Login lub e-mail Hasło   

Pasja

Recenzja książki
Wyświetlenia: 1.464 Zamieszczono 11/12/2008

Motto I:

…Powiecie - śpieszyć się nie ma gdzie!
I to jest prawda – co tu kryć?
Lecz gdy w okopy nas się śle
To kiedyś atak musi być!…

Jacek Kaczmarski

Motto II:

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.

Przysłowie polskie

Motto III:

— Panie Kohn! jak pan myśli, gdyby wybuchła wojna między Rosją a Chinami, która strona by wygrała?

— Na pewno Japonia…[1]

Różne są w życiu pasje. Jedni zbierają znaczki, inni budują okręt w butelce. Z przykładem zupełnie innej pasji spotykamy się w Dniu „M”[2] Pasją Wiktora Suworowa (właściwie: Włodzimierz Rezun) — opętaniem ideą, jak napisał w Przedmowie Włodzimierz Bukowski (s. 11), jest wszem i wobec głosić ujawnioną prawdę (s. 13), która jest najważniejszą tezą książki: tajna mobilizacja rozpoczęła się 19 sierpnia 1939 roku (s. 202), Od tej chwili, niezależnie od rozwoju wydarzeń, wojna stała się nieunikniona, Dlatego 19 sierpnia 1939 roku jest dniem, w którym Stalin rozpoczął II wojnę światową (s. 310), Radzieckie kierownictwo przygotowywało Armię Czerwoną i cały kraj do zagarnięcia Niemiec i całej Europy Zachodniej — oto główny cel, dla którego Związek Radziecki rozpoczął II wojnę światową (s. 32), Stalin mógł zapobiec wojnie. Jednym ruchem pióra (s. 33), jeden podpis Stalina pod rozkazem o seryjnej produkcji TB‑7[3] mógł zapobiec niemieckiej agresji na Związek Radziecki (s. 38), Rozstrzygnięcie kwestii TB‑7 było faktycznie rozstrzygnięciem, czy będzie II wojna światowa, czy jej nie będzie. Kiedy decydowano o TB‑7, decydowano o losach dziesiątków milionów ludzi […] wycofanie TB‑7 było w ogóle najważniejszą decyzją podejmowaną przez kogokolwiek w XX wieku (s. 47).

Ta pasja Suworowa zaczęła się latem 1968r., kiedy stacjonując w Karpatach jako soviet’ski oficer brał udział w przygotowywaniu inwazji na Czechosłowację. Od miejscowych, naocznych świadków dowiedział się o podobieństwach przygotowywanej inwazji do grupowania wojsk nad granicą z ziemiami okupowanymi przez III Rzeszę Niemiecką latem 1941r. Rozpoczął swoje własne, tajne, prywatne śledztwo, skutkiem którego jest trylogia: Lodołamacz[4], Dzień „M” i zapowiadana Ostatnia Republika. W Lodołamaczu Suworow dowiódł, że Soivet’y przygotowywały się do wojny, planowały uderzyć na Niemcy i zapowiedział ukazanie się osobnej książki o odegranej przez Stalina roli w przejęciu przez niemieckich faszystów[5] steru rządów[6] (s. 24). „Dzień »M«” jest dalszym ciągiem tej książki, ale można też czytać ją osobno (s. 32). Autor celowo unika korzystania ze źródeł niedostępnych dla czytelnika. Między napisaniem LodołamaczaDnia „M” część rosyjskich archiwów została odtajniona i bibliografia mogła zostać rozszerzona, Lodołamacz ma 135, a Dzień „M” — 139 pozycji. Suworow nie powtarza się. W Dniu „M” pojawiają się całkiem nowe fakty, a tematy zapoczątkowane w Lodołamaczu są oryginalnie rozwijane.

Można było dostrzec tylko dwa błędy merytoryczne. Bomba zrzucona na Hiroszimę miała nie 20, tylko 13kT, a faszyzm był ustrojem nie III Rzeszy Niemieckiej, tylko Włoch.

Chociaż już nawet kremlowscy i zachodni, prokomunistyczni historycy byli zmuszeni zgodzić się z Suworowem, że radziecka agresja była przygotowywana, to ciągle jeszcze upierają się przy datach. I tak np. Bogusław Wołoszański stwierdza …Stalin planował uderzenie w 1943 lub 1944 roku. Do tego czasu zamierzał prowadzić skomplikowaną grę polityczną ukrywając swoje prawdziwe zamiary[7].

W ogóle polscy historycy w porównaniu z zagranicznymi wypadają szczególnie blado. Suworow został całkowicie zignorowany i to nawet przez Leszka Moczulskiego, który jeszcze przed Lodołamaczem wypowiadał się w bardzo zbliżonym duchu, że nie było pierwszej i drugiej wojny światowej, tylko jedna wojna światowa z dwudziestoletnią przerwą na odbudowanie sił. Dlaczego oni tak robią? Może polscy historycy są zbyt zajęci ważniejszymi sprawami, że nie mają nawet pięciu minut wolnego czasu; może wstydzą się, że były szpieg okazał się być od nich lepszy; a może nie są aż tak bardzo niezależni, za jakich się podają — przyjęcie tez Suworowa wymusiłoby daleko idące zmiany we współczesnej polityce.

Pisanie o stylu Suworowa to powtarzanie się. Niezmiennie jest na wysokim poziomie. Autor potrafi pisać o najważniejszych sprawach interesująco i lekko. Jest bardzo przekonywający. Po przeczytaniu książki w głowie czytelnika może powstać myśl: Przecież ja sam tak twierdziłem od zawsze! Nawet ci, których nie interesuje historia ani uzbrojenie, mogą być usatysfakcjonowani samym tylko stylem. Byłoby sensacją, gdyby którąś z następnych książek Suworow napisał na niższym poziomie.

Dzień „M” przetłumaczył częsty tłumacz Suworowa, Pan Andrzej Mietkowski. Tłumaczenie, poza, być może, dwoma zachwianiami składni w Przedmowie Bukowskiego, jest już tradycyjnie dobre i wiernie oddające jakość. Tylko dlaczego Pan Mietkowski niekonsekwentnie przetłumaczył tylko niektóre imiona?

Książka jest starannie przygotowana do wydania. Wydawca, na szczęście, oparł się współczesnej modzie i wybrał w miarę czytelny krój pisma. W Bibliografii zostały umieszczone, gdzie to było możliwe, polskie wydania źródeł. Niestety, jedyna mapa w tekście nie ma legendy i nie jest opisana. Takie mapy były poprawne kilkanaście lat temu, ale nie obecnie. Jak na tak poważne dzieło brakuje indeksów i kalendarium. Przydałyby się także wykresy i aneksy, chociażby stopnie w Armii Czerwonej. W dostarczonym przez Wydawcę egzemplarzu recenzyjnym była tylko jedna literówka na s. 56 i brak kropek po skróconych Armiach.

Na koniec tradycyjnie już należy przypomnieć, że za pasję Wiktora Suworowa ciąży na Nim ciągle nieuchylony wyrok śmierci, który w każdej chwili może zostać wykonany. Sądząc po Jego dziełach Suworow nie zrobił niczego w kierunku uchylenia ani nawet złagodzenia swojego wyroku.

Warszawa, 17 maja 1996r.



[1]Fuks Marian, Pan sobie żarty stroisz? Humor Żydów polskich z lat 1918–1939 (W słowie i rysunku), Wydawnictwo Sorus, Poznań 1993, s. 18, Polityka. Żydzi. Polacy. Antysemityzm

[2]Suworow Wiktor, Dzień „M”, tłumaczył Andrzej Mietkowski, Wydawnictwo Adamski i Bieliński, Warszawa 1996, egzemplarz recenzyjny, Wydanie pierwsze, ISBN 83‑85593‑70‑5, s. 319, jedna mapa w tekście, 20 ilustracji

[3]Tysiąc TB‑7 można porównać z współczesną rakietą balistyczną… (s. 38)

[4]Suworow Wiktor, Lodołamacz, Editions Spotkania, Warszawa 1992

[5]Faszyzm był ustrojem nie III Rzeszy Niemieckiej, tylko Włoch

[6]Ta książka została już napisana, choć nie przez Suworowa, Thomas Weingartner, Stalin Und der Aufstieg Hitlers: Die Deutschlandpolitik der Sowjetunion und der Kommunistischen Internationale 1929-1934, Berlin 1970

[7]TVP1, 06 lutego 1996r., godzina 18:30, Sensacje XXw.: Tajemnica Barbarossy.

Artykuł pierwszy raz został opublikowany (ze zmianami) 1 czerwca AD 1996 w tygodniku konserwatywno-liberalnym, Najwyższy Czas!, nr 22 [320], s. 16.

Zobacz też

Podobne artykuły


49
komentarze: 24 | wyświetlenia: 4030
23
komentarze: 10 | wyświetlenia: 4380
21
komentarze: 9 | wyświetlenia: 6122
20
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2819
59
komentarze: 26 | wyświetlenia: 14578
18
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2116
17
komentarze: 15 | wyświetlenia: 4855
17
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2723
16
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2325
15
komentarze: 4 | wyświetlenia: 94063
24
komentarze: 8 | wyświetlenia: 562464
18
komentarze: 11 | wyświetlenia: 40323
18
komentarze: 26 | wyświetlenia: 3079
16
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1763
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska