Login lub e-mail Hasło   

Legenda Ryśka

"Jeśli go nie znałeś, to nie żałuj, bo przyjaciela straciłbyś..." Dla jednych niechlujny ćpun i narkoman. Dla drugich genialny muzyk i wybitna osobowość.
Wyświetlenia: 12.764 Zamieszczono 16/08/2009

      Urodził się 7 września w Chorzowie[1]. Nie marzył, by zostać muzykiem. Chciał być Indianinem. Jego idolami wczesnego dzieciństwa nie byli wybitni muzycy, będący jego późniejszymi inspiracjami. Zamiast Morrisona, Claptona czy Niemena, byli nimi bohaterowie indiańskich powieści:  Winnetou, Geronimo i Unkas. Nie garnął się do nauki. Edukację zakończył na 7 klasie szkoły podstawowej. Nigdy nie uczęszczał na żadne lekcje śpiewu. Był totalnym samoukiem. Grał na harmonijce ustnej. Jego ulubionymi utworami były: "Stairway to heaven" zespołu Led Zeppelin, "The End" z repertuaru The Doors oraz 2 utowry Perfectu: “Autobiografia” I “Niewiele Ci mogę dać”. Oprócz tego cenił twórczość Free, The Rolling Stones i Pink Floyd.

Artysta szczery     W wieku 17 lat dołączył do zespołu Jam [2]. Miał być wokalistą, tego podupadającego wówczas śląskiego bandu. Niespodziewanie stał się liderem, tekściarzem, kompozytorem i projektantem okładek płyt. Tak pierwszą próbę Ryśka komentuje Paweł Berger[3]: „Buty nam spadły, jak dał głos, ale niczego po sobie poznać nie daliśmy, żeby małolatowi się w głowie nie poprzewracało”.  Anegdota głosi, że na początku kariery w Dżemie otrzymał propozycję z zespołu Kombii. Oczywiście odpowiedź brzmiała negatywnie. Człowiek bez podstawowego wykształcenia, okaże się wkrótce jednym z najwybitniejszych polskich wokalistów w historii. Idol z początkowych lat twórczości –Czesław Niemen, zrzeknie się dla niego tytułu „najlepszego polskiego wokalisty bluesowego”.

     Mając 21 zawarł związek małżeński z Golą[4]. Tak Gola mówi o swojej pierwszej randce z Ryśkiem: „W odruchu radości chwycił mnie za rękę, pociągnął i zaczął biec śpiewając „I’m going home” zespołu Ten Years After ”. Perspektywa ślubu cieszyła go tak wielce, że oblewał ją przez miesiąc. Sprawiło to, że na najważniejszą ceremonię życia dotarł godzinę przed jej rozpoczęciem. Owocem ich miłości była dwójka dzieci: Bastek [5] i Karolina. Miał jedno pragnienie –być wolnym.

     Swoje obowiązki względem zespołu traktował wyjątkowo lekko. Nie przychodził na próby, nagrania, koncerty, znikał i nikt nie wiedział co się z nim dzieje. Jeszcze zanim grupa zyskała rozgłos zaczęły się problemy z narkotykami (głównie heroiną). „Nigdy nie byłem abstynentem. Ale w stanie wojennym chciałem pomóc przyjacielowi, który uzależnił się od dragów. I sam się wciągnąłem... Nie lubię o tym mówić, bo co mogę powiedzieć?” –tak sam Rysiek komentował swój nałóg.

     Do końca lat 70-tych grupa miała charakter amatorski i mało kto znał chociażby „Whisky”. Lata 80-te przyniosły falę sławy. Wszyscy poznali kawałki takie jak: „Lunatycy”,  „Sen o Wiktorii” oraz osobiste „Wehikuł Czasu” i „List do M.”[6] Riedel wraz z rodziną mógł dzięki temu wynająć mieszkanie w bloku, na jednym z tyskich osiedli. Kolejne lata przynosiły jednak coraz większe problemy z nałogiem. Za namową kolegów z zespołu, decydował się na odwyki. Nie przynosiły one oczekiwanych efektów, a popularność grupy i jej charyzmatycznego lidera wciąż rosła… Podczas jednego z wywiadów, na pytanie odnośnie utworu „Modlitwa”, w którym prosi Boga o drugą szansę, odpowiada: „Był taki czas, kiedy myślałem, że mogę coś w sobie zmienić”.

     Dawali koncerty, wydawali kolejne płyty. W 1993 roku podczas występu na FestiwalRysiek w charakterystycznym czarnym kapeluszuu Rawa Blues, wypowiedział przed zagraniem utworu „Skazany na bluesa”  pamiętne dziś słowa: „Zawsze, dla was zawsze będę śpiewał do końca!”. W 1994 roku Rysiek został zmuszony do kolejnej próby leczenia. Ciągłe zaniedbywał obowiązki względem zespołu. W końcu coś pękło. Zaczęli szukać nowego wokalisty. W wywiadzie radiowym, jako powód podali niemożność dalszej współpracy. Wybór padł na przyjaciela Riedla –Tadeusza Nalepę[7]. Rysiek nie był już w stanie sobie pomóc. Zdawał sobie z tego sprawę mówiąc: „Przestałem marzyć. Jak człowiek nie marzy - umiera”. 13 lipca 1994 roku bardzo chory wylądował w chorzowskim szpitalu. Tam ktoś podał mu przez okno –jak się potem miało okazać, ostatnią w jego życiu działkę.

     Ostatni hippis naszych czasów odszedł 30 lipca 1994 roku. W aktach, za bezpośrednią przyczynę wpisano niewydolność serca. Miał zaledwie 37 lat.  „Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison[8], ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej...” Niestety podzielił los jednego ze swoich idoli.  Pogrzeb odbył się 3 sierpnia w Tychach. Pochowano go na cmentarzu w Wartogłowcu. Na nagrobku „najlepszego polskiego wokalisty bluesowego” wykuto refren jednego z największych przebojów kapeli: „W życiu piękne są tylko chwile…”. Ktoś mądry wpadł na pomysł, aby po śmierci Goli dopisać: „Tylko Ty i ja…”, a więc tytuł najpiękniejszej piosenki Dżemu o uczuciu, które ich połączyło.

     Corocznie –począwszy od roku 1999 w Tychach odbywa się Festiwal im. Ryśka Riedla „Ku przestrodze”. Miałem tą przyjemność uczestniczyć w ostatnim festiwalu na tyskich Paprocanach. W roku 2009 po raz pierwszy festiwal odbył się w Chorzowie. Historia Ryśka i Dżemu stała się inspiracją do powstania 4 filmów: „Sen o Victorii” (1994), „Dżem” (1994), „Sie macie ludzie” (2004) i „Skazany na bluesa” (2005). W roku obecnym mija 30 lecie Dżemu i 15 lat od śmierci bluesowego mesjasza.

     Określany najszczerszym artystą. Nie gonił za aprobatą „Fani, zawłaszcza młodsi, zaczęli traktować mnie jak Bóg wie kogo, jak jakiegoś idola, niemal z czcią. Przeszkadza mi i dziwi mnie takie zachowanie”. Współpracował z artystami niszowymi. Nigdy nie uważał się za tego, za kogo uważali go inni. Nigdy nie śpiewał o rzeczach błahych. Był gawędziarzem, który poprzez swoje utwory opowiadał słuchaczom o swoim życiu. Biorąc to wszystko pod uwagę i przyprawiając genialnym wokalem, znajdujemy odpowiedź, dlaczego zdobywał serca milionów?

„O rzeko życia
Ostatnia nadziejo ma
Jedyną mą nadzieją
Jesteś Ty
O rzeko życia
Co zrobić mam
Gdzie twoje źródło
Powiedz mi
Daj zrobić jeden łyk
By moje życie płynęło
Tak jak ty
O rzeko
O rzeko życia”.[9]



[1] W szpitalu w Chorzowie, niedaleko ulicy Truchana.

[2] W 1974 przez pomyłkę organizatorki jednego z koncertów zrodziła się obecna nazwa zespołu -Dżem.

[3] Paweł Berger (1950-2005) – klawiszowiec Dżemu, jeden z założycieli zespołu.

[4] Małgorzata Pol (1956-2007) – żona Ryśka Riedla, wierna mu przez cały okres walki z nałogiem.

[5] Sebastian Jerzy Riedel (1978-?) – wokalista bluesowego zespołu Cree, którego pomysłodawcą był sam Rysiek.

[6] Utwór, który w Drugim Polskim Topie Wszech Czasów Marka Niedźwiedzkiego uplasował się na 3. miejscu –za Niemenem „Dziwny jest ten świat” i Perfectem „Autobiografia”.

[7] Tadeusz Nalepa (1943-2007) – kompozytor, gitarzysta, wokalista, harmonijkarz, autor tekstów, założyciel zespołu Breakout.

[8] Jim Morrison (1943-1971) – piosenkarz, prozaik, aktor, reżyser, lider zespołu The Doors. Zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach po przedawkowaniu heroiny.

[9] Źródło: Nie publikowane teksty RR „Rzeko Życia”.

Podobne artykuły


33
komentarze: 25 | wyświetlenia: 84608
20
komentarze: 14 | wyświetlenia: 3179
18
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2143
25
komentarze: 9 | wyświetlenia: 23066
12
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1347
7
komentarze: 3 | wyświetlenia: 668
72
komentarze: 36 | wyświetlenia: 91567
43
komentarze: 12 | wyświetlenia: 6430
34
komentarze: 18 | wyświetlenia: 6602
34
komentarze: 17 | wyświetlenia: 6538
32
komentarze: 11 | wyświetlenia: 3361
24
komentarze: 6 | wyświetlenia: 11260
19
komentarze: 2 | wyświetlenia: 3623
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje



Głos miał naprawdę świetny!

Niestety nie zdążyłem poznać go osobiście (innych członków zespołu - tak). Ktoś o Nim napisał. że gdyby urodził się nieco dalej na zachód, to znałby go cały świat. Rysiek był wielki. Niewątpliwie śpiewa teraz razem Z Tadeuszem Nalepą, a przygrywa im Paweł Berger na klawiszach.

Z pewnością choć słyszałem, że ksiądz nie chciał go pochować na cmentarzu, z racji słów piosenki "List do M.", a konretnie 3 wersów:
"Wiesz mamo, wyobraziłem sobie, że
Że nie ma Boga, nie ma, nie
Nie ma Boga, nie."

  Vivika,  20/08/2009

rysio! nadal o tobie pamietamy !

Był dobry, ale pod wpływem narkotyków. Pamiętam do dziś, że po I koncercie w Teatrze Małym, po dwóch jego melodiach, wyszedłem z koncertu. Nie tylko ja sam !

Rysiek zostawił nam piękną shede w postaci muzyki .......W życiu piękne są tylko chwile

Tak, razem z Nalepą, Bergerem i innymi Wielkimi siedzą sobie gdzieś i robią wielkie jamsassion. Tak myślę.

Zespół Dżem (oraz inne kapele ich pokroju) są pewnego rodzaju ewenementem. Ich muzyka, styl życia, osobowości muzyków, to, co mają do przekazania - fascynuje młodych ludzi. Zachłystują się oni wolnością, czasem nie wychodzi to na dobre, ale to ich pociąga! Ta wolność płynąca z słów. N

...  wyświetl więcej

Szkoda, że autor nie napisał całej prawdy o "Boskim Ryśku".... Kolejny fan, który nie ma jaj by przedstawić prawdziwą historię tego człowieka... A szkoda bo choć historia jest smutna i przykra to na pewno niesłychanie ciekawa i warta opowiedzenia.
Pozdrawiam

Ryszard Riedel - mój autorytet

Lider zespołu Dżem. Najlepszy wokalista w historii......

nie tylko spiewał. pisał także teksty piosenek.

Miał wykształcenie podstawowe, nie pobierał lekcji spiewu, był samoukiem. (takie pseudogwiazdeczki typu: kozidrak, markowska, kukulska ufff.....mogłabym wymieniać bez końca :) ...mają wyksztalcenie a robią sieczkę z muzyki......ble :(

...  wyświetl więcej

  elena  (www),  22/11/2009

Wzór do naśladowania do końca?
Proszę cię...nie mieszajmy muzyki, genialnych tekstów z wzorami postępowań. Zmieszajmy wódkę z narkotykami, brak odpowiedzialności i nieobecność ojca w życiu swoich dzieci, wyjdzie nam Rysiek Riedel. Pamiętam koncerty i smutny dzień, kiedy będąc licealistką urządziliśmy nocne czuwanie po jego śmierci, ale nie sztuką zapić się i zaćpać na śmierć, pozostawiając ...  wyświetl więcej

  ostoja,  22/11/2009

dla mnie jest wzorem do naśladowania i jako wokalista i jako człowiek. wiem, jak narkotyki mogą zawładnąć człowiekiem. kiedyś mnie to fascynowało.
uznasz mnie za dziwaka, ale podniecają mnie właśnie tacy faceci outsiderzy i narkomani.
co do talentu muzycznego - był i jest najlepszy!

Rysiek Riedel był świetnym artystą! Nie śpiewał jak dzisiejsze chwilowe "gwiazdy", on miał naprawde talent i śpiewał z sensem, a nie teksty typu: "Fajna dżaga ze mnie jest..." Mimo tego, że śpiewa to taki plastik, który nawet do recyklingu się nie nadaje... Szkoda, że sobie zepsuł życie narkotykami :( Ale i tak był świetny!

  Julial,  28/01/2011

najlepszy z najlepszych, koi głosem.

Jego muzyka jest dla mnie niesamowita. Uwielbiam słuchać jego nagrań, tyle w nich pragnień, porażek ukrytych w słowach piosenki.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska