Login lub e-mail Hasło   

On z Wenus. Ona z Marsa

Niemożliwe? Dlaczego? Dlaczego kobieta to płeć słaba? Czy chodzi o siłę fizyczną, czy o psychiczną? A może i o jedno, i o drugie? A co by było, gdyby...?
Wyświetlenia: 1.495 Zamieszczono 19/08/2009

Jest rok 2050. Życie nie wyginęło. Chociaż, jak zapowiadali niektórzy, miało się skończyć 38 lat temu, dokładnie w grudniu 2012 roku. Ale nie ważne. Przepowiedni tego typu było w przeszłości wiele. Dzisiaj przejmują się tym tylko nieliczni. Chociaż i teraz nie brakuje maniaków, którzy zaklinają, że ludziom zostało zaledwie pare lat.

 

A jak żyje się nam w latach 50. XXI wieku? Podobnie, a jednak inaczej. Lepiej, a jednak inaczej. Łatwiej, a jednak inaczej.

- Goja! Kiedy w końcu zrobisz coś z tym Ajaxem (elektroniczna pomoc domowa, którą fundnęli nowożeńcom rodzice Goi) – woła z drugiego pokoju Max, jej mąż. – Tyle razy chciałem zadzwonić po robtera (specjalista d.s. robotów – zawód ostatnio bardzo modny i niezwykle intratny), ale ty uparłaś się, że sama sobie z tym poradzisz…

Goja przerwała zabawę z 2-letnim synkiem Alkiem. –Kurde, nie dość, że cały dzień pracuję i nawet nie mam czasu, żeby pobawić się z dzieckiem, to jeszcze mam tego głupiego Ajaxa na głowie – pomyślała. – Czemu Max się tym nie zajmie? Może się boi, ze sobie paluszki pobrudzi? – parsknęła śmiechem, ale zaraz spoważniała. Max to dobry, wrażliwy facet, ale gdyby zauważył, że się z niego naśmiewa, pewnie „walnąłby” focha i z sexu byłoby nici, a ona akurat dzisiaj ma na to sporą ochotę. Oddała więc dziecko pod opiekę elektroniani i zaczęła szukać w expressnecie (ulepszona wersja internetu) instrukcji napraw Ajaxa.

- Jest. Zaraz się z tobą rozprawię mój ty mały robociku – warknęła cicho.

- Oj Max, spokojnie, ale ty jesteś w gorącej wodzie kąpany. Przecież jak mówiłam, że to zrobię to to zrobię. Minuta, dwie i będzie gotowe – zapewniła.

…Ostatecznie zadzwoniła po robtera, który zjawił się po 4 minutach i naprawił pomocnika.

Michał widząc jej zdenerwowanie – uśmiechnął się czule do niej, chociaż w duchu mówił sobie, że miał rację.

- Może zrobić ci herbatę? – spytał.

- Nie chcę herbaty, chcę ciebie – skwitowała Goja.

Podeszła do męża i całując go, zaczęła go rozbierać. Uwielbiała dominować. Chociaż czasami pozwalała się zniewalać. Max wiedział, co sprawia jej przyjemność. Zawsze też pod ręką miał jakąś fajną zabawkę; a to kajdanki, wibrator, czy jadalny balsam o smaku czekoaldy, za którym Goja wprost przepadała. W ogóle uważała, że ich seksualność jest jak najbardziej dopasowana, co nie znaczy, że nie zdarzały jej się skoki z bok. No ale, komu się one nie zdarzają. – Max mówi, że jemu nie, ale z facetami to nigdy nie wiadomo, są tak zmienni, że trudno wyczuć, co im siedzi w tej pięknej główce - przemknęła jej taka myśl.

Goja, to typowa kobieta młodego pokolenia. Zawodowa praca pochłania jej wiele czasu i energii. Jako specjalistka d.s. marketingu eksportowego w jednej z dobrze prosperujących firm technologicznych, ma napięty plan dnia. Ale życie na wysokich obrotach ma też i swoje plusy. Goja zarabia tak dużo, że Max mógł zostać w domu i zajmować się Alkiem. Max uznał, że takie rozwiązanie mu pasuje. W końcu, jako instruktor tańca, zarobiłby dużo mniej. Taniec jednak kochał całym sercem i czasami wymykał się z domu, by poćwiczyć. Dzięki tej pasji poznał też Goję. – Szkoda, że po ślubie przestała być romantyczką – zdarzało mu się myśleć.

Goja wiedziała, że Max wołałby, aby poświęcała się bardziej rodzinie. Uznała jednak, że i tak wiele robi. W końcu zarabia, stara się utrzymać ich życie na wysokim poziomie, myśli o przyszłości Alka, o jego edukacji, chciałaby żeby został chirurgiem, najlepiej plastycznym albo ożenił się bogato z kobietą lub mężczyzną, wtedy nie musiałby pracować w ogóle…

Goja i Max zdecydowali się na sztuczne zapłodnienie. Dzięki temu mieli pewność, że dadzą Alkowi wszystko, co najlepsze. Odpowiednio dobrane cechy charakteru, a nawet wyglądu, mają mu ułatwić funkcjonowanie w dziecięcym i dorosłym już świecie.

 

 

- Zamówić jedzenie, włączyć Ajaxa, zaprogramować e-nianię, pouczyć się astora (nowy język, który działa na zasadzie esperanto. Z uwagi na prostotę – przyjął się na całym świecie. Język angielski to już przeżytek) – Max zaczął układać swój plan dnia.

Jedzenie, drogerię i innego rodzaju produkty, zamawiał zawsze przez expressnet. Dzięki temu oszczędzał sporo czasu. Mógł go w zamian poświęcić Alkowi. Czasami miewał żal do Goi, że jej więzi z synem są słabe. Jak więc tylko mógł, starał się być dla dziecka i ojcem, i matką. Na całe szczęście, nauką siusiania do e-toalety, picia z kubka, czy jedzenia łyżeczką – zajęła się elektroniania. Jest pewny, że nie poradziłby sobie bez niej.

- Niby robot, a jednak to on będzie zajmował się też dalszą nauką Alka. Tak jak kiedyś kobietom ułatwiono życie tworząc pralkę, tak teraz my mężczyźni powinniśmy cieszyć się z elektronicznych pomocników – pomyślał sobie, kiedy Ajax wparował z pytaniem „co ma zrobić na obiado-kolację?”.

Problem w tym, że Max nie przepadał za kuchnią Ajaxa. Kilkanaście lat temu, ministerstwo rozpoczęło kampanię dotyczącą zdrowego trybu życia. Roboty były programowane tak, by ten zdrowy tryb życia propagować jak najbardziej konsekwentnie. Mowy nie było więc o jakimś tłuszczyku, czy kalorycznej słodkiej bombie. Max, co prawda uważał na jedzenie, ale marzyła mu się od czasu do czasu, jakaś porządna porcja mięsa. Z drugiej jednak strony, na samą myśl, że miałby coś sam ugotować – zrobiło mu się słabo.

- A tak w ogóle to gdzie jest napisane, że codziennie musi być "główny" posiłek? – zawołał głośno, wprawiając tym samym w osłupienie Ajaxa. W tej chwili Goja przysłała mu wiadomość na ekran telneta (potomek telewizora): „Mam spotkanie, wrócę późno, zjem poza domem. Ucałuj Alka, pa”.

 

 

- Dzisiaj Ajax mam dietę. Nic nie musisz gotować – powiedział Max i zaczął wertować swój ulubiony magazyn „Pan domu”. Jego myśli były jednak gdzie indziej. Już raz przyłapał Goję na zdradzie. Wybaczył jej to. Więcej jednak by tego nie zniósł.

- Nie, nie będę się zadręczał – pomyślał. – Muszę mieć do niej zaufanie. Pocałował Alka i poszedł do kabiny dezynfekującej (wydzielona część w łazience, mająca spełniać rolę higieniczno-sanitarną; kąpiele w wannie pełnej wody to już przeszłość z powodu coraz to mniejszej zasobności kuli ziemskiej w wodę słodką – wynosi ona obecnie około 0,5 procenta wszystkich wód na ziemi. Intensywnie przeprowadzane prace naukowe mają doprowadzić jednak do tego, że woda słodka bądź jej substytut – nadal to kwestia sporna - będzie pozyskiwana z innych źródeł, m.in. z wody słonej). Odświeżony poszedł do sypialni. Poczciwy Ajax przygotował mu już miejsce do spania (nadmuchiwany gazem kosmicznym, niezwykle wygodny materac).

- Pora na sen. Dobranoc Ajax – powiedział.

- Dobranoc – odparł troskliwie Ajax rozmyślając, czy Pani znowu wróci do domu na lekkim rauszu…

Podobne artykuły


8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 8544
42
komentarze: 17 | wyświetlenia: 6633
24
komentarze: 37 | wyświetlenia: 18267
37
komentarze: 60 | wyświetlenia: 13089
30
komentarze: 20 | wyświetlenia: 11159
32
komentarze: 98 | wyświetlenia: 10019
25
komentarze: 14 | wyświetlenia: 9845
27
komentarze: 11 | wyświetlenia: 21052
41
komentarze: 19 | wyświetlenia: 136360
19
komentarze: 8 | wyświetlenia: 7549
32
komentarze: 53 | wyświetlenia: 9002
29
komentarze: 6 | wyświetlenia: 5499
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska