Login lub e-mail Hasło   

Ironia Ironii - abominalne piękno.

...czyli "kiedy nasz penis jest taki duży, że sięga na klawiaturze aż od A do Z?"
Wyświetlenia: 7.124 Zamieszczono 01/07/2009

"Wszystko jest niewyraźne do poziomu którego nie jesteś nawet świadom, dopóki cośtam cośtam cośtam..."

Dlaczego kiedy ktoś krzyczy do mnie na cały głos (zagłuszając wszystko) żebym zaczął wsłuchiwać się w znaczenia słów piosenki której właśnie słucham,  pojawia się ten dziwny grymas na mojej twarzy, I delikatny śmiech ? Albo kiedy widzę jak łysy dżentelmen wychodzi od fryzjera, dodatkowo z koszulką "lubię alkohol, ale nie czuje się winny" bądź "blondynki są głópie", to dlaczego przechodzi przez moje usta wręcz paniczny śmiech, na samym środku ulicy ?

Co to takiego?

Ironia. Bardzo specyficzny mechanizm, który tak dobrze prowokuje myślenie I poczucie humoru. Występuje w otoczajacej nas literaturze, filmach, dialogach międzyludzkich, albo nawet w najnormalniejszych sytuacjach, gdzie nie musi byc użyte nawet jedno słowo by ów mechanizm zadziałal. Żeby było jeszcze ciekawej, sama ironia nie ma wyraźnej solidnej definicji, co powoduje że (ironicznie) do dzisiaj trwają sporadyczne dysputy na temat czym "tak naprawdę" jest ironia.

Czasami występuje absolutnie przypadkowo, prowokując ironiczną ofiare bądź ideał, odwracając oczekiwane rezultaty i same sytuacje. Jeden z moich ulubionych słynnych ironicznych przypadków jest historyczny incydent, który narodził jedną z popularniejszych anegdot. Amerykański Generał John Sedgwick, na początku bitwy o Spotsylvanię, w Virginii, 9 maja 1864 roku, podczas gdy jego oddziały artyleryjskie ciągle kucały I kryły się przed ostrzałem snajperów konfederatów (którzy byli oddaleni o około tysiąc jardów), pan generał odważnie się wyprostowywując, stwierdził że tacy żołnierze powinni sie wstydzić krycia przed pojedyńczymi pociskami z takiej radykalnej odległości. Kiedy żołnierze nie zareagowali zbytnio na próby moralnej podbudowy, generał powtórzył sie, mowiąc glośno "Jestem wami zawiedziony, próbującymi się tak chować. Z takiej odległości nie trafili by nawet słonia!". Sekundę później generał padł na ziemie jak kłoda, z dziurą po kuli w jego głowie, poniżej lewego oka. Ale pan generał miał rację, żaden słoń nie zostal uszkodzony podczas tej bitwy.

Przypadek?

Bywa tez że cudowne ironie są tworzone umyślnie. Takie "przemycanie" (kamuflaż dobrego towaru w  typowym środowisku) drugiego znaczenia w pewnym stwierdzeniu bądź zachowaniu, które teraz przekazuje zupełnie inną wiadomość, często odwrotną. Spostrzeganie ułatwiają stereotypy albo generalna wiedza o zabobonach, lub po prostu popularnych faktach I założeniach. Jeśli nasz nauczyciel nam mówi że preferuje kibicować schnącej farbie niż przeczytać nasze wypracowanie, wypada się zastanowić przez chwile czy rzeczywiście nasz belfer trzyma po prostu taki obszerny entuzjazm wobec świeżo utleniającego się wodnistego farbnika na ścianach budynków, czy może miał na myśli coś więcej.

Nie zawsze ironia jest lekkoduszna. Bardziej poważniejszym przykładem umyślnej (i raczej, dośc tragicznej) ironii jest kulminacyjna scena w Romeo I Julii Shakespeare'a, gdzie to Romeo znajduje Julię jako pierwszy, zastając ją we śnie, lecz zakłada omylnie że jego ukochana nie żyje, więc on wypija truciznę, aby dołączyć do swojej ukochanej poza światem żywych. Krótko po tym Julia budzi się, znajduje ciało ukochanego Romeo leżące koło niej, co prowokuje ją do zdesperowanego samobójstwa sztyletem. Śmieszne, komiczne ? Może, może nie. Na pewno trudno to zignorować, ale jeśli nie pojawia się na twojej twarzy nawet cień ironicznego uśmiechu, to nie przyjmujesz pełnego potencjału ironii, a bywa on spory.

 

-"Sprytnie to zrobiłeś!"
-"Nie mam pojęcia o czym mówisz."

Ale według mojej osobistej opinii, nic nie jest w stanie przebić czystego złota jakim jest przypadkowa Ironia, przy której autor nie ma pojęcia jaką frajdę sprawia innym słuchaczom, bądź obserwatorom. Nie ma to jak śmiać się i podziwiać coś, o czego  istnieniu "autor" nie ma nawet pojęcia. Albo jeszcze lepiej - śmiać się z ironii losu, gdzie nikt umyślnie ani bez umyślnie nie jest jej autorem. Każdy musiał tego doznać chociaż raz w życiu, inaczej umrze bez jednego z najlepszych doświadczeń! Jeśli ktoś by szukał historycznego przykładu, nie trzeba szukać daleko: kiedy Ronald Reagen był pod ostrzałem swojego potencjalnego zabójcy (którym był John Hinckley), żaden z pocisków nie trafił prezydenta. Nie bezpośrednio przynajmniej, dlatego że ze wszystkich chybionych strzałów Hinckley'a jeden z pocisków trafił rykoszetem prezydenta Reagan'a, kiedy to ten nabój odbił się od specjalnej kulo-odpornej limuzyny prezydenta, która miała go chronić przy takich właśnie okazjach.

Z życiowych historii, jest jedna, która zostawiłem na koniec. Na końcu podstawówki, rocznik 89, wszyscy mieliśmy przechodzić jakiś rodzaj testu. Był to jeden z wielu dziwnych stworów jakie próbował powołać do życia zmieniający się wtedy system - test który tak naprawdę później nie miał żadnego wpływu na gimnazjum do którego pójdziemy. No ale że nauczycielki które miały pilnować nas podczas testu znały nas bardzo dobrze, a szkoła była mała, to jedna z nich "podrzuciła" karteczkę z odpowiedziami do wszystkich zamkniętych pytań.

Po spojrzeniu na kartkę, znając jakim lekkoduchem byłem, stwierdziłem że nie jest to mi potrzebne (nie żebym był jakoś rewelacyjny, ale nie przejmowałem się tym), I podałem kartkę dalej, do tyłu. Zniechęciłem się głownie też z powodu że na kartce pytanie przy którym właśnie bylem miało zaznaczoną inną odpowiedź, niż która ja, dość pewnie, zaznaczyłem. Pal to licho! Co prawda później w teście zgadywałem raz czy dwa.

W dniu wyników, kiedy to je ogłoszono, bardzo dużo osób osiągnęło wysokie liczby. Na 40 punktów maximum, dużo uczniów od dobrych po najlepszych, miało wyniki typu 36, 37, 38. Tylko ja z kuzynem (który też dał sobie spokój ze ściągą, jak się później okazało), osiągnęliśmy 40 punktów. Na kartkach które podały nam nauczycielki widocznie było parę złych podpowiedzi.

Pociechy ludzi niedoskonałych

Ironia nie potrafiła by istnieć gdyby nie wadliwy świat, nasze nieperfekcyjne natury, odruchy, zachowania, I zmysły. Jest to machina ludzi nieperfekcyjnych, ale z poczuciem humoru. Wadliwych, ale dociekliwych. Jest to sposób na uśmiechanie się do złej gry, I czerpania podtekstowej przyjemności i refleksji z rzeczy często nieprzyjemnych, przypadkowych, niespodziewanych, bądź po prostu stosunkowo nieważnych. Inteligente obserwacje ironii, które są czasem tak niewiarygodnie przyjemne I spontaniczne, nie mogły by istnieć miedzy perfekcyjnymi ludźmi, w perfekcyjnym świecie, I w perfekcyjnych umysłach. I dlatego właśnie ironia jest jedną z rzadkich essencji porażki, I dwuznaczności, która smakuje o wiele lepiej jak rzeczy z których ją czerpiemy. Smakuje pysznie, a jakby tego było mało, to jeszcze prowokuje nasz umysł do trawienia, I myślenia.

Jedno jest pewne, gdyby ironia nie istniała w takim właśnie wyimaginowanym perfekcyjnym życiu, to pewnie bym się już dawno powiesił. Na sznurze ratunkowym. Podczas próby uratowania mnie z wraku statku przez jakiś latający helikopter ratowniczy. A najgorsze jest to, że nikt  nawet by się nie uśmiechnął na słuch anegdoty o człowieku tracącym swoje życie na linie ratowniczej.

Dziękuje ci czytelniku za poświęcenie tyle swojego czasu takiemu amatorowi-autorowi jak ja. Jeśli uda ci się czerpać ciut więcej przyjemności z ironii po przeczytaniu tego artykułu - mogę być tylko wdzięczny. Na zakończenie, zostawiam już ostatni cytat dla twojej ironicznej przyjemności: Brytyjski komediant Bill Bailey raz w wywiadzie radiowym na programie radia BBC 4 "The Museum of Curiosity"(muzeum ciekawości) , zacytował błędnie, I umyślnie, Bertrand'a Russell'a , mówiąc na końcu wywiadu "Everything is vague to a degree you do not realize till you something something something" ("Wszystko jest niewyraźne do poziomu którego nie jesteś nawet świadom, dopóki cośtam cośtam cośtam"). Gdzie oryginalny cytat Russell'a brzmi "Everything is vague to a degree you do not realize till you have tried to make it precise", czyli "Wszystko jest niewyraźne do poziomu którego nie jesteś nawet świadom, dopóki nie spróbowałeś tego sprecyzować".

Podobne artykuły


75
komentarze: 30 | wyświetlenia: 123729
40
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5663
18
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2169
16
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1755
15
komentarze: 7 | wyświetlenia: 8084
14
komentarze: 1 | wyświetlenia: 7689
13
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3937
32
komentarze: 64 | wyświetlenia: 3830
32
komentarze: 34 | wyświetlenia: 3898
32
komentarze: 49 | wyświetlenia: 2661
31
komentarze: 14 | wyświetlenia: 2768
28
komentarze: 70 | wyświetlenia: 2338
27
komentarze: 53 | wyświetlenia: 1880
26
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1937
 
Autor
Artykuł



  KKlB,  01/07/2009

"Ale pan generał miał rację, żaden słoń nie zostal uszkodzony podczas tej bitwy." Brzmi bardzo Darwinowsko :D

  daan,  01/07/2009

"wystąpywać", "otoczajacej nas literaturze, w filmach, dialogach międzyludzkich", "przypadków może byc historyczny cytat, gdzie amerykański Generał", "poprzez przemycaniu drugiego sensu w pewnym stwierdzeniu", "jaki daję ironia", "Nie ma to jak śmiac sie z, I podziwiac coś". I można tak wymieniać w nieskończoność.

Przyznaję, tekst jest pełny tego typu rzeczy. Moje słabe zdolności w języku polskim przewijają się po całym artykule, a szczególnie moje "zangielszczone" wyrazy, I sposób w jaki buduję gramatycznie zdania. Za długo tutaj przesiedziałem, I nie miałem obszernych kontaktów z polakami. Ale dziękuję za uwagę, była oczekiwana, i jest doceniana.

Przyznaję że z tego punktu jestem bardzo słaby, ale bardzo chciałem się tym podzielić, pomimo tej bariery.

Tekst został poprawiony (a właściwie brutalnie obrzezany) z gramatycznych wynalazków, I innych estetycznych niedogodności, bez zmiany tempa bądź znaczenia. Dla sprawiedliwości chciałbym podkreślić (dla przyszłych czytelników) że te zmiany nastąpiły PO TYM jak pan Daniel wskazał te niedogodności.

  daan,  02/07/2009

Czy mógłbym z ciekawości zapytać, ile czasu spędziłeś w Polsce i ile lat mieszkałeś w anglojęzycznym kraju? Gramatycznie piszesz całkiem nieźle, jak na kogoś, kto nie obcuje z polskim, ale leży u Ciebie frazeologia xD Pozdrawiam!

Jest to dygresja, ale mieszkałem w Polsce do czasu kiedy ukończyłem gimnazjum. W pierwszy dzień wakacji pojechałem do Anglii z rodzicami, raczej wbrew mojej woli (ale moja znajomość języka angielskiego, która była lepsza od polskiego, zniewoliła mnie w argumentach przeciwko pomysłowi). Mieszkam w Anglii do dziś, będzie jakieś cztery lata. Aczkolwiek, nie miało to wpływu na mój deficyt polskojęzycz ...  wyświetl więcej

Zajebisty artykuł.

  elena  (www),  02/07/2009

podoba mi się ale co ma do tego penis;)

Już tłumacze (chociaż jest to w pewnym sensie "spoiler").

"Mój penis jest taki duży, że gdy go położę na klawiaturze, to sięga aż od A do Z. Czekaj, czekaj.... o kurde"
Ten dowcip jest dość popularny w sieci, I jest bardzo dobrym przykładem przypadkowej ironii w którą możne się wkopać ów pewny siebie internauta. Parafrazując ten dowcip w formie pytania, chciałem utworzyć nasycone ir

...  wyświetl więcej

Nie rozumiem jednego, mieszkałeś w PL do ukończenia gimnazjum, a wiec jaki to argument na słabość języka polskiego? Sam spedziłem poza PL tyle lat, że nie wiem już gdzie byłem dłużej, od rodaków również stroniłem i nie uważam, aby to był argument na brak znajomości polskiego. 4 lata za granicą w porównaniu do edukacji w polskim systemie...

  elena  (www),  05/07/2009

Stanę w obronie autora artykułu jako, że mieszkam na stałe w Anglii. Co innego wyjechać i przebywać nawet kilka lat za granicą dorosłego, wykształconego Polaka a co innego gdy przyjeżdza tu dziecko i dalszy etap ksztalcenia i rozwoju odbywa się w szkole angielskiej. W tym momecie może mieć problemy z interpunkcją i prawidłową odmianą wyrazów.

Um, jest to tylko dygresja, że to była jedna z rzeczy która pogłębiła mój brak zdolności jeśli chodzi o język polski. Nigdy w nim nie bylem dobry, a byłem o wiele lepszy w angielskim.

Nie ma to być wymówka, lecz raczej sytuacyjny opis. Proszę oceniać artykuł, I jeśli pan znajdzie jakiś niedorzeczny wynalazek gramatyczny, proszę rzucić nim w moja stronę - z chęcią się poprawie, a będzie to dla mnie dobra lekcja. Opinie na temat artykułu są tutaj najważniejsze.

czy napisałem, że wyjechałem jako dorosły człowiek? kończąc gimnazjum ma się 14/15 lat? Ja miałem 14 wyjeżdżając po raz pierwszy na dłuższy okres z Polski, aby mieszkać wtedy w Niemczech. Do takiego wieku nie można opanować pisowni i gramatyki? no comments. Specjalnie też pokusiłem się o analizę i okazuje się, iż dłużej byłem poza, niż w kraju! PS. Artykuł ciekawy!

  elena  (www),  05/07/2009

Kwestią jest czy się trafia wtedy do Polskiej Macierzy czy uczestniczy w kształceniu trybem danego kraju. No comments:)

  Rich4rd,  02/07/2009

Bardzo dobry artykuł :)
Może gramatyka lub frazeologia leży, natomiasty artykuł napisany jest takim sposobem, że czyta się go "jednym tchem" (ciekawe czy dobrze to napisałem xD). Mam nadzieję, że napiszesz takich wiecej ;)
Pozdrawiam i czekam :)

Ciekawy artykuł, no i jeszcze fajny temat taki codzienny jaka się okazuje:) peace

Zgadza się, nie trafiłem do polskiej macierzy, ukończyłem zachodnioeuropejskie szkoły i studia. Jak się chce - to można!

Mam pytanko do autora. Z jaką średnią skończyłeś gimnazjum, i ile punktów miałeś z testu gimnazjalnego?

Z wystarczajaca niska dla ironicznego rechotu. A tak powaznie, nie twoj business ;-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska