Login lub e-mail Hasło   

Sex tak. Miłość nie?

Przyjacielski sex. Zjawisko coraz bardziej powszechne. Pytanie, czy zawsze kończy się happy endem?
Wyświetlenia: 13.108 Zamieszczono 18/08/2009

- Jak dobrze móc się do kogoś przytulić, porozmawiać na ważne i błahe tematy, wyjść na zakupy… Jak dobrze mieć kogoś, z kim można się całować, kochać, a nazajutrz zrobić mu śniadanie – powiedziała jakiś czas temu jedna z moich koleżanek.

Stwierdziłam, ze się zakochała. W końcu, po dwóch latach samotności znalazła sobie faceta. Pomyliłam się.

- Wiesz co? Tak naprawdę to my się nie kochamy. To znaczy, dobrze nam ze sobą, ale jesteśmy bardziej kumplami niż parą. Może to dziwnie zabrzmi, ale traktujemy się, jak przyjaciele, którzy ze sobą sypiają. Nie chcę wiązać się z nikim na stałe. On też nie – wytłumaczyła mi szczegółowo.

Rzeczywiście, zabrzmiało to dosyć dziwnie. Po dłuższym zastanowieniu uznałam jednak, że to całkiem sensowny układ, taki bez zobowiązań, problemów, zazdrości. Wertując różne strony w Internecie nagle zaczęłam trafiać na artykuły związane z tym zjawiskiem. Jak się okazuje, jest ono całkiem powszechne. Oczywiście, prym w wyzwolonej przyjaźni wiodą Stany Zjednoczone, ale i Europa zaczyna hołdować tej modzie.

Jakie są jej plusy? Przede wszystkim niezależność dwojga ludzi. Ci spotykają się, kiedy oboje mają na to ochotę. Niewymuszona wola sprawia, że ochotę mają stosunkowo często. Poza tym, jako że nie są parą, są ze sobą niesamowicie szczerzy. Rozmawiają na różne tematy, o marzeniach, byłych partnerach… Także sex wydaje się przyjemniejszy, bo żadne nie krępuje się mówić, co sprawia mu przyjemność, a co niekoniecznie. Oprócz tego, wiedzą, że mogą na siebie liczyć. To daje im, może nie 100-procentowe, ale jednak poczucie bezpieczeństwa. Sprawia, że nie czują się samotni. Mają się do kogo przytulić, przy kim zasnąć i obudzić. Zdają sobie sprawę również ze swoich wad i nie boją się o nich rozmawiać. Pozytywów tak specyficznego układu można wymieniać wiele. Tego typu relacje sprawiają również, że dane osoby nie zamykają się na znajomych, otaczający świat, co zdarza się zakochanym, wpatrzonym wyłącznie w siebie, parom.

I pewnie wszystko byłoby piękne, gdyby nie jeden szkopuł – miłość - słowo jakże piękne, acz utrudniające niekiedy życie. W czym rzecz? Idealnym byłoby, gdyby taki nieformalny układ albo rozwiązał się sam, albo przerodził w coś więcej. W końcu miłość zbudowana na przyjaźni może okazać się wyjątkowo trwałym tworem. Gorzej, gdy „zakochanie” pojawia się tylko u jednej osoby. Pół biedy, gdy obiektem uczuć staje się ktoś spoza układu. Wtedy można powiedzieć sobie: dzięki, było fajnie, zostańmy nadal przyjaciółmi, ale zrezygnujmy z sexu i czułości. Dlaczego? Bo mam kogoś innego”. Sprawa prosta, klarowna i bardzo uczciwa. Ale co, jeśli obiekt, to nikt inny, jak przyjaciel od sexu? Wtedy dopiero zaczyna się tragedia. Decydując się na milczenie, jedna ze stron męczy się. Staje się przez to nieszczera, zazdrosna, zgryźliwa. Pała miłością, ale też szeregiem uczuć negatywnych. To powoduje konflikt, którego druga strona rozwikłać nie może. No bo jak, skoro nie zna jego przyczyny? Natomiast, gdy zakochana osoba decyduje się wyznać miłość – musi mieć świadomość, że ten krok wcale nie musi być zakończony happy endem. Układ przecież mówił tyko o przyjaźni, o seksie i o niczym więcej.

 

- „Ja cię nie kocham. Bardzo cię lubię, ale nic poza tym. Musimy się rozstać. Nie jestem wstanie dać ci szczęścia” – może powiedzieć obdarowana uczuciem osoba.

I co wtedy? Rozpacz, błaganie, płacz, prośby.

- „Dobrze, nie kochasz mnie, ale chociaż bądźmy razem. Proszę „ – walczy zakochana.

I nieistotne, jaką decyzję podejmie osoba „niezakochana”, zrani tę, która uczuciu się poddała. A co istotne, jak pokazują życiowe statystyki, cierpią najczęściej kobiety. Po prostu, tak już jest, że są one bardziej podatne na emocje, nastroje, uczucia.

- Nie boisz się, że będziesz cierpiała? – spytałam po jakimś czasie koleżankę, z grubsza nakreślając jej moje przemyślenia.

Spojrzała na mnie dziwnie, pobladła i drżącym głosem powiedziała: - Boję się. Bardzo się boję. Przywiązałam się do niego i cieszę się na każde nasze spotkanie. Smutno mi, kiedy się rozstajemy. Nie kocham go. Chyba. Nie, nie kocham na pewno, ale, o rany… Nie wiem, jak to powiedzieć. Po prostu boję się, że się zakocham, a może to już zaczyna się dziać?”.

Zakończyła, a ja nie chciałam jej dłużej męczyć.

Nie widziałam jej już dawno. Nie wiem, jak zakończyła się ta historia. Jedno jest pewne, miłość jest na tyle nieprzewidywalna, że igrać z nią jest, łagodnie mówiąc, czymś nierozsądnym…

Bułgaria, Grecja, Czarnogóra, Chorwacja. Imprezy, wypoczynek, zwiedzanie
Niskie ceny, wspaniałe towarzystwo, integracja. Od 579 zł. Ostatnie miejsca!
turystykastudencka.pl

Podobne artykuły


44
komentarze: 18 | wyświetlenia: 137917
60
komentarze: 19 | wyświetlenia: 19468
40
komentarze: 17 | wyświetlenia: 3644
32
komentarze: 47 | wyświetlenia: 7066
26
komentarze: 12 | wyświetlenia: 15778
29
komentarze: 20 | wyświetlenia: 6519
31
komentarze: 51 | wyświetlenia: 4536
32
komentarze: 69 | wyświetlenia: 6158
30
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2917
28
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2713
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  paxus,  18/08/2009

Przyjaciele, którzy ze sobą sypiają-dobre! Świetny układ. Naprawdę dobre- ale ktoś, kto zgadza się na taki układ sam prosi się o cierpienie. Rozumiem ludzi uprawiających sex z prostytutką-zaspokojenie potrzeb. Ale gdy połączy się to z przytulaniem, wspólnymi porankami, rozmowami o wszystkim to nie wydaje mi się by długo to coś funkcjonowało bez zaangażowania którejś ze stron. Zawsze ktoś z takiego ...  wyświetl więcej

  elena,  18/08/2009

A myślisz, że na forum ktoś się przyzna?:)Byłby publicznie zlinczowany. Ciekawe jaką dojrzałością bądz niedojrzalością trzeba się wykazać, by trwać w jakimkolwiek układzie.A ta pani już cierpi, bo czy przywiązanie to nie miłość, to już pseudo związek ,a oni bawią sie w pare, bawią się swoimi emocjami, carpe diem! Takie związki zawsze konczą się tak samo, kwiestia tylko po jakim czasie dojda do wniosków, że bycie ze soba, nie bedąc ze sobą, to nie jest dobry fundament na długi dystans.

  paxus,  18/08/2009

Faceci są lepsi na krótki dystans :) -dlatego to my mniej odczulibyśmy rozstanie wchodząc w taki związek. Autorka napisała, że jest to zjawisko popularne na zachodzie.W dobie migracji może ktoś się z tym spotkał, doświadczył? Stąd moje pytanie. Nie chcę nikogo zlinczować-chciałbym jedynie wiedzieć co czują osoby będące w takich związkach, jaki ma cel trwanie w tym czymś? I jeszcze jedno-założę się, że z propozycją zainicjowania takiego związku w 90% wychodzimy my- faceci.

Ja, niestety, byłem w takim związku. I nie polecam. Na początku było miło. Szybko jednak okazało się, że nie potrafimy w taki sposób funkcjonować. Każdy człowiek potrzebuje kogoś bliskiego nie tylko ciału, lecz - przede wszystkim - sercu i duszy. I jest to niezależne od płci.

  paxus,  18/08/2009

Jeszcze jedno sformułowanie - „Przyjaciele, którzy ze sobą sypiają” świetne określenie na idealną parę. Mój ideał związku- pod warunkiem chęci trwania obu stron w tym związku i wierności. Podoba mi się. "Przyjacielski sex" też jest niezłe ;-D ale...

  elena,  18/08/2009

To...ale..to niestety spaprane emocje.Ale przyjaciele to nie para paxus:)i niby dlaczego wierność jak nie para:)widzisz wszystko zaprzecza logice..

  paxus,  18/08/2009

Nie wiem co miałaś na myśli mówiąc spaprane emocje ale wszystko jest o.k i nic nie zaprzecza logice ;) ponieważ przyjaźń połączyłem z sexem i dodałem do tego wierność oraz chęć trwania w tym związku=pielęgnowanie go. Przyjaciele- rzeczywiście to nie para ale przyjaciele uprawiający sex? Spotkałaś się z czymś takim? Dla mnie to już para i to idealna.Każdy chciałby mieć wiernego partnera -przyjaciel ...  wyświetl więcej

  paxus,  18/08/2009

Dobra- to "ale.. - spaprane emocje"już załapałem-jest późno więc moja zdolność percepcji ogranicza się. ;D Masz rację że to "ale.." to.spaprane emocje albo krótkowzroczne, doraźne załatanie pustki w życiu

"jedno jest pewne, miłość jest na tyle nieprzewidywalna, że igrać z nią jest, łagodnie mówiąc, czymś nierozsądnym…".

Nie wiem, czy niebezpieczne jest igranie z miłością, ale z seksem to na pewno.

ja tkwię w takim "związku"... dlaczego? bo boję się angażować... przyjaciel nie wymaga ode mnie spotkań gdy nie mam ochoty albo czasu... nie zabrania się spotykać ze znajomymi, nie ingeruje w życie tak mocno jak zakochany. Miłość jest piękna ale czasami zbyt zaborcza - może patrzę przez pryzmat toksycznych związków albo zbyt ambitnych planów. Nie chcę się wiązać i zakładać rodziny bo narazie nie m ...  wyświetl więcej

Opisany w artykule związek jest takim w którym jest miłość... dla mnie szczerość to podstawa zaufania a połączone to już fundament miłośći...w takim przypadku okreslenie układ przyjacielski nie jest odpowiednie bo przyjaciele nie uprawiają seksu... to głupie raczej i do niczego dobrego nie prowadzi ludzie w takich układach kończą w piekle...szkoda,że kobiety dają się tak wykorzystywać bo same doprowadzają do tego ,że mężczyźni przestają je szanować...ehh ;-/

czasami taki mężczyzna- przyjaciel bardziej szanuje kobietę niż facet który ją "kocha" w dzienniku nimfomanki był ciekawy przykład "miłości" i "przyjaciela"

może to kwestia poglądów, może wykorzystywanie, może wygoda... wszystko zależy od perspektywy z którą porównujemy bo bez porównania nie ma oceny

  Ania S.,  19/08/2009

Seks bez miłości? Nie rozumiem jak tak można. Przyjaciel to nie to samo co ukochany...

  win,  20/08/2009

- "załatanie pustki w życiu" - myślę paxus, że to całkiem trafne określenie
- "spaprane emocje"? owszem - no chyba, że przyjaźń przerodzi się w miłość
- wandzie - a nie boisz się, że się zakochasz?

W czasie seksu jest wrażliwość... taka jak w miłości ale jak się rozstajemy to znika, taka tylko na chwilę... namiastka miłości, jest to łatanie pustki w życiu i może prowadzić do uzależnienia od takich "łatwych związków"... potem człowiek może się nie chcieć angażować właśnie przez to, że wcześniej nie trzeba było...

Mam pełną świadomość, że nie mam prawa się zakochać... jeżeli się tak st

...  wyświetl więcej

  paxus,  20/08/2009

Ania- nie rozumiesz sexu bez miłości? Odpowiem Ci, że rozumiem to jako zaspokojenie popędu, który jest najsilniejszy ze wszystkich. I dodam, że z tego względu popieram instytucje legalnych domów publicznych. Dzięki temu, że osoby z ogromnymi potrzebami które nie chcą lub nie potrafią z jakiś względów tworzyć związków ,mogłyby się zaspokoić to może byłoby mniej przestępstw na tle seksualnym.
...  wyświetl więcej

  elena,  20/08/2009

"może właśnie teraz przechodzi Ci gdzieś koło nosa Twoja prawdziwa miłość a Ty zaspokojona w tym pseudo związku nie będziesz w stanie jej zauważyć" i "czasami trzeba poczuć pustkę, zaakceptować ją, odnaleźć się w niej i starać się być z nią szczęśliwym. Ta pustka ma moc oczyszczającą." Paxus bardzo piękne i mądre słowa..podpisuję się:)

  paxus,  20/08/2009

Samo życie Magdaleno. Niestety czuję się trochę jak ksiądz, który nie dzieląc szarości dnia codziennego z inną osobą radzi małżonkom jak mają postępować by się z nią uporać. Zawsze łatwiej powiedzieć niż działać- dlatego chwała i pełen szacun odważnym którzy słowa i myśli potrafią zamienić w czyny! Dlatego też może częściej pytam niż stwierdzam, czy krytykuję.

Paxus - taki niezdrowy, nadmierny popęd trzeba i można leczyć.

Typowy syndrom pokolenia singli - lęk przed miłością, niechęć do zawierania związków. Boom rozwodowy. Napatrzy się takie dziecię - na początek - krzyków w domu, nerwów między rodzicami, w końcu przeżyje emocjonalnie rozwód gorzej od nich. Nie dziwmy się więc, że ludzie szukają substytutów związków i niechętnie tworzą stałe relacje.

Ja jestem singlem z wyboru i jest mi z tym dobrze. Mało tego to nie zamierzam się wiązać ani żenić z żadną kobietą. Chcę być wolny i tyle.

Paxus jesteśmy w takim układzie, żeby nie spotykać się z wieloma partnerami - chyba bezpieczniejsze niż przygodny sex? Propozycja... wyszła od niego ale nie czuję się wykorzystywana bo mi tak lepiej.

Tak, wolę być wolna (bo to pseudozwiązek) niż wiązać się z kolejnym nieudacznikiem. Nie potrzebuję trwałego związku teraz (tak, jestem karierowiczką) bo nie potrafiłabym tworzyć jeszcze rodzin

...  wyświetl więcej

  paxus,  22/08/2009

Brzmi racjonalnie. Choć ja chyba nie odważyłbym się trwać w takim niby związku. Nie potrafiłbym się i angażować i nie angażować jednocześnie - no ale każdy jest inny. Chyba z wiekiem człowiek oczekuje i wymaga większej stabilności i przejrzystości swojego życia. Obawiam się, że nigdy nie będzie „powiemy sobie do widzenia” tylko jedno z Was to zrobi-a co z drugą połową? -dobrze, żeby ta druga osoba ...  wyświetl więcej

Widzisz @paxus - zakrzyczeli cię w dyskusji. Ale nie martw się, popieram twoje wywody, bo też sobie nie wyobrażam życia w takim związku i niezwiązku - tylko dla kopulacji.
Jedna z moich znajomych rozstając się z partnerem - zafundowała sobie taki związek "bez zobowiązań i zaangażowania uczuciowego" z kimś innym i co? - najpierw miało być bez angażowania się w związek, ale potem się oboje ta ...  wyświetl więcej

Myślę, że na temat takich układów ludzie będą tak samo podzeleni jak na temat domów publicznych - jedni uznają inni nie. Mamy różne potrzeby i różne poglądy na życie. Jedni są tradycjonalistami inni otwarci na nowe rzeczy - czy są dobre? Zależy od percepcji... Z czasem możę się okazać, że nie (nie przeczę). Może niedojrzale postępuję ale wolę żałować czegoś co zrobiłam niż czegoś czego nie zrobiłam. Oczywiście z odpowiednią dozą odpowiedzialności bo błędy mogą być mniejsze lub większe.

Żyje w takim związku od jakiś trzech lat i do tej pory ani Ona ani ja nie narzekamy. jest nam tak dobrze. może po prostu oboje boimy się związku uczuciowego...nie myśle czy to jest normalne czy nie. ważne że,obojgu nam to pasuje i na swój sposób jesteśmy szczęśliwi-przecież o to w życiu chodzi!

  wilk2053,  24/08/2009

szczęście powstaje jednak na różnych płaszczyznach, a te z kolei uzależnione są od potrzeb ich właściciela.
upraszczając - jednych cieszy coś głębokiego, potrzebującego wyrzeczeń, stałości i z zapewnionym 'jutrem'. innych - znane wszystkim (niekoniecznie z autopsji, na dłuższą metę płytkie) carpe diem.
nie odradzam nikomu szukania szczęścia, bo każdy ratuje się jak może. tylko że pow ...  wyświetl więcej

  jabajbaj,  21/09/2009

No to mnie zlinczujcie, specjalnie po to się zarejestrowałam ;)
Jestem kobietą i jestem w takim związku. Choć właściwie ciężko to nazwać związkiem, bo nie planujemy żadnej przyszłości, wręcz ją wykluczamy. A żyjemy tym co nam daje dzień dzisiejszy.
Łączy nas seks, rozmowa i bardzo miłe spędzanie czasu. Bardzo się lubimy i to tyle.
Oboje jesteśmy wykształceni, dobrze zarabiając ...  wyświetl więcej

  paxus,  22/09/2009

Każdy jest w stanie dawać i odbierać miłość. Jest to nieodłączna część człowieczeństwa. Jest to coś co jest w każdym z nas. Muszą się tylko hm "tylko"? spotkać dwie osoby które poczują wzajemnie do siebie to coś i będą chciały ponieść trudy trwania w niej. Bo motyle, niestety , prędzej czy później odfruną- Bóg wie gdzie. Musimy zadać sobie wtedy pytanie czy wraz z motylami my także "rozwijamy żagl ...  wyświetl więcej

  win,  13/10/2009

...do wszystkich zainteresowanych...
Bohaterowie tekstu nie są już ze sobą. Uznali, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie rozstanie. Podjęcie takiej decyzji później - mogłoby być bardziej bolesne... Wciąż jednak mają ze sobą kontakt.

Jak dla mnie swietny artykuł. Od jakiegos czasu mam podobna sytuacje. Spotykam sie z chlopakiem co jakis czas jak mamy na to ochote i czas. Jest fajnie, nie narzekamy. Chociaz na poczatku liczylam na cos wiecej niz tylko uklad. Z czasem sie do tego przyzwyczailam i teraz nie narzekam

zgadzam się artykuł swietny. . . i w moim przypadku bardzo prawdziwy

Playboy TAK, katolicyzm NIE!
http://eiba.pl/2rvd

  elena,  09/03/2014

Dobrze wracac do niektorych artykulow po latach, z inna perespektywa. Czyz milosc to nie polaczenie wartosci przyjazni I namietnosci wyniklej z bliskosci ?Tak jesli oboje zdefiniuja, ze to milosc a nie chwilowa chec zalatania pustki I niebycia w zwiazku. Przyjaciel kochanek zna Cie jak nikt inny. Nie ma sily wiekszej ponad duchowe przyciaganie I chyba kazdy z nas podswiadomie pragnie idealnego pol ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2014 grupa EIOBA. Wrocław, Polska