Login lub e-mail Hasło   

Bab - Zwiastun Wiary Baha'i

Historia Wiary Baha'i (Bahaizm)
Wyświetlenia: 1.519 Zamieszczono 10/07/2009

BAB

Mauzoleum Baba w Hajfie (Izrael) na zdjeciach.


HISTORIA ŻYCIA

ROZDZIAŁ 1

Okres Prawodawstwa Bába rozpoczął się w 1844 roku i trwał zaledwie 9 lat. Jego głównym przeznaczeniem było przygotowanie drogi na przyjście Bahá’u’lláha. Pomimo krótkiego okresu trwania, Objawienie Bába miało tak ogromną duchową intensywność, że jego wpływ odczuwać jeszcze będą setki przyszłych pokoleń.

Báb, Który miał na imię Siyyid ‘Ali-Muhammad (czyt. sejjed-ali mohammad; „Siyyid” jest tytułem, który używają potomkowie Proroka Mohameta – przyp. tłumacz.), urodził się 20 października 1819 w Szirazie, mieście położonym w południowym Iranie, znanym także jako Persja. Większość mieszkańców Iranu należy do odłamu islamu, który oczekuje przyjścia Qa’ema (czyt. kha-em), czyli Obiecanego od Boga. Słowo Qa’em znaczy „Ten, który powstaje.”

Báb należał do wybitnej i szlachetnej rodziny, której przodkowie wywodzili się od Mahometa, Proroka islamu. Ojciec Bába zmarł, kiedy Báb był jeszcze małym dzieckiem. Wychowaniem Bába zajął się wuj ze strony matki, który posłał chłopca do szkoły we wczesnym wieku. Pomimo, że Báb był obdarzony wrodzoną wiedzą i nie potrzebował pobierać nauk u żadnego człowieka, spełnił wolę wuja. Jednak, Jego nauczyciel szybko rozpoznał wielkie zdolności Bába i zdał sobie sprawę, że nie ma nic, czego mógłby nauczyć tego niezwykłego dziecka. Nauczyciel opowiedział następującą historię z okresu, kiedy Báb uczęszczał do szkoły:

„Pewnego dnia poprosiłem Bába, aby powiedział z pamięci pierwsze wersety Koranu (...).Báb zawahał się i powiedział, że dopóki znaczenie tych słów nie zostanie Mu wyjaśnione, w żadnym razie nie spróbuje ich wypowiedzieć. Udałem, że nie znam ich znaczenia. „Ja wiem, co te słowa znaczą,” zauważył mój uczeń, „i za Pańskim przyzwoleniem, wyjaśnię ich znaczenie.” Wypowiadał się z taką wiedzą i płynnością, że byłem zaskoczony i zadziwiony. (...) Słodycz jego wypowiedzi nadal pozostaje w mojej pamięci. Poczułem, że powinienem zabrać Go z powrotem do Jego wuja, aby oddać mu ten Skarb powierzony mojej opiece. Postanowiłem, że powiem mu, jak bardzo czuję się niegodny, aby uczyć to nadzwyczajne dziecko. Zastałem wuja w jego biurze. „Przyprowadzam Go z powrotem do pana – rzekłem – i oddaję Go pod pana troskliwą opiekę. On nie może być traktowany jak zwykłe dziecko, ponieważ w Nim wyczuwam dowody tej tajemnej siły, którą może ukazać jedynie Objawienie Qa’ema. Obowiązkiem pana jest otoczyć Go jak najtroskliwszą opieką. Niech pan zatrzyma Go w domu, ponieważ, zaprawdę, nie potrzebuje On nauczycieli takich jak ja.”

Wuj srogo upomniał Bába, mówiąc: „Czy zapomniałeś o moim poleceniu? Czy nie zwróciłem Ci uwagi, abyś szedł za przykładem innych uczniów, nie rozmawiał, i słuchał uważnie każdego słowa wypowiedzianego przez Twojego nauczyciela?’ Kiedy otrzymał obietnicę posłuszeństwa wobec jego zaleceń, wuj nakazał Bábowi powrócić do szkoły. Jednak dusza tego dziecka nie mogła zostać powstrzymana surowymi nakazami wuja. Żadna siła nie była w stanie zatamować rzeki Jego intuicyjnej wiedzy. Dzień po dniu wykazywał On tak niezwykłe dowody ponadludzkiej mądrości, że wręcz nie potrafię o nich opowiedzieć.”

Ostatecznie wuj pozwolił Bábowi opuścić szkołę. Báb zaczął pracować wraz ze swoim wujem jako kupiec w mieście Búshihr (czyt. buszehr), położonym na południowy zachód od Szirazu. Właśnie w tym okresie życia, Báb ożenił się. Wraz ze Swoją żoną mieli syna Aĺmada, który zmarł w dzieciństwie, na rok przed tym jak Báb oznajmił, że to On jest Obiecanym Qa’emem.

W czasie lat młodości, Báb okazywał oznaki siły i wielkości, którym nikt nie mógł dorównać. Niezwykłe przymioty, które miały wyróżniać Go przez cały okres Jego krótkiej i tragicznie zakończonej działalności, już wtedy były widoczne. Strażnik opisując Go, mówi o: „delikatnej, młodzieńczej i o nieodpartym uroku osobie Bába, niedoścignionej w Swej łagodności, przepełnionej niezmąconym spokojem, magnetycznej w Swoich wypowiedziach.”

Następne rozdziały tej części mogą jedynie w niewystarczający sposób opisać wydarzenia Jego życia. Niemniej, nawet ta krótka opowieść powinna zapalić w naszych sercach iskrę pochwyconą z płomienia miłości, którą Báb wzniecił w sercach setek tysięcy swoich zwolenników.

ROZDZIAŁ 2

Zanim Báb oznajmił Swoje Posłannictwo, kilka osób na świecie czuło, w głębi swego serca, że Obiecany ukaże się w niedługim czasie. Jedną z tych świętych osób był Siyyid Káýim (czyt. sejjed-kazem), z miasta Karbilá w Iraku. Siyyid Káýim miał wielu studentów. Swoje życie poświęcił przygotowując ich na przyjście długo oczekiwanego Qa’ema. Powtarzał im wielokrotnie, że po jego śmierci powinni opuścić swe domy i rozejść się w poszukiwaniu Umiłowanego Obiecanego, z sercami wolnymi od wszelkich ziemskich pragnień. Po śmierci Siyyid Káýima, jego najwybitniejszy uczeń, Mullá Ĺusayn (czyt. molla: hosejn; tytuł „Mullá,” oznacza uczony – przyp. tłumacz.), udał się do meczetu i spędził tam czterdzieści dni na modlitwach i rozmyślaniach, otwierając swoje serce na boże natchnienie.

Po upływie czterdziestu dni, Mullá Ĺusayn opuścił Irak i wraz z dwoma towarzyszami udał się na poszukiwanie Obiecanego. Najpierw udał się do miasta Búšľihr, ale nie pozostał tam długo, ponieważ coś nieodparcie ciągnęło go na północ i wkrótce skierował się do Szirazu. Kiedy wraz z towarzyszami doszedł do bram miasta i polecił im, aby udali się do meczetu i tam na niego zaczekali.

Tego samego dnia, na kilka godzin przed zachodem słońca, Mullá Ĺusayn spacerując poza murami miasta, spotkał młodą Osobę, Która zaprosiła go do Swojego domu, aby odświeżyć się po ciężkiej i długiej podróży. Mullá Ĺusayn był pod głębokim wrażeniem sposobu, łagodnego a jednocześnie nieodpartego, w jaki przemawiał ten niezwykły Młodzieniec. Poszedł więc za Nim i wkrótce dotarli do bramy skromnego domu. Weszli do środka i usiedli w górnym pokoju. Uprzejmy Gospodarz poprosił o przyniesienie dzbana z wodą, aby Jego gość mógł się obmyć z kurzu podróży. Następnie Sam przygotował herbatę i podał ją Mulli Ĺusaynowi. Po tym uprzejmym wstępie Gospodarz rozpoczął rozmowę ze swoim gościem. Mullá Ĺusayn podał później szczegóły tej historycznej rozmowy:

„Kiedy mniej więcej godzina minęła od zachodu słońca, mój młodzieńczy Gospodarz rozpoczął ze mną rozmowę i zapytał: „Kogo uważasz za następcę Siyyida Káima i swojego przywódcę?” Odrzekłem: „Nasz zmarły nauczyciel bezustannie napominał nas abyśmy porzucili nasze domy, rozeszli się na wszystkie strony w poszukiwaniu Ukochanego Obiecanego. Dlatego, aby wypełnić jego życzenie, przybyłem do Persji i w dalszym ciągu trwam w moim poszukiwaniu.” „Czy wasz nauczyciel dał wam jakieś szczegółowe wskazówki co do wyróżniających cech Obiecanego,? w dalszym ciągu dopytywał się Gospodarz. „Tak,” odpowiedziałem. „Pochodzi On z dobrego rodu, ma znakomitych przodków, oraz wywodzi się z nasienia Fatimy. Co do Jego wieku, ma więcej niż dwadzieścia, a mniej niż trzydzieści lat. Posiada dar wrodzonej wiedzy. Jest średniego wzrostu, nie pali, a Jego postać jest wolna od cielesnych niedoskonałości.” Gospodarz przez chwilę zachował milczenie, potem oznajmił dźwięcznym głosem: „Popatrz, wszystkie te cechy objawione są we Mnie!” Wtedy omówił każdą z nich oddzielnie i ostatecznie wykazał, że każda z tych cech oddzielnie i wszystkie razem odnoszą się do Jego osoby!”

Tej nocy Báb, okazał Mulli Ĺusaynowi, za pomocą oczywistych i niezaprzeczalnych dowodów, że to On jest Obiecanym Qa’em. Z niezwykłą szybkością objawił pierwszą część komentarza dotyczącą Sury Józefa, ważnego rozdziału Koranu. Następnie zwrócił się do Mulli Ĺusayna z tymi słowami:

„O ty, który jesteś pierwszym, który we Mnie uwierzył! Zaprawdę powiadam, że Ja jestem Báb, Brama Boga, a ty jesteś Bábu’l-Báb (czyt. bábol-báb), brama tej Bramy. Na początek, osiemnaście dusz musi Mnie przyjąć i zaakceptować prawdę Mojego Objawienia spontanicznie i z własnej woli. Bez uprzedzenia i bez zaproszenia, każda z nich, niezależnie od innych, musi poszukiwać, aby odnaleźć Mnie. Kiedy ich liczba będzie pełna, wtedy jedna z nich będzie wybrana na Mojego towarzysza podczas pielgrzymki do Mekki i Medyny. Tam wręczę boże Przesłanie gubernatorowi Mekki. Następnie powrócę do Kufih (czyt. kufe), gdzie ponownie, w meczcie tego świętego miasta, ogłoszę Sprawę bożą. Zobowiązuję cię, abyś nie rozgłaszał tego, co widziałeś i ani tego, co słyszałeś ani swoim towarzyszom, ani żadnej innej duszy.”

To chwalebne Objawienie napełniło duszę Mulli Ĺusayna podnieceniem i radością, lękiem i zadziwieniem. Później powiedział: „Jakże słaby i nieudolny, jakże strapiony i nieśmiały poprzednio się czułem! Potem nie byłem w stanie ani pisać, ani chodzić, tak roztrzęsione były moje ręce i stopy. Teraz jednakże, wiedza o Jego Objawieniu scaliła całą moją istotę. Poczułem, że jestem w posiadaniu takiej odwagi i siły, że gdyby cały świat powstał przeciw mnie ze wszystkimi swoimi mieszkańcami i możnymi, ja mógłbym sam jeden, nieustraszony, odeprzeć ich zaciekły atak. Wszechświat stał się dla mnie garstką pyłu w mojej dłoni. Wydawało mi się, że jestem uosobieniem głosu Gabriela, wołającym do ludzkości: „Obudźcie się i popatrzcie, bo oto zajaśniało Światło poranka! Powstańcie, bowiem Jego Sprawa się ujawniła. Bramy Jego łaski są otwarte na oścież: wejdźcie, O narody świata! Bo przyszedł Ten, który jest waszym Obiecanym!”

Deklaracja Bába miała miejsce wieczorem, 23 maja 1844. Báb miał wtedy 25 lat. Wiele lat później, z okazji rocznicy tej Deklaracji, ‘Abdu’l-Bahá, zwracając się do grupy wyznawców, powiedział takie słowa:

„23 maja, rocznica Posłania i Deklaracji Bába. Jest to błogosławiony dzień, jutrzenka objawienia, bo ukazanie się Bába było pierwszym światłem prawdziwego poranka, (...) jest to błogosławiony dzień, początek niebiańskiego daru, początek boskiego blasku. W tym dniu, w 1844 roku Báb został posłany, aby zapowiadać i oznajmiać Królestwo Boże, ogłaszać dobrą nowinę nadejścia Bahá’u’lláha i przeciwstawić się opozycji całego narodu perskiego.”

ROZDZIAŁ 3

Po Mulli Ĺusaynie, siedemnaście kolejnych osób szukało i samodzielnie odnalazło Pragnienie ich Serca, Bába. Każdego z nich Bóg poprowadził do rozpoznania nowopowstałego Objawienia; jednych w snach lub wizjach, innych w modlitwach, jeszcze innych w momentach medytacji. Wszystkie te święte dusze z wyjątkiem jednej, osiągnęły obecność Bába w Szirazie. Jedyną, która Go nie spotkała, była wyjątkowa i utalentowana kobieta, Ŝáhirih (czyt. tahere). Ŝáhirih poznała Bába w swoim śnie, rozpoznała Go jako Ukochanego Obiecanego i stała się zagorzałą głosicielką Jego Sprawy. Osiemnastą osobą, która dołączyła do Jego wyznawców był dwudziestodwuletni młodzieniec Quddús (czyt. kod:us). Pomimo swojego młodego wieku, Quddús był obdarzony tak wyjątkowym charakterem, odwagą i wiarą, że niewielu mogło się z nim równać. Tych pierwszych wyznawców, wraz z Mullą Ĺusaynem, Báb ogłosił „Literami Żyjącego.” To oni byli Jego wybranymi apostołami. Wkrótce, gdy liczba „Liter Żyjącego” była kompletna, Báb wezwał Mullę Ĺusayna i dał mu następujące polecenie:

„Dni, kiedy byliśmy towarzyszami, dobiegają końca. Moje Przymierze z tobą jest już zawarte. Zbierz wszystkie siły i powstań aby szerzyć Moją Sprawę. Niech nie przerazi cię widok zwyrodnienia ani perwersji tego pokolenia, ponieważ Pan Przymierza z pewnością przyjdzie ci z pomocą. Zaprawdę, On otoczy cię swą kochającą opieką i powiedzie od zwycięstwa do zwycięstwa. Niczym chmura, która wylewa swoją szczodrość na ziemię, przemierzaj krainę od krańca po kraniec i szczodrze obdarz jej ludzi błogosławieństwami, którymi Wszechmocny, w swojej łaskawości, zechciał ciebie obdarzyć (...) Na tę pielgrzymkę, na którą wkrótce wyruszymy, wybraliśmy Quddúsa, jako naszego towarzysza. Pozostawiamy Ciebie po to, abyś stawił czoło zajadłemu atakowi zaciekłego i nieustępliwego wroga. Bądź jednak spokojny, ponieważ dostąpisz łaski, niewypowiedzianie chwalebnej. W swojej wędrówce skieruj się na północ, odwiedzając po drodze Işfáhán, Kášľán (czyt. kaszan), Qum (czyt. qom) i Teheran. Błagaj wszechmocną Opatrzność, aby, w stolicy, łaskawie pozwoliła ci dotrzeć do siedziby prawdziwej wszechwładzy i wejść do pałacu Umiłowanego. W tym mieście kryje się tajemnica. Kiedy zostanie ujawniona, wtedy przemieni ziemię w raj. Moją nadzieją jest, abyś mógł mieć udział w jej łaskach i abyś rozpoznał jej wspaniałość.”

Po przekazaniu Mulli Ĺusaynowi instrukcji dotyczących podróży do Teheranu, Báb wezwał do siebie pozostałe Litery Żyjącego i przekazał każdej z nich szczególną misję. Żegnając się z nimi, w ostatnich słowach nakazał im aby odłożyli na bok wszelkie ziemskie pragnienia i rozeszli się na wszystkie strony aby głosić Jego Sprawę. Zwrócił się do nich: „O moi ukochani przyjaciele! Wy jesteście tymi, którzy noszą Imię Boga w tym Dniu. (...) Przystoi więc aby każdy z was przejawiał cechy Boga, i przez swoje czyny i słowa był przykładem oznak Jego prawości, Jego mocy i chwały. (...) Nie poddawajcie się ani waszym słabościom ani ułomności,” zapewniał ich. „Utkwijcie wzrok w niezwyciężonej mocy Pana, Boga waszego, Wszechmocnego. (...) Powstańcie w Imię Jego, złóżcie w Nim całą swoją ufność i bądźcie pewni ostatecznego zwycięstwa.”

W październiku 1844 roku Báb, w towarzystwie Quddúsa, wyruszył na pielgrzymkę do Mekki i Medyny. Te dwa miasta położone w Arabii są święte dla wyznawców islamu. W Mekce Báb napisał list do gubernatora miasta. W liście wyraźnie wytłumaczył mu Swoją Misję i wezwał go, aby przyjął Jego Sprawę. Gubernator był jednak zajęty swoimi sprawami i nie dał odpowiedzi boskiemu Posłańcowi. Z Mekki, Báb, wraz ze swoim towarzyszem, udał się do Medyny, gdzie złożone z czcią są ziemskie szczątki Proroka Mahometa. Po wizycie w tym świętym mieście obaj wrócili do Persji. Po przybyciu do Búšľihr, Báb przywołał do siebie Quddúsa i tymi słowy poinstruował go, aby udał się do Szirazu:

„Dni, kiedy byłeś Mi towarzyszem, dobiegają już końca. Wybiła godzina rozłąki, rozłąki po której nie nastąpi już ponowne spotkanie, aż do spotkania w Królestwie bożym. (...) Na ulicach Szirazu posypią się na ciebie okropne upokorzenia i zostaniesz bardzo dotkliwie poraniony. Przeżyjesz jednak haniebne czyny twych wrogów i dostąpisz obecności Tego, który jest jedynym celem naszego uwielbienia i miłości. Przy Nim zapomnisz o wszystkich krzywdach i poniżeniu, których doznasz. Zastępy Niewidzialnego pospieszą, aby ci towarzyszyć i oznajmią światu twój heroizm i chwałę. Spotka cię niewysłowiona radość wychylenia dla Niego czary męczeństwa. Ja także podążę ścieżką poświęcenia i połączę się z tobą w sferze wieczności.”

ROZDZIAŁ 4

W Szirazie Quddús z wielkim zapałem zaczął nauczać o nowym Przesłaniu. Ale wkrótce spotkał się z opozycją ze strony muzułmańskiego duchowieństwa i gubernatora prowincji. Ten okrutny i zły człowiek, wydał rozkaz aresztowania Quddúsa oraz jednego z jego towarzyszy. Polecił, aby spalono im brody oraz przekłuto ich nosy a przez powstały otwór przewleczono sznur, tak aby za ten sznur można ich było prowadzić po ulicach, pokazując wszystkim. Zarządzenie gubernatora brzmiało: „Niechaj to stanie się lekcją dla mieszkańców Szirazu, którzy dowiedzą się jaka kara obowiązywać będzie za herezję.”

Po przejściu tych upokorzeń, Quddús i jego towarzysz zostali wygnani z miasta z ostrzeżeniem, że jeśli spróbują powrócić, to spotka ich kara śmierci. Te dwie bohaterskie dusze, przez swoje cierpienia, dostąpiły zaszczytu bycia pierwszymi, którzy byli prześladowani w Persji ze względu na swoją nową Wiarę. ‘Abdu’l-Bahá mówiąc o tysiącach, które doświadczyły prześladowań na ścieżce ich Ukochanego, Bába, powiedział w ten sposób:

„ (...) przechodzili przez najcięższe trudy i srogie próby. Przetrzymywali te próby z cudowną mocą i najwyższym bohaterstwem. Tysiące z nich wrzucono do więzień, karano, prześladowano i mordowano. Domy ich rabowano i obracano w ruinę, ich własność konfiskowano. Poświęcali swoje życie z chęcią i trwali niezachwianie w swojej wierze do ostatniego końca. Te cudowne dusze są lampami Boga, gwiazdami świętości, chwalebnie świecącymi na wiecznym horyzoncie woli Boga.”

Po zarządzeniu tak niesprawiedliwej kary w stosunku do Quddúsa i jego towarzysza, gubernator skierował swój gniew na Bába. Posłał konną straż do Búšľihr, nakazując im aby aresztowali Bába i przyprowadzili Go, zakutego w łańcuchy, do Szirazu. W międzyczasie jednak Báb już opuścił Búšľihr i kierował się do Szirazu. Gdzieś po drodze, pomiędzy miastami, straż konna napotkała Bába. Znacznie już później, przywódca straży tak opisał to spotkanie:

„Kiedy zbliżyliśmy do Niego, pozdrowił nas i spytał dokąd się udajemy. Pomyślałem, że lepiej ukryć przed nim prawdę, i odpowiedziałem, że gubernator nakazał nam abyśmy zebrali pewne informacje. Na to On odrzekł z uśmiechem: „Gubernator posłał was, żebyście Mnie aresztowali. Oto jestem. Róbcie ze Mną, co chcecie. Wychodząc wam naprzeciw skróciłem długość waszego marszu i ułatwiłem znalezienie Mnie.” Kiedy słuchałem Jego wypowiedzi, zaskoczyły mnie Jego szczerość i bezpośredniość. Nie mogłem jednak zrozumieć Jego gotowości poddania się, z własnej woli, surowej karze z rąk urzędników państwowych i ryzykowania w ten sposób swojego bezpieczeństwa i życia. Próbowałem Go ignorować i zabierałem się do drogi, kiedy On się zbliżył i powiedział: „Przysięgam na prawość Tego, który stworzył człowieka, odróżnił go od wszystkich innych stworzeń oraz sprawił, że jego serce stało się siedzibą bożej wszechwładzy i wiedzy, że przez całe Moje życie nie wypowiedziałem żadnego słowa innego niż prawda, i nie miałem żadnego innego pragnienia niż dobro i postęp moich bliźnich. Poświęciłem Moją własną wygodę i starałem się nie sprawiać nikomu bólu ani przykrości. Wiem, że Mnie poszukujecie. Wolę sam oddać się w wasze ręce i oszczędzić wam i waszym towarzyszom zbytecznego kłopotu z powodu Mojej Osoby.” Słowa te głęboko mnie wzruszyły. Odruchowo zeskoczyłem z konia i całując strzemię podtrzymujące Jego stopę tak się do Niego zwróciłem: „O blasku oczu Proroka bożego! Zaklinam Cię na Tego, który powołał Cię do życia, stworzył tak wzniosłym i pełnym mocy, abyś spełnił moje życzenie i wysłuchał mojej modlitwy. Błagam Cię abyś odszedł stąd i uciekł przed okrutnym i nikczemnym gubernatorem tej prowincji. Lękam się o jego knowania w stosunku do Ciebie i nie mogę znieść myśli, że mógłbym się stać narzędziem, którym posłuży się on w swych nikczemnych planach przeciwko Tobie, niewinnemu i szlachetnemu potomkowi Proroka bożego.” (...) Na moją szczerą i usilną prośbę odpowiedział w ten sposób:

„Niechaj Pan, Bóg Twój, wynagrodzi cię za twoją wspaniałomyślność i szlachetną intencję. Nikt nie zna tajemnicy Mojej Sprawy i nikt nie jest w stanie poznać jej sekretów. Nigdy nie odwrócę Mojej twarzy od zrządzenia Boga. On jeden jedyny jest Moją najpewniejszą Twierdzą, Moją Podporą i Moją Ucieczką. Dopóki dopóty nie zbliży się Moja ostatnia godzina, nikt nie odważy się na Mnie napaść, nikt nie jest w stanie pokrzyżować planów Wszechmocnego. A kiedy nadejdzie Moja godzina, z jaką wielką radością wychylę dla Niego czarę męczeństwa! Oto tutaj jestem! Oddaj Mnie w ręce swojego pana. Nie troskaj się, bo nikt nie będzie cię za to ganił.” Skłoniłem głowę na znak zgody i spełniłem Jego życzenie.”

Báb natychmiast podjął Swoją podróż do Szirazu. Wolny, bez łańcuchów, jechał na czele Swojej straży, która z szacunkiem podążała za Nim. Czar Jego słów rozbroił ich serca z wrogości zmieniając ich dumę i arogancję w pokorę i miłość. Kiedy Báb przybył do Szirazu, został zaprowadzony przed oblicze gubernatora, który potraktował Go z haniebną brutalnością. Publicznie zganił i skrytykował Bába. Następnie zwolnił Go, oddając pod areszt domowy u Jego wuja. Mimo, że Báb powrócił do domu, nie był wolny.

Tylko członkom Jego rodziny i małej garstce osób zezwolono widywać się z Nim. A jednak, pomimo starań gubernatora i duchowieństwa którzy mieli za cel zagasić Jego wpływ, w ciągu kilku miesięcy liczba Jego zwolenników gwałtownie wzrosła. Wraz ze wzrostem potęgi i sławy Bába, rosła też furia gubernatora, który ponownie wydał rozkaz aresztowania. Tym razem gubernator zdecydowany był nakazać śmierć Bába. Ale tej samej nocy, gdy Báb został aresztowany, w Szirazie wybuchła epidemia i całe miasto ogarnęła panika. W ciągu kilku godzin zmarło ponad sto osób dotkniętych tą straszliwą chorobą. Urzędnik policji, którego syn został cudownie uzdrowiony przez Bába, w wybuchu plagi rozpoznał działanie Ręki Bożej i wybłagał u gubernatora uwolnienie Bába. Gubernator, w trwodze o życie swoje własnej rodziny i życie mieszkańców miasta, zgodził się pod warunkiem, że Báb opuści Sziraz.

Jesienią 1846 roku Báb udał się do Işfáhánu, miasta położonego na północ od Szirazu. Żegnając się z wujem powiedział: „Spotkamy się znowu w górach Azerbejdżanu, skąd znów wyślę cię abyś sięgnął po koronę męczeństwa. Ja Sam, wraz z jednym z Moich wiernych uczniów, pójdę w twe ślady i dołączę do ciebie w królestwie wieczności.”

 

ROZDZIAŁ 5

Gdy Báb był już blisko Işfáhánu (czyt. esfahan), napisał list to gubernatora tej prowincji z prośbą aby wskazał miejsce, gdzie Báb mógłby zamieszkać. W przeciwieństwie do gubernatora Szirazu, ten był sprawiedliwym człowiekiem o czystym sercu. Uprzejmy ton i styl listu Bába wzruszył go do tego stopnia, że polecił najwyższemu urzędnikowi do spraw religii tej prowincji, aby zaprosił Bába i zgotował Mu serdeczne i hojne przyjęcie w swoim domu. Podczas pobytu Bába w Işfáhánie Jego sława stopniowo rozprzestrzeniła się po całym mieście. Codziennie, tłumy przychodziły aby Go zobaczyć i wsłuchać się w mądrość Jego słów.

Jednakże, rosnąca popularność Bába wzbudziła zazdrość duchowieństwa Işfáhánu, które zatrwożyło się o utratę swojej pozycji i władzy. Zaczęli więc roznosić plotki o Bábie w nadziei wzbudzenia podejrzeń co do Jego Osoby. Kiedy to zawiodło, duchowni ułożyli plan pozbycia się Go. Gubernator, świadomy, że duchowni knują spisek przeciwko Bábowi, zadecydował, że najlepiej będzie, jeśli Báb zamieszka w jego domu. Właśnie tam, podczas wielu godzin spędzonych na rozmowach, gubernator stopniowo zrozumiał wielkość Jego Objawienia. Pewnego dnia, kiedy obaj siedzieli w ogrodzie otaczającym dom, gubernator skierował do Bába takie słowa:

„Wszechmocny Dawca obdarzył mnie wielkim bogactwem. Nie wiedziałem, jak najlepiej je wykorzystać. Teraz gdy, z bożą pomocą, rozpoznałem to Objawienie, moim gorącym pragnieniem jest poświęcić wszystko co posiadam, dla szerzenia jego dobra i rozprzestrzeniania jego sławy. Za Twoją zgodą, udam się do Teheranu i zrobię wszystko, aby zdobyć dla tego Objawienia przychylność Króla, którego ufność wobec mnie jest stała i niezachwiana.”

Báb tak odpowiedział, na ten wybuch miłości i oddania:

„Niechaj Bóg wynagrodzi cię za twoje szlachetne intencje. Tak wzniosły zamiar jest dla Mnie bardziej cenny niż sam czyn. Jednak, twoje dni i Moje są policzone. Zbyt mało ich jest, abym Ja sam mógł oglądać i zezwolić ci abyś zrealizował swoje nadzieje. Wszechmocna Opatrzność osiągnie zwycięstwo Swojej Wiary innymi środkami, niż ty złudnie sobie wyobrażasz. To poprzez biednych i uniżonych tej ziemi, poprzez krew, którą oni wyleją na Jego ścieżce, Wszechpotężny Władca zapewni zachowanie i wzmocnienie fundamentów Jego Sprawy. Ten sam Bóg, w świecie który nastąpi, włoży na twoje skronie koronę nieśmiertelnej chwały i obsypie cię hojnie swymi nieocenionymi błogosławieństwami. Z długości twojego ziemskiego życia pozostało zaledwie trzy miesiące i dziewięć dni, po upływie których, z wiarą i pewnością pospieszysz do twojej wiecznej siedziby.”

Trzy miesiące i dziewięć dni później gubernator zmarł, dokładnie tak, jak Báb przepowiedział. W kilka dni po jego śmierci, jego zastępca wysłał wiadomość do króla pytając, co powinien uczynić z Bábem. Król rozkazał, aby posłał Bába w ukryciu do Teheranu, gdzie sam miał zamiar się z Nim spotkać. Tak więc Báb rozpoczął podróż do Teheranu pod eskortą konnej straży.

ROZDZIAŁ 6

Ówczesny Premier Persji był człowiekiem samolubnym i niekompetentnym. Bał się o to, że gdy Báb przybędzie do Teheranu i spotka się z szachem, on sam straci swoją pozycję i władzę. Dlatego przekonał szacha, aby zmienił rozkazy i posłał Bába do Azerbejdżanu, położonego w północno-zachodniej części kraju. Gdy Báb dojechał do Tabríz, stolicy prowincji, zabrano Go do jednego z głównych budynków w mieście, w którym miał pozostać pod strażą. Oddział wojskowy strzegł wejścia tego domu. Nikomu nie wolno było się z Nim widywać, za wyjątkiem dwóch wyznawców. Mieszkańców miasta ostrzeżono, że ktokolwiek będzie się starał spotkać z Bábem, zostanie wtrącony do więzienia, a całe jego mienie zostanie skonfiskowane.

Báb przebywał w Tabriz przez krótki okres, a następnie został przeniesiony do fortecy Máh-Kú (czyt. ma: -ku) w górach Azerbejdżanu z dala od dużych miast i miasteczek. Mieszkańcy tej okolicy należą do innego odłamu islamu, i między nim, a odłamem, do którego należy większość ludności, dochodzi do wielu sporów. Premier sądził, że wysłanie Bába do tak odległego i nieprzyjaznego zakątka kraju, sprawi, że wpływ Bába stopnieje, a Jego Religia zostanie stopniowo zapomniana. Ale, nie zdawał on sobie sprawy, że światło bożej Religii zostało zapalone i żadna ludzka ręka nie jest w stanie jej zagasić. Báb, poprzez Swój majestat oraz serdeczną dobroć, bardzo szybko zyskał szacunek i podziw tak zarządcy fortecy, jak i ludności tego rejonu. Ostra dyscyplina, której początkowo Báb podlegał, stopniowo złagodniała, a podwoje fortecy otwarły się dla Jego wyznawców, którzy w coraz większej liczbie napływali z różnych stron

Persji aby Go odwiedzić. W czasie gdy był uwięziony w Máh-Kú, Báb objawił perski Bayán (czyt. bajan), najważniejsze ze wszystkich Swoich dzieł. W tejże Księdze ustalił prawa Swojej Religii, prosto i jasno oznajmiając nadejście innego Objawienia, większego niż Jego własne i zawezwał Swoich wyznawców aby szukali i odnaleźli „Tego, którego Bóg objawi.” Jeden z Jego wyznawców, który mieszkał wtedy w Máh-Kú w następujący sposób opisał objawianie perskiego Bayánu:

„Głos Bába, kiedy dyktował nauki i zasady swojej Wiary, był wyraźnie słyszany przez tych, którzy mieszkali u podnóża góry. Melodia Jego śpiewnej mowy i rytmiczna fala wersetów wypływających z Jego ust wpadała w nasze ucho i przenikała nasze dusze. Góra i dolina odbijały echem majestat Jego głosu. Nasze serca drżały w swojej głębi przyciągane Jego mową.”

Kiedy Premier dowiedział się, że Báb zyskał podziw ludzi w Máh-Kú i Jego Wiara nadal się rozprzestrzenia w kraju, wydał rozkaz przeniesienia Bába do fortecy w Ĉľihríq (czyt. czehrik). Ale i tutaj, ludzie z okolicznych miast i zarządcy fortecy zostali przyciągnięci przez magnetyczną osobowość Bába. Nawet niektórzy z najwybitniejszych duchownych tego rejonu przyjęli nową Wiarę i porzucili swoje uprzywilejowane stanowiska aby dołączyć do Jego wyznawców.

Gdy tylko Premier usłyszał o rosnącej popularności Bába w Ĉľihríq, wydał rozkazy aby natychmiast przenieść Go do Tabríz. Tam rząd zwołał zebranie władz religijnych aby przesłuchać Bába i znaleźć najlepszy sposób na powstrzymanie Jego wpływu. Na tym zebraniu duchowieństwo i przedstawiciele rządu starali się upokorzyć Bába, ale On przewyższył ich Swoim majestatem i wielkością. Zapytany: „Za kogo się podajesz i jakie przesłanie przyniosłeś?” oznajmił: „Jam jest, Jam jest, Jam jest Obiecanym! Jam jest Tym, którego imię od tysiąca lat wzywaliście, na którego wspomnienie powstaliście, którego przyjścia pragnęliście być świadkami i którego Objawienia godzinę błagaliście Boga by przyspieszył. Zaprawdę powiadam, obowiązkiem narodów tak ze wschodu jak i z zachodu jest posłuszeństwo Memu słowu i ślubowanie wierności Mojej osobie.”

Kilka dni po tym zebraniu Báb został z powrotem zabrany do Ĉľihríq. Jego wrogowie mieli nadzieję, że przez sprowadzenie Go do Tabríz wymuszą na Nim aby porzucił Swoją Misję. Ale ostatecznie utwierdzili się w przekonaniu, że dopóki Báb żyje, stłumienie Jego rosnącego wpływu będzie niemożliwe.

ROZDZIAŁ 7

Mówiąc o Bábie ‘Abdu’l-Bahá powiedział: „Jeżeli chodzi o Bába, oby dusza moja złożona Mu była w ofierze, gdy był w wieku  młodzieńczym, to jest gdy osiągnął dwudziesty piąty rok Swego błogosławionego życia, wystąpił, aby głosić Swą Sprawę. ... Sam jeden wyniósł Sprawę wśród Persów,

znanych ze swego religijnego fanatyzmu w sposób przechodzący wszelką wyobraźnię. Ta wspaniała Dusza powstała z taką mocą, że wstrząsnęła podstawami religii, moralności, warunków, zwyczajów i obyczajów Persji i ustanowiła nowe zasady, nowe prawa, nową religię. Mimo, że wielcy dostojnicy państwowi, całe niemal duchowieństwo oraz znane osobistości starali się Go zniszczyć i zgładzić, On sam jeden im się oparł i poruszył całą Persję.

Wielu `ulamów [przypis tłum. uczony islamu] i osób na stanowiskach publicznych, jak również innych, ochoczo poświęciło życie dla Jego Sprawy i pośpieszyło na pole męczeństwa. Rząd, naród, uczeni duchowni i dostojnicy starali się zagasić Jego światło, lecz nie zdołali tego dokonać. W końcu wstał Jego księżyc, zabłysła Jego gwiazda, umocniły się Jego fundamenty, a Jego jutrzenka zajaśniała pełnym blaskiem. Prostym rzeszom dał On nauki duchowe, które miały wspaniały wpływ na myśl, moralność, zwyczaje  i obyczaje Persów. Swym naśladowcom obwieścił radosną nowinę objawienia Słońca Bahy i przygotował ich, aby w Nie uwierzyli.

Pojawienie się tak niebywałych znaków i niezwykłych rezultatów wywarło wpływ na ludzkie umysły i na panujące poglądy; położenie podwalin postępu, ustalenie zasad pomyślności i dobrobytu przez młodego kupca stanowi największy dowód tego, że był On doskonałym Wychowawcą. Kto sprawiedliwy, ten nigdy nie zawaha się w to uwierzyć.”

ROZDZIAŁ 8

W 1850 nowy premier Persji, równie żądny krwi jak jego poprzednik, wydał rozkaz egzekucji Bába. Ponownie przeniesiono Bába z Ĉľihríq do Tabriz. Tam osadzono Go w celi przylegającej do placu, która miała być sceną jego męczeństwa.

Gdy prowadzono Bába do jego celi, pewien młodzieniec przedarł się poprzez tłum i rzucił się do stóp Bába prosząc: „Mistrzu, nie odsyłaj mnie od siebie.” Młodzieniec błagał Bába żeby pozwolił mu iść za Sobą gdziekolwiek On by szedł. „Powstań,” odrzekł Báb, „i bądź pewien, że będziesz ze Mną. Jutro zostaniesz świadkiem tego, co Bóg przeznaczył.”

Młodzieńca, wraz z jego dwoma towarzyszami, natychmiast zaaresztowano i osadzono w tej samej celi, w której przebywali Báb oraz jego sekretarz. Młodzieniec ten stał się znany jako Anis.

Anís usłyszał o nowym Posłaniu z ust samego Bába podczas gdy wcześniej był uwięziony w Tabriz i już wtedy zdecydował, że podąży za Bábem do Ĉľihríq. W sercu Anisa płonął tak silny płomień miłości do Boga, że jego jedynym życzeniem było poświęcić siebie dla nowej Wiary. Jednak ojczym Anísa, zaniepokojony dziwnym zachowaniem syna, zamknął go w domu i bacznie strzegł. Wówczas Anís spędził całe tygodnie na modlitwie i medytacji, błagając Boga, aby pozwolił mu osiągnąć obecność Ukochanego. I tak, pewnego dnia, gdy był głęboko pochłonięty modlitwą, miał niezwykłe widzenie. Zobaczył Bába stojącego przed nim i wołającego go. Anís padł Mu do stóp. „Raduj się,” powiedział mu Báb, ”zbliża się godzina, gdy w tym właśnie mieście powieszą Mnie na oczach tłumu i stanę się ofiarą ognia nieprzyjaciela. Nie wybiorę nikogo, prócz ciebie byś podzielił ze Mną czarę męczeństwa. Bądź pewny, że obietnica, którą ci składam, spełni się.”

I tak Anís zaczął cierpliwie czekać wiedząc, że wkrótce nadejdzie dzień, w którym jednoczy się z Ukochanym. Teraz wreszcie spełniło się jego marzenie. Tego wieczora Báb promieniał radością. Wesoło przemówił do Anísa i pozostałych trzech wiernych wyznawców, którzy wraz z Nim uwięzieni byli w tej samej celi: „Jutro będzie dzień Mojego męczeństwa. Gdyby jeden z was mógł powstać teraz i, własnymi rękoma, zakończyć Moje życie. Wolę zginąć z rąk przyjaciela niż wroga.” Żaden z nich nie mógł nawet pomyśleć o targnięciu się na tak drogie życie i siedzieli w milczeniu, a strugi łez płynęły im z oczu. Wówczas, nagle poderwał się Anis i powiedział, że gotów jest okazać posłuszeństwo wobec każdego rozkazu Bába. „Tenże sam młodzieniec, który powstał gotowy spełnić moje życzenie,” rzekł Báb, „dostąpi męczeństwa razem ze Mną. Jego wybiorę aby dzielił ze Mną męczeńską koronę.”

Następnego dnia, dziewiątego lipca wcześnie rano, Báb pracował ze swoim sekretarzem, kiedy nagle urzędnik gwałtownie przerwał im rozmowę. „Dopóki nie powiem wszystkich spraw, które chcę mu przekazać,” rzekł Báb do urzędnika, „dopóty żadna ziemska siła nie jest w stanie Mnie uciszyć. Gdyby cały świat wystąpił zbrojnie przeciw Mnie, byłby bezsilny, aby powstrzymać Mnie od wypełnienia, do ostatniego słowa, Mojego zamiaru.”

Urzędnik jednak nie pojął znaczenia słów Bába. Nic nie odpowiedział i nakazał sekretarzowi aby poszedł za nim. Bába zabrano z celi i zaprowadzono Go do domów najbardziej znaczących duchownych miasta Tabriz, którzy, bez wahania, podpisali dekret o Jego egzekucji. Tego samego ranka, nieco później, Báb został z powrotem poprowadzony na plac, gdzie zebrał się tłum blisko dziesięciu tysięcy osób, aby być świadkiem Jego egzekucji. Báb został oddany w ręce Sama Ňľána (czyt. sam chan), przywódcy oddziału, który miał wykonać egzekucję. Jednak Sama Ňľána, który był wielce poruszony zachowaniem Bába, ogarnął strach, że jego działanie ściągnie na niego gniew Boga. „Ja wyznaję wiarę chrześcijańską,” tłumaczył się Bábowi, „i nie żywię wobec Ciebie żadnej złej woli. Jeżeli Twoja Sprawa jest Sprawą Prawdy, pomóż mi uwolnić się z obowiązku rozlania Twojej krwi.” Na to Báb odpowiedział: „Postępuj zgodnie z twoimi rozkazami, i jeśli twoje zamiary są szczere, Wszechmocny z pewnością jest mocen uwolnić cię od twojego niepokoju.”

Sam Ňľán polecił swoim ludziom, aby wbili do ściany metalowy gwóźdź i przywiązali do niego dwie liny. Na tych linach zawiśli Báb i Anís. Żołnierze ustawili się w trzech rzędach, z których każdy składał się z dwustu pięćdziesięciu żołnierzy. Jeden po drugim, każdy z tych rzędów kolejno dał ognia. Kiedy dym z siedmiuset pięćdziesięciu karabinów już opadł, oczom zdumionego tłumu ukazał się widok trudny do uwierzenia. Anís stał przed nimi żywy i bez żadnych ran, a Báb zniknął. Pociski jedynie przecięły liny na których byli zawieszeni. Rozpoczęto gorączkowe poszukiwania Bába. Ostatecznie znaleziono Go w Jego celi, gdzie siedział i ze swoim sekretarzem kończył rozmowę, którą im przerwano. „Zakończyłem moją rozmowę,” rzekł Báb, „i teraz możecie przystąpić aby wypełnić wasz zamiar.”

Zdumiony tym co się wydarzyło, Sam Ňľán odmówił aby jego ludzie ponownie strzelali i rozkazał im opuścić plac. Teraz trzeba było sprowadzić inny oddział żołnierzy aby przeprowadzić egzekucję. Ponownie Báb i Anís zostali zawieszeni na placu, a żołnierze otworzyli ogień. Tym razem pociski dosięgły celu. Ciała Bába i Anísa zostały zupełnie zmasakrowane, ale ich twarze były niemal nietknięte. Kiedy jeszcze oddział przygotowywał się aby otworzyć ogień, Báb zwrócił się tymi ostatnimi słowami do gapiącego się tłumu:

„Gdybyście uwierzyli we Mnie, o wy, przewrotne pokolenie, każdy z was poszedłby za przykładem tego oto młodzieńca, który przewyższył większość z was, i z chęcią poświęciłby siebie na Mej ścieżce. Nadejdzie dzień, gdy Mnie uznacie, ale w tym dniu już Mnie z wami nie będzie.”

ROZDZIAŁ 9

Podczas swego krótkiego życia Báb, jako Objawiciel Boży, objawił wiele Ksiąg i Tablic. Teraz, możesz poznać 2 z wielu Jego modlitw i część posłania, które On skierował do Liter Żyjącego.

„Czyż jest jakiś inny Wybawiciel z trudności niż Bóg? Powiedz: chwała niech będzie Bogu! On jest Bogiem! Wszyscy są Jego sługami i wszyscy są posłuszni Jego rozkazom.”

„Powiedz: Bóg wystarcza wszelkiemu stworzeniu ponad wszystko i nic w niebie ani na ziemi nie wystarcza, tylko Bóg. Zaiste, On Sam w Sobie jest Wiedzącym, Podtrzymującym, Wszechmocnym.”

„O moi ukochani przyjaciele! Wy jesteście tymi, którzy noszą Imię Boga w tym Dniu. Zostaliście wybrani na powierników Jego tajemnicy. Przystoi więc aby każdy z was przejawiał cechy Boga, i przez swoje czyny i słowa był przykładem oznak Jego prawości, Jego mocy i chwały. Już same członki waszego ciała muszą dać świadectwo wzniosłości waszego celu, prawości waszego życia, prawdziwości waszej wiary i podniosłego charakteru waszego oddania. Gdyż zaprawdę powiadam wam, że jest to dzień, o którym Bóg rzekł w Swojej Księdze: „Tego dnia położymy pieczęć na ich ustach, a jednak ich ręce będą mówić do Nas, a ich stopy dadzą świadectwo temu, co uczynili.” Rozważcie słowa Jezusa skierowane do Jego uczniów, gdy rozesłał ich, aby szerzyli Sprawę bożą.

Takimi słowami nakazał im powstać i wypełnić ich misję: „Jesteście jak ogień, który w ciemności nocy rozniecono na górskim szczycie. Niechaj wasze światło świeci przed oczyma ludzi. Taka musi być czystość waszego charakteru i stopień waszego wyrzeczenia, aby ludzie tej ziemi mogli przez was rozpoznać i zbliżyć się do Ojca Niebieskiego, Który jest źródłem czystości i łaski. Gdyż nikt nie widział Ojca, który jest w niebie. Wy, którzy jesteście Jego duchowymi dziećmi, musicie przez wasze czyny być przykładem Jego cnót, i świadczyć o Jego chwale. Jesteście solą ziemi, a jeśli sól straci swój smak, to czymże ją osolić? Taki musi być stopień waszego wyrzeczenia, że do któregokolwiek miasta wejdziecie aby głosić i nauczać Sprawę bożą, nie powinniście, w żadnym wypadku, oczekiwać ani strawy ani nagrody od jego ludzi. Przeciwnie, kiedy będziecie opuszczać to miasto, powinniście otrząsnąć pył z waszych stóp. Tak jak weszliście do niego czyści i niezbrukani, tak też musicie opuścić to miasto.

Zaprawdę powiadam, Ojciec niebieski jest zawsze z wami i nad wami czuwa. Jeśli będziecie mu wierni, z całą pewnością odda On w wasze ręce wszystkie skarby ziemi i wywyższy was ponad wszelkich władców i królów świata.” O Moje Litery! Zaprawdę powiadam, ten Dzień jest niezmiernie wywyższony ponad dni Apostołów dawnych czasów. Prawdziwie, niepomierna jest różnica! Wy jesteście świadkami Świtu obiecanego Dnia Boga. Jesteście uczestnikami mistycznego kielicha Jego Objawienia. Wytężcie swoje siły i pomnijcie słowa Boga objawione w Jego Księdze: ‘Spójrz, Pan, Bóg twój przyszedł, a z Nim kompania Jego aniołów ustawiona przed Nim w szeregu!’ Oczyśćcie swoje serca z ziemskich pragnień i niechaj zdobią was cnoty anielskie. Dążcie do tego, aby wasze czyny świadczyły o prawdziwości tych słów bożych i uważajcie, aby z powodu [waszego] ‘odwrócenia się’, On nie ‘zamienił was na innych ludzi’, którzy ‘nie będą do was podobni’, i którzy odbiorą wam Królestwo Boże.

Dni, kiedy sądzono, że próżne wielbienie wystarcza, są zakończone. Nadszedł czas, gdy nic, prócz najczystszej intencji, wspartej czynami bez skazy nie może wznieść się do tronu Najwyższego i zostać przez Niego przyjęte. ‘Dobre słowo wznosi się do Niego i prawy czyn sprawi, że zostanie ono przed Nim wyniesione.’ Wy jesteście tymi pokornymi, o których Bóg tak oto rzekł w Swojej Księdze: „Pragniemy okazać łaskę tym pokornym na ziemi i uczynić ich duchowymi przywódcami pośród ludzi oraz uczynić ich Naszymi dziedzicami.” Wy zostaliście powołani do tego wyróżnienia. Osiągnięcie je jednak tylko wtedy, gdy powstaniecie gotowi, aby własnymi stopami zadeptać każde ziemskie pragnienie i gdy będziecie wysilać się aby stać się „Jego wyróżnionymi sługami, którzy nie mówią, dopóki On sam nie przemówi i którzy wykonują Jego rozkazy.”

Wy jesteście pierwszymi Literami, które powstały z Pierwotnego Punktu, pierwszymi Źródłami, które wytrysnęły ze Źródła tego Objawienia. Błagajcie Pana, waszego Boga, aby żadne ziemskie przywiązania, żadne ziemskie uczucia, żadne ulotne dążenia, nie zmąciły czystości ani nie zepsuły goryczą słodyczy tej łaski, która przez was przepływa. Ja przygotowuję was na nadejście wielkiego Dnia. Jak tylko możecie, wysilcie wszystkie swoje siły abym Ja, który teraz was pouczam, mógł w przyszłym świecie, radować się waszymi czynami i chwalić wasze osiągnięcia przed tronem łaski Boga. Tajemnica Dnia, który nadejdzie, jest teraz ukryta. Nie można jej ani wyjawić, ani ocenić. Nowonarodzone dziecię tego Dnia przewyższa najmędrszych i najszanowniejszych mężów obecnych czasów a najmniejszy i najmniej wykształcony z tego okresu przewyższy swym zrozumieniem najbardziej wykształconych i wysoko postawionych duchownych obecnych czasów.

Rozproszcie się wzdłuż i wszerz tego kraju i z wytrwałymi stopami, z uświęconym sercem, przygotujcie drogę na Jego przyjście. Nie poddawajcie się ani waszym słabościom ani ułomności; utkwijcie wzrok w niezwyciężonej mocy Pana, Boga waszego, Wszechmocnego. Czyż nie sprawił On, że w dawnych czasach, Abraham, pomimo swojej pozornej bezsilności zatryumfował nad siłami Nimroda? Czy nie umożliwił On Mojżeszowi, którego jedynym towarzyszem był jego kij pasterski, aby rozgromił faraona i jego zastępy? Czy nie ustanowił On panowania Jezusa, który w oczach ludzi był biedny i pokorny, nad połączonymi siłami żydowskiego narodu? Czy nie podporządkował On barbarzyńskich i wojowniczych plemion arabskich świętej, przemieniającej dyscyplinie Mahometa, Swojego Proroka? Powstańcie w Imię Jego, złóżcie w Nim całą swoją ufność i bądźcie pewni ostatecznego zwycięstwa.”

Zdjęcie: Wejście do świątyni Baba


Zobacz film w języku polskim o Wierze Baha'i

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 575
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 575
11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1840
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1046
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 443
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 604
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 827
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 415
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 557
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 439
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 686
9
komentarze: 36 | wyświetlenia: 522
9
komentarze: 10 | wyświetlenia: 723
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 636
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 536
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska