Login lub e-mail Hasło   

Urodziłeś się po to, by umrzeć ? Czy może masz jakiś cel?

Urodziliśmy się, bo nie mieliśmy innego wyjścia? Staliśmy się człowiekiem, bo Ktoś Kogoś bardzo mocno pokochał? ktoś Komuś powiedział bardzo miłe słówka. To była właśnie miłość ?
Wyświetlenia: 1.149 Zamieszczono 18/08/2009

Pamiętasz to uczucie? Z takiego właśnie potężnego zastrzyku adrenaliny tudzież jakiejś innej "chemii" powstała moc tworzenia nowego życia. Pamiętasz kolego? Pamiętasz koleżanko? Przecież i Ty przeżyłeś coś podobnego. Wiesz dobrze, jak smakuje ten być może jeszcze wtedy zakazany "owoc". Czy jest na świecie coś piękniejszego od MIŁOŚCI? Czy jest na świecie coś większego i potężniejszego od mocy, jaką owa miłość generuje?

Pomyśl, z tej MIŁOŚCI powstałeś. Skoro jesteś, skoro istniejesz,  czy jak chcą niektórzy - skoro z tej wielkiej miłości zostałeś stworzony, to czy myślisz, że ta wielka ENERGIA użyta do twego poczęcia została użyta tylko po to, byś po prostu znalazł się na tym świecie? Czy myślisz, że Twoi rodzice spłodzili Cię tylko po to, byś po prostu chodził sobie po tej ziemi? Chodził sobie, jadł, spał i raz dziennie odwiedzał wychodek? Mój drogi, moja droga - zastanówmy się dziś, może nad tym, co myśleli Twoi rodzice, gdy postanowili sprawić, abyś był tu z nimi. Czy naprawdę myślisz, że marzyli o tym, byś był dziś uczniem szkoły, do której wcale nie chce Ci się chodzić, a co tu mówić o pobieraniu z niej jakiś nauk potrzebnych do lepszego życia? Czy naprawdę sądzisz, że Twoi rodzice stworzyli Cię w swoich marzeniach jako bezrobotnego absolwenta studiów geologicznych? Czy myślisz, że zaplanowali dla Ciebie życie w nieszczęśliwym związku?

A może zacznijmy wszystko od początku?

Twoi rodzice poznali się na obozie harcerskim, spotkali się w sklepie odzieżowym, a może...? "On" miał 20 lat i właśnie stał z kolegami łapiąc okazję z Warszawy w kierunku Wrocławia, a ”Ona" szła sobie chodnikiem. Miała wtedy 15 lat, spojrzała w jego stronę, a "On” w tym momencie poczuł, jak w jego serce walnęło jak młotem. Wiecie, co to miłość od pierwszego wejrzenia? Mija sekunda, druga, "On" zamurowany, nogi przyspawane do asfaltu, usta nie wiedzą, co powiedzieć, tylko oczy wołają: dziewczynko, proszę zatrzymaj się, jesteś śliczna, chcę z Tobą się zestarzeć, śliczna moja, chcę Ci powiedzieć tyle słów... a jednak, sekundy już cztery minęły, pięć.

W końcu wypowiada słowa, które same jakoś wyskakują - czy masz może zapałki? O zapałki zapytać dziewczynkę, która wygląda na piętnaście lat? Nie mam, nie palę - odpowiedziała lekko zdenerwowana, oczywiście nadal oddalająca się, jedyna na świecie i już ukochana życia owego mężczyzny. Cóż powiedzieć, jak zagadać, czym ubłagać, by nie odchodziła. Wtedy ów "On" woła, koleżanko, jak masz na imię, mnie Krystian, a Tobie? Dorotka, odpowiada i lekko zwalniając, jakby chciała się zatrzymać... więc, mówi dalej: ...wiesz, jestem z Gdyni, wakacje spędzam zwiedzając Polskę autostopem i jakoś tak chciałbym dzielić się tym, co widzę i co podoba mi się, z tego co widzę niestety nie mam do kogo wysyłać kartek z podróży. Gdybyś dała mi swój adres, przesyłałbym je właśnie Tobie. I... stało się - Dorotka dała mu swój adres, a On następne dni i tygodnie  wysyłał jej kartki z podróży. Potem po wakacjach umówili się w Częstochowie na pierwszej stacji drogi krzyżowej na Jasnej Górze. Potem odwiedził ją w jej domu, a mieszkała pod Lublinem. Wakacje nad jeziorem Okuniawa... czy Okuninka?

Pierwszy pocałunek, pierścionek

A może było to na obozie hercerskim w Polanicy Zdrój? Może to właśnie tam spotkali i poznali się Twoi Rodzice? A może był to Łańcut i poznali się w restauracji przy pięknej powozowni? Wiem, mogło być to również Luzino, pod Wejherowem albo może Goleniów? Oboje czekali na busa, którym przypadkowo oboje wybierali się do Hamburga? 

Jedno jest pewne, pokochali się do szaleństwa i z tego szaleństwa to właśnie Ty znalazłeś się na tym świecie. Czy Twoi rodzice mieli już wtedy plan, jak chcieliby, aby wyglądało Twoje życie? Pewnie nie, ale zapewne wiedzieli jedno, wiedzieli, że zrobią wszystko, aby przygotować Cię do życia, wiedzieli jedno, na pewno nie pozwolą Cię skrzywdzić. Staną na głowie, aby nauczyć Cię tego wszystkiego, abyś gdy ich zabraknie poradził sobie w tym niełatwym przecież życiu.

Teraz odpowiedzmy sobie na pytanie - Co zrobili? Czy masz za co im dziękować?

Przypomnijmy sobie dziś, jak to z nami właściwie było? Czy pamiętasz, jak miałeś miesiąc, rok? Ile to setek razy płakałeś nie dając im wypocząć, aby rano choćby jedno z nich mogło udać się do pracy. A Oni? Kochali Cię. Potem poszliście do przedszkola, oczywiście za pieniądze zapracowane przez rodziców. W przedszkolu ciągaliście za warkocze swoje koleżanki, a rodzice wysłuchiwali skarg na Was, bo przecież to normalne, że dokuczaliście innym. A Oni? Wasi Rodzice Was kochali. Potem podstawówka, czy trzeba przypominać wybite szyby sąsiadów, za które płacili rodzice, czy przypominać inne wasze” prezenty”. A Oni? Wasi rodzice? Was kochali. Dziś jesteście dorośli. Czy pamiętacie, czego uczyli Was Wasi rodzice?

Czy traktujesz życie jak piękną przygodę?

Przecież właśnie o to chodziło Waszym rodzicom, przecież chcieli tylko jednego - abyście byli szczęśliwi. A jak to zrobić? Myślę, że na to jest tylko jedna rada. Potraktować życie jak jedną wielką przygodę.

Ł a t w o  p o w i e d z i e ć - potraktować życie jak jedną wielką przygodę,  a przecież:

 -  muszę ciężko pracować, wolałbym przecież leżeć na plaży, chodzić na spacery, nie gotować obiadów,  tylko stołować się w restauracji, nie spotykać codziennie znienawidzonego  szefa, kupować wszystko w sklepie, słuchać pięknej muzyki...

A oto co przytrafiło się jednemu z moich znajomych:

Pewnego dnia rano jak zwykle wstaje z łóżka, chce zapalić światło, aby zwyczajowo wykonać poranną toaletę, a tu? Nie ma światła. Idzie więc do łazienki, odkręca kurek, w którym przecież winna lecieć woda, a tu? Wody brak. Co robi ów znajomy? Ubiera się po ciemku, wychodzi na ulicę, patrzy, a ulice puste jak w niedzielę. Nikt nie jedzie do pracy? No ale idzie jak co dzień do sklepu, by kupić świeże pieczywko, aby jak co dzień zrobić sobie kanapki do pracy. Podchodzi do sklepu, a tu? Sklep zamknięty. Oj, myśli sobie mój znajomy, co się stało. Pusto wszędzie, wszystko pozamykane, autobusy nie kursują, więc czym się dziś do pracy dostanę? Nagle zauważa sąsiada, który przechodzi jak gdyby nigdy nic i mówiąc - jak co dzień - dzień dobry, oddala się od mojego znajomego. Ten niewiele myśląc woła sąsiada - Panie sąsiedzie, co tu się dzieje? Możesz mi pan powiedzieć? Wszystkie sklepy pozamykane, chleba nie mogę kupić, prądu w domu nie ma, wody nie ma, autobusy nie chodzą - co się stało? A sąsiad na to - to nic pan nie słyszałeś? Wszyscy ludzie na świecie powiedzieli tak, jak pan wczoraj - od jutra nie pracuję - wszyscy poszli na plażę i opalają się.

Mają gdzieś swoją pracę i postanowili odpoczywać.  Wtedy obudził się ów znajomy, wyskoczył z łóżka, zapalił światło? Jest, pali się światło, jak to dobrze - pomyślał. Poszedł do łazienki odkręca kurek, a woda płynie, jest woda, jak to dobrze, że jest moja wspaniała woda, mogę się umyć, mogę zrobić sobie super poranną kawkę. Potem wybiega na ulicę, a tam? Samochody, cudowne samochody i cóż to korki? Wspaniałe korki, och jak dobrze że są korki, to znaczy, że ludzie jadą do pracy, a to znaczy, że zapewne będzie otwarty sklep spożywczy, w którym kupię najsmaczniejsze bułki na świecie. No i tak właśnie było. Zrobił kanapki i poszedł na autobus, a ten? Jak każdego dnia tak i tym razem podjechał na czas.

Co zrobił mój znajomy? Jak nigdy wcześniej pozdrowił kierowcę i powiedział mu - jak miło pana dziś widzieć, super, że pan przyjechał. Potem ów znajomy dotarł do pracy, a w pracy jego wspaniali koledzy i koleżanki, wszyscy jak co dzień, ale jacyś inni, wszystkim dziś znajomy się kłaniał. Potem spotkał szefa, i jemu powiedział - miłego dnia, bo przecież fajnie mieć szefa - prawda? Jakiego? Ano fajnego, bo jedynego. A przecież szef mógł powiedzieć - dziś nie pracujemy, dziś jedziemy na plażę i jutro i pojutrze też pojedziemy na plażę. No i oczywiście w związku z tym nie będzie pieniążków. A tak? Skoro jest ten wspaniały szef, to znaczy że jest i wspaniała praca, bo przecież z tej pracy są równie wspaniałe pieniążki.

Czy macie moi drodzy jeszcze jakieś wymówki, by wasze życie było jedną wielką przygodą?

 Czy macie jeszcze jakąś wymówkę?

 Jesteś jeszcze bardzo młoda? Masz czas? Znam bardzo wielu starszych, którzy dziś mówią, gdybym była młodsza, pewnie bym o tym pomyślała.

Jestem zbyt biedna, do tego potrzebne są pieniądze, a ja się pytam - Czemuś biedny, boś głupi, czemuś głupi, boś biedny. Jeżeli właśnie dziś nic nie zrobisz, to już nigdy nic nie zmienisz. Pamiętaj ” jutro” to słowo głupców. Mądrzy,  mówią ”DZIŚ”

ŻEBY COŚ ZMIENIĆ W SWOIM ŻYCIU, TRZEBA COŚ ZMIENIĆ W SWOIM ŻYCIU

Nie da się, moi drodzy, robić ciągle to samo, a oczekiwać innych efektów.

NIE JEST WAŻNE, CO CHCEMY ZMIENIĆ

NIE JEST WAŻNE, JAK TO CHCEMY ZMIENIĆ

WAŻNE JEST, PO CO TO CHCEMY ZMIENIĆ

Podobne artykuły


23
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2478
17
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1552
15
komentarze: 20 | wyświetlenia: 639
15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 397
15
komentarze: 37 | wyświetlenia: 1260
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1140
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1009
14
komentarze: 9 | wyświetlenia: 437
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1023
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 337
13
komentarze: 34 | wyświetlenia: 1046
13
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1075
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 389
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 379
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Bardzo fajny i sympatyczny artykuł i ubawiłem się przy nim pysznie.
Pozdrawiam

cieszę się, dziękuję



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska