Login lub e-mail Hasło   

Dres - czyj to problem?

Artykuł porusza problem trudnej młodzieży, która często staje się zagrożeniem dla zwykłych ludzi. Zawsze wtedy powstaje dyskusja, kto tak naprawdę powinien zająć się jej resocjalizacją.
Wyświetlenia: 9.376 Zamieszczono 15/11/2006

Na Forum dyskusyjnym Dziennika Internautów przeczytałem wypowiedź Użytkownika podpisującego się jako Doonay2:

"Drech, drech i jeszcze raz drech. Jak to tępić..?" W dalszej części posta napisał:

"Dwóch osobników rasy DRES "poprosiło" mnie ładnym językiem o fajki lub kasę... Nie byłem oporny z wiadomych przyczyn. Dałem co miałem (nie było tego dużo, bo jakieś 4zł). Usatysfakcjonowani odeszli ode mnie, ja stałem dalej w tym samym miejscu (czekałem na tramwaj). Gdy usłyszałem: "kto chce coś od frajera..." odwróciłem się. Zobaczyłem resztę bandy, razem było ich jakieś 12 czy 14. Zacząłem się ewakuować, po przejściu jakiś 20 metrów znów usłyszałem głos dresa: "Ej, frajeże, masz komurkem Wink". Przyśpieszyłem... Po kilku minutach drogi odwróciłem się i zobaczyłem, że jakiś człowiek za mną biegnie, za nim biegli panowie z przystanku. Cóż miałem zrobić..? Zacząłem uciekać... Udało mi się wyjść z tego bez urazu, ale męczy mnie to zjawisko. Komórki nie miałem ze sobą, ale miałem odtwarzacz mp3..."

Padło kilka wypowiedzi, a m.in. wypowiedział się Internauta podpisujący się jako Siriah:
Dopóki polcjanci na widok drecha będą przechodzić na drugą stronę ulicy, albo zawracać... Nic się nie zmieni.
Dopóki w Polsce nie będzie lepiej, żeby nawet dla takiego debila jak drech, było zajęcie... Nic się nie zmieni.
Dopóki nie zmieni się mentalność ludzi, którzy wolą się odwrócić niż stawić za krzywdzonym... Nic się nie zmieni.


Choć Siriah napisał to, co i ja ewentualnie mam w tym Temacie do powiedzenia, dodałem jednak, że dresa się raczej hoduje, a nie wychowuje.
Bo kim są? Dresy to nie tylko dzieci marginesu. Dresy to również potomkowie zabieganych, zapracowanych rodziców, którzy do swoich synów podchodzą (z braku czasu) jak do doniczkowych kwiatów, z tą tylko różnicą, że kwiaty się podlewa, a dresa pyta...
Pyta się go, czy ma kasę na bułkę/chleb do szkoły, pyta się krótko i bez uczucia, czy coś mu brakuje... Najczęściej dres odpowiada, że ma wszystko, ale czy rzeczywiście tak jest? Może gdyby rodzic poświęcił więcej czasu, zapytał dodatkowo o szkołę, o znajomych, o to "wszystko", o..., o..., o...

Jak tu (w wielu przypadkach) jednak pytać, skoro trzeba gonić za kasą, poświęcić czas karierze zawodowej itp. itd. Koło się zamyka.
Gdyby dać zajęcie tym młodym ludziom, umieć zachęcić do korzystania z młodzieżowych domów kultury... Zaraz, zaraz... o czym ja piszę?... MDK`i to już chyba tylko historia - znów koło się zamknęło...

A Policja? Jaka policja? Synek metr pięćdziesiąt na obcasie glana, ważący pięćdziesiąt pięć kilogramów? No ten to zapewne do dresa nie podejdzie... Fakt, średnie ma, głupi nie jest, pisać i czytać umie, ale czy nadaje się "na ulicę"?
Widzę czasem policmajstrów takiej postury, że w starciu z przeciętnym dresem, przy pierwszym lepszym uderzeniu, złamałby się w trzech najgrubszych miejscach. Do tego zapewne jeszcze rybki hoduje i ma dla kogo żyć - po co mu szukać guza?... Koło się zamyka.

A ludzie? Społeczeństwo? Nie, no czego by wymagać? Przecież każdy chce żyć. Widząc dresa lejącego i/lub okradającego innego zwykłego człowieka, przywołuje na myśl ciężko zarobione pieniądze wydane właśnie na kolejne odmalowanie drzwi wejściowych do mieszkania - "po co mają mi je znów obdrapać, zniszczyć... Nic nie widzę. Mnie tu nie ma. Mam swoje dzieci, chcę by były bezpieczne", ale czy będą? Koło się zamyka...

Na naszym osiedlu też mamy dresów, a może to blokersi? Czuję się wyróżniony, bo czasem dzień dobry powiedzą. Może to dlatego, że kiedy zaczepili mojego syna interweniowałem z powodzeniem, a może to po prostu moja postura daje im do myślenia? Może to, że potrafię z nimi rozmawiać, a może to, że jeszcze do niedawna nosiłem mundur?
Tak, czy inaczej - to przede wszystkim brak zainteresowania ze strony rodziców ponosi winę za taki stan rzeczy.

W dalszej części tematu poświęconego "dresom", Użytkownicy starali się dojść do porozumienia, kogo należy zainteresować problemem młodych bandytów, którzy nie bardzo wiedzą, co zrobić z nadmiernym wolnym czasem. Oto jedna z wypowiedzi:
"Jeżeli nic nie zrobimy więcej a tylko opisywać będziemy te zjawiska to nie uda się nam mimo wyjątkowo szczerej chęci zrobić nic.
Panowie, jeżeli chcemy coś zrobić chociażby zainteresować odpowiednie służby, które niby pracują ale za nasze pieniądze to należy ich na to forum ściągnąć.
" - napisał Użytkownik dom. Autor tematu w dalszej części dysputy dopisał:
"Ja tam, nie wierzę w to, że policia coś może zdziałać, to są zwykli ludzie mają wszystko w przysłowiowym "D" i spisują tylko młodych za strzelanie petardami, bo się nudzą na ulicach. Ja osobiście nie widziałem, jak krawężnik podchodzi do dresa i prosi go o dowód osobisty. Widziałem tylko jak goni 12 - latka za to, że rozbił butelkę na boisku...

Sam osobiście nie wiem, jak sprawę rozwiązać, dlatego też tu piszę! Może chociaż - "Kogo tym zainteresować..?". Policię - NIE, Prasę - może, ale byłaby afera (o ile) na kilka dni i cisza, bo nikt nie wie co poza nagraniem kontrowersyjnego programu z drechami...


Myślę jednak, że nie Policję należy tu wołać, ani Prasy też nie, ponieważ Prasa trąbi gdzie może o przypadkach z dresem w roli głównej.
Tu należy przywołać ministra oświaty i Możnych Najjaśniejszej, aby przywrócili funkcjonalność, świetność dawniejszych MDK`ów i aby powołali do życia osoby, które potrafiłyby zainteresować młodzież dodatkowymi, darmowymi zorganizowanymi zajęciami.

We wczesnych latach osiemdziesiątych, moja Kasia grała w tenisa, w piłkę ręczną, chodziła dodatkowo do szkoły muzycznej i uczęszczała na warsztaty recytatorskie. Ja, zamiast włóczyć się z piwem w ręku, uczęszczałem na kółko fotograficzne, na angielski, do pracowni modelarskiej, a po filmach z Bruce`em trenowałem sporty walki, biegałem wyczynowo... Uczestnictwo było darmowe... Czas minął, drogowskaz wskazał kapitalizm i wszelkiego rodzaju cięcia...

Moja Ania uczęszczała do Galerii Dziecka, gdzie dostała kilka dyplomów uznania, mój syn jest obecnie członkiem klubu tańca sportowego. Tańczy, że aż miło popatrzeć, ale akurat my możemy sobie pozwolić na finansowanie jego pozalekcyjnych zajęć. Co z dziećmi, których rodzice nie mają odpowiednich środków?

Rosną dresy i blokersi... Szerzy się syf, brud i ubóstwo. Głodni i zziębnięci starcy skaczą z wieżowców, dzieci topione są w beczkach, młodzież na to patrzy i szukając logiki głupieje...
Winni są wszyscy. Kogo zatem ścigać? Do kogo zwrócić się z apelem o zmianę zaistniałej sytuacji?
Na Forum Dziennika Internautów, do tego Tematu rozpoczętego przez Użytkownika Doonay2 powinniśmy zaprosić przede wszystkim naszych rówieśników-rodziców, którzy powinni choćby zastanowić się, czy w swojej pogoni za pieniędzmi nie zapomnieli o istotach, którym dali życie.
Do tego Tematu powinni dotrzeć również blokersi i przedmiotowe dresy, ale czy oni będą potrafili rozmawiać z nami? Czy będą tylko rzucać jakieś, często wulgarne zwroty, zrozumiałe tylko i wyłącznie dla tej subkultury...

 

Artur Woyciechowsky, WebLion.pl

Podobne artykuły


17
komentarze: 130 | wyświetlenia: 2407
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1176
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 734
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 854
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 544
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 751
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 667
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 696
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1529
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 535
10
komentarze: 97 | wyświetlenia: 436
 
Autor
Artykuł



  ...,  25/02/2007

Obecnym dresom, może nawet rozmowa nic nie pomoże, ale trzeba pomyśleć o tych, którzy stoją przed wizją takiej przyszłości. Przecież są dzieci, które od maleńkości są skazane na taki los, bo rodzice się nimi nie zajmują, bo wpadły w złe towarzystwo, bo... Trzeba pomóc tym, którzy jeszcze nie wtopili się w to środowisko. Zajęcia dodatkowe to na prawdę dobry pomysł, ale musiałyby dotrzeć do jak największej liczby dzieci...

No właśnie. Moim zdaniem efekt "dresu" to po prostu pochodna jakiegoś odrzucenia ze społeczeństwa. Przecież gdyby Ci ludzie mogli normalnie pracować, uczyć się, czy choćby w tym czasie być na basenie - problemu by nie było...

nie masz pojęcia o czym mówisz i moja rada - nie wypowiadaj się w takich tematach bo się kompromitujesz. Zawsze widać kto chce być mądry na siłę.

Bez urazy i złych intencji,
pozdrawiam

Niestety, nie mogę się zgodzić. Moich rodziców też nie stać na finansowanie moich pasji, więc w wieku piętnastu lat pracowałem na budowie, rok później ulotki i dawałem korki z angielskiego (którego nauczyłem się w szkole PAŃSTWOWEJ). W tym roku pracowałem w Galerii Kazimierz jako sprzedawca na stoisku z akcesoriami komputerowymi dla Pań (czerwiec-wrzesień). Za miesiąc osiemnastka, ale może opiszę ...  wyświetl więcej

  Mat87,  07/01/2009

również nie zgodzę się z koleżanką, sam mieszkam w średniej wielkości mieście na blokowisku i mogę powiedzieć, że przyczyną problemu nie jest brak zajęcia czy odrzucenie. Mijam często dresów na osiedlu, sam do nich nie należe bo i po co. Są agresywni fakt, hałaśliwi.Wszystko zaczyna się w domu. Dresy to w zdecydowanej większości osoby z patologicznych rodzin, rodzin z problemami. Brak im miłości i ...  wyświetl więcej

  ...,  25/02/2007

Poza tym rodzice też muszę się tym trochę interesować. Znam chłopaka, który mówił rodzicom, że idzie na basen, a chodził pić piwo pod sklepem. Oni dawali kasę na bilet do kina, on szedł z kolegami się napić. Rodzice nie mieli czasu tego sprawdzać, teraz już mogą tylko patrzeć co się z ich dzieckiem stało...
Czas i uwaga poświęcona dzieciakowi jest nieprzeceniona...

@Azai: "Poza tym rodzice też muszę się tym trochę interesować." - zainteresowanie rodziców to podstawa, ale z tym nie tak łatwo w dzisiejszym zabieganym świecie. Nasza młodzież pozostawiona sama sobie często bardzo szybko dorasta - po części z ciekawości, po części z braku innego zajęcia, a po części z konieczności wyboru...

Jeszcze inna grupa młodzieży to zwykła łobuzeria i cwaniactwo w n

...  wyświetl więcej

  Bart89,  23/07/2007

Artykuł bardzo ciekawy.Mam 18 lat żyje w Tarnobrzegu na osiedlu gdzie dresów i neonazistów jest aż za dużo i to w różnym wieku od 14 do 20-paru lat.Miałem kiedyś długie włosy (nie należałem do żadnej subkultury) i byłem za to ścigany przez dresów dostało mi się parę razy za to ale policja nic nie robiła nawet jeśli składałem skargę.Mówi się "masz dres po co ci mózg" jest w tym trochę prawdy. Ciężko będzie żyć jeśli chuligani będą się szerzyć wokół nas.

  mandmc,  13/01/2009

poprawka - za dużo dresów to już gdy jest ich dwóch :)

W artykule znajduje się pytania, na które jak dotąd nikt nie odpowiedział w takim razie dorzucę jeszcze jedno. Czy ja jako obywatel tego (hm) kraju lubię chodzić w dresach bo są wygodne też jestem dresem czy też dresiarzem (nawet nie wiem jak się to pisze). Podpowiem jeszcze, że również lubię krótko ostrzyżone włosy i mam pięć dych na karku.

  Max King,  27/05/2008

PIszę to z myślą o ludziach którzy czytają wszystkie opinie - niestety, sam do nich nie należę. Lenistwo... Ale przynajmniej nie myślę tylko o sobie ^^

W takich sytuacjach trzeba po prostu powiedzieć STOP. Powołać specjalną grupę złożoną z dobrze wyszkolonych i wytrenowanych antydresów i wypuścić ich na ulicę. Zero tolerancji. Trzeba po prostu się zabrać za to, bo jak widzę wasze rozmowy t

...  wyświetl więcej

jeden z najgorszych komentarzy w dyskusji. Pisze to dlatego, że jego autor jest przeświadczony, że jest najlepszy - jest w błędzie.

coś w tym jest siedzieć i pier....ć to karzdy głupi morze



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska