Login lub e-mail Hasło   

Historia złomiarza, człowieka..

Złomiarze, każdy wie kto to. Ale może nie każdy wie, że nie wszyscy są jednakowi. Pozostaje kwestia moralności, ale może nie zawsze należy ich oceniać według jednego wzoru..
Wyświetlenia: 3.385 Zamieszczono 21/08/2009

Widać ich na ulicach. Każdy z nas widział, jak cały swój dobytek mają czasami ze sobą. Zwykle prowadzą wózek pełen blachy, kawałków metalu, prętów. Brudni, nieogoleni, czuć od nich alkohol. Zawartość wózka to całe ich życie. Dowiozą zawartość do skupu, dostaną kilka złotych, będzie na tanie wino, może na bułkę albo dwie. Wystarczy, żeby zapomnieć o całym świecie dookoła. Przeżyć kolejny dzień.

Nie da się ukryć, że oczyszczają miasto. Zgodnie z prawem nie wolno wyrzucać starych, zużytych lub niedziałających urządzeń na śmietnik obok domu. Są specjalnie wydzielone punkty skupu, choć wielu z nas o tym nie pamięta lub po prostu najzwyczajniej w świecie nie wie. Oni zbierają, robią wstępną utylizację, oddzielają plastik od wszystkiego co metalowe. Układają wszelki złom na wózek i znów ta sama droga do skupu. Jest miło, bo wózek cięższy niż zwykle, więc i złotówek więcej, będą dwa wina, może i trzy. Tym razem kupią chleb i trochę wędliny, może kiełbasy, no i oczywiście przyjdą kumple. Tak jest zawsze, wzajemna pomoc w tych ciężkich czasach. Raz ma ten, raz tamten. Impreza do utraty świadomości. Mija kolejny dzień. Taki sposób na życie.

Ale są i inni. Może mały przykład z mojej okolicy. Młody człowiek z patologicznej rodziny, takiej jakich wiele. Był wytrwały, starał się, aż w końcu wyrwał się stamtąd, ożenił. Jedno dziecko już było, potem urodziło się drugie. Pracował dorywczo to tu, to tam. Przyszły kiepskie czasy, żona zaczęła pić, pracy nie było, poszedł szukać złomu.

Czasami wypił, żeby nie myśleć. Zbierali stare, zardzewiałe części w starych opuszczonych kilkanaście lat temu zakładach, ale za którymś razem ich złapali. Dostał rok i siedem miesięcy w zawieszeniu. Dzieci były głodne, ale nadeszło lato, lepszy sezon na pracę, nawet żonę do niej wciągnął. Niestety pewnego dnia przyszła pijana do pracy i zwolnili oboje. Lato dobiegało końca, pracy było powoli jak na lekarstwo, jedyne więc co pozostało, to iść po złom. Udawało się co jakiś czas znaleźć coś większego.

Pewnego dnia skontrolował ich patrol i mimo, że kwestia miejsca zbiórki była sporna, a on przypominał, prosił, że dwójka dzieci w domu, sąd był bezwzględny. Dostał 2 lata i oczywiście odwieszono poprzednią karę. Nie stać go było na adwokata, za mało złomu zebrał. Pracował w więzieniu, pieniądze wysyłał do domu, ale żona sama, więc zaczęła pić. Dzieci chodziły brudne i zaniedbane, ciągle były głodne, więc po interwencjach sąsiadów zabrano je do domu dziecka. Jego wypuścili po 7 miesiącach, za dobre sprawowanie. Załatwiłem mu pracę, prostą, średnio płatną, ale stałą. Zamieszkał sam. Od ponad dwóch lat nie pije, pracuje, odkłada na adwokata, bo bardzo chciałby odzyskać dzieci.

Złomiarz, taki sposób na życie. Ale może to nie zawsze ten sam złomiarz?

Podobne artykuły


19
komentarze: 47 | wyświetlenia: 2024
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1350
15
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2189
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 415
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 507
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1125
14
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1295
14
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1349
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 2114
13
komentarze: 12 | wyświetlenia: 980
13
komentarze: 221 | wyświetlenia: 832
13
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1101
13
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1620
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  proch,  22/08/2009

ciezkie jest zycie rapera

Sam znam kilku złomiarzy.

Co ciekawe - jeden ma normalne mieszkanie a złom trzyma na ogródku. Ma wszystko - pralki, lodówki, piece żeliwne. Co z tym robi? Często naprawia, bierze części do innych 'wynalazków' albo sprzedaje.

A inni? To nie zawsze ludzie tacy jak ich postrzegamy.

Społeczeństwo patrzy na złomairzy/bezdomnych/meneli jak na pospólstwo, które tylko marnuje czyst

...  wyświetl więcej

Całą prawdę tutaj ująłeś

Niespójność Przy dwóch latach wyroku nie mógł opuścić ZK po 7 miesiącach .!Przy odwieszonym poprzednim wyroku wychodzi jeszcze więcej niż dwa lata i jest recydywą. Nie miałby szans wyjść (przy samych 2 latach) wcześniej jak po ok półtora roku.

Sądzę, że ważniejsze jest tu przesłanie.

...

Dzięki misiu, dużo wyniosłem z Twojej wypowiedzi.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska