Login lub e-mail Hasło   

Alienacja religijna Feuerbacha

Religia zawsze była przedmiotem zainteresowania filozofów. Każdy wielki filozof zajmował jakieś stanowisko wobec niej, a niektórzy myśliciele rozważaniom na jej te...
Wyświetlenia: 8.972 Zamieszczono 10/11/2006

Religia zawsze była przedmiotem zainteresowania filozofów. Każdy wielki filozof zajmował jakieś stanowisko wobec niej, a niektórzy myśliciele rozważaniom na jej temat poświęcili zdecydowaną większość swoich dzieł i traktatów. Kwestie związane z religią zawsze budziły emocje i wywoływały spory. Jedni twierdzili, że Bóg stworzył człowieka, inni że człowiek Boga, jedni uważali, że religia wydobywa z człowieka najlepsze jego cechy i mobilizuje go do pracy nad sobą, inni że hamuje jego rozwój. Część próbowała godzić religię z filozofią, część z kolei starała się dowieść, że tych dwóch rzeczy pogodzić się nie da. Filozofem, którego przeważająca część dociekań dotyczyła religii był Ludwig Feuerbach. Ludwig Andreas Feuerbach przyszedł na świat w Bawarii, 28 lipca 1804 roku. Pochodził ze znanej rodziny. Jego ojciec był słynnym prawnikiem, a syn najstarszego brata był znanym malarzem. Feuerbach, w młodości głęboko religijny, wybrał karierę teologiczną. Szybko jednak porzucił teologię i całkowicie poświęcił się filozofii. Kwestie dotyczące wiary dalej jednak były głównym przedmiotem jego zainteresowań.

           Początkowo Feuerbach pilnie zgłębiał nauki Hegla. To głównie przez kontakt z tym myślicielem porzucił on całkowicie teologię i oddał się filozofii. Szybko jednak uczeń zaczął w wielu zagadnieniach zajmować inne stanowisko niż mistrz. Hegel na przykład wywodził istnienie z myślenia, podczas gdy Feuerbach wyprowadził myślenie z istnienia. Podstawowe rozbieżności dotyczyły jednak spraw związanych z religią. Nauka Hegla o osobowym Bogu i nieśmiertelności duszy nie była do końca jasna, stąd jego uczniowie mogli interpretować ją na swoją korzyść. Dla Hegla religia była wynikiem działania bożego w historii, według Feuerbacha natomiast człowiek stworzył bóstwo na swój obraz.

           Feuerbach był bardzo niechętny religii. Wydaje się, że korzeni tej niechęci należałoby poszukiwać w latach trzydziestych XIX wieku, gdy zaczęto domagać się radykalnej przemiany stosunków społecznych. Bardzo mocnej krytyce został poddany między innymi ustrój monarchistyczny. Wtedy to kręgi, którym zależało na utrzymaniu panującego wówczas porządku rzeczy próbowały religią chrześcijańską uzasadnić istnienie hierarchii społecznej oraz monarchii.

           Ludwig Feuerbach za źródło powstania religii uznał świadomość człowieka, świadomość własnej egzystencji. Filozof twierdził, za Ksenofanesem, że nie Bóg stworzył człowieka, tylko człowiek stworzył Boga, na swój obraz i podobieństwo. Religia jest według Feuerbacha wyrażeniem ludzkich pragnień: człowiek pragnie być dobry, a więc stworzył Boga, który jest dobry. Człowiek pragnie być nieśmiertelny, więc stworzył Boga, który jest nieśmiertelny. Myśliciel wyraził przekonanie, że człowiek zawsze czcić będzie w swoich bogach wartości, które ceni sobie najbardziej, cechy ludzkie, które uważa za najszlachetniejsze. Dlatego też według Feuerbacha człowiek tak naprawdę zawsze wielbił siebie. Ponieważ system wartości człowieka w miarę upływu wieków zmieniał się, stąd i bogowie się zmieniali. Ewoluowali razem z człowiekiem. Według myśliciela historia religii to droga, którą przechodzi ludzkość pracując nad sobą, rozwijając się. Dlatego też przed wiekami człowiek, będący pełen podziwu dla siły fizycznej i witalności, stworzył i czcił bogów, którzy imponowali siłą i bezwzględnością. Gdy natomiast człowiek za najwyższe wartości uznał miłość, mądrość, roztropność; wówczas pojawił się Bóg będący Miłością, Mądrością i Roztropnością - Bóg chrześcijan. W jednym ze swoich artykułów filozof stwierdził, że różnica pomiędzy chrześcijaństwem a religiami pogańskimi polega na tym, że chrześcijaństwo uwielbiło istotę człowieka w swoim Bogu, pogaństwo natomiast jedynie poszczególne z ludzkich cech. Religię Feuerbach uznaje zatem za zbiór fantazji, w których człowiek próbuje wyjść poza ograniczenia jakie przynosi życie i prawa przyrody. Umieściwszy natomiast w Bogu najcenniejsze cechy swojej istoty, człowiek istotę tę od siebie wyobcował, wyalienował. Człowiek "oddał" w ten sposób Bogu to, co miał najcenniejsze.

           Feuerbach chrześcijaństwo uznał za szczytową, ostatnią formę świadomości religijnej, od której dokonać się musi przejście do świadomości nie - religijnej, a więc "ludzkiej". W tym filozof widział ratunek dla ludzkości. Religia była bowiem dla myśliciela "dziecięcą istotą ludzkości." Dopiero gdy człowiek zrzuci jej jarzmo pozbędzie się złudzeń co do własnej istoty i będzie w pełni świadomy prawdy o sobie samym. Feuerbach mówił do człowieka: "Twój Bóg to Ty." Według filozofa gdy człowiek uświadomi sobie tą prawdę wszystkie szlachetne cechy jakie "oddał" Bogu zostaną mu przywrócone. Feuerbach zatem najpierw zdetronizował Boga, a następnie na jego miejscu postawił człowieka. "Człowiek człowiekowi Bogiem" - ogłasza dumnie filozof przy czym nie ma on na myśli pojedynczego człowieka lecz cały rodzaj ludzki. To ludzkość jest Bogiem. Wychodząc z tego założenia myśliciel twierdził, że należy zbudować wspólnotę opartą na wzajemnej miłości wszystkich ludzi. Zbudowanie takiej wspólnoty jest możliwe ponieważ jednostki różnią się od siebie, a poprzez to mogą się wzajemnie dopełniać. Szczęście moje (szczęście Ja) i szczęście mojego bliźniego (szczęście Ty) dopełniają się wzajemnie. Ludwig Feuerbach był w pełni przekonany, że wspólnota ta może osiągnąć prawdziwe szczęście ponieważ odrzucił on ideę, że w naturze ludzkiej zawarty jest pierwiastek zła. Dla myśliciela sama natura człowieka jest dobra. Stąd też wynika wiara Feuerbacha, że w społeczności możliwy jest autonomiczny system norm regulujący harmonijne współżycie, bez potrzeby formułowania nakazów i zakazów, których złamanie groziłoby sankcjami.

           Feuerbach poddał religię totalnej krytyce, uważał ją za źródło zła społecznego. Twierdził on z całą mocą, o czym już wspomniałem, że człowiek "umieszczając" w Bogu najcenniejsze właściwości (dobro, piękno, prawda), sam je w ten sposób traci. Im bogowie są wspanialsi tym słabszy jest człowiek. Im bardziej człowieczy jest Bóg tym mniej człowieczy jest człowiek. "Człowiek potwierdza w Bogu to, co neguje w sobie samym" - pisze filozof w swoim dziele "O istocie chrześcijaństwa." Religia zatem według Feuerbacha odarła człowieka z jego prawdziwej natury, pozbawiła go najszlachetniejszych cech.

           Według Feuerbacha wiara jest siłą niewolącą rozum. "Dogmat to nic innego jak wyraźny zakaz myślenia" - stwierdził filozof zaznaczając, że religia uniemożliwia swobodne posługiwanie się rozumem, wyobraźnią i uczuciem. Wszystkie sfery aktywności duchowej człowieka akceptowane są bowiem tylko w sytuacji gdy służą wierze i są z nią zgodne. Bawarski myśliciel twierdził, że niszczy się w ten sposób swobodę człowieka. Zarzut, że religia niszczy wolność człowieka wyraża zresztą wielu myślicieli. Jean Paul Sartre powiedział nawet "jeżeli człowiek jest wolny to Bóg nie istnieje". Według Feuerbacha religia hamuje, również poprzez ograniczanie swobody, postęp, nie sprzyja rozwojowi człowieka.

           Za warunek wkroczenia w nową epokę historyczną Feuerbach uznał porzucenie religijnej iluzji nieśmiertelności: "Tylko wtedy, gdy człowiek na nowo uzna, że istnieje nie po prostu śmierć pozorna, lecz śmierć rzeczywista, prawdziwa, będzie on miał odwagę rozpocząć nowe życie." Filozof uważał, że człowiek, który łudzi się obietnicą wiecznego szczęścia rezygnuje tym samym z walki o szczęście ziemskie. "Myśl o przyszłości historycznej posiada nieskończenie większą zdolność pobudzenia człowieka do wielkich czynów niż marzenie o wieczności teologicznej" - powiadał filozof.

           Zapoznałem się z poglądami Ludwiga Feuerbacha z niezwykłym zainteresowaniem. Z wieloma z nich zgodzić się jednak nie mogę. Przede wszystkim sprzeciw wzbudza we mnie stanowisko filozofa, że religia jest zjawiskiem złym, działającym na szkodę pojedynczego człowieka jak i całej ludzkości. Jestem osobą wierzącą i ten fakt na pewno determinuje do pewnego stopnia moje poglądy i mój sposób rozumowania. Sądzę jednak, że obiektywnie rzecz ujmując religia jest zjawiskiem pozytywnym. Religia jest odniesieniem człowieka do Boga, do boskości. Najważniejszym celem dla człowieka wierzącego jest osiągnięcie Zbawienia, czyli wiecznego obcowania z Bogiem w pełni szczęścia. Drogą do osiągnięcia tego stanu jest natomiast życie zgodne z Przykazaniami Bożymi, a więc mówiąc w skrócie nie bluźnienie Bogu i nie krzywdzenie bliźnich. Religia zatem ma czynić, i czyni, człowieka lepszym.

           Wydaje się, że Feuerbach mocno przecenił rolę religii w dziejach człowieka. Była ona dla niego tak istotnym czynnikiem, że nawet dzielił okresy w dziejach ludzkości w zależności od tego jaka w danym czasie panowała religia. Uważał również, według mnie błędnie, że jedynym antidotum na poprawienie stosunków społecznych jest zniesienie religii. Działo się tak w dużej mierze dlatego że Feuerbach, na co zwrócili uwagę Marks i Engels, rozpatrywał człowieka poza stosunkami społecznymi, poza historią. Za zło, jakie było obecne w świecie, za zły stan rodzaju ludzkiego nie obwiniał utrzymującej się nierówności społecznej, systemu monarchii, krwiożerczego kapitalizmu a tylko i wyłącznie religię.

           Największy mój sprzeciw budzi jednak teoria Feuerbacha mówiąca o tym, że człowiek "umieszczając" w Bogu (alienując) poszczególne swoje cechy sam je utraca. Według mnie przeczą temu obiektywne fakty. Gdy mamy bowiem wymienić największe autorytety moralne w dziejach najczęściej padają nazwiska osób duchownych (Jan Paweł II, Matka Teresa, Dalajlama), osób które są głęboko wierzące i które swoje życie bardzo mocno związały z religią. Wiara zatem nie uczyniła ich gorszymi ludźmi, a wręcz przeciwnie: uszlachetniała ich. Ponadto tok myślenia Feuerbacha doprowadziłby do absurdalnych wniosków, że ludzie w Starożytnej Grecji nie posiadali siły fizycznej ponieważ czcili ją w swoich bogach oraz że starożytny barbarzyńca był bardziej moralny niż człowiek XIX czy XX wieku ponieważ poprzez brak wiary w moralnego Boga nie wyalienował z siebie moralności.

           Twierdzę zatem, że religia może pozytywnie wpływać na człowieka. Co więcej, uważam że brak odniesienia człowieka do Boga może, choć nie musi, być bardzo szkodliwy. Czy na przykład przekonanie o śmiertelności człowieka nie może przynosić bardzo szkodliwych skutków? Wielu ludzi żyje w nędzy, wegetuje bez żadnych szans na poprawę losu. Gdy ludzie ci nie mają przed sobą perspektywy lepszego życia w wieczności, perspektywy rozliczenia się ze swoich czynów, mogą wyjść z założenia że skoro życie ziemskie jest jedno, jedyne i niepowtarzalne to dlaczego mają przejść przez nie wegetując. Dlaczego nie mieliby, choćby w nieuczciwy sposób, choćby krzywdząc drugiego człowieka, dorobić się majątku aby godnie wieść swoje jedyne życie? Zwłaszcza że nie zostaną oni ze swojego życia rozliczeni. Odpowiedzialności karnej można uniknąć, a zresztą jeżeli i tak mieliby wegetować to dlaczego nie podjąć ryzyka.

           Feuerbach wykluczając istnienie Boga stwierdził jednocześnie: "człowiek człowiekowi Bogiem." Również wielu innych filozofów akcentujących swój ateizm w miejsce Boga stawiało człowieka: "ponieważ nie ma Boga, ani nieśmiertelności, nowy człowiek ma prawo stać się człowiekiem - Bogiem" - powiedział Fiodor Dostojewski. Feuerbach uważał, że człowiek stanie się lepszy jeżeli zyska świadomość, że jest Bogiem i detronizując Boga postawi się na Jego miejscu. Ja natomiast widzę w takim zabiegu ogromne zagrożenie. Jan Paweł II w swojej ostatniej książce "Pamięć i tożsamość" omawiając przyczyny wystąpienia XX - wiecznych totalitaryzmów napisał, że człowiek w wyniku zapanowania ateizmu mającego swe źródło w Oświeceniu został sam. "Sam jako twórca własnych dziejów i własnej cywilizacji, sam jako ten, który stanowi o tym co dobre, a co złe. (...) Skoro człowiek sam, bez Boga, może stanowić o tym, co dobre, a co złe, może też zdecydować, że pewna grupa ludzi powinna być unicestwiona." Czy papież nie przesadził w swojej ocenie? Przyznać jednak trzeba, że wielu filozofów ateistycznych rzeczywiście sprzyja tezom, że człowiek sam decyduje o tym co dobre a co złe. Fryderyk Nietzsche napisał: "Nasze oceny i wartości, a w szczególności wartości moralne są względne, subiektywne. Nie ma moralności powszechnie obowiązującej, każdy ma taką jaka jest mu potrzebna dla jego celów życiowych i jaka odpowiada jego uczuciom. Każdy ma taką moralność jaką ma naturę." Omawiany tu Feuerbach poszedł nawet dalej: "Idź bez wahania za swoimi skłonnościami i pożądaniami, ale za wszystkimi: wtedy nie będziesz ofiarą jednego z nich". Przy takim rozumowaniu moim zdaniem bardzo łatwo o sytuację, w której to, co dla jednej osoby będzie dobre, będzie krzywdzące dla innych, w której korzyść dla jednych okaże się dużą stratą dla innych.

           Feuerbach, zupełnie moim zdaniem błędnie, przypisał religii odpowiedzialność, mówiąc ogólnie, za całe zło tego świata, jednocześnie znajdując antidotum w całkowitym zniesieniu religii, w wyzwoleniu człowieka z jej więzów. Bawarski myśliciel wyraził przekonanie, że aby miłość mogła zatriumfować i rozwinąć się w człowieku wystarczy usunąć z jego życia religię. Powyższe stwierdzenie brzmi jednak bardzo dziwnie, zważywszy na to że w Biblii co chwila znaleźć można cytaty o tym, że Bóg jest Miłością i że miłość jest najważniejszą z cnót. Wydawałoby się zatem, że to właśnie w religii znaleźć można olbrzymie pokłady miłości.

           Feuerbach z góry założył, że człowiek jest z natury dobry. A jest to przecież założenie naiwne. Zgadzam się, że w człowieku ukryte są olbrzymie pokłady dobra. Człowiek jednak jest również zdolny do czynów okrutnych, złych, haniebnych. Uważam że religia, zawierająca zbiór zasad według których należy postępować i wskazująca cnoty jakie należy w sobie rozwijać, jest zjawiskiem pozytywnym. Wielu ludzi dzięki niej staje się lepszymi, szlachetniejszymi. A że wielu ludzi religia nie czyni szlachetnymi nie wystawia złego świadectwa religii tylko tym ludziom. Wynika to ze złej natury człowieka, nie zaś ze złej natury religii. Wiara jest oczywiście sprawą dyskusyjną. Można wierzyć lub nie. Jednak określenie religii jako przyczyny wszelkiego zła społecznego jest moim zdaniem mocno nietrafione. Można oczywiście krytykować pewne wynaturzenia, zarówno zresztą ateizmu jak i religii, lecz do samej religii należałoby odnieść się z szacunkiem.

           A osobom które uważają, podobnie jak Feuerbach, że za wszystko co złe na tym świecie odpowiada religia mówię: według mnie jest wielce prawdopodobne, że gdyby ateizm panował na świecie od paru wieków to dawno już byśmy się wszyscy nawzajem pozabijali.

Jacek Stojanowski



Redakcja wortalu Ateista.pl nie podziela w całości zdania przedstawionego w tym artykule.

 

 

źródło: Ateista.pl

Podobne artykuły


90
komentarze: 98 | wyświetlenia: 65730
39
komentarze: 19 | wyświetlenia: 6981
41
komentarze: 32 | wyświetlenia: 7164
30
komentarze: 54 | wyświetlenia: 5653
31
komentarze: 143 | wyświetlenia: 16719
26
komentarze: 39 | wyświetlenia: 10744
22
komentarze: 22 | wyświetlenia: 3633
17
komentarze: 16 | wyświetlenia: 2122
17
komentarze: 19 | wyświetlenia: 7839
16
komentarze: 82 | wyświetlenia: 9498
14
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2484
14
komentarze: 12 | wyświetlenia: 17114
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 4010
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 2958
 
Autor
Dodał do zasobów: ateista.pl
Artykuł
Dodatkowe informacje

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska