Login lub e-mail Hasło   

Pirat i narkoman za kółkiem - reaktywacja wyobrażni

Czy to genetyczny spadek po gadach, że nasz mózg jest największym energetycznym oportunistą, chętnie zapadajacym w swoisty "letarg" blokujący bodżce płynace z otoczenia
Wyświetlenia: 1.859 Zamieszczono 15/11/2008

Letarg klasyczny, to stan śmierci pozornej, z wyhamowaniem funkcji zyciowych . "Letarg" gadów, polega z kolei na wyłaczaniu funkcji wzroku, przy braku zmian, czyli bodżców  w obrazie otoczenia. Ten nasz "letarg", to charakterystyczny dla słuchaczy koncertów symfonicznych, stan świadomości, gdy muzyka pozwala nam uciec, albo odlecieć od rzeczywistości, w tylko sobie znany  świat,  duchowych impresji, marzeń, wspomnień.Ta forma "letargu" jest bezpieczna jak medytacja. Gorzej, gdy zapadamy w tą niewinną "drzemkę" na drodze, czy w czasie odpowiedzialnej i niebezpiecznej pracy. 

Na razie o świrach. Jest taki film z  Markiem Kondratem coś jakby  "Wszyscy  jesteśmy  świrami"  może piratami może Chrystusami ukrzyżowani skrzyżowaniami

NIc tak nie uzależnia świrów, jak jazda lewą strona drogi w czasie wyprzedzania, z przekroczeniem lini ciągłych pod góre, lub na zakretach, / a nuż nic nie nadjedzie /, a gdy jedzie, to  zamykajmy oczęta, czego w ostatniej fazie wyprzedzania doświadczyła nasza drogowa bidulka, postać  tragiczna jak Ofelia, Otylia Jedrzejczak. Jeżeli to przezyją, lub dzieki pomocy kierującego z przeciwka, unikna kolizji, to  jakiś czas pławią się w adrenalinie i próbują po jakims czasie, jak narkomani ponownie. Anglosaskie świry jezdżą  w tym celu  prawa stroną, lub wszyscy na odwrót, gdy stają się turystami poza swoim miejscem zamieszkania. W  Australii i na drogach gruntowych, to najczęstsza przyczyna czołowych zderzeń turystów z tubylcami, gdy na wąskiej drodze, zadziałaja w ostatniej chwili odruchowo, zgodnie z utrwaloną własną tradycją organizacji ruchu. Wracając do  adrenaliny, to jedyny legalny narkotyk znajdujacy się w naszym organizmie, po który sięgają miłośnicy sportów ekstremalnych, horrorów, kolejek górskich. Nagły wyrzut adrenaliny do naszego organizmu, to mozliwość pobicia rekordu świata w wielu dziedzinach, zwłaszcza skoku w dal i w wzwyż, przez  rów albo parkan, jak z pitbulem, blisko kości ogonowej. Póżniej jakiś czas utrzymuje się wrażenie błogostanu, jak po szczęśliwym, nieprokreacyjnym w skutkach, seksie bez zabezpieczeń. Adrenalina równiez znieczula ból, jak i katapultuje świadomość poza ciało, stąd powiedzenie o duszy na ramieniu. Początkujacy skoczkowie spadochronowi fruwaja w powietrzu obok swoich ciał, zapominając z  przerażenia, czy wrażenia, o otwarciu spadochronu. Doświadczają tego alpiniści czy taternicy po odpadnięciu od skalnej ściany zbocza góry. Też tak jak skoczkowie, spadaja obok ciała, czasem bezwładnie koziołkujacego i odbijajacego się od skał. Moga tego wyjscia z ciała doświadczać skazańcy mający przyłożony pistolet do głowy. Zjawisko nagminnie występuje w szpitalach podczas operacji, gdy panicznie boimy się, jak króliki doswiadczalne, czy ją przeżyjemy.Polecam film instruktażowy "Awake" z Jessika Albą. Nagły wyrzut adrenaliny pomaga w sportach walki, gdyż przyspieszona praca świadomości relatywnie spowalnia bieg zdarzeń, pozwalajac na parowanie ciosów i zadawanie własnych .

Utrzymując się w ironicznej konwencji, to motocykliści żłopia adrenalinę litrami a gdy brakuje im jej na drogach, to umawiają sie na wygłupy, w stylu jazda na jednym kole, wyścigi itp. Na całym świecie to dawcy dobrej jakości organów do przeszczepów. Zawyczaj zabiją ich kąsajace lub żądlące owady, gdy dostana się w szczeliny między ubiorem a ciałem, dziury w jezdniach, przedmioty pozostawione na drodze, które okracza dwuśladowy pojazd, jadący przed nimi i gamoniowaci kierowcy przy zmianie pasa ruchu, gdynie towarzyszy temu  spojrzenie przez ramię, by sprawdzić czy w strefie, której nie kontroluja lusterka, nie znalazł się inny wyprzedzający nas pojazd.To miejce równoległe do naszego pojazdu zaczynające się od 2 do 3 metrów od naszego tylnego zderzaka .

Samoprzylepna etykieta na czoło wielu piratów drogowych, jak mantra powtarzana przez  policje, rozgrzeszajaca stan polskich dróg, to " niedostosowanie prędkości jazdy do warunków i brak wyobrazni " Upierdliwie można ją walnąć także Kubicy na bolidzie, bo jedzie czasami za wolno i mógłby sam sobie zmieniać koła .

Brak niepokojacych bodżców wzrokowych i monotonia, dla kierowcy TIRa, jest zaproszeniem jego mózgu do "drzemki" na jawie, czyli "letargu. Aktywny  tor myślowy zastepuje bocznica, a na niej seks, rodzina, wspomnienia, rozgryzanie problemów i kłopoty. W czasie tego "letargu", mózg, zamiast  aktualnego obrazu drogi, posiłkuje się zapamiętanymi wczesniej obrazami, wielokrotnie przejezdżanej trasy, na których brakuje szczegółów, takich jak nadjezdżajacy na przejazd kolejowy pociąg, inny pojazd na skrzyżowaniu, o drobiazgach takich  jak piesi czy rowerzysci nie warto wspominać, bo zgodnie z instynktem samozachowawczym, nie stanowią oni zagrożenia dla życia kierującego. Wyprzedzanie więc białoruskiego TIRa grzejacego 100 km/ godz  w terenie zabudowanym i poza,  jest aktem szalonej desperacji, nawet w miejscu, gdzie jest  to dozwolone. Wymaga to od wyprzedzajacego, upewnienia się w początkowej fazie manewru, czy przed wyprzedzanym nie znajdują się jakieś przyczyny, dla których TIR zmieni tor jazdy i wyekspediuje nas w krzaki, pole, pobocze czy do rowu. Bezpieczniej będzie, by po zmianie pasa ruchu, na chwilę powstrzymać się od zajęcia pozycji równoległej, do momentu, wspólnego z wyprzedzanym, przejechania niewidocznego na początku manewru,  prawej części odcinka drogi. Kontynuujac tą dygresje, to często przed takim dużym pojazdem, odbywa się po jego prawej stronie, niewidoczny dla nas manewr włączania się  do ruchu jakiegoś pojazdu ze skrętem w lewo lub w prawo, albo przjezdżania lub przechodzenia pieszego lub rowerzysty na druga stronę jezdni .Wówczas ofiara wypadku zdąża przed TIRem poza oś jezdni , ale brak naszej i jego wyobrażni, że coś takiego może się dziać, nie daje mu szans uniknięcia wypadku

Standartowe crash testy, to uderzenie pojazdu w nieruchoma przeszkodę z prędkościa 60 km/godz.Tworzą one mit o bezpiecznych autach. W praktyce, jest to równoznaczne ze zderzeniem dwu pojazdów, wlokących się osiedlówka po 30 km/ godz. W terenie zabudowanym zderzenie się aut jadących po 50km/godz to jakby crash test, gdy pojazd wali w ścianę 100 km/godz. Jeżeli jedzie się więcej i dojdzie do czolówki, to mamy masakrę, pomimo pasów i poduszek, stref zgniotu, a o możliwości identyfikacji ofar decyduje masa pojazdów. To jak zderzenie TIRa z osobowym małolitrażowym autkiem. Po nim, mógłby kierowca TIRa włączyć wycieraczki i pojechać dalej, gdyby tego nikt nie zauważył . 

Rowerzysta i pieszy, to  "święta krowa",  i nie chodzi mi o ironię, lecz o należną atencję. Pozbawienie ich życia na drodze to zaproszenie do linczu, czasem niewinnego kierowcy, przez agresywny tłum znajomych i krewnych ofiary. Lepiej tego nie przeżywać, bo czasami może się to nie udać, nim przyjedzie na ratunek policja. Przepis pozwalający bezkarnie przejechać dziecko do lat siedmiu,  chroni kierowcę spieszącego się na drodze osiedlowej  przed odpowiedzialnością, bo dzieciak był bez opieki. Kazdy dorosły powinien pogrzebać w swej pamięci, jak się zachowywał jako dziecko, i ile razy refleks kierowcy uratował mu zycie. Mnie ze trzy razy. Pora więc spłacic ten długi innym dzieciakom, jezdżąc wolniej i z wyobrażnia drogami osiedlowymi, gdzie z pomiędzy  zaparkowanych pojazdów, w kazdej chwili, może wbiec na jezdnię dziecko. Debilny kierowca mógłby statystycznie, przejezdżać  jedno miesięcznie, jeżeli to co piszę nie dotarło dotąd do jego wyobrazni

Niebezpieczne dla rowerzystów jest nagłe skręcanie w lewo z wyrzutem ręki lub bez, pomijanie ogladania się za siebie, czasem na słuch z  liczeniem na fart, że kierowca zdąży uniknąć wypadku. Dla mnie sygnałem, ze rowerzysta cos kombinuje jest przerwanie przez niego pedałowania. Kierowcom więc zalecam zawsze wcześniejszą, nawet 50 metrową, zmianę pasa ruchu zwiększajaca margines bezpieczeństwa. Wtedy rowerzysta prędzej uzna i zauważy, że jest już wyprzedzany, jak i mamy więcej czasu i miejsca na ominięcie go z prawej strony, gdyby mu chodziło o realizacje polisy na życie i jednak skręcał w lewo. Ta wcześniejsza decyzja o zmianie pasa ruchu odsłania rowerzystę kierowcom jadącym z tyłu za naszym pojazdem,  jak i jest sygnałem dla jadących z przeciwka, by nam ułatwili wykonanie manewru. Rowerzysta ma potencjał by zabić każdego kierowcę lub jego pasażera, jeżeli zostanie uderzony przez nasz pojazd, gdy przejezdża w poprzek drogi. Po podcięciu roweru przez zderzak samochodu, melduje się jak łoś, ciele, czy jeleń, uzbrojony, czyli oklejony przednią szybą, w środku naszego pojazdu, urywając nam głowe albo pasażerowi. Wyprzedzanie ciągników rolniczych, furmanek i wszytkiego co porusza się wolniej wymaga zmniejszenia prędkości, by ograniczyc skutki ewentualnej kolizji, gdyby te zajechały nam drogę. Zwłaszcza gdy młody kierowcza nie czuje praw fizyki i nie wie, że porusza się po drodze pinpongiem, jakim jest samochód osobowy średniej klasy i przychodzi mu się zderzyc z masywną kula bilardową, jak ciagnik, czy furgonetka .

Cała kariera kierowcy ogranicza się do dwu ekscytujacych  zdarzeń drogowych.Skrętu w lewo, na najblizszym skrzyżowaniu, albo w prawo. Reszta to zakodowane w podświadomosci odruchy i nawyki, pozwalające jechać bez sensu i w nieznanym kierunku, mając nawet 4 promile alkoholu we krwi. Pijany kierowca, po wytrzeżwieniu, przeważnie nie pamięta gdzie był, gdzie zaparkował itp. Uświadamiając sobie układ ulic w swoim mieście, zawsze logicznie przypominający dorzecze rzeki, jaką jest ulica tranzytowa, łatwo się po nim poruszac na pamięć, bez potrzeby zgadywania, także w razie kradzieży, czy zniszczenia znaku drogowego, która droga ma pierwszeństwo przejazdu. Magiczne ustępowanie pojazdom, nadjezdżajacym z  prawej strony, wynika logicznie z ruchu prawostronnego, usytuowania kierownicy z lewej strony pojazdu, co skutkuje wcześniejszą i lepszą widocznością pojazdów jadących z prawej, które znajdujacych się, dodatkowo, zwiększając margines  bezpieczeństwa, poza osią  jezdni. Błędem instruktorów szkolących początkujacych kierowców, jest wymóg kurczowego trzymania się prawej krawędzi jezdni. Póżniej kierowcy ci zaliczaja wszystkie studzienki, wypadaja na pobocza,zwłaszcza w nocy, gdy z przeciwka nadjezdża pojazd o nieznanych gabarytach, często zahaczaja lusterkami pieszych i rowerzystów, wpadają na furmanki, urywają drzwi otwierane przez  kierowców i pasażerów z  lewej strony w innych pojazdach, jezdżą pieszym po butach, głównie tym czekającym na przejściach, rozbryzguja kałuże polewając ludzi, uszkadzają opony i felgi  przy usiłowaniu wykonania ciasnego skrętu w prawo na skrzyżowaniach, nie mając doswiadczenia, by brać poprawke na zachodzenie tyłu, jak i wypadają na pobocze z powodu zanikania prawej koleiny wyżłobionej przez TIRy itp. Urwanie lewego lusterka, przy wymijaniu na wąskiej jezdni, jest korzystniejsze finansowo niż zaliczenie pobocza pojazdem jadącym z dużą prędkością, kończące się zazwyczaj dachowaniem. Przepis nakazuje przy omijaniu przeszkód zachować 1 metrowy  odstęp. Ja do nich zaliczam pobocze,   krawężniki, na których często stoją lub podchodzą do jezdni piesi, albo też idą skrajem chodnika w towarzystwie brykających dzieci. Lepiej, zamiast klejenia się do prawej, wpoić  kursantom, nawyk patrzenie z wyprzedzeniem w skręt w prawo czy lewo, przez boczne szyby, by przecinając przejscia dla pieszych / często łączone z przejazdami dla rowerzystów /nie byli zaskoczeni nagłym pojawienien się pieszych lub rowerzystów/ majacych w tym miejscu pierwszeństwo. Wykonanie skrętu w prawo, wymaga korzystania w pełni z  jezdni, a wolno nam do jej osi. Czasami to nie wystarcza, by zmieścic się w ciasną uliczkę z  której coś wyjezdża i lepiej go wypuścić, ustepując mu pierwszeństwa, niż ryzykować  urwanie lusterka albo stłuczkę. Na trasie powinniśmy jechać na zakrętach torem bolidu formuły jeden, czyli przed zakrętem w lewo, by złagodzic łuk i siłę odśrodkową, od prawej krawędzi drogi, a w prawo od osi jezdni, chociazby ze względu lepszą na widoczność tego, co znajduje się przed nami w zakręcie / piesi , rowerzyści, furmanki, unieruchomione pojazdy/

Największą zagadką dla kierowców pozbawionych wyobrazni są staruszki i dzieci. Nie zataczają się one jak pijacy zmuszając kierujacych do ujęcia gazu, ale mają problemy z podjęciem decyzji, czy zdążą przez przejście na druga stronę jezdni, czy nie, bo nie potrafią ocenic prędkości zbliżającego się pojazdu. Często ostatni raz w zyciu sugerują się złudnie odległością. Niedawno jakiś sportowiec, piłkarz, upolował staruszkę na przejściu z prędkością 140 km/godz. Najniebezpieczniejszymi miejscami na drodze są skrzyżowania, gdzie przecinaja się kierunki ruchu i na czerwonym świetle lubią się czasem zderzać  radiowozy na sygnale. Wystarczy  zagapienie się/ tkzw. dekoncentracja / kierowcy, awaria hamulców, pośpiech. Czasem ostry start wypasionej bryki pozwali dopaść tego, co wjechał na różowym / póżne żółte przechodzące w czerwień/ albo uwięzić na środku bojażliwego, a we własnym mniemaniu, ostrożnego  kierowcę, zagrazajacego wszystkim karambolem, choć przepisy zakazują wjazdu na skrzyżowanie, jeżeli nie jest ono wolne, lub nie ma miejsca do kontynuowania jazdy. Różowe swiatło jest też zabójcze, poza godzinami szczytu, gdy zbliżajacy się pojazd dopasowuje się do zmiany świateł bez zmniejszania prędkości, na wolnym od czekających na zielone pojazdów skrzyżowaniu pasem ruchu, spotka tego, co chciał jeszcze rozpędem przejechać, czasem jeszcze zwiększając prędkość. Skrzyżowania są czasem i duże i długie, gdy ruch odbywa się na trzech pasach w kazdym kierunku. Skrzyżowania są miejscem tragicznych i ciężkich wypadków, bo zawsze jeden z uczestników kolizji, zostaje uderzony w drzwi kierowcy czy pasażera.

Kochane przez nas Panie mają typowo użytkowe i racjonalne podejście  do motoryzacji. Samochód dla nich to kolejny sprzęt, oprócz pralki czy robota kuchennego, ułatwiajacy egzystencje, słuzący do wyjechania z punktu A do
punktu B i skutecznego powrotu do A, w sposób abstrachujący od punktacji za styl, dynamikę, czasu,
czy ilości wyprzedzonych pojazdów itp. Panie nie boksuja, nie graja w tenisa, stąd mają mijający szybko
problem w opanowaniu pojęć typu "lewo i prawo", co zdaża się nawet mężczyznom na mustrze. Peszy je poczatkowo brak wyczucia gabarytu pojazdu. Wystarczy, by poobserwowały na kursie nauki jazdy, pojazdy tej samej marki, jadące przed nimi, by przekonać się, jakie są relacje i odstępy, między tym pojazdem a osią jezni, pojazdem jadacym z przeciwka , czy do prawej krawędzi, krawężnika, pobocza. Rolą instruktora jest potwierdzenie, że aktualnie jedziemy po śladach tego pojazdu.  Po kursie nauki jazdy, kobiety szybko stają się wzorowymi kierowcami przestrzegajacymi przepisy, zawsze zdyscyplinowane, kulturalne i odpowiedzialne .
Ich inteligencja pozwala czasami nadużywać stereotypu słodkiej idiotki za kierownicą, gdy trzeba na prośbę 
pasażerki koleżanki, gdzieś się wcisnąc, zmienić pas ruchu, zawrócić, także w głowie, jakiemuś macho
apetycznemu jak ciacho, w wypasionej bryce. Polecam, w ramach żartobliwej  walki z szowinistycznym
stereotypem,  zwłaszcza dowcipnym paniom, czasami  jeżdzić z "zielonym liściem" na szybie i blond peruce .
Taki zestaw jak apteczka .

Dziś, tak jak nasz rajdowiec Janusz Kulig, ktoś znowu wjechał na przejazd kolejowy pod nadjeżdżajacy pociąg.
W sprawie Kuliga zawiodła dróżniczka, dlatego przejazdy strzeżone i niestrzeżone są jednakowo grożne.
Moim zdaniem, przyczyną jest właśnie ten letarg, umysłowe odrętwienie, gdy leniwy mózg płata nam niezłego
figla bazujac na zapamiętanym obrazie przejazdu, a nie rzeczywistym, po wymaganym, nie tylko przepisami,
ale głównie zdrowym rozsądkiem, a w końcu instynktem samozachowawczym,  zatrzymaniem pojazdu w miejscu
o dobrej widoczności i uważnym rozglądnięciem się na lewo i prawo. Czasami do przejazdu zblizają się dwa pociągi
i ten z lewej zasłania nam odjezdżąjąc, ten drugi  pociąg nadjeżdżajacy z prawej. Stąd zawsze powinniśmy przy
przejazdach wielotorowych, poczekać na odjechanie tego pierwszego, aż powstanie dostateczna widoczność by zobaczyć ten ewentualnie ten drugi.
Jest to tożsame z sytuacją włączania się do ruchu, czy wyjezdżania z drogi podporządkowanej, przeważnie osiedlówki, na drogę     z pierwszeństwem przejazdu. Wówczas zdarza się, że szybkie omiecenie wzrokiem drogi od lewej do prawej,
może nam dać rozmazany obraz, wykluczający zagrożenie ze strony dużych pojazdów, zwykle jadących z
włączonymi swiatłami, ale nie daje pewności, że w poblizu pojazdu nie ma pieszych czy rowerzystów.
Przysłowie zawodowych kierowców mówi "spiesz się powoli, bo na własny pogrzeb zawsze zdążysz"  !

Z przejazdami kolejowymi wiąże się lekceważenie znaku STOP. Swoja rolę znak ten spełni na pewno w trudnych warunkach atmosferycznych gdy widoczność  spadnie pomiżej  50m. Wtedy w nocy i we mgle, trzeba po zatrzymaniu auta wyłaczyc silnik , uchylić szybe i posłuchac czy nie nadjezdża pociąg /TIR z naczepą/. Trudne warunki i śliska nawierzchnia, uzasadniaja ustawianie znaków ograniczajacych prędkość, irytujące wiekszośc kierowców, pozbawionych wyobrażni, kiedy jadą latem po suchej nawierzchni w słoneczny dzień.

Śpieszący się kierowca, przy włączaniu do ruchu ze skrętem w prawo, z nawyku sądzi, że jest na skrzyzowaniu i tylko patrzy w lewo, nie uwzględniając, że z prawej, miejsce na jezdni już zajął mu inny pojazd będący w ruchu, a więc mający pierwszeństwo, wykonujacy manewr wyprzedzania. Młodzi kierowcy, często szybko z fasonem, wykonuja ostre nanewry ze skrętem do tyłu ,wyjeżdżając z miejsca parkowania. Idąc na zakupy, widziałem po takim manewrze fruwajaca w powietrzu staruszkę. Kończy się to często potrącaniem pieszych i dzieci, które są zwykle mało widoczne, czasem osoby się schylaja, a dzieci bawią w chowanego na parkingach przysklepowych, na prywatnych posesjach, wchodzą pod pojazdy itp. Znam kierowcę, co przejechał na podwórku własne dwuletnie dziecko, które wczołgało się pod auto za piłką. Prasa opisywała też zdarzenie gdy trójka chłopców schowała się w kartonowym pudle na środku jezdni. Wszyscy zginęli pod kołami ciężarówki.

Wyprzedzanie prawym pasem na wzniesieniach i zakrętach, czasami wpędza nas w sytuacje bez wyjścia, gdy prawy pas blokuje pojazd wolnobiezny, lub stoi tam ktoś w początkowej fazie awarii i dopiero wyjmuje trójkat, albo łamie przepis o zatrzymywaniu się w miejscu, zmuszajacych innych do najezdżania na linie ciągłą .

Gdy pokonujemy nie znana nam trasę, zdarzają się takie konfiguracje drogi typu górka albo dolinka na prostym odcinku Może to zaskoczyć każdego kierujacego, gdy pozornie widzi kontynuacje pustej drogi a w dolince coś się dzieje.

KIlka razy spotkałem się z manewrem skrętu w prawo, na posesję, gdy kierujacy jadący z przodu, włączał lewy kierunkowskaz odbijajac do osi jezdni, by po chwili zmienić kierunkowskaz na prawy, z jednoczesnym hamowaniem i skrętem w prawo. Podobnie jest z pojazdami wjezdżajacymi na ronda z włączonymi kierunkowskazami w prawo. Jedni rzeczywiscie jadą najbliższym zjazdem w prawo, lecz niektórzy tylko w ten sposób witają się z rondem, jadąc dalej dookoła do innego zjazdu, czasami sygnalizując łaskawie, gdzie zjezdżaja, czasami nie, bo logicznie rondo to karuzela do jazdy wkoło i nie można mniemac logicznie, że to nie logiczne np. przy zawracaniu. Logika to często przyczyna wypadku, bo nigdy do końca nie wiemy, co zdecydował w swojej głowie inny kierowca. Dlatego ważny jest odstęp, od poprzedzajacego nas pojazdu, najlepiej by było tam miejsce, dla spieszącego się wariata, co moze zmądrzeje, jak się nadzieje na ostro hamujacy pojazd, z powodu pieska, kotka wiewióreczki, tuptajacego jeżyka. Robienie w takiej sytuacji wywijasów kierownicą, kończy się tragicznie dla zwierzaka, który ma błyskawiczny refleks, by znależć się w prześwicie pod pojazdem, jak i dla nas, bo działamy odruchowo, a nie po logicznej kalkulacji, co i kogo wieziemy i gdzie się znajdziemy, na co nadziejemy, w co walniemy i że nie dojedziemy. Powinniśmy wówczas lekko przyhamować i mocniej przytrzymac kierownicę, zwiekszając szanse zwierzaka. Lubiacym zwierzaki, zalecam profilaktyczne, krótkie uzycie sygnału dżwiekowego , przewietrzy się trąbka. Utrzymywanie wspomnianego odstępu jest dowodem kulturalnej jazdy, nikt nie będzie trąbił, że tamujemy  ruch, będąc bezpieczni jak u Pana Boga za piecem. Jeżeli wjedzie tam wariat akwizytor, to zaraz pojedzie ryzykując dalej, a jak nie to znowu zwiekszamy odstęp.

Poślizg pojazdu kierowca wyczuwa ciałem. Ponieważ trzeba umieć zareagować właściwie, potrzebne jest oswojeniem się z nim, najlepiej  ćwicząc poslizgi na oblodzonym placu czy parkingu, gdzie nie ma innych pojazdów, na przykład pod marketem, w dzień wolny, czy po zamknięciu sklepu. Najlepiej, robić to po zmianie opon na zimowe, przy pierwszych opadach śniegu. Ćwiczenie powinno polegać na wprowadzeniu auta w poślizg boczny, gwałtownym ruchem kierownicy potem lekkiej kontrze z dodaniem gazu,  by wyjść z poślizgu. Czasami w poślizg boczny wpadamy po ostrytm hamowaniu, a wychodzimy, po puszczeniu hamulca i korekcie kierownicą .
Boczny  poslizg na drodze w ruchu, wiaże się z przekraczaniem gabarytem naszego auta osi jezdni i zagraża bezpieczeństwu. Poślizgi to fajna zabawa, potrzebna każdemy, by właśnie umiał ciałem wyczuć, jak jest duży i proporcjonalnie do tego reagować. Pozbywamy się w ten sposób, paralizujacego ciało i umysł, strachu, działając odruchowo i automatycznie.
Przyczyną poślizgu latem jest śliska nawierzchnia na poczatku deszczu, gdy z jezdni dopiero spływa kurz z wodą, tworzący błotko poslizgowe. Prowokuje go gwałtowny ruch kierownicą, ostre dodanie gazu, czy hamowanie na skręconych przednich kołach,  jak i ulewnego deszczu, gdy czasem łysawy  bieżnik, nie nadąża z odprowadzaniem wody spod kół i powstaje klin wodny, z którego   mają radochę tylko łyżwiarze.

Kurzu i zmielonej na pył gliny wiele jest na drogach wybudowanych w terenach, gdzie gleby są ciężkie i gliniaste, a ciagniki i maszyny rolnicze wywlekaja go na jezdnie. Śliskie są też drogi biegnace pod drzewami liściastymi. Wystarczy rosa lub mgła. Przyczyną są liście, z których miękkie części są latami wprasowywane w nawierzchnie jezdni. Mimo braku opadów, śliskie są, przy lekkich przymrozkach, nawierzchnie mostów i wiaduktów, odcięte od ciepła gruntu, dodatkowo schładzane przez mrożny wiatr.        

Przyczyną śliskości jest zawsze wilgoć zawarta w powietrzu, osadzajaca się na zimnych powierzchniach, tworząc szadż i szron. Wielu kierowców nie lubi jazdy w nocy.  

Kiedyś powodowały to kolizje z nieoświetlonymi furmankami głównie w momencie zblizajacego się z przeciwka innego pojazdu, którego światła tak zwężaja nasze żrenice, że trudno jest dostrzec cokolwiek po naszej prawej stronie.                                             Zagrożenie wzrasta, gdy pojazd jadący z przeciwka, ma żle ustawione światła mijania, które nie oświetlając jego lewej, a naszej prawej strony jezdni, nie tworzą poświaty umożliwiając nam zauważenie przeszkód na naszej stronie jezdni. Doświadczeni kierowcy mają sposób i jadą po zmianie świateł z drogowych na mijania, czasem okraczając kołami oś wąskiej jezdni, nieoswietlonej latarniami, w terenie niezabudowanym, do chwili takiego zbliżenia pojazdów, gdy już powstaje widoczność tej poświaty, dopiero wtedy zjezdżają do prawej. Nie należy się bać krótkotrwałego używania swiateł drogowych w terenie zabudowanym, oświetlonym  marnie lub symbolicznie. Oślepiony przez chwilę niewidoczny pieszy, koń z furmanem, rowerzysta, mają wtedy  wieksze szanse przeżycia Takie użycie świateł, sygnału, często dyscyplinuje grupki pieszych, by zeszli z jezdni i zachowywali się odpowiedzialnie

Szkolącym instruktorom, zalecam, by kodowali w podswiadomosci kierowców nawyk zaciagania hamulca ręcznego przy kazdym zatrzymaniu, przed włączeniem się do ruchu, do ustąpienia pierwszeństwa przejazdu, za pojazdami oczekujacymi na zielone swiatło, wysadzania pasazera  itp. Zabezpiecza to kierującego przed fatalnymi skutkami najechania z tyłu. Pojazd, który nas uderzy z tyłu, automatycznie przepchnie nas na droge z pierwszeństwem pod TIRa albo pociag na przejeżdzie, albo spowoduje wieksze urazy i obrażenia ciała kierowcy,  pasażerów  jak i zostanie dodatkowo, oprócz tyłu, uszkodzony nasz przód i tył pojazdu stojącego przed nami.

Motoryzacja, ze swoimi problemami, jak brak miejsc do parkowanie, korkami, porażajacymi statystykami wypadków, wymykajacy się logice konsumcji, jest przejawem ludzkiej arogancji wobec środowiska .jak i wstydliwą piętą achillesową naszej cywilizacji.       Ze wszystkich narodów, tylko Francuzi stworzyli i dopieszczaja właściwy optymalny i kompleksowy układ komunikacyjny swojego państwa. W nim rolę, głównego nurtu w komunikacyjnym dorzeczu spełnia kolej TGV, do której, jak do Rzymu, doprowadza się i modernizuje lokalne drogi .  

Kończąc temat, to dowodem na ułomną prace naszego mózgu, są sztuczki magików, czy też  irytujace znikanie drobiazgów z przed naszych oczów, by  po chwili powrotu do aktywności zmysłu wzroku, mrugnięcie powiek, czy ruch gałek ocznych, wróciły cudownie na miejsce. Proces wyłączania się z rzeczywistości narasta proporcjonalnie do zmęczenia, czasami przechodząc w sposób niedostrzegalny dla kierujacego w sen, zwykle w fazie w początkowej, z motywem kontynuowania jazdy. Wszyscy  doświadczamy tego wrażenia jazdy, gdy zasypiamy wieczorem, kiedy większą część dnia spędzilismy podróżując. Dlatego, nigdy niewyspani, nie siadajmy za kierownicą pojazdu, bo grozi nam zaśnięcie, zwłaszcza gdy nas juz nie kręci i podnieca jazda, co jest cechą tylko młodych kierowców.

Artukuł wzbogacam dzięki mozliwości edycji o nowe wątki

Podobne artykuły


42
komentarze: 17 | wyświetlenia: 6546
31
komentarze: 16 | wyświetlenia: 2209
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5998
29
komentarze: 22 | wyświetlenia: 2822
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3585
27
komentarze: 17 | wyświetlenia: 21562
30
komentarze: 31 | wyświetlenia: 66955
27
komentarze: 27 | wyświetlenia: 5881
24
komentarze: 10 | wyświetlenia: 27665
23
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1430
23
komentarze: 17 | wyświetlenia: 3306
 
Autor
Artykuł



  ,  20/11/2008

Chociaż stosunkowo dobrze władam językiem polskim napiszę „łał”. Artykuł ciekawy, rzeczowy i czasem troszeczkę cyniczny. Na pewno traktuje z dystansem o naprawdę ważnych dla kierowców sprawach. Tylko pozazdrościć ostrości widzenia. Polecam każdemu. :-)

  swistak  (www),  20/11/2008

Panie Aleksandrze ! Dziekuje, to dlatego, że byłem instruktorem, teraz uczę przepisów , a głównie wychowuje młodzież w szacunku dla życia swojego i innych .Młodym się przeważnie wydaje ,że mają statystyczny przydział na 70 letnie zycie . Muszą zrozumieć sens przestrzegania przepisów , ograniczonego zaufania do innych , przewidywania błędów .Na drodze zawodzi wszelka logika .Liczy się tylko margines bezpieczeństwa.
W sumie to trzeba jechać tak, aby nic złego się nie stało.

"Letarg" jest przerażający, widzę to po moich bliskich jak jeżdzą po mieście. Sam mam prawko dopiero niecały rok, niestety pomimo tego,że zawsze jeżdzę z wyobraźnią, mnie czasem dopada syndrom "młodego" (bo zbliżająca się 20wiosna to przecież zupełnie niedużo),ale ile frajdy można odnaleźć w tym,że szybka jazda zmusza do koncentracji!

Czy ja już jestem niebezpieczny, jeżeli lubię jeździć n

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska