Login lub e-mail Hasło   

Etyka polityka

Narzekanie na brak etyki wśród polityków można porównać do narzekania, że centymetry krawieckie są albo za krótkie, albo za długie, które pomija milczeniem istnienie wzoru metra.
Wyświetlenia: 2.937 Zamieszczono 20/09/2009

Ciekawość pchnęła mnie w pewnego razu na spotkanie klubu dyskusyjnego, którego uczestnicy mieli rozmawiać o relacjach pomiędzy polityką a etyką. Była to dyskusja panelowa, co oznacza krótkie wstępne referaty zaproszonych specjalistów, a następnie czas na pytania i spostrzeżenia ze strony słuchaczy. Całość skończyła się ustosunkowaniem się panelistów do tychże pytań i spostrzeżeń. Tym razem gwiazdami wieczoru byli: ówczesy wicemarszałek Sejmu RP prof. Tomasz Nałęcz oraz znana publicystka „Polityki” Janina Paradowska.

Wystąpienia obojga były inteligentne i ciekawe — jak sami ich autorzy — a w przypadku marszałka Nałęcza wypowiedziane ze swoistą swadą i poczuciem humoru. To jednak, co zwróciło moją szczególną uwagę, to fakt, że mówcy, niemal na wstępie swoich referatów, zastrzegli się, że nie mają zamiaru odwoływać się w nich do etyki w zrozumieniu ewangelicznym. Do jakiej zaś mieli zamiar, też nie do końca jasno sprecyzowali. Mówili natomiast o generalnym braku elementarnej uczciwości w środowisku polityków, niespełnianiu przedwyborczych obietnic, nieprzyzwoitym zachowywaniu się niektórych wybrańców narodu, sejmowych targach głosami i stanowiskami, lobbingu i powszechnej korupcji. Właściwie poza diagnozą i stwierdzeniem tego, co i tak każdy widzi, nie powiedziano nic odkrywczego.

Podobnym pesymizmem i brakiem recept na ten chory stan rzeczy tchnęły wypowiedzi słuchaczy. Zwłaszcza jedna z nich wywołała na sali ponury śmiech. Jej autor podzielił się swoim zrozumieniem genezy większości afer.

Przychodzi biznesmen do polityka i chce załatwić z nim interes. Polityk ma mu pomóc w zdobyciu korzystnego kontraktu dla jego firmy lub w wygraniu publicznego przetargu albo uchwaleniu przepisów, dzięki którym biznes zainteresowanego będzie się lepiej kręcił. Polityk ten swoje starania zwykle oceniał na 5 proc. od zysku z tego interesu. I to jeszcze dla biznesmena było uczciwe. Tym razem jednak zażądał 10 proc. A to już było zdzierstwo, nieuczciwość, rabunek w biały dzień, kompletny brak etyki, po prostu afera. Pokrzywdzony biznesmen, nie mogąc się w swym wrażliwym sumieniu pogodzić z taką nieuczciwością, informuje o całym zajściu lokalną prasę (oczywiście nie wspominając o swojej gotowości zapłacenia owych 5 proc.), a ta nieetycznie zachowującego się polityka-aferzystę w kilka tygodni rozszarpuje na kawałki. I taka jest właśnie etyka polityków, biznesmenów i mass mediów — podsumował słuchacz.

Mnie jednak uderzyło coś innego niż powszechny pesymizm. Właściwie nikt nie powiedział, co to jest ta etyka, na czym się opiera, do jakich źródeł się odwołuje. Nikt jej nie zdefiniował. To tak jakby narzekać, że wszystkie centymetry krawieckie są albo za krótkie, albo za długie, a nie wspomnieć o platynowo-tytanowym, nie podlegającym odkształceniom, wzorze metra, umieszczonym w Sevres pod Paryżem. Dlaczego nie dostrzega się związku pomiędzy miernym stanem klasy politycznej i pesymizmem jej obserwatorów, a powszechnym zastrzeganiem się przez duże części obu tych grup przed odwoływaniem się do etyki ewangelicznej. Najpierw się odrzuca autorytet ewangelii, Słowa Bożego i Jego Autora, a później się narzeka, że ludzie się zrobili jacyś tacy pazerni i nieuczciwi. I wszyscy się dziwią, dlaczego. I narzekają, że nie ma już chyba na to lekarstwa. Nie ma? Na pewno?

A może by tak wrócić do korzeni. Do owej odrzucanej, niemodnej etyki ewangelicznej. Płynącej z ewangelii Chrystusa nauki o moralności. Do Bożych niezmiennych zasad i praw określających, co jest dobre, a co złe. Do dekalogu i Chrystusowego Kazania na Górze.

By rozwiązać równanie z ułamkami, należy dążyć do sprowadzenia ich do wspólnego mianownika, gdyż bez tego nie rozwiążemy go albo otrzymamy fałszywy wynik. Jeśli wszyscy nie przyjmiemy jednego boskiego miernika moralności, to ciągle będziemy narzekać na brak etyki u polityków, gdyż to, co dla jednego będzie etyczne, dla drugiego już nie. Mówię też o przyjęciu tego jednego miernika przez wszystkich, a nie tylko przez polityków, gdyż tak naprawdę politycy nie różnią się od swoich wyborców. Póki co, i my, i oni, w większości, jesteśmy jak tytułowi bohaterowie jednego z popularnych seriali Polsatu.

I pomyśleć, że nie byłoby w Polsce afer i całej tej nieuczciwości, gdyby uczciwie, skromnie i z pewną nieśmiałością brano w łapę tylko te 5 proc.

Andrzej Siciński

Podobne artykuły


89
komentarze: 98 | wyświetlenia: 60070
78
komentarze: 113 | wyświetlenia: 28476
70
komentarze: 71 | wyświetlenia: 24360
37
komentarze: 31 | wyświetlenia: 26385
33
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3030
29
komentarze: 14 | wyświetlenia: 5073
26
komentarze: 23 | wyświetlenia: 6705
13
komentarze: 34 | wyświetlenia: 2085
25
komentarze: 65 | wyświetlenia: 5865
24
komentarze: 19 | wyświetlenia: 5545
24
komentarze: 15 | wyświetlenia: 4786
25
komentarze: 39 | wyświetlenia: 9543
19
komentarze: 32 | wyświetlenia: 3744
19
komentarze: 34 | wyświetlenia: 1445
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje
Grupy



Można jeszcze odbiurokratyzować państwo. Wtedy wielkie korporacje i szemrane układy się skończą. Powróci wolny rynek, a wraz z nim chrześcijańska etyka.

Hipokryzja i obłuda okropna.W sejmie krzyże i kaplica,w gabinetach rządowych ,prezydenckich tez.Gremialne wyjazdy na koszt podatników do Watykanu na audiencje,pielgrzymki do Częstochowy.W konstytucji Bóg i wartości chrzescijanskie ..a w praktyce dno,szumowina.A kto ją wybiera,kto popiera,kto karze na nich glosować?..nie będę tego głębiej rozwijać.Mogę tylko powiedzieć,ze stoimy pod figura,a judasza mamy za skorą.Wydaje się ,ze i kościół to popiera,poniewaz toleruje kłamstwa Rydzyka.

Tym razem rozczarował mnie pan nieco, panie Andrzeju. Mianowicie założeniem, iż etyka, jak miara, posiada tylko jeden "właściwy" wzorzec. Wyszło z tego powielenie starej mantry, że bezbożnik, nie przejawiający odpowiedniego szacunku dla wartości ewangelicznych, nie może ani być etycznym, ani nawet moralnym.
Co zaś do Nałęcza i Paradowskiej, nie dziwi mnie, że byli zdolni jedynie do stwierdz ...  wyświetl więcej

"Jeśli wszyscy nie przyjmiemy jednego boskiego miernika moralności, to ciągle będziemy narzekać na brak etyki u polityków, gdyż to, co dla jednego będzie etyczne, dla drugiego już nie." - Jaki związek ma boski miernik moralności z narzekaniem na polityków? Pana zakusy z "wkładaniem" Boga i boskich spraw wszędzie robią się co raz bardziej zabawne.

> Jaki związek ma boski miernik moralności z narzekaniem na polityków?

Myślę, że dostatecznie to wykazałem w artykule. Ale mogę dodać, że ów boski miernik moralności, objawiony w dekalogu oraz Chrystusowym Kazaniu na Górze, jest jak moralna busola. Komu jej brak, ten błądzi. Tyle, że za błędy polityków płacimy my - stąd narzekanie. C.b.d.u.

> Pana zakusy z "wkładaniem" Boga i

...  wyświetl więcej

Do Pana Andrzeja: Przez Pana artykuły przemawia nietolerancja, przez ten również, no co wskazał Robert. Wydaje mi się, że Pana Bóg, a wiec Pan Bóg był bardziej tolerancyjny - szkoda, że mimo tylu słów i treści na eiobie, mimo usilnych prób nie realziuje Pan jego idei, tylko jakas swoją, moim zdaniem lekko fanatyczną czasami.

> Wydaje mi się, że (...) Pan Bóg był bardziej tolerancyjny - szkoda, że mimo tylu słów i treści na eiobie (...) nie realizuje Pan jego idei, tylko jakąs swoją, moim zdaniem lekko fanatyczną czasami.

Słowa, słowa, a gdzie konkrety? Najpierw niech Pan sprecyzuje Boże idee, a potem wskaże, w którym z artykułów ich nierealizowałem i w jaki sposób byłem fanatyczny i nietolerancyjny, choćby z lekka. Łatki można przypiąć każdemu, to łatwe. Udowodnienie już trudniejsze.

Napisałem, że Robert wskazał już na Pana nietolerancje w tym artykule, po co więc mam powtarzać. A ponieważ nie jestem katolikiem, to tak jak napisałem, WYDAJE MI się, że Pana Bóg był bardziej tolerancyjny. A odnośnie wykazywania, w którym miejscu i w którym artykule, to wystarczy wszystkie je przeczytać, Pan mi wybaczy, ale na tyle silnej woli, żeby wracać do Pana artykułów, to ja nie posiadam. N ...  wyświetl więcej

"Jeśli wszyscy nie przyjmiemy jednego boskiego miernika moralności, to ciągle będziemy narzekać na brak etyki
u polityków, gdyż to, co dla jednego będzie etyczne, dla drugiego już nie."

Wynikałoby z tego że: najpierw trzeba by sprawić żeby wszyscy ludzie wyznawali jedną religię. Najlepiej likwidując pozostałe. Tylko dlaczego miałby być to Bóg chrześcijański? Zachowując zasady demokr

...  wyświetl więcej

> Wynikałoby z tego że: najpierw trzeba by sprawić żeby wszyscy ludzie wyznawali jedną religię. Najlepiej likwidując pozostałe.

Proszę mi, Panie Robercie, nie wpierać dziecka w brzuch, bo wcale nie sugeruję likwidowania pozostałych religii. Pewnie, że chciałbym, żeby była jedna - ta Boża, prawdziwa, tyle że bez Boga i za tego świata to nie jest możliwe. Godzę się więc z tym, że są różne

...  wyświetl więcej

Tym razem, panie Andrzeju, wyszło szydło z worka - jak to powiadają. Widać, że wprawdzie wielkodusznie stara się pan okazywać to, co sam nazywa pan tolerancją, lecz zarazem łatwo spostrzec, iż jest to postawa po prostu wymuszona. Stanowi to sytuację, w której dyskusja na argumenty nie rokuje najmniejszego powodzenia, co zresztą charakteryzuje wszystkich dogłębnie z góry przekonanych o własnej wsze ...  wyświetl więcej

> Widać, że wprawdzie wielkodusznie stara się pan okazywać to, co sam nazywa pan tolerancją, lecz zarazem łatwo spostrzec, iż jest to postawa po prostu wymuszona.

Nie rozumiem. Mogę prosić o dokładniejsze wyjaśnienie, jak Pan doszedł do tego wniosku.

Dopiero teraz Pan to zauważył Panie Zbysławie? Podejrzewam, że nie, tylko długo dawał Pan Panu Andrzejowi szanse...

Et tu Brute contra me.

"Proszę mi, Panie Robercie, nie wpierać dziecka w brzuch, bo wcale nie sugeruję likwidowania pozostałych religii."

Może niedosłownie, ale można wyczytać to między wierszami.

"Dlaczego nie dostrzega się związku pomiędzy miernym stanem klasy politycznej i pesymizmem jej obserwatorów,
a powszechnym zastrzeganiem się przez duże części obu tych grup przed odwoływaniem się do etyk

...  wyświetl więcej

Nie ja doszedłem do tego wniosku, lecz to pan sam do niego mnie doprowadził. Tekstem, panie Andrzeju, tekstem. Jak wiadomo, od pewnego czasu ewangelizacja stała się dla katolików nakazem, rozumiem więc niejaki przymus wewnętrzny u pana. Jednakże proszę się nie dziwić wzruszeniu ramion.
Bo zarówno etyka, jak i moralność powstały na długo przed chrześcijaństwem, któremu tak trudno wyprzeć się licznych zawłaszczeń.
Delikatnie mówiąc.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska