Login lub e-mail Hasło   

Żywe trupy.

Najpierw o żywych trupach, dopiero potem o czymś strasznym. Kiedyś było tak, że trupy jeździły sobie po całym znanym świecie i cała znana gawiedź ogromnie się z tego cieszyła. P...
Wyświetlenia: 1.301 Zamieszczono 04/10/2009

Najpierw o żywych trupach, dopiero potem o czymś strasznym.

Kiedyś było tak, że trupy jeździły sobie po całym znanym świecie i cała znana gawiedź ogromnie się z tego cieszyła. Przepadała za tymi trupami. Poza wojną i podatkami były one bardzo ważną rozrywką dla gawiedzi. Pod względem oglądalności te trupy ustępowały może tylko temu, gdy robiono z kogoś prawdziwego trupa, na przykład ćwiartując go publicznie. Wtedy tej gawiedzi inne trupy nie interesowały.

A te żywe trupy, które mam na myśli, one składały się z aktorów. Jeździły sobie po znanym świecie i występowały. Żyły zaś dosyć kiepsko z tego, co jeden z nich, zwykle najbardziej ucieszny, zebrał do czapki łażąc pomiędzy gawiedzią.

Trwało tak znacznie długo, przez spory szmat historii. Dopiero potem ktoś wymyślił teatry i wszystkie trupy z jeżdżących stały się miejscowe. Każde miejsce bardzo się starało, czasem aż przesadnie, żeby mieć najlepszy teatr, zaś o trupach w ogóle przestano mówić. Właściwie, to nawet mówienie takie stało się obelżywe.

A gawiedź w teatrach raczej nie bywała, miała już inne rozrywki. Zaczęto jej wmawiać, że nawet z wojną nie jest do końca w porządku. W to jednak nie do końca gawiedź uwierzyła, co zresztą widać na świecie. Tylko podatki traktowane są nadal jako śmiertelne zagrożenie.

Poza tym, zmieniły się obyczaje. Żaden aktor nie łaził już z czapką pomiędzy gawiedzią – nie, gawiedź stała się gawiedzią  wyższego sortu, sama kupowała bilety, nawet miewała już te, jak im tam, abonamenty. Byle jakie łachy w teatrach nosili już tylko aktorzy, gawiedź zaś ubierała się koniecznie w to, co miała najlepszego, a jeśli chodzi o brylanty, to i najdroższego. Tak, tak, najdroższe w teatrach stały się właśnie żony i kochanki, najchętniej je pokazywano. I to, co najważniejsze, nie na scenie się działo. Rozumiecie, mam na myśli kuluary. One zaczęły być najważniejsze.

Jednak z grzeczności zwracano uwagę także na aktorów.

To też dość długo trwało: gawiedź pokazywała się z najlepszej strony, aktorzy pracowali na sławę, wiele teatrów wymieniało się trupami. Te wymiany bywały indywidualne albo całotrupowe, zwane wtedy festiwalami. Teraz te festiwale, rzecz jasna, bardzo podupadły, jak zresztą teatry też.

Winni są, oczywista sprawa, komuchy. Oni są wszystkiemu winni. Nie ma takiej sprawy, żeby nie byli jej winni. W tej akurat sprawie zawinili tym, że wyrżnęli tę gawiedź wyższego sortu, w związku z czym najpierw do teatru zaczęli się wpychać byle łachudry i byle jak ubrane, chociaż tak samo z kochankami i żonami. Tyle, że oni już nie mieli ani czego pokazywać, ani tym bardziej kogo. Komuchy pokradły brylanty, z żonami łachudry mają kłopoty od razu po ślubie, kochanki zaś, choć jest ich teraz znacznie więcej, stały się bardziej tajne. Jeśli chodzi o aktorów, to oni przegrali z kretesem wobec kolegów, którzy występują w filmach.

No! Właśnie o to chodzi: nastała epoka filmów, teatralne trupy wymierają naprawdę, choć przed śmiercią wykazują jeszcze niejaką inicjatywę. Ona polega na tym, żeby jeździć. Myślę, że jeżdżenie aktorzy mają gdzieś w genach zapisane. Wprawdzie to trupie geny, ale niezmienne: jeździć i łazić z czapką w garści. Widuję to na własne oczy, wcale nie rzadko, w końcu ja też tak jeżdżę.

Komuchy także chciały przez pewien czas ożywić te geny. Wysyłały całe trupy aktorów, jak to mówili, w lud, czyli do różnych stodół i strażackich remiz, żeby ten lud łyknął nieco kultury. Lud, nie powiem, łykał, ale kulturą to ja bym tego łykania nie nazwał, choć zawartość bywa oszałamiająco kulturalna: taki Chopin, dla przykładu. Zresztą, w te podróże komuchy wysyłały przeważnie albo prawie trupy, albo wręcz przeciwnie, rzec można, embriony. Nie dało rady nie łykać. Dlatego ten pomysł upadł, komuchy zaraz potem.

A teraz będzie coś strasznego, tak jak obiecałem.

Po upadku komuny wybuchła u nas wolność. Nie, żeby w samej wolności było coś strasznego, chodzi raczej o to, że ta wolność wszystkim strasznie we łbach pomieszała. Ona zburzyła dogłębnie cały porządek świata.

Kiedyś było jasne: aktor jest aktorem, gawiedź jest gawiedzią. O żadnych tam wyborach nikomu się nie śniło. Przyjeżdżała trupa, dawała przedstawienie. Każdy wiedział z góry, co będzie grane. Starczyło skręcić za róg byle kamienicy, żeby to, co grane, nie miało na człowieka najmniejszego wpływu.

Wolność, demokracja i wybory postawiły wszystko nogami do góry. Szczególnie wybory, jakby się kto pytał. Niesłychany pomysł, że gawiedź może wybierać aktorów, by odgrywali role – tyle, że nie na scenie. Znaczy, owszem na scenie, ale politycznej. Przyznacie, że to już wielki horror. Szczególnie w tych kuluarach.

Głosować na aktora, żeby odgrywał rolę poza teatrem – jeśli chodzi o mnie, w głowie się nie mieści. Może mam głowę za małą. Inni głosują, nic im to nie przeszkadza. A straszność polega na tym, że jest coraz mniej takich, którym cokolwiek przeszkadza. Nawet to, że oni kompletnie nie kapują, na czym polega wolność, a na czym wybory.

Zaś przed tym, co jest grane, nigdzie nie można się schować.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1456
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1626
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1055
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1003
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 886
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 916
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 967
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 806
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 596
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 940
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 795
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 809
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Święta racja !
Proszę przeczytać w blogu onet : 20 lat wolności

Podobało mi się stwierdzenie,ze za wszystko ponoszą winę komuchy , a jak wynika z telewizji to nawet za to co wtedy nie istniało.I tak jedziemy na komuchach no może i Żydach jak na starej kobyle...A wybieramy takich aktorów do sceny p[politycznej na miarę swoich możliwości.Polacy lubią wariackie zagrywki,świadczy o tym nasze historia.

Mnie natomiast zdziwiła końcówka tekstu. Pewnie wyciągam wnioski któe mi są potrzebne i może tylko ja to zauważyłem, ale nie negowałbym faktu wolności i demokracji. A mam wrażenie że takie wnioski pan formuuje. In plus można uznać fakt że teraz np. sławną pisarką i kimś wielkim może stać się zwykły Bogdan co jest konduktorem. Ja bym to nazwał eopką wolnych myślicieli.
Gdyby było inaczej pewnie sam bym tutaj nie udzielał się

A jest u nas wolność? Naprawdę? Chyba mi się coś pomieszało...

Odsyłam: http://eiba.pl/29ye

Napoleon Bonaparte powiedział: "Armia baranów, której przewodzi lew, jest silniejsza od armii lwów
prowadzonej przez barana. " Szkoda, że nie powiedział ,co się dzieje gdy armia baranów jest prowadzona przez innego barana.... a co, gdy jest jeszcze gorzej i armia baranów jest prowadzona przez dwóch baranów i do tego skłóconych ze sobą? A przecież wiadomo, że w demokratycznych wyborach, bara ...  wyświetl więcej

A jest u nas choć jeden chudy lew ? Wątpię.

Nie w telewizji, która jest sterowana przez barany, ale jeśli jest to trzeba go szukać poza ekranem telewizora.

Najgorsze w tym wszystkim jest to , że jak taki lew dostanie się na ekrany tv dostaje " małpiego rozumu " i .....znów wszystko wraca do punktu wyjścia. Za dużo baranów aby mógł wszystkich zjeść.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska