Login lub e-mail Hasło   

Do kilku ludzi "POKOLENIA +90"

OBUDŹMY SIĘ! Nie możemy być nijacy! Za dużo już uogólnień, nihilizmu, całkowitej bierności wobec rzeczywistości, w której przyszło nam żyć!
Wyświetlenia: 3.166 Zamieszczono 23/04/2009

       Nie możemy być nijacy! Za dużo już uogólnień, nihilizmu, całkowitej bierności wobec rzeczywistości, w której przyszło nam żyć!

       Jesteśmy pokoleniem ludzi, którzy nie powinni, ba! Nawet nie mogą stać w cieniu przeszłych generacji. Ich czas minął. Czas buntu niesionego pod hasłem solidarności w latach 80-tych minął, czas generacji NIC Kuby Wandachowicza nie może być naszym początkiem.

       Tenże początek naszego pokolenia leży u progu lat 90-tych. Wtedy zaczęła się wolność i my jesteśmy prawdziwie pierwszymi jej dziećmi od czasów wieku XVIII. To nam w udziale przypada dzieło podźwignięcia polskiej kultury i sztuki  z balastu skomercjalizowanych mechanizmów kultury masowej. To jest nasz wróg. Kicz, który każdego dnia atakuje nas z opakowań płatków śniadaniowych, telewizja, która jest złożonym systemem ogłupiania i pseudonaukowego wwiercania się w naszą świadomość i kształtowania codzienności, oka Sieci, która miała nam ułatwić dostęp do informacji i przyspieszyć proces doskonalenia całych społeczeństw, zdobywanie wyżyn intelektualnych, a przyniosła wszechogarniającą modę na głupotę podawaną w czystej, wysterylizowanej do bólu postaci! Amerykanizacja, która sytuuje nas na międzynarodowej arenie kultury jako groteskowo puste formy, odlewy mądrości Zachodu objawionych w postaci szybkich, tanich, bezwartościowych hamburgerów.

       Wypowiadamy wojnę czaszkom bez mózgów!

       To jest nasz wróg, jasno sprecyzowany i groźny! Dreszcz przejmuje, gdy odważy się ktoś wypowiedzieć na głos tę prawdę tajoną przed spreparowanym orzechem mózgu: my sami staliśmy się swoim wrogiem.

       Nie chodzi o wyrzucenie telewizorów i komputerów za okno mieszkania na drugim piętrze. Wroga trzeba znać. Celem powinna być walka z tym wszystkim, co hamuje nasz rozwój, myślenie, narodziny idei.

       A więc początek naszej działalności powinien oprzeć się przede wszystkim na akcie destrukcji, wyeliminowania głupoty z naszego życia i zapełnienia pustki po niej zostawionej, wartościowym absolutem. Bez wątpienia konieczne jest przywrócenie pojęcia normy.

       Jej przekroczenie było znakiem postępu wieku XX, wieku szklanych domów, totalitarnych destrukcji i osłupiałego na widok okrucieństwa ludzkości świata. My, ludzie wychowani w świecie kolorowych bibułek wolności i deszczu konfetti z przemielonej kulturki, powinniśmy stanąć na czele przemian wiodących do przywrócenia polskiej sztuce oryginalności wynikającej nie tylko z przemian wieku XX, ale z dorobku wielowiekowej tradycji. My, którzy znaleźliśmy się w wieku około 20 lat, musimy przyjąć na siebie ciężar spływający na nas w ostatniej godzinie, godzinie, która dzieli nas od przekroczenia ostatecznej granicy. Jeśli naszą ambicją pozostanie hołdowanie bylejakości i nihilizmowi, które dźwięcznie brzmią jeszcze w tekście Wandachowicza, czy Masłowskiej, okażemy się słabsi niż jakiekolwiek pokolenie, okażemy się głupsi niż chce tego fatalny system globalizacji, okażemy się substytutem właściwej dla młodych ludzi idei i nadziei!

         Niech naszą utopią, której deficytu już nawet nie zauważamy w blasku ekranów, stanie się powrót do klasycznej formy. Niech rozpocznie się jakiekolwiek działanie, którego początek będzie leżeć w nas samych! Choćby miało stać się tylko pożywką do rozszarpania dla przyszłych pokoleń, niech zaistnieje czyn, bo bez czynu nie będzie nawet przyszłości! Pogrążymy się w bezsensie istnienia!

       Zapoczątkujmy nową generację, nowe pokolenie, pokolenie +90, ludzi wolnych mądrze i świadomie! Jeśli nasze racje okażą się za jakiś czas śmieszne, a ktoś zechce poświęcić swój czas, by je skrytykować i obalić, i tak zwyciężymy! Nasze zwycięstwo polegać będzie na sprowokowaniu dyskusji, na wymuszeniu działania przez młodszych, na odejściu w cień niesławy, jeśli będzie trzeba, ale z podniesionym czołem, w pełni świadomości, że nie staliśmy z boku patrząc na swoje życie jak na grę komputerową, w której w końcu ktoś odmówi nam czasu, rzucając krótkie: „gra skończona”.

       Przywilejem każdego młodego pokolenia, nowego pokolenia, jest chęć zmiany i obalenia starych zasad. My, postmodernistycznie nastawieni do świata, uważamy, że na nic już nasze starania i silenie się oryginalność, gdyż podobno wszystko za nami. Nie. Nie wszystko. Czy nie widzimy tego strasznego zakłamania Polski i całego świata? Skoro jest wolność, dlaczego nie korzystamy z niej, gdy bezczelny system nam ją pożera na naszych oczach i zamyka w klatkach naszego braku zainteresowania czymkolwiek. Naszym celem powinno być odkłamanie! Odkłamanie!

       Przyszło nam odstąpić od wygodnictwa, powrócić do banicji. Poeta, pisarz, winien stać się połączeniem „wykrzyknika ulicy” z natchnieniem kapłana. Dziś nikt nie chce  być uczniem, lecz mistrzem, ale brakuje nam autorytetów moralnych. A literatura, prawdziwa Literatura musi znaleźć się właśnie na tej pozycji- uprzywilejowanego nauczyciela. Poezja i proza, dwie równorzędne racje powinny kierować umysłami, kształtować rzeczywistość, a nie służyć bylejakości, która się mnoży, mnoży, mnoży, i zabija.

       Potrzeba oręża do walki z tym wszystkim, co uogólnia, co zabija jednostkowość ludzką, indywidualność jednostki w zinstytucjonalizowanym świecie, który dąży do podziału na rosnące w siłę organizmy instytucji, o zgrozo! Coraz częściej militarnych. Trzeba nam walki z wszechogarniającym okiem kamery, instytucji, systemu. Trzeba nam wyzwolenia spod jawności, wiwisekcji upodobań, myśli!

       I nie chodzi wcale o negację nowoczesności, postępu, ale o walkę o ludzki rozsądek w kształtowaniu społeczeństw nie jako bezkształtnych, niemyślących mas, ale jako grona jednostek, indywidualności faktycznie i świadomie odpowiedzialnych za czas, w którym przyszło im żyć. Nie dajmy sobie wmówić, że to, co nas otacza jest dobre. Kolorowo, dużo i tanio- ludzie są niezwykle śmieszni, gdy wydaje im się, że są obiektywnie wolni. Prawdziwą wolność możemy nosić tylko w sobie, bo wszędzie poza wnętrzem istnieje obłudna niewola. Jesteśmy zamknięci w absurdalnej klatce współczesnego „Wielkiego Brata”, który kontroluje każdy nasz ruch i, o zgrozo! Robi to niestety na nasze własne życzenie. Literatura powinna wyjść naprzeciw tym problemom i rozpocząć walkę o człowieka. Człowieka- artystę, rzemieślnika, bezrobotnego… ale Człowieka- myślącego.

       Lubimy myśleć, że współczesny świat komercji spełnia nasze oczekiwania, lecz gdy się nad tym zastanowić nieco mocniej, niż wypadałoby to człowiekowi XXI w., okazuje się, że to my podporządkowaliśmy się współczesności.

       O jeszcze jednym zdarza nam się zapomnieć, a mianowicie o tym, że tym przysłowiowym „Wielkim Bratem”, który teoretycznie dla naszej wygody wprowadza świat na wyższy szczebel ewolucyjnej drabiny cywilizacji, dostarczając choćby automatycznych rozdrabniaczy tabletek, jest człowiek. Człowiek, a raczej cały zespół ludzi, którzy świadomie lub nie, stają się manipulatorami nowego rodzaju gatunkowego- konsumenta. A hipermarketowanie kusi. Kusi zwłaszcza ludzi „nowych”, tych z pokolenia „+90” (nas!), którzy nie znają niekończących się kolejek za chlebem, tych, którzy znają natomiast zakupy przez Internet, tych, którzy są jak młody czyżyk z bajki Krasickiego, zrodzeni w niewoli, a więc nie znający smaku słodkiej i prawdziwej swobody. Ci ludzie, do których ja również się zaliczam, to osoby smutnej sceny świata, które znają lakierowane deski teatru, koturny błazeńskich butów i maski przybierane w zależności od okoliczności, ale nie znają dotyku szorstkiej ziemi bosą stopą i wyglądu prawdziwej, zniszczonej znakiem czasu twarzy. Scena świata się zmieniła. Za oknami naszych domów nie widać bawiących się dzieci. Siedzą w swoich pokojach i to bynajmniej nie z nosem w książce, którą oświetla płomień świecy, ale przed komputerem, chłodnym ekranem przemian wiekowych. Nie oszukujmy się, dziś tylko maska się liczy.  A maskę najłatwiej kupić w hipermarkecie, bo to magazyn złudy i fatamorgany.   

       Nie propaguję powrotu do średniowiecza, ale domagam się opamiętania! Nie chcę przybierać rzeczywistości w mrożkową normę czy przypinać gombrowiczowską gębę tym, którzy nie będą chcieli ubrać pensjonarskiego mundurka. Celem mojej pracy, która piszę, gdy jeszcze na karku czuję słowa, że w Polskiej sztuce nie dzieje się nic od czasów prowokatorskiego „bruLionu” i jego „Flupów z pizdy”, jest pokazanie, że jeszcze można coś zrobić, wystarczy ta banalna chęć, która wydaje się młodym ludziom śmieszna. Na szczęście nie wszystkim. I to jest początek!

       Wierzę w powrót Cogito, wierzę w metafizykę i nie chcę już patrzeć na powielanie przez nowe pokolenia literackich narkotykowych wizji, które, sama nie wiem, czy bardziej kuszą, czy zniechęcają. Nie potrzeba już miszmasza przeżutych pojęć. Może nasza walka stanie się tylko bitwą z wiatrakami, ale niech będzie, niech zaistnieje, o byt, ów świadomy byt nam chodzi!

       Wiem, że nie będzie łatwo porzucić wyimaginowany świat, w którym królową jest Lara Croft, a królem podstarzały Ken bez męskości. Może jednak warto? Wiem, że tak.

Potrzeba nam Herberta i Szymborskiej, myślenia i przebaczenia.

Nie jesteśmy obciążeni trudną historią. Możemy zacząć budować swój świat od nowa, nie zapominając o tradycji i wiekach wielkich, i wiekach smutnych.

       Potrzebujemy podróży w przeszłość, ucieczki od zgiełku masowości. Potrzeba wyciszenia i powrotu z orężem gotowym do walki z kulturką i ogłupiającą Siecią, ogłupiającymi mediami. A ten oto ogłupiający nośnik wybrałam na przedstawienie racji pokolenia +90, by dotrzeć do Was, a tak najprościej.

       Niestety.

      

 

 

 

 

 


Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1274
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1598
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1025
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 962
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 855
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 940
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 892
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 774
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 774
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 558
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 900
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 780
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Bardzo dobry artł. Nich Cię Bóg Błogosławi czyli ludzie :)

Jak dla mnie zbyt dużo mądrych rzeczy, żeby to miało sens. Ja jestem osobą a nie pokoleniem, także nie czuję jakiejś specjalnej potrzeby reprezentowania milionów ludzi. Myślę, że bez wyrzutów związanych z tym, że przez takich jak ja stajemy się pokoleniem ludzi pustych mogę oglądać taniec na lodzie i wypatrywać dekoltu jakiejś celebrity. Co prawda tak nie robię, ale nie sądzę, żeby był jakiś powód ...  wyświetl więcej

  mr x,  25/04/2009

Dla kogo jest ten tekst, tak się pisze odezwy do nastolatków ? Sztuka dla sztuki..

A ja się podpisuję pod tym Manifestem Nev Age, bo w sztuce posucha! Nic świeżego, zastuj i marazm choć już minęła dekadencja.

  matmi,  25/04/2009

Cóż... manifest jest słuszny w większości. Znajdzie się jednak mnóstwo "ale":
- toż to same oczywistości
- forma tego manifestu mnie nie odpowiada; można było to napisać bez otoczki wrzaskliwości i z mniejszym patosem, co wg mnie byłoby lepsze.
- zgniatacze tabletek?!

A świeżość jest w tym pokoleniu. Tylko trzeba się do niej dokopać. Bo na razie siedzi w ukryciu i dopiero będzie mieć okazję na pokazanie się.

Mnie forma tego Manifestu odpowiada. Patos jest tu jak najbardziej na miejscu. Porywa jak to się mówi w szkole do walki, do działania.

Ja mam pytanie, a co kogo obchodzi co inna osoba robi ? gdzies to mam czy ktos tam zje takie czy inne platki i czy bedzie ogladal programy takie jak "sweet 16", ja jestem swiadoma poziomu tych programow i , nie obchodzi mnie to czy ktos inny oglada takie programy i czy nie , niech kazdy robi co chce , ja sie martwie o siebie :)

A ja mam odpowiedż : Rób babo na drutach i uważaj, byś nie spadła! O właśnie pojawiają się abnegaci, co postęp w kulturze sprowadzają do świadomości płatków i sweet 16.

Szmaragdzik. Zgadzam się z tobą. Tylko co baba zrobi, jak w połowie rękawa nadjedzie tramwaj?

To poważne pytanie a odpowiedż nie chce przyjść.

Mogę ci coś doradzić szmaragdzik? Kończ ten rękaw!

Dzięki Kubuś.

to byl przyklad ... no ale coz ja tylko mowie ze mnie to nie obchodzi co inni robia , naprawde obchodzi was czy np. wasz sasiad oglada debilne komedje ?? blagam :)

  aniella,  25/04/2009

"toż to same oczywistości"- może i tak, ale właśnie te komentarze, no, może nie wszystkie (wiadomo) udowadniają, że narazie w Polsce się tylko mówi. Tylko. Potrzeba czynu.
Potworny nihilzm!
Płatki śniadaniowe to symbol i nie trzeba ich traktować dosłownie. Ludzie! Nie musi Was obchodzić, co robią inni, pewnie, ale! przez takie myślenie zamieniamy się jakieś chore wyspy samotności.
A bez patosu, wrzaskliwości i 'otoczki' byłoby JESZCZE gorzej.

Chciałaś zmienić świat tym tekstem? :)

  matmi,  26/04/2009

"narazie w Polsce się tylko mówi. Tylko. Potrzeba czynu."

Zgadzam się, że potrzeba czynu, że jest go za mało.
Dlatego nie jest potrzebny manifest, a konkrene działanie. Wykorzystaj swój zapał na działalność, nie słowa. Zaproponuj konkretne działanie, zamiast mówieniem ogólników. :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia! :)

Manifest to alfa do dzialania... ale by było z tym, co chciałby Wielki Duch a nie mrzonkami ... Napiszę do wieczora, co
gra w duszy....

jak zwykle wychodzi na to ze zloty srodek na wszystko :)

Przeczytałem ten Manifest jeszcze raz i jestem pod wrażeniem świeżej, zdrowej Myśli płynącej z Serca Wielkiego Ducha do pokolenia 90.+ czy + 90 , by ,, nie zamieniło się w szkieletów ludy bez serc i ducha" albo jeszcze coś gorszego w bezdusznych i niemyślnych cyborgów ubezwłanowolnionych przez wzorce komercjalnej masówki narzucającej kanony kiczu, który jest coraz bardziej niestrawny i toksyczny, choć stwarza ułudę czegoś wartościowego i gustownego.

Ten manifest to początek. A słowem można zdziałać wiele. Tak myślę. Dlatego piszę.
Zmieniać świat? Po prostu wpływać na to, co mnie otacza.

  matmi,  26/04/2009

Bardzo dobrze, że chcesz to zmienić. Nie poprzestań na manifestach i deklaracjach tylko. Skupiaj więcej osób myślących jak Ty. Część ludzi tylko na to czeka.

Nie podoba Ci się kultura? Załóż grupę artystyczną. Skup ludzi podobnie myślących i prowadźcie czasopismo. Choćby w internecie. Nagłaśniajcie swoją działalność.

Działaj, działaj, działaj. Bo warto.

Tak. Tak. Tak

wplyncie najpierw na siebie a nie na innych :P

No niby to niegłupie coś babo napisała, ale jak rozumuję dosłownie, to nijak nie da się technicznie na siebie wpłynąć.

A ja myślę, że polegasz. A ja tylko zamykam się na spekulacje odnośnie 2012, natomiast wiem na pewno, że rok 2102 jest początkiem Epoki Wodnika - Małego Złotego Wieku
Pozdrawiam s....e

Kubuś Tobie cia gle trzeba zwracać uwagę! Dzisiaj na budowę zdań. A aaa...A tak jąkająco...

Może i ładnie napisany ale tekst zupełnie o niczym.
Bo tak w 2 zdaniach to co chcesz przekazać? Nic ci się nie podoba a z drugiej strony nic nie jest takie straszne. Narzekasz na nijakość ale też nie pokazujesz alternatywy. Boisz się o wolność mimo, że nigdy w historii jeszcze jej tyle nie było.
Znowu przychodzi mi na myśl scena z "Żywotu Briana" kiedy wszyscy siedzą przy stole i mówią o tym jak to mówienie nic nie załatwi.

To jest Twój odbiór artykułu Tomaszu. Każdy odczytuje z innego punktu widzenia a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...Alternatywą Nowej Sztuki może być np. Teatr roboczo nazwany Teatrem Prawdziwego Slowa, w którym wystawia się inscenizacje oparte na tekstach, które dostarcza literatura z nurtu New Age a że teatr łączy inne dziedziny sztuk to i muzyka się znajdzie i scenografia itd... Credo, ...  wyświetl więcej

Z tym co mówisz są dwa problemy. Jeden to taki, że cały czas ten manifest nic nie manifestuje a tylko ty sobie coś z niego wyciągasz (i ja też zresztą). IMO to właśnie kwintesencja nijakości każdy widzi co chce czyli nikt nie widzi niczego. Smutna prawda co do treści uniwersalnych jest taka, że najlepiej przedstawiają je telenowele dlatego każda jest taka sama, wszyscy wiedzą co się stanie i wszystkim się podoba.

Właśnie postawa, że manifest nic nie manifestuje jest postawą nijakości , znacznie lepiej, gdy każdy zobaczy, co ma zobaczyć i co w zasięgu pola jego widzenia jest widoczne, ale ma też ukazany szerszy horyzont w perpektywie dokąd moze dalej dążyć, ale akurat w telenowelach tych treści nie ma. Treści uniwesalne są ponadczasowe, wielowymiarowe i głębokie.

Naprawdę jak zgrabny polityk :) dużo mówisz a nic nie powiedziałaś.
Jeśli twoim zdaniem ten manifest coś wyraża to napisz co i podeprzyj to cytatem.
Taka technika się nazywa tęczowy fortel. Jak napiszę "jesteś towarzyską osobą ale lubisz czasem być sama" to nie "poszerzam twoich horyzontów" po prostu gadam o niczym i pozwalam żebyś dobrała co chcesz w tym widzieć tworząc złudzenie zg ...  wyświetl więcej

Artykuł jest tak wyrazisty, że nie widzę potrzeby przegadywania go w szczególach. Ale jeśli się coś wykluje do napisania
na ten temat napiszę na Twoje życzenie.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska