Login lub e-mail Hasło   

Jan Maria Jackowski, „Operacja polska”, czyli nieznane ludobójstwo

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ(...)y11.txt
Mimo cenzury "politycznej poprawności" do opinii publicznej dociera coraz więcej informacji o ludobójstwie dokonanym na Polakach przez Ukraińców w okresie II wojny...
Wyświetlenia: 2.041 Zamieszczono 12/02/2009

Mimo cenzury "politycznej poprawności" do opinii publicznej dociera coraz więcej informacji o ludobójstwie dokonanym na Polakach przez Ukraińców w okresie II wojny światowej. Jednak nadal rozstrzelanie przez NKWD 111 091 Polaków w latach 1937-1938 jest mało znane i z trudem ujawniane. A przecież ludobójstwo to, a także znacznie bardziej znany mord katyński - to bestialski przejaw tej samej świadomej, fizycznej eksterminacji Narodu Polskiego. Ostatnio głośniej o tej zbrodni z okresu Wielkiego Terroru stało się za przyczyną projektu uchwały sejmowej złożonej przez grupę posłów do laski marszałkowskiej.

Do momentu upadku ZSRS w 1991 roku wokół sowieckich zbrodni panowała zmowa milczenia, a po powstaniu Federacji Rosyjskiej władze tego państwa nadal odmawiają dostępu do archiwów. W III RP na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat nie zawsze panowała determinacja w wyjaśnianiu wszystkich białych plam w historii. Na Zachodzie wiedza na ten temat też była bardzo ograniczona przez szczelność żelaznej kurtyny oraz interesy polityczne i gospodarcze państw zachodnich.
O "Operacji polskiej", czyli o tragicznych losach Polaków na terenach ZSRS przed 1939 r., ukazało się już kilka informacji. W 1991 r. ukazała się książka prof. Mikołaja Iwanowa "Pierwszy naród ukarany: Polacy w Związku Radzieckim w latach 1921-1939". W lutym 1939 r. w "Dzienniku Kijowskim" nr 4 (59) został opublikowany artykuł dr. Adolfa Kondrackiego pt. "Zbrodnia bez kary". Zamieszczono w nim specjalny rozkaz operacyjny NKWD ZSRS nr 00485 z 11 sierpnia 1937 r. podpisany przez ludowego komisarza (ministra) spraw wewnętrznych ZSRS Nikołaja Jeżowa, będący podstawą straszliwego terroru. Rozkaz Jeżowa nosił złowieszczy kryptonim "Operacja polska". Przewidywał rozstrzelanie "pierwszej kategorii" aresztowanych, tj. całej "szpiegowskiej, dywersyjnej, szkodniczej i powstańczej kadry polskiego wywiadu", "druga kategoria" - "mniej aktywni" mieli podlegać karze więzienia lub obozu.
W 1999 roku prof. Andrzej Paczkowski w pracy zbiorowej zatytułowanej "Czarna Księga Komunizmu" podał dane liczbowe o zamordowanych 111 091 Polakach oraz przytoczył numer i treść rozkazu Jeżowa, a także innych danych związanych ze zbrodniczą działalnością NKWD.
Po tej publikacji zaczęły się ukazywać informacje o tym ludobójstwie w mediach. 8 lutego 2000 roku w 1 Programie TVP SA wyemitowano film dokumentalny Andrzeja Trzos-Rastawieckiego "...powinniście być wdzięczni Stalinowi". W tym dokumencie szerzej została przedstawiona "Operacja polska" oraz ujawniono szereg ważnych szczegółów, m.in. o istnieniu w Moskwie tzw. Albumu, w którym są zawarte nazwiska pomordowanych Polaków. Jednak pełna lista ofiar do dziś nie została ujawniona. Do tego tematu wracano w innych audycjach TVP na przełomie lat 90. i naszej dekady przy okazji dokumentów poświęconych losom Polonii na Syberii. W 2003 roku o ludobójstwie na Polakach pisano również w "Naszym Dzienniku".
W 2004 roku została wydana w Polsce wstrząsająca książka brytyjskiego dziennikarza i pisarza Simona Sebaga Montefiore "Stalin, dwór czerwonego cara", w której również pojawia się informacja o zamordowaniu podczas Wielkiego Terroru 100 tys. Polaków.

Świadek tragicznych wydarzeń

Wreszcie w pierwszej połowie 2008 roku ukazała się książka bezpośredniego świadka tragicznych wydarzeń sprzed ponad 70 lat Mieczysława Łozińskiego, pt. "Operacja Polska. Stalinowska zbrodnia na Polakach w latach 1937-1938". Znamienna, bo wiele mówiąca o losach Polaków mających kresowe korzenie, jest biografia autora i jego rodziny.
Mieczysław Łoziński, emerytowany nauczyciel matematyki, obecnie zamieszkały w Kłodawie, urodził się 25 stycznia 1925 roku w Horodyszczach (dziś Mirnoje) w okolicach Żytomierza na Ukrainie.
W wieku 19 lat został przymusowo powołany do Armii Czerwonej, a następnie służył w Ludowym Wojsku Polskim, dzięki czemu udało mu się osiedlić w Polsce. Ukończył wieczorowo szkołę średnią, a następnie - pracując już jako nauczyciel - podjął i skończył zaocznie studia wyższe. W zawodzie nauczyciela przepracował 47 lat!
Jako dorastający chłopak był naocznym świadkiem i ofiarą stalinowskiego terroru, jak również ludobójstwa dokonanego na Polakach w latach 1937-1938. Wśród skazanych na śmierć znajdowało się dwóch jego stryjów: Antoni Łoziński (36 lat, jego ojciec chrzestny, osierocił pięcioro dzieci) i Julian Łoziński (24 lata, kawaler) oraz brat matki Józef Skórzyński (32 lata, osierocił czworo dzieci). Wcześniej skazano na 10 lat ciężkich robót w łagrze ojca autora - Jana Łozińskiego, a dziadka - Wiktora Łozińskiego, zesłano do łagrów przymusowej pracy w Kazachstanie. Te wstrząsające wydarzenia wpłynęły na całe życie ich bliskich.
Wspomniana książka Mieczysława Łozińskiego - "Operacja polska", druga jego publikacja po "Polonii nieznanej" poświęcona tragicznym losom Polonii w ZSRS, została opatrzona wymowną dedykacją: "Moim strudzonym Rodzicom i Dziadkom, którzy doznali wielu cierpień i upokorzeń, oraz moim Krewnym i Współziomkom, niewinnie pomordowanym w okresie terroru stalinowskiego na Wschodzie".

Polacy w Związku Sowieckim

Główne skupiska naszych rodaków znajdowały się na dawnych kresach I Rzeczypospolitej - na Żytomierszczyźnie (sowiecka Ukraina) i Mińszczyźnie (sowiecka Białoruś). Polacy w wyniku rewolucji bolszewickiej stracili wszystko: mowę ojczystą, zwyczaje, religię, kulturę narodową, dobytek. Stosunek władz sowieckich do Polaków ewoluował: od początkowo neutralnego stawał się coraz bardziej nieprzychylny, a podejrzliwość zaczęła narastać szczególnie w okresie kolektywizacji wsi (1929-1932). W tym czasie zwiększyła się ateizacja, zamknięto kościoły, prześladowano duchownych. Zaczęły się aresztowania i wywózki na Sybir.
Polacy pozostali wierni swoim narodowym tradycjom i religii katolickiej oraz stawili masowy opór wobec kolektywizacji, złamany na Ukrainie siłą i Wielkim Głodem. Tylko w 1933 r. ludność rejonów zamieszkałych przez Polaków zmniejszyła się - w wyniku deportacji w głąb ZSRS - o mniej więcej 1/4. Na Marchlewszczyźnie utworzonej w 1925 roku na Ukrainie, drugim obok Dzierżyńszczyzny na Białorusi polskim okręgu autonomicznym (miały one w zamyśle władz ułatwić komunizację Polaków), skolektywizowano do 1931 r. zaledwie 19 proc. gospodarstw, co wywołało wściekłość Sowietów. Bardzo niewielu Polaków wstąpiło do komunistycznej partii, a spodziewany wpływ polskich okręgów autonomicznych na sytuację w II RP był znikomy. Polska skutecznie broniła się przed sowiecką infiltracją. Tymczasem według moskiewskich przywódców - pamiętnych klęski Armii Czerwonej na przedpolach Warszawy w 1920 roku - Polska była jedynym krajem mającym wspólną granicę z ZSRS, który mógł realnie "zagrozić" Związkowi Sowieckiemu.

Rozkaz operacyjny NKWD

Sowieci doszli do wniosku, że "polski eksperyment narodowy" jest całkowicie nieudany, a Polaków uznali za przeciwnych sowieckiej ideologii komunistycznej. Nasiliły się represje. Oba polskie okręgi autonomiczne zostały w 1935 roku zlikwidowane. W latach 1935-1936 zaczęto deportować opornych wobec kolektywizacji do Kazachstanu (w sumie ok. 100 tys. Polaków, którzy założyli aż 307 nowych polskich wsi) i zaczęły się masowe aresztowania. Te działania miały doprowadzić do ostatecznego odpolszczenia Kresów, a przy okazji pełnego wynarodowienia Polaków i stworzenia ujednoliconego "człowieka sowieckiego". Spirala prześladowań nabrała szczególnego nasilenia w drugiej połowie lat 30. Przy okazji likwidacji polskich okręgów autonomicznych zamknięto wszystkie polskie szkoły, placówki oświatowo-wychowawcze, zlikwidowano prasę i biblioteki.
Celem tych działań była "neutralizacja" rzekomego zagrożenia ze strony Polaków, którzy - według władz ZSRS - stanowili tzw. piątą kolumnę II RP, czyli oparcie dla antysowieckich działań państwa polskiego. Zaczęło się spreparowane polowanie na "polskich szpiegów", pod wyssanym z palca zarzutem przynależności do "szpiegowsko-dywersyjnej" Polskiej Organizacji Wojskowej i "oczyszczanie" pasa przygranicznego z "elementu niepewnego". Jak wiadomo, POW została założona w 1915 r., a zlikwidowana w 1921 r. po ukształtowaniu się niepodległej II Rzeczypospolitej. Fala aresztowań i czystek przeprowadzona we wrześniu 1935 r. w Kijowie, Mińsku i Moskwie miała rozbić "siatkę POW".
W drugiej fali represji w latach 1937-1939 władze sowieckie zarządziły masowe deportacje Polaków z sowieckiej Białorusi. Jednak podstawą do najstraszliwszego terroru stał się wspomniany już rozkaz operacyjny NKWD ZSRS nr 00485 z 11 sierpnia 1937 r. Nikołaja Jeżowa. Pierwotnie miał zostać zrealizowany w ciągu trzech miesięcy, faktycznie rozprawa z Polakami trwała 15 miesięcy. W rozkazie czytamy m.in.: "Wszyscy aresztowani w miarę ujawnienia stopnia ich przewinienia w procesie śledztwa podlegają podziałowi na dwie kategorie: a) pierwsza kategoria podlegająca rozstrzelaniu, do której należą wszystkie szpiegowskie, dywersyjne, szkodnicze i powstańcze kadry wywiadu polskiego; b) druga kategoria, mniej aktywna od nich, podlegają osądzeniu w więzieniach i łagrach z wyrokiem od 5 do 10 lat".
W okresie od 15 sierpnia 1937 r. do 15 listopada 1938 r. w ramach "Operacji polskiej" skazano ponad 168 tys. osób, w tym 111 091 na karę śmierci; pozostałe - na kary 5-10 lat więzienia lub łagru, faktycznie najczęściej do 15 lat. Zarzuty od początku do końca były fałszywe. Czynne struktury POW nie istniały i były propagandowym wymysłem NKWD. Aresztowania przeprowadzano w godzinach nocnych, masowo, w pośpiechu, sprawnie i bez rozgłosu. Akcja budziła powszechny lęk i była owiana ponurą tajemnicą. W śledztwie nagminnie stosowano najokrutniejsze metody przesłuchań i fizycznej likwidacji. Nie zbierano i nie dołączano dowodów rzekomych "win".

Syndykat zbrodni

W trakcie śledztwa sporządzano protokoły, w których krótko opisywano winę, lakonicznie określając aresztowanego jako: "polskiego kontrrewolucjonistę", "wroga Związku Sowieckiego", "członka polskiej kontrrewolucyjnej organizacji POW", "polskiego kułaka - piłsudczyka", "aktywnego działacza katolickiego". Tak sporządzone protokoły - z ustalonymi z góry wyrokami - kierowano wraz z aresztowanymi do wyższych instancji. W obwodowych komendach NKWD kompletowano listy skazanych i weryfikowano wyroki, to znaczy z reguły je podwyższano. Zebrane listy w tempie ekspresowym kierowano do Moskwy, gdzie były ostatecznie i nieodwołalnie zatwierdzane przez kolegium w składzie: komisarz Jeżow i główny prokurator Andriej Wyszyński. Następnie o zatwierdzonych wyrokach powiadamiano placówki NKWD, w których byli przetrzymywani Polacy.
Rozstrzeliwania odbywały się w godzinach nocnych w obwodowych komendach NKWD. Technologia ludobójstwa była taka sama - strzał w tył głowy ofiary, tak jak później w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Na zmianie mordowano 250 osób, w miejscu kaźni stały dwa wiadra: jedno z wodą, drugie z wodą kolońską. Mieczysław Łoziński pisze: "Każdy z oprawców był przesiąknięty zapachem krwi ludzkiej tak, że nawet pies uciekał i dopiero z pewnej odległości zaczynał nerwowo szczekać na oprawcę... (s. 112)". Masowe egzekucje Polaków w latach 1937-1938 odbywały się w Kijowie-Bykowni, Mińsku-Kuropatach, Moskwie-Butowo, w Lewaszowie pod Petersburgiem, Smoleńsku, Charkowie, Winnicy i w innych miejscach. Zwłoki pomordowanych były wywożone w godzinach nocnych "czornymi woronami" w okoliczne lasy, gdzie w miejscach dobrze ukrytych wrzucano je do głębokich dołów i zasypywano.
Historycy obliczają, że w okresie 1934-1938 (zwłaszcza w okresie "wielkiej czystki" w latach 1936-1938) wymordowanych zostało w ZSRS (głównie podczas "operacji polskiej") przynajmniej 150 tys. Polaków. Dziesiątki tysięcy skazano na więzienia lub obozy, dziesiątki, a nawet setki tysięcy deportowano w głąb ZSRS. Do tych ofiar należy doliczyć Polaków, mieszkańców sowieckiej Ukrainy, którzy zmarli w latach 1932-1933 w wyniku tzw. Wielkiego Głodu, sztucznie wywołanego przez władze ZSRS w celu złamania oporu ludności wobec przymusowej kolektywizacji.
Należy podkreślić, że ofiarami tych straszliwych represji byli głównie mężczyźni młodzi i w sile wieku. W ten sposób żywioł polski w ZSRS został bardzo osłabiony i prawie w każdej polskiej rodzinie był ktoś zamordowany, uwięziony bądź zesłany do łagru.

Potrzebna jest uchwała sejmowa

"Ludobójstwo - jak słusznie piszą autorzy projektu uchwały sejmowej w jej uzasadnieniu - dokonane przez Sowietów na naszych rodakach jest słabo obecne w polskiej pamięci historycznej. Liczba rodzimych publikacji poświęconych temu fragmentowi naszych narodowych dziejów jest znikoma. Nawet w uchwale rocznicowej z września 2008 roku pojęcie 'Golgoty Wschodu' ograniczono do represji, jakim poddani zostali Polacy po wybuchu II wojny światowej i agresji Związku Sowieckiego na Polskę. Z tego względu przyjęcie przez Sejm przedłożonego projektu uchwały obok oczywistego obowiązku oddania czci wymordowanym rodakom może stanowić impuls do aktywności środowisk historyków i środowisk społecznych, które przywrócą współczesnym pamięć o martyrologii lat 1937-1938".
Bez poznania prawdy o bolesnej przeszłości niemożliwe jest budowanie dobrosąsiedzkich stosunków między naszymi narodami.

Zobacz też

Podobne artykuły


35
komentarze: 26 | wyświetlenia: 9691
96
komentarze: 29 | wyświetlenia: 24279
42
komentarze: 64 | wyświetlenia: 4478
42
komentarze: 22 | wyświetlenia: 4386
29
komentarze: 28 | wyświetlenia: 2348
31
komentarze: 14 | wyświetlenia: 15893
29
komentarze: 19 | wyświetlenia: 4497
29
komentarze: 52 | wyświetlenia: 5184
31
komentarze: 51 | wyświetlenia: 8573
26
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1682
26
komentarze: 40 | wyświetlenia: 2510
27
komentarze: 59 | wyświetlenia: 16705
 
Autor
Dodał do zasobów: Grzegorz Rossa.
Artykuł



  ulmed,  12/02/2009

Podobno Polacy są humanistami?
Ja myślę, że przydała by się Norymberga bis, powinny być osądzone zbrodnie komunistyczne.
Znamy tylko zafałszowaną historię.

  swistak  (www),  12/02/2009

Mord leży w ludzkiej zdziczałej naturze . To ostateczny argument, by pokonać światopogladowo przeciwnika .Skoro w Norymberdze nie osadzano Niemców tylko zbrodniarzy, także nie Serbów tylko Karadica, powinniśmy konsekwentnie podążać tym tropem . Żołnierz egzekutor wykonuje rozkaz . Za niewykonanie kula w łeb .Ktoś tworzy te systemy zbrodni . Atak pijanych Rosjan na karabiny maszynowe bez grożby zab ...  wyświetl więcej

„politruka z Tetetką”

Oddziały zaporowe NKWD uzbrojone lepiej od frontowców z czołgami i artylerią dużych kalibrów włącznie przeznaczone wyłącznie do walki ze swoimi. Z Niemcami nie walczyli, niezależnie od położenia frontowców. Nie wspierali, nawet kiedy frontowcy byli wyrzynani do nogi.

  swistak  (www),  12/02/2009

To co wymyśla Chińczycy ? Mają kosmiczne i cyfrowe technologie z bronia jadrową włacznie i 600 mld $ w obligacjach
armie bez problemów kadrowych i terytorialny apetyt na Syberię i Indochiny .Ja to czarno widzę ,zwłaszcza po olimpiadzie, która napompowała nacjonalistyczny balon .



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska