Login lub e-mail Hasło   

Psychiatria – pół serio, pół żartem...

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://http://www.wiadomosci24.pl/artyku(...)89.html
- Mamusiu, mamusiu... Ja nie chcę iść do psychiatry! - Mam to gdzieś! Chcę wreszcie wiedzieć, dlaczego płaczesz, kiedy cię biję!
Wyświetlenia: 7.669 Zamieszczono 19/04/2009

Lasy wokól DentleinDzięki zaproszeniu niemieckiego Stowarzyszenia Traumprojekt, udało mi się spędzić wraz z żoną kilkanaście dni na wsi, położonej na południu Niemiec, gdzie umożliwiono nam m.in. poznanie kilkuosobowej grupy ludzi, dotkniętych tzw. schizofrenią, których większość nie korzysta już od dłuższego czasu z „usług” psychiatrii. Po zaakceptowaniu swojego „innego Ja” i uporaniu (dogadaniu) się z nim na tyle, aby udało się zupełnie zrezygnować z przyjmowania psychofarmaceutyków postanowili oni 3 lata temu powołać do życia projekt wzajemnego wsparcia, który wciąż rozbudowują.

 

I w sumie nie o formie, czy strukturach projektu chcę tym razem informować, a krótko wspomnieć o samej atmosferze, która panowała przez kilka dni w Dentlein, malowniczo położonej, małej miejscowości w regionie Franken. Wspomniani członkowie Traumprojektu mieszkają na co dzień w różnych miejscach: ktoś przyjechał z Frankfurtu nad Menem, ktoś z Norymbergi, a jeszcze ktoś inny ze szwajcarskiego Zurychu. Spotkanie to, które tylko na marginesie było również zgromadzeniem członków założycieli Stowarzyszenia, odbyło się w wynajmowanym wiejskim domostwie, na terenie którego znajduje się prowadzony przez organizację warsztat sztuki i ceramiki.

 

Samo położenie domostwa wydaje się być wymarzonym miejscem na odnalezienie w sobie wewnętrznego spokoju, a kwietniowe słońce, pobliskie lasy, pola, niedaleko położone jeziorko, mały strumyk z miniaturowym, uroczym wodospadem sprawiały, że patrząc na to wszystko i ja, i żona powiedzieliśmy po prostu: idylla. Idylla, w której ofiary psychiatrii mogłyby znaleźć miejsce w ostatecznym pozbyciu się traumy, która na długo pozostaje u wielu z nich, przede wszystkim na skutek zazwyczaj przymusowych pobytów w zakładach zamkniętych.

 

Monika SchusterSercem projektu jest pani Monika Schuster, 41-letnia kobieta, która sama nie jest schizofreniczką, ale od wielu lat jest towarzyszką życia osoby dotkniętej tym fenomenem. Jak mogliśmy się w ciągu spędzonych tam 2 tygodni przekonać, jest ona osobą o wielkim sercu, wyjątkowej wrażliwości i niezłamanej cierpliwości. Życzylibyśmy wszystkim członkom rodzin schizofreników na całym świecie, aby mieli w sobie właśnie coś z Moniki Schuster – choćby to wyjątkowe, uporczywe obstawanie przy tym, że schizofrenia nie powinna być traktowana wyłącznie jako choroba, gdyż wielu dotkniętych odbiera ją, jako otwarcie się innych poziomów świadomości, które normalnemu człowiekowi tak trudno zrozumieć, a które to nastawienie trzeba w nich wspierać. Wierzyć im.

 

Lasy wokól DentleinAż ciarki przechodziły po plecach podczas jej opowieści o nieskończonych, wielogodzinnych dyskusjach, które prowadziła w ciągu minionych 7 lat z dotkniętym schizofrenią przyjacielem. To właśnie ten jego inny sposób postrzegania świata i inna forma odbioru rzeczywistości wskrzesiły w niej nieoczekiwanie uczucie miłości do niego, które w miarę wsłuchiwania się w te wypowiedzi sukcesywnie rozkwitało i umacniało się.[strona_podzial] I pomimo wzlotów i upadków, chwil pięknych i tych gorszych - jak sama mówi - i dla niej stało się faktem, że to właśnie chęć poszukiwania głębszego sensu w rozważaniach schizofrenika jest jedynie sensowną formą jego wsparcia i pomocy mu w samopoznaniu się na nowo. W ten sposób zrodziło się w niej na przestrzeni minionych lat przekonanie, że człowiek „normalny” nie tylko powinien stanowić dla schizofrenika takie wsparcie, ale przede wszystkim powinien komunikację z nim traktować jako konieczne kryterium dla poszerzenia własnych horyzontów, czyli otwarcia własnej świadomości na coś, co uznane za „nienormalne”, może stanowić nieodzowne novum w rozwoju człowieka.

 

Razem raźniejW trakcie rozmów, które odbywały się pomiędzy zaproszonymi na kilka dni gośćmi, czy to podczas spacerów, wspólnego przyrządzania posiłków, czy też przy wieczornym ognisku, mieliśmy okazję wysłuchać różnych opowieści. Co w Dentlein było wyjątkowe, opowieści te, choć często związane były z nieszczęśliwymi przeżyciami w kontaktach z psychiatrią, były opowiadane bardziej humorystycznie niż tragicznie i wyraźnie dało się zauważyć, że ludzie ci, od wielu lat „opieczętowani” diagnozą psychiatryczną, pomimo wszystko jednak znowu potrafią się śmiać. Oczywiście mówiono też poważnie na temat sposobów, które pomogły im w odnalezieniu drogi i zharmonizowaniu życia ze swoim „nowym Ja”. Wszyscy jednym głosem wspominali o konieczności analizowania sytuacji, które podsuwały im tzw. natrętne myśli, czy głosy (różnie ten fenomen jest nazywany), a które zazwyczaj dotyczyły przeszłości i konieczności zrozumienia popełnionych w niej własnych błędów, a nie doszukiwania się winy we współuczestnikach tych minionych wydarzeń. Kilka osób porównywało ten proces do swego rodzaju „pralki”, w której wydawało im się wspomnianą przeszłość oczyszczać po to, by uczyć się przepraszać (choćby w myślach) poszkodowanych za wyrządzoną im krzywdę, ale również wybaczać samym sobie popełnienie tych błędów, gdyż i one ważne były dla rozwoju ich świadomości.

 

Każdy z obecnych negował postępowanie systemu psychiatrycznego, pamiętając, jak tragiczny wpływ miał on na jego życie, a przede wszystkim wieloletnie faszerowanie psychofarmaceutykami, co i tu określano jako nieludzką zbrodnię, ale mówiono o tym bez łez i niepotrzebnego, rozstrajającego pogodę ducha, zdenerwowania. Nie dało się nie zauważyć, że wśród tej grupy osób to właśnie ich regularne spotkania w Dentlein odegrały w osiągnięciu takiego stanu dużą rolę, co jest kolejnym dowodem na to, jak ważne są kontakty osób dotkniętych schizofrenią, organizowane poza strukturami psychiatrii.[strona_podzial]

 

Traumprojekt w DentleinKiedy po 2 tygodniach mile spędzonego czasu opuszczaliśmy Dentlein i ja, i żona pomyśleliśmy, że pięknie by było, gdyby niebawem i w Polsce zaczęły się organizować podobne grupy, które swoją obecnością otworzą innym drogę do zrozumienia i zaakceptowanie swojej inności. Zaakceptowanie jej, jako już nieodłącznej części danej osoby, powoduje w konsekwencji przekonanie (lub powrót do niego), że schizofrenia nie jest chorobą i można, a wręcz trzeba, nauczyć się z nią żyć w harmonii. Chorobą może się ona stać właśnie wtedy, kiedy zaczynamy ją tak rozpatrywać i zapominamy o zdrowym, i inteligentnym jądrze człowieka. A takie ma każdy z nas...

 

Uśmiech, który przywieźliśmy z Dentlein, pozostanie na dłużej na naszych twarzach i tym uśmiechem chcielibyśmy się z Czytelnikiem podzielić dzięki kilku anegdotom, usłyszanym, czy też opowiedzianym tam przy ognisku.

 

O nagim narciarzu

Podczas libacji, którą zorganizowało sobie kilku młodzieńców, jeden z nich wpadł na pomysł, który miał urozmaicić zabawę. Chłopcy postanowili się rozebrać, włożyć buty narciarskie, dopiąć do nich narty i... nago zjechać po schodach klatki! Wszyscy byli zdecydowani, ale tylko jeden rzeczywiście dotrzymał słowa i chwiejnie posunął w dół po schodach. Pech chciał, że w tym samym czasie sąsiadka otworzyła drzwi i wychodząc na klatkę została przez żartownisia potrącona, a upadając straciła przytomność.

 

Przerażeni chłopcy zadzwonili po karetkę pogotowia, oddalając się jednak z miejsca wydarzenia w obawie przed konsekwencjami. Na drugi dzień, kiedy jednak doszli do siebie i obudziło się w nich sumienie, zaczęło ich dręczyć pytanie, co z sąsiadką i postanowili obdzwonić pobliskie szpitale. Bez efektu. Sąsiadka zniknęła, jak kamfora i dopiero odnalezienie załogi wspomnianej karetki przyniosło następującą odpowiedź: „...kobieta nie odniosła poważniejszych obrażeń fizycznych, ale odwieźliśmy ją do szpitala psychiatrycznego, gdyż upierała się, że widziała nagiego narciarza...”

 

Pomoc?

Turysta zagaduje na ulicy przypadkowo napotkanego psychiatrę i pyta:

- Przepraszam, czy może mi pan powiedzieć, jak dojść do dworca kolejowego?

- Przykro mi, nie mam pojęcia – odpowiada psychiatra. - Ale cieszę się, że mogłem panu pomóc...

 

U psychiatry 1

Do psychiatry przychodzi elegancko ubrany mężczyzna:

- Co panu dolega? - pyta go lekarz.

- Ciągle chodzą po mnie krasnoludki - odpowiada facet otrzepując się nerwowo.

- Tylko nie na biurko! - krzyczy lekarz.

 

Zakłopotany rodzic

- Mamusiu, mamusiu... Ja nie chcę iść do psychiatry!

- Mam to gdzieś! Chcę wreszcie wiedzieć, dlaczego płaczesz, kiedy cię biję!

 

U psychiatry 2

- Panie doktorze, proszę, proszę... Niech pan da mi buzi...

- Nie! Tak nie można! Ja właściwie nie powinienem z panią na tej kozetce leżeć...

 

Psychiatryczny telefon zaufania

Tuuut-tuuut... klik...

- Dzień dobry, tu psychiatryczny telefon zaufania...

Jeśli czujesz się zagrożony: naciśnij 1! Ale szybko!

Jeśli brak ci pewności siebie:, poproś kogoś, by nacisnął za ciebie 2!

Jeśli cierpisz na rozszczepienie osobowości: naciśnij 3, 4, 5 i 6!

Jeśli czujesz się prześladowany i osaczony: to my wiemy, gdzie jesteś i czego chcesz! Pozostań tak długo na linii, aż uda nam się wyśledzić połączenie!

Jeśli jesteś schizofrenikiem: wtedy słuchaj głosów, a one powiedzą ci, jaki numer masz wybrać!

Jeśli jesteś w manii depresyjnej: nie ważne, jaki numer wybierzesz – i tak nikt cię nie wysłucha!

 

Podobne artykuły


15
komentarze: 23 | wyświetlenia: 772
15
komentarze: 9 | wyświetlenia: 837
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1569
14
komentarze: 5 | wyświetlenia: 802
14
komentarze: 20 | wyświetlenia: 2519
14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 495
13
komentarze: 132 | wyświetlenia: 577
13
komentarze: 10 | wyświetlenia: 777
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 759
13
komentarze: 44 | wyświetlenia: 1576
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 626
12
komentarze: 10 | wyświetlenia: 824
12
komentarze: 14 | wyświetlenia: 426
12
komentarze: 11 | wyświetlenia: 665
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1135
 
Autor
Artykuł



Wiele osób z mojego otoczenia nie odróżnia psychologa od psychiatry. Może komuś pomoże ten cytat z Wikipedii:
Psychiatria różni się od psychologii faktem, iż jest ona nauką medyczną, psychologia zaś, według podziału klasycznego jest subdyscypliną filozoficzną, która obecnie wyrosła na samodzielną naukę społeczną. Obie nauki są interdyscyplinarne i posiadają zróżnicowane podejścia, zawierające swoiste podstawy teoretyczne.

A sam artykuł Panie Andrzeju bardzo ciekawy.

Schizofrenia to w większości wypadków skutek uporczywego obstawania otoczenia przy negacji zjawisk i doświadczeń metafizycznych, czyli skutek generalnie psychopatyczności otoczenia. Aż szkodliwe, toksyczne wpływy zbyt ateistycznego, materialistycznego, niekumatego nawet w dziedzinie uczuć wyższych otoczenia o zubożałej psychice doprowadzą osoby wrażliwe i subtelne, twórcze i artystyczne do tak zwa ...  wyświetl więcej

,,Człowiek ,, normalny " powinien stanowić dla schizofrenika takie wsparcie, ale powinien komunikację z nim traktować jako konieczne kryterium dla poszerzenia wlasnych horyzontów , czyli otwarcia własnej świadomości na coś, co uznawane za nienormalne może stanowić nieodzowne novum w rozwoju czlowieka."
To jest znakomity osąd dotykający sedna tzw. chorobiy - schizofrenii. Cieszę się, że mogę ...  wyświetl więcej

Jak jest ktoś wybitny i mistyczny i sięga tam "gdzie wzrok nie sięga", to współcześni lekarze psychiatrzy twierdzą, że jest chory i trzeba go leczyć. No cóż... Znane jest powiedzonko; "dajcie mi pacjenta, a ja już znajdę w nim chorobę psychiczną" i tak to lekarze niestety robią. A zresztą - oni sami często upodabniają się do swych pacjentów. :-)

  ufo,  15/04/2010

przychodzi ufo do psychiatry, a ten zakłada różowe okulary...
yyy<:|

  koobe  (www),  23/04/2013

Jest prawdą, że zachodnia medycyna za bardzo skoncentrowała się na psychiatrii farmakologicznej, agresywnej, zewnętrznej; unikają realnej konfrontacji z wewnętrznymi zjawiskami jednostki, lecz tłumią je lekami. Dobrze czytać o alternatywnych projektach, które pokazują, że może być inaczej.

  Xman,  02/03/2017

ja mialem doczynienia kilka razy z polskimi psychiatrami gdyz mialem nerwice na uczelni i mialem ojca tyrana ktory cale zycie sie nademna wyżywal psychicznie i nikt go nigdy nie zglosil
i trafilem na obserwacje do takiego szpitala psychiatrycznego w Zgierzu z ktorego mialem wyjsc po 2 dniach zaraz po badaniach psychologicznych niestety ale zaden psycholog sie nigdy nie pojawil na tym odzdz ...  wyświetl więcej

  tfanatic  (www),  29/07/2017

Nie wiem czy to się komus przyda ale mnie tez psychiatrzy sugerowali shizofrenie i próbowali przymusowo zamykac do tej pory mam spieprzoną kartotekę na policji i w prokuraturze oraz w sądzie który mnie 2 razy już ciagnal na przymusowe badania psychiatryczne bo ktoś cos w internecie napisał , faktem jest fakt ze to są wszystko oszuści gdyż ja zaburzenia nerwowe dostałem od uczelni która sama ma pro ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska