Login lub e-mail Hasło   

K jak Kościół

Moje pierwsze rozważania o współczesnym Kościele.
Wyświetlenia: 2.543 Zamieszczono 09/01/2009

 

    Kościół - idąc za Wikipedią jest to religijna wspólnota wyznawców i ich duchowieństwa. Ukształtowana na przestrzeni tysięcy lat, posiadająca swoje jakże piękne zasady ujęte w Dekalogu, oraz miliony wyznawców na całym świecie. Jest to także doskonale zorganizowana i ukształtowana organizacja, która w bardzo rygorystyczny i stanowczy sposób broni swoich interesów, oraz krytycznie odnosi się do współczesnego świata.

   Dzisiaj jednak chciałbym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi naszego udziału w tej "organizacji" a mianowicie udziału w nabożeństwach/ Mszach Św. Opisywał będę problemy w większości czysto organizacyjne, które zamiast przyciągać nowych i dotychczasowych wyznawców, odciągają ich.

   Sięgnijmy teraz pamięcią do wcześniejszych lat życia i przypomnijmy sobie jak wyglądała Msza Św. dawniej. No właśnie, poza minimalnymi korektami nic się nie zmienia. Ostatni wielki przełom to zmiana języka łacińskiego na język ojczysty, tak, aby ludzie lepiej rozumieli, o czym mówi kapłan. Czy jako dziecko nie uważaliście chodzenia do kościoła, jako przymus, może nawet karę, którą trzeba ponieść, aby zaspokoić ambicję rodziców/ dziadków??

   A dlaczego tak jest??

Bo Msza św. jest po prostu nudna.

   Obecnie przypomina to trochę klepanie wyuczonych formułek. Ludzie stoją, patrzą, czasem może otworzą usta do śpiewu, po czym wychodzą na ulicę i mówią: "nareszcie" albo, „ale dzisiaj dłużył".

   A czy nie można tego zmienić??

Oczywiście, że można. Przy odpowiednich zmianach przekaz stanie się ciekawszy, przez co więcej ludzi będzie uczęszczało na nabożeństwa (pamiętajmy, że liczba wiernych uczęszczających rok-rocznie spada).

   Pierwszą dość ważną rzeczą, którą według mnie należałoby zmienić jest długość Mszy. Obecnie wacha się ona w granicach od 45 do 80 minut, nie uwzględniając ważnych świąt kościelnych. A czy usuwając albo skracając kilka czynności (jak np. kazanie, śpiewania po czytaniach bądź same czytania) nie dałoby się zachować całej symboliki i sensu w 30 minutowym przekazie. Trzeba również zauważyć, że istnieje zależność: im starszy kapłan tym dłużej trwa Msza. Nie chcę jednakże wysuwać tu aż tak daleko idących wniosków o szybszym wycofywaniu starszych kapłanów z „obiegu”.

Chciałbym tu poruszyć jeszcze jedną, mnie akurat coraz bardziej irytującą sprawę. A mianowicie kwestia czytania z Mszału. Rozumiem, że jest to pomoc dla kapłana, ale czy ktoś, kto codziennie odprawia Mszę (a każdy ksiądz ma taki obowiązek), nie potrafi nauczyć się tych kilku powtarzających się ciągle tekstów. Czasem podchodzi to pod śmieszność. Wiele razy spotkałem się, że ksiądz nie potrafił znaleźdź danej strony w Mszale, przez co zapadała w kościele nawet 2-3 minutowa cisza. Wypadałoby troszkę więcej wymagać od naszych kapłanów.

   Drugim aspektem, który wymagałby modyfikacji jest śpiew. Obecnie wygląda to mniej więcej tak, że śpiewa grupa osób siedzących w ławkach w niedalekiej odległości od ołtarza a większość młodych stoi z tyłu i tylko patrzy się na to wszystko. A może by tak wzbudzić większą aktywność od wiernych. Spróbować włączyć ich do śpiewu poprzez np. klaskanie, wstawanie, dopowiadanie. Takie zaangażowanie byłoby korzystne dla obu stron.

   Trzecim i zarazem ostatnim problemem wydaje mi się głoszone zawsze kazanie. Z racji, że jest to najsilniejszy środek oddziaływania kościoła na życie codzienne ludzi, nawet nie będę próbował pisać o jego likwidacji. Ale czy nie można by zrezygnować z długich i okropnie "pouczających " w oczach księży wywodów na rzecz krótkich tekstów przystosowanych do wydarzeń codziennych, ew. bardziej zbliżonych codzienności. Coś, co nie jest bliskie nam, ewentualnie, co nas nie dotyczy, nie trafia do nas, nie wywołuje w nas reakcji. W dodatku ta "broń " kościoła jest niszczona przez znudzonych księży, którzy jako jedyny wkład uważają przeczytać bez entuzjazmu napisane wcześniej kazanie, i wymagać, aby wierni bezkrytycznie przyjęli ich punkt widzenia. W obecnej formie kazanie jest to najnudniejsza część nabożeństwa, która wyznacza tak jakby połowę czasu spędzonego w kościele.

    Z drugiej strony jednak w świecie, w którym wszystko tak szybko się zmienia i pędzi do przodu, gdzie zdaje się zauważać pęd do samozagłady jedynym "bastionem" nieskalanym znakami czasu jest właśnie kościół. Wydaje mi się, że ta druga strona medalu, choć krótka i bez rozwinięć jest najsilniejszym argumentem przemawiającym za obecną formą kościoła.

   Ale czy to oznacza, zobowiązuje kościół do ciągłego trwania w tej coraz mniej sprawdzającej się już formie??

Na to pytanie odpowiedzieć musi sobie każdy sam.

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 130 | wyświetlenia: 2575
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 949
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 862
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 851
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 751
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 735
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 607
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1667
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 576
10
komentarze: 57 | wyświetlenia: 884
10
komentarze: 97 | wyświetlenia: 482
 
Autor
Artykuł



fakt iz idea Kościoła i jego praktykowania zanika w naszej mentalności.

Praktykowanie katolicyzmu staje się po mału przymusem.

Artykuł napisany jasno i czytelnie. Ciekawe przemyślenia/spostrzeżenia dotyczące kościoła.

Mi osobiście najbardziej w instytucji kościoła podoba się pojęcie "dogmatu": jak rzecz nie do podważenia, o której może decydować tylko sobór czy papież. To tak jakby w fizyce ustanowić prawa i powiedzieć, że nikt nie może ich zakwestionować (a wiadomo, że natura nie słucha się człowieka ;)).

  ,  10/01/2009

Artykuł porusza ważne sprawy, ale nie dla mnie. Przeczytałem go z ciekawości i za namową. Oceniam go pozytywnie, mam tez nadzieję, że temat będzie kontynuowany.

Dogmaty oraz ekskomuniki to również bardzo ciekawy temat idealnie nadający się na nowy artykuł. Ekskomuniki coraz rzadziej używane ale to również bardzo silny straszak kościoła. Obecnie można się z tym spotkać np. gdy ksiądz zrezygnuje z kapłaństwa, a przecież to też człowiek.
Warto jeszcze zahaczyć o jedną drobnostkę o której zapomniałem napisać, ogłoszenia duszpasterskie na końcu, które przedłużają Mszę o jakieś 5- 10 minut, a przecież można by je wywiesić w widocznym miejscu...

Ekskumenika czyli klątwa kościelna to wdzięczny temat dla szamanów zajmujących się usuwaniem klątw dla polepszenia życia człowieka. Gdzieś mam w swoich zasobach ekskomunikę wielką w wersji polskiej, to może wstawię przy okazji, żeby zainteresowani wiedzieli jak zostali wyklęci, bo wtedy i szamanom łatwiej odwrócić ewentualne przypadłości. Słyszałem po różnych klubach psychotronicznych, że osoby za ...  wyświetl więcej

Czyli potwierdza to tylko fakt że Kościół nienawidzi i nie akceptuje sprzeciwu...
Co prawda prowadzi teraz politykę pojednania i dialogu kultur ale bądźmy szczerzy - czy relacje między religiami się polepszają??A masakra chrześcijan w Indiach??
Dlatego uważam że kościół to swoista grupa interesów dość agresywnie walcząca o swoje cele. Pamiętajmy też że Watykan jako państwo też generuje dochód i nie idzie on wcale na cele dobroczynne

@ Michaangello
Odnośnie pytania z maila. Artykuł porusza kwestię obrządku i jego atrakcyjności dla wiernych. Jako ateistę niewiele mnie takie szczegóły interesują. Z mojego punktu widzenia jakikolwiek obrządek jest bezcelowy, nie służący niczemu.
Co do kwestii "historyczności" obrządku. Nie zgadzam się iż jest on niezmienną ostoją tradycji. Porównaj sobie obrządek obecny czy trydenck ...  wyświetl więcej

  Rob,  10/01/2009

szczerze przyznam, że rozbawił mnie trochę ten artykuł. Z całym szacunkiem dla wyznawców religii katolickiej... ale pozwole sobie na popatrzenie na ten problem z punktu widzenia jaki uwielbiają jej wyznawcy. A więc kosciół czesto przedstawiany jest jako ona rzeczona trzódka-stado na czelej której stoi jej pasterz. Stado owieczek jakie jest widac gołym okiem. Pretendent do roli pasterza tegoż stada ...  wyświetl więcej

Wizja proboszcza-alfa który z odsłoniętymi kłami broni swojej pozycji przed organistą-beta bardzo mnie ubawiła :)

  Rob,  10/01/2009

przy wesołym "Glory Alleluja" pozostałych owieczek:) wszak trzódka trzymac się musi w kupie:)

Ale pamiętajcie ,że człowiek jest stworzony do życia w grupie w społeczeństwie ,wśród ludzi...
A kościół w sposób dość wyraźny, jasny i klarowny daje im możliwość uczestniczenia w czymś większym, mającym jakiś sens.
Ludzie chcą się też w pewien sposó "zabezpieczyć" - a jeżeli niebo istnieje ? to zawsze powiem że byłem katolikiem.

A która grupa interesów nie czerpie profitów??nie ma takiej, choć fakt zapomniałem poruszyć kwestii tacy, a pierwotnie miałem to w planach

Ze bylem katlikiem? Jesli przyjdzie mi sie spotkac z bogiem to nie powiem mu ze bylem katolikiem tylko ze "zawsze w Ciebie wiezylem Boze", "Nigdy nie zwatpilem". Jak dla mnie wiara w Boga a kosciol katolicki to 2 rozne sprawy. Jesli mam isc do kosciola i ksiadz ktory ma dwojke dzieci i naduzywa alkoholu do tego stopnia ze odprawia msze po pijaku a za pare dni zabiera go kareta i londuje w szpitalu ...  wyświetl więcej

  pangloss,  12/01/2009


Zatem msza św. w konwencji komiksu? Zupełnie mi nie odpowiada taki pomysł. Właśnie tradycję cenię sobie najbardziej.... Ostatnimi czasy uparłem się, że do kościoła chodzę pieszo /ot, tak aby zrzucić parę dekagramów/. Morale bardzo by mi spadło, gdybym 20 minut szedł na półgodzinną mszę.... 40:30 - nienajlepsza proporcja.

Uzupełnienie: na fotce kościół pw. Trójcy Św. w Katowicach-Kostuchnie :)

  tired  (www),  18/01/2009

W dzisiejszych czasach takie teksty są jak najbardziej potrzebne. Człowiek musi się zastanowić i opowiedzieć po stronie Kościoła, czy przeciw niemu. Dotyczy to również Nas - ateistów.

Przesadzasz. Mnie Kościół, póki nie włazi z butami w życie moje bądź innych ludzi nie będących wyznawcami, nie przeszkadza. Niech sobie odprawiają swoje hokus-pokus ku czci dobrego mzimu. Dlaczego chcesz im tego zabronić ? I dlaczego pouczasz mnie co muszę a czego nie muszę ?

To coś takiego jak koszerna wieprzowina ? :D

Tak to jest i chyba Kościół jako instytucja sam nie wie co zrobić,mam wrazenie,że nie nadąża a jakby chce nadążyć,choć nie musi.

Jak nie musi jak musi ? :) Dla jakiegokolwiek kościoła tzw. "wierni" to być albo nie być. Pasterz bez owieczek to dupa a nie pasterz. Że o finansach nie wspomnę, złote kielichy itp nie spadają bynajmniej z nieba.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska