Login lub e-mail Hasło   

Jak być ateistą we współczesnej Polsce

Jak wiadomo, wierzący, katolik stanowi w Polsce statystyczną normę. Każde odejście od tej normy wiąże się z koniecznością wychylenia się
Wyświetlenia: 2.989 Zamieszczono 10/11/2006

Jak być ateistą we współczesnej Polsce?1

To, co chcę tutaj przedstawić, to zbiór raczej luźnych uwag, których treść oscyluje wokół pytania stanowiącego tytuł mojego wystąpienia. Z góry muszę uprzedzić, że uwagi te mają charakter dosyć subiektywny. Odwołuję się w nich przede wszystkim do mojego osobistego doświadczenia. Nie staram się w nich sformułować jakiejś gotowej i uniwersalnej recepty, jak być ateistą we współczesnej Polsce. Próbuję raczej wyartykułować swoje własne przeżycia i przemyślenia, mając nadzieję, że w jakiś sposób będzie to i dla Państwa inspirujące. Może część z Państwa odnajdzie się w tym, co powiem, a może tymi uwagami sprowokuję Państwa do krytycznej dyskusji. Dodam jeszcze, że mowa tu będzie przede wszystkim o problemach natury psychologicznej czy egzystencjalnej, jakie moim zdaniem wiążą się z byciem ateistą we współczesnej Polsce. Są to sprawy podstawowe, ktoś mógłby wręcz powiedzieć - oczywiste i banalne, ale uważam, że warto o nich tutaj wspomnieć.

Pierwszy z takich problemów to problem konformizmu. Jak oczywiście wiadomo, "wierzący, katolik" stanowi w Polsce statystyczną normę, jeśli chodzi o deklarowaną opcję światopoglądową czy wyznaniową. Każde odejście od tej normy wiąże się z koniecznością "wychylenia się", "wyróżnienia" ze statystycznego tłumu. Nawet jeśli osoba otwarcie przyznająca się do swego ateizmu wcale nie ma takich intencji, jej deklaracje światopoglądowe często odbierane są jako prowokacja albo wręcz jakiś akt wywrotowy. Myślę, że każdy, kto żyje w naszym kraju i uważa się za ateistę prędzej czy później staje przed takimi pytaniami, jak: "Czy i kiedy ujawniać swoje przekonania światopoglądowe?", "Czy brać udział w uroczystościach o charakterze religijnym?", "Jak zachowywać się wobec faktu obecności religii w życiu społecznym?". Nie odpowiem tu na te pytania - każdy musi odpowiedzieć sobie na nie sam, na własny użytek. Powiem tylko, że mnie osobiście czymś niewłaściwym wydaje się zarówno skrajny konformizm, polegający na ukrywaniu swoich prawdziwych przekonań światopoglądowych, jak i skrajny nonkonformizm, nakazujący manifestować te przekonania przy każdej okazji i reagować alergicznie na wszelkie przejawy obecności religii w życiu społecznym. Potrzebne są tu raczej pewna elastyczność i wyczucie.

Z problemem konformizmu wiąże się problem stereotypów i uprzedzeń. Te najczęściej chyba spotykane utożsamiają ateizm z immoralizmem czy nihilizmem moralnym, egoizmem, płaskim hedonizmem czy "materializmem praktycznym" oraz z zapiekłą wrogością wobec Kościoła czy religii. To właśnie te stereotypy dodatkowo utrudniają ateistom otwarte przyznawanie się do swoich przekonań. Pomocne w przekraczaniu tych stereotypów może być uświadomienie sobie, że moralność jest zjawiskiem naturalnym i tak naprawdę obywa się bez nadprzyrodzonych źródeł i sankcji. Religijne, supranaturalistyczne interpretacje moralności stanowią co najwyżej sugestywną retorykę, w którą ubiera się zwykłe, naturalne przywary i cnoty. Ateiści mniej może mówią o "wartościach moralnych", o "miłości bliźniego" czy o "wyższych potrzebach duchowych", ale w swoim codziennym postępowaniu moralnym nie różnią się w jakiś zasadniczy sposób od osób wierzących. Odnośnie zaś rzekomej szczególnej wrogości ateistów wobec Kościoła i religii, mogę powiedzieć (powołując się na doświadczenia moich znajomych - katechetów), że młodzież uczęszczająca na katechezę w szkołach jest często równie, a może nawet jeszcze bardziej wrogo nastawiona do Kościoła i religii, co uczniowie deklarujący się jako niewierzący, którzy uczęszczają na prowadzone przeze mnie zajęcia z etyki2.

Konformizm oraz stereotypy, z którymi muszą zmagać się ateiści przybierają też czasami postać swoistej "bigoterii" ateistów. Mam tu na myśli konformizm wobec własnej grupy mniejszościowej i bezrefleksyjne przyjmowanie poglądów stereotypowo przypisywanych ateistom. Przykładem może tu być choćby kwestia moralnej oceny przerywania ciąży. Stereotypowe skojarzenia każą się spodziewać, że kto odrzuca wiarę w Boga, ten będzie zarazem akceptował przerywanie ciąży np. z tzw. "względów społecznych". Pomiędzy ateizmem a aprobatą, obojętnością lub sprzeciwem wobec zjawiska aborcji nie zachodzi jednak żaden konieczny związek. Zadeklarowany ateista nie musi odrzucać jakichś poglądów moralnych tylko dlatego, że poglądy te stanowią część moralnego nauczania Kościoła katolickiego. Żeby sprawa była jasna, powiem, iż mimo swego ateizmu, zasadniczo zgadzam się z nauczaniem Kościoła katolickiego w kwestii moralnej oceny aborcji3.

Jednak stereotypy i uprzedzenia utrudniające życie ateistom w Polsce dotyczą nie tylko ich samych. Równie uciążliwe są rozpowszechnione (także wśród ateistów) stereotypy i uprzedzenia dotyczące osób wierzących. Z takimi stereotypami i uprzedzeniami mam do czynienia na co dzień w czasie prowadzonych przeze mnie zajęć z etyki. Wierni Kościoła katolickiego często określani są jako "moherowe berety", "Ciemnogród" czy "Radio Maryja". W konsekwencji ateiści w porównaniu z wierzącymi uważają się za lepszych i mądrzejszych, często przyjmując wobec nich postawę "mędrka-aroganta". Żeby jasno postawić sprawę - uważam, że wiara religijna faktycznie jest czymś nie do pogodzenia z rzetelną refleksją intelektualną; właśnie przede wszystkim z tego względu - ponieważ intelektualnie jest to dla mnie nie do przyjęcia - nie wierzę w Boga. Fakt ten nie upoważnia jednak ateistów do protekcjonalnego traktowania wierzących. Rozmowy z osobami wierzącymi na temat podstaw wyznawanego przez nich światopoglądu wymagają od nas szczególnego taktu i wyczucia.

Dotykamy tu kolejnego bardzo ważnego, a zarazem nieuniknionego problemu, z którym muszą się zmierzyć ateiści mieszkający w Polsce - problemu dialogu i współpracy z osobami wierzącymi. Sam przed tym problemem staję na co dzień z racji wykonywanego zawodu - uczę etyki w szkole średniej i nawet gdybym tego nie chciał, byłbym zmuszony kontaktować się i współpracować z koleżankami i kolegami z zespołu, czyli z duchownymi i świeckimi katechetami. Aby taki dialog i taka współpraca były możliwe, nie możemy przyjmować wobec Kościoła i ludzi wierzących skrajnie i wyłącznie negatywnej postawy. Taka jednostronna i totalna krytyka Kościoła i religii nie daje się zresztą obronić w perspektywie racjonalnej, a stanowi co najwyżej wyraz ignorancji i zacietrzewienia ateistów. Jako przykład takiej antyklerykalnej i antyreligijnej głupoty mogę przytoczyć wypowiedź Bertranda Russella, który w swym eseju zatytułowanym "Czy religia wniosła pożyteczny wkład do cywilizacji?" na tytułowe pytanie odpowiada: "Uważam ją [religię] za chorobę zrodzoną ze strachu i za źródło niewypowiedzianego nieszczęścia rodzaju ludzkiego. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że wniosła ona pewien wkład do cywilizacji. Pomogła w dawnych czasach ustalić kalendarz i kazała kapłanom egipskim tak starannie rejestrować zaćmienia słońca, że z czasem byli oni w stanie je przewidywać. Te dwie zasługi [religii] gotów jestem uznać, ale nie wiem nic o żadnych innych"4.

Jeszcze raz powtarzam: żyjąc w Polsce, jesteśmy "skazani" na codzienne stykanie się z religią, z Kościołem, z osobami wierzącymi. Aby były możliwe w miarę harmonijne porozumiewanie się i współpraca między ateistami i osobami wierzącymi, musimy docenić przynajmniej niektórych ludzi Kościoła, musimy dostrzec i docenić pozytywną rolę, jaką Kościół katolicki odegrał i wciąż odgrywa w Polsce. Proszę pozwolić mi na wystąpienie przez chwilę w roli, która w średniowieczu określana była mianem "advocatus ecclesiae" i na przypomnienie kilku banalnych, lecz według mnie niepodważalnych faktów.

Moim zdaniem wprowadzenie chrześcijaństwa do Polski w X w. wiązało się z postępem cywilizacyjnym i kulturowym (nie mówiąc już o tym, że uchroniło ludy zamieszkujące tereny naszego kraju przed losem, jaki spotkał np. Prusów). Niezależnie od niskiego poziomu i ograniczonego zakresu tych "usług", przez długie wieki edukacją czy opieką zdrowotną niemal wyłącznie zajmowało się duchowieństwo (mam tu na myśli szkoły parafialne czy przyklasztorne oraz szpitale). Czołowymi luminarzami polskiego Oświecenia byli katoliccy duchowni - Hugo Kołłątaj i Stanisław Staszic. W okresie zaborów religia katolicka stanowiła jeden z ważnych czynników podtrzymujących naszą narodową tożsamość5. Podobną rolę odgrywał katolicyzm w okresie, gdy po II wojnie światowej Polska znalazła się w orbicie wpływów sowieckich. Jakkolwiek grubą przesadą jest stwierdzenie, iż to "papież Jan Paweł II obalił komunizm", to przecież religia katolicka bez wątpienia przyczyniła się do podtrzymania opozycyjnych nastrojów i działań w czasach PRL-u. Nawet demaskowana ostatnio współpraca niektórych księży z SB nie przekreśla tego faktu.

Być może trudniej jest wskazać na pozytywne aspekty obecności Kościoła katolickiego w naszym kraju po 1989 r. Znam jednak trochę środowisko duchownych i świeckich katechetów i działania niektórych z nich mogę z całą odpowiedzialnością wskazać jako przykład pozytywnych dokonań Kościoła. Również działalność charytatywna, opiekuńcza i wychowawcza niektórych agend Kościoła katolickiego zasługuje moim zdaniem na docenienie. Będąc ateistą, nie można więc - pod groźbą uchybienia wymogom zwykłej intelektualnej i moralnej uczciwości - koncentrować się jedynie na złych stronach chrześcijaństwa czy katolicyzmu, zupełnie pomijając przy tym pozytywny wkład tej religii w naszą historię i teraźniejszość.

Z problemem dialogu i współpracy z osobami wierzącymi wiąże się kwestia stosunku ateistów do różnych "frakcji" czy "stronnictw" funkcjonujących we współczesnym Kościele. Wydawałoby się, że najłatwiejszymi czy najbliższymi partnerami do rozmów i współpracy będą dla ateistów przedstawiciele katolicyzmu liberalnego albo postępowego, dążący do rozluźnienia doktryny oraz do szeroko pojętej modernizacji Kościoła. Sprawa jednak nie jest taka prosta. Na podstawie własnych doświadczeń stwierdzam, że o wiele większy szacunek i zaufanie wzbudzają we mnie przedstawiciele skrajnie nawet tradycjonalistycznych nurtów katolicyzmu, np. członkowie i sympatycy Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X6. Są oni zwykle o wiele bardziej jednoznaczni i uczciwi w swoich poglądach, a przede wszystkim zdecydowanie lepiej niż katolicy liberalni znają historię i doktrynę Kościoła. Dlatego też dyskusja z nimi jest o wiele bardziej rzeczowa i konkluzywna, niż dyskusja z różnej maści "reformatorami" czy "nowinkarzami". Problem tylko w tym, że gdyby owi tradycjonaliści - otwarcie i zdecydowanie odrzucający zasady wolności sumienia, pluralizmu światopoglądowego i państwa laickiego - zdominowali Kościół i społeczeństwo polskie, wówczas dla nas, ateistów nastałyby naprawdę ciężkie czasy.

Największym jednak problemem, z którym muszą się uporać (czy raczej pogodzić) ateiści (i to nie tylko w Polsce), jest paradoksalność ateizmu jako postawy egzystencjalnej. Ateizm z istoty swej jest reaktywnym ruchem myśli czy całego jestestwa człowieka i może istnieć tylko jako opozycja wobec teistycznej tradycji religijnej i filozoficznej. Warunkiem możliwości czy też "podstawą" istnienia ateizmu jest to, co sam ateizm podważa, kwestionuje, odrzuca, a więc teistyczna religia i filozofia. Gdyby nie było teistycznych religii czy filozofii, wówczas nie byłoby też i ateizmu. Na taki z istoty reaktywny charakter ateizmu wskazuje zresztą sama etymologia tego słowa: przedrostek "a-" w wyrazach złożonych pochodzenia greckiego oznacza, jak wiadomo, zaprzeczenie lub brak czegoś, zaś greckie słowo "theos" znaczy tyle, co "bóg".

Wynika stąd, że ateiści do swego istnienia potrzebują wierzących teistów. Całkowicie zlaicyzowana kultura nie znałaby wiary w Boga, ale nie znałaby też ateizmu jako żywej opcji egzystencjalnej. Można by wręcz zaryzykować twierdzenie, że ateizm jest swoistą "religijnością a rebous". Nawiązując do znanych słów psalmisty (Ps 14, 1), Gerardus van der Leeuw w swojej Fenomenologii religii pisze: "Dopóki jakaś religia jest żywa, ma wśród swoich wyznawców głupców, którzy mówią w sercu swoim: 'nie ma Boga'. A pobożność tych głupców będzie wcale nie najgorsza"7. Nawiasem mówiąc, czy pasja, z jaką niektórzy ateiści krytykują Boga i religię nie przypomina czasami religijnego fanatyzmu? Na pocieszenie dodać tylko można, że i wierzący potrzebują ateistów, choć potrzeba ta nie jest może aż tak wyraźna. Jak pisze van der Leeuw, "ateizm, tzn. najgłębsze zwątpienie, wnosi do religii skrajne napięcie i chroni ją przed skostnieniem"8.

Podsumowując powyższe uwagi, mogę się tu przed Państwem zadeklarować jako katolicki ateista. Nie wierzę w Boga, ale Bóg, w którego nie wierzę, to przede wszystkim Bóg religii chrześcijańskiej, Bóg katolicyzmu. Co więcej, uznaję chrześcijaństwo czy katolicyzm za cenną tradycję kulturową, która w dużej mierze określa moją tożsamość, choć moim zdaniem w tradycji tej nie ma nic nadprzyrodzonego. Jest ona, jak powiedziałby Nietzsche, "ludzka, arcyludzka". I dlatego również my, ateiści, możemy czerpać z tej tradycji, korzystać z niej, rozwijać ją i zmieniać9.

Łukasz Nysler

Przypisy:


1. Jest to nieco skrócona wersja wystąpienia wygłoszonego na I Ogólnopolskim Zjeździe Racjonalistów i Wolnomyślicieli zorganizowanym pod patronatem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w dn. 6-8 października 2006 r. w Radzikowie pod Warszawą.

2. O traumatycznych wręcz doświadczeniach, na które narażeni są duchowni i świeccy katecheci pracujący w polskich szkołach można przeczytać np. na forum dyskusyjnym Serwisu Internetowego Sekcji Katechetycznej Polskiego Stowarzyszenia Pedagogów i Animatorów KLANZA Natan.pl, http://forum.natan.pl/ .

3. Przy okazji polecam stronę internetową założoną i prowadzoną przez Jamesa Matthew (Matta) Wallace’a, występującego też pod pseudonimem „The Compleat Heretic”, który deklaruje się jako świecki humanista i ateista, a zarazem jako propagator stanowiska pro-life w sporze o aborcję: Atheist & Agnostic Pro-Life League, http://www.godlessprolifers.org.

4. Bertrand Russell, „Czy religia wniosła pożyteczny wkład do cywilizacji?”, http://www.solstice.us/russell/religionciv.html .

5. Mam tu na myśli przede wszystkim tzw. „religijność ludową”, a nie oficjalny stosunek hierarchów Kościoła katolickiego do polskich dążeń narodowowyzwoleńczych. W tej ostatniej sprawie zob. np.: Cum primum, encyklika Ojca Świętego Grzegorza XVI o posłuszeństwie władzy cywilnej do wszystkich arcybiskupów i biskupów Królestwa Polskiego (9 czerwca 1832 r.), http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Grzegorz_XVI/cum_primum/. Por. też słowa, jakie Juliusz Słowacki kazał wypowiedzieć postaci papieża w II. akcie swojego Kordiana: „Niech się Polaki modlą, czczą cara i wierzą... [N]iechaj wasz naród, wygubi w sobie ogniów jakobińskich zaród, niech się weźmie psałterza i radeł i sochy... Na pobitych Polaków pierwszy klątwę rzucę”.

6. Czyli tzw. „lefebryści”, zob. http://www.piusx.org.pl/index.php .

7. Gerardus van der Leeuw, Fenomenologia religii, tłum. J. Prokopiuk, Książka i Wiedza, Warszawa 1997, s. 517.

8. Tamże.

9. Bliskie deklarowanej tu przeze mnie postawie wobec katolicyzmu są poglądy propagowane przez brytyjską organizację The Sea of Faith, zob.: http://www.sofn.org.uk/. W Polsce ukazała się książka jednego z liderów tej organizacji: Don Cupitt, Po Bogu, tłum. P. Sitarski, Wydawnictwo CiS – Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 1998. Jednak w porównaniu z „miękkim”, postmodernistycznym programem SoF, zajmuję wobec tradycji katolickiej nieco bardziej zdecydowane, „twardsze”, ateistyczne, racjonalistyczne i naturalistyczne stanowisko.

 

 

źródło: Ateista.pl

Podobne artykuły


386
komentarze: 337 | wyświetlenia: 412435
124
komentarze: 93 | wyświetlenia: 61055
103
komentarze: 232 | wyświetlenia: 49111
65
komentarze: 127 | wyświetlenia: 28110
53
komentarze: 63 | wyświetlenia: 26592
48
komentarze: 41 | wyświetlenia: 6364
45
komentarze: 11 | wyświetlenia: 17539
37
komentarze: 41 | wyświetlenia: 6047
34
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5600
35
komentarze: 26 | wyświetlenia: 10053
33
komentarze: 52 | wyświetlenia: 9955
32
komentarze: 24 | wyświetlenia: 7191
31
komentarze: 31 | wyświetlenia: 5269
27
komentarze: 68 | wyświetlenia: 4939
 
Autor
Dodał do zasobów: ateista.pl
Artykuł
Dodatkowe informacje

Powiązane tematy





Mam poradę dla wszystkich ateistów czy innych odstępców religijnych - najlepszym sposobem na życie w Polsce jest po prostu nie afiszowanie się. I problemy znikają;)

  Max King,  07/07/2008

Popieram. Sam tak żyję i jest mi całkiem przyjemnie.

  ,  19/07/2008

tak, zgadzam się

Popieram w całej rozciągłości. :)

  radysh,  19/07/2008

Co waść rozumiesz poprzez "nie afiszowanie się"?
Mieszkańcy wsi czy małych miasteczek znają się, można powiedzieć na wylot i w takich sytuacjach sam brak innowiercy/ateisty na uroczystościach katolickich jest piętnowany, za co?. Poziom "tolerancji" przez kolegów, dzieciaków nie uczęszczających na religię jest odwzorowaniem miłości do bliźniego rodziców młodych katolików a jaka owa miłość je ...  wyświetl więcej

  monita,  18/02/2009

Mam do ciebie kilka pytań. "najlepszym sposobem na życie w Polsce jest po prostu nie afiszowanie się" - przepraszam, czy ty wiesz co ty piszesz? Czy widziałeś kiedykolwiek jakiegokolwiek ateistę, który się "tym" afiszował? Chciałabym być chociaż raz światkiem takiego "afiszowania się". Czym dla ciebie jest afiszowanie się przez ateistę lub wyznawcę religii innej niż chrześcijańska? Co mam powiedzi ...  wyświetl więcej

  Mat87,  18/02/2009

Wystarczy być jak Palikot i już masz odpowiedź...

  monita,  18/02/2009

Hah, nie mam zamiaru naśladować kogokolwiek i nie polecałabym takiego zachowania. Pan Palikot nie wydaje się być osobą godną naśladowania. W życiu to, chyba, o to chodzi by iść swoją drogą ( przy okazji: piękna piosenka grupy Akurat - Droga długa jest).

Odnośnie jeszcze pana Palikota. To co robi ów człowiek jest godne uwagi z tego względu, że prowokuje do myślenia i uczy nonkonformizmu. A to już naprawdę dużo.

  Mat87,  18/02/2009

Chodziło mi raczej o podanie przykładu afiszowania się niż nakłanianie do naśladowania. Na pewno "produktem ubocznym" działań tego człowieka jest jak to ujęłaś prowokowanie do myślenia itd ale jemu ewidentnie chodzi o zwracanie na siebie uwagi poprzez niekonwencjonalny styl.

  monita,  18/02/2009

W życiu bym nie pomyślała, że zachowanie pana Palikota może być przykładem "ateistycznego" afiszowania się. Naprawdę. Które z jego działań świadczy o tym, że jest ateistą?

"ale jemu ewidentnie chodzi o zwracanie na siebie uwagi poprzez niekonwencjonalny styl. " - Wszystko co robimy, robimy z myślą, że nas zauważą inni ludzie. Pan Palikot nie powinien być pozbawiony prawa robienia czegokolw

...  wyświetl więcej

  Mat87,  18/02/2009

"W życiu bym nie pomyślała, że zachowanie pana Palikota może być przykładem "ateistycznego" afiszowania się. Naprawdę. Które z jego działań świadczy o tym, że jest ateistą? "

A gdzie niby tak napisałem? Po prostu sposób bycia Palikota jest idealny zarówno do wyrażania swojej orientacji seksualnej, politycznej jak i religijnej. Jak się afiszować z ateizmem, to nie na ulicy, w urzędzie a w m

...  wyświetl więcej

  monita,  18/02/2009

Niepotrzebnie na samym początku felietonu stresujesz się, że jesteś subiektywny. Wszystko co mówisz, myślisz, robisz było, jest i będzie subiektywne. Nawet jak jakiś profesor pisze w swojej książce o zjawisku nienawiści, czy przebaczenia, jest subiektywny, bo taka jest natura ludzka. Gdybyśmy nie byli subiektywni to bylibyśmy robotami, maszynami, wręcz zwykłymi zwierzętami. Powiem więcej, gdyby cz ...  wyświetl więcej

  monita,  18/02/2009

W pierwszym komentarzu zapytałam: "Czy widziałeś kiedykolwiek jakiegokolwiek ateistę, który się "tym" afiszował? Napisałeś: "Wystarczy być jak Palikot i już masz odpowiedź...". Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się czy Janusz Palikot afiszuje się swoim ateizmem, jeśli tak, to w jaki sposób. Nie mogłam przywołać z pamięci ani jednego zdania, ani jednego zachowania, które świadczyłoby o afiszowaniu ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  18/02/2009

Łukaszu ! Niektórym ludziom Bóg przydzielił rolę ateisty .

  Mat87,  18/02/2009

Najwidoczniej nie doczytałem dokładnie postów.
Prawdę mówiąc każdy ateista ma powody do afiszowania się (które rozumiem jako popisywanie się). W końcu potrafił (bo zakładam, że w naszym kraju ponad 99% społeczeństwa przyjęło chrzest) zweryfikować wiarygodność religii do której go przypisano i ją odrzucić (w większości przypadków). To świadczy o jego świadomości. W końcu nikt go już nie ogra ...  wyświetl więcej

  monita,  18/02/2009

"Prawdę mówiąc każdy ateista ma powody do afiszowania się (które rozumiem jako popisywanie się)." - bojciu.....jakie są to powody?? Proszę Cię, potrafisz podać chociaż jeden przykład popisywania się przez ateistę? Ja mogę podać przykład popisywania się przez katolika: byłam ostatnio w ośrodku Caritas(długa historia). Biskup zadal pytanie: Które dzieci należy do"..."jakiegoś kółka przy kościele? i ...  wyświetl więcej

  Mat87,  18/02/2009

"Jak już pewnie zauważyłeś jestem ateistką(Twierdzę, że bogowie nie istnieją.Kropka.) "
Masz do tego prawo, nie masz na to dowodu. Kropka

"A ty to chyba chrześcijaninem jesteś, a ściślej katolikiem. Czyżbym się myliła?"
Albo jesteś niezbyt inteligentna albo to celowa prowokacja...

  monita,  19/02/2009

"Jak już pewnie zauważyłeś jestem ateistką(Twierdzę, że bogowie nie istnieją.Kropka.)
Masz do tego prawo, nie masz na to dowodu. Kropka" - Ja nie muszę udowadniać, że go nie ma(nie wierzę w Boga). Ty za to musisz udowodnić, że on jest(Wierzysz w Boga).
"Czajniczek Russella zwany też Niebiańskim Czajniczkiem to wyimaginowany obiekt wymyślony przez Bertranda Russella jako odpowiedź na ...  wyświetl więcej

  Mat87,  19/02/2009

Widzę, że jesteś nowa. Poczytaj tu trochę artykułów, może natkniesz się na moje komentarze w których znajdziesz odpowiedź.

  monita,  19/02/2009

Tak trudno odpowiadać wprost na pytania? Mam czytać artykuły po kolei i wynajdywać twoje komentarze? Błagam. Czy osoba, która dołączy do eioba.pl za pół roku i będzie się chciała dowiedzieć czy jesteś katolikiem, będzie musiała szukać tego artykułu i czytać po kolei wszystkie komentarze, by potem spokojnie wywnioskować, że jesteś katolikiem(nie odpowiedziałeś wprost na pytanie)?

  Mat87,  19/02/2009

Nie wymagam tego od Ciebie. Zwykle użytkownicy dołączają do profilu listę ulubionych artykułów. To pozwala dość ogólnie określić ich preferencje. Klikając na któryś konkretny, jest wielce prawdopodobne, ze natkniemy się na komentarze użytkownika, który dodał artykuł do ulubionych. To pozwoli jeszcze dokładniej poznać jego poglądy.

  monita,  19/02/2009

Ja nazwałabym to tak: towarzystwo wzajemnej adoracji:)
"Zwykle użytkownicy dołączają do profilu listę ulubionych artykułów.(...)To pozwoli jeszcze dokładniej poznać jego poglądy." - dodawanie artykułów do ulubionych nie świadczy wystarczająco o poglądach czy preferencjach. Ja np. dodam tekst: "Jak być dobrym chrześcijaninem". Czy świadczyć to będzie o moich poglądach (jestem ateistką)?
...  wyświetl więcej

  Mat87,  19/02/2009

Nazywaj to jak chcesz. W kwestiach religii moje komentarze są jednoznaczne .
A tak na marginesie umieszczam w ulubionych te artykuły, które szczególnie mnie zaciekawiły, które komentuje/komentowałem i chętnie do nich wracam ze względu na treść. Dla Ciebie to TWA. Dobrze, że znasz to określenie, ale poszukaj innego celu do obstrzału, który należy do tej grupy ;D

"Klikając na któryś k

...  wyświetl więcej

  monita,  19/02/2009

"Dobrze, że znasz to określenie, ale poszukaj innego celu do obstrzału, który należy do tej grupy ;D " - przyznam szczerze, że nie wiem o co ci chodzi w tym zdaniu. Jaki cel, jaki obstrzał?Jaka grupa?

"Klikając na któryś konkretny, jest wielce prawdopodobne, ze natkniemy się na komentarze użytkownika, który dodał artykuł do ulubionych. To pozwoli jeszcze dokładniej poznać jego poglądy." -

...  wyświetl więcej

  Mat87,  19/02/2009

życzę w takim razie owocnego czytania ;D

  mojra  (www),  19/02/2009

Monita ! Nie jesteś ateistka bo z premedytacja dyskredytujesz wiare katolicka jak to robia od stuleci Żydzi .Mozna to poznac po pasji i zaangażowaniu . To taki religijny rasizm uprawiany z braku instrukcji z Izraela przez netowe trole .
Zazwyczaj atakuja one polityków na ich blogach by wykazać, że Polacy to antysemici .Bez przerwy zmieniaja nicki i fora.

  monita,  19/02/2009

"Monita ! Nie jesteś ateistka bo z premedytacja dyskredytujesz wiare katolicka jak to robia od stuleci Żydzi ." - eee, do wczoraj myślałam, że ateista to ktoś, kto odrzuca wiarę w istnienie wszelkich bogów. A z twojej wypowiedzi wynika, że ateistą jest ten, który przytakuje wyznawcom różnych religii. Muszę, no, muszę zadać to pytanie: czy ty wiesz co ty piszesz? Czy ty w ogóle wiesz co to jest ate ...  wyświetl więcej

  monita,  19/02/2009

Po przemyśleniu całej dyskusji nasunęły mi się następujące wnioski:
1. Nie wiadomo jak ateiści afiszują się swoim ateizmem, ale się afiszują. A i mają do tego powody.
2. Można obrazić kogoś kto z tobą dyskutuje pytaniem o jego poglądy, wyznanie itp. Oczywiście jesteś mało inteligentny jeśli nie czytasz w gwiazdach, nie siedzisz ludziom w głowach, bo to jest normalne, że po 2 napisany ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska