Login lub e-mail Hasło   

Wojciech Grzelak, Moce przyrody. Niewidzialni obrońcy zwierząt

Przywódca stada, muskularny tryk o majestatycznych rogach, zwietrzył niebezpieczeństwo i zastygł w bezruchu. Tymczasem wielki i hałaśliwy stalowy ptak zniżył lot, w jego...
Wyświetlenia: 2.039 Zamieszczono 06/03/2009


Przywódca stada, muskularny tryk o majestatycznych rogach, zwietrzył niebezpieczeństwo i zastygł w bezruchu. Tymczasem wielki i hałaśliwy stalowy ptak zniżył lot, w jego wnętrzu zamajaczyły ludzkie sylwetki.

Zwierz zawahał się – ludzie, których dotąd spotykał, pracownicy rezerwatu, zawsze byli nastawieni przyjaźnie. Ten moment niezdecydowania przesadził o losie stada koziorożców, w którym były także matki z potomstwem oraz ciężarne samice. Na ułamek sekundy przedtem – zanim karabin maszynowy otworzył ogień – stary rogacz poczuł dreszcz Śmiertelnej trwogi i rzucił się do panicznej ucieczki. Kule ścięły go w locie, podczas ostatniego skoku. Opodal, na kamienistym stoku, wśród kałuży krwi legło pokotem całe jego stado.

Na syberyjskim Ałtaju zwierzyna występuje w wielkiej obfitości: niedźwiedzie brunatne są tu pospolite, a wilki wałęsające się zimą wśród opłotków mniejszych osad to dość częsty widok. Tubylcy od wieków trudnili się myślistwem. Polowali, bo była to dla nich jedyna szansa przeżycia w niezwykle trudnych warunkach. Nigdy jednak nie zabijali więcej zwierząt, niż potrzebowali. łowy dla rozrywki są dotychczas niepojęte dla wielu Ałtajczyków, którzy odbierając życie żywym istotom, faktycznie spełniają skomplikowany rytuał, obejmujący również „przeprosiny” adresowane do upolowanej zdobyczy. Podobnie jak wiele innych ludów osiadłych na Syberii (długo jeszcze przed rosyjską kolonizacją tej olbrzymiej krainy), Ałtajczycy mają szczególny stosunek do przyrody, którą darzą wielkim szacunkiem. Wynika to z ich wierzeń i tradycji, uformowanych pod wpływem doświadczenia nabytego w obcowaniu z potęgami natury.

Ałtajscy szamani zalecają, aby bez potrzeby nie zmieniać nawet położenia kamienia w stepie, nie mówiąc już na przykład o beztroskim zrywaniu kwiatów, bo wszystko ma swój określony porządek, którego lekkomyślne naruszenie może powodować negatywne następstwa– także, a często przede wszystkim dla tego, który naruszył naturalną równowagę. Ekologiczne zasady, którymi kierują się mieszkańcy ałtajskich gór, mogłyby zaimponować niejednemu aktywiście ruchów na rzecz ocalenia ziemi. Ałtajskie gospodynie nie piorą odzieży w potokach, ale czerpią z nich tyle wody, ile akurat potrzebują do tej czynności. Po skończonej przepierce wylewają brudną zawartość cebrów z dala od strumienia. Podobnie rzecz się ma z obmywaniem ciała, choç co prawda jeszcze w niezbyt odległych czasach tego zabiegu higienicznego dokonywano tutaj dość rzadko, zgodnie z ałtajskim porzekadłem: Kto się często myje, zmywa swoje szczęście. Opanowanie Ałtaju przez Rosjan w połowie XVIII wieku przyniosło radykalne zmiany. Forpocztą inwazji tej odmiany białego człowieka byli… grabieżcy ałtajskich kurhanów. Skarby wydobyte z pradawnych grobów, miejsc dla Ałtajczyków świętych i zakazanych, spoczywają w muzeach Moskwy i Sankt Petersburga. Znaczną ich część rozszabrowano.Współcześnie panujące w Rosji stosunki nadal umożliwiają prominentom „polowanie” nawet na te gatunki zwierząt, które oficjalnie podlegają ścisłej ochronie. Takimi unikalnymi przedstawicielami fauny są na Ałtaju przede wszystkim irbis (pantera śnieżna) oraz argali (owca górska). W sąsiadujących z Ałtajem Chinach za nielegalny odstrzał ibisa grozi kara śmierci.

Wyprawy „łowieckie” ważnych figur rosyjskiej polityki, wojska, administracji lub biznesu to często w istocie masakry nie mające nic wspólnego z etyką myśliwską. Seria z automatu wypuszczona z pokładu helikoptera uważana jest za najprostszy sposób zdobycia pożądanego trofeum. Pomimo restrykcyjnych przepisów, tradycja obchodzenia prawa przez wybrańców jest w Rosji dość stara. Na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku sowieckie władze zaprosiły w góry Ałtaju syna szacha Iraku na „polowanie z nagonką”: nisko przelatujące eskadry śmigłowców wypłaszały z kryjówek owce górskie i koziorożce. Przerażone zwierzęta uciekły do Mongolii i na rosyjski Ałtaj – powróciły dopiero po dwudziestu latach. Jednak natura nie pozostaje zupełnie bezbronna. Barbarzyństwo ludzi pobudziło, zdawać by się mogło, do działania te moce przyrody, które zazwyczaj pozostają ukryte za tajemną kurtyną, nieprzeniknioną dla człowieka. W ostatnich latach nastąpiło osobliwe zagęszczenie dziwnych wypadków, jakie przytrafiają się pseudomyśliwym na Ałtaju. śmigłowce, transportujące ich w rejon planowanej rzezi, często ulegają awariom. Zacina się kosztowna i nowoczesna broń lub zdarza się, że ktoś wypada z helikoptera (to akurat łatwo tłumaczy ilość alkoholu wypitego przez uczestników „łowów”).

Bywa i tak, że sztuka widoczna jak na dłoni w nowoczesnym celowniku optycznym nagle – według określenia jednego z polujących– „rozpływa się w powietrzu”.– Gospodarz Ałtaju wziął zwierzęta pod swoją opiekę – krótko objaśnia takie zdarzenia Dżana Majewna, szamanka z Gornoałtajska. Gospodarz Ałtaju, czyli Eeze Ałtaj, to duch-strażnik górskiej krainy. Najwidoczniej nie każdy jest godny, aby odnieść myśliwski sukces. Eeze Ałtaj bywa łaskawy dla wybrańców, ale powinni odznaczać się oni pokorą wobec przyrody i prawością charakteru. Przekonali się o tym na własnej skórze również Polacy, odwiedzający Ałtaj w celach łowieckich. Julian, myśliwy z Warszawy, blisko miesiąc znosił trudy łowów, zanim niewidoczny władca gór pozwolił mu zdobyć wspaniałe trofeum. Polak wierzy, że pomógł mu talizman otrzymany od ałtajskiej dziewczyny z rodu szamanów. – Coraz trudniej o zwierzynę – opowiada Włodzimierz Kuzniecow, leśniczy z wioski Abaj. – Kiedyś wynajmowałem się jako przewodnik, ale zarzuciłem to zajęcie. Najgorszymi klientami bywali „nowi Rosjanie”, czyli biznesmeni w białych skarpetkach. Ci strzelali do wszystkiego, co się ruszało, nie zważając na moje komendy. Andrzej Czu, myśliwy z Ułaganu, pokazał mi w tajdze trop, który nagle urywał się, jakby maral (lokalna odmiana jelenia szlachetnego) nieoczekiwanie przestał istnieć w swojej fizycznej postaci. Nie mogło być mowy o pomyłce, racice pozostawiły w śniegu wyraźne wgłębienia. Pośrodku dosyć rozległej polanki odciski kopyt kończyły się jak nożem uciął. śnieg wokół pozostawał nienaruszony, jeśli nie liczyć delikatnych odbić łapek drobnej zwierzyny. – Widzisz, to jest ślad zwierzęcia wybranego przez Gospodarza Ałtaju. Z tej sztuki Orus (po ałtajsku – Rosjanin, przyp. autora) nigdy nie będzie miał pożytku. Być może ten maral spaceruje teraz po łąkach ukrytego przed nami wymiaru, dokąd wstęp mają tylko wybrani. Stamtąd właśnie przybywają do naszego świata ałmysy.Ałmys to ałtajski yeti, istota obdarzona niezwykłymi właściwościami.

Według niektórych szamanów z Ałtaju ałmysy mogą spełniać rolę emisariuszy ducha gór, posłanych, aby ludzie nabrali szacunku dla świata przyrody. Wzrastająca przez kilka ubiegłych lat częstotliwość spotkań z ałmysami może więc pobudzać do refleksji…Pośród rosyjskich myśliwych i brakonierów (tym wytwornym pojęciem, zaczerpniętym z francuszczyzny, określa się w Rosji zwyczajnych kłusowników) krążą opowieści o „przeklętych” jeleniach lub łosiach, których nie imają się kule. Łowcy zgodnie twierdzą, że w ostatnim czasie pogłowie „nietykalnych” zwierząt radykalnie się zwiększyło.

Zobacz też

Podobne artykuły


25
komentarze: 6 | wyświetlenia: 59680
18
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1684
6
komentarze: 2 | wyświetlenia: 6225
39
komentarze: 40 | wyświetlenia: 10214
41
komentarze: 34 | wyświetlenia: 11830
28
komentarze: 37 | wyświetlenia: 62312
19
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1137
15
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2338
46
komentarze: 64 | wyświetlenia: 3491
36
komentarze: 12 | wyświetlenia: 5932
34
komentarze: 35 | wyświetlenia: 2162
30
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2544
 
Autor
Dodał do zasobów: Grzegorz Rossa.
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska