Login lub e-mail Hasło   

Libańczycy chcą do Izraela!

Podczas mojego pobytu w Libanie odwiedziłam chrześcijańskie rodziny zamieszkujące w Południowym Libanie, we wsi Ein Ebel. Powodem mojej wizyty było spotkanie się z ludźmi związa...
Wyświetlenia: 1.055 Zamieszczono 16/01/2009


Podczas mojego pobytu w Libanie odwiedziłam chrześcijańskie rodziny zamieszkujące w Południowym Libanie, we wsi Ein Ebel. Powodem mojej wizyty było spotkanie się z ludźmi związanymi z Armią Południowego Libanu, którzy - po wycofaniu się w 2000 roku wojsk izraelskich z pasa bezpieczeństwa między Libanem a Izraelem - musieli wrócić na ziemie libańskie.

Mała wioska Ein Ebel, w której mieszkają głównie chrześcijanie, jest malowniczo położonym miejscem blisko granicy państwa Izrael. W pobliżu muzułmańskie domy osób współpracujących z Hezbollahem.

Takie sąsiedztwo podczas wojny w sierpniu 2006 roku przyniosło chrześcijańskim rodzinom poważne problemy, ponieważ muzułmanie to w większości wojskowi z Armii Południowego Libanu, którzy do 2000 roku współpracowali z Izraelem. Hezbollah - przywłaszczając sobie ich domy bezprawnie - wykorzystywał je do przechowywania broni i atakowania wojsk izraelskich.

Ponieważ rodziny te nie mają żadnego wsparcia ze strony państwa libańskiego, nie mogły przeciwstawić się terrorystom z Hezbollahu. Nie mogli ich wyrzucić z własnych domów. Rezultatem tego było zbombardowanie ich miejsc pracy i domów przez wojska izraelskie, gdyż satelity wskazywały , że w tych budynkach przechowywana jest broń i kryją się terroryści.

W swoich wypowiedziach chrześcijanie libańscy często podkreślają, że wtedy nie żal im było utraty ani domów, ani warsztatów czy sklepów, bo wierzyli, że izraelskie wojska pokonają Hezbollah, a oni będą mogli wrócić do Izraela lub rozpocząć nowe życie w innym Libanie.

Niestety, po tych tragicznych dla Izraela wydarzeniach w Libanie jest jeszcze gorzej. Hezbollah urósł w siłę i cieszy się w Południowym Libanie ogromnym powodzeniem. Siły Unifilu zatrudniają wyłącznie muzułmanów, a rząd libański ograniczył prawa wszystkich, którzy związani byli z Armią Południowego Libanu.

W rozmowie z młodymi ludźmi, którzy pochodzą z chrześcijańskich rodzin związanych z APL, słyszałam rozgoryczenie i rozżalenie na obecną sytuację. Nie maja żadnej przyszłości. Nie mogą liczyć na pracę w sektorze publicznym, nie mogą wyjechać, bo nie mają paszportów. Unifil też ich nie chce zatrudniać, gdyż boją się konfliktu z Hezbollahem.

Często zadawano mi pytanie, dlaczego pomoc międzynarodowa nie upomina się o nich, a fundusze przekazywane są wyłącznie dla innych.

Zapytałam, czy chcieliby pojechać do Izraela, ponieważ Libańczycy zamieszkujący północny Izrael pragną wrócić do Libanu. Odpowiedzieli: - W każdej chwili możemy się z nimi zamienić!

Tęsknota jednych za ojczyzną i tęsknota drugich za lepszym życiem ekonomicznym powoduje , że sytuacja Libańczyków jest bardzo trudna. Dlatego tak wiele rodzin stara się wyemigrować do Europy albo do Ameryki i zapomnieć o problemach Bliskiego Wschodu.

Ann Rubinstein

Źródło informacji: 43dom.interia.pl

Podobne artykuły


12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1107
11
komentarze: 278 | wyświetlenia: 910
10
komentarze: 37 | wyświetlenia: 824
10
komentarze: 97 | wyświetlenia: 644
9
komentarze: 42 | wyświetlenia: 672
9
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1125
9
komentarze: 33 | wyświetlenia: 802
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 973
9
komentarze: 31 | wyświetlenia: 576
9
komentarze: 75 | wyświetlenia: 452
8
komentarze: 0 | wyświetlenia: 587
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska