Login lub e-mail Hasło   

Marek Jan Chodakiewicz, Historia: Okrągły Stół. Jak było?

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://nczas.com/numer-biezacy/chodakiew(...)prawde/
N iedawno dostałem zaproszenie na debatę historyków o „Okrągłym Stole” u Prezydenta RP. Bardzo miło, ale z tak krótkim wyprzedzeniem, że nawet jakby pr...
Wyświetlenia: 2.234 Zamieszczono 19/02/2009

 

Niedawno dostałem zaproszenie na debatę historyków o „Okrągłym Stole” u Prezydenta RP. Bardzo miło, ale z tak krótkim wyprzedzeniem, że nawet jakby przysłano po mnie samolot, to nie wywinąłbym się z “bieżączki”. Zresztą spodziewałem się, że wypowiedzi będą takie same jak zawsze, spolaryzowane. Albo chwalimy albo potępiamy. Naturalnie w legendziarstwie specjalizują się komuniści, a szczególnie Czekiszczak (ksywka od mistrza fechtunku Jerzego Pawłowskiego). Były oberubek stwierdził, że w Magdalence „my od razu chcieliśmy dać więcej,” wręcz to komuniści zbudowali wolność i demokrację w Polsce po 1989.

 

Jak było naprawdę? Dokumenty są w Moskwie. Na podstawie tego co przeciekło oraz innych informacji można ekstrapolować i dedukować niniejsze. Gdy gensekiem został Michaił Gorbaczew podjął on misję ocalenia socjalizmu. Zrobił to pod sztandarem leninowskiego neo-NEPu oraz neo-chruszczewowskiej odwilży. Podkreślmy: Gorbaczow nie chciał zniszczyć komunizmu, nie chciał rozwalić Związku Sowieckiego, a chciał je wzmocnić, uratować przez reformy. Ponieważ gospodarka komunistyczna miała się kiepsko gensek wprowadził politykę restrukturalizacji (pierestrojka).

Tymczasem komunistyczna nomenklatura bardzo bała się jakichkolwiek reform. Pasożytując na ludzie – jej powodziło się stosunkowo dobrze. Co więcej, komunistyczni kleptokraci wiedzieli, że system totalitarny osłabia się niebezpiecznie w momencie prób reformowania go. Aparat terroru bowiem otrzymuje rozkaz liberalizowania, co uwalnia siły odśrodkowe, podminowujące czerwone centrum. Głównie z tego powodu nomenklatura bojkotowała pierestrojkę.

Aby złamać bojkot aparatu, Gorbaczow odwołał się do starego, leninowsko-stalinowskiego mechanizmu, mianowicie do donosu. Nazwał to polityką „otwartości,” „jawności” (głasnost). Po prostu, na zebraniach produkcyjnych w wielkich zakładach wstawali młodsi aktywiści kompartii i – z poparciem kadrowych, czyli KGBistów – protestowali przeciwko sabotażystom z dyrekcji i zakładowych władz partyjnych, którzy bojkotowali jedynie słuszną politykę pierestrojki. Początkowo polityka głasnosti dotyczyła masówek zakładowych. Po pewnym czasie przeniesiono ją też do mediów. W niektórych gazetach albo powtarzał się schemat z zakładów pracy, albo naczelny wręcz zachęcał młodych dziennikarzy do pisania o sprawach kontrowersyjnych. Raz uruchomiona grudka dociekań wywołała lawinę resentymentów.

 

Zrywający się z kajdanów duch wolności wybuchł w całej Sowdepii. Centrum załamało się. Nastąpiła implozja imperium wewnętrznego i zewnętrznego. Stało się to dlatego głównie, że Gorbaczow nie zdobył się na masowe mordy, a jego próby uciekania się do przemocy były żenujące (Gruzja i Litwa to przecież nawet nie setki ofiar śmiertelnych w marszu do niepodległości) i tylko zachęciły niewolników komuny do ostrzejszych buntów. W 1992 r Związku Sowieckiego już nie było. Padła komuna jako system państwowy imperium. A wystarczyło wymordować po marksistowskiemu kilka milionów ludzi i byłoby jak zwykle. Komuna zachowałaby władzę.

W 1985 r. Gorbaczow i jego poplecznicy nie liczyli się wogóle z takim apokaliptycznym dla Sowietów finałem reformy socjalistycznej. Oprócz ofensywy w samym ZSSR naciskali bowiem – zgodnie z komunistyczną zasadą braterskiej kompatybilności – aby kraje tzw. bloku zaczęły podążać drogą pierestrojki i głasnosti. PRL i – do mniejszego stopnia – Węgry zgodziły się dość ochoczo. Opór stawiały Niemcy Wschodnie, Czechosłowacja, Bułgaria i Rumunia.

We wszystkich tych krajach Gorbaczow użył tradycyjnych metod. Perswazji otwartej (propagandy, zachęt via pomoc gospodarcza, etc), ukrytej (rozmowy i instrukcje dla kierownictwa komunistycznego tych krajów), oraz tzw. środków aktywnych (aktivnoje miropriatia). Te ostatnie to wydanie odpowiednich poleceń służbom specjalnym sowieckim i ich agenturze. Kierownictwo bratnich partii miało przyjąć pierestrojkę i głasnost albo odejść. Naturalnie w każdym z demoludów dostosowano charakter operacji do zastanej sytuacji i specyfiki każdego z reżimów.

 

Na przykład, w CSSR służby i agentura inspirowała antyreżimowe wystąpienia studenckie w listopadzie 1989 r., co roztoczyło parasol ochronny nad demonstrantami, zachęciło do udziału spontanicznego wielu innych, oraz spowodowało upadek starej ekipy. W NRD służby wstrzymały się ze strzelaniem do tłumu krążącego wokół berlińskiego muru, co doprowadziło do jego obalenia. W Rumunii część sowieckiej agentury w służbach specjalnych przeprowadziło prowokację przeciw staremu kierownictwu. Wybuchły walki do których przyłączyło się wojsko i – spontanicznie – lud. Naturalnie wszędzie, gdzie się udało KGB zostawiało swoją „reformatorską” agenturę.

W PRL operacja była najbardziej wyrafinowana. Nigdzie indziej nie było bardziej zbuntowanego narodu („Solidarność”) i – w związku z tym — bardziej uległych Kremlowi komunistów. Kierownicy PZPR od początku słuchali się służalczo Moskwy. Tak Breżniewa, jak i jego następców, a w tym naturalnie i Gorbaczowa. Dlatego nowy gensek zostawił im szeroką autonomię.

Po 1985 r. komuniści PRLowscy postanowili dostosować się do sowieckich wymogów według wzorca z lat 1944-1948. Wtedy to tubylczy komuniści wraz ze swoimi kolaborantami i agenturą z Polskiej Partii Socjalistycznej, Stronnictwa Ludowego i Stronnictwa Demokratycznego dokooptowali do władzy otwartych („legalnych”) niepodległościowców, czyli lewicowców z Polskiego Stronnictwa Ludowego i – do dużo mniejszego stopnia — centro-prawicę ze Stronnictwa Pracy. PSL układając się z komuną z tzw. Polskiej Partii Robotniczej (PPR) wiedziało wyśmienicie, że wchodzi w łże-koalicję rządową, gdzie aparat terroru i armię kontrolują Sowieci.

Legitimizując swoją obecnością system okupacyjny PSL łudziło się, że tymczasowo tylko godzi się na łże-demokracje z łże-„ludowym” referendum i łże-wyborami. PSL podpisywał się pod łże-wolną prasę oraz pod system przemocy i sowieckiej okupacji przez przedstawiciela. Do pewnego stopnia zamykała oczy na prześladowanie podziemia niepodległościowego i terror komunistyczny. Tzw. „legalna” opozycja żyrowała rabunek mienia zwany „reformą rolną” oraz „nacjonalizacją,” czyli przejęcie majątku elit niepodległościowych przez komunę. PSL łudziło się, że gdy zdobędzie demokratyczną legitymacje dla swej władzy „Zachód” zainterweniuje w Sowietach i w Polsce zaświta wolność. I wszystko się odwróci. Naturalnie była to zupełna mżonka. Gdy nadszedł sygnał z Moskwy, gdy spacyfikowano podziemie niepodległościowe, stłamszono powstanie, opozycja otwarta została zmiażdżona.

 

Podobny scenariusz przewidywali komuniści w 1989 r. Zmarginalizowano i terroryzowano podziemnych niepodległościowców. Do kolaborantów i agentury dokooptowano „legalnych” niepodległościowców.

Zaproszono ich do łże-koalicji rządowej, gdzie komuna tubylcza i Sowieci kontrolowali policję i armię. Dokooptowani zgodzili się na łże-wybory w czerwcu 1989 r., które urągały demokracji. Dokooptowani przyjęli łże-wolną prasę, gdzie komunistyczna i lewicowa opcja miały właściwie monopol na media. Dokooptowani zamknęli od dużego stopnia oczy na prześladowanie podziemnej opcji niepodległościowej, czy szerzej: prawicowej. I w końcu dookoptowani podżyrowali grabież mienia publicznego przez komunistów (co gwarantowało, że nie odrodzą się tradycyjne elity w gospodarce, a neo-NEP przybierał kształty, które potem osiągnęły swoją pełną formę w Chinach).

Naturalnie komuniści się zabezpieczyli. Były listy do internowania, inwigilacja podziemia i dokooptowanych trwała. Stosowano przeciw nim rozmaite „środki aktywne.” Podzieliliby oni losy PSL i powstańców niepodległościowych po 1944 r., ale nieoczekiwanie implodowało Imperium Zła. Teraz post-komuniści mogli udawać, że to oni stworzyli w post-PRL demokrację i wolny rynek. A oni po prostu zagrali na scenie gorbaczowskiego neo-NEPu. Potem miała być pierestriełka, ale nie wyszło. I Polska stara sobie poradzić z tą spuścizną do dzisiaj.

 

UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części), jest możliwy jedynie: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie;

Opublikowano w Wtorek, 17 Lutego 2009 r. o godzinie 21:11 w kategori numer biezacy.

Zobacz też

Podobne artykuły


17
komentarze: 19 | wyświetlenia: 4216
23
komentarze: 42 | wyświetlenia: 3405
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 11264
11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 6985
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 12868
27
komentarze: 17 | wyświetlenia: 21582
26
komentarze: 11 | wyświetlenia: 19702
26
komentarze: 8 | wyświetlenia: 3561
25
komentarze: 30 | wyświetlenia: 4721
23
komentarze: 17 | wyświetlenia: 3319
21
komentarze: 11 | wyświetlenia: 33282
16
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1493
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska