Login lub e-mail Hasło   

Guru z Nazaretu

Od kilkunastu już lat, zawsze przed wakacjami, niemal wszystkie media — jak na komendę — podejmują jeden i ten sam temat: sekty. Nie inaczej będzie i tym razem.
Wyświetlenia: 4.857 Zamieszczono 17/06/2009

To właśnie w wakacje przedstawiciele sekt — jak się zgodnie twierdzi — przemierzają wzdłuż i wszerz cały kraj w poszukiwaniu naiwnej i Bogu ducha winnej młodzieży, by ją do siebie zwerbować. Wszyscy już wiedzą, jak to robią: stosują psychomanipulację i pranie mózgów, podobno narkotyzują swoje ofiary, a nawet porywają. Lata antysekciarskiej kampanii sprawiły, że przeciętny Polak odczuwa zagrożenie ze strony sekt niemal z taką samą intensywnością co zagrożenie ze strony zorganizowanej przestępczości. Czy słusznie? Dokąd może nas zaprowadzić ta niewątpliwie już psychoza?

Według „Słownika języka polskiego PWN”, sekta to grupa religijna, która oderwała się od któregoś z wielkich Kościołów panujących i przyjęła własne zasady organizacyjne; odłam wyznaniowy jakiejś religii. Jednak już „Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN” dodaje, że nazwy tej używa się zwykle z odcieniem negatywnym.

Inspiratorem trwającej od lat antysekciarskiej krucjaty były i są nadal dominikańskie centra informacji o nowych ruchach religijnych i sektach, zwane popularnie infosektami. W ramach swej działalności publikują one m.in. testy pomagające zainteresowanym osobom rozpoznać, czy grupa religijna, z którą mają kontakt, nie jest aby sektą. Jeden z takich testów, zawierający 19 cech rozpoznawczych, kończy się poważnym ostrzeżeniem: „Jeśli choć jedno stwierdzenie pozostanie nie skreślone, należy zachować w kontakcie z grupą szczególną ostrożność”.

Test na sektę

  • Już pierwszy kontakt z grupą otworzył całkowicie nowe widzenie świata (tzw. przeżycia kluczowe).
  • Obraz świata jest bardzo prosty i wyjaśnia każdy problem.
  • W grupie można znaleźć wszystko, czego do tej pory na próżno się szukało.
  • Grupa ma mistrza lub przywódcę, ojca, guru bądź największego myśliciela, który posiadł całą prawdę i często jest czczony jak Bóg.
  • Świat zmierza nieuchronnie ku katastrofie i tylko grupa wie, jak go ratować.
  • Grupa jest elitą. Pozostali ludzie są chorzy i zagubieni. Jeżeli nie staną się członkami grupy, nie będą mogli się uratować.
  • Grupa odrzuca naukę w szkołach i uczelniach. Jedynie nauka grupy jest uważana za wartościową.
  • Grupa odrzuca racjonalne myślenie jako negatywne i „nieoświecone”.
  • Krytyka osób z zewnątrz jest dowodem na to, że grupa ma rację.
  • Grupa uważa siebie za prawdziwą rodzinę lub wspólnotę.
  • Grupa chce, by wszelkie dawne relacje z rodziną, przyjaciółmi i środowiskiem zostały zerwane, ponieważ przeszkadzają w rozwoju.
  • Grupa oddziela się od reszty świata poprzez ubiór, pożywienie, własny hermetyczny język, ograniczanie swobody w relacjach międzyludzkich.
  • Grupa żąda ścisłego posłuszeństwa regułom albo dyscypliny, ponieważ jest to jedyna droga do zbawienia.
  • Grupa narzuca sposób zachowań seksualnych, np. kontakt z partnerami za zgodą kierownictwa, seks grupowy, całkowity zakaz kontaktów seksualnych dla osób niższych w hierarchii.
  • Nigdy w ciągu dnia nie jesteście sami. Ktoś z grupy zawsze wam towarzyszy.
  • Grupa wypełnia cały wasz czas różnymi zadaniami, np. sprzedażą książek, czasopism, werbowaniem nowych członków, udziałem w kolejnych kursach, medytacją.
  • Jeżeli obiecany przez grupę sukces bądź uzdrowienie nie nastąpią, grupa uznaje, że dana osoba nie zaangażowała się dostatecznie lub nie wierzyła wystarczająco silnie.
  • Członkiem grupy trzeba zostać natychmiast.
  • Nie ma możliwości uzyskania obiektywnego obrazu grupy, gdyż ważniejsze od refleksji jest przeżycie, zgodnie z zasadą: „tego nie da się po prostu wyjaśnić”.

Właściwie należałoby zacząć od próby skonfrontowania powyższych stwierdzeń z Kościołem, w kręgu którego ten test powstał. Można bowiem odnieść wrażenie, że jego autorzy szukają źdźbła w cudzym oku, nie widząc belki we własnym. Badanie to pozostawiam dociekliwości naszych czytelników.

Zastanawia mnie jednak to, jak w konfrontacji z tym testem wypadłby sam Jezus i Jego Kościół.

Czy pierwsi chrześcijanie byli sektą?

Według sprawozdania ewangelisty Jana, żydowski dostojnik Nikodem, który pewnej nocy odwiedził Jezusa, by z Nim porozmawiać, niewątpliwie doświadczył czegoś, co z powodzeniem można by nazwać przeżyciem kluczowym. Kontakt z Jezusem otworzył przed nim całkowicie nowe widzenie świata. Musisz się na nowo narodzić — powiedział mu Jezus. A gdy ten nie rozumiał, Jezus wyjaśnił: Musisz się narodzić z wody i z Ducha, inaczej nie wejdziesz do Królestwa Bożego1.

Odtąd dla niego i wielu innych, którzy choć raz spotkali się z Jezusem, wszystko stawało się proste. Religia była wyjaśniana bardzo prostym językiem, bez cienia wyniosłości tak charakterystycznej dla wyszukanego języka wielu wykształconych ludzi. To, co pociągało, to nie ludzka inteligencja i mądrość, ale prostota i szczerość oraz Duch i moc, widoczne w zwiastowaniu pierwszych chrześcijan2.

Pierwsi chrześcijanie często porzucali wszystko, co mieli, a w naśladowaniu Jezusa odnajdywali to, czego do tej pory nadaremnie szukali. Tak zrobił ewangelista Mateusz, który na wezwanie Mistrza z Nazaretu w jednej chwili porzucił intratne zajęcie celnika i przyłączył się do Jego uczniów3.

Jezus był ich przywódcą. Mówił im: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie.  Kto mnie zobaczył, zobaczył Ojca”4. A oni czcili Go tak jak Boga5.

Pierwsi chrześcijanie wierzyli, że świat zmierza ku katastrofie. Wszystko miało ulec zagładzie. Ale katastrofa nie oznaczała końca. Głosili: My oczekujemy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość. Ich paszportem do nowej ojczyzny była Chrystusowa doskonałość i świętość, którą chcieli naśladować6.

Na pewno byli elitą — choć może nie tą intelektualną czy materialną. Apostoł Paweł pisał, że mało jest wśród nich ludzi wykształconych, zamożnych, wysokiego rodu. Uważali się natomiast za wybranych i jedynych, którzy ocaleją. Pokolenie, w którym żyli, uważali za stracone. Sami chcieli w nim żyć bez skazy i nagany7.

Tendencyjnie interpretując słowa apostoła Pawła z I Listu do Koryntian, można byłoby nawet dojść do wniosku, że pierwsi chrześcijanie odrzucali naukę w ówczesnych szkołach, uznając, że jedyną wartością była nauka grupy. Paweł pisał: Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego? Czyż Bóg nie obrócił w głupstwo mądrości tego świata. Głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie. To, co u świata głupiego wybrał Bóg, by zawstydzić mądrych. Naszą mądrością jest Jezus Chrystus8. W rzeczywistości sam apostoł Paweł miał bardzo dobre wykształcenie. Jego słowa są jednak do dziś ostrzeżeniem dla ludzi podobnie jak on uczonych, by w swej niewątpliwie dużej wiedzy nie gubili tego, co najważniejsze — wiary.

Z takim nastawieniem do świata pierwszym chrześcijanom nie było łatwo. Spotykali się z powszechną krytyką, oszczerstwami i prześladowaniami. Dzieje Apostolskie ujawniają, że traktowano ich jak sektę, której ludzie wszędzie się przeciwstawiali9. Żydzi ich nienawidzili, a Grecy nimi gardzili. Jednak krytyka ich wzmacniała. Była dowodem, że są na właściwej drodze. Przecież to Jezus uczył ich: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios. Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami”10.

Wszystkie te trudne i wspólnie przeżywane doświadczenia bardzo ich jednoczyły. Faktycznie uważali się za jedną wielką rodzinę. Byli braćmi i siostrami w Chrystusie. Przebywali razem. Początkowo nawet mieli wszystko wspólne. Dzielili się tym, co mieli, z potrzebującymi, tak więc nikt z nich nie cierpiał niedostaktu11.

I znów tendencyjnie interpretując nauki Jezusa i apostołów, można by im zarzucić, że wzywali do porzucenia rodzin i zrywania wszelkich społecznych więzi jako szkodzących rozwojowi chrześcijańskiego charakteru. Czyż to nie Jezus powiedział: Przyszedłem, by poróżnić syna z ojcem, córkę z matką, a synową z jej teściową? Czy nie mówił: Kto bardziej kocha członków rodziny, niż mnie, nie jest mnie godny12? Ale przecież On sam kochał swoją matkę i nigdy w niczym jej nie uchybił. Słowa Jezusa oznaczają jedynie, że wiele rodzin odrzuci tych spośród siebie, którzy przyjmą Jego naukę. Będą stawiani przed dramatycznym i nieuczciwym wyborem: albo my, albo twoja religia.

Chrześcijanie od początku odróżniali się od pozostałych ludzi. Nosili się skromnie. Jedli tylko tyle, aby zaspokoić głód, często pościli, a pewne powszechnie uznane potrawy w ogóle odrzucali. Nie lubili wystawnego życia. Unikali imprez towarzyskich, zwłaszcza alkoholowych. Nie słyszano wśród nich przekleństw ani pikantnych dowcipów. Ich mowa był czysta. Rozmawiając, często cytowali słowa swego mistrza13.

Jezus zaś oczekiwał od swoich naśladowców ścisłego posłuszeństwa prawu Bożemu. Młodzieńcowi, który pytał, jak osiągnąć zbawienie, odpowiedział: Przestrzegaj przykazań. Wzywał, aby być tak doskonałym jak nasz Ojciec niebieski. Ostrzegał, aby niczego nie zmieniać w prawie Bożym i być bardziej sprawiedliwym i mu posłusznym, niż ówcześni znawcy tego prawa14.

Nauka chrześcijańska regulowała też pewne zachowania seksualne wyznawców. Nakazywała zachowywać seksualną wierność współmałżonkom, ale też nie unikać współżycia, chyba że za obopólną zgodą, by się oddać modlitwie15.

Wiedząc, że bezczynność prowadzi do grzechu, Jezus — poza okresem nauki — wypełniał czas swoich uczniów różnymi zadaniami. Pomagali Mu w karmieniu tysięcy ludzi, towarzyszyli w podróżach misyjnych. Pewnego razu wysłał ich nawet samych w taką podróż, w trakcie której mieli — nauczając, uzdrawiając, wypędzając demony, odwiedzając ludzi w ich domach — „werbować nowych wyznawców”16. Jednak, gdy pewnego razu uczniowie nie mogli uzdrowić epileptyka, Jezus zarzucił im brak wiary i zaniedbanie w modlitwie i poście17.

Wśród pierwszych wyznawców Chrystusa często się zdarzało, że decyzje, by pójść za Nim i przyłączyć się do grona Jego uczniów, następowały niemal natychmiast. Tak było m.in. z Piotrem i Andrzejem, Jakubem i Janem oraz wspomnianym już Mateuszem. Uczonemu w Piśmie, który zapragnął zostać uczniem Jezusa, ale dopiero po tym, jak załatwi pewne prywatne sprawy, Mistrz odpowiedział w sposób, który oznaczał: teraz albo nigdy!18

A jednak sekta!

Podsumowując, pierwsi chrześcijanie spełniliby nie 1, ale 14 (albo 16, jeśli uwzględnić tendencyjną interpretację nauki Chrystusa) z 19 kryteriów bycia sektą według dominikańskiego testu.

Powstaje jednak pytanie: Jaką rzeczywistą wartość mają takie testy, skoro sam Jezus i pierwsi chrześcijanie byliby według nich sekciarzami, z całym negatywnym zabarwieniem tego słowa, nadanym mu przez wieloletnią i agresywną antysekciarską kampanię medialną? Gdyby Jezus ze swoimi naukami i uczniami pojawił się dziś, a nie 2000 lat temu, straszono by Nim dzieci w szkołach, ostrzegano rodziców, aby pod żadnym pozorem nie wypuszczali swoich pociech na jakiekolwiek spotkania z Nim. Władze niektórych miast zabraniałyby wynajmowania Jego uczniom lokali. W ostatniej chwili cofano by zgody na publiczne imprezy z ich udziałem. A jeśli już któraś mimo wszystko doszłaby do skutku, to ubrani w kominiarki i uzbrojeni w kije bejsbolowe aktywiści niektórych organizacji, skupiających młodzież „bardzopolską”, w mig rozpędzaliby te sekciarskie zgromadzenia. Policja, będąc świeżo po szkoleniach prowadzonych przez specjalistów z ośrodków (dez)informacji o nowych ruchach religijnych i sektach, wysyłałaby na spotkania z Jezusem swoich funkcjonariuszy po cywilnemu, by prowadzić pogłębione rozpoznanie tej wspólnoty jako potencjalnie niebezpiecznej dla społeczeństwa. Kto wie, czy nie posunięto by się do prewencyjnego aresztowania jej przywódców, zwłaszcza przed wizytami bardzo ważnych osób. Guru z Nazaretu stawiany byłby w prasowych nagłówkach w jednym rzędzie z dr. Moonem z Korei czy Sai Babą z Indii.

Jak jest naprawdę?

Prawda jest taka, że ogarnęła nas zbiorowa psychoza. Kiedy słyszymy słowo sekta dostajemy gęsiej skórki, cofamy się o krok i od razu mówimy: nie!. Czy faktycznie jest się czego bać?

Niewątpliwie zdarzają się przypadki przestępstw popełnianych przez członków, a nawet przywódców różnych małych grup i wspólnot o charakterze religijnym. Ale przecież przestępców znajdziemy też wśród wyznawców, a nawet duchownych wielu dużych i powszechnie uznanych Kościołów. Niewątpliwie wiele małych wspólnot głosi nauki dziwne i sprzeczne z powszechnie przyjmowanym systemem wartości. Ale przecież takie nauki głoszą też inne wielkie i uznane religie (np. islam dopuszcza wielożeństwo). Zagrożenie przestępczością ze strony sekt jest bardziej nadmuchane niż rzeczywiste. Z opublikowanego w roku 2000 przez Międzyresortowy Zespół do Spraw Nowych Ruchów Religijnych Raportu o niektórych zjawiskach związanych z działalnością sekt w Polsce w latach 1992-1999 wynika, że przeciwko członkom tzw. sekt prowadzono tylko 45 postępowań karnych, z czego 15 umorzono, a do dnia wydania raportu zapadło jedynie 13 wyroków skazujących. Jak stwierdza raport, „ujawniona przestępczość sekt w Polsce nie stanowi większego zagrożenia dla społeczeństwa” (s. 47). W tym samym czasie niegdysiejszy poseł na Sejm RP, Ryszard Nowak, grzmiał w wywiadach telewizyjnych, że zagrożenie przestępczością ze strony sekt w Polsce jest większe niż ze strony wszystkich mafii razem wziętych!

Jeśli wbrew faktom mówi się takie rzeczy, to bardzo źle, ale jeśli się w nie wierzy, to jeszcze gorzej. Jest to tylko dowód na to, że mamy tu do czynienia nie z wyimaginowaną, ale z rzeczywistą i powszechną psychomanipulacją, dokonaną i dalej kontynuowaną na całym polskim narodzie.

Każdy, kto ma własny rozum, powinien otrząsnąć się z tego amoku i jeśli chce poznać Prawdę przed duże „P”, niech — zamiast podobnych testów — zacznie czytać Pismo Święte, a sam się przekona, gdzie i w czym leży prawdziwe zagrożenie dla chrześcijaństwa. A co najważniejsze, pozna lepiej Jezusa, Mistrza z Nazaretu, a w Nim wszystko, co potrzebne do zbawienia.

Andrzej Siciński

 

1 Zob. J 3,1-5. 2 Zob. 1 Kor 2,1-5. 3 Zob. Mt 9,9. 4 J 14,6.9 Biblia ekumeniczna. 5 Zob. J 5,23. 6 Zob. 2 P 3,10-14. 7 Zob. 1 Kor 1,26; Rz 5,9; Ef 1,4; Flp 2,15. 8 Zob. 1 Kor 1,18-27. 9 Zob. Dz 28,22; 24,5.14. 10 Mt 5,10-12. 11 Zob. Dz 2,44-45; 4,32.34. 12 Zob. Mt 10,34-37. 13 Zob. 1 Tm 2,9; 6,8; Dz 10,14-15.28; 15,28-29; 1 P 4,3-4; Ef 5,3-4; Kol 3,16; 14 Zob. Mt 19,16-17; 5,17-20. 15 Zob. 1 Kor 7,1-5. 16 Zob. Mt 10,5-15. 17 Zob. Mt 17,14-21. 18 Zob. Mt 4,18-22; Łk 9,57-62.

Podobne artykuły


19
komentarze: 47 | wyświetlenia: 2033
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 419
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1355
15
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2191
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 2118
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 511
14
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1296
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1128
14
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1354
13
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1103
13
komentarze: 12 | wyświetlenia: 980
13
komentarze: 221 | wyświetlenia: 843
 
Autor
Artykuł



Całkiem profesjonalny i dogłębny artykuł na temat problemu. Oby takich jak najwięcej! O sektofobii czyli współczesnej postaci dawnej herezjofobii także popełniłem kiedyś parę artykułów na eiobie. Także o neofobii. :)

CYT.: "Każdy, kto ma własny rozum, powinien otrząsnąć się z tego amoku i jeśli chce poznać Prawdę przed duże „P”, niech — zamiast podobnych testów — zacznie czytać Pismo Święte, a sam się przekona, gdzie i w czym leży prawdziwe zagrożenie dla chrześcijaństwa. A co najważniejsze, pozna lepiej Jezusa, Mistrza z Nazaretu, a w Nim wszystko, co potrzebne do zbawienia." Nic dodać, nic ująć. Myślę, że mamy bardzo podobne spojrzenia na sprawę...

  Darwolf  (www),  21/06/2009

Kościół katolicki uważa, iż ma monopol na prawdę - więc w jego interesie jest przedstawianie innych poglądów religijnych w negatywnym świetle. Najprościej przypiąć łatkę destrukcyjnej sekty (zwłaszcza, że takie rzeczywiście istnieją) i sprawa załatwiona.
A media dostają kolejny chwytliwy temat.

Brawo,strzał w sama dychę!

  kk ll,  21/06/2009

Jeżeli naprawdę nie chcecie kościoła, to po prostu przestańcie go traktować jako poważnego przeciwnika. Nie musicie udawadniać biblijnych absurdów, bo niby czemu?

Nie wierzysz - nie walcz. Bo jedynie dodasz siły.

*Macieju
Czy roztropnie jest ignorować poważnego przeciwnika? Przeciwnika, który od najmłodszych lat stara się zindoktrynizować nasze postrzeganie świata, poprzez wprowadzenie obowiązkowej nauki religii już w przedszkolu?
Gdy widzisz bliźniego gdy podąża niebezpieczną ścieżką ostrzeżesz go czy pozwolisz mu zginąć? Jak wytłumaczyć osobie, której od dziecka wmawiano że kościół jest dob ...  wyświetl więcej

"Moim zdaniem jedynie zachęcenie ludzi do czytania Biblii i szerzenie świadomości historycznej może wyzwolić ludzi z kajdan narzuconej siłą wiary i spowodować że bardziej będą polegać na własnej zaradności niż wierzyć że jakaś nieznana siła-Bóg im coś da."

Szerzenie świadomości historycznej [i nie tylko] pozwala zrozumieć korzenie swojej wiary i przejrzeć na oczy, ale czy naprawdę uważasz, że czytanie biblii, która dla wielu ludzi jest fundamentem wiary wyzwoli ich z kajdan tej wiary?

  kk ll,  22/06/2009

Nie jestem przekonany co do podejmowania walki z kościołem. Dla mnie kościół nie jest zagrożeniem, więc czemu miałbym z nim walczyć? Artykuł mający na celu osłabienie pozycji kościoła mógłby jasno mówić, że historie zawarte w bibli to bajki zakończone morałem. Czasami ten morał jest dobry, a czasami kiepski. Ale jeżeli sami wkręcamy się w to, co uznajemy za bujdę, to tylko nadajemy temu moc. ...  wyświetl więcej

po ilości zdeklarowanych wiernych wynika, że wiele osób traktuje te "bujdy" dosyć poważnie.

Gdyby nie kilka błędów odnośnie nauk Jezusa artykuł byłby dobry.

A można prosić o konkrety? Może bym go wtedy poprawił?

Lubię twoje poczucie humoru :-)

Z wyjątkiem ostatniego akapitu, który stanowi zaprzeczenie i paradoks wobec umieszczonych wyżej wywodów - artykuł jest bez zarzutu i zasługuje na uwagę. Ostatni zaś akapit to jakby credo świadków Jehowy (sekty?).
Pomijając ten zgrzyt, z resztą zgadzam się.

Ostatni akapit jest wyrazem moich przekonań religijnych i starych protestanckich zasad sola scriptura i solus Christus. Zasada "tylko Pismo" przeciwstawia się katolickiej zasadzie jedności Pisma i Tradycji, a zasada "tylko Chrystus" - pośrednictwu zbawczemu Marii i świętych.

Jestem z Tobą, Andrzeju (pozwalam sobie przejść na "TY"...). Wymóg przestrzegania tradycji ustanowiony przez kk jest nie do pogodzenia - wg mnie - z nauką Chrystusa Jezusa. Oczywiście, dla kk jest to absolutnie normalne - nie to jedno odejście od nauki Jezusa ma na "koncie". Podobnie jak próbę uczynienia matki Jezusa (przy całym dla Niej szacunku) królową niebios (skąd to, skąd to?), współodkupici ...  wyświetl więcej

  kamil30,  25/02/2015

@Janusz Dąbrowski: Maria nie tylko jest odkupicielką. Kiedyś czytałem pewną litanię w książeczce do nabożeństwa i stało tam " Matko Stworzyciela" co znaczy, że wg KK Maria zrodziła samego Boga Ojca.

  Remter,  25/02/2015

@kamil30: Maria to stary kult - zapisany w księdze Jeremiasza 7 rozdz. "(18) Synowie zbierają drewno, ojcowie rozpalają ogień, a kobiety ugniatają ciasto, by robić pieczywo ofiarne dla królowej nieba, a nadto wylewają ofiary z płynów dla obcych bogów, by Mnie obrażać. (19) Czy Mnie obrażają - wyrocznia Pana - czy raczej siebie samych, na własną hańbę?

Niebawem się przekonają o własnej hańbie!

  on_x,  24/06/2009

Proponuje zlikwidować wakacje a pozostałe 2 miesiące przeznaczyć na wyjazdowe (obowiązkowe) rekolekcje.
Młodzież nietłamszona przez rodziców pozna prawdę i tylko prawdę!
Ps. Panie Januszu niestety ze względów semantycznych nie może Pan być "bezprizornym" raczej sympatykiem.

Do on_x:
Pomysł owszem, owszem :)). A co do "szufladkowania" - mam tendencję do wyskakiwania z każdej szufladki :). Pozdrawiam!

Artykuł byłby dobry, gdyby nie kilka kaczek dziennikarskich jak wstawienie ewangelisty Mateusza jako ucznia Jezusa itd..

Dziękuję za pochwałę, a co do zastrzeżeń to pod informacją o Mateuszu jest odnośnik do następującego fragmentu: "I odchodząc stamtąd, ujrzał Jezus człowieka, siedzącego przy cle, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: Pójdź za mną. A on wstał i poszedł za nim". Mateusz był apostołem. Pojęcia "ewangelista" użyłem w znaczeniu "autor jednej z ewangelii". Będę wdzięczny za wskazanie innych "kaczuszek":-)

Cyt: " ...Niewątpliwie wiele małych wspólnot głosi nauki dziwne i sprzeczne z powszechnie przyjmowanym systemem wartości. Ale przecież takie nauki głoszą też inne wielkie i uznane religie (np. islam dopuszcza wielożeństwo)". Brak tolerancji i zrozumienia... i jak tu dyskutować z katolikiem? Proszę sobie wyobrazić proszę Pana, że wielożeństwo jest "powszechnie przyjmowanym systemem wartości" w inne ...  wyświetl więcej

Artykuł ten,jak i te które już napisał pan Andrzej ,jest podyktowany troska o prawdę biblijną.I za to mu składam dzięki.Szczególnie lobię czytać jego uwagi,które co prawda bardzo delikatnie,lecz konkretnie uwypuklają błędy i wypaczenia nieomylnego Watykanu.Amen.

  ryh,  25/02/2015

Tak, zgadzam się z autorem, iż sekta, której guru był Jezus ps. "Chrystus" była organizacją utrzymującą swoich wyznawców pod ciągłą presją psychiczną. W swojej pracy posługiwali się zastraszeniem, szantażem używali broni. Po śmierci swojego guru jego następca, ps."Święty Piotr", posunął się nawet do zamordowania dwóch osób - Ananiasza i Safiry. Oczywiście członkom sekty wmówili że zrobiła to istot ...  wyświetl więcej

@ryh: Ktoś powiedział: nie ważne jak mówią, byle mówili. Analogicznie - nie ważne, ze krytykuje Pan wszystko, co napiszę czy opublikuję, ważne, że Pan to czyta :-)

  ryh,  25/02/2015

Pewnie masz na myśli wypowiedź św. Pawła, który wyszedł z założenia że na temat Jezusa można nawet kłamać byle tylko ilość "owieczek" powiększała się. To następny zarzut wobec sekty chrześcijan i ich sposobu na powiększanie swoich wpływów.
Ale wracając do mojej poprzedniej wypowiedzi chciałem zauważyć że ja zgadzałem się z Tobą w ocenie tej judaistycznej sekty sprzed 2 tysięcy lat.
Cieszę się że nie użyłeś argumentu iż moje zarzuty są kłamliwe....bo nie są. Mam rację?

  57kerenor  (www),  11/05/2015

SEKTA PAPIESKA!

http://57kerenor.neon24.pl/pos(...)apieska

57kerenor@gmail.com



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska