Login lub e-mail Hasło   

Wiara, wiara, co z tą wiarą?

No właśnie?
Wyświetlenia: 3.300 Zamieszczono 07/09/2009


Wiara jest czymś co powinniśmy zachowywać dla siebie. Wolność wyznania nie polega na narzucaniu innym swoich poglądów czy eksponowaniu ich publicznie w każdy możliwy sposób. Polega na tym, że możemy wierzyć w co tylko chcemy i nikt nie powinien nam tego zabraniać. Dlatego każdy z nas powinien zrozumieć osoby niewierzące, które mają dość symbiozy religii z państwem. Konstytucja gwarantuje świecki charakter państwa, ale jak w praktyce to wie każdy obywatel tego kraju. Osobiście naprawdę rozumiem i popieram święta narodowe z udziałem naszej religii, bo to nierozłączna część naszej historii i nie powinniśmy jej odrzucać, ale są pewne granice. 

Tu naprawdę nie chodzi o wyszydzanie cudzych poglądów, tu chodzi o sytuacje neutralną. Sytuację, która będzie odpowiednie dla wszystkich stron (pragnę przypomnieć, że nie są to jedynie dwie strony, ale jest ich bardzo wiele). Jest takie magiczne słowo, które powinno być użyte wobec wszystkich spornych sytuacji poglądowych - kompromis. Tak drodzy państwo. Chodzi o kompromis poparty logiczną, racjonalną argumentacją i wyliczeniami. Należy pamiętać, że poglądy, to nie są dobra materialne. Nie jest dobrze gdy mniejszość narzuca swoje prawa większości. Dlaczego miałoby tak być? W końcu to większość posiada więcej głosów, żyjemy przecież w państwie demokratycznym. Należy jednak pamiętać, że zabieranie pieniędzy równym obywatelom na cele sprzeczne z ich poglądami nie jest różnica poglądów. Nie może być tak, że podatki ogółu, wszystkich obywateli są przyznawane na utrzymywanie duchownych w armii czy szkołach. Dlaczego naucza się przedmiotu któremu poświęca się więcej czasu w tyg niż biologii? W programie podstawowym liceum zakłada się więcej godzin nauczania religii niż biologii i chemii razem wziętych. Czy to naprawdę dobry pomysł z perspektywy wykształcenia naszego społeczeństwa? A może to tylko strata środków z naszych podatków, które mogłyby zostać lepiej wykorzystane? 

 
Oczywiście istnieją osoby, które chcą po prostu uzmysłowić wierzącym, że się mylą, tak samo jak istnieją wierzący którzy chcą nawrócić, uratować ateistów. Ale czy po jednostkach możemy oceniać ogól?


A co do samej różnicy poglądów: Wierzący nie mogą zrozumieć jak można nie wierzyć w  Boga, nie wierzyć w przyszłość, która czeka ich kiedyś tam po śmierci.   Nie wiedzą jak ateiści potrafią tak łatwo stwierdzić, że nic po tym życiu nas nie czeka, a ludzie są zwykłymi zwierzętami. Być może chcą im nawet w jakiś sposób pomóc. Są po prostu są pewni istnienia Boga tak samo jak ateiści są pewni tego, że on nie istnieje. Wierzą, że ktoś nad nimi czuwa i kierują się zasadami które zostały przez niego zesłane. Jeżeli przykładem będzie religia chrześcijańska to nie ma w tym nic złego i uważam, że większość ateistów się ze mną zgodzi.



Większość osób widzi właśnie taki podzial, zapominając o tym, że świat nie jest czarno-biały. Ateiści wytykają wierzącym zbrodnie kościoła oraz fanatyków. Wierzący natomiast ateistom dyktatorów, komunistów i inne jednostki. Ale czy idąc tym tropem do wierzących nie zaliczają się kanibale wierzący w słońce oraz ci którzy zabijają siebie i w skutku cały tłum ludzi w imię Boga? Natomiast do ateistów.. Ok, nie wpada mi na myśli nic gorszego od dyktatorów. Podział nie jest biało-czarny, istnieje wiele alternatyw. A takie przekrzykiwanie się na podstawie historii osobiście mnie bawi oraz świadczy o inteligencji osób piszących takie rzeczy. 
Zdajecie sobie sprawę z tego, że żadna ze stron tak naprawdę nigdy nie wygra, prawda? Problemem tak naprawdę nie jest wiara, a zwykłe zaślepienie. Czy naprawdę potrzebujecie dowodów na rzeczy oczywiste? Szczerze powiedziawszy chce mi się śmiać gdy widzę osoby stwarzające jakieś skomplikowane teorie i dowody, które jednocześnie nie widzą świata dookoła siebie. Chyba muszę przeprosić, artykuł jest stronniczy. Ale skoro tak to pokuszę się o  dodanie czegoś  więcej od siebie.

Zastanawiam się, dlaczego wierzącym tak trudno przyjąć do wiadomości, że jesteśmy zwierzętami. Mówią że teoria darwina jest kłamstwem, wspierając to masą skomplikowanych dowodów. Czy nie wystarczy odrobina dystansu, aby zostaczyć, że my i zwierzęta mamy tyle wspólnych cech? Jesteśmy zbudowani bardzo podobnie, czy to nie znaczy, że jesteśmy dla siebie bardzo bliscy? Czy to nie oznaka tego, że tak samo jak oni jesteśmy mieszkańcami tej samej planety? Jeżeli naprawdę uważacie, że   skoro jesteście "odrobinę" bardziej rozwinięci od innych gatunków zwierząt i pozwala wam to decydować swobodnie o ich życiu, bo ktoś napisał tak kiedyś w jakieś książce i jednocześnie nie widzicie w tym nic złego, to.. jesteście dla mnie po prost u zwykłymi hipokrytami. Nie mówię, że nie powinniśmy tego robić, chodzi tylko o to, żeby zdawać sobie sprawę z systemu funkcjonowania tej planety. Oczywiście, że Bóg mógł to wszystko stworzyć. Ale zadajcie sobie pytanie, czy w takim razie chcecie wierzyć w Boga, który wymyślił system w którym słabsi giną, a silniejsi wygrywają? System w którym dla życia, w celu zdobycia pożywienia musimy pozbawiać życia inne istoty? Jeżeli to prawda, jeżeli Bóg istnieje, to uważam, że musi być bardzo złą istotą. Dlaczego słabsi muszą ginąć? Tylko dlatego, że są słabi? Czy bycie słabym to coś złego? Dlatego nawet jeżeli wasz bóg istnieje, to nie będę w niego wierzył. Nie zasłużył, aby składać mu modły. Bardziej wiarygodny był już Odyn, który pozbył się wszystkich lodowych gigantów. Widzieliście kiedyś lodowego giganta? On dotrzymał obietnicy, o wiele bardziej zasługuje na czczenie niż miłosierny stwórca, który tworzy taki okrutny system. 

 

 

Nie zapominajcie, że człowiek bardzo łatwo ulega manipulacji, jest to faktem, chyba nikt temu nie zaprzeczy. Można więc mu wszystko wmówić. Mam na myśli wszystko, wszystko co jest nam wmawiane od pokoleń, cały nasz dorobek, do którego możemy zaliczyć także wiarę. Dlatego nie możemy powiedzieć, że jesteśmy wolni, to tylko złudzenie. Nigdy nie byliśmy nie jesteśmy i nie będziemy tak naprawdę wolni. Jesteśmy niewolnikami naszych doświadczeń, doświadczeń naszych przodków i naszego otoczenia, bądzcie tego świadomi. To nie Bóg zzsyła na nas doświadczenia po których przestajemy wierzyć, to czysty przypadek, który rządzi tym światem. Tak naprawdę to, że jesteście tak oddani waszemu bogu jest spowodowane tym, że przypadkiem urodziliście się akurat w tym państwie, w tej rodzinie i.. to wszystko. A co do słuszności religii.. "Nasza" tak naprawdę nie jest taka zła. Na świecie istnieje wiele religii, które nie są religiami pokoju nawet z nazwy... Nie zapominajmy, że chrześcijaństwo, to nie tylko religia. To przede wszystkim kultura i historia naszego kontynentu. 

 

Podobne artykuły


100
komentarze: 62 | wyświetlenia: 48353
48
komentarze: 41 | wyświetlenia: 6426
45
komentarze: 11 | wyświetlenia: 17613
39
komentarze: 19 | wyświetlenia: 7017
37
komentarze: 32 | wyświetlenia: 12163
36
komentarze: 15 | wyświetlenia: 4542
29
komentarze: 15 | wyświetlenia: 12110
26
komentarze: 27 | wyświetlenia: 5575
26
komentarze: 67 | wyświetlenia: 6230
22
komentarze: 22 | wyświetlenia: 3669
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Prawda jest taka, że po obu stronach barykady są osoby zarówno tolerancyjne, jak i nietolerancyjne. Każda grupa społeczna składa się z jednostek reagujących na bodźce z odmiennym natężeniem. Ja zawsze powtarzam, że należy pozwolić każdemu żyć według jego własnych zasad. Zamiast kłócić się o nieistotne sprawy, powinniśmy budować lepszy świat dla siebie i innych. Jakie znaczenie ma Twoje czy moje wyznanie? Wystarczy, że oboje jesteśmy w porządku. Nic więcej nie trzeba do szczęśliwego życia.

Zgadzam się z Panem.Jestem katoliczką,a moja siostra ateistką.Szanujemy i kochamy siebie wzajemnie.Przecież jesteśmy rodziną:)

  sci,  09/09/2009

"Zamiast kłócić się o nieistotne sprawy, powinniśmy budować lepszy świat dla siebie i innych. Jakie znaczenie ma Twoje czy moje wyznanie? Wystarczy, że oboje jesteśmy w porządku. Nic więcej nie trzeba do szczęśliwego życia."

Masz racje, ale nie macie wrażenia, że większość ludzi żyje w pryzmacie Europy? Nie zdaje sobie sprawy, że Europa to nie cały świat?

Zrobiłem szybką edycję, al

...  wyświetl więcej

Jasne, że bez sensu!
Po tych wszystkich pełnych nienawiści polemikach i pyskówkach ateistyczno-katolickich nadal nie wiem: jest Bóg czy go nie ma?...

  Bleck,  10/09/2009

"wszystkich pełnych nienawiści polemikach i pyskówkach..."
Uprzejmie proszę o jakiś cytat potwierdzający ową nienawiść i pyskowanie (już pomijam pierwsze dwa słowa cytatu) :) Tylko nie z portalów Onet, WP i podobnych, a z eioby właśnie.

A co do istnienia Boga to raczej się nie dowiesz, możesz jedynie wybrać: wierzysz lub nie

Na eioba najwięcej artykułów jest chyba na tematy religijne, czasami aż się robi niedobrze od tej monotematyczności. A komentarze pod nimi... Poczytaj! Można zginąć równie dobrze z rąk fanów Rydzyka, jak i ateistów.

  rolka,  10/09/2009

ano, chociaż moherowe berety i ateisci raczej nie mordują fizycznie:)

Boga nie ma. to jest tylko i wyłącznie moje zdanie. I nie dam sobie przetłumaczyc na żadne sposoby,że istnieje. Szanuje jednak Was, osoby wierzący, że wierzycie w coś bez 100% dowodów na istnienie tego czegoś...

  rolka,  10/09/2009

a czy ty masz 100% dowodów na istnienie TEORII ewolucji?

  sci,  10/09/2009

Boga nie ma, a jeżeli istnieje, to chętnie poświęcę wieczność dla udowodnienia, że jest zły i niesprawiedliwy.

  rolka,  10/09/2009

jesli istnieje to nie masz o czym dyskutować:)A jesli nie to nic się nikomu nie stanie.zresztą dlaczego niby ma być zły?

  sci,  10/09/2009

Właściwie to po prostu może nie być wszechmogący, bo z jakiego innego powodu miałby stwarzać tak beznadziejny i niesprawiedliwy świat?

  rolka,  10/09/2009

Chodzenie do kościoła dla ateistów jest po prostu hipokryzją(bo tak mam rozumieć ukrywanie się przed odpowiedzialnością za ateizm).pozdrawiam.

  sci,  10/09/2009

Hipokryzją? Oczekujesz, że takie osoby będą się przyznawały przed rodziną, znajomymi, że są niewierzący? Chyba wiesz jak na to reagują? Zresztą, to też powoli się zmienia.

  Menoff,  10/09/2009

Niestety ale kościół i wiara to według mnie odmienne sprawy. Nie będę pisać moich poglądów o kościele, bo są dosyć kontrowersyjne.
Uważam się za osobę tolerancyjną i nie obchodzi mnie to czy ktoś wierzy czy nie. Osobiście niewierze i jestem z tego zadowolony.
Cóż, nie będę stronniczy i powiem, że po obu stronach jest wielu pseudo-ateistów i psuedo-katolików i na ich temat lepiej się nie wypowiadać.

Cóż, masz punkty za artykuł bo mi się podobał.

  korek,  11/09/2009

A mnie interesuje czy ateiści obchodzą Boże Narodzenie? Zrobiliscie podział na ateistów i wierzących. A co z wątpiącymi, względnymi ateistami i względnymi wierzącymi. Nie da się we wszystko absolutnie wierzyć i wszystko absolutnie negowac. Taka jaka jest twoja wiedza lub niewiedza, taka jest twoja wiara.

W moim domu wszyscy obchodzimy Boże Narodzenie i dzielimy się opłatkiem.Traktujemy tą tradycję nie jako święto kościelne - ale głownie tradycję rodzinną. Wszystko zależy od nas samych.

  tired  (www),  12/09/2009

Wymianę poglądów jestem w stanie zrozumieć, ale sarkazm? negowanie poglądów ateistycznych bądź religijnych? Niech nikt nie ingeruje w mój brak wiary, ja nie ingeruję w wiarę innych. Przyjemnie jest się posprzeczać na różne tematy, ale ten nie przyjemności mi nie sprawia. Nigdy nie zaakceptuję argumentów katolików, ci z kolei nie zaakceptują moich. Jaki jest sens tych ataków? Lepiej kłóćmy się o wo ...  wyświetl więcej

  gajos,  12/09/2009

1.Na tym świecie nie przeżywają silniejsi tylko lepiej przystosowani. To duża różnica.
2."a czy ty masz 100% dowodów na istnienie TEORII ewolucji? "
Teoria ewolucji ( tj. jej główne założenia ) jest obecnie niepodważalna i tyle w temacie.
3. Wszyscy piszą o tolerancji , ganiąc osoby krytykujące religię/ateizm. A co jeśli osoba religijna uważa że ateizm jest szkodliwy dla społe ...  wyświetl więcej

Temat jest zbyt szeroki i obszerny aby można byłoby odpowiedzieć jednym zdaniem.Co z tego, jeśli ktoś piszę długo ,stylistycznie o wszystkim i praktycznie o niczym.O tym, że człowiekiem jest łatwo manipulować,że człowiek jest zwierzęciem i że artykuł jest stronniczy?Jednak aby poznać człowieka należy poznać jego duchowość!Myślę ,że to ta cząstka nieśmiertelności w owym człowieku domaga się do poznania prawdy!A kto powiedział ,że jest Drogą ,Prawdą i Życiem?

  Magdalena F.  (www),  11/10/2009

Zgadzam się z Tobą Pawle- trzeba poznać duchowość człowieka bo dopiero wtedy będziemy wiedzieć, kim tak naprawdę jest... i nie ważne czy jest ateistą, czy katolikiem...

Eee ... tam, żaden ateista z Ciebie. Szukasz swojej drogi. Jesteś człowiek myślący, ani z ciebie katolik ani ateista. Po prostu z myśleniem tak jest, że jak się zacznie to się nie da skończyć, bo żeby skończyć, trza by myśleniu powiedzieć : BASTA! Jak powiesz BASTA to dopiero się można do którejś z grup zapisać.

Gdyby każdy mówił "BASTA" myśleniu to bylibyśmy na poziomie kamienia łupanego...

@Patryk Chrzanowski: :)!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska