Login lub e-mail Hasło   

Błędne interpretacje teorii ewolucji

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.darayavahus.w8w.pl/ewolucja.htm
„Nic w biologii nie ma sensu, jeśli jest rozpatrywane w oderwaniu od ewolucji.” Theodosius Dobzhansky
Wyświetlenia: 5.261 Zamieszczono 20/01/2009

 

Podstawowe założenia teorii ewolucji są tak proste, że aż banalne:

  1. Organizmy rozmnażają się (replikacja);
  2. Potomstwo jest podobne do rodziców, ale nie identyczne (zmienność);
  3. Rodzi się więcej osobników, niż może przeżyć;
  4. Przeżywają – a więc również dają początek następnym pokoleniom – te organizmy, które w danych warunkach najlepiej potrafią wykorzystać zasoby środowiska (selekcja).

Pomimo tej prostoty, wokół ewolucjonizmu nagromadziło się się sporo nieporozumień. Prezentowany artykuł nie ma na celu omawiania poszczególnych koncepcji ewolucyjnych, ani tym bardziej polemiki z kreacjonistami, zwraca jedynie uwagę na niektóre błędne interpretacje rozpowszechnione wśród osób nie mających kontaktu z naukami biologicznymi.

 

1. Ewolucja: teoria czy fakt? - błędnie postawione pytanie

Czy ewolucja, jak czasami się słyszy, to tylko teoria – czy też potwierdzony fakt naukowy? Otóż jest to zarówno fakt, jak i teoria, a właściwie wiele teorii. Faktem jest zjawisko ewolucji. Faktem jest replikacja, zmienność i selekcja. Teorie mają tłumaczyć, czym ten fakt jest. Takie jest zadanie wszelkich teorii: wyjaśniać oraz przewidywać przebieg zjawisk i ich mechanizmy.

 

2. Ewolucja jako „przypadek”?

W kreacjonistycznych publikacjach często spotyka się opisy złożonych struktur biologicznych, zakończone pytaniem: „czy to mogło powstać przez przypadek?” Oraz wyliczanie prawdopodobieństwa powstania – np. konkretnej sekwencji białka złożonego z iluś-tam aminokwasów... Równie często można się spotkać z tyleż prawdziwym, co nieadekwatnym kontrargumentem zwolenników TE, że każde zjawisko o prawdopodobieństwie różnym od zera zaistnieje w wystarczająco długim czasie.

Oczywiście, że „przez przypadek” to powstać nie mogło, gdyż ewolucja nie polega na przypadku. Przypadkowy jest tylko pierwszy etap: mutacja, a w pewnym stopniu także (u form rozmnażających się płciowo) rekombinacja materiału genetycznego. Mutacje i rekombinacje prowadzą jedynie do powstania zmienności, która jest wyjściowym materiałem ewolucji. Zasadniczy mechanizm – dobór naturalny – jest całkowicie nieprzypadkowy. W każdym kolejnym pokoleniu utrwaleniu podlegają te formy genów, które replikują się skuteczniej w danych warunkach środowiska, przy czym przez „środowisko” należy rozumieć zarówno czynniki abiotyczne, oddziaływania z innymi organizmami, jak też zależności między genami. Jest to tzw. kumulatywne działanie doboru. Taki proces sumowania się drobnych, korzystnych zmian okazuje się bardzo efektywny dla tworzenia nawet niezwykle skomplikowanych struktur.

Z drugiej strony należy pamiętać, że dobór niczego nie przewiduje, wybiera jedynie z dostępnych struktur te, które w najskuteczniej się replikują w konkretnym pokoleniu. Stąd często rozwiązania nie są optymalne, a jedynie najlepsze z dostępnych w danych warunkach i niekiedy wobec zmian środowiska okazują się wręcz szkodliwe.

 

3. „Problem” form przejściowych.

Z prawa Hardy'ego-Weinberga wynika, że duże, zrównoważone populacje teoretycznie nie powinny ewoluować, gdyż ich pula genowa pozostaje statystycznie niezmienna. Największe zmiany, w tym te o charakterze specjacji, zachodzą w małych, izolowanych populacjach (specjacja perypatryczna) i te zachodzą stosunkowo szybko (w skali geologicznej). I wcale nie musi wchodzić tu w grę kontrowersyjna koncepcja równowag przestankowych Eldridge'a i Goulda. Biorąc przy tym pod uwagę warunki, jakie muszą wystąpić, aby doszło do fosylizacji, mamy szczęście, że w ogóle znaleziono jakiekolwiek formy pośrednie.

Skamieniałości właściwie świadczą tylko o tym, że kiedyś żyły inne formy, niż współcześnie. Metody molekularne o wiele wyraźniej ukazują zarówno stopień pokrewieństwa pomiędzy różnymi formami życia, jak również ciągłość świata organicznego. Rolę skamieniałości można by właściwie ograniczyć do skalowania zegara molekularnego, gdyby nie to, że warto by wiedzieć, jak te wymarłe formy wyglądały, a tego niestety analiza DNA nie pokaże.

Poza tym, konwencja obowiązująca w systematyce biologicznej wymaga zaklasyfikowania każdej formy życia, czy to żyjącej, czy to wymarłej, do określonego taksonu, choćby nawet wykazywała ewidentnie pośrednie cechy. Jest to konieczne ze względów formalnych, chociaż zaciemnia trochę obraz filogenezy.

W rzeczywistości każdy gatunek – również te występujące współcześnie – jest formą przejściową.

 

4. Czy pochodzimy „od małpy”?

Kwestia pochodzenia gatunku Homo sapiens jest właściwie marginalnym zagadnieniem ewolucjonizmu, wywołuje jednak mnóstwo niepotrzebnych emocji. Nie chodzi tu o prezentowanie kolejnej analizy pochodzenia człowieka. Co to znaczy „od małpy”? Oczywiście, nie od małp współcześnie żyjących. Linie rozwojowe człowieka i szympansa rozeszły się ok. 6 milionów lat temu. Czym jest „małpa”, a czym „człowiek”? Wciąż pokutuje jeszcze rozróżnienie na „małpy” (monkeys), „małpy człekokształtne” (apes) i „człowieka” (human). Ale to tylko nazwy różnych ssaków z rzędu naczelnych (Primates), a takie rozróżnienie wynika jedynie z naszego antropocentryzmu.

Oto oficjalna systematyka naszego gatunku:

domena – Eucarya
królestwo – zwierzęta (Animalia)
typ – strunowce (Chordata)
podtyp – kręgowce (Vertebrata)
gromada – ssaki (Mammalia)
podgromada – łożyskowce (
Placentalia)
rząd – naczelne (
Primates)
podrząd – małpy wąskonose
(Catarrhini)
rodzina – człowiekowate (Hominidae)
rodzaj – człowiek (
Homo)
gatunek – człowiek rozumny (
Homo sapiens)

W rzeczywistości afrykańskie małpy człekokształtne – szympans i goryl, zaliczane do odrębnej rodziny Pongidae – są ewolucyjnie bliższe człowiekowi, niż azjatyckiemu orangutanowi, również zaliczanemu do Pongidae - „małp człekokształtnych”. Między człowiekiem a szympansem zachodzi 97- 99% (wg różnych źródeł) homologia DNA. Uwzględniając filogenezę, w jednej jednostce systematycznej (w randze rodziny lub podrodziny) powinno się umieścić orangutana, a w drugiej – goryla, szympansa i człowieka. Twierdzenie, że człowiek pochodzi od małpy traci sens wobec faktu, że po prostu JEST małpą...

 

5. „Nieredukowalne” struktury.

Sztandarowym przykładem takiej rzekomo „nieredukowalnej” struktury jest oko ze swoją „znajomością" praw optyki, zdolnością do akomodacji i pomocniczymi strukturami. Na co przydałoby się „pół oka”? Aby coś takiego powstało, konieczny wydaje się „projekt”, zaplanowanie i skonstruowanie przez inteligentną istotę. Sam Darwin pisał, że trudno mu sobie wyobrazić, by tak złożona struktura powstała w wyniku doboru.

Tymczasem akurat ewolucja oka wyjaśniona jest stosunkowo dobrze. Zacząć należy od tego, ze organizm reagujący na światło ma przewagę selekcyjną. Plamki światłoczułego barwnika występują już u jednokomórkowców. Następnym krokiem była by lokalizacja takiej plamki w zagłębieniu – wówczas organizm może określić kierunek, z którego pada światło. Taki organizm może lepiej zdobywać pożywienie i chronić się przed drapieżnikami. Stopniowe zwiększanie zagłębienia umożliwia już powstawanie prymitywnych obrazów, na zasadzie camera obscura, a następnie wypełnianie go przejrzystym materiałem o różnej od otoczenia gęstości optycznej doprowadza do wykształcenia soczewki. Kolejne kroki, to dalsze udoskonalanie budowy i funkcji. Wszystko na zasadzie „trochę to lepiej, niż nic, a trochę więcej lepiej niż mniej” - a więc kumulatywnego działania doboru, opisanego tu w p. 2.

Co więcej, oko ewoluowało wielokrotnie niezależnie, w odrębnych liniach rozwojowych: choćby oko kręgowców, i niezwykle podobne w budowie, chociaż w żadnym stopniu niehomologiczne, oko głowonogów, a także zupełnie odmienne oko złożone owadów.

 

Innym przykładem jest wić bakteryjna z niezwykłym „silniczkiem molekularnym”. Powstanie tej struktury nie jest wyjaśnione tak dobrze, jak oka, ale prawdopodobnym prekursorem „silniczka” są białka błonowe o zmiennej konformacji, najprawdopodobniej o charakterze ATPazy.

 

6. „Kierunkowość” i „postępowy” charakter ewolucji

Czasem definiuje się ewolucję jako stopniowy rozwój od struktur prostych do coraz bardziej złożonych. Niekiedy jest to prawda, niekiedy wręcz przeciwnie. Ewolucja jest procesem dostosowawczym, nie można mówić o jakimkolwiek jej kierunku, a już na pewno nie celu! Adaptacja niekiedy związana jest z komplikacja budowy, równie często jednak z uproszczeniem i redukcją. Co więcej, to nie najbardziej złożone organizmy dominują na Ziemi – większość biomasy stanowią prokarionty i eukariotyczne jednokomórkowce, tak wspaniale dostosowane w swoich niszach ekologicznych, że istnieją nieprzerwanie, niektóre od czasów prekambryjskich. Zniknięcie zwierząt i roślin nie zaszkodziło by im (no, poza niektórymi wyspecjalizowanymi pasożytami i symbiontami) – czego nie można powiedzieć o tzw. organizmach wyższych.

Natomiast ewolucja w określonym kierunku zachodzi tylko wtedy, kiedy przez dłuższy czas występuje stały nacisk selekcyjny.

Nie ma celu, nie ma postępu – jest tylko adaptacja. Geny, które w aktualnych warunkach powielają się najskuteczniej wyprą te mniej skuteczne, bez względu na złożoność organizmu. Większa złożoność powstaje tylko wtedy, gdy jest korzystna, np. umożliwia opanowanie nowego środowiska. Co prawda, nawet wśród biologów mówi się często o „zaawansowaniu ewolucyjnym”, należy jednak pamiętać, iż jest to skrót myślowy.

Natomiast ewolucja prowadzi zawsze do zwiększenia złożoności świata żywego jako całości. Z uwagi na wielość środowisk na naszej planecie zawsze znajdzie się organizm, który wytworzy adaptacje do życia w którymś z nich – nawet najbardziej skrajnym.

 

7. Największa pomyłka Darwina.

Darwin, niestety, zignorował prace G. Mendla (1822-1884), dowodzące, że cechy dziedziczne nie mieszają się. Np. z krzyżówek grochu o białych i czerwonych kwiatach nie powstają różowe, tylko cechy rodzicielskie przechodzą do następnych pokoleń, (statystycznie – w proporcjach określonych przez dominację i recesywność poszczególnych alleli), chociaż nie zawsze ujawniają się fenotypowo. Niestety, nie potrafiąc rozwiązać problemu, jakoby każda, nawet najlepsza modyfikacja materiału dziedzicznego musiała „rozpuścić się” w kolejnych pokoleniach, powrócił do Lamarckowskiej koncepcji dziedziczenia cech nabytych, tworząc ciekawą, ale błędną ideę pangenezy.

Współcześnie koncepcję „dziedziczenia cech nabytych” określa się mianem lamarckizmu, zapominając, że również Darwin wpadł w tą samą pułapkę. Obrazuje to klasyczny przykład żyrafy. Różnica między Lamarckiem a Darwinem polega na tym, że wg. Lamarcka żyrafa wyciągała szyję, chcąc dosięgnąć liści na najwyższych gałęziach – i to „dążenie do doskonalenia” miało być motorem ewolucji. Wg. Darwina, żyrafy o bardziej wyciągniętych szyjach miały większe szanse na zdobycie pożywienia, a więc większą szansę przeżycia. Idea doboru naturalnego wyeliminowała z ewolucjonizmu wątki teleologiczne, pozostał jednak problem źródła zmienności.

Można usprawiedliwiać Darwina tym, że w tamtych czasach osiągnięcia Mendla nie zostały zauważone przez środowiska naukowe. Dopiero w początkach XX w. H. de Vries i J. Bateson ponownie odkryli podstawowe prawa dziedziczności. Tym niemniej, podobno Mendel przesłał Darwinowi kopię swoich prac, a ten je zignorował! – niezwykły błąd, jak na tak skrupulatnego badacza!

Patrząc z punktu widzenia ówczesnego stanu wiedzy, „największa pomyłka Darwina” staje się zrozumiała. W połowie XIX wieku nikt nie słyszał o DNA, replikacji i mutacjach. Sam termin „gen” został wprowadzony dopiero w 1900 roku przez Johansena. Uwzględniając te ograniczenia, teoria Darwina wyprzedzała swój czas. Wielkim osiągnięciem Darwina jest wyeliminowanie koncepcji teleologicznych, w rodzaju „dążenie do doskonalenia”, zastąpionych naturalnym mechanizmem doboru.

Z punktu widzenia genów zasady ewolucji wyglądają jeszcze prościej, niż to przedstawiono na wstępie:

  1. Geny podlegają replikacji;
  2. Replikacja nie jest w 100% dokładna;
  3. Rozpowszechniają się te formy genów, które replikują się najskuteczniej.

Obecnie genetyka jest najważniejszym filarem syntetycznej teorii ewolucji. Metody molekularne jednoznacznie wskazują na ciągłość życia – ale to już temat na odrębny artykuł.

 

 

 

 

Podobne artykuły


16
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2155
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1923
11
komentarze: 59 | wyświetlenia: 801
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2605
8
komentarze: 26 | wyświetlenia: 608
7
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1398
7
komentarze: 41 | wyświetlenia: 2225
7
komentarze: 89 | wyświetlenia: 681
7
komentarze: 30 | wyświetlenia: 3032
123
komentarze: 52 | wyświetlenia: 137935
116
komentarze: 23 | wyświetlenia: 219481
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje



  ulmed,  20/01/2009

Ciekawe skąd te, rosnące w statystykach, choroby genetyczne?
Czy to pasuje do teorii?
Mutacje w genach pozytywne? Znam negatywne skutki mutacji. Opisz te in plus.

Nie ma mutacji in plus oraz in minus. Są takie które zwiększają przystosowanie organizmu do środowiska i takie które to przystosowanie zmniejszają. A mutacje które zapewne masz na myśli to tzw makromutacje, niewiele one mają wspólnego z mutacjami o których mowa w kontekście teorii ewolucji. To raczej "wypadki przy pracy".

"Ciekawe skąd te, rosnące w statystykach, choroby genetyczne?" Z powiększania się obszarów podlegających badaniom statystycznym ? Z postępów w diagnozowaniu chorób ?

  Darwolf  (www),  20/01/2009

Darkwater uprzedził mnie z odpowiedzią - toż właśnie to tłumaczyłem w 6.punkcie artykułu! A co do chorób genetycznych, rozpowszechniają się u człowieka, gdyż nie ma selekcji, która eliminowałaby wadliwe geny.

@darayavahus
Przyznaj się do źródła inspiracji, "Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa" czy raczej "Ślepy zegarmistrz" ? :)

  Darwolf  (www),  20/01/2009

Czytałem jedno i drugie, ale raczej "Fenotyp rozszerzony" - jeśli już trzymać się Dawkinsa, a poza tym "Zarys mechanizmów ewolucji" Krzanowskiej i wsp., w ogóle siedzę w temacie dość głęboko.

Ja właśnie czytam "wspinaczkę ..." a wcześniej "ślepy zegarmistrz" i "samolubny gen" toteż sposób argumentacji wydał mi się znajomy. :)
Pozdrawiam i życzę jeszcze wielu podobnie udanych publikacji - niestety bardzo mało takich prób przybliżenia tematu dla tych mniej kumatych.

  ulmed,  21/01/2009

Czy brak selekcji, jak to ładnie nazywasz,jest zgodny z teorią? Czym, w takim razie ten powszechny brak selekcji się genetycznie skończy? Wychodzi na to, że i postęp w diagnozowaniu i sposoby leczenia degradują genetycznie gatunek.
Jeśli te makromutacje to są 'wypadki' przy pracy, to ich wpływ na gatunek jest tak wielki, to cała reszta to pikuś.
Badania statystyczne nie mają wpływu n ...  wyświetl więcej

Człowiek rozwinął się s takim stopniu że zasady teorii ewolucji obowiązują go już w znikomym stopniu. Raczej sami, świadomie lub nie, sterujemy własnym rozwojem.

"Jeśli te makromutacje to są 'wypadki' przy pracy, to ich wpływ na gatunek jest tak wielki, to cała reszta to pikuś."
Nie wiem czy dobrze rozumiem powyższe stwierdzenie, makromutacje dla gat. jako całości nie maja żadnego z

...  wyświetl więcej

Zgadzam się z tym co piszesz ale wedle mnie popełniłeś błąd :
zasady teorii ewolucji akurat nas obowiązują bardzo, bo niby skąd z każdym kolejnym pokoleniem coraz więcej jest nas chorych na przeróżne uczulenia/ zmiany nowotworowe/ astmę/ itd.. Ewoluujemy lecz nie jak inne gatunki my ewoluujemy w kierunku symbiozy z farmakologią/chemią/mechaniką a przeciw światu naturalnemu (bakterie ewoluuj ...  wyświetl więcej

Nie ma żadnej sprzeczności w tym co piszę ja i tym co piszesz ty. Wystarczy przyjąć że obecne tempo rozwoju medycyny czy też może ogólnie biologii jest nieco zbyt małe w stosunku do potrzeb. Za rok/dwa sytuacja może wyglądać już zupełnie inaczej. Inna sprawa to fakt że coraz doskonalsza medycyn i opieka prenatalna powoduje stały spadek śmiertelności niemowląt. Kiedyś dziecko umarłoby zaraz po poro ...  wyświetl więcej

IMO to to jest tylko chwilowo ratunek życia na dłuższa metę zaowocuje to tym że będziemy musieli walczyć z całym światem gdyż my stoimy w miejscu.
Całość twojej wypowiedzi i mój post oczywiście że się nie negują chodzi mi tylko o drobiazg:

"Człowiek rozwinął się s takim stopniu że zasady teorii ewolucji obowiązują go już w znikomym stopniu. Raczej sami, świadomie lub nie, sterujemy własnym rozwojem."

ja:"Zasady teorii ewolucji akurat nas obowiązują bardzo"

Faktycznie niejasno się wyraziłem. Powinno być "Człowiek rozwinął się w takim stopniu że zasady DOBORU NATURALNEGO obowiązują go już w znikomym stopniu. Raczej sami, świadomie lub nie, sterujemy własnym rozwojem." Reszta zasad ewolucyjnych jak najbardziej obowiązuje.
Czy stoimy w miejscu to się okaże ... kiedyś w przyszłości. Za krótki czas obserwacji na wnioski.
A czy ewoluujemy "naturalnie" czy też "sztucznie" dzięki medycynie/biologi, cóż - moim zdaniem różnica kosmetyczna.

  swistak  (www),  20/01/2009

Może ewolucja zachodzi na poziomie duchowego DNA a nie biologicznego . Skad na Ziemi organizmy, które nigdy nie ewoluowały mimo bombardowań promieniowaniem od miliardów lat .

Jakie to organizmy twoim zdaniem nigdy nie ewoluowały ? Poza tym mylisz ewolucje z mutacją, aby gatunek zaczął ewoluować potrzebna jest presja selekcyjna, promieniowanie ma tutaj znaczenie marginalne lub zgoła żadne. "Duchowego DNA" jak dotąd nie zaobserwowano.

  swistak  (www),  21/01/2009

http://eiba.pl/1x40 przeczytaj ten post i zrozumiesz o co mi chodzi .

Przeczytałem. Zapewne zbyt ograniczony jestem aby zrozumieć ten bełkot. Czy streścisz, mnie niegodnemu, o co ci do jasnej cholery chodziło ?

  swistak  (www),  21/01/2009

Bez przeszczepu głowy nie da sie tego wyjasnić

Poczekam, zgłoś się po przeszczepie.

  swistak  (www),  21/01/2009

Gdybyś miał mniej z rycerza , albo mały szyberdach , to byś zrozumiał , ze nie chodzi o moja głowę !

Mniej z rycerza - zakładam że chodzi o wielki miecz :)
Skoro mają ci ją dopiero przeszczepić to z pewnością nie o twoją. Kim jest ten (nie)szczęśliwy wybraniec ?

  swistak  (www),  21/01/2009

Taak, wielki miecz rekompensuje kompleksy te same co wielki samochód . Mnie chodzi zakuty czerep w ateistyczne bzdety .

A widziałeś kiedyś rycerza bez miecza, czy też jeszcze dłuższej kopii ? To twój proces kojarzenia wykazuje istnienie szeregu kompleksów :)
Możesz przybliżyć co masz na myśli mówiąc o "ateistycznych bzdetach" ? Czy moja niewiara w twoje podróże poza własną powłokę też zalicza się do tej kategorii ? Przywiozłeś może z tych podróży jakąś pamiątkę ? Zdjęcia może ? :)

  swistak  (www),  21/01/2009

Ateiści to zakompleksieni i bardzo samotni ludzie . Wszystkich chcą przerobić na swój obraz i podobieństwo. Dlatego imputujesz mi agresję , bo sie bronie przed Wami .

Normalnie najprawdziwszy męczennik za wiarę z ciebie :D
To co wolisz jako tortury, lekturę "O powstawaniu gatunków" czy wybrane cytaty z Karola Marksa ?

Kajsza - czujesz się samotna ? :) (to odnośnie świstakowego stwierdzenia)

on chyba mnie spotkał w OOBE ;D (Syna chaosu ;P )
Jestem zakompleksiony i bardzo smutny człowiek :D:D:D nie no kto mnie zna albo czyta moje komentarze to chyba wie że zawsze lubię coś dorzucić dla śmiechu a i nie stronie od śmiechu z siebie samego (co "wierzący" [tak jak ateiści są...] diagnozują jako chore) ale przyznać muszę choć nieraz się zgadzam z komentarzami obu panów to obydwaj mają ...  wyświetl więcej

A cóż innego może robić taki stary, zakompleksiony i samotny ateista ? Chyba się zaraz z rozpaczy potnę. Po co ci łzy w butelce ? Jakieś voodo będziesz czynić ? :)

@Anarchiusz
Mnie nie obchodzi jaki ktoś jest i w co wierzy. Drażni mnie natomiast bardzo kiedy ktoś podnosi publicznie produkty swej wyobraźni do rangi rzeczywistych tworów. A "pyskować" jak na razie nie zacząłem.

darku z wody ;) możesz ustosunkować się do mojego postu DUŻO powyżej odnośnie wcześniejszej twojej wypowiedzi(w odpowiednim miejscu nie jak ja tu od tematu odbiegam) czy naprawdę ta mała debata jest dla ciebie ważniejsza niż dyskusja na jakimkolwiek poziomie?

Może nie pyskówkę ,źle napisałem :P dogryzanie i umniejszanie czyjejś inteligencji czy cech umysłowych :P

PS: Poglądy każdeg

...  wyświetl więcej

1. zaraz odpowiadam - komentarz zwyczajnie przeoczyłem, przepraszam.
2. Byłbym wdzięczny za wskazanie w którym miejscu (niesprowokowany) umniejszam cechy umysłowe swistaka czy kogokolwiek innego.
3. Takie np. prawo zachowania energii, możesz dowieść jego poprawności na wiele rozmaitych sposobów, może to zrobić w zasadzie każdy. Świstakowe wizje może dowieść tylko świstak sam sobie, wewnątrz swojego umysłu. Dostrzegasz już różnice ?

1 ok dzięki :)
2 "Przeczytałem. Zapewne zbyt ograniczony jestem aby zrozumieć ten bełkot. Czy streścisz, mnie niegodnemu, o co ci do jasnej cholery chodziło ?" jeżeli to nie miało na celu dowalenia świstakowi to sorka, może wiedzę masz olbrzymią ale na ludzkich odczuciach mało się znasz
3 powiedzmy że ja i ty ją zrozumiemy ale stada "świstaków" (świstak bez obrazy po prostu akurat je ...  wyświetl więcej

No, no - czemu zaraz do Częstochowy ? Jakieś ale do mojej skromnej osoby ? Niech idą do Lichenia :) :P

BTW. ile za buteleczkę ? i na co pomagają ?

@Anarchiusz

Prawa fizyki są takie same niezależnie od tego czy badasz je ty, ja czy świstak. Wizje nawet w obrębie wspólnot religijnych nigdy nie są spójne - iluzje spójności uzyskuje się stosując "interpretatorykę" ciężkiego nierzadko kalibru. Zastanów się np nad bogiem który składa swojego syna samemu sobie w ofierze przebłagalnej, a przy tym zarazem jest również tym synem. Prościutkie i oczywiste, czyż nie ? :)

Piotrku znam wielu ludzi wierzących w najróżniejsze rzeczy znam również takich którzy widzą nasz świat odmiennie, jest on dla nich np:wypełniony wieloma różnobarwnymi pasmami, są tacy którzy od dziecka zamiast zwykłego (hmmm zwykłe cuż to jest zwykłe) postrzegania ruchu widzą jak oni (a dokładniej 1 osoba ona) to mówią obraz aktualny i smugę przeszłości. Na własną rękę od wielu lat prowadzę "badan ...  wyświetl więcej

PS: piotrku z tym synem co go oddał za grzechy nasze BÓG to ja nawet kiedyś świetne opowiadanie czytałem ;) o ile pamiętam to był "pamiętnik szatana" ;)

PPS: wiesz może moje podejście "wiedza jest wszędzie" nie jest dla wszystkich, ale ja jednak próbuję zawsze zrozumieć co ktoś chce powiedzieć (nie mówi)

Mnie irytuje kiedy ktoś ucieka się do argumentów "o smutnych zgorzkniałych ateistach". Ja nie krytykuje niczyjej wiary, a "owoce" tej wiary. Wbrew pozorom to nie to samo. Bo jeśli ktoś wierzy w Wielkie Mzimu W Astralu to Ok, mnie to nie przeszkadza. Ale jeśli ktoś neguje weryfikowalne teorie, podważa po wielokroć powtarzalne wyniki doświadczeń to taki ktoś jest dla mnie idiotą. Nie ma w tym nic pe ...  wyświetl więcej

:D raczej nie :) chodzi mi o to że .......ach nie ważne nasza dzisiejsza psychologia śmierdzi, widzimy chorych i idiotów ja widzę ludzi którzy inaczej niż my odbierają świat i staram się w tym ich "szaleństwie" pogrążyć by zrozumieć co oni widzą dlaczego to widzą i zawsze okazuje się że można to "wyleczyć" bądź po prostu nauczyć ich wykorzystywać te różnice w postrzeganiu ale jak pisze nie ważne c ...  wyświetl więcej

Cóż, ja myślę inaczej. Dla mnie jeśli coś działa wadliwie to jest to usterka a nie ukryta funkcjonalność. Może to kwestia mojego materialistycznego spojrzenia na świat - kto wie. W każdym razie nie pretenduję do miana nieomylnego - tego samego jednak oczekuję od innych. Teorie bez pokrycia w faktach sa dla mnie gówno warte.
A jeśli chodzi o twoją "misję" to ... powodzenia. Przypuszczam że będziesz go potrzebował.. mesjaszu. :)

od mesjanizmu to ja umywam ręce :) próbowano mi go już nie raz wmówić na szczęście mnie wedle samooceny bliżej tej drugiej "osobie" moim ideałem jest świat bez nas ;) "bez problemów ;)" na szczęście to ode mnie nie zależne ;D

A dzięki za życzenie powodzenia przyda się na pewno ;) zwłaszcza że nie jestem jedyną osobą która w ten sposób widzi te "schorzenia" psychiczne z tym że ich teorie są jeszcze świeże i potrzeba czasu na wprowadzenie do psychologi :)

  swistak  (www),  22/01/2009

Dzięki Anarchiuszu za arbitraż .Nie jestem fanatykiem religijnym, nie uważam sie za coś lepszego i jak Darkwater wierzę w fizyczne prawa, a konkretnie w zachowania energii, dotyczące naszych mysli i świadomości .Doswiadczaja tego ludzie przeżywający NDE .Odnosnie Twojego hobby to schizofrenicy mogą słyszeć głosy i widzieć obrazy pochodzące ze zbiorowej świadomości / globalnej/ . Może są bardziej w ...  wyświetl więcej

@swistak: Alem się uśmiał panie Świstak:-)Dałeś pan czadu! Mało kto potrafił wziąć się za bary z niejakim Darkwaterem i nie przegrać!

  Darwolf  (www),  22/01/2009

"Czym, w takim razie ten powszechny brak selekcji się genetycznie skończy? Wychodzi na to, że i postęp w diagnozowaniu i sposoby leczenia degradują genetycznie gatunek."
Dokładnie tak, gdyż osłabia wpływ doboru przeciwko wadliwym genom. Sprawa nie jest jednak taka jednoznaczna, gdyż trzeba uwzględnić szereg czynników:
1) Czy wadliwy allel jest dominujący, czy recesywny? Recesywna for ...  wyświetl więcej

Bardzo ciekawy artykuł.

  Gamka  (www),  13/01/2010

Gratuluję ..wspaniały artykuł :)
Pozdrawiam Gamka

Gdyby ktos mial watpliwosci ze ewolucja nie istnieje:

http://www.youtube.com/watch?v(...)related
i kolejne
lub
http://www.youtube.com/watch?v(...)Ytt2fmk
i kolejne
--
Pozdrawiam
Łukasz

  Darwolf  (www),  09/08/2010

Jeśli to dowcip... fakt, nieźle się uśmiałem, zwłaszcza słuchając o dinozaurach żyjących w Edenie razem z Adamem i Ewą :-D

„Natomiast ewolucja prowadzi zawsze do zwiększenia złożoności świata żywego jako całości.”

Gdyby nie kompletna błędność tego zdania, to bym ja, „wychowanek” prof. Szarskiego, „głosu po latach” (pięciu!) nie zabierał. Będę bardzo, bardzo skracał: już on w swojej znakomitej książce „Historia zwierząt kręgowych”, pisze, że po gwałtownym procesie, kilkaset milionów lat temu, „nieomal w jednym

...  wyświetl więcej

No i dodam, „na koniec”, choć wątpię czy mnie ktoś przeczyta: to właśnie „radiacje” sprawiają, że ja jestem „panspermistą”, a więc de facto „nowoczesnym” kreacjonistą.
Jeden z uczonych (nie pamiętam w tej chwili nazwiska) badał te (specjacyjne) procesy - wiele gatunków roślin i zwierząt hodowlanych i, lub mających liczne formy w naturze. I zawsze w danym takim gatunku lub szerzej rodzaju, s ...  wyświetl więcej

@sceptyktotalny: Polecam poczytać teksty Heleny Bławatskiej o Lunar Pitris, którzy podobno przybyli z Księżyca (reinkarnowali się tam) i robili różne krzyżówki genetyczne. Stworzyli np. jednostki zbyt wielkie - olbrzymy (neflimy) - z masą różnych defektów i krótkowieczne i zbyt małe. No ale dla totalnego sceptyka może to być nie do przetrawienia :-)

  Darwolf  (www),  29/07/2015

@sceptyktotalny: Odpowiem tyko tyle:
"Historia zwierząt kręgowych" prof.Szarskiego w mojej 'domowej biblioteczce' stoi na `honorowym miejscu` - obok "Ewolucji" Futuyimy, "Mechanizmów ewolucji" Krzanowskiej, "Biochemii Harpera" - i kilku innych pozycji, których tytułami już nie będę katować innych ewentualnych czytelników...

  Darwolf  (www),  29/07/2015

@sceptyktotalny: Na niektóre argumenty powinienem odpowiedzieć - myślę,że wywiązałaby się dość ciekawa dyskusja? - tylko... tylko,że nie mógłbym jej kontynuować:( bo akurat "siedzę na walizkach" (właściwie: na plecaku!) - a wybieram się w miejsca, gdzie o komputerze raczej mogę zapomnieć...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska