Login lub e-mail Hasło   

Życie po zdradzie..

Rozpacz, porażka, brak siły, pustka.Trzeba żyć dalej, ale jak?
Wyświetlenia: 14.646 Zamieszczono 30/06/2009

 Zajrzałam na portal ludzi zdradzonych i to co przeczytałam było przerażające. Ludzka krzywda i brak sumienia ze strony tych, którzy dopuścili sie zdrady. Rozpacz i poczucie porażki. Niewyobrazalny ból jaki odczuwa większość wpisujacych się i każdy zadaje to samo pytanie. Jak mam teraz żyć? Wybaczyć. Rozstanie? Rozwód? Co dalej...

Prosta odpowiedz brzmi rozstać się, wziąć rozwód, nie wybaczyć. Zranił Cię, oszukał, okłamał, lawirował, zdradził. Wykazał się najgorszymi cechami tylko po to, by spełnić swoje potrzeby, by podbudować ego, by uprzyjemnić chwile i wiele innych jakże banalnych powodów. Odnalezione odważne smsy, maile, zdjecia, cokolwiek świadczące o winie partnera tylko pogłębia ból. Odpowiedz-uciekaj byłaby zbyt prosta. Łączą ich przecież wspólne lata, wspomnienia, dzieci, niekiedy szalona namiętność a jednak zdradził, pozostawiając po sobie rysę emocjonalną

Nikomu chyba nie trzeba mówić, jak bolesny jest dla wszystkich rozpad trwającego długo małżeństwa czy związku. Często po tym fakcie, chcielibyśmy, żeby sprawy potoczyły się inaczej. Minie wiele czasu zanim zaczniemy myśleć pozytywnie i prowadzić normalne życie. Ponieważ często jest to przeżycie traumatyczne, wiele osób miota się, całymi miesiącami a nawet latami, dając się ponieść emocjom i pozwalając aby ich życie przewrócilo się do góry nogami. Poddana zostanie próbie duma i szacunek do samego siebie.  

Pod wpływem impulsu łatwo wnieść pozew o rozwód, ale czy to jest ostateczność. Istnieje wiele wartościowych małżeństw, które mogłyby trwać dalej, gdyby problemy zostały rozwiązane. Może miną lata, zanim znowu zaczniemy ufać i cieszyć się życiem we dwoje bez rozpamiętywania. Jest to droga trudniejsza, ale zawsze warto podjąć trud. Jednak  nie zawsze partner, który doprowadził nasz stan ducha do rozpaczy chce dalej trwać w związku. Czeka nas wtedy rozstanie, rozwód, koniec. Jak ułożyć na nowo życie gdy dopadła nas cała gama nieznanych dotąd emocji?

Dopada nas trauma, nie tyle co spowodowana rozwodem, ale okolicznościami jakie doprowadziły do śmierci miłości, jego miłości. Najczęściej dlugo przed zdradą, pojawiały sie symptomy, że cos jest nie tak, ale codziennie życie, praca lubi maskować trzezwą ocenę i podejrzenia. Myśl co będzie za miesiąć, rok jest trudna do zniesienia, bo wciąż kochamy wspomnienia, które stały się twoim wrogiem, wciaż pytamy siebie" gdzie popełniłam błąd"?

Poczucie rozczarowania, które ta sytuacja wywołuje, niepokój, niezrozumienie, mogą zaburzać myśli. Zapanuje wewnętrzny  chaos. Wazne jest by zaakceptować rzeczywistość i to co się naprawde stało. Akceptacja stanowi etap w osiagnięciu właściwej drogi do przeżycia tej traumy. Zeby uzyskać kontrolę nad tym co sie będziało w miarę upływu czasu od rozstania trzeba ułatwić sobie przejście od przyznania tak sie stało do etapu akceptuję ten stan.

Stawianie czoła problemom i niewymigiwanie się od nich jest bolesne i na krótką metę wydaje się w tamtej chwili masochistyczne. Nie można przemilczeć faktu co doprowadziło do rozstania. Trzeba dać ujście emocjom, gdyż skrywany gniew i poczucie jako gorsza, nieatrakcyjna bo zdradzona, strona może w koncu  doprowadzić do nerwicy i depresji. Ból jest częścią zdrowienia, bo rozstanie i rozwód w mojej ocenie jest jak choroba, przez którą trzeba umieć przejść, bądz w jak najmniej kosztowny sposób odchorować swoje. Na nowo odnalezć wewnętrzną siłę, aby odkryć czego oczekujemy od życia dalej. Rozstanie jest kryzysem życiowym podczas, którego osoba zderza się z tą często irracjonalną częścią własnej natury. Z jednej strony upór i duma, z drugiej utrata godności poprzez ujawnione fakty prowadzenia drugiego życia przez partnera.

Na nowo zaczynanie życia po długoletnim związku, przypomina wyjście z bardzo długiego tunelu na światło dzienne. Pojawiające się w tym okresie łzy, są ujściem niepotrzebnego napięcia. Warto rozmawiać z osobą zaufaną o całym związku, to pozwoli nam zrozumieć co było dobre, co było prawdziwe bez idealizowania wspomnień.  Możesz doprowadzac do rozpaczy krewnych , znajomych, przyjaciół, ciągłym mówieniem o tym, czując być może, że po raz pierwszy w życiu nie kontrolujesz sytuacji. Można odbudować życie od nowa, ale trzeba uporać się z przeszłością.

Czas gdy emocje biorą gorę zabarwia wszystko co czujemy i widzimy.Trudno wyjaśnić co się wtedy robi i mówi. Utrata wiary i sensu życia nakręca spiralę zemsty, odreagowania, za doznaną krzywdę. Myśl, że były partner też cierpi, przynosi ukojenie w bólu ale nie tędy droga. Ta katastrofalna zmiana życia może stać się pozytywną. Pojawiła się możliwośc zamknięcia etapu i dalszej drogi. Gdy wciąż rozpamiętujemy, analizujemy i tym samym nie godzimy sie z sytuacją, nie dokonujemy tej wewnętrznej, emocjonalnej przemiany. Cały czas tkwimy w żalu do drugiej osoby nie czyniąc autorefleksji. Ważne żeby nie tłumić uczuć, wtedy konfrontacja z przeżyciami stanie się pierwszym krokiem do odbudowania życia. Trzeba zacząć od małych kroczków, zmienić rytm dnia, znalezć nową pasję, wyjechać na wycieczkę, odnowić kontakty z przyjaciółmi a najważniejsze nie bać się zmian. Zamiast rozpaczać juz dzisiaj planuj swoją przyszlość. Nie myśl o sobie jak o bezradnej ofierze. Uwierz, że życie nie kończy się z chwilą rozstania. Teraz możesz zadbać o swoje potrzeby a nie partnera. Naucz się żyć ze swoja nową samotnością, by kiedyś  pełna/y wewnętrzej siły i mądrości opartej na doświadczeniu, wejść w relacje z nowym partnerem. Czas jest tutaj najlepszym terapeutą..

Podobne artykuły


31
komentarze: 12 | wyświetlenia: 4047
28
komentarze: 56 | wyświetlenia: 4366
33
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2814
31
komentarze: 19 | wyświetlenia: 4016
26
komentarze: 18 | wyświetlenia: 2762
24
komentarze: 33 | wyświetlenia: 2706
23
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2223
22
komentarze: 9 | wyświetlenia: 936
22
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1091
22
komentarze: 118 | wyświetlenia: 3954
22
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2804
21
komentarze: 19 | wyświetlenia: 1178
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Pani poprzedni artykuł na temat małżeństw podobał mi się znacznie bardziej, I dawał więcej do myślenia. Do tego tekstu mam mieszane uczucia.

Forma artykułu jest troszkę słaba. Jego budowa, mogłaby być solidniejsza myślę. Jestem w stanie postawić się w miejsce osoby zdradzonej, I, jednocześnie wiedząc że pisze pani tutaj dobre rady i tezy, nie przemawiają do mnie. Albo raczej, nie myślę ze

...  wyświetl więcej

  elena,  30/06/2009

Dziekuje za komentarz. Nie jest celem mojego artykułu uderzenie w ludzi i pokazanie siły zdrady, rozmiaru emocji jakie towarzysza traumie nie sposób opisać.Niezaleznie ile trwał zwiazek i niezaleznie w jakim jest się wieku jest to przeżcie ale rozmiar ran i strat jest o wiele dotkliwszy jesli chodzi o długoletni zwiazek, kiedy osobą porzuconą jest np 50 letnia kobieta.

  elena,  30/06/2009

Inyny jest wymiar zdrady dotyczacy czlowieka który wchodzi w zycie, a inny gdy w tym życiu zostaje sam z dziećmi. Celem artykułu jest jak odnalezć na nowo siebie choć wszystko inne wydaję się juz być za nami.

Dalej uważam że artykuł powinien być ciut mocniejszy aby lepiej trafiał, ale po przemyśleniu, przekonała mnie pani co do treści - dziękuje.

Artykuł bardzo ciekawy, dość miło się go czytało. Gratuluje ;)
Jedyne co mi się nie podobało, to interpunkcja i spacje... artykuł był naprawdę świetny, ale często występowały podwójne spacje, przed 'a', czy 'ale' nie było przecinków, wiem, że to drobnostki, ale jednak troszkę przeszkadza w czytaniu. Mam nadzieję, że tym zdaniem pomogłem, a nie uraziłem :)

Chciałbym również bardzo se

...  wyświetl więcej

  elena,  03/07/2009

Dziekuję:) Już poprawiam. Moje oko tym razem zawiodło.

  Rob,  03/07/2009

rola ofiary doświadczonej przez swojego kata zawsze jest żałosna - bez wzgledu na to kogo i czego dotyczy. Czy rzeczywiście istnieje cos takiego jak zdrada? i co to wogóle jest zdrada? Bo ktoś przestał respektowac jakiś papierek kościelny czy urzedowy i postanowił zyć po swojemu? Bo ktoś w pewnym momencie powiedział dosyć czyjejś chorej halucynacji i wizji wspólnego życia i szczęścia i zaczał samo ...  wyświetl więcej

  elena,  03/07/2009

Czyż nie tworząc związku nie stajemy się równiez odpowiedzialni za rozdział życia drugiego człoweka? Owszem każdy ma to co chce, kazdy może być kim chce i w jakiej iluzji żyć, ale kto nam daje prawo, tworzenia "komuś" zakłamanego życia, obłudy i hipokryzji tylko po to, by osiagnąć iluzję szcześcia. Nie ma nic twórczego w kłamstwie. Zaden powód nie jest dobry, jeśli leży w nim krzywda człowieka. R ...  wyświetl więcej

  Rob,  04/07/2009

by ofiara mogła odegrać swoją dramatyczna rolę ofiary, bez watpienia potrzebuje do tego swojego kata.
osoba zdradzona potrzebuje do tego zdrajcy
wiara w iluzję i kinofikcję potrzebuje upadku i poniżenia bowiem w naturze wszystkiego leży zycie w prawdzie. Cóż lub któż więc tak naprawdę zostaje zdradzony skoro to co jest w istocie tak naprawdę nie jest tym czym jest? Zdrada jest zewnęt ...  wyświetl więcej

  elena,  04/07/2009

A któż ma ochotę na odgrywanie w życiu roli ofiary? Czyżby życie w prawdzie zawsze konczyło się upadkiem jednej ze stron? Z tym się nie zgodzę. Zdrada jest zewnętrznym skutkiem braku zaspokojenia potrzeb, owszem i nie neguję rozstania, które powoduje ból i traumę, w sytuacji, gdzie, któraś ze stron nie czuje się zaspokojona, nawet jeśli jest to wynikiem jego niedojrzałości i potrzebą ucieczki od k ...  wyświetl więcej

  elena,  04/07/2009

Do pewnych spraw dojrzewamy stopniowo, również pod wpływem doświadczeń, ale są osoby, którym trudno jest sięgnąć wiedzy, która daje spokój i zrozumienie, jakie wartości są w życiu najistotniejsze a grają lojalnych i godnych zaufania, prowadząc drugie życie. Takie osoby nie szanują siebie i nie szanują drugiej, odrębnej osoby, jaką jest partner, może życiowy. Związek dwojga ludzi polega na wielu zł ...  wyświetl więcej

Znam jeden oryginalny przypadek zareagowania na zdradę, ponadpersonalny. Zdradzana obiektywnie stwierdziła, że kobieta , z którą mąż ją zdradzał była rzeczywiście warta grzechu i zainteresowania. Podobać się może bezemocjonalna reakcja.

Dodaj szmaragdzik, że taką sytuację wymyślił reżyser filmowy.

Zdecydowanie wszystko zależy od dobrej woli obojga partnerów zrozumienia przyczyn zdrady , mechanizmów i okoliczności i wówczas życie po zdradzie partnerów moze być jeszcze ciekawsze, oparte na pogłębionych relacjach. Partner, który zdradził w ramach zadośćuczynienia staje się troskliwszy i ogólnie lepszy jak to się potocznie mówi.

  lilith123  (www),  09/07/2009

Może niektórym się narażę, ale dla mnie zdrada ma wyłącznie wymiar duchowy, nie fizyczny. Fizyczny skok w bok potrafię tolerować i podchodzić do sprawy bez większych emocji, szczególnie gdy przypadkowa partnerka była warta grzechu. Jest to także okazja do przeanalizowania przyczyn takiej sytuacji. Za to trudniej mi pogodzić się z choćby drobnym kłamstwem, więc jeśli mój partner przyznaje się do "z ...  wyświetl więcej

  elena,  09/07/2009

Hmm ciekawe, czyli na porządku dziennym moga być w takim momencie zdrady w pani zwiąku i nie zburzy to waszych relacji.Czy pani partner podziela ten sam pogląd? Z iloma partnerami może sypiać? 2, 5 czy może 10 w ciagu roku, skoro to tylko fizyczna zdrada. A przeciez właśnie ciało jest tutaj wartością. I gdzie jest granica..Bo akceptacja zdrady fizycznej jej nie wyznacza, czyli tak naprawdę zgadza ...  wyświetl więcej

  Suki,  09/07/2009

Niektórzy są bardzo "tolerancyjni" w sprawach luźnego seksu, jeśli sami lubią odmiany i tzw. skoki w bok, bo mają takie kaprysy albo lubią brać wiele z życia. Inaczej zaczynają postrzegać zagadnienie, jeśli to partner/ka przyjmie taką postawę - wtedy tragedia, rozpacz i obwinianie. Znałam taki przypadek u znajomych. Mąż zdradzał często z koleżankami przez lata. Żona czuła się zaniedbana emocjonaln ...  wyświetl więcej

Ktoś tu napisał,że miał mieszane uczucia po przeczytaniu tego artykułu. Ja koleżanko Magdo mam również mieszane uczucia. Artykuł, jest bardzo ciekawy i pochłaniający moją uwagę, miesza mnie się dobre pióro i ciekawa treść. Jak dla mnie Magdo jesteś świetna. Co do meritum, nie będę się wymądrzał bo ... kocham i jestem kochany. Wolę nie psuć tego co działa. Powiecie, skoro nie mam nic do powiedzenia ...  wyświetl więcej

Sory, chciałem dać wyraz memu podziwowi i nagrodzić skromnym podarunkiem, ale nacisnąłem " dodaj komentarz" zamiast + punkty dla autora. Cóż, naprawiam błąd. Pozdrawiam, raz jeszcze.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2014 grupa EIOBA. Wrocław, Polska