Login lub e-mail Hasło   

Manipulacja - sztuka rządzenia?

PANEM ET CIRCENSES!Chleba i igrzysk! – tak wołał plebs rzymski. I dostawał. Za darmo. Minęło 2000 lat, a sytuacja niewiele się zmieniła.
Wyświetlenia: 4.879 Zamieszczono 08/02/2009

Manipulacja - sztuka rzadzenia? http://otworz-oczy.org

Chleb mamy – można poczytać sobie w dziale Zdrowie. Mamy również i igrzyska. Igrzyska w postaci szeroko pojętego sektora rozrywkowego.

A oto dyscypliny olimpijskie, ale już niezupełnie za darmo:
- media
- gry wideo
- narkotyki/używki
- konsumpcja

Wszystko to służy dwojgu celom: robić pieniądze i kontrolować. Robienie pieniędzy chyba nie wymaga jakiegokolwiek komentarza, natomiast kontrola obejmuje dwa aspekty:

- manipulację (kreowanie poglądów, sterowanie)
- usypianie

Manipulacja

Kreowanie naszych poglądów, stylu i sposobu bycia to tak powszechne zjawisko, że nawet go nie dostrzegamy. Reklama wylewa się z mediów, wszędzie stoją bilboardy – łatwiej tak naprawdę wskazać miejsca, w których ich nie ma. Ubieramy się modnie i stylowo niczym manekiny z wystaw sklepowych. W Wielkiej Brytanii, każda kobieta chce ubierać się jak Victoria Beckham, która stanowi wzorzec mody z pewnością brytyjskiej, jeśli nie ogólnoeuropejskiej.
Udowodniono, że marki produktów rezydują w naszych umysłach i stanowią podświadomy bodziec w procesie decyzyjnym. Dlatego reklama w jednej z wiodących stacji telewizyjnych potrafi kosztować w zwykły dzień w porze wieczornej nawet 30-40 tys zł za 30-sekundowy spot. I działa.

Również prasa nabrała nieco innego kształtu. Gazety w większości stanowią nośnik dla reklam. Nastała epoka magazynów plotkarskich, gdzie znajduje się więcej tekstów reklamowych i sponsorowanych niż właściwej treści. Artykuły redagowane są tak perfidnie i tendencyjnie, by zakrzywić wydarzenie na korzyść poczytalności gazety. Im więcej skandali, im więcej krzyków, im bardziej kontrastowa czcionka – tym lepiej. W czasach telewizji, radia i Internetu gazety straciły znacznie na popularności, jednak znalazło się koło ratunkowe – szacuje się, że gdyby nie płyty CD i DVD dołączane do gazet, książki, torebki, portfeliki i inne bibeloty sprzedawalność gazet spadła by o ponad 50 %. Inna nowinka ostatnich lat to tzw. darmowe gazetki miejskie (np. „Metro”). Wystarczy się przyjrzeć, że treść właściwa stanowi jedynie dodatek do reklam. Ale rozdają to za darmo, ludzie czytają, pieniądz się kręci.

Podobnie kreuje się nasze poglądy polityczne. Łatwo można samemu przeprowadzić eksperyment i w jeden dzień obejrzeć sobie programy informacyjne na kilku kanałach telewizyjnych. Szybko można zauważyć, że wiadomości, mimo, że traktują o tym samym, są podawane w nieco inny sposób, by wywrzeć określony wpływ i ugruntować w nas zamierzoną postawę wobec danego wydarzenia. Po jednym programie informacyjnym jakaś wiadomość oburza, ale przedstawiona w nieco innym świetle na kanale obok okazuje się w zasadzie niczym, co mogłoby zdenerwować. Zjawisko to jest dość powszechne podczas kampanii wyborczych, gdzie wszystkie techniki manipulacyjne widać jak na dłoni.
W Polsce nie ma niezależnych mediów – przykre, ale prawdziwe – namiastkę niezależności i wolności daje nam jedynie to medium, z którego teraz korzystasz - Internet.
Niestety tak jest z całym światem – nie ma wolności. Wszystko wykrzywione jest przez pryzmat pieniądza i władzy.

Usypianie ludzi

Oczywiście wszyscy jesteśmy ludźmi i każdemu należy się chwila relaksu, ale i tu potrzeba zachować umiar. Dziś ludzie żyją w letargu seriali, programów rozrywkowych i reality show jak gdyby zapominając o własnym życiu, własnych sprawach i problemach. Czy lepiej zobaczyć, jakie problemy dotykają Magdę M albo Klanową rodzinkę i jak oni sobie z tym radzą? Może ciekawi nas, kto tym razem będzie miał dziecko w kazirodczym związku w Modzie na Sukces? Patrząc przez stereotyp Polaka można by wytłumaczyć fenomen seriali tym, że lubimy tragedie i złe wieści bardziej, niż te dobre. Nie wiem jak to wytłumaczyć –  buduje nas fakt, że nieszczęście nie nas dotknęło, a kogoś innego? Uff… dobrze, że mamy normalne rodziny i u nas czegoś takiego nie ma.. Nie ma nieszczęść, wypadków, samobójców..
Co za bagno. Łatwo w nie wdepnąć, gorzej wyjść.

Jadąc autobusem miejskiej komunikacji byłem świadkiem pewnej rozmowy grupki gimnazjalistów. Usłyszałem fragment: ”Grałem wczoraj do 4 w nocy. Musiałem trzeci raz zabić królową wampirów by w końcu zdobyć zbroje bogów. Poza tym nabiłem prawie 3 levele doświadczenia!”
Zatrważające ile ludzi przepuszcza przez palce życie grając w gry komputerowe. W Chinach urosło to do rozmiarów problemu społecznego. Ludzie grają po kilkanaście godzin dziennie w gry online. W Polsce problem ten można by określić marginalnym, ale ma tendencję rosnącą. Jego rozmiar z pewnością nie dorównuje Chinom, w których każde małe miasteczko – wręcz wioska, gdzie ledwo można znaleźć sklep spożywczy posiada kafejkę internetową i rzesze uzależnionej klienteli.
Czy oni nie widzą, że życie to najpiękniejsza grą, w której tyle można zobaczyć, zrobić i odczuć? Gdzie te „levele” to doświadczenie i mądrość życiowa, jaką sami zdobywamy? Gra to wirtualne i złudne zjawisko. W życiu wszystko nam zostaje. Mamy przecież skarbiec, którego nikt nam nie może obrabować ani zabrać – mózg. Mamy w nim takie kosztowności, których nie wymierzy się żadnymi pieniędzmi – nasz intelekt, wiedzę i doświadczenie. Dlaczego tutaj nie nabijać „levelów”?

Kolejna dyscyplina to narkotyki (czy tam używki) – oprócz legalności nie widzę różnicy. Jedno i drugie działa podobnie – ogłupia nie dając żadnych korzyści, prócz przyzwyczajenia. Zastanów się - co to za cudowny biznes? Totalnie uzależnia swoich klientów i nie trzeba go reklamować? Np. alkohol w wielu społecznościach(m.in. u nas) ma znaczenie wręcz rytualne – towarzyszy każdemu większemu wydarzeniu i uroczystości. Wyobrażasz sobie wyjście ze znajomymi wieczorem, gdzie nie przeleje się ani kropla piwa? A urodziny, imieniny, rocznicę czy wesele, gdzie nie ma ani butelki wódki? Nie ma mowy.
W Wielkiej Brytanii jakiś czas temu wyszła ustawa o zakazie palenia w miejscach publicznych. W Polsce można zauważyć podobne dążenia. Pojawiły się napisy na papierosach, nie można dziś palić w miejscach publicznych i prawdopodobnie niedługo nie będzie można palić w pubach i restauracjach. Jeśli rząd naprawdę pragnie dbać o ludzi i oczywistym jest, że to strasznie szkodliwe – dlaczego nie wrzuci się tytoniu na listę narkotyków i zabroni się jego produkcji? Zdrowsze, lepsze społeczeństwo. Prosta odpowiedź - $. Koncerny nie pozwolą by przeszła taka ustawa, a gdyby odciąć wpływy z akcyz to dopiero mielibyśmy dziurę budżetową.

9,27 mld zł w 2004 r.,
9,81 mld zł w 2005 r.,
11,24 mld zł w 2006r.

To jedynie przychody z akcyz na wyroby tytoniowe w Polsce. Przychody z obligacji oszczędnościowych są 4krotnie mniejsze. Nazywaj to jak chcesz – dla mnie to przychody z narodowej narkomanii.
Ostatnio w naszym kraju pojawiło się nowe zjawisko – dopalacze. To alternatywę dla środków odurzających, które podlegają sankcjom karnym.Nie zawiera substancji zakazanych, lecz ich legalne odpowiedniki dostarczające podobnych wrażeń. W Smile-shopie każdy pełnoletni osobnik może zakupić sobie różne ciekawe specyfiki oczywiście dla celów kolekcjonerskich.

Sztuka rządzenia

Wyobraź sobie, że jesteś królem i masz miliony poddanych. Jak myślisz, jakim narodem łatwiej jest rządzić? Takim, które pogrążone w śnie używek i nałogów, rozrywki i zabawy, nie zadaje absolutnie żadnych pytań? Które nie działa kreatywnie, jest totalnie pasywne bez ducha i siły walki? Czy gronem indywidualistów, inteligentnych jednostek, ludzi z wizjami i pomysłami, aktywnymi i błyskotliwymi? Wydaje mi się, ze odpowiedź jest oczywista. Nie ma sensu patrzeć na ten problem wyłącznie z perspektywy Polski, ale należy spojrzeć na to z perspektywy świata. Ludzie w zdecydowanej większości są właśnie taką uśpioną masą.

Jak myślisz? Dlaczego 90 % bogactwa na tej planecie posiada 10% ludzi? Bo to właśnie jest ta grupka, która wystaje ponad to wszystko. Tacy ludzie sukcesu nie grają w gry wideo, nie spędzają godzin na libacjach alkoholowych, nie mają czasu na seriale i telenowele – żyją swoim życiem – i żyją nim aktywnie i konstruktywnie. Tacy ludzie posiadają zupełnie inne wartości i inne czynniki, które warunkują ich dobre samopoczucie. Mają „inne narkotyki” – satysfakcje, spełnienie, szacunek innych. Wiedzą, że doskonale radzą sobie w życiu, że potrafią zapewnić sobie poziom życia, na jaki zasługują i potrafią zapewnić to swoim bliskim. Nie narzekają tylko działają. Nie boją się marzyć i nie boją się dążyć do swoich marzeń.

Niestety ludzie w dużej mierze „wegetują”, bo tak jest prościej. Wysiłek, mimo, że nagradza nas pięknym odczuciem, jakim bez wątpienia jest satysfakcja, owocuje doświadczeniem i stanowi wykładnik naszego rozwoju, jest ciężki do podjęcia. Z natury jesteśmy leniwi. A to lenistwo podkarmia w nas telewizja, gry wideo i reszta naszych „dyscyplin”. Degenerujemy się. Tak to niestety wygląda. Szczególnie widać to w społeczeństwach żyjących w dostatku, jak np. zachodnia Europa czy USA. Pomijam problem otyłości – ale sposób życia w tych krajach. Tam „odbębnia się” 5dniowy tydzień pracy, by w końcu mieć weekend. Przebywając w Wielkiej Brytanii widziałem w piątkowe wieczory grupki pijanych dzieciaków(dosłownie), które odreagowały stresy szkolne. W piątkowe i sobotnie wieczory całe ulice przesiąknięte są oparami alkoholowymi. I tak mija tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem… i lecą lata.. płyną masy..

Zastanów się nad stylem swojego życia. Przemyśl, czy nie przelatuje Ci przez palce. Skojarz, czy w Twoim życiu gdzieś kiedyś zrobiłeś coś fantastycznego i satysfakcjonującego – z pewnością tak. Pomyśl, czy nie było to efektem kreatywnie spędzonego czasu? Jakiegoś wysiłku? Zapewne masz już w głowie odpowiedź.

Motywuj się! „Nie spij”! Wypracuj w sobie odruch do działania! Zobaczysz, jak wielki potencjał posiadasz i ile możesz zrobić. Każdy trud przyniesie satysfakcje, każda nauka zaprocentuje. Wydaje się, że sukces życiowy, bogactwo to rzeczy wręcz abstrakcyjne, poza zasięgiem – wcale nie. Istnieje na to prosty przepis – chęci, zawzięcie, kreatywność i praca, praca, praca. Tendencyjnie umieszczam ten wpis pod koniec starego roku, bo to doskonała okazja, by wypracować jakieś noworoczne postanowienia. Wszakże najlepszy moment, by zacząć realizować postanowienia, to „od zaraz”, ale łatwiej jest połączyć to z momentem, w którym coś się kończy, a coś się zaczyna.

rzuber

http://otworz-oczy.org

Podobne artykuły


35
komentarze: 87 | wyświetlenia: 4342
28
komentarze: 15 | wyświetlenia: 11611
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 63940
9
komentarze: 9 | wyświetlenia: 3280
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 6939
48
komentarze: 21 | wyświetlenia: 43216
36
komentarze: 21 | wyświetlenia: 8021
33
komentarze: 22 | wyświetlenia: 9272
32
komentarze: 11 | wyświetlenia: 9386
29
komentarze: 7 | wyświetlenia: 6555
24
komentarze: 8 | wyświetlenia: 9479
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Zarmus,  08/02/2009

Bardzo ładnie napisane.

Tylko z dwoma się nie zgodzę: "Kolejna dyscyplina to narkotyki (...) ogłupia nie dając żadnych korzyści, prócz przyzwyczajenia". Nie wrzucaj wszystkich narkotyków do jednego worka. Robisz w ten sposób semantyczny błąd. To tak jakbyś wrzucił wszystkie leki do jednego worka i wszystkich pacjentów leczył jednym lekiem. Np. za pomocą LSD dr Timothy Leary resocjalizował

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska