Login lub e-mail Hasło   

Quetzalcoatl i Wirakocza – bogowie i dywersanci

Latem 1529 roku Francisco Pizarro oraz Fernando Cortez, dwaj najgłośniejsi zdobywcy z Hiszpanii oraz kuzyni po linii ojca, spotkali się w Toledo. Cortez miał już za sobą wypraw...
Wyświetlenia: 4.389 Zamieszczono 12/01/2009

 

 

 

    Latem 1529 roku Francisco Pizarro oraz Fernando Cortez, dwaj najgłośniejsi zdobywcy  z Hiszpanii oraz kuzyni po linii ojca, spotkali się w Toledo. Cortez miał już za sobą wyprawę do Meksyku oraz oszałamiające zwycięstwo nad Federacją Aztecką. Przygnębiony odebraniem mu stanowiska wicekróla, spędzał czas w kamiennym chłodzie rodzinnego domu, raz po raz prosząc o audiencje u króla i przywrócenie do łask. Pizarro przybył do Hiszpanii po wielu latach służby wojskowej w Nowym Świecie. Bękart zrodzony z karczmarki a jak chcieli inni z kobiety upadłej, nie został uznany przez swego ojca, pułkownikaPizarro. Otrzymawszy w nagrodę za żołnierskie trudy posiadłość w Panamie, wziął udział w wyprawie na południe wzdłuż zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej, która w roku 1527 natknęła się na bogaty i cywilizowany kraj, rządzony przez Inków. Jego powrót do ojczyzny wiązał się z planami podboju odnalezionej ziemi, do czego niezbędne było poparcie cesarza. Pizarro zażądał funduszów na zaciąg wojska, wyposażenia karawel, przyznania mu praw do herbu rodu Pizarro oraz stanowiska wicekróla na podbitych terenach. Nie mógł sobie także odmówić wizyty u dalekiego kuzyna, aby zgłębić tajemnice jego sukcesu w Meksyku.

     Długa opowieść Corteza dawała do zrozumienia iż w otwartym starciu wojowniczy i dzielni Indianie nie mieli szans przeciw broni palnej, panicznie bali się koni oraz nie potrafili dorównać wyszkolonym we władaniu bronią białą żołnierzom, zakutym w napierśniki i kirysy. Lecz dla Pizarra nie było to wyjaśnieniem podboju kilkumilionowego państwa przez garstkę awanturników. Zapytany o prawdziwą przyczynę swego sukcesu Cortez wskazał na podziały plemienne wewnątrz federacji i ich rywalizacje po czym dodał iż działania Montezumy, króla Azteków paraliżował strach przed starą legendą. Legenda o bóstwie zwanym Quetzalcoatl, o którym Hiszpanie dowiedzieli się dopiero w Tenochtitlan z ust samego króla. Ludy Meksyku wierzyły iż dawno temu z kraju wschodzącego słońca przybył na skrzydlatym okręcie bóg pod postacią białego człowieka z siwą brodą. Zapowiedział on przybycie zza morza innych białych ludzi, którzy przyniosą ze sobą zagładę i kult nowego boga. Aztekowie widząc okręty o wielkich żaglach oraz białą brodę Corteza wzięli go za wysłańca Quetzalcoatla, który przybył by dopełnić przepowiedni lub też za samego Quetzacoatla. Wszelki opór wydał się daremny.

         Pizarro poruszony opowieścią natychmiast zauważył, że na nowo odkrytych terenach natknął się na niemal identyczną legendę, tylko że inkaski bóg nazywa się Wirakocza. On również miał postać białego człowieka z siwa brodą i pewnego dnia odszedł, wchodząc do oceanu. Zbieżność wydała się obydwu konkwistadorom o tyle niezwykła iż ani Aztekowie ani Inkowie nie mieli pojęcia o swoim istnieniu wiec przenikanie się wierzeń i legend było niemożliwe. Cortez rzekł na koniec spotkania. „Wypada ci powinszować tego bożka, będzie on twoim sprzymierzeńcem”.1

 

 

 

 

 

      Ponieważ celem tej pracy jest wyłącznie przedstawienie dwóch bogów prekolumbijskich, oraz analiza roli jaką odegrali w upadku największych imperiów przedhiszpańskich, pominę kwestie azteckich, oraz inkaskich wierzeń w znaczeniu ogólnym jak również ich historie.

      Quetzalcoatl wzbudził ogromne zainteresowanie wśród badaczy dziejów prekolumbijskiego Meksyku. Pojawiło się wiele opracowań oraz różnych hipotez na temat tejże postaci. Jak napisał Enroque Florescano „każdy badacz ma swój własny mit Quetzalcoatla.”2Najwięcej informacji na temat wierzeń ludów prekolumbijskich Ameryki Środkowej dostarczył Bernardinio de Sahagun, franciszkański misjonarz odbywający posługę wśród Azteków, świeżo po włączeniu tych ziem do Królestwa Hiszpanii. W jego relacji bóg, który w tłumaczeniu nazywany był „pierzastym wężem” pojawia się w wierzeniach Tolteków, jako najważniejsze bóstwo panteonu. Niektóre źródła stwierdzają, że Quetzalcoatl był jedynym bóstwem czczonym wśród Tolteków do pewnego okresu.Według Sahaguna najwyższym kapłanem, przedstawicielem Quetzalcoatla oraz  królem Tolteków był władca o tym samym co bóg imieniu. Rezydował on w mieście Tula. Kroniki przedstawiają go jako osobę wybitną, biegłą w wielu sztukach. Król – kapłan zabronił praktykowania ofiar z ludzi, głosząc iż Pierzasty Wąż  zadowoli się ofiarą z motyli i węży. Quetzalcoatl wprowadził Tolteków w okres rozwoju i dostatku. Jego poddani słynęli jako biegli rękodzielnicy, zwłaszcza w dziedzinie obróbki szlachetnych kamieni.

Toltekowie ,lud Quetzalcoatla       

byli bardzo doświadczonymi ludźmi

nie było dla nich trudnej rzeczy.

Cieli drogocenne kamienie,

sporządzali różne ozdoby ze złota,

i różne dzieła sztuki,

i wspaniałe rzeczy z piór.

A wszystkie sztuki Tolteków,

Cała ich mądrość, wszystko było dziełem Quetzalcoatla.”3

 

 

      Rezydujący w wysokiej świątyni Quetzalcoatl był wielkim nauczycielem nie tylko w dziedzinie sztuki. Za jego panowania kraj Tolteków rozwinął się rolniczo.

dynie były wielkie i grube

{…}łodygi zbóż podobne do palm

na które można było wchodzić.

Uprawiano także bawełnę

O rozmaitych barwach.

    {…}i hodowano tam również

    ptaki o bogatym upierzeniu,

ptaki barwy turkusowej,

         o piórach zielonych, i takie

   które pięknie śpiewają.

          I byli Toltekowie bardzo bogaci

   I bardzo szczęśliwi.” 

 

Pierzasty Wąż, nauczał o swym bogu, którego zwał Panem Dwoistości. Zamieszkiwał on ostatnią z dwunastu sfer niebios wraz ze swą towarzyszką Panią Dwoistości. Od nich pochodzi życie, los człowieka spisany przy narodzinach a także przeznaczenie. Quetzalcoatl często wznosił ku nim modły. Oddawał się pokucie, kaleczył sobie nogi i składał w ofierze zakrwawione ciernie.

      Panowanie Quetzalcoatla zaczęło się chwiać wraz z narastaniem konfliktu o kwestie ofiar z ludzi. Przeciw królowi wystąpili popierający krwawe rytuały trzej czarnoksiężnicy, jak nazywają ich kroniki. Quetzalcoatl został oskarżony o niemoralne życie i zaniedbywanie spraw religii. Król uniknął kilku prób zabójstwa po czym postanowił opuścić tron i swój lud. Odejście Quetzalcoatla nabrało w mitologii tolteckiej a później również azteckiej wielkiego znaczenia. Urosło do rangi apokaliptycznej wizji końca szczęścia, upadku kraju i nadejścia chaosu. Wyjście Quetzalcoatla z Tuli ku wschodniemu wybrzeżu jest opatrzone tak wieloma mitami, że trudno utrzymać się jakiejś wspólnej wersji. W wędrówce towarzyszyli mu paziowie. Opuszczając Tule nakazał spalić swoje pałace oraz zniszczyć kosztowności. Największe rozbieżności dotyczą tego co miało się stać nad brzegiem morza. Quetzalcoatl miał według wersji Mendiety nałożyć swe ulubione ozdoby, do której należała zielona maska z piór, rozpalić ogień i spalić się. Jego popioły uniosły się do nieba i utworzyły nową gwiazdę, którą nazwano Quetzalcoatl. W innym micie król przystrojony w ozdoby wsiadł na tratwę, na której odpłynął na wschód. Natomiast Legenda o słońcach twierdzi, że dotarłszy do Tlapallan nad brzeg morza, zachorował i po pięciu dniach umarł a jego zwłoki spalono. Teoria o odpłynięciu króla na wschód łączy się również ze sprzecznymi przekazami gdyż niektóre podania twierdzą  że Quetzalcoatl nigdy swego przybycia nie zapowiedział, inne podtrzymywane przez „starców z dawnych czasów” twierdzą że zapowiedział nie tylko przybycie ale również sroga zemstę jaką ze sobą przyniesie.

     Badania historyczno – archeologiczne potwierdziły, że w roku 5 calli co w kalendarzu azteckim odpowiada 977 rokowi, na tron w Tuli wstąpił władca o imieniu Quetzalcoatl. Jego rzeczywiste panowanie potwierdza np. odnaleziony w Cerro de La Malinche ryt skalny przedstawiający owego króla – kapłana, opatrzony data 8 Tecpatl czyli 980 rok. Badania prowadzone na Jukatanie dostarczyły niezwykłych informacji, jakoby mniej więcej w tym samym czasie gdy Quetzalcoatl opuścił Tule, w państwie Majów pojawia się kult bóstwa o imieniu Kukulcan co w tłumaczeniu z tamtejszego języka znaczy pierzasty wąż. Dalsze badania informują, iż po Quetzalcoatlu panowało jeszcze kilku królów – kapłanów, z których ostatnim był Huemac. W drugiej połowie XII wieku nastąpił upadek Tuli, spowodowany wewnętrznymi zamieszkami oraz napływem koczowniczych plemion.

     Mit Quetzalcoatla narastał z biegiem czasu. Tuz po jego odejściu pojawiły się wierzenia w jego cudowne narodziny. Jeden z mitów twierdzi że był synem boga Mixcohuatla, inny że narodził się z dziewicy, która wywołała poczęcie poprzez zjedzenie cudownego, zielonego kamyka.Aztekowie rozbudowali kult Quetzalcoatla, włączając go do panteonu i przypisując bardzo znaczny udział w stworzeniu i formowaniu świata. Uważany był przez Azteków za  Słońce Wiatru (Nahui Ehecatl) w drugiej epoce świata. Według wierzeń był bogiem wiatru, nieba (symbolizują to pióra) i ziemi (czego oznaką jest wąż). Uznawany był także za bóstwo wody i płodności, opiekuna 2 dnia miesiąca (Ehecatl) w kalendarzu azteckim. Urodzony przez boginię-dziewicęCoatique, jego bratem-bliźniakiem był Xolotl. Był opiekunem człowieka, zwłaszcza rzemieślników. Nauczał ludzi, on przekazał wiedzę o kalendarzu, niebie i świecie podziemnym. Aztekowie wraz z takim obrazem Quetzalcoatla przejęli i kultywowali wiarę w jego przybycie, które ma przynieść ogromne zmiany.

      Białe żagle okrętów Hernanda Corteza natychmiast nasunęły Indianom skojarzenia ze skrzydlatym okrętem, na którym ze wschodu mógłby przybyć jedynie Pierzasty Wąż. Widok wielu żołnierzy, dziwnie ubranych, uzbrojonych w ziejące ogniem muszkiety oraz dosiadających koni – stworów jakich w Ameryce nie znano, a przede wszystkim siwa broda samego Corteza upewniła Azteków że przybyli bogowie lub ich wysłannicy.Garstka Hiszpanów jakich Cortez wyładował ze swych 11 karawel nie mogła wyjść ze zdumienia wobec braku jakiejkolwiek zdecydowanej akcji ze strony króla Montezumy. Aztekowie najpierw pozwolili Hiszpanom bezpiecznie przetrwać w bagnistym terenie, gdzie później powstało miasto Vera Cruz i umocnić się poprzez sojusz z Tabaskami i Tlaskalanami. Kiedy najeźdźcy ruszyli w stronę stolicy Montezuma przygotował dla nich kwatery w mieście Cholula. Dopiero tutaj Montezuma próbował oporu, organizując potajemny spisek, mający na celu wyrżnięcie Hiszpanów podczas bezksiężycowej nocy. Spisek wykryto, miasto puszczono z dymem. Król Azteków pozbawiony wiary w sens oporu wpuścił Corteza do stolicy i przydzielił mu na kwaterę pałac swego zmarłego ojca. Sam Montezuma stał się w końcu jeńcem Hiszpanów i przez jakiś czas marionetką w jego rękach. Król był sparaliżowany strachem przed mocą powracającego Quetzalcoatla, nie wierzył w opór nawet wtedy gdy do klęski konkwistadorów wystarczył jeden jego rozkaz. Na skutek bardzo silnych zamieszek jakie wybuchły w stolicy Tenochtitlan Montezuma zmarł, obrzucony kamieniami przez własny lud. Dopiero teraz zaczęła się wojna. Aztekowie pozbawieni niemrawego króla wydali Hiszpanom morderczą bitwę wewnątrz miasta, która nocą podczas próby wyjścia ze stolicy przeniosła się na groble, łączącą miasto z brzegiem jeziora. Ta całodobowa walka kosztowała Corteza utratę zdecydowanej większości żołnierzy oraz całej artylerii i koni. Podczas odwrotu do stolicy sojuszniczych Tlaskalanów Aztekowie zagrodzili wrogom drogę na przełęczy Otumba. Zwycięstwo Hiszpanów było znów dziełem szczęśliwego przypadku, zabito chorążego, który dzierżył znak orła. Jego utrata wywołała wśród Indian panikę. Po bitwie szczęśliwy bieg wypadków nie opuszczał najeźdźców. Nadeszły nowe dostawy broni i wojska, zbudowano niewielkie okręty dla zablokowania jeziora, na którym stało Tenochtitlan. Do niewoli azteckiej dostał się murzyn, który zaraził stolice ospą. Jej ofiarą padło kilka tysięcy mieszkańców w tym brat Montezumy, dowódca wojsk azteckich. Nowy król Guatimozin ogłosił przeciw Hiszpanom świętą wojnę do której wezwał wszystkie plemiona indiańskie lecz znów z pomocą nadszedł Quetzalcoatl. Mieszkające w rejonie plemiona były przekonane iż zaraza w Tenochtitlan była zemstą białego boga za opór i nie odpowiedziały na wezwanie. Cortez przystąpił do oblężenia Tenochtitlan. Mimo łatwego zwycięstwa na groblach, wkroczenie do miasta się nie powidło się. Cortez stracił cierpliwość i nakazał podpalić stolice za pomocą silnego ognia artylerii oraz płonących strzał. Sam Cortez przyznał że widoki oraz odgłosy jakie dobiegły go z płonącego Tenochtitlan były najbardziej posępnym spektaklem w jego życiu. Ocaleli mieszkańcy na prośbę Guatimozina opuścili zgliszcza i osiedlili się nad brzegiem jeziora.Z trzystu tysięcy ludzi największego miasta Nowego Świata ocalało siedemdziesiąt tysięcy. Resztki zabudowań wyburzono, jezioro na którym stało zasypano gruzami. Króla Guatimozina poddano torturom następnie zamordowano. Przepowiednia Quetzalcoatla wypełniła się do końca.

 

 

     Kiedy w roku 1527 dwie karawele Francisco Pizarra po raz pierwszydobiły do miasta Tumbez, naczelnik tego portu, należący do kasty Inków, zapytał go  :” Czy jesteście wysłannikami Wirakoczy?” Pizarro był w o tyle lepszej sytuacji od Corteza, że dowiedział się o tym sprzyjającym najeźdźcom bogu już na samym początku. Mógł w ten sposób tym łatwiej manipulować nastawieniem mieszkańców odkrytego królestwa, oraz od początku stworzyć wokół siebie aurę niezwyciężoności. Kim był Wirakocza, o tym usłyszał od swoich tłumaczy.

     Historia panowania Inków na terenach dzisiejszego Peru zaczyna się w XII wieku, gdy pod ich kontrole dostał się pokaźny obszar, zamieszkały przez plemiona Ajmarów. Wielkie nabytki terytorialne i początek inkaskiego imperium to wiek XIV i panowanie szóstego króla Inków Rokki., budowniczego kanałów nawadniających, założyciela szkoły dla administracji Yacha Huasi, zdobywcy  połaci ziem nad Pacyfikiem. Inkowie przynieśli ze sobą kult boga słońca Inti. Jednakże wierzenia podbijanych ludów nie były prześladowane. Inkowie pozostawiali lokalne bóstwa i świątynie w spokoju z czasem wciągając je do własnego panteonu. Po podboju krainy Ajmarów, bóg Inti stanął wobec kolejnego rywala, tym razem bóstwa znacznie od siebie starszego, w dodatku o szeroko rozpostartym kulcie - Wirakoczy. Bóg Inti nosił cechy prymitywnego bożka plemiennego, który w miarę sukcesów inkaskich awansował na bóstwo państwowe. Ale kult Wirakoczy lub Pachacamaca, czczonego przez plemię Huari z okolic Limy, nosił znamię głębszej myśli na temat początków świata, życia oraz jegosensu.

      W wierzeniach Ajmarów Wirakocza był stwórcą świata oraz ludzkości, której nadał potem prawa, wyprowadził ze stanu dzikości. Ustanowił hierarchie, nauczył kultu bogów i uprawy roli. Rozgniewany z powodu występków ludzi, sprowadził na świat powódź, niszcząc to co stworzył, lecz zasmucony swym czynem odtworzył ludzkość z kamieni. Nowe pokolenia ludzi wciąż okazywały niewdzięczność i zło. Zasmucony Wirakocza odszedł ze swej krainy docierając do wybrzeża skąd odpłynął na zachód. Z czasem Inkowie ulegli mitologii Ajmarów.  Wirakocza stał się w nowym  panteonie jedynym stwórcą świata, ojcem boga Inti oraz bogini księżyca Mamy Quilli. W imperium Inków dwa najważniejsze sanktuaria Wirakoczy znajdowały się w dawnej stolicy plemienia Huari w Pachacamaku, gdzie stała stara piramida z drewnianym posągiem Pachacamaku – Wirakoczy oraz w Cuzco w świątyni Coricancha. Inkowie zbudowali tam dla niego posąg z litego złota.

     Podejrzewa się jednak że kult Wirakoczy był o wiele starszy niż podania Ajmarów. Wielką łamigłówką dla badaczy są prastare, wielkie miasta, zbudowane w niedostępnych, trudnych do życia, miejscach. Jednym z nich jest Tiahuanaco, którego ruiny znajdują się na wysokości czterech tyś. metrów nad poziomem morza. Miasto zbudowane z wielkich bloków kamiennych przez zupełnie nieznany lud, który podejrzewany jest za kulturowo i rasowo całkowicie odrębny niż typowi Indianie. Najciekawszym zabytkiem jest świątynia, nazwana przez Inków Kalasaya. Jest to czworokątny nasyp z ziemi, dawniej wyłożony płytami kamiennymi, na którym stoją obok siebie monolityczne kolumny a w środku placu kamienny posąg brodatego mężczyzny. Na pozostałościach budowli pozostały liczne płaskorzeźby, ryte w nieznany sposób z wyjątkową precyzją. Wśród odwzorowań figur geometrycznych, ptaków i zwierząt w oczy rzuca się postać boga, zza którego pleców rozchodzą się promienie słońca. Uważa się go za obraz stwórcy świata zwanego Kon – Tiki, Wirakocza lub Kon – Tiki Wirakocza. Nazywano go również bogiem płaczącym gdyż roni łzy, symbol urodzaju i deszczu a jednocześnie wyraz żalu nad upadkiem ludzkości. Postać boga płaczącego znana jest z licznych wysp Pacyfiku, co stworzyło teorie o migracji na tereny Peru ludów morskich z zachodu. Kon – tiki Wirakocza był według starych legend peruwiańskich założycielem Tiahunako. Pojawił się w okolicy jeziora Titicaca w postaci białego człowieka z brodą by nauczyć ludzi rzemiosła i rolnictwa.

     Największe rewelacje na ten temat przytacza Thor Heyerdahl w książce „Kon – Tiki”: Kon – Tiki był arcykapłanem i królem – słońcem legendarnych białych ludzi, którzy pozostawili olbrzymie ruiny nad jeziorem Titicaca. Legenda głosi że został napadnięty przez wodza imieniem Cari, który przybył z doliny Coquimbo. W bitwie nad jeziorem Titicaca  rozgromiono tajemniczych brodatych, białych ludzi, lecz sam Kon – Tiki wraz z najbliższym otoczeniem uratował się ucieczką i znalazł nad brzegiem Pacyfiku, skąd następnie znikł, udając się morzem na zachód.„4

     Zbieżność z Quetzalcoatlem jest w tej opowieści zdumiewająca. Król, nauczyciel, przepędzony ze swego królestwa odpływa. Legenda rodzi legendę, tak jak w przypadku Meksyku również w Peru ludzie wierzyli w zemstę wygnanego boga, który pod postacią białego człowieka z brodą powróci od strony morza.

       Imperium Inków padło na skutek trzech czynników : 1} wojny domowej, która zakończyła się dopiero w momencie gdy Pizarro rozpoczął marsz na Cuzco. Kraj był zrujnowany i pozbawiony młodych mężczyzn, których Atahualpa, król Inków wcielił do wojska i rzucił przeciwko swemu bratu Huascarowi. 2}legendzie o powrocie „synów Wirakoczy” jak nazywano białych najeźdźców z morza. Za sprawą tej legendy, Pizarro bez trudu maszerował w kierunku stolicy Inków, zakładając po drodze miasto San Miquel i zmuszając do feudalnej pracy okoliczne wsie indiańskie. Obrazowym przykładem trwogi Inków przed Hiszpanami był odwrót dwóch tysięcy wojowników Atahualpy przed czterdziestoma jeźdźcami Hernanda de Soto, co miało miejsce w górskiej wsi Cajas. 3} Bezwzględne postępowanie Pizarra, który nie szanując ani władzy królewskiej ani zasad rozejmu czy danego słowa, wykorzystał nadarzającą się okazję do pojmania króla, doprowadzając do rozkładu jego armii.

     Pojmanie króla Atahualpy było kluczowym momentem tej wojny. Zaproszony przez Inków Pizarro udał się do miejscowości Cajamarka, gdzie Atahualpa czekał wraz z całą armią. Król Inków, wezwany przez Hiszpanów na bankiet w towarzystwie dwu tysięcy dostojników, którzy mieli stawić się bez broni{broń mimo wszystko udało im się przemycić}został spętany po odmowie przejścia na chrześcijaństwo a jego świtę wybito. Pizarro przyjął propozycję króla by w zamian za trzy sale wypełnione złotem i srebrem zwrócił mu wolność. Kiedy jednak poddani króla spełnili żądanie, Atahualpa zamiast wolności doczekał się procesu i skazania na śmierć za kazirodztwo oraz morderstwo na swym bracie. Karę spalenia na stosie zamieniono na prośbę króla na uduszenie. Pochowany na cmentarzu chrześcijańskim, został stamtąd potajemnie przeniesiony do Quito by spocząć u boku swych królewskich przodków, skąd dusze wędrują do raju Boga Inti.

     Król Inków był jedynym źródłem władzy. On jeden przez nimb swej boskości utrzymywał w posłuszeństwie olbrzymie państwo. Gdy jego zabrakło, cała organizacja polityczna runęła w gruzy. Ujarzmione ludy deklarowały jeden po drugim niepodległość. Na obszarach peruwiańskich zapanował niebywały zamęt. W sierpniu 1533 roku Pizarro ruszył wprost na stolice , ustanawiając wcześniej marionetkowego króla Toparke, brata Atahualpy. Uroczysty wjazd do Cuzco odbył się 19 listopada 1533 roku. Pomimo iż Hiszpanów czekało wciąż wiele utrapień na drodze do podboju całego królestwa, to jednak z upadkiem Cuzco definitywnie kończy się historia imperium słońca, wydanego przez stare legendy na pastwę najeźdźców.

    

 

 

     Niesamowita zbieżność w postaciach Wirakoczy i Quetzalcoatla, wierzeniach jakie wokół nich narosły, legendach jakie pozostawili oraz analogicznej roli, jaką odegrali w smutnym upadku największych potęg Nowego Świata, była natchnieniem wielu badań i analiz. Badania dają jednak tyle samo wiadomości ile dalszych hipotez, teorii nieraz wyjątkowo szalonych i coraz więcej pytań. Jest to jedynie dowód na to , jak niesamowitym zjawiskiem dwaj boscy królowie, nauczyciele, wygnańcy i srodzy mściciele.

 

    

 


Podobne artykuły


19
komentarze: 3 | wyświetlenia: 830
15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 789
15
komentarze: 13 | wyświetlenia: 849
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 723
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1510
11
komentarze: 8 | wyświetlenia: 972
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 196
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 892
10
komentarze: 11 | wyświetlenia: 919
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 595
9
komentarze: 58 | wyświetlenia: 986
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 170
9
komentarze: 3 | wyświetlenia: 507
9
komentarze: 10 | wyświetlenia: 833
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 682
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska