Login lub e-mail Hasło   

24 godziny bez alkoholu

Tylko alkoholik wie jak trudno być bez picia,za kroplę wódki oddałby życie
Wyświetlenia: 2.792 Zamieszczono 01/06/2009

24 godziny bez alkoholu

W słowach chęc widzimy,w dzialaniu potegę,trudniej trzezwo dzien przeżyć niż napisac ksiegę,a życie tylko jedno i nie trwa wiecznie...Jest tylko chwilką wobec potęgi wszechświata i ucieka jak ziarnka maku z dziurawego garnka.Nie dogonisz i w stu koni dnia,ktory przeminąl.A ja  topilem  go wciąż  w kieliszku.I chociaż  wiedziałem,ze ginie w nim   więcej ludzi  niż statków  na morzu  piłem  bez opamietania! .Kiedy piszę te słowa ręce jeszcze drżą i błagają o  kieliszek ,   gdy go wypiję nastepnę  pójdą bez blagania, rozpocznę  wielkie chlanie.

Ale mimo tej pokusy   żyję już  piaty  dzień  bez wódki.Otworzylem na osciez okno i przywitalem się z brzozką.Uśmiechnęła się do mnie zapachem wiosny i szepnęla słowa mojego wiersza;”W jednym listku zielonym pachnie wiosna z daleka,z jednym slowem przytomnym wraca wiara w człowieka”  Te slowa napisane   w  młodosci,   dzisiaj   prowadzą mnie do trzezwosci. Na  taki dzień  jakbym czekał całe życie, .rozpoczyna się tak uroczyscie, pachnie wiosną i zaprasza na spacer po ogrodzie,po ogrodzie moich marzen.I chociaz w nocy snił  się wielki alkohol nie dam się skusic na kieliszek.!Goląc sie.. poraz pierwszy usmiechnąłem do lustrzanego Szymona, gratulowalem zwycięstwa nad pokusą. Kolejny  poranek,bez kaca  i dylerycznych koszmarow  jest  owocem mojej determinacji! !Zycie lub zaglada.Wybrałem zycie, pod  kontrolą   trzezwiejącego umysły bedę o niego dbał,by jak najdłuzej trwał;o.Zdaje sprawę jak wiele stracilem.

!Wstaję jak najwczesniej,by jak najwięcej korzystać z życia i realizowac te postanowienia. To co zepsulem ,a mogę jeszcze naprawic naprawię,a to co wczoraj nie moglem zmienic,gdyz tęsknota za knajpą mącila jeszcze umyśl- dzisiaj zmienię!

Swiadkiem tych monologow jest moja Penolopa Brzoza z długimi warkoczmi rozwartymi na wietrze. Jest aniolem mojej trzezwosci, czuwa przy oknie i gratuluje dalszych sukcesow,dopinguje do pisania pamiętnika alkoholika.Gdy smutno i zle przytulam się do niej jak do matki w dziecinstwie gdy balem się duchów i głowa bolala.

Obiecuję jej,ze ten dzien będzie pelen kolorow.Z łozka zerwałem się wolajac :”dzien dobry Szymonie,pdałem sobie drugą dłon sciskajac jak najmocniej!W toalecie szczerzylem do lustra zęby i ogolilem się po raz pierwszy bez skaleczeń .

A niedawno zamiast do toalety ,na drżących nogach spieszylem do monopolu po poranną porcję ,a po poludniu cwiarteczki wspomagane winkiem i mocnym piwem przenosiły w blogoslawioną spiczakę alkoholową.Ale dzisiaj ścielę łozko,sprzatąm pokoj,podlewam kwiatki,a przez otwarte okno w promieniach słonca zagłąda brzozka ,pachną bzy.A miesi\ąc temu o tej porze bylem już nabuzowany,awanturowalem się bez powodu z żoną.Nie widzialem i nie czulem słonca chociaz świecilo,nie słyszalem spiewu ptaków chociaz spiewały i placzu żony,chociaz plakała.

Obecny poranny nastrój zwiastuje optymistyczny dzień,lepszy jeszcze od wczorajszego,tez bez kropli alkoholu!Ode mnie przeciez zalezy jak go spozytkuję .Nie łatwo wprawdzie kierowac dniem swojego życie,kiedy alkohol nie wyparował jeszcze w pełni z głowy ,a  woń jego mimo otwartego okna kryje  się po kątach pokoju , ubrania smierdzą koktajlem piwno -winnym.

Proszę  brzózkę o pogodę ducha,odwagę i rozum by ten pierwszy dzień siodmego miesiąca trzezwienia dał jeszcze większe doswadczenia w spinaniu się po szczeblach do trzezwosci.Niech żyje trzezwy Szymon -wołam głosno w ogrodzie swoich marzeń,tak glosno,ze wscibska sąsiadka wyziera przez okno,a pies Ben skowycząć macha radosnie ogonem aprobując moje okrzyki.Dziekuję -piesku-pomagasz mnie być trzezwym.

Dziękuję szczegolnie żonie za  prowadzeniej firmy w okresie postępującego alkoholizmu  ,a równoczesnie publicznie przepraszam za wielokrotne burdy,awantury i wulgarne wyzwiska.Ztwierdzam  w pokorze , z ręką na sercu,gdyby nie ona,nie byloby  firmy. Całkowicie żylem w innym swiecie,zresztą nie zalezało mi już na niczym,myslalem o samobujstwie i sposobie jak najskuteczniej go dokonać.Poszukiwalem na strychu schowanego cjanku ,lecz alkohol tak potarmosil pamięć,ze nie wiem i teraz, gdzie go schowalem.

Nadrabiam  zaleglosci w obowiązkach szefa  ,prowadzę mediacje ze zlecenioda,feryfikuję jak za dawnych lat pracownikow.Znow staje się sobą!Brawo,brawo-pochwalam siebie po powrocie do domu,a w ogrodzie leżąc w hamaku kontynuję autoterapię, opowiadam sobie „bajki o alkoholu”;

Wodka towarzyszy Polakowi od urodzenia az  do śmierci , w lonie matki  uczy  sie  plywać w alkoholu. , Wyeliminowac go z e spoleczenstwa się nie da.Mając tę swiadomosc,  uczę się zyc wsrod uzależnionych z pelną obstynencją.I moje medytacje  kieruję pod tym kątem ,by w pelni kontrolowac zachowania, wodka pozbawiona kontroli rozluznia nie tylko hamulce moralne lecz prowadzi nieuchronnie do zguby   I  kiedy to piszę,alkohol leje się strumieniami ” za zdowie wasze i w gardło nasze”Pij Polaku pij,na starośc torba i kij”.Te słowa  brzmią  dla mnie , jak sygnał z tonącego statku na srodku wzburzonego oceanu.Dla tego patrząc w niebo proszę o pogodę ducha,abym zgodzil się z tym,czego już się nie da naprawić i zmienic.A dzialania na teraz-to dalsza praca nad sobą  i  tolerancja z przymruzeniem oka na to wszystko co dzieje sie w okól mnie.

Nic dwa razy się nie zdarza,fortunna  utopiona w alkoholu nie wróci , natomiast radosc zycia  bez  upiorow z  przeszlosci na pewno pojawi się.Zdrowie  cenię bardziej niz  fortunę, prowadzila ku zgubie  moje życie .Nie neguję   faktu,ze za pienądze ksiądz się modli ,a ja za wlasne  podlilem siebie i wzbogacalem monopol spirytusowy .on zaś  rujnowal  ,rujnował życie.Takie rozmowy  ze sobą poprowadzę  w ogrodzie moich marzeń ,wypracowuję  wstręt do butelki.  Słyszą je moi przyjaciele Ben   , gwiazdy i wschodzący księzyc. A maciejka  pachnie , wiatr  kołyszy mnie   w hamak i cichutko nuci "nigdy więcę chlopie nie pij..niegdy więcej  nucę z nim (z pamietnika mojego alkoholika Maj, 2002 rok)

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1067
14
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1171
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 724
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 657
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1013
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 831
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 743
13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 712
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 884
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 604
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 574
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 531
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 910
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1007
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 490
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Podobno Francuzi byli na tropie wynalezienia leku na alkoholizm, pracowali nad pigułką, która ma pobudzić ośrodki mózgu, odpowiedzialne za poczucie szczęścia- specjaliści twierdzą, że ludzie piją, bo czują sie nieszczęśliwi; pigułka miałaby pozbawić uczucia beznadziejności, co dalej z badaniami- niestety nie wiem, acz pomysł z pigułką wydaje mi się wysoce.. optymistyczny

Panie Katarzyno z własnych doświadczeń wiem,ze żadne pigułki,zaszywanie,odtruwanie itp w tej chorobie nie pomogą jeśli sam uzależniony się nie spręży.Alkoholik sam musi odbić się od dna i na to nigdy nie jest za późno.Mnie się udało.I dla tego9 pisze o tym z otwarta przyłbicą.Pozdrawia Szymon!

  mala3440,  21/07/2010

Brawo!

Dzięki!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska