Login lub e-mail Hasło   

Czy rozmawiać z dziećmi o homoseksualiźmie

To tytuł dyskusji toczonej w programie "Dzień dobry TVN" (23 listopada 2008).
Wyświetlenia: 1.074 Zamieszczono 24/11/2008

Goście i prowadzący roztrząsali modny (choć zainteresowanie publiki marszami równości cokolwiek przygasa) temat homoseksualizmu, który - jeśli zanadto traci powiew świeżości - jest podgrzewany przez kolejne wydarzenia, w tym literackie.

Tym razem omawiano bajkę o dwóch panach pingwinkach zakładających rodzinę (z powierzonego im jaja). Być może publikacja ta uprzyjaźni młodemu pokoleniu mniej radosne strony homoseksualizmu i spowoduje sympatyczniejsze nastawienie dorastającego pokolenia wobec ludzi skrzywdzonych przez los, zatem to pewien plus tej akcji.

Popierając ten literacki sposób krzewienia wiedzy, można jednak się zaniepokoić, czy za 20 lat statystyki nasze nie odnotują nie tylko obniżenia poziomu uprzedzenia do ludzi zmagających się z piętnem losu, ale także odnotują procentowy wzrost osób deklarujących odmienność seksualną.

Idąc wszak zaproponowanym tropem, można wydać bajki o wiewiórkach, które za ofiarowane orzeszki są gotowe podnosić kity przed przygodnie napotkanymi wiewiórami. Sympatyczne zwierzątka, które zamiast w znoju zbierać owoce w łupinkach, potrafią na wesoło urządzić się w luksusowych dziuplach (w przeciwieństwie do rudych koleżanek urobionych po pędzelki na uszach) mogąc być wzorcem dla panienek (z dobrych i gorszych domów oraz przedszkoli), które po kilkunastu latach gremialnie zasilą szeregi najstarszego zawodu na świecie...

Kiedyś bajka Disneya o wesołym koniku polnym a obiboku oraz o mrówkach pracusiach, ukazywała dzieciom ogólnie akceptowany kierunek wychowania. Ale obyczaje się nam poluzowały, zatem i bajki są i będą pisane pod coraz "nowocześniejszą" publikę poczynając już od przedszkolnej dziatwy...

Jednak aby rozmawiać z dziećmi o homoseksualiZmie, należałoby redaktorów odpowiedzialnych za język polski uświadomić, że należy poprawnie pisywać, zatem nie o homoseksualiŹmie, bowiem dziatwa szkolna chłonie wiedzę z teleekranów nie tylko metodą foniczną, ale i optyczną... Czyżby nie posiadano komputerowego programu sprawdzającego ortografię?

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 23543
13
komentarze: 15 | wyświetlenia: 25146
61
komentarze: 60 | wyświetlenia: 7869
44
komentarze: 23 | wyświetlenia: 9884
42
komentarze: 31 | wyświetlenia: 9682
42
komentarze: 25 | wyświetlenia: 5683
38
komentarze: 27 | wyświetlenia: 2988
34
komentarze: 26 | wyświetlenia: 2953
34
komentarze: 18 | wyświetlenia: 6535
33
komentarze: 26 | wyświetlenia: 7692
32
komentarze: 42 | wyświetlenia: 2407
21
komentarze: 33 | wyświetlenia: 5534
21
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2030
19
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2238
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska