Login lub e-mail Hasło   

Narozrabiałem

Ustrój mediów
Wyświetlenia: 1.233 Zamieszczono 17/12/2008

Parlament w swoim obecnym składzie, który jaki jest, każdy widzi uchwalił, że przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nie będzie, jak dotychczas, mianował Prezydent, lecz będą go wybierali członkowie Rady spośród swojego składu. Tym samym Parlament zwiększył samodzielność, a co za tym idzie i prestiż instytucji, której istnienie jest całkowicie niepotrzebne. Krok ten całkowicie zawiera się w kierunku wytyczonym przeze mnie w moim krótkim artykuliku opublikowanym w 42 [237] numerze Najwyższego Czasu! z 15 października AD 1994 na str. 11, pod nadanym tytułem: Czwarta „władza” — piąta i szósta też. W swojej, jakże karygodnej, naiwności wyobrażałem sobie, że jest to tylko taki dowcip, humoreska z pogranicza kabaretu absurdu. Jakże srodze się pomyliłem. Nie przewidziałem bowiem, czego niczym nie mogę usprawiedliwić, że Najwyższy Czas! czytują nie tylko członkowie i sympatycy UPR, ale także nasi przeciwnicy: lewica, etatyści i zwolennicy interwencjonizmu państwowego. Zignorowałem także, co jest już niewybaczalne, Pierwsze Prawo Lityńskiego, które stanowi; — Wymyśl dowolną bzdurę, a czerwoni ją zrealizują. Zwolennicy interwencjonizmu państwowego wielokrotnie słowem i czynem deklarowali, że ich głównym celem jest robić państwowo-ustrojowe buble i nie zdarzyło się jeszcze nigdy, aby tej deklaracji nie dotrzymali. I tutaj stanęli przed niebagatelnym problemem. Skąd na potrzeby swojej radosnej tfu!rczości czerpać pomysły? Bo chyba nie z własnej głowy. Pozornie zdawałoby się niewyczerpane pokłady klasyków marksizmu‑engelsizmu‑leninizmu‑musolinizmu‑rooseveltyzmu‑stalinizmu‑hitleryzmu‑beriowszczyzny‑bierutowszczyzny‑sartryzmu‑maoizmu‑castryzmu‑guevaryzmu‑polpotyzmu‑clintonizmu zdają się już być wyeksploatowane do ostatniego źdźbła obornika. Staje się więc oczywiste, że zaprzysięgli producenci państwowo-ustrojowych bubli nie mogą znaleźć dla siebie lepszej inspiracji nigdzie indziej jak tylko w organie prasowym kontroli jakości, jakim jest niewątpliwie Najwyższy Czas!

Dlatego zwracam się z gorącym apelem do wszystkich autorów, którzy w Najwyższym Czasie! już się publikują, albo będą w przyszłości. Niech sobie Państwo wezmą do serca mój niefortunny przypadek. Autocenzura, autocenzura i jeszcze raz autocenzura. To, co Państwo uważają za pointy, kontrprzykłady, sprowadzanie sprzeczności do absurdu, ukazywanie negatywnych skutków, przedmioty wykpiwania rzeczywiście nimi są, ale tylko i wyłącznie w naszych oczach, dla interwencjonistów są to wskazówki, wytyczne, drogowskazy, punkty programowe i plany działania. Zawsze są oni gotowi przekuć je na obeliski swojej głupoty i złej woli, których ciężar będzie przytłaczał jeszcze nawet nasze wnuki.

Odpowiedzialność, jaka ciąży na publicystach Najwyższego Czasu!, pozwoli bliżej uzmysłowić Drugie Prawo Lityńskiego: — Wymyśl dowolną bzdurę, a czerwoni zrobią większą.

Artykuł został opublikowany po raz pierwszy w tygodniku Najwyższy Czas!, nr 13/1995r.

Zobacz też

Podobne artykuły


19
komentarze: 26 | wyświetlenia: 1240
31
komentarze: 58 | wyświetlenia: 3480
18
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2543
17
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1855
102
komentarze: 26 | wyświetlenia: 270776
39
komentarze: 16 | wyświetlenia: 5894
39
komentarze: 7 | wyświetlenia: 17935
36
komentarze: 148 | wyświetlenia: 6855
35
komentarze: 19 | wyświetlenia: 7990
32
komentarze: 14 | wyświetlenia: 6361
28
komentarze: 39 | wyświetlenia: 4405
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska