Login lub e-mail Hasło   

Media i demokracja po rosyjsku

KTO ZABIJA DZIENNIKARZY W ROSJI?Jak w Rosji ograniczana jest wolność mediów?Czy demokracja rosyjska różni się od zachodniej?
Wyświetlenia: 1.521 Zamieszczono 22/03/2009


Odkąd w połowie lat 80 Michaił Gorbaczow ogłosił głasnost, czyli swobodę wypowiedzi i wolność słowa, w Rosji zamordowano już ponad stu dziennikarzy. Formalnie czasy dyktatury skończyły się wraz z upadkiem ZSRR. Konstytucja Federacji Rosyjskiej w 1 artykule zaznacza, że Rosja jest demokratycznym federacyjnym państwem prawa o republikańskiej formie rządów
.

Ponadto, według konstytucji każdy ma zagwarantowaną wolność myśli i słowa. Każdy ma też prawo do nieskrępowanego poszukiwania, uzyskiwania, przekazywania, tworzenia i rozpowszechniania informacji w dowolny, zgodny prawem sposób.

 Konstytucja FR gwarantuje też wolność słowa w środkach masowego przekazu. Cenzura jest zabroniona. Formalnie, zgodnie z literą prawa Rosja jest w pełni demokratycznym państwem. Jednak teoria rozmija się nieco z praktyką. Sam fakt, że formalnie w Rosji jest ustrój prezydencki, a tak naprawdę o zakresie władzy prezydenta w dużym stopniu decyduje jego osobowość. Inaczej władza w Rosji wyglądała gdy prezydentem był Putin. A inaczej jest teraz, z prezydentem Miedwiediewem i premierem Putinem.

Opozycja w Rosji sprowadza się jedynie do roli marginalnej i nie ma żadnych szans na przejęcie władzy.

Także jeśli chodzi o wolności i prawa obywateli a także wolność słowa w środkach masowego przekazu sytuacja budzi niepokój. W corocznym rankingu wolności słowa, tworzonym przez organizację pozarządową Freedom House Federacja Rosyjska spadła o kolejne sześć pozycji. Obecnie zajmuje 164. miejsce wśród 195 państw. Raport wytyka władzom Federacji Rosyjskiej dalsze ograniczanie wolności słowa drukowanego, zabójstwa dziennikarzy, oraz zakusy na ograniczanie swobody w Internecie.

Choć Związek Radziecki przeszedł do historii, metody postępowania ludzi niechętnych krytycznym publikacjom na ich temat pozostały sowieckie. Media w Rosji, w dużym stopniu są podporządkowane władzy, często stając się tubą propagandową Kremla. Naciski na dziennikarzy ze strony aparatu władzy częściej przybierają charakter działań pośrednich. Może to być zamknięcie redakcji, podwyższenie czynszu, zmiana adresu redakcji lub eksmisja z budynku, mające na celu sparaliżowanie pracy dziennikarzy. Ale zdarzają się też pobicia, zastraszenia czy aresztowania, a nawet morderstwa.

Także redakcje regionalne, które publikują niezgodne z linią władzy artykuły są narażone na „kary” ze strony rządzących. Tak było z „Przeglądem Toglickim”, który od początku swego istnienia w 1996 roku obrał sobie za dewizę "publikujemy takie artykuły, które inni boją się publikować". Redakcja "Przeglądu Togliackiego" miała na celu zbadanie powiązań ludzi na najwyższych szczeblach władzy z rosnącą w siłę mafią. Zajmowała się korupcją na styku polityki i biznesu.Poszukujący prawdy "Przegląd" szybko stał się jednym z najważniejszych rosyjskich czasopism regionalnych. Czytelników przyciągała niezależność gazety, tak różna od większości czasopism kontrolowanych przez rosyjskich bogaczy. Ale działalność "Przeglądu" nie wszystkim się podobała. W kwietniu 2002 roku zginął redaktor naczelny periodyku Walerij Iwanow, zastrzelony przez zabójcę z pistoletu z tłumikiem.Oczywiście nie znaleziono winnego jego śmierci. Ledwo półtora roku później dokonano morderstwa na jego przyjacielu i następcy, Aleksieju Sidorowie, który kontynuował program "Przeglądu". I choć władze szybko wykryły sprawcę drugiej tragedii - młodego robotnika Jewgiennija Majningera, to dochodzenie prowadzone na zlecenie Fundacji Obrony Głasnosti wykazało nieprawidłowości w milicyjnym śledztwie. Prawdziwi zabójcy najprawdopodobniej nadal pozostają na wolności. Od 1996 roku w Togliatti w niejasnych okolicznościach życie straciło już sześciu dziennikarzy.  W takich przypadkach nie ma żadnych konkretnych dowodów jeśli chodzi o zabójców, a tym bardziej o zleceniodawców. Nieoficjalnie mówi się, że to  władza, aparat rządowy, służby, ale wszystko pozostaje nieudowodnione.Moskiewska „Nowaja Gazeta”, także nie unikająca trudnych tematów została poddana różnym represjom. Gazeta ta zajmowała się min. wyjaśnieniem śmierci Anny Politkowskiej. Dziennikarz tej gazety, Jurij Szczekoczinchin zmarł otruty, gdyż wydano na niego wyrok za to, że śmiał opublikować fragment książki Aleksandra Litwinienki „Wysadzić Rosję”. Przed trzema laty zginął jeden z dziennikarzy, ostatnio pobito korespondenta, który wszedł w zatarg z potentatem budowlanym. Gazeta  swoją działalnością naraża się ludziom z przenikających się światów władzy i pieniędzy: bandytom, biznesmenom, politykom. We wszystkich zabójstwach czy aresztowaniach chodzi bardziej o to by zastraszyć społeczeństwo,  które i tak jest już bierne i zastraszone. Tak było z aresztowaniem Chodorowskiego tuż przed wyborami w 2003 roku. Społeczeństwo znajdujące się pod całkowitą kontrolą władz oraz brak niezawisłych sądów zwiększa zuchwałość władz w tego typu działaniach. W dzisiejszej Rosji, jak mówią francuscy dokumentaliści z filmu „Kto zabija dziennikarzy” jest tak jak dawniej. Ludzie chcą władzy i zrobią wszystko, żeby ją mieć. Często w procesach sadowych chodzi o to by zwalić winę na kogoś, nie ważne czy słusznie, czy  nie. Chodzi o zastraszenie opinii publicznej i wzbudzenie strachu.Niejasne, pełne sprzeczności i braków ustawodawstwo, doraźne interpretowanie na potrzeby chwili, brak mechanizmów samoregulujących w ramach społeczności dziennikarskiej oraz brak ochrony ze strony sądów sprawiają, że media są bezbronne w obliczu bezprawnych działań władz. Gdy dodamy do tego cały wachlarz instrumentów o charakterze polityczno-administracyjnym, prawno-proceduralnym, ekonomicznym, wpływanie na kwestie programowe i prawno-organizacyjne nadawców państwowych i prywatnych, na kadry w instytucjach medialnych, psucie postaw etycznych dziennikarzy, umacnianie czynnika strachu w środowisku, ujawnia się ogromny rozdźwięk między sytuacją mediów zapisaną w prawie, a stosowaną w praktyce.

Francuski filozof Andre Glucksmann powiedział włoskiemu dziennikowi "Corriere della Sera", że dziennikarze w Rosji są zabijani, a opinia publiczna uważa to za "normalne", zaś Zachód milczy. Glucksmann powiedział też, że od kiedy Władimir Putin jest u władzy, "w Rosji zostało zabitych kilkudziesięciu dziennikarzy i żaden morderca nie został skazany".
Jego zdaniem za równie "normalne" uznano "wojnę energetyczną z Ukrainą" i konflikt zbrojny z Gruzją. Bierność społeczeństwa, brak demokratycznych tradycji i „imperialna” mentalność uniemożliwiają w Rosji realizację demokratycznego modelu państwa z Zachodu.

Żeby o jakimś społeczeństwie można było mówić, że jest demokratyczne, muszą wystąpić w nim takie składniki, jak: wolne wybory, podział władzy, wolność słowa, swoboda stowarzyszeń i działalności gospodarczej. W Rosji, tak naprawdę nie ma żadnego z tych składników w pełni.

W Rosji nigdy nie ukształtowała się demokratyczna tradycja. Rosjanie zawsze mieli nad sobą silną władzę: czy to cara, czy Stalina. Godzili się na silną, autorytarną czy nawet despotyczną władzę w imię silnego imperium, utrzymania dominacji i nieogarniętej przestrzeni jaką zajmował ich kraj. Jednak jedynym mocno przekonującym argumentem wywiedzionym z rosyjskiej specyfiki jest kwestia nadzwyczaj krótkiej historii rosyjskiej demokracji. Pierwszą poważną szansę na budowę społeczeństwa obywatelskiego Rosjanie otrzymali bowiem dopiero przed kilkunastu laty i trudno się dziwić, że związane z nim wartości są tak słabo zakorzenione w społeczeństwie. Na zachodzie Europy czy w USA liberalna demokracja ma długą tradycję i jest zakorzeniona w społeczeństwie. Tam demokratyczne wybory, wpływ społeczeństwa na władze, wolne i niezależne media są czymś naturalnym. Są jednym z podstawowych praw obywatelskich, gwarantowanych i co najważniejsze rzeczywiście realizowanych.W wielu opiniach przeważa myśl o budowaniu przez reżim W. Putina swego rodzaju „imitacji demokracji", na którą składają się TV z cieszącymi oko obrazkami, ale dyktowanym przez Kreml scenariuszem, wybory z wieloma kandydatami, ale z góry ustalonym wynikiem, system sądowniczy z sędziami i ławą przysięgłych, ale bez sprawiedliwości, parlament z partiami opozycyjnymi, tyle, że stworzonymi przez prezydenta, albo całkowicie mu podporządkowanymi.W momencie kiedy w Rosji do głosu doszła by pełna demokracja obywatelska( wzorem z zachodniego świata) z pełni wolnymi mediami i prawami  być może większość prowincji, ludności domagałaby się samodzielności. Tego władza w Rosji obawia się najbardziej. Żeby utrzymać takie duże terytorium władza musi być silna. Wielu Rosjan jest przekonanych, że ich kraj - dręczony korupcją, samowolną biurokracją i wojną w Czeczenii - mimo wszystko idzie ku lepszemu. Ponadto władcy Rosji- czy to Putin, czy teraz Miedwiediew są uwielbiani i podziwiani przez społeczeństwo. Największe media- czy to telewizja, czy prasa przedstawiają ich jako mężów stanu, bohaterów narodowych i tak też są odbierani. Taka sytuacja, jaka obecnie panuje w rosyjskiej przestrzeni medialnej, pomaga utrzymać ciszę bez konieczności wprowadzenia cenzury oficjalnej. Brak pluralizmu opinii, następująca z góry informacja, powszechna samocenzura, to wszystko jest możliwe także bez prawnie usankcjonowanej cenzury. Kontrolę mediów ułatwia powszechnie panujący w środowisku dziennikarzy strach oraz brak rozwiniętego społeczeństwa obywatelskiego.Demokracja w Rosji jest niewątpliwie potrzebna, jednak jak wypowiadają się politolodzy i ekspercie- na razie chyba niemożliwa, gdyż Rosja nie szanuje swoich obywateli- a to w demokracji jest najważniejsze. 

Podobne artykuły


17
komentarze: 75 | wyświetlenia: 2196
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1219
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1068
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1124
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 548
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 797
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 644
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 681
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 490
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 984
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 624
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  mojra  (www),  23/03/2009

W Rosji człowiek wyewoluował z małpy i tyle ma praw, co zdaniem ateistów powinien miec europejczyk Dlatego tak wsciekle atakuje sie Chrzescijaństwo domagajace sie upodmiotowienia człowieka i wartosci duchowych, odniesionych do Boga

  m4kpl,  25/03/2009

Demokracja w Europie? Co za różnica, nie ma żadnej demokracji.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska