, lepiej niż – nie objaśniono, jak koncepcję form „lepszych” i „gorszych” przypasować do koncepcji norm (str. XXIII, XXV);
  • nadużywane – „nie ustabilizowały się”, o wątpliwej ocenie normatywnej (str. XXVI);
  • nie – poprzedza jakoby każdą formę niepoprawną (str. XXII, XXIV), tymczasem używa się też innych kwalifikatorów;
  • niepoprawnie – poprzedza niektóre formy niepoprawne wbrew zdecydowanym deklaracjom o użyciu nie (str. XXV);
  • oficj. (oficjalny) – formy oficjalne należą do normy wzorcowej (str. XXV);
  • podn. (podniośle);
  • poet. (poetycki);
  • pot. (potoczny) – formy potoczne należą do normy potocznej (str. XXIV), nie wiadomo jednak, czy tylko formy potoczne;
  • pot. dopuszczalny (potocznie dopuszczalny) – formy takie należą do normy potocznej (str. XXIV) i znajdują się na granicy dopuszczalności (str. XXV);
  • pouf. (poufały);
  • pretensjonalny – nie wiadomo, czy formę pretensjonalną można uznać za poprawną (str. XXIII);
  • przestarz. (przestarzały) – forma przestarzała stoi poza podziałem na staranne (wzorcowe) i potoczne (str. XXII, XXIX);
  • reg. (regionalny) – nie wiadomo, jaki jest stosunek form regionalnych do norm (str. XXIX);
  • rzad. (rzadki) – forma rzadka (rzadsza) stoi poza podziałem na staranne (wzorcowe) i potoczne (str. XXIII);
  • środ. (środowiskowy);
  • urz. (urzędowy);
  • kwalifikatory białost. (białostocki), ciesz. (cieszyński), krak. (krakowski), kres. (kresowy), lwow. (lwowski), małopol. (małopolski), maz. (mazowiecki), podhal. (podhalański), pozn. (poznański), śl. (śląski), warm. (warmiński), warsz. (warszawski), wielkopol. (wielkopolski) precyzują, o jaki regionalizm (dialektyzm?) chodzi;
  • takie kwalifikatory jak aktor. (aktorski), anat. (anatomiczny), archit. (architektoniczny) i in. określają „znaczenia specjalistyczne” (str. XXV), a więc zapewne precyzują, o jaką środowiskową odmianę języka chodzi, i odnoszą się prawdopodobnie do tak zwanej normy profesjonalnej, która w rzeczywistości okazuje się konglomeratem różnych odmian języka związanych z poszczególnymi zawodami, dziedzinami nauki, techniki, sztuki, czy w ogóle praktycznej działalności człowieka; użycia środowiskowe mogą lecz nie muszą być oceniane jako „nieco gorsze” (str. XXV) – czyli tak naprawdę nie wiadomo, jaki jest ich stosunek do poprawności językowej;
  • wreszcie kilka kwalifikatorów prawdopodobnie w ogóle nie ma związku z normami języka: euf. (eufemistyczny), iron. (ironiczny), lekcew. (lekceważący), obelż. (obelżywy), obraźl. (obraźliwy), pieszczot. (pieszczotliwy), pogard. (pogardliwy), przen. (przenośnie), rub. (rubaszny), żart. (żartobliwy).

Jak więc widać, zamiast oczekiwanej klarownej informacji:

  • poprawny w normie wzorcowej,
  • poprawny w normie użytkowej,
  • niepoprawny,

czytelnik WSPP otrzymuje całą gamę niejednokrotnie niezbyt jasnych kwalifikacji danej formy. Na przykład wymowa wyrazu image jako [imidż] lub [ymydż] określona jest jako pretensjonalna. Czytelnik nie dowiaduje się z tej uwagi, czy jest ona poprawna, a jeśli tak, to w której normie. Właśnie dlatego posługiwanie się przez autorów WSPP dwiema normami należy uznać za mit.

Rozbudowana kwalifikacja form zastosowana w WSPP jest do tego niezbyt jasna. Czymże bowiem różnią się wyrazy gwarowe od regionalnych? Które z nich są dopuszczalne w normie użytkowej? W WSPP brak konsekwentnego odróżnienia regionalizmów, które są akceptowane (lub warunkowo akceptowane) w języku literackim, od dialektyzmów, które akceptowane nie są. A nawet jeśli zamierzeniem autorów było uwzględnienie tej różnicy poprzez zastosowania kwalifikatorów reg. i gw., to przecież nigdzie nie zostało powiedziane, że kwalifikator gw. oznacza, że dana forma jest niepoprawna (z uwag rozrzuconych po wstępie WSPP należy jednak sądzić, że tak nie jest).

O ile można próbować zgadnąć, co było przyczyną zastosowania zróżnicowanych oznaczeń reg. i gw., o tyle zupełnie niezrozumiałe jest odróżnianie form obelżywych od obraźliwych, erudycyjnych od podniosłych lub książkowych, dawnych od przestarzałych lub historycznych, czy też rubasznych od żartobliwych. Być może istotnie przymiotniki „obelżywy” i „obraźliwy” nie są pełnymi synonimami, ale czy rzeczywiście różnica ich znaczeń powinna być uwypuklana w słowniku poprawnościowym?

Odmiana

Ważnym mankamentem WSPP jest niekonsekwencja w podawaniu odmiany wyrazów. Przede wszystkim nie jest prawdą, że szczegółowy opis form fleksyjnych jest zadaniem gramatyki, a nie słownika (str. XXX) – na pewno nie jest tak w języku polskim, w którym istnieją setki wzorców odmiany wyrazów, i to właśnie słownik powinien podawać, do jakiego wzorca należy przyporządkować każdy konkretny wyraz. W języku polskim bardzo nieregularna jest odmiana, w języku angielskim – związek między wymową a pisownią. W każdym solidnym słowniku języka angielskiego podaje się wymowę każdego wyrazu (a nawet każdej formy wyrazu), i na podobnej zasadzie każdy solidny słownik języka polskiego powinien podawać wyczerpującą informację o odmianie każdego wyrazu. A już na pewno należy tego oczekiwać od słownika poprawnościowego. Tym bardziej, że właśnie problemy z odmianą stanowią znaczący odsetek wszelkich błędów popełnianych przez użytkowników języka polskiego.

We wstępnej części publikacji zaprezentowano tabele gramatyczne według Tokarskiego, które nie dają pełnej informacji o odmianie, gdyż wyróżnione grupy deklinacyjne czy koniugacyjne nie pozwalają na jednoznaczny wybór formy wyrazu. Co gorsza, nie uwzględniają one zupełnie koncepcji pięciu rodzajów rzeczowników w języku polskim, i w rezultacie w tekście Słownika nie pojawiają się w ogóle informacje o tym, czy rzeczownik jest męskoosobowy, męskożywotny czy męskonieżywotny.

Problemy te można by obejść, podając przy każdym haśle stanowiącym wyraz odmienny kompletną listę form niewynikających bezpośrednio z analizy tabel odmiany, a więc na przykład przy rzeczownikach męskich – podając każdorazowo formę biernika obu liczb (chyba jednak prościej byłoby wzorem SGJP podawać po prostu rodzaj1 m1, m2 lub m3). Niestety, WSPP nie zawsze oferuje taką informację.

W ślad za przestarzałymi opracowaniami gramatycznymi pominięto też całkowicie kategorię deprecjatywności, istniejącą w odmianie rzeczowników męskoosobowych. Jej istnienie oznacza na przykład, że poprawną formą mianownika i wołacza liczby mnogiej rzeczownika widz jest nie tylko ci widzowie, ale także te widze. Oczywiście forma widze jest ograniczona w swoim użyciu. Tymczasem WSPP określa ją po prostu jako niepoprawną – choć niepoprawne byłoby tylko *ci widze. Całkowite ignorowanie form deprecjatywnych stanowi poważny mankament WSPP, który powinien zostać usunięty w kolejnych wydaniach.

Uwagi szczegółowe

aktualny

Wytyczenie zakresu poprawnego użycia tego wyrazu jest dość trudne dla użytkowników polszczyzny. WSPP, podobnie jak inne słowniki, dopuszcza znaczenie ‘zachowujący ważność, wciąż ważny’ (np. o rozkładzie jazdy, o wydaniu codziennej gazety, o złożonej propozycji), a także ‘na czasie’, ‘dotyczący teraźniejszości’ (np. o temacie badań naukowych). Słowo to rozpowszechniło się jednak także w znaczeniu ‘obecny, dzisiejszy, tegoroczny, współczesny’, i w tym znaczeniu nie jest już dłużej tępione przez większość normodawców (WSPP podaje tylko, że jest nadużywane), podczas gdy inni zżymają się na aktualną Miss Polski, aktualnego mistrza czy aktualne znajdowanie się w jakimś miejscu. Podobnie przysłówek aktualnie bywa używany zamiast teraz, obecnie, dziś, właśnie, w tej chwili, co wzbudza podobne wątpliwości normatywistów. O ile jednak co do tego znaczenia można mieć poprawnościowe wątpliwości, kolejne znaczenie – ‘rzeczywisty’, pojawiające się we współczesnych polskich tekstach jako rażąca kalka semantyczna angielskiego actual, należy zdecydowanie uznać za niepoprawne. WSPP milczy na ten temat.

Ałła

Imienia tego brak w WSPP, a forma celownika i miejscownika Alle może przecież wzbudzać wątpliwości.

armia

WSPP podaje jako poprawną wymowę [armja], w D [armji], nie: [armi], ortograficznie: armii. Rozmija się to całkowicie z rzeczywistością. Pomijając nawet problem wymowy w mianowniku, omówiony szczegółowo w innym miejscu, w dopełniaczu słyszy się powszechnie [armi]. Podobne uproszczenie ma miejsce w niektórych innych wyrazach zakończonych na -mia, -pia, -wia po spółgłosce, takich jak harpia, relikwia, Sylwia, szałwia, Warmia, w związku z czym pisownia -ii rozmija się z wymową. Wymowa bez redukcji ma częściej miejsce w wyrazach mniej znanych czy bardziej erudycyjnych, jak arytmia, entalpia, geotermia, ketmia, oftalmia, partenokarpia, surmia, także w zakończonych na -bia, -fia po spółgłosce: euforbia, mezomorfia. Podobnie w wyrazach zakończonych na -nia po spółgłosce zamiast [-ńja] pojawia się wymowa [-ńa], np. Kalifornia, Narnia, Owernia. Wydaje się, że nie można dłużej ignorować tego zjawiska, i wciąż powoływać się na reguły wymowy ważne sto lat temu.

artykułować

Terminu tego powinno używać się w znaczeniu ‘wymawiać głoski’, użycie w innych znaczeniach wzbudza wątpliwości. WSPP dopuszcza co prawda znaczenie ‘formułować, wyrażać, uzewnętrzniać’, ale jednocześnie przestrzega przed jego nadużywaniem. Niektórzy lingwiści uznają je za niepoprawne.

bajać

Czasownika tego brak w WSPP, tymczasem wątpliwości wzbudza jego forma w czasie teraźniejszym: baje czy baja. Zob. deptać.

biliard

W NSPP nie było w ogóle wyrazów bilion, trylion, kwadrylion itd, a tym bardziej rzadkich biliard, tryliard, kwadryliard. A choć w WSPP wprowadzono hasła bilion, trylion, tryliard, to dziwne, że jest tryliard, a nie ma biliarda. Ponadto tylko przy bilion podano znaczenie, a to ono właśnie, a nie odmiana, jest przyczyną popełnianych błędów językowych. Otóż w Polsce, w przeciwieństwie np. do USA, używamy logicznego i poprawnego etymologicznie systemu, w którym bilion ma dwa razy tyle (łac. bis) zer co milion (2 * 6 = 12), trylion ma trzy razy tyle (łac. tris) zer co milion (3 * 6 = 18) itd. A zatem:

  • miliard to tysiąc milionów, a więc 1 000 000 000,
  • bilion to milion milionów, a więc 1 000 000 000 000,
  • biliard to tysiąc bilionów, a więc 1 000 000 000 000 000,
  • trylion to milion bilionów, a więc 1 000 000 000 000 000 000,
  • tryliard to tysiąc trylionów, a więc 1 000 000 000 000 000 000 000, itd.

Najczęstsze błędy występują, gdy niektórzy niekompetentni tłumacze przekładają amerykański billion na polski bilion. Tymczasem amerykański billion to polski miliard (a nie bilion!), amerykański trillion to polski bilion (a nie trylion!). Ziemia ma 4,6 miliarda lat, a nie 4,6 biliona lat. Wszechświat powstał 12-18 miliardów, a nie bilionów lat temu itd. Zob. też miliard.

bizneswoman

Ten ohydny, eklektyczny konglomerat złożony ze spolszczonego zapożyczenia biznes i części obcej woman WSPP uznaje za poprawny, choć już nie zaleca jak NSPP. Nie przekonuje też do końca pisownia obca businesswoman, choć już tak nie razi jak bizneswoman. Wydaje się, że jedyną godną polecenia formą jest biznesmenka, zaledwie dopuszczona w WSPP.

bliski

Za niepoprawne raczej słusznie uważa się manieryczne wyrażenie w bliskiej odległości, które należy zastępować przez blisko, w małej odległości lub w niewielkiej odległości. Uzasadnione wątpliwości poprawnościowe wzbudza natomiast rząd tego przymiotnika. I tak, bliski w znaczeniu ‘podobny, dający się porównać z czymś’ powinien zdaniem autorów WSPP łączyć się z dopełniaczem: nieuprzejmość bliska chamstwa. Rząd celownikowy ma mieć ten przymiotnik jedynie w znaczeniu ‘serdeczny, drogi’, np. jesteśmy sobie bliscy. Tymczasem rzeczywista sytuacja językowa jest znacznie bardziej skomplikowana.

Zauważmy przede wszystkim, że z dopełniaczem łączy się przysłówek (używany w znaczeniu przyimka) blisko: blisko domu, siedzieli blisko siebie. Rząd dopełniaczowy jest też właściwy dla przymiotnika bliski w znaczeniu dosłownym ‘niedaleki’, np. bliski omdlenia, płaczu, załamania. Jest rzeczą charakterystyczną, że występujące w takich konstrukcjach rzeczowniki są nazwami czynności. Konstrukcje z innymi rzeczownikami wzbudzają poważne wątpliwości poprawnościowe: *stodoła bliska domu, *budynek bliski szkoły (?) – zamiast nich używa się powszechnie przysłówka (przyimka) blisko. Wśród innych przykładów łączliwości z dopełniaczem (nieuprzejmość bliska chamstwa, bliski prawdy) znajdują się też połączenia z abstrakcyjnymi rzeczownikami odprzymiotnikowymi (z nazwami cech) – wówczas znaczeniem przymiotnika jest ‘dający się porównać z czymś, wyglądający prawie jak’.

Z drugiej strony nietrudno wskazać szereg utartych zwrotów, w których bliski łączy się z celownikiem, mimo że nie wyraża znaczenia ‘serdeczny’, ale ‘drogi’, np. bliska moim myślom (tytuł znanej piosenki Disco Polo), bliski memu sercu. W Słowniku frazeologicznym języka polskiego S. Skorupki można znaleźć także inne wypadki, gdy przymiotnik bliski łączy się z celownikiem, np. był mu bliski charakterem, duchem intelektem, skłonnościami. Przecież bliski przybiera tu znaczenie ‘podobny pod względem’, a mimo to wykluczony jest rząd dopełniaczowy! Rząd celownikowy wymagany jest także w znaczeniu ‘niedawny’, np. bliskie nam czasy (SJP pod red. M. Szymczaka), choć przecież to znaczenie jest najbardziej zbliżone do podstawowego ‘niedaleki, nieodległy’.

Wątpliwości normatywne wzbudzają nieomawiane w WSPP wyrażenia, w których bliski przybiera znaczenie ‘podobny, blisko związany’. Niektórzy upierają się tu przy składni dopełniaczowej z uwagi na znaczenie, np. język czeski jest bliski polskiego, dinozaury były bliskie krokodyli. Taka składnia wydaje się jednak nienaturalna, zamiast tego mówi się język czeski jest bliski polskiemu, dinozaury były bliskie krokodylom. Nawet na stronach RJP znajdujemy przykład co najmniej wątpliwy: język teologii bliski jest raczej nurtowi postmodernizmu. Przecież nie chodzi tu wcale o znaczenie ‘serdeczny, drogi’, a mimo to występuje składnia celownikowa.

Wątpliwości wobec słuszności rozstrzygnięć zawartych w WSPP potwierdza w pełni internet: bliski polskiego występuje tylko 3 razy, z czego raz w omawianym tu znaczeniu (kaszubski jest tak bliski polskiego, tutaj), podczas gdy bliski polskiemu występuje 145 razy (np. wasz język łużycki jest bliski polskiemu tutaj). Świadczy to najlepiej, jak bardzo sztuczna (a wobec podanych wyżej przykładów o niekwestionowanej poprawności, pochodzących z innych wiarygodnych źródeł normatywnych, także błędna) jest reguła podana w WSPP.

braknąć

WSPP orzeka, że czasownik ten jest dokonany lub niedokonany. Jest to opinia znacznie bliższa rzeczywistości językowej niż to, co prezentuje prof. Saloni w SGJP. Należy dodatkowo podkreślić, że niedokonane użycie braknąć jest dla bardzo wielu Polaków nieakceptowalne, i to czasem wbrew deklaracji o zmiennym aspekcie tego czasownika (pewnie wyuczonym ze słowników). Jeśli nawet w jakichś częściach Polski mawia się w sklepach braknie ostatnio cukru, to dla większości Polaków jest to absolutnie nie do przyjęcia. Poprawie jest jedynie w sklepach brakuje ostatnio cukru. Czasownik braknąć jest bowiem we współczesnych polskich tekstach dokonany, a braknie cukru jest wypowiedzią odnoszącą się do przyszłości (co się stanie? – braknie).

Historycznie czasownik ten był dokonanym odpowiednikiem brakować. Utworzono też czasownik zabraknąć o tym samym znaczeniu (por. podobną parę siąść – usiąść, bez różnicy znaczenia i aspektu). Zjawiskiem zupełnie lokalnym, ograniczonym tylko do pewnych rejonów Polski, była zmiana aspektu braknąć na niedokonany, który stał się już nie synonimem, ale aspektowym odpowiednikiem zabraknąć. To lokalne zjawisko przedostało się jednak do słowników, stąd i całe zamieszanie. Dobrze, że autorzy WSPP mieli przynajmniej odwagę zaznaczyć, że aspekt dokonany przeważa nad niedokonanym.

centaur

WSPP nakazuje wyraz ten wymawiać dwusylabowo i akcentować [cen-taur], jest jednak wątpliwe, czy taka wymowa jest rozpowszechniona. Na pewno błędny byłby akcent oksytoniczny2 [cen-ta-ur], podany z kwalifikatorem nie. Końcowa grupa spółgłosek, która przy takiej wymowie się pojawia, wymusza wymowę [cen-ta-ur] z regularnym akcentem. W dopełniaczu problem znika: [cen-tau-ra], podobnie w innych formach przypadkowych. Zob. też dinozaur, hydraulik, laur.

Chylonia

Poprawnie podano DCMs Chyloni (por. błąd w SGJP), nie zwrócono jednak uwagi na wymowę [chylońa], nie: [chylońja].

deptać

Wiele czasowników o odmianie ~ać, ~ę, ~esz (IX grupa koniugacyjna) przechodzi do odmiany bardziej regularnej, tj. ~ać, ~am, ~asz (I grupa). Trudno zgadnąć, według jakiego klucza część form uzyskała akceptację (babra się, papla, szczebiota, śwista – obok babrze się, paple, szczebiocze i szczebioce, świszcze), podczas gdy inne, jak się niejednokrotnie wydaje, równie częste, wciąż nie są akceptowane. Między innymi częste są dziś depta uznano w WSPP za niepoprawne (dopuszcza się tylko depcze obok całkiem książkowego depce). Zob. bajać, dreptać, gwizdać, karać, krajać, łajać, łgać, mamlać, orać, paprać, płukać, ssać, szeptać, świstać, żebrać.

dinozaur

WSPP nakazuje wyraz ten wymawiać trzysylabowo i akcentować [di-no-zaur], jest jednak nie wiadome, na ile taka wymowa jest rzeczywiście rozpowszechniona. Końcowa grupa spółgłosek, która przy takiej wymowie się pojawia, wymusza wymowę [di-no-za-ur] z regularnym akcentem. W dopełniaczu problem znika: [di-no-zau-ra], podobnie w innych formach przypadkowych.

Wymowa „błędna” [di-no-za-ur] jest na tyle powszechna, że weszła do poezji. Oto fragment wiersza w tłum. A. Jaworskiego (całość zamieszczono m.in. na witrynie dinoparku w Kołacinku), w którym wymowa nie pozostawia wątpliwości. Pogrubiono samogłoski, na które pada akcent przy wersyfikacji.

Patrzcie, oto dinozaur,
co prehistoryczny laur
zdobył nie za wzrost wspaniały,
lecz intelekt doskonały.

Zob. też centaur, hydraulik, laur.

dokładnie

Wyraz ten jest ostatnio używany w sposób manieryczny w znaczeniu właśnie, ależ tak. Autorzy WSPP przyznali tej kalce (z angielskiego exactly) status poprawnego, choć niezalecanego elementu języka. Wielu użytkowników języka wyraz ten jednak drażni do tego stopnia, że wystawiają niepochlebne opinie na temat już nie tylko kompetencji językowych, ale wręcz inteligencji osób go używających. Naturalnie w znaczeniu ‘starannie, skrupulatnie, precyzyjnie, ściśle, gruntownie’ wyraz ten jest całkowicie poprawny.

dreptać

W WSPP zaakceptowano tylko formę drepcze, obok książkowej drepce, natomiast niepoprawne ma być drepta. Zob. deptać.

dubler

Hasła tego w WSPP brak, a przecież może ono wzbudzać wątpliwości co do wymowy.

Dublin

WSPP podaje: [wym. Dublin, rzad. Dablin]. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Niezależnie od oceny normatywnej tego zjawiska niemal wszyscy Polacy wymawiają dziś [dablin], a autorzy WSPP zdają się tego faktu nie dostrzegać. Ciekawe, że przy haśle dubbing podano poprawnie, że wymowa [dubiŋk] jest przestarzała, i obecnie wyraz ten wymawia się [dabiŋk].

frunąć

WSPP opisuje czasownik frunąć jako wyłącznie dokonany. I znów, kłóci się to z uzusem. Niewątpliwie dokonane użycie wciąż jeszcze występuje w polskich tekstach, zwłaszcza w języku książkowym lub wyszukanym (np. ptak frunął mu przed oczami), ale normalnie w funkcji czasowników dokonanych używa się wyłącznie form z przedrostkami o bardziej precyzyjnym znaczeniu (pofrunąć, przefrunąć, sfrunąć itd.). Natomiast frunąć jest współcześnie rzadko używane, ma głównie znaczenie niedokonane i jest synonimem słowa lecieć, używanym w odniesieniu do ptaków i owadów.

Warto zauważyć, że forma i znaczenie frunąć zbliżają go do innych czasowników, wraz z którymi tworzy dobrze wyodrębnioną grupę. Należą do niej: biec / biegnąć, frunąć, iść, jechać, lecieć, leźć, nieść, płynąć, wieść, wieźć. Czasowniki te charakteryzuje kilka wspólnych cech. Przede wszystkim, wszystkie są niedokonane i oznaczają ruch odbywający się w określonym kierunku (do każdego z nich można dołączyć pytanie dokąd?). Ich dokonane odpowiedniki tworzone są przy pomocy przedrostka po~ (pobiec / pobiegnąć, pofrunąć, pójść, pojechać, polecieć, poleźć, ponieść, popłynąć, powieść, powieźć) i często (choć nie zawsze) oznaczają nie zakończenie, ale rozpoczęcie czynności (np. z informacji, że ktoś poszedł wnioskujemy, że jest w ruchu), czasami jednocześnie rozpoczęcie i zakończenie (pojechał do kuzyna może oznaczać nie tylko, że rozpoczął podróż, ale również, że ją już zakończył). Tylko rozpoczęcie stanu oznajmiają czasowniki oznaczające uczucia (pokochać oznacza zacząć kochać, podobnie polubić oznacza zacząć lubić), podczas gdy w większości innych przypadków czasownik dokonany oznacza tylko zakończenie czynności (np. przeczytać oznacza zakończyć czytanie).

Kolejną cechą wspólną wymienionych 10 czasowników ruchu jest to, że istnieją odpowiadające im inne formy niedokonane wyrażające ruch bezkierunkowy (są to odpowiednio: biegać, fruwać, chodzić, jeździć, latać, łazić, nosić, pływać, wodzić, wozić). Mogą wyrażać również ruch ukierunkowany, ale odbywający się wielokrotnie (np. chodzić do szkoły). Nie mają one właściwych odpowiedników dokonanych, choć regularnie tworzy się od nich formy dokonane wyrażające ruch bezkierunkowy, odbywający się przez pewien czas (pobiegać, pofruwać, pochodzić, pojeździć, polatać, połazić, ponosić, popływać, powodzić, powozić). Wielokrotny ruch nieukierunkowany wyraża dodatkowo rzadko używany czasownik chadzać (np. godzinami chadzał bez celu po okolicy; do niedawna istniało także naszać).

Autorzy WSPP wszystko to bagatelizują, lub w ogóle się nad tym problemem nie zastanawiali.

Galicja

Nazwę krainy w Hiszpanii autorzy WSPP każą pisać Galicia, mimo że wcześniej istniał inny zwyczaj. Z języka galicyjskiego zrobiono też (wciąż wbrew tradycji) język galisyjski.

gwizdać

W WSPP zaakceptowano tylko formę gwiżdże, natomiast niepoprawne ma być gwizda. Zob. deptać.

harpia

Nie dla każdego jest oczywiste, że w DCMs wyraz ten przyjmuje postać harpii, nie dla każdego jest też jasna wymowa tej formy, por. armia. Tymczasem w WSPP wyrazu tego brak.

hybryda

Zdaniem autorów WSPP termin hybryda używany jest tylko w językoznawstwie (wyraz powstały z cząstek należących do różnych języków), natomiast organizm mieszańcowy to hybryd. Tymczasem w obu tych znaczeniach szerzy się jedno wspólne określenie: hybryda.

hydraulik

WSPP zaleca wymowę [hy-drau-lik], ale dopuszcza także (jako potoczną) wymowę [hy-dra-u-lik], która w rzeczywistości jest bardzo rozpowszechniona, i innej praktycznie w ogóle się nie spotyka. Wobec tego dziwi zachowawcze stanowisko autorów prezentowane w hasłach centaur, dinozaur, laur. Być może jest ono podyktowane brakiem wymiany zgłoskotwórczej i niezgłoskotwórczej odmiany [u] w wyrazie hydraulik, przy obecności takiej wymiany w wyrazach centaur, dinozaur, laur.

image

Przy tym haśle umieszczono komentarz normatywny: Wymowa imidż a. ymydż jest pretensjonalna. Uwaga taka jest mętna i nie przesądza o poprawności względnie niepoprawności. Przede wszystkim jednak pominięto najczęstszy chyba wariant [imydż]. W przekonaniu autora tego tekstu nie ma podstaw, by zarzucać tradycyjną wymowę „imaż”, a nawet należałoby tak właśnie ten wyraz zapisywać, a zatem wymowa [imidż], [ymydż] czy [imydż] powinna być jednoznacznie zakwalifikowana jako błędna.

jak by nie było

Wydawnictwa normatywne uważają za niepoprawne postacie jak by nie było, jak by nie zrobił, jak by mu nie tłumaczyć, jak by się nie starał i nakazują stosować tylko postać twierdzącą czasownika, np. jakkolwiek by było, jakkolwiek by zrobił, jakkolwiek by mu tłumaczyć, jakkolwiek by się starał. O ile jak niebądź (przykład z WSPP: rób jak niebądź, byleśmy potem nie mieli kłopotów) rzeczywiście razi i wymaga zastąpienia przez jakkolwiek (albo jak chcesz), o tyle jednak wyrażenia jak by nie było są tak powszechne, że należałoby się zastanowić nad sensem dalszej walki z nimi.

Przeszkodą w stosowaniu formy jakkolwiek by było, jedynej dopuszczonej w WSPP, jest użycie jakkolwiek, które jest książkowe i brzmi sztucznie w mowie codziennej. W języku codziennym lepiej więc używać wyrażenia w każdym razie lub nieco już dziś rzadszego bądź co bądź (WSPP w tej sprawie milczy, nie milczą jednak autorzy SWK).

kakao

WSPP uważa odmienne formy D kakaa, C kakau, N kakaem, lm M kakaa za „dopuszczalne w bardzo swobodnej polszczyźnie”. Ocena taka dowodzi, że język nasz posługuje się więcej niż dwiema normami, i że wbrew deklaracjom rozsianym po wstępie i po artykułach problemowych WSPP oprócz normy wzorcowej i użytkowej jest jeszcze przynajmniej norma bardzo swobodnej polszczyzny. Nade wszystko okazuje się ona jednak mało adekwatna do rzeczywistości: odmienne formy wyrazu kakao słyszy się w normalnej polszczyźnie powszechnie, a więc nie tylko w języku bardzo swobodnym. Wyrażenie ciasto z kakao wydaje się wręcz nienaturalne i niezrozumiałe (zrobiono je z kakaa czy też jedynie posypano kakaem?).

Poza tym WSPP nie podaje w ogóle formy miejscownika. Czyżby rozumieć należało, że dopuszczalna jest w tym wypadku tylko forma nieodmienna? Niestety nie napisano tego wprost. Nie odniesiono się też w żaden sposób do powszechnie słyszanej formie miejscownika kakale. Właśnie ta forma, z nieetymologicznym -l-, stała się podstawą do utworzenia zdrobnienia kakałko, notowanego w WSPP.

Z podobnych wyrazów dopuszczono odmianę rzeczownika rodeo, ale już nie wideo.

Kalifornia

W wielu wyrazach zakończonych na -nia po spółgłosce zamiast historycznie poprawnej wymowy [-ńja] pojawia się [-ńa]. Wydaje się, że nie można dłużej ignorować tego zjawiska, i wciąż powoływać się na reguły wymowy ważne sto lat temu. WSPP podaje co prawda kalumnia [wym. kalumńja a. kalumnia] (tj. [kalumńa]), ale tylko [kaliforńja], i uznaje wprost [kaliforńa] za błąd. Różnica jest szczególnie rażąca w dopełniaczu: kalumnii, choć [kalumńi] (według WSPP także [kalumńji]). Analogicznie Kalifornii jest dziś niezgodne z wymową [kaliforńi], czemu WSPP wprost zaprzecza. Zob. też Narnia, Owernia.

Podobne uproszczenie ma miejsce w niektórych wyrazach zakończonych na -mia, -pia, -wia po spółgłosce, takich jak armia, harpia, relikwia, Sylwia, szałwia, Warmia.

karać

W WSPP zaakceptowano tylko formę karze, natomiast niepoprawne ma być kara. Zob. deptać.

karioka

Nazwę tego południowoamerykańskiego tańca autorzy WSPP zalecają pisać carioca lub carioka, co jest przedziwnym konglomeratem swojskiej i obcej pisowni. Pomijając fakt, że powinno promować się pisownię spolszczoną karioka (uwzględnioną w WSPP, choć z odesłaniem do carioca), forma carioka powinna być w ogóle niedopuszczalna.

kemping

Taka forma ortograficzna stawiana jest na pierwszym miejscu przed camping, co należy uznać za chwalebne. Wątpliwości wzbudza jedynie uznanie alternatywnej wymowy [kampiŋk] za niepoprawną, podczas gdy jest ona dość częsta wśród Polaków. Konsekwentnie wymowie takiej powinna towarzyszyć ortografia kamping, nieuznawana przez słownikarzy, choć obecna w polskich tekstach.

klaun

Autorzy WSPP wolą ortograficzną hybrydę klown, i to przed formą z ortografią oryginalną: clown. Trudno zaakceptować takie stanowisko.

krajać

W WSPP zaakceptowano tylko formę kraje, natomiast niepoprawne ma być kraja. Problem ten zdaje się tracić na znaczeniu, gdyż krajać wypierane jest przez kroić, zwłaszcza w znaczeniu jednokrotnym. Zob. deptać.

laur

WSPP nakazuje wyraz ten wymawiać jednosylabowo [laur], jest jednak wątpliwe, czy taka wymowa jest rozpowszechniona. Końcowa grupa spółgłosek, która przy takiej wymowie się pojawia, wymusza wymowę [la-ur]. W dopełniaczu problem znika: [lau-ru], podobnie w innych formach przypadkowych. Zob. też centaur, dinozaur, hydraulik.

Lew

Zalecenia w WSPP dotyczące odmiany imienia Lew nie są w praktyce językowej przestrzegane. Otóż autorzy WSPP stwierdzają, że imię to w celowniku ma postać Lwowi (w opozycji do celownika lwu pochodzącego od rzeczownika pospolitego lew). Komentarze medialne dotyczące tzw. afery Rywina pokazały jednak wyraźnie, że słownikowe zalecenie kłóci się z praktyką językową. Wszyscy – spikerzy, komentatorzy prasowi, członkowie sejmowej komisji – używają jedynie formy Lwu Rywinowi, a nie Lwowi Rywinowi. Nie można chyba zarzucić wszystkim tym osobom, w tym szanownym posłom na Sejm RP, że używają niepoprawnego języka. Kto wobec tego mówi poprawnie? Stosowną informację w Słowniku należałoby zatem zmienić.

ludzie

W komentarzu do tego hasła autorzy WSPP bezzasadnie piętnują wyrażenie dwaj ludzie. Jest to ocena zarówno szokująca, jak i bezzasadna. Dostrzegają to także autorzy SWK (hasło dwaj, trzej, czterej, str. 84) i podają nawet przykład tytułu filmu Polańskiego: Dwaj ludzie z szafą.

Według WSPP poprawne jest tylko dwóch ludzi, a i to tylko wtedy, gdy mowa wyłącznie o mężczyznach (w przeciwnym wypadku: dwoje ludzi). O ile z tym ograniczeniem można się zgodzić (rzeczowniki oznaczające grupy złożone z przedstawicieli obu płci wymagają liczebników zbiorowych), to już negacja poprawności wyrażenia dwaj ludzie jest bezzasadna, gdyż forma ze składnią dopełniaczową zawsze może zostać zastąpiona przez formę ze składnią mianownikową.

Inaczej mówiąc, jeśli poprawne jest dwóch + D, to poprawne jest zawsze także dwaj + M, np. dwóch braci = dwaj bracia, dwóch przyjaciół = dwaj przyjaciele, dwóch studentów = dwaj studenci. Co więcej, w sytuacji, gdy używamy liczebnika zbiorowego dwoje, nie można w zasadzie użyć ani dwóch + D, ani dwaj + M; dwoje studentów rozumiane jest dziś jako studentka i student, co wyklucza formę dwóch studentów czy dwaj studenci. Stara norma pozwalała mówić dwoje studentów również o dwóch mężczyznach, np. o bliskich kolegach (tak samo mówiono dwoje braci), jednak dziś zwyczaj ten właściwie zanikł. Zamienność dwóch + D na dwaj + M jest więc dziś dokładna i działa w obie strony, a identyczna zasada dotyczy także form trzech / trzej i czterech / czterej. Nie ma potrzeby, by nakładać dziwne restrykcje akurat na połączenia dwaj, trzej, czterej z rzeczownikiem ludzie. Być może są one wynikiem niedopatrzenia autorów powielanego w kolejnych edycjach słownika.

łajać

W WSPP zaakceptowano tylko formę łaje, natomiast niepoprawne ma być łaja. Zob. deptać.

łgać

W WSPP zaakceptowano tylko formę łże, natomiast niepoprawne ma być łga. W pierwszej osobie dopuszczono tylko łżę, ale nie nowsze łgam ani nie całkiem już archaiczne łgę. Zob. deptać.

mamlać

W WSPP zaakceptowano tylko formę mamle. Niepoprawne ma być mamla – z niejasnego powodu dopuszczono jednak mamlaj. Dostrzeżono też alternatywny bezokolicznik mamleć. Zob. deptać.

mieć miejsce

Zwrot używany nagminnie w pewnych stylach języka zamiast nastąpić, odbyć się, przeprowadzić, rozegrać, stoczyć (np. bitwę), wydarzyć się, zdarzyć się. WSPP zwrot ten dopuszcza, choć podkreśla jego nadużywanie. Część językoznawców widzi tu jednak błąd językowy.

miliard

W artykule hasłowym podano przykłady skomplikowanych zasad składni tego liczebnika. Warto najpierw przytoczyć te niewzbudzające kontrowersji:

  • w lp liczebnik ten wymaga orzeczenia w lp, w rodz. nijakim: Miliard zapałek leżało w fabryce. Miliard ludzi żyło na ziemi.
  • rodzaj męski jest dopuszczalny, gdy obok liczebnika występuje przydawka: Cały miliard ludzi żył na Ziemi.
  • rodzaj męski (obok nijakiego) jest dozwolony, gdy liczebnik występuje po orzeczeniu: Żyło (żył) miliard ludzi na Ziemi.
  • orzeczenie w lm. jest dopuszczalne obok lp., gdy występuje mnożnik dwa, trzy, cztery: Cztery miliardy ludzi żyły na Ziemi.

Kontrowersyjne przykłady, które autorowi tego tekstu wydają się mniej poprawne lub wręcz nie do zaakceptowania, to:

  • Cały miliard ludzi żyło na Ziemi. (W WSPP forma żyło podana jest w nawiasie obok żył.)
  • Cztery miliardy ludzi żyło na Ziemi. (W WSPP forma żyło podana jest przed żyły.)
  • W ciemności migotało miliardy iskier. (W WSPP forma migotało podana jest przed migotały.)

Zob. też biliard.

milion

Podane w artykule zasady składni wzbudzają podobne zastrzeżenia jak w wypadku miliard.

mleć, mielić

Czasownik mleć jest podobny w odmianie do pleć, choć lepiej zachowany. WSPP uznaje odmianę mleć, mielę, mielesz, mełł, mielony za wzorcową, natomiast mielić, mielę, mielisz, mielił, mielony za potoczną (a więc też za poprawną). Analiza języka współczesnego wykazuje jednak, że użycie znacznie się różni od podanego w Słowniku. Mianowicie formy uznane za wzorcowe zanikają i należałoby je uznać już za warunkowo dopuszczalne archaizmy językowe. Zwłaszcza szczególnie dziwacznie dla wielu użytkowników polszczyzny wygląda czas przeszły mełł, mełli (z nienormalnym następstwem ł-l). Dziś najczęściej miele to jeszcze tylko cielę ogonem, a pieprz się już tylko mieli, a nie miele. Z drugiej strony, pod Krakowem można jeszcze spotkać się ze zmełtą kawą, choć ta forma jest już uważana za niepoprawną.

Narnia

W WSPP wyrazu tego brak, a przecież nie dla każdego jest oczywiste, że w DCMs przyjmuje on postać Narnii, nie dla każdego jest też jasna wymowa tej formy, por. Kalifornia.

około

Dawna norma (prezentowana jeszcze w NSPP) zabraniała łączenia wyrazu około z przyimkami i nakazywała zastępować np. za około pięć minut przez mniej więcej za pięć minut (z partykułą mniej więcej obowiązkowo przed przyimkiem za). W WSPP przepisano to zalecenie bez zmian.

Jednak tuż poniżej dopisano drugi punkt, w którym udzielono zaleceń sprzecznych z treścią punktu pierwszego. Za poprawne uznano bowiem zdanie Można tam dojechać w około dwie godziny, w którym około uznano nie za przyimek, lecz za partykułę.

W tym drugim punkcie WSPP nie piętnuje już umieszczenia partykuły między przyimkiem a rzeczownikiem: w żywej mowie częstsze i bardziej naturalne są przecież wyrażenia typu za mniej więcej pięć minut od mniej więcej za pięć minut (czego jednak w punkcie pierwszym nie zauważono). A jak zauważają autorzy SWK (str. 223), pozycja partykuły po przyimku jest czasem obowiązkowa: Na przeszło dziesięć tysięcy miejsc zgłosiło się tylko czterystu kandydatów.

Jaka jest różnica między za około pięć minut a w około dwie godziny? Pod względem formy oczywiście żadna, oba wyrażenia są też odczuwane jako poprawne, a sprzeczne zalecenia w WSPP to wynik bezmyślności autora hasła, a nie świadomej i przemyślanej koncepcji. Por. ponad.

orać

W WSPP zaakceptowano tylko formę orze, natomiast niepoprawne ma być ora. W trybie rozkazującym jedyną akceptowaną przez WSPP formą jest orz, podczas gdy starsze órz i nowsze oraj uznano za niepoprawne. Zob. deptać.

Owernia

WSPP podaje wymowę [Owerńja], nie [Owerńa], D Owernii [Owerńji], nie: [Owerńi]. Rozstrzygnięcie takie wydaje się wątpliwe. Z tego samego francuskiego źródłosłowu pochodzi Alwernia, nazwa miejscowości pod Krakowem. Tu jednak mamy pisownię Alwerni sugerującą wymowę [alwerńa], [alwerńi]. WSPP o tym niestety milczy. Zob. Kalifornia.

paprać

Czasownika tego brak w WSPP, tymczasem wątpliwości wzbudza jego forma w czasie teraźniejszym: paprze czy papra. Zob. deptać.

pleć, pielić, plewić

Czasownik ten jest podobny w odmianie do mleć, i sprawia jeszcze więcej problemów. WSPP uznaje za wzorcową odmianę pleć, pielę, pielesz, pełł, pielony (niegdysiejszy imiesłów bierny pełty uznawany jest już za niepoprawny), natomiast za potoczną (a więc też za poprawną) pielić, pielę, pielisz, pielił, pielony. Uznaje się także poprawność plewić, plewię, plewisz, plewił, plewiony, lecz jedynie jako regionalizmu.

Część językoznawców (m.in. prof. Miodek) domaga się równouprawnienia wszystkich trzech postaci. Należałoby jednak pójść jeszcze dalej, bowiem formy pleć, pełł są dziś już kompletnie nieużywane – autor tego tekstu dowiedział się o nich z książek, gdyż nikt w jego rodzinie ich nie znał. Ludzie pytani o czasownik pleć poprawiają go na pleść i stwierdzają, że indagujący plecie głupstwa twierdząc, jakoby było to słowo języka polskiego. Ów niezrozumiały dla części Polaków czasownik należy więc uznać w najlepszym wypadku za przestarzały, o ile nie wręcz błędny (podzieliłby więc los imiesłowu pełty).

Nie można się też absolutnie zgodzić, że plewić jest małopolską formą regionalną. Ankiety wykazują, że plewić znane jest osobom pochodzącym z Wilna, Kalisza, Płocka, Suwałk, Łodzi, Bydgoszczy, podczas gdy pielić znane jest osobom pochodzącym z Krakowa (!), Buska, Przemyśla, Gogolina, Katowic, Żywca, Lwowa (według: J. Miodek 1992, str. 145), co całkowicie obala tezę o regionalnym, małopolskim charakterze formy plewić (to raczej pielić jest małopolskim regionalizmem!). Użycie pielić (nie mówiąc już o pleć!) na terenach, gdzie wyraz ten jest nieużywany, grozi niezrozumieniem wypowiedzi, z czego chyba nie zdają sobie sprawy autorzy WSPP i innych wydawnictw poprawnościowych. Wielu Polakom pielik kojarzy się bardziej z pielęgnacją niż z pieleniem, którego to słowa po prostu nie znają. Z drugiej strony czasownik plewić jest chyba znany – pośrednio lub bezpośrednio – wszystkim (lub niemal wszystkim) – dlatego ta właśnie forma powinna zostać uznana za najbardziej poprawną.

Wyraz plewić ma w języku polskim długą tradycję: występował już u Potockiego (ogród, ale nie plewiony, za: op.cit.). W. Boryś 2005, str. 440, podaje, że plewić udokumentowane jest od wieku XVI, a w postaciach z przedrostkiem od XV. Natomiast pielić jest formą najmłodszą.

płukać

W WSPP zaakceptowano tylko formę płucze, natomiast niepoprawne ma być płuka. Zob. deptać.

podlec ‘człowiek podły’

WSPP dopuszcza tylko odmianę podlec, podleca, podlecowi, …., niesłusznie ganiąc formy podlca, podlcowi, …, zgodne z systemem i tu i ówdzie używane, mimo że trudne fonetycznie.

ponad

Według starej normy ponad jest wyłącznie przyimkiem, z czego wynika m.in. to, że rządzi określonym przypadkiem (biernikiem lub narzędnikiem) i nie może łączyć się z innymi przyimkami.

W związku z tym niepoprawne są jakoby zdania (i nie wiadomo, jak ten sam sens wyrazić innymi środkami):

  • włada ponad dziesięcioma językami,
  • wrócił za ponad dwie godziny,
  • pomylił się o ponad dwa miliony,
  • z ponad stu dwudziestu kandydatek do konkursu Miss Polonia tylko dziesięć przeszło do finału (przykład z WSO),
  • stał w ponad kilometrowej kolejce (lub: stał w ponadkilometrowej kolejce, z pisownią łączną; przykład z SWK).

Stara norma jednak nie jest już dziś przestrzegana, ponad bywa nie tylko przyimkiem, ale i partykułą, a wyrażenie typu podobnego jak podane wyżej trafiają się w rzeczywistości dość często. Analogiczny problem stwarza około. Niestety, autorzy WSPP zapomnieli się nim zająć i nie wypowiadają się na temat statusu ponad jako partykuły. Więcej na ten temat piszą autorzy SWK (str. 222-223 i 250-251).

potrafić

Zdaniem autorów WSPP czasownik ten jest dokonany lub niedokonany. Za błędne uważa się formy analityczne czasu przyszłego: będę potrafił, będę potrafiła, a także imiesłowy: potrafiący, potrafiwszy. Analiza nie tylko internetu, ale i polskich tekstów drukowanych pokazuje jednak całkowitą nietrafność takiego osądu. Czasownik ten jest dziś praktycznie wyłącznie niedokonany, a formy potrafiąc, potrafiący, będzie potrafił są powszechne.

Test wyszukiwarką Google przyniósł następujące efekty:

  • wpisanie hasła potrafię, potrafisz, … zwraca setki tysięcy przykładów; wśród kilkuset pierwszych nie udaje się znaleźć ani jednego przykładu ze znaczeniem dokonanym (czyli ze znaczeniem czasu przyszłego prostego),
  • nie udaje się znaleźć żadnych przykładów sugerujących użycie dokonane, w rodzaju jutro potrafi, w przyszłości potrafi, itd.
  • okazuje się, że czas przyszły niedokonany będę potrafił, będę potrafić jest natomiast powszechnie używany: odszukano łącznie 4308 przykładów,
  • używa się również imiesłowów: potrafiący – 3230 przykładów, potrafiąc – 1070 przykładów,
  • w szczątkowym użyciu bywa wreszcie imiesłów uprzedni potrafiwszy – 8 przykładów.

Konkludując, należy stwierdzić, że potrafić jest dziś, przynajmniej w internecie, właściwie wyłącznie czasownikiem niedokonanym. Wbrew zaleceniom autorów WSPP masowo używa się form analitycznych czasu przyszłego (będę potrafił), a także imiesłowów tworzonych jedynie przez czasowniki niedokonane (potrafiący, potrafiąc). Użycie dokonane stoi dziś wyraźnie na marginesie uzusu i jest już przestarzałe. Być może (tak sugerują obserwacje) sprowadza się jedynie do reliktowego potrafiwszy.

W artykule hasłowym przytoczono też zdanie Nie martw się, kiedyś potrafisz to zrobić. Jego poprawność jest nie do zaakceptowania dla bardzo wielu Polaków, w tym dla autora tego tekstu. Zamiast tego powiedziano by Nie martw się, kiedyś będziesz potrafił to zrobić. WSPP zdanie takie gani, wbrew praktyce językowej.

Na przypisaniu temu czasownikowi aspektu dokonanego zaciążył prawdopodobnie autorytet prof. Miodka, który w tym punkcie wyraża opinię zupełnie odbiegającą od zwyczaju językowego. Uważa on również, że skoro czasownik ten utworzono od trafić przez dodanie przedrostka (po-), musi on być dokonany. Opinia taka nie uwzględnia dwóch ważnych okoliczności. Po pierwsze podstawą słowotwórczą (trafić) jest czasownik dokonany, więc wszelkie analogie do zewnętrznie podobnych par czasowników różniących się aspektem (np. patrzeć – popatrzeć) są chybione. Po drugie różnica znaczeniowa między trafić a potrafić jest na tyle duża, że czasowniki te są dziś związane słowotwórczo tylko w aspekcie diachronicznym, historycznym – współcześnie więź ta nie jest odczuwana.

póki co

Wyrażenie uznawane jest w WSPP za błąd językowy, którego źródłem jest język rosyjski (пока что). Zwykle można je zastąpić przez chwilowo, jak dotąd, jeszcze (nie), na razie, teraz, tymczasem. Z jednej strony, niewątpliwie nagminne używanie tego rusycyzmu jest przejawem zubożenia języka. Z drugiej jednak strony, dziwić może, dlaczego równie manieryczne dokładnie uznano w WSPP za poprawne (choć niezalecane), podczas gdy póki co ma wciąż status wyrażenie niepoprawnego (autorzy SWK nie są już tak krytyczni).

prażyć

WSPP podaje tylko regionalne, wschodnie i kresowe znaczenie tego czasownika: ‘gotować’. Zupełnie pominięto znaczenie ogólnopolskie ‘przypiekać’, co mogłoby sugerować, że znaczenie takie nie występuje w języku polskim lub że należy go unikać.

pytać się

Za wzorcowe uchodzi jedynie pytać, formę pytać się określono w WSPP jako regionalizm. Wydaje się jednak, że postać taka jest używana w całym kraju, a więc nie jest wcale regionalna.

Ciekawa jest też składnia tego czasownika. Zgodnie z podanymi regułami za wzorcową uchodzi konstrukcja z biernikiem Jaś pyta mamę, jednak w praktyce spotyka się także konstrukcję z dopełniaczem Jaś pyta mamy, którą uznano za dopuszczalną. Użycie partykuły zwrotnej się wyklucza w ogóle biernik, a więc możliwe jest tylko Jaś pyta się mamy, a nigdy *Jaś pyta się mamę.

Na uwagę zasługuje jednak trzecia spotykana konstrukcja składniowa, która wydaje się również znana w całym kraju, a na której temat WSPP milczy: Jaś spytał mi się, która godzina. Użycie celownika mi jest tutaj niezwykłe i całkowicie wyjątkowe, jako że nie można zbudować podobnej konstrukcji z innym wyrazem, z wyjątkiem zaimka 2 osoby liczby pojedynczej ci (np. o co ci się pytał profesor na egzaminie). Można by mniemać, że formy tego rodzaju powstały niedawno jako odstępstwo od normy, jednak konstrukcja pyta mi się o coś używana była przynajmniej już w wieku XIX.

Rejkiawik

W WSPP próżno szukać takiej formy ortograficznej, choć była ona zalecana w NSPP i choć dopuszcza ją WSO. Nie wiadomo czy jedyna podana forma, Reykjavik, jest wyrazem chęci likwidacji spolszczeń nazw geograficznych czy jakiegoś dziwnego przeoczenia autorów.

relikwia

WSPP podaje jako poprawną wymowę D [relikfji], nie: [relikfi] (ortograficznie: relikwii). Rozmija się to z rzeczywistością, por. armia.

rodeo

WSPP dopuszcza D rodea, lm M rodea, jednak nie wspomina o innych formach przypadkowych, por. kakao, wideo.

rugbysta

Skoro dla wyrazu hobby przyjęto za poprawny derywat hobbysta, zaś dla wyrazy lobbylobbysta, również dla rugby należałoby chyba przyjąć rugbysta, a nie rugbista, jak chcą autorzy WSPP. Zupełnie inną sprawą jest, że skoro większość wymawia wyraz podstawowy jako [ragby], co WSPP słusznie odnotowuje, należałoby dopuścić oboczną pisownię ragby i w konsekwencji również ragbysta.

se

Nieakcentowanej formy celownika zaimka zwrotnego (odpowiednika akcentowanego sobie) boją się różni autorzy do tego stopnia, że nie raczą jej w ogóle umieścić w swoich słownikach, jakby wcale nie istniała. Dotyczy to także WSPP. Oczywiście jest to wyłącznie forma potoczna, charakterystyczna tylko dla języka bardzo swobodnego, póki co zakazana w języku książkowym (ale za parę lat – kto wie), niemniej jednak doskonale znana Polakom i używana przez olbrzymią większość z nich. Dziwi przy tym, że np. równie potoczna forma kakałko znalazła miejsce w WSPP (mimo że jest derywacyjnie niepoprawna).

O istnieniu formy se świadczą nawet tytuły popularnych niegdyś piosenek w rodzaju Daj se luz. Nie powinno się jej więc dłużej ignorować ani potępiać, choć trzeba określić granice jej zastosowania. Trudno uznać ją za błąd również z tego powodu, że jest wyrazem naturalnego rozwoju języka – se pozostaje w takim samym stosunku do sobie, jak mi, ci do mnie, tobie. Zżymanie się na tę formę bierze się zaś jedynie stąd, że nie ma ona za sobą tak długiej tradycji, jak mi, ci. Prasłowiańska nieakcentowana forma celownika si wyszła z użycia przed setkami lat i nic jej już nie przywróci, współczesne se (powstałe z uproszczenia sobie wskutek częstości użycia) przejęło jej funkcję.

Uwaga: forma se jest wymieniona na str. 121 Gramatyki języka polskiego autorstwa H. Wróbla (zob. literatura), ocenianej bardzo wysoko przez innych językoznawców. Dobra wiadomość dla uczniów, zła dla polonistów – formy tej nie można już traktować jako niepoprawnej!

silikon

Zgodne z uzusem jest zrównanie w prawach postaci silikon i sylikon, ze wskazaniem na tę pierwszą. Wątpliwości wzbudza jedynie podana definicja: «syntetyczny związek chemiczny». W rzeczywistości silikony są tworzywami o ściśle określonej naturze chemicznej, mianowicie opartymi na oligosiloksanach lub polisiloksanach (polimerach z naprzemiennie ułożonymi atomami krzemu i tlenu). Stosowanie określenia silikonowy wobec płytek zbudowanych z monokrystalicznego krzemu (poprawnie: płytki krzemowe) jest nieakceptowalną kalką z angielskiego i powinno zostać napiętnowane w słowniku poprawnościowym, tymczasem WSPP na ten temat milczy.

słać, ścielić

Druga z podanych form uznawana jest w WSPP za regionalizm. jest jednak znana i akceptowana w całym kraju, a w pewnych okolicach (m.in. w Warszawie), jak wykazują badania, wyparła formę starszą (na południu odwrotnie, to słać jest używane znacznie częściej). Należałoby optować za pełnym równouprawnieniem obu postaci.

ssać

W WSPP zaakceptowano tylko formy ssę, ssie, ssą, natomiast niepoprawne mają być ssam, ssa, ssają. Zob. deptać.

standard

Słownik poprawnej polszczyzny pod red. Doroszewskiego dopuszczał przymiotnik standartowy, choć jedynie rzeczownik standard. Przeciwko takiemu rozwiązaniu protestował m.in. prof. Miodek, jednak nie wzbudza entuzjazmu zaproponowane przez niego rozwiązanie, które weszło do NSPP i WSPP. Mianowicie z polskiego leksykonu wykreślono standartowy, pozostawiając tylko standardowy. Tymczasem w użyciu są obie postacie, i nie powinno być to ignorowane. Co więcej, obok postaci standard używa się często również standart. Oczywiście obie postacie odróżnialne są tylko w przypadkach zależnych. A zatem słyszy się powszechnie standartu, o standarcie, standarty, standartów obok standardu, o standardzie, standardy, standardów. Z uwagi na wysoką częstotliwość tych pierwszych nie sposób zgodzić się z ich negatywną oceną dokonaną przez autorów WSPP.

Sylwia

WSPP podaje jako poprawną wymowę [Sylwja], D [Sylwji], nie: [Sylwi] (ortograficznie: Sylwii). Por. armia.

szałwia

WSPP podaje jako poprawną wymowę [szałwja], D [szałwji], nie: [szałwi] (ortograficznie: szałwii). Por. armia.

szeptać

W WSPP zaakceptowano tylko formę szepcze, obok książkowego szepce, natomiast niepoprawne ma być szepta. Zob. deptać.

szewrolet

WSPP nie zna tej spolszczonej formy i promuje pisownię chevrolet, mimo innego stanowiska WSO.

świstać

Wiele czasowników o odmianie ~ać, ~ę, ~esz (IX grupa koniugacyjna) przechodzi do odmiany bardziej regularnej, tj. ~ać, ~am, ~asz (I grupa). Obok dawniejszej i chyba całkiem już książkowej formy świszcze w WSPP uzyskała akceptację forma śwista, choć nie wiadomo dlaczego uznano ją za rzadką. Warto też odnotować postać świszczy (zapewne analogiczną do piszczy), od której utworzono wyraz świszczypała. Także tę formę powinno się więc uznać za dopuszczalną, nawet jeśli autorzy WSPP są innego zdania. Zob. deptać.

turecki

Przymiotnik turecki jest wieloznaczny. Odnosi się bądź do miasta Turek, bądź do Turcji i narodu ją zamieszkującego, bądź wreszcie do całej grupy pokrewnych językowo ludów, w skład której oprócz Turków wchodzą także Tatarzy, Azerowie, Turkmeni, Kazachowie, Uzbecy, Kirgizi, Jakuci, Czuwasze i in. Problem zaczyna się, gdy mówimy język turecki. Czy chodzi o język Turków z Turcji, czy też może o jeden z języków innych wymienionych narodów? Najlepiej byłoby więc te dwa znaczenia rozdzielić, przecież podobnego problemu nie mają Rosjanie (турецкий : тюркский) ani Anglicy (Turkish : Turkic), dlaczegóżby więc mieliby go mieć Polacy. Najrozsądniej odnieść przymiotnik turecki do Turcji i Turków, a dla spokrewnionych ludów stosować termin turkijski. Ten wyraz pomysłu autora tego artykułu, jak się sam z radością przekonał, jest też z rzadka używany w literaturze (zob. np. tutaj). Niestety, WSPP na ten temat milczy.

tym niemniej

Forma ta uważana jest w WSPP za błędną. Jest wzorowana na języku rosyjskim, ale bardzo powszechna. Z uwagi na tę powszechność dziś nie powinno się już jej ganić i zastępować przez uważane za jedyne poprawne niemniej jednak.

tysiąc

Podane w artykule zasady składni wzbudzają podobne zastrzeżenia jak w wypadku miliard.

Warmia

WSPP podaje jako poprawną wymowę D [Warmji], nie: [Warmi] (ortograficznie: Warmii). Por. armia.

wideo

Rzeczownik ten jest według WSPP nieodmienny, choć formy odmienne podobnych rzeczowników kakao, rodeo zyskały już aprobatę.

wnioskować o coś

Składnia taka, powszechnie spotykana w języku polskim, jest uważana za niepoprawną przez autorów WSPP. Mirosław Bańko, autor Innego słownika języka polskiego PWN, jest takim rozstrzygnięciem zdziwiony. Jak pisze, „nie chodzi przecież o zwrot powszechny w środowisku jakichś lumpów, tylko o coś, co należy do ogólnej, kulturalnej, nawet inteligenckiej polszczyzny”. I dalej: „Myślę, że sprzeczności byłoby mniej, gdybyśmy z większym szacunkiem podchodzili do języka, którego się naprawdę używa, zamiast opisywać w słownikach ideał oparty na jakichś teoretycznych przesłankach”.

zabezpieczyć

Według WSPP wyraz ten jest poprawny tylko w znaczeniach dać ochronę, uchronić przed groźbą, uczynić bezpiecznym, uczynić trwałym, np. zabezpieczyć żywność przed zepsuciem, zabezpieczyć deskami wykop, zabezpieczyć ściany dodatkową warstwą cegieł (przykłady za WSPP). W innych znaczeniach należy używać terminów dostarczyć, przyznać, zaopatrzyć, zapewnić (np. dochody), zagwarantować, zaspokoić (potrzeby). Autorzy najwyraźniej nie znają jednak lub nie uwzględniają znaczeń, które nie należą do żadnej z podanych grup, np. zabezpieczyć ślady zbrodni, dowody przestępstwa. Z uwagi na takie właśnie „przejściowe” znaczenia nie wydaje się właściwe tępienie każdego użycia zabezpieczyć w znaczeniu zagwarantować, zwłaszcza że takie właśnie przypadki są rozpowszechnione w języku współczesnym.

zaś

Jako spójnik łączący zdania współrzędne przeciwstawne powinien (tak samo jak inny spójnik – bowiem) zajmować drugie (czasem dalsze) miejsce, co jest nietypowe dla polszczyzny i dlatego zwyczaj taki zanika. Np. Lubię cytryny, inni zaś ich nie cierpią. Wydaje się, że zdanie Lubię cytryny, zaś inni ich nie cierpią jest dziś równie poprawne. WSPP uznaje taki szyk za dopuszczalny, choć mniej staranny. Identyczna uwaga odnosi się do partykuły uwydatniającej, np. w zdaniu Lubię cytryny, najbardziej zaś te mocno kwaśne.

Omówione użycie zaś jest charakterystyczne raczej dla stylu książkowego. Wydawnictwa poprawnościowe zupełnie nie wspominają jednak o innych wypadkach użycia tego wyrazu, przecież wcale nie rzadkich, choć zdarzających się może tylko w niektórych okolicach. Wyraz zaś bywa bowiem używany jako synonim znowu, jako przysłówek: przyjdę zaś, Marcin zaś gdzieś pojechał, brzęczenie much to cichło, to zaś się wzmagało (archaizm i regionalizm śląski, ale czy tylko śląski?), a także (chyba powszechniej) jako partykuła: nie taki zaś młody, nie jest z nim zaś tak źle. W każdym razie zaś w znaczeniu znowu używane jest przez ludzi nie mówiących gwarą, lecz językiem ogólnopolskim i nie powinno być pomijane w słownikach.

zdążyć

W definicji czasownika zdążać napisano w WSPP: «przybywać na określony czas, nie spóźniać się». Wynika z tego jasno, że zwrot zdążyć na czas jest pleonazmem (nie miałoby przecież sensu „przybyć na czas na czas”!). Formy tej, opartej na błędnej analogii do być na czas, przyjść na czas itd, powinno się więc unikać w języku wzorcowym. Poprawne jest jednak np. zdążyć zrobić obiad na czas, bo tu wyrażenie na czas nie wiąże się ze zdążyć, ale ze zrobić. Niestety, WSPP nie odnosi się w ogóle do tego problemu.

żebrać

W WSPP zaakceptowano tylko formy żebrze, żebrz, natomiast niepoprawne mają być żebra, żebraj. Zob. deptać.

żożoba

Takiej formy ortograficznej WSPP nie zna (a tylko jojoba), choć WSO ją notuje.

Akcent

WSPP dopuszcza akcentowanie sylaby trzeciej od końca w wyrazach takich jak okolica, reguła, opatrując tego rodzaju formy kwalifikatorem rzadko. Jednocześnie wymowę opera, ryzyko uznaje się za wzorcową, a formy opera, ryzyko dopuszcza się jako potoczne. Tymczasem użycie form akcentowanych nieregularnie we wszystkich tych wyrazach jest rzadkie i nadaje mowie charakter nacechowany, często wręcz sztuczny. Dziś w radiu, telewizji, a zwłaszcza w rozmowach ze zwykłymi ludźmi słyszy się na ogół okolica, reguła, opera, ryzyko i te właśnie formy należałoby uznać za zwyczajne, naturalne. Jak widać, autorzy WSPP przedkładają jednak pochodzenie tych wyrazów nad uzus.

Problem stwarzają też liczebniki 400, 800, które nakazuje się wymawiać jedynie czterysta, osiemset, uznając formy czterysta, osiemset co najwyżej za potocznie dopuszczalne. Tymczasem znów obserwacje pokazują, że te formy są w rzeczywistości powszechnie używane i zyskują zdecydowaną przewagę w mowie codziennej, nawet ludzi wykształconych, wypierając z użycia historycznie poprawne czterysta, osiemset.

Akcentuacja na trzecią sylabę od końca w formie w ogóle jest dziś tak powszechna, że WSPP traktuje ją jako równie poprawną jak w ole. Zupełnie podobny rozkład częstości wymowy mają jednak nazwy dyscyplin zakończone na -ika, -yka, jak matematyka, technika, muzyka. Formy w rodzaju technika uznaje się jednak zaledwie za potocznie dopuszczalne. Stoi to w sprzeczności z uzusem. W dodatku wymowa muzyka w odniesieniu do muzyki rozrywkowej byłaby wręcz odebrana jako błędna, silnie nacechowana, archaiczna lub śmieszna: w tym znaczeniu dopuszczalna jest już raczej tylko forma muzyka.

Przesunięcie akcentu na trzecią sylabę od końca nadaje wyrazom charakter naukowy, pretensjonalny. Wymowę taką spotyka się także w wypadkach, których na próżno szukać w WSPP, jak poza tym. Co najmniej w jednym przypadku takie przesunięcie akcentu dokonało się pod wpływem wyrazu obcego: zamiast nauka i technika zaczęto mówić nauka i technika. WSPP uznaje formę nauka za dopuszczalną.

Zmiany miejsca akcentu nie powinny powodować redukcji sylab nieakcentowanych. Dlatego takie formy jak regła zamiast reguła, nałka zamiast nauka, są nieakceptowane przez osoby dbające o kulturę języka, i w WSPP słusznie uznano je za błędne.


Przypisy

1. Wiele nowszych publikacji konsekwentnie stosuje tezę o istnieniu w języku polskim większej ilości rodzajów niż trzy: męski, żeński i nijaki, znane z łaciny i greki, i utrwalone w szkolnej nauce. Należy ocenić to pozytywnie. Oto pełna lista używanych w SGJP dziewięciu rodzajów (podrodzajów) wraz z ich skrótami i cechami charakterystycznymi:

  • m1 – rodzaj męskoosobowy (biernik liczby mnogiej równy dopełniaczowi, np. poeta – nie ma poetów – widzę poetów),
  • m2 – rodzaj męskożywotny (według SGJP męski zwierzęcy; biernik liczby mnogiej równy mianownikowi, ale biernik liczby pojedynczej różny od mianownika, często, choć niekoniecznie, równy dopełniaczowi, np. kot – widzę kota – koty - widzę koty),
  • m3 – rodzaj męskonieżywotny (według SGJP męski rzeczowy; biernik równy mianownikowi w obu liczbach, np. widzę stół – stoły),
  • n1 – rodzaj nijaki pierwszy (do liczenia używa się liczebników zbiorowych, np. dziecko – pięcioro dzieci),
  • n2 – rodzaj nijaki drugi (do liczenia używa się zwykłych liczebników, np. drzewo – pięć drzew),
  • ż – rodzaj żeński,
  • p1 – rodzaj przymnogi pierwszy (łączą się z przymiotnikiem w liczbie mnogiej, w formie męskoosobowej, np. dobrzy państwo),
  • p2 – rodzaj przymnogi drugi (łączą się z przymiotnikiem w liczbie mnogiej, w formie niemęskoosobowej, do liczenia używa się liczebników zbiorowych, np. dobre sanie – pięcioro sań),
  • p3 – rodzaj przymnogi trzeci (łączą się z przymiotnikiem w liczbie mnogiej, w formie niemęskoosobowej, ale nie łączą się bezpośrednio z liczebnikami i wymagają użycia konstrukcji opisowej, najczęściej z rzeczownikiem para, np. dobre majtki – pięć par majtek, lub wyrażają pojęcia niepoliczalne, np. pomyje).

2. Oksytoniczny = padający na ostatnią samogłoskę.


Podobne artykuły


10
komentarze: 55 | wyświetlenia: 1098
10
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1226
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 775
6
komentarze: 48 | wyświetlenia: 274
6
komentarze: 55 | wyświetlenia: 1294
5
komentarze: 60 | wyświetlenia: 635
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 141376
118
komentarze: 23 | wyświetlenia: 237227
91
komentarze: 20 | wyświetlenia: 109957
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska