Login lub e-mail Hasło   

W co wierzy ateista

W Polsce, ojczyźnie Jana Pawła II, ateiści znajdują się nieco na uboczu. W przekonaniu mieszkańców innych państw funkcjonujemy jako kraj o silnie zakorzenionym katolicyzmie.
Wyświetlenia: 41.783 Zamieszczono 11/11/2006

Ktoś, kto nie wierzy, nie jest nihilistą, a ktoś, kto wierzy, nie jest aniołem

Gdy człowiek spotyka się z dalszą rodziną, to lepiej już beknąć głośno przy stole, niż powiedzieć, że jest się ateistą – mówi Tomek Żukowski, młody polonista związany z ateistycznym pismem „Bez dogmatu”. Wtóruje mu Katarzyna Chmielewska, też młoda autorka: – To charakterystyczne dla polskich relacji rodzinnych, że mama z tatą ukrywają przed ciotkami i wujkami, że ktoś tu jest niewierzący.

W Polsce, ojczyźnie Jana Pawła II, ateiści znajdują się nieco na uboczu. W przekonaniu mieszkańców innych państw funkcjonujemy jako kraj o silnie zakorzenionym katolicyzmie. Tymczasem ateiści w Polsce to spora grupa społeczna. Obok znanych osób ze świata polityki i mediów tworzą ją też zupełnie zwykli ludzie w różnym wieku, o różnym wykształceniu i korzeniach. Mówią, że nie wierzą w Boga, uznają za to potęgę nauki, natury. I siłę rozumu, jeżeli nie swojego, to z pewnością wielkich ludzi tego świata.

Na przykład minister Magdalena Środa, pełnomocniczka rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, przyznaje, że jest niewierząca, a wiarą interesuje się trochę tak jak ornitolog ptakami. – On nie fruwa, ja nie wierzę. Ale fascynuje mnie wiara i podziwiam ludzi wierzących, tak jak ktoś niepływający pływających – mówi. I dodaje: – Etyka chrześcijańska to niezwykle interesująca, spójna teoria, ale są też inne: utylitaryzm, kantyzm, etyka troski, etyka cnoty. Ktoś, kto nie wierzy, nie jest automatycznie nihilistą, a ktoś, kto wierzy – aniołem. Gdy patrzę na wykrzywioną w nienawiści do wszystkiego i wszystkich twarz Giertycha, zadaję sobie pytanie: na czym polega jego wiara i jak rozumie on zalecenie miłości bliźniego? I myślę sobie, że per saldo jest wielu ateistów znacznie lepiej rozumiejących moralne wezwanie chrześcijaństwa niż poseł Giertych i że osobiście wolałabym, by takich katolików było jak najmniej.

Także znany socjolog, prof. Janusz Czapiński, głośno mówi o swoim ateizmie: – Człowiek jest tak skonstruowany, że kiedyś to ostateczne pytanie o Boga musi sobie zadać. I gdyby kierować się tylko tym, co mówi nauka, w końcu trafilibyśmy na pytanie bez odpowiedzi. Można wtedy próbować gasić w głowie to ostrzegawcze światełko, co nie znaczy, że wątpliwości nigdy już nie powrócą. Tylko ludzie kompletnie bezrefleksyjni, jacyś drobni pijaczkowie czy degeneraci nie szukają odpowiedzi. Anja Orthodox, znana piosenkarka grająca ostrą muzykę, jest ateistką. Wierzy jednak w ideały, uniwersalne wartości nadrzędne. Dla niej to dobro i miłość. Jedna z jej piosenek, „Miraż”, jest o człowieku, który dopiero na łożu śmierci zorientował się, że żył złudzeniami. Że religia to złudzenie. Jej zdaniem, ateistów w Polsce jest o wiele więcej, niżby się wydawało. – Zachwycaliśmy się, że w stolicy na mszę w intencji papieża przyszło tysiące ludzi – mówi. – Ale Warszawa to milionowe miasto. Ateistów tu nie brakuje.

Ci ostatni mają jednak swoją listę zarzutów, która zaczyna się od tego, że wierzący nie dają im spokojnie działać w sferze publicznej, tak jak powinno się to odbywać w demokracji. – Marzy mi się kraj skonstruowany według republikańskiej normy: ja swój ateizm zostawiam za drzwiami, kiedy wchodzę w sferę publiczną. Inni zostawiają tam swój buddyzm, katolicyzm, judaizm. I wszyscy spotykamy się jako równi. W szkołach nie ma krzyża, ale też nie ma lekcji ateizmu – mówi Tomek Żukowski. I przekonuje zaraz, że nie jest istotne, ilu jest w Polsce ateistów. Gdyby był tylko jeden na dziesięciu wierzących, to i tak dla tej jednej osoby trzeba stworzyć warunki do swobodnego życia społecznego. Na tym polega wolność w demokracji.

Kim jest ateista?

Dr hab. Bohdan Chwedeńczuk jest filozofem na Uniwersytecie Warszawskim. Nigdy nie ukrywał przed swoimi studentami, że jest niewierzący. – Są trzy odmiany ateizmu. Pierwsza to ateizm bezrefleksyjny, odpowiednik teizmu bezreflesyjnego. Żywiołowo uznaję, że nie ma Boga, i nie zastanawiam się więcej nad tym. Po drugie, ateizm refleksyjny: odrzucam wiarę w Boga, kierując się generalnie tym, że nie widać racji przemawiających za jego istnieniem. I po trzecie, mamy ateistów semantycznych, do których się zaliczam, czyli takich, którzy nie wiedzą, jakie znaczenie przypisywać słowu Bóg. Bo chyba nie ma co szukać pod tym pojęciem jakiegoś siwobrodego starca – mówi. – A filozoficzne pojęcie Boga, istoty wszechmocnej, nieskończenie dobrej itp., obciążają znane od wieków i nierozwiązane sprzeczności: skoro jest wszechmocny i nieskończenie dobry, dlaczego toleruje zło? Krótko mówiąc, ateista semantyczny uważa w ślad za ateistami starożytnej Grecji, a w czasach nowszych za Feuerbachem, Marksem, Freudem i innymi, że religia to mitologia, nad którą można się zastanawiać, skąd się wzięła, nie zaś, czy jest prawdziwa.

Także prof. Barbara Stanosz, filozofka i publicystka, ma swoją definicję ateizmu, która polega na tym, że razem z wiarą w Boga ateista odrzuca wiarę w nadprzyrodzoną naturę moralności. Moralność uważa za swoistą niepisaną umowę, którą wspólnoty ludzkie zawierają po to, by uczynić znośnym nasze wzajemne współżycie. Warunki tej umowy są nam przyswajane we wczesnym dzieciństwie metodą kija i marchewki. Potem poddajemy je mniej lub bardziej krytycznej analizie. – Ateista nie jest skłonny stawiać ludziom zbyt wygórowanych wymagań – na przykład nie żąda, by człowiek „kochał bliźnich jak samego siebie”. Wystarczy, jeśli będzie ich traktował przyzwoicie, nie czyniąc innym tego, czego nie chciałby, by jemu czyniono, i pomagając innym w sytuacjach, w których sam chciałby, aby ktoś przyszedł mu z pomocą – mówi. – Nie widzę powodu, dla którego taką postawę miałoby się uważać za amoralną.

Moja droga do ateizmu

Zdaniem niewierzących, każdy z nas rodzi się ateistą i nie ma co podejrzewać noworodka o jakąś naturalną religijność. Dopiero życie wtłacza w nas określony sposób myślenia. – Myślę, że wszelkie teizmy są teoriami, które wprowadzają terror psychologiczny. Ja pochodzę ze zdecydowanie katolickiej rodziny i mam wrażenie, że dzięki temu jestem bardziej zaangażowany w to, co robię – mówi o sobie Michał Kozłowski, młody redaktor naczelny pisma „Bez dogmatu”. I opowiada: – To dziwne, ale mój katecheta pożyczał mi książki filozoficzne. Wśród nich znalazły się i takie, które teraz nazwalibyśmy nieprawomyślnymi. Nietzsche, Sartre. Moi rodzice nie byli zadowoleni z tych lektur. Mówili, że mi je zabiorą, ale nigdy do tego nie doszło. Pytali: dlaczego nam to robisz, co złego ci zrobiliśmy? Michał ma za sobą chrzest, komunię i bierzmowanie: – Gdy prymas Glemp mówi, że w Polsce jest 95% katolików, to mnie też do tej grupy zalicza.

Katarzyna Chmielewska dodaje, że ateizm jest „naturalny”, a religię zaszczepia się człowiekowi, najskuteczniej we wczesnym dzieciństwie. Katolickie wychowanie decyduje o sukcesie religii. Kiedy człowiek zaczyna myśleć samodzielnie, uświadamia sobie, że jest ateistą. – Nudziłam się potwornie podczas mszy, zwłaszcza kazania wydawały mi się prymitywne i głupie – mówi. – To był mój pierwszy krok do ateizmu. Teraz w rodzinie o ateizmie dla świętego spokoju nie rozmawiamy.
– A mnie fascynowała z początku religia ze względów estetycznych – mówi Tomek Żukowski. – Nigdy nie powiedziałbym, że msza jest nudna. Ma swoją dramaturgię. To rodzaj bardzo wysmakowanego teatru. A przynajmniej tak było kilka lat temu. Kadzidła, dobre obrazy, do tego barokowy kościół. Lubiłem czytać św. Jana od krzyża. Miałem jakieś kilkanaście lat i otwierał się przede mną wspaniały świat wyobraźni. Żeby jednak poruszać się w nim swobodnie, trzeba mieć trochę wolności. I wtedy właśnie zacząłem odkrywać, że Kościół absolutnie tej wolności nie zapewnia, a od połowy lat 80. w jego działaniach coraz więcej jest kiczu. Obok mojej parafii Świętej Trójcy jest muzeum archidiecezji. Pamiętam, że odbywały się tam koncerty. Kiedyś poszedłem na wieczór poezji Herberta, którego wtedy uwielbiałem. I nagle mnie otrzeźwiło.
Gabriela Zaborowska, studentka z Uniwersytetu Warszawskiego, choć jest ateistką, na religię chodziła prawie do końca szkoły podstawowej. Zrezygnowała w siódmej klasie, przez pewnego katechetę, który na lekcjach opowiadał o Urbanie, tygodniku „NIE” i antykoncepcji jako o dziele szatana. O religii jakoś tam nie było. Dlatego któregoś dnia po prostu wstała i wyszła. Miała dość.

Prof. Czapińskiego do wiary też zniechęcił sam Kościół, ten przedsoborowy. Źle się czuł w świątyni, nie rozumiał mszy odprawianych po łacinie. Świat przed kościołem i w środku bardzo się od siebie różniły. – Mama wymuszała na mnie, żebym chodził na mszę. A ja kręciłem się w tym czasie po okolicy i potem mówiłem, że byłem – wspomina. I przekonuje, że jego dzieci pod tym względem mają absolutną swobodę. Do niczego ich nie przekonuje. Najstarsza córka się nie ochrzciła, syn tak.
– Co zrobi moje najmłodsze dziecko, jeszcze nie wiem.
Do ateizmu dochodzi się rozmaitymi drogami, wytyczenie jednej, dominującej nie ma sensu. – Najczęściej stajemy się ateistami pod wpływem uświadomienia sobie sprzeczności między religijną a naukową wizją świata. Sprzeczności, którą współcześni rzecznicy wizji religijnej starają się ukryć – mówi prof. Stanosz.

Moralność ateisty

Skoro ateista odrzuca istnienie Boga, odrzuca też dany przez niego ład i porządek moralny. Skoro tak, jest istotą amoralną. Tak mówią czasem wierzący. Co na to ateiści? – W co wierzę? W ciągłość, inaczej trudno byłoby żyć. Tę ciągłość dają mi dzieci i to, co udało mi się stworzyć. Bóg nie jest jedynym źródłem oświecenia moralnego. Może też nim być społeczeństwo. Bo ludzi łączy coś zdecydowanie więcej niż wiara – przekonuje prof. Czapiński. – Nie mówię, że ateiści są lepiej czy gorzej skonstruowani. Niemniej uważam, że większa część naszego społeczeństwa nie zniosłaby stresu związanego z samodzielnym poszukiwaniem odpowiedzi na pytania egzystencjalne. Bohdan Chwedeńczuk zauważa, że słowo wierzyć ma dwa znaczenia: ufać bez dania racji, przyjmować to, co podane do wierzenia, i drugie – uznawać na podstawie jakichś świadectw czy racji. O sobie mówi, że w tym pierwszym znaczeniu w nic nie wierzy. Z kolei Andrzej Dominiczak z Fundacji Sapere Aude (odważ się myśleć samodzielnie) przekonuje, że nie można powiedzieć, w co wierzy każdy ateista, gdyż niewierzący bardzo się od siebie różnią. Łączy ich to, że odrzucają istnienie Boga, różnią natomiast drogi, jakimi do niewiary dochodzą, i wnioski, jakie z niej wyciągają. – Ja na przykład krytykuję religie i chwalę ateizm przede wszystkim ze względu na ich społeczne konsekwencje. Mniej interesuje mnie, czy ktoś w istnienie Boga wierzy, czy nie wierzy, bardziej, że religie i Kościoły są dzisiaj głównym zagrożeniem dla wolności i racjonalności. Krytykuję teizm, bo religia umacnia postawy dyskryminacyjne i autorytarne, zagraża postępowi w nauce, bezdusznie popiera przemoc w rodzinie, broniąc nienaruszalności tej struktury, nawet gdy zamienia się ona w piekło dla kobiet i dzieci – tłumaczy. I przekonuje, że takie surowe tępienie teizmu nie odbiera mu poczucia humoru. – Kilka lat temu prowadziliśmy na przykład w Internecie kampanię na rzecz sklonowania Jana Pawła II. Był to rodzaj żartobliwego odwetu za papieskie nawoływanie do ograniczenia wolności badań naukowych.

Ateiści tłumaczą, że gdy chodzi o decyzje moralne, to oni są dla siebie ostateczną instancją. Jeżeli spotykają się z jakąś sytuacją życiową, to nie ma innego wyjścia, tylko samemu się z nią uporać i ponieść potem wszelkie konsekwencje swoich decyzji.
– Kieruję się bardzo prostą zasadą: w swoim postępowaniu maksymalnie ograniczam ból innych ludzi i własny – mówi Tomek Żukowski. – Tymczasem człowiek wierzący kieruje się systemem zakazów i nakazów, które często wchodzą w konflikt z laicką instytucją moralną. Dekalogiem, który często nie przystaje do rzeczywistości. Na przykład dlaczego mam czcić swoich rodziców? Szanować, i owszem, podobnie, jak każdego. Albo „nie zabijaj”. Norma jak najbardziej słuszna. Ale historia pokazała już nieraz, że ludzkość ma olbrzymie problemy z jej przestrzeganiem. Tym bardziej gdy zabija się w tzw. słusznej sprawie.
Człowiek od małego jest wychowywany w przekonaniu, że nie wszystko mu wolno. To oczywiste, że za jakiś uczynek może cię spotkać nagroda lub kara. Jedynie tacy radykałowie jak markiz de Sade mogą wyciągać absurdalne wnioski typu, że skoro nie ma Boga, to liczy się na przykład siła. Ta ostatnia jest tylko pseudowartością, niczym więcej. – Nie jest prawdą, że jedynie religia jest gwarantem i źródłem ładu moralnego – dodaje Magdalena Środa. – Ład ten znali Grecy, choć nie mieli jednego boga. Moralny ład znają buddyści czy plemiona Trobriandów, które badał Malinowski. Źródłem ładu moralnego może być społeczeństwo, rozum czy dobre teorie filozoficzne. Możemy być moralni, gdy nauczymy się przewidywać skutki naszych działań wobec innych i pobudzimy własną wrażliwość; gdy zaczniemy się lubić i tolerować, a nie nienawidzić. Nie jest też powiedziane, że ludzie wierzący są moralnie lepsi niż niewierzący lub że wyznawanie katolicyzmu chroni przed niegodziwością, korupcją czy indyferencją moralną.

Stereotypy niewiary

Wokół ateistów narosło sporo stereotypów. Między innymi, że to wyłącznie komuniści, zwolennicy aborcji i eutanazji, wolnych związków i że swoją działalnością burzą naturalne struktury społeczne. – Nie wiem, czy warto dyskutować z tymi stereotypami – mówi Andrzej Dominiczak z Fundacji Sapere Aude. – Że ateista jest człowiekiem amoralnym? W takim razie Czechy lub Estonia, gdzie ludzie wierzący stanowią niewiele ponad 20% społeczeństwa, powinny być krajami rozpasanego bezprawia i rozpusty, a za kraje najbardziej spustoszone przez komunistyczną propagandę trzeba by uznać np. Japonię, Szwecję i Holandię, gdzie religia nie ma wpływu na stanowione prawo ani obyczaje polityczne. Gabriela Zaborowska mówi, że jest za aborcją, eutanazją, przeciw Kościołowi, ma lewicowe poglądy. – I w żadnym wypadku nie uważam się za gorszego człowieka od tych ludzi, którzy myślą inaczej niż ja – przekonuje.
– Mam swoje autorytety, najwspanialsze, jakie mogą być. To moja mama i tata. Dzięki nim uważam się za moralnego człowieka.
Zdaniem Bohdana Chwedeńczuka, nie ma więc żadnego logicznego związku między byciem ateistą a radykalnym opowiadaniem się za aborcją i eutanazją. Można z powodzeniem być niewierzącym i bardzo konserwatywnym człowiekiem jednocześnie. Kolejnych stereotypów nie brakuje... – Jak trwoga to do Boga. Katolicy myślą, że ateistą można być, kiedy się jest zdrowym i młodym. Lęk przed śmiercią nawróci nawet najbardziej zatwardziałego ateistę na katolicyzm – mówi Katarzyna Chmielewska. – Oczywiście, zdarza się niekiedy, że ateiści nawracają się przed śmiercią, ale nie jest to żadna reguła. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na to, że właśnie religia intensyfikuje lub nawet produkuje strach przed śmiercią, a co więcej, katolicyzm skutecznie wmawia ludziom, że z lękiem takim radzi sobie dobrze tylko religia. Tymczasem to mit.
– Nie sądzę, by wiara dodawała coś do życia społecznego, choć niewątpliwie jest ważna w sferze życia prywatnego, w odpowiedzi na pytania egzystencjalne wierzących. Ale ateiści też dają sobie radę z własną egzystencją, mimo że nie mają gotowych recept na sens życia – dodaje minister Środa. – W Polsce niechętnie używa się słowa ateizm. To brzmi trochę jak marksista czy nihilista, choć nie ma z tymi terminami nic wspólnego. Lepiej mówić o sobie: człowiek wątpiący, agnostyk, fideista, deista lub sceptyk. Agnostyk to niewątpliwie najszlachetniejszy termin i wielu z elegancją mówi o sobie właśnie tak.
Zdaniem ateistów, wierzący nie dopuszczają do siebie myśli, że można w Boga nie wierzyć. – Czasem ludzie usiłują mi wmówić, że na pewno w coś wierzę. Takie dyskusje mnie osłabiają – denerwuje się Anja Orthodox. – Nie jestem złym człowiekiem, ale są u nas w kraju przygłupy, które utożsamiają ateistę z satanistą. Wierzący wolą raczej mówić o chwilowym pogubieniu się w życiu. To przekłada się na wszystkie kontrowersyjne tematy. Na przykład gdy człowiek ciężko chory, ale w pełni władz umysłowych mówi, że chce umrzeć, to religia tłumaczy to w ten sposób: on woła o więcej miłości. Bo człowiek nie może chcieć umrzeć.

Ateiści a sprawa wiary

Taki właśnie klasycznie teistyczny sposób patrzenia na ludzi niewierzących reprezentuje ks. prof. Feliks Lempa, teolog i prawnik, który szerszej publiczności dał się poznać, występując jako rzeczoznawca w procesie Jerzego Urbana o obrazę papieża Polaka. Mówi, że szanuje ateistów i ich przekonania, ale traktuje ich jako ludzi poszukujących – w domyśle – Boga. Takie osoby – zdaniem księdza profesora – mają wciąż zastrzeżenia, które przeszkadzają im w spontanicznym przyjęciu wiary. Ale powroty są możliwe. Często postawa ateistyczna bierze się z pewnego stanu umysłu (ducha), który może minąć.

Wyważone stanowisko osoby duchownej nie jest zbyt powszechne. Ateiści przekonują, że w polskiej kulturze jest bogaty repertuar środków służących ich represjonowaniu. Głównie werbalnych, na szczęście. – Religia jest społecznie niebezpieczna, a Kościołów absolutnie nie powinno się dopuszczać do udziału w życiu politycznym. Dlaczego? Wszyscy inni uczestnicy życia politycznego są równi w tym sensie, że grają wyłącznie za pomocą sił i środków doczesnych. Natomiast Kościół i ci wszyscy, którzy na nim się opierają, wnoszą do gry coś niesprawdzalnego, czym można straszyć i uwodzić – wyjaśnia dr hab. Bohdan Chwedeńczuk, który próbował kiedyś ocenić, kierując się statystykami kościelnymi, ilu jest w Polsce katolików. Wyszło, że to jakieś 25%, jeżeli za kryterium katolicyzmu uznać praktyki i wierzenia. Cała reszta to właśnie polski katolicyzm, ceremonialny, koniunkturalny, a niekiedy histeryczny. I dlatego, jak przekonuje Andrzej Dominiczak, temat pokolenia JP2 to nonsens, produkt medialny. – Pokolenie JP2 jest zupełnie abstrakcyjnym hasłem. Oprócz „kochajmy się” i „jesteśmy jedno”, czyli graniem na emocjach, nie stoją za tym żadne realne podstawy życia społecznego. Poza tym ile my tak naprawdę robimy sobie z tego, co mówił papież? – zastanawia się Michał Kozłowski. – Był jednym z najbardziej zagorzałych przeciwników interwencji w Iraku. Tymczasem cała prawica, łącznie z tą najbardziej prokościelną, zawsze była za wojną. Inna rzecz to kara śmierci. Przy bardzo ostrym papieskim sprzeciwie partie takie jak PiS zbijają na tym polityczny kapitał.

Jednak są też ateiści, którzy podziwiali papieża. Na przykład Ula Romańska, studentka.
– Gdy zaraz po jego śmierci wyły na ulicach syreny, zatrzymywałam się razem z innymi ludźmi – mówi. Przyznaje, że ma kolegów ateistów, którzy w tym czasie wychodzili, śmiali się. – Dla mnie to była jakaś infantylna demonstracja. Chcę, żeby mnie szanowano, dlatego szanuję innych. Choć myślę, że ateizm wymaga dużej aktywności moralnej i myślowej. W przeciwieństwie do wiary, która opiera się na hasłach.
Wtóruje jej Przemek Sieradzan, student Nauk Politycznych UW, który uważa Kościół za mentalne więzienie. – Przeszkadza mi dogmatyzm katolików, ich brak skłonności do jakiejkolwiek refleksji. Odrzucam chrześcijańskie epatowanie winą i czynienie z pokory etycznego ideału – mówi. – Nie potrzebuję autorytetu mesjaszy ani duchownych. Uznaję tylko zasady, które nadaję sobie sam. Jeśli zaś chodzi o dekalog, akceptuję tylko trzy jego przykazania: nie zabijaj, nie kradnij i nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
– Kościół w Polsce ma uprzywilejowaną pozycję i znajduje się poza wszelką krytyką. Ta szczególna pozycja nie sprzyja życiu publicznemu w naszym kraju – ucina Magdalena Środa. – Kościół ma zbyt wielki wpływ na życie wszystkich obywateli, a brak krytyki – jak sądzę – nie sprzyja i samemu Kościołowi. Po śmierci papieża, który jednoczył moralnie Kościół, ta instytucja albo będzie musiała zredefiniować swoją rolę, albo straci na znaczeniu i wpływach, choć nadal pozostanie potęgą instytucjonalną i ekonomiczną.
W końcu Kościół będzie też musiał uznać, że w Polsce są ateiści. Ludzie moralni, uczciwi, mądrzy. Tyle że niewierzący w Boga, Kościół i w sens trwania tej instytucji.

Gdzie warto zajrzeć?
www.ateista.pl – artykuły poświęcone ateizmowi, najczęściej zadawane pytania i wątpliwości. Strona ma także swoje forum dyskusyjne
ateista.blog.pl – dziennik internetowy ateisty
www.racjonalista.pl – teksty kwestionujące wyższość ludzi wierzących nad ateistami, autorzy nawołują do wyraźnego rozdziału Kościoła od państwa
bezdogmatu.webpark.pl – strona internetowa pisma „Bez dogmatu”


Paulina Nowosielska, współpraca Bronisław Tumiłowicz

Artykuł opublikowany w serwisie Ateista.pl za zgodą redakcji Tygodnika Przegląd.

 

źródło: ateista.pl 

Podobne artykuły


360
komentarze: 326 | wyświetlenia: 299762
86
komentarze: 99 | wyświetlenia: 45785
118
komentarze: 92 | wyświetlenia: 43509
16
komentarze: 19 | wyświetlenia: 4163
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 943
23
komentarze: 38 | wyświetlenia: 4897
95
komentarze: 200 | wyświetlenia: 33943
15
komentarze: 3 | wyświetlenia: 5402
13
komentarze: 12 | wyświetlenia: 4364
110
komentarze: 94 | wyświetlenia: 15663
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 2024
43
komentarze: 11 | wyświetlenia: 14669
47
komentarze: 41 | wyświetlenia: 4707
 
Autor
Dodał do zasobów: ateista.pl
Artykuł
Dodatkowe informacje



Mój ulubiony artykuł. Moim zdaniem na lekcjach religii obowiązkowo powinno się przerabiać takie zagadnienie. Raz, że uwiarygodniłoby to idee religii w szkole samej w sobie, a dwa, że dałoby to pseudokatolickim uczniom do myślenia. Może wywnioskowaliby, że ateizm to jednak nie jest samo ZŁO.

  janusz,  28/03/2008

To ateista w coś wierzy? Coś takiego.

A myślałeś, że teiści mają monopol na wiarę? Mnie np. zawsze dziwiło dlaczego ludzie błędnie powiązują wiarę w boga z wyznawaniem religii. Nie widzę pomiędzy tymi sprawami związku.

Jestem Ateistą prawdziwym poznałem Wszystkie z głównych religii i wszystkie odrzuciłem (również kilka "sekt" ) Wierze w boga i wierze że każda z tych religi miała wspaniałych Filozofów i Wizjonerów których należy słuchać, ale nie podzielam żadnej z tych Religi bo według mnie "religie" w przeciwieństwie do ich twórców manipulują nami :(
Pozdrawiam autora .

  grandi,  18/02/2009

hehe ale zaprzeczasz sam sobie, chyba że tworzysz nową definicję ateizmu..nie można być ateistą i wierzyć w Boga...

  monita,  26/02/2009

Właśnie. Ateista to ten, który nie ma przed sobą żadnych bogów. Może mu chodziło o teistę, który zakłada, że bogowie istnieją. Może z rozmachu napisał A....a może nie? może nie wie co to ateizm a co to teizm?

Ateista >człowiek odrzucający tezy
Bóg po polsku> "Pan"

czy panem wszechświata nie jest on sam więc bóg to wszystko.... a żadna z tez(religii) nie wspomina czysto o takim wizerunku tylko próbuje spersonifikować Boga.

Widzę nie rozumie pani pojęcia Ateista... to o czym pani i pan mówią to bezbożnik/ człowiek nie wierzący.....

"Pierwotnie przymiotnik ἄθεος atheos (przedrostek przeczący ἀ a + θεός theos, bóg) znaczył po grecku "pozbawiony wiary w bogów"." - za Wikipedią. Jednak chyba w definicji chodzi o Boga/Bogów ergo nie można być ateistą i wierzyć w Boga.

ok może trochę pojechałem po bandzie :D
Ateista to człowiek nie wierzący w znane tezy o Bogu.. :)

  monita,  27/02/2009

"Widzę nie rozumie pani pojęcia Ateista" - widzę, że jest odwrotnie:)

Tak dla spokojności:
ateista - niewierzący w istnienie Boga lub bogów, zwolennik ateizmu; ateusz (książkowo)(Słownik języka polskiego)
ateista - ateusz, bezwyznaniowiec, niewierzący, bezbożnik (Słownik synonimów)
teista - wierzący, wyznawca(Słownik synonimów)
chyba już wszystko jasne:)

więc jak pani nazwie człowieka który nie wierzy w BOGA a wie że pan wszechświata to prostu cały wszechświat. Każdy jego element przecież coś robi, pani ja itd.przecież również zmieniamy w jakimś stopniu obraz wszechświata bo znajdujemy się w nim i działamy. Decydujemy w jakimś stopniu o wyglądzie wszechświata. A mając wolną wolę przecież wybieramy co będziemy robić w naszym życiu każdego dnia.. wi ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  27/02/2009

Anarchiuszu ! Zostałes sprowadzony do poziomu Monity i pokonany doswiadczeniem . Poetycko to jesteśmy snem wyrzeżbionym mysla w absolucie/ciemnej materii/astralu . Raczej wierzymy w inteligentny sens tej egzystencji, a dla tych co wierza w bezwarunkowa Miłość wszystko jest optymistyczne, radosne . Nasza dojrzała swiadomość w jesieni życia to zaspokojona ciekawość Boga .

  monita,  27/02/2009

Możesz się zwracać do mnie w drugiej osobie liczby pojedynczej, nic mi się nie stanie:)

"więc jak pani nazwie człowieka który nie wierzy w BOGA a wie że pan wszechświata to prostu cały wszechświat." - Nazwę go teistą.

"Jednym zdaniem nie wierzę w Boga ale wiem że wszechświat ma pana bo się rozwija trwa więc nie jest martwy coś nim operuje , my wszyscy." - Jeśli twierdzisz

...  wyświetl więcej

  monita,  27/02/2009

"Anarchiuszu ! Zostałes sprowadzony do poziomu Monity(...)" - Mogę cię pocieszyć: nie jest źle. Mogło być gorzej. Anarchiuszu, powinieneś odczuwać ulgę, że nie zostałeś sprowadzony do poziomu swistaka (www) :)

Tak z ciekawości: jaki jest poziom Monity? Wg jakich kryteriów go oceniasz? I dlaczego tak nisko:)? W jaki sposób Anarchiusz został sprowadzony do poziomu Monity? Ciekawe także jaki

...  wyświetl więcej

Można - to agnostycyzm.

Doskonały, ważny i potrzebny artykuł. Przy okazji warto przypomnieć, że Polska jest krajem notorycznie łamiącym przekonania innych. Drażni mnie to, że w Polsce jest tak: niech każdy wierzy w co chce ale... tylko jeśli jest to Bóg w ujęciu chrześcijańskim. Kościół katolicki u nas permanentnie łamie prawo wolności przekonań brutalnie narzucając się ludziom.
---
Jestem ateistą refleksyjnym.

Jestem katoliczką z wyboru. Mimo to drażni mnie to, iż zdeklarowani katolicy nic nie robią sobie z przykazaniami naszej wiary. Do kościoła często chodzi się na pokaz. Spowiedź i rozgrzeszenie (często nadużywane) daje prawo do popełniania nowych grzechów.
Dla mnie nie jest istotne, kto wierzy a kto nie. Istotne jest to żeby być dla siebie po prostu człowiekiem. Zauważać innych i w razie potr ...  wyświetl więcej

Bylem kiedys katolikiem i sie tego wstydze. biblia mowi ze kto w niego nie wierzy idzie do piekla wiec wieksza polowa ludzkosci bedzie w piekle siedziec? teraz jestem tylko ja i swiat ktory mnie otacza i bez zadnego boga... Zyje mi sie dobrze a wcale nie modle sie o szczescie

biblia mowi ze kto w niego nie wierzy idzie do piekla wiec wieksza polowa ludzkosci bedzie w piekle siedziec?

Jak może być "większa i mniejsza połowa" ?!
Przecież połowy są zawsze równe.

Tak gwoli ścisłości. Ks. prof. Florian Lempa, nie Feliks. Swoją drogą bardzo w porządku człowiek, miałem z nim zajęcia z prawa kanonicznego.

  jatoja,  28/02/2009

świetny artykuł. osobiście jestem osobą wierzącą, ale jakoś nie przekonuje mnie instytucja kościola. myłe że gdyby takie artykuly byly przerabiane na lekcjach religii to chyba niewilele osob chodziloby na religie.

Na gruncie polskim utarlo sie przekonanie,ze kto stwierdza,ze jest 'niewierzacy' musi od razu byc zaszufladkowany,jako ateista a co za tym idzie komunista.Czlowiek zas wierzacy,to na sto procent Katolik.A gdzie zaszufladkowac wszystkich,przeciez istniejacych 'innych'?Religijnosc to duchowosc wypaczona.Ateizm,to brak duchowosci.Tak,jak Katolik pada na twarz przed autorytetem Biblii i 'nieomylnosci' ...  wyświetl więcej

Dlaczego ludzie tak usilnie próbują zwalczać wiarę. Jesteś ateistą ? To sobie nim bądź, ale nie obrażaj przekonań innych ludzi i nie staraj się im czegoś wmówić na siłę. Nie odnoszę się tylko i wyłącznie do tego artykułu, ale do ogółu artykułów, które pojawiają się w tym serwisie.

Icewind, odpowiedź na swoje pytanie znajdziesz w artykule "Dlaczego religia jest złem?" cz.1 i cz2. W tym miejscu tylko dodam, że jeśli wyznawcy danej religii i instytucja ich kościoła w szczególności narzucają swe prawa wszystkim obywatelom państwa oraz wyłudzają od niego ogromne środki materialne na swoje potrzeby i prowadzą aktywne działania polityczne na dużą skalę, to nie tylko ateiści mają m ...  wyświetl więcej

"ateiści mają moralny i obywatelski obowiązek stanowczo zaprotestować" nie ingeruje w to co wierzysz ty czemu chcesz ingerować w to co wierze ja ? Kościół niczego nie narzuca, każdy człowiek ma wolną wolę. Chcę należeć do wspólnoty kościoła więc to robię z nie przymuszonej woli. Chcę dawać na tacę robię to choć nie muszę. Dlaczego widzę tu tyle nienawiści i czemu nazywacie siebie ateistami ? Ateis ...  wyświetl więcej

  probus,  21/03/2009

Jeszcze jeden ważny moment: "Kościół niczego nie narzuca, każdy człowiek ma wolną wolę. Chcę dawać na tacę robię to choć nie muszę." Otóż składki wiernych na Krk wynoszą tylko kilka % sumy wyprowadzanej corocznie z budżetu państwa. Oficjalnie wynosi to 5 mld PLN, nieoficjalnie 10 - 15 mld PLN, nie licząc wartości ziemi zawłaszczanej niezgodnie z elementarnymi przepisami powszechnie obowiązującego prawa. Więc rzeczywiście nie musisz dawać na tacę.

  probus,  21/03/2009

Icewind, potwierdzasz znany fakt, że religia zamienia myślenie refleksyjne na schematyczne i dogmatyczne. Kto przeczyta obie nasze wypowiedzi łatwo to dostrzeże. A teraz sam spróbuj ponownie ponownie przeczytać i zrozumieć mój poprzedni komentarz. i uświadomić sobie na czym wspomniana polega różnica. Będę wdzięczny za powiadomienie o rezultacie próby. Pozdrawiam :- )

  swistak  (www),  22/03/2009

Probusie ! Bez Boga nie ma Duszy , a bez niej jesteś konstytucyjnie kawałkiem mięsa, które po zepsuciu należy zutylizować . Taki jest obecnie polityczno ateistyczny trend lobbowany przez system korporacyjno militarystyczny
Dlatego Twoja logika jest porazajaca i wkurzajaca dla tych co przekonali sie osobiscie o duchowym apekcie ludzkiej egzystencji . Popełniasz jako człowiek światopogladowe ...  wyświetl więcej

@ świstak
"Filozofia zaczyna się tam, gdzie kończy się religia, podobnie jak przez analogię
chemia bierze początek u kresu alchemii, astronomia zaś zajmuje miejsce astrologii."

Ch. Hitchens

Swistaku, a może to religia sprowadza cię do nic nie znaczącego kawałka "duszy", który można zutylizować albo co gorsza męczyć przez wieczność jeżeli nie dostosuje się do jej zasad? Czy jesteś w obliczu Boga? Prochem i w proch się obrócisz. Gdyby życie stało się nadrzędną wartością to czyż możnabyłoby wysyłać armię w imię boże, czy terorysta wysadzłby się w imię wartości religijnych, czy mordowano ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  25/03/2009

Roszpunek ! Kazdy człowiek jest dla Boga partnerem a moze byc przyjacielem . Po zrozumieiu tego faktu dopiero żyjemy pełnia zycia, w sposób odpowiedzialny, bez utozsamiania sie z religia , narodowoscia, wykształceniem, zawodem itp. Kiedyś byłem naukowym ateista zakochanym w Lemie . Po przeżyciu NDE zainteresowałem sie duchowym aspektem naszej egzystencji. Relgia tak jak naukowy ateizm to protezy i ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  25/03/2009

Robercie ! Chciałem zwrócic uwagę na to jaki los chcą wysmazyc człowiekowi, a więc i sobie, krótkowzroczni politycy
negując z prawodawstwa wiarę i duchowość człowieka . Chcą go okraść z godności , wolnośći i honoru czyniąc z niego równowaznik pierwiastków chemicznych jakie zawiera ciało ludzkie .

@ świstak
Piszesz, - krótkowzroczni politycy negują z prawodawstwa wiarę i duchowość człowieka.
Chcą go okraść z godności, wolności i honoru -

Nie wydaje ci się że religia chrześcijańska jest jest w Polsce zbyt faworyzowana?
Że byt dużo pozwala się jednej religii? Jeżeli nie będzie równouprawnienia dla innych
religii czy ateizmu, to staniemy się państwem wyznani

...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  25/03/2009

Robert ! KK to maczuga w rękach Benedykta . Wperdzielaja ja korniki-szkodniki ale jeszcze można nia walnąć kazdego jajogłowego i oszołoma politycznego na całym swiecie . Polski kler niekiedy zachowuje sie jak tłuste szczury w spichlerzu . Sa tak spasione , ze straciły instynkt samozachowawczy . Na szczęście Polacy potrafia wykorzystywac instrumentalnie siłę KK , jego pozycje i przywileje . Zyjemy ...  wyświetl więcej

@ Świstak
Przyrównywać kościół do maczugi w rękach Benedykta? Ciekawe porównanie.Maczuga ta
może walnąć każdego oszołoma politycznego na całym świecie? A co będzie jeżeli maczuga
ta straci wyczucie i zacznie walić na oślep? Były już w historii takie przypadki.
Wyprawy krzyżowe. Święta inkwizycja. Watykańska Kongregacja Nauki Wiary której przewodził
kardynał J.Rat ...  wyświetl więcej

@ swistak
"Relgia tak jak naukowy ateizm to protezy intelektualne zastepujace samodzielne myslenie . "
"Bez Boga nie ma Duszy , a bez niej jesteś konstytucyjnie kawałkiem mięsa, które po zepsuciu należy zutylizować ."
Ciekawe, rozumiem że wierzysz w Boga ale nie ograniczasz się kanonami żadnej wiary. Przypuszczam iż twoje teorie o partnerstwie a może nawet przyjaźni z Bogiem s ...  wyświetl więcej

  kotu,  31/03/2009

w wielkim skrócie:
ihmo ateista nie wierzy, kieruje się rozumem i filozofią życiową.
Sam się mogę zdefiniować jako ateistę, który ma bliskie poglądy satanizmowi filozoficznemu.

.

W co wierzy ateista?

Ateista nie wierzy. Ateista wie na pewno!

Co wie na pewno? Czytaj tutaj: http://eiba.pl/2bqp

.

Prosz emnie poprawic jesli sie myle ale ateista kategorycznie odrzuca istnienie boga nieomal podobnie jak fanatyczny wyznawca odrzuca wszelka mozliwosc ze bog nie istnieje... Osoba ktora przyujmuje MOZLIWOSC istenienia pewnego bytu wyzszego, boga to agnostyk. Sama koncepcja pojmowania boga moze byc rozna. W panteizmie np. Bog jest tozsamy wszechswiatowi...

  Człowiek  (www),  21/11/2009

A jeżeli nawet ktoś "kopnął' ten świat i wszystko zaczęło się kręcić, to dlaczego ludzkość musi przez tyle wieków walić głową o ziemie bijąc pokłony wszechmogącemu. Przecież on gdzieś ma "Kowalskiego" na jakiejś tam odrobinie krążącej we Wszechświecie. Z jakiego powodu u innego człowieka zwanego Klechą, mam zdawać sprawozdanie (spowiadać się) ze swojej prywatnej działalności.
Wszechświat is ...  wyświetl więcej

Więc tak. Jak byliśmy małymi dziećmi to wszyscy wierzyliśmy w świętego Mikołaja, dopóki nie uświadomiliśmy sobie, że go nie ma, tak samo jest z bogiem - wierzymy w niego dopóki nie uświadomimy sobie, że on nie istnieje.

  lemontea  (www),  23/05/2011

dla mnie - najbardziej interesujący artykuł w tej tematyce, jaki dotychczas czytałam.

Ja wiem, że prawda jest zawarta w tym artykule polecam http://eiba.pl/2ę .
Napisany bardziej wierszem by w skrócie opisać wszelką prawdę o wszystkim, jedną odpowiedziom bez dalszego pytania. Cza czytać z zrozumieniem od początku do końca.

Bardzo dobry artykuł.

nie latam do kościoła co niedzielę,ale nie znaczy to, ze nie wierzę. Gdy w coś się wierzy łatwiej znieść trud życia, to jest mój argument przemawiający za tym że warto wierzyć.

Warto wierzyc.... masz na mysli oplaca sie (zaklad Pascala jest przykladem cynicznej kalkulacji a nie wyboru moralnego) ... czy mozesz dokonczyc to zdanie i powiedziec nam w co wierzyc.... Wyobraz sobie , ze ludzie NIE WIERZACY w zjawiska nadprzyrodzone (jak np ja) maja swoj system wiary w pewne wartosci.
Na zakonczenie chcialbym Cie skorygowac jezeli WARTO to WARTO BYC DOBRYM/UCZCIWYM CZLOWIEKIEM...

Nie ważne w co, ale ważne że w ogóle w coś wierzysz - to po pierwsze i z takiego założenia wychodzę.
A jeżeli jesteś dobrym człowiekiem to musisz mieć dupę twardą jak skała.

"Nie ważne w co, ale ważne że w ogóle w coś wierzysz..." - dobrze sie zastanow, prosze, nad slowami, ktore wlasnie napisalas....

W imie zle rozumianej poprawnosci politycznej ulegasz bardzo niebezpiecznym uogolnieniom.
Dla mnie jest raczej wazne W CO WIERZY osoba, ktora ma posredni czy bezposredni wplyw na moje zycie i zycie moich najblizszych... Hitler, Stalin, Swieci Inkwizytorzy,

...  wyświetl więcej

Nie miałam na myśli wiarę w złe moce, bo wiem że z tym nie ma żartów. Raczej chodziło mi o to, że jeden wierzy z Boga, inny w świętą Krowę, inny Buddę itp. i uważa swoje bóstwo za takie, które poprowadzi jego życie w dobrym kierunku.

I tu znow mamy problem. Wszyscy wyzej wymienieni wyznawcy roznych ideologii WIERZA ze zmierzaja w "dobrym kierunku" zarowno sw.Franciszek jaki i Hitler czy kardynal tysiaclecia Stefan Wyszynski ktory hitleryzm pod wieloma wzgledami popieral.
Hitler byl przekonany ,ze oddaje ludzkosci przysluge poprzez unicestwienie zydowskich dzieci i ich rodzicow/dziadkow....
"Dobry kierunek" to poj ...  wyświetl więcej

Nie poruszajmy kwestii, które dla każdego człowieka są sprawą indywidualną, bo nie ładnie wszystko porządkować pod siebie i pod swoje ideologie i domniemania.

Mnie tam nie przeszkadza gdy ktos np odczuwa wstret do okreslonej rasy czy gruoy etnicznej.... fakt ten jednak przestaje byc indywidualną sprawą danego człowieka, gdy ten staje sie przywodca politycznym znaczacego europejskiego kraju albo jego... prymasem....

„Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich. Głosząc idee w

...  wyświetl więcej

Konimanko
"wiara" o jakiej opowiadasz i jaką zdajesz się bronić to raczej zwykła religia.
Prawdziwy wierzący nie będzie narzucał swojej wiary innym, jednak - skoro wierzy, np. w Zbawienie przez Chrystusa ( i tylko przez Niego) - jak ma nie nieść dobrej nowiny swoim znajomym (tym nie wierzącym w Jezusa)? Jak ma nie świadczyć o Nim swoim życiem? I nie świadczyć o mitach, tradycji czy k ...  wyświetl więcej

CYT: "W szkołach nie ma krzyża, ale też nie ma lekcji ateizmu".
Hehe, wizja to piękna, lecz utopijna obustronnie. Bo i krzyż jest, i lekcja ateizmu też. Ta ostatnia pod przykrywką niby nauki biologii, geologii, archeologii, filozofii, a nawet, sic!, fizyki. Ewolucjonizm wkradł się wszędzie.

Jacku, swiete slowa jak mozna porownywac tzw. teorie naukowe indokrtynowane nam od dzicinstwa na lekcjach biologii, geografii a nawet, sic!, fizyki z wielomilenijnymi osiagnieciami teologii...
Wiecej astrologii mniej astronomii, mniej matematyki wiecej numerologii, wiecej alchemii mniej chemii!!!
Mniej Harry Pottera wiecej Biblii i Koranu!
Naukowcy, wara od naszych dzieci!

http://eiba.pl/3

Nikt tu nie broni teologii. Broni? Tylko zdrowy rozsądek się liczy.
A z tymi "naukowcami" to ja sobie jeszcze porozmawiam w jednym z najbliższych artykułów... :-)

Jacku, "I can't wait".
Strzezcie sie astronomowie, astrofizycy i fizycy kwantowi , geolodzy, archeolodzy, biolodzy i biogenetycy, a nawet matematycy i filololodzy..... w jednym z najbliższych Jackowych artykułów otrzymacie prawdziwa lekcje "zdrowego rozsadku"... :-)

Hehe!
Na pewno będzie to w tym roku, aczkolwiek mam już 70tyś znaków, a praca dopiero w 2/3... :-/
Nie ja jeden widzę tę sytuację tak jak zagadnienie zdrowego żywienia: oficjalna medycyna swoje – zdrowie swoje. :-)

  pirx,  19/10/2012

Skoro jest pewne, że istnienia/ nie istnienia Boga nie da się udowodnić naukowo, to ateista wierzy w nie istnienie Boga, skoro wierzący wierzy w jego istnienie. W każdym razie, coś, co sprawia, ze nie kocham bezwarunkowo ateistów(mimo, że bardzo mnie pociąga ten światopogląd) jest analogia z ludźmi głęboko wierzącymi. Nie można oprzeć się wrażeniu, że ma on(ateizm) swoich wyznawców, proroków, kaznodziei oraz fanatyków i męczenników.

amen!
bardzo dobre porównanie. :-)

  bozonik,  30/12/2012

Wydaje mi się że co niektórzy ludzie mylą nie wierzenie w boga w ogóle, od nie wierzenie w określonego boga. Rozumiem że tak samo jak nie wierzymy w setki różnych bogów, tych byłych i obecnych w różnych kulturach, tak samo może nie wierzyć w boga z Biblii. Bo niby na jakiej zasadzie ma być bardziej wiarygodny od innych? Jednak całkowite odrzucanie koncepcji że jednak coś jest, nie poparte żadnymi ...  wyświetl więcej

CYT: "Bo niby na jakiej zasadzie ma być bardziej wiarygodny [Bóg Biblii] od innych?"
Jako że wiele innych "religii" jest de facto filozofiami. Jedynie filozofiami. Biblia zaś aspiruje do księgi natchnionej przez Boga, podpartej konkretnymi danymi historycznymi, które jeden po drugim są potwierdzane przez archeologów i innych odkrywców. Oczywiście, nie wszyscy z nich są świadomi, że - odkryw ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2014 grupa EIOBA. Wrocław, Polska