Login lub e-mail Hasło   

Wszędzie dobrze, ale we własnej klatce najlepiej...

Wszędzie dobrze, ale we własnej klatce najlepiej… Nazywają mnie Seweryn, muszę przyznać, że nawet polubiłem to imię. Jestem bardzo wytrzymały i mam świetną kondycję....
Wyświetlenia: 695 Zamieszczono 20/01/2009

Wszędzie dobrze, ale we własnej klatce najlepiej…

            Nazywają mnie Seweryn, muszę przyznać, że nawet polubiłem to imię. Jestem bardzo wytrzymały i mam świetną kondycję. Nie męczę się przez cały dzień, choć stale w swojej klatce obracam nogami taki bębenek. Jestem Myszką. Opowiem wam jak trafiłem do mojej właścicielki, wcześniej mieszkałem w obrzydliwy miejscu gdzie było mnóstwo innych zwierząt. Było tam okropnie, przychodziło mnóstwo ludzi. Oni to potrafił dać do wiwatu, ciągnęli  mnie za mój piękny mysi ogonek, po prostu nie miałem z nimi życia. Okropny był też zapach unoszący się w powietrzu, był nie do zniesienia.

             Pewnego dnia wszystko zaczęło się jak zwykle, jeszcze nie wiedziałem, że będzie to jeden z moich najpiękniejszych dni w życiu. Do tego wielkiego pomieszczenia, który ludzie nazywają sklepem przyszła mała dziewczynka, ale była inna niż reszt dzieci, które tam mnie odwiedzały. Podeszła cichutko do klatki, długo na mnie patrzyła, następnie nieśmiało zapytała czy może mnie pogłaskać. Widziałem, że była zdenerwowana i troszkę się bała. Pozwoliłem żeby mnie dotknęła. Miała taką ciepłą miłą rączkę, jej delikatny dotyk bardzo mi się spodobał. Ona też  była szczęśliwa. I tak się zaczęła moja przygoda. Mała dziewczynka zabrała mnie ze sobą i uwolniła mnie z tego okropnego miejsca, którego tak nie znosiłem.

            Moja właścicielka ma na imię Hania, już zdążyliśmy się dobrze poznać, bardzo dobrze o mnie dba, codziennie mam posprzątaną klatkę no i jedzonka też mi nie brakuje. W czasie pięknej pogody stawia mnie razem z moją  klatką  na werandzie i otwiera mi drzwiczki. Wtedy zwykle obserwuję ogród i zachwycam się pięknym zapachem kwiatków. Tak też było pewnego dnia, gdy poczułem nawet nie wiem dlaczego, że dzień troszkę inaczej się potoczy

            Siedząc tak i obserwując wszystko co dzieje się w wokół mnie nagle usłyszałem dochodzący nawet nie wiem skąd głos:

      - „Halo kto Ty jesteś? Wyglądasz jakbyś był ze mną spokrewniony” – powiedział ktoś o miłym głosie

            Trochę się zdziwiłem, nie wiedziałem co się dzieje. Okazało się, że wołała mnie polna myszka. Bardzo się ucieszyłem i byłem zadowolony, że udało się mi spotkać kogoś, kto rozumie mój język. Jeśli miałbym powiedzieć czego brakowało mi od tego czasu jak jestem u Hani, to właśnie było to, że nie mogę z nią normalnie rozmawiać i że nie mam żadnych przyjaciół poza nią.

      - „Cześć jestem Seweryn, a Ty jak masz na imię?” – grzecznie się przedstawiłem

      - „witaj ja jestem Matylda” – odpowiedziała myszka

           Zaczęliśmy ze sobą miłą pogawędkę, opowiedziałem Matyldzie jak się tu znalazłem i oprowadziłem dumnie po mojej klatce, nawet pozwoliłem jej pobiegać po moim kolorowym bębenku. Ale Matyldzie się to nie podobało, powiedziała mi tak:
- „ojej, ty biegniesz, a wcale nie posuwasz się na przód! Jaki ma to sens?” Zrobiło mi się przykro, nowa koleżanka polna myszka wszystko skrytykowała i później powiedziała: - „Lepiej chodź ze mną. Poznasz inne polne myszki i wtedy zobaczysz jakie życie jest piękne i wesołe”. Powiedziała tak zachęcająco, że o niczym nie myśląc  pobiegłem za Matyldą. Poprosiła mnie żebym pomógł budować nowy domek dla myszki z kolonii – czyli dla mnie, więc ochoczo zabrałem się do pracy.

      - „jak ci się tu podoba?” – spytała z uśmiechem Matylda

      - „trudno powiedzieć, jest tu ciemno i nic nie widzę” – nieśmiało odpowiedziałem,          obijając się o ściany swej norki.

            Kiedy w końcu moje oczy przywykły do ciemności, krzyknąłem z obrzydzeniem. - : „Ojej jak tu brudno! Mam jeść te dziwne rośliny? Nie to stanowczo nie dla mnie!” I zanim Matylda zdążyła coś powiedzieć i zorientować się co się dzieje, uciekłem tak szybko, jak tylko potrafiłem i wróciłem ze skruchą do swojej klatki przy której stała zapłakana Hania. Wzięła mnie na ręce pogłaskała za uchem – tam  lubię najbardziej i powiedziała do mnie tak: -„proszę nigdy więcej nie uciekaj, martwiłam się o ciebie Sewerynie”. Spojrzałem jej wymownie w oczy, pewnie domyśliła się, że ją przepraszam i że na pewno nigdy już nie ucieknę, bo gdzie będzie mi lepiej jak nie we własnej czystej klatce…?



- Raachai



Podobne artykuły


16
komentarze: 111 | wyświetlenia: 1824
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 556
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 743
12
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1314
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1155
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 837
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 746
10
komentarze: 298 | wyświetlenia: 818
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 593
10
komentarze: 10 | wyświetlenia: 503
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 561
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 518
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1035
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 882
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska