Login lub e-mail Hasło   

Mity, które niszczą małżeństwo.

Każdy z nas marzy o idealnym związku. Wszystkie bajki i romanse są doskonałym przykładem tego, że bohaterowie, którzy się pokochali żyli długo i szczęśliwie....
Wyświetlenia: 15.056 Zamieszczono 07/10/2009

Niestety życie to nie bajka i życie we dwoje nie jest takie kolorowe jak w książkach. Nie ma dobrej rady na to, by małżeństwo było udane, ale nie należy wierzyć w stereotypy, które niszczą związek.

Stereotyp pierwszy: zgodność charakterów.
Pierwszy ze stereotypów opiera się na stwierdzeniu, że lepiej dobierać się na zasadzie przeciwieństw i znanym powiedzeniu: „przeciwieństwa się przyciągają”. Jak jest naprawdę? Przyjęło się, że pary, które bardzo się różnią charakterem mają szansę na przeżycie swojego związku w sposób wyjątkowy, pełen wrażeń. Bywa również, że związki budowane na zasadzie przeciwieństwa są znacznie lepsze od tych, w których partnerzy zgadzają się ze sobą w każdej kwestii. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że gdy różnic jest więcej niż podobieństw to związek taki może okazać się namiętny i pełen przeżyć, ale… krótki! Co może doprowadzić do nieporozumień w związku?
- niedopasowanie względem temperamentu, w tym także seksualnego
- rozmijanie w sferze najważniejszych zasad życiowych
- sposób spędzania czasu: jedno z Was może być domatorem, a drugie nie wyobraża sobie siedzenia w jednym miejscu
- inne zapatrywania na sprawy związane ze związkiem i życiem
Gdy różnic jest znacznie więcej niż podobieństw nawet miłość nie uchroni takiego związku od rozpadu lub problemów. Osoby z różnymi charakterami może ‘przyciągają się’ jakoś tajemnie, ale ich zmniejszona zdolność do kompromisów (spowodowana różnicą zdania itp.) powoduje coraz to częstsze kłótnie i konflikty, z których coraz trudniej znaleźć rozwiązanie.

Stereotyp drugi: granice otwartości.
Stereotyp dotyczący żadnych tajemnic, jakie mogłyby istnieć między partnerami zna chyba każdy. Nie od dzisiaj wiadomo, że zatajanie prawdy jest niczym korzystnym, a „kłamstwo ma krótkie nogi”. Czy jednak całkowite granice otwartości są takie korzystne dla związku? Wydaje mi się, że zbytnia otwartość bywa tak samo niebezpieczna, jak przesadna skrytość. Czasem bywa bowiem tak, że niektóre sprawy trzeba przemilczeć dla dobra związku. Nie chodzi tutaj o kłamanie partnera, ale o nie mówieniu o sprawach małoważnych, które mogłyby niepotrzebnie denerwować drugą osobę, a nie są złe w skutkach, które miałyby wpływ na przyszłość. O czym zatem można przemilczeć?
- o licznych podbojach miłosnych a szczególnie seksualnych, gdy było wielu partnerów
- o wszystkich sposobach wydawania pieniędzy (warto czasem bez wiedzy drugiej połówki odkładać coś od czasu do czasu na ‘czarną godzinę’ nawet, kiedy druga osoba o tym nie wie)
- o przypadkowych spotkaniach z byłymi partnerami/narzeczonymi. Choć przeszłość jest dawno za Wami, wspominanie o tamtych czasach może być dla partnera rzeczą nieprzyjemną
- o własnym zdaniu na temat jego rodziny- krytyka matki, ojca, czy rodzeństwa na pewno nie zostanie przyjęta ze stoickim spokojem, bo nikt nie lubi, jak się mówi coś niemiłego o jego bliskich.

Stereotyp trzeci: gotowość do zmiany siebie.

Niestety żaden człowiek nie jest cyborgiem i od nikogo nie można żądać ani wymagać, by zmienił się wedle naszego widzimisię.
Od początku tworzenia zawiązku, a zwłaszcza podczas wspólnego zamieszkania wychodzi wiele wad partnera. Nie jest rzeczą łatwą patrzeć codziennie na rzeczy wykonywane źle lub bezmyślne. Jednak nic nie upoważnia drugiej osoby do tego, by wymagała od swojej ukochanej drugiej połówki, by ta się zmieniła. Nikt z choleryka nie zrobi flegmatyka a ekscentryk nie zostanie introwertykiem tylko dlatego, że ktoś mu każe ‘bo coś tam’. Warto jednak nie pozostawać głuchym na sygnały, że coś jest nie dobrego w zachowaniu. Człowiek posiada różne nawyki: te złe i dobre, które można zmienić. Wyrzucanie skarpetek na lewej stronie, składowanie naczyń w zlewie aż powstanie spora górka, kupowanie niepotrzebnych rzeczy ‘na zapas’- to zwyczaje, których można się oduczyć i nie będzie to nic bolesnego. Nie można natomiast wymagać, by osoba towarzyska i lubiąca spotkania z kolegami/przyjaciółkami ciągle siedziała w domu, bo partnerowi nie chce się nigdzie ruszać. Warto wyznaczyć takie granice, w których oboje z partnerów może się zmienić.

Stereotyp czwarty: mieszkanie na swoim.

W dzisiejszych dość trudnych czasach stereotyp mówiący o tym, że tylko mieszkanie na swoim scala związek jest błędem. Mieszkanie z teściami czy rodzicami wcale nie musi wpływać negatywnie na młode małżeństwa. Wszelkie stereotypy o złych teściowych i męczących teściach dawno powinny odejść do lamusa. Wiadomo, że idąc mieszkać do rodziców trzeba liczyć się z tym, że nie wszystko będzie tak, jak Wy to sobie wyobrażacie. Trzeba będzie przyzwyczaić się do reguł panujących w domu. Jednak mimo to młodzi małżonkowie nadal mają swoją prywatną przestrzeń, w którą ani teść ani teściowa nie mają prawa integrować.
Co zatem zrobić, by mieszkanie z teściami nie było męką i by nie ucierpiał na tym związek? Przede wszystkim ustalić zasady, których będą przestrzegać obie strony. Dzięki temu uniknie się kłótni i przepychanek a przede wszystkim ingerowania w czyjąś prywatność.
Wszystkich chętnych, którzy chcieliby przeczytać coś o mieszkaniu z teściami polecam artykuł: „Z rodzicami czy bez- gdzie zamieszkać po ślubie?”


Jak widać stereotypów, które mogą niekorzystnie wpływać na związek jest wiele. Oczywiście te opisanie przeze mnie to zaledwie kilka najważniejszych, które mają największy wpływ na relacje między partnerami.
Trzeba pamiętać, że jeśli w związku zaczyna dziać się coś niedobrego należy przede wszystkim porozmawiać o tym, a nie tłumić w sobie problemy i emocje, bo to może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego…

Podobne artykuły


35
komentarze: 10 | wyświetlenia: 90174
21
komentarze: 16 | wyświetlenia: 6904
17
komentarze: 38 | wyświetlenia: 5085
39
komentarze: 12 | wyświetlenia: 57122
30
komentarze: 69 | wyświetlenia: 7747
32
komentarze: 69 | wyświetlenia: 9706
31
komentarze: 98 | wyświetlenia: 8272
19
komentarze: 3 | wyświetlenia: 9359
41
komentarze: 17 | wyświetlenia: 5894
40
komentarze: 9 | wyświetlenia: 86299
36
komentarze: 20 | wyświetlenia: 33034
36
komentarze: 60 | wyświetlenia: 11992
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje



  kamakszi,  09/10/2009

Rzeczowe i ciekawe.

  pirx,  12/10/2009

." Mieszkanie z teściami czy rodzicami wcale nie musi wpływać negatywnie na młode małżeństwa." - Niby racja. Nie musi, ale pod warunkiem , że teściowie akceptują wybór partnera dziecka. Kompromis dla teściów nie oznacza, że skoro ktoś przyszedł mieszkać do mnie, to nie ma nic do powiedzenia .

  Magdalena F.  (www),  12/10/2009

Wydaje mi się, że skoro młoda para decyduje się zamieszkać z rodzicami/teściami to raczej rodzice akceptują wybór partnera przez córkę/syna. Ja osobiście nie mieszkałabym z rodzicami gdyby oni nie akceptowali mojego męża, bo to mogłoby skończyć się źle...

  pirx,  12/10/2009

A nie wydaje się Pani, że nie każdą młodą parę zwyczajnie stać na samodzielne mieszkanie ? Bo jeśli ktoś ma rzeczywisty wybór samemu, czy z rodzicami sam wie najlepiej jak zrobić . Osobiście uważam, że mieszkanie razem z rodzicami/teściami ma swoje zalety . Np ma kto obiadek ugotować, dziecka przypilnować. Ale może też być i zagrożeniem . Jeśli teściowie/rodzice są np nadopiekuńczy, może to prowad ...  wyświetl więcej

  Magdalena F.  (www),  12/10/2009

wiem, jak to jest bo sama mieszkam z rodzicami...
ale zaczynając mieszkanie z rodzicami/teściami trzeba to dobrze przemyśleć:)

  pirx,  12/10/2009

Generalnie artykuł mi się podoba. Zwłaszcza mądrze jest napisane o granicach otwartości . Często zastanawiam się, nad granicami szczerości . I dość często dochodzę do wniosku, że szczerość bywa groźna . Nie powinno się wszystkiego mówić partnerowi. Małżeństwo to nie spowiedź . Trzeba zachować jakiś margines prywatności i zdrowego rozsądku . No i , zwłaszcza panie, powinny zachować umiar w nakładaniu ograniczeń na swoich mężów co do ich trybu życia ;)(wiecznie kawalerskiego)

,, Nie ma dobrej rady na to, by małżeństwo było udane"- to też stereotyp myślowy blokujący trochę poszukiwanie rozwiązania czy to problemów , czy doskonalenia związku dla aspirujacych do doskonalenia siebie i związku.., co powinno byćcelem samym w sobie każdego malżeństwa.

  pirx,  13/10/2009

To chyba chodzi o to, że nie ma jednej uniwersalnej rady . Każdy przypadek jest trochę inny. Co dobre dla jednej pary, nie musi takie być dla innej .

  Magdalena F.  (www),  15/10/2009

no niby tak:) ale w takich tekstach ktoś zawsze znajdzie coś dla siebie:)

  zxz,  17/10/2009

Stereotyp "przeciwieństwa się przyciągają" jest głupszy niż wiara w gadającego węża.

  pirx,  17/10/2009

Zależy jakie przeciwieństwa ;) . W stereotypach jest sporo prawdy . One nie wzięły się z nieba .

może i nie wzięły się z nieba ale czasem wmawiamy sobie że przeciwieństwa się przyciągają a tak naprawdę odpychają po pewnym czasie lub sypią się

Pani Magdaleno ja mam tylko jedno pytanie czy mieszka Pani z rodzicami czy też nie? W komentarzach raz deklaruje Pani, że mieszka samodzielni i cztery pozycje dalej co zupełnie odmiennego. To mi trochę rozjaśniło sam artykuł napisany tak by nic konkretnego nie wynikało z treści.
Przecież problem dobrego związku leży w samoocenie, akceptacji i trzeźwej ocenie sytuacji, nie zaś w projektowani ...  wyświetl więcej

  Magdalena F.  (www),  26/10/2009

Ja razem z mężem mieszkam u moich rodziców:) Napisałam tylko, że nie odważyłabym się z nimi zamieszkać gdyby nie akceptowali mojego męża, a że go uwielbiają i traktują jak syna nie mieliśmy oporów, by po ślubie zamieszkać pod jednym dachem...

  pirx,  23/10/2009

Teoretycznie ma pani rację . W praktyce jednak nie wygląda to tak różowo . Nie trzeba mieszkać z tą mityczną teściową, by ta wtrącała się , na każdym kroku, w nasze życie . Już trochę kiepsko mi się myśli( późna pora dla mych szarych komórek), ale proponowana przez Panią "trzeźwa ocena sytuacji" jest mocno zawodna i iluzoryczna .

Pirx, każdy problem trzeba przespać jeśli oceniasz tylko głową i to zmęczoną. Ja mam trochę inny sposób, patrzę intuicyjnie, sercem, wtedy mam trzeźwą ocenę wolną od wątpliwości. Co robię z tą oceną to już całkiem inna bajka, bo w przeszłości najczęściej bałam zastosować się tą swoją wiedzę. Właśnie z tej przyczyny wiem, że intuicja daje rozwiązania zawsze najbardziej trafne.
Pozdrawiam i życzę dobrego rozróżnienia czy teściowie to są potwory, czy też ja tylko o nich tak myślę.

  pirx,  24/10/2009

Też lubię się przespać z problemem . Czasem wiele razy nim wymyśle rozwiązanie ;)
Pani Hanka Janukowicz , ja nie chciałem się z panią spierać . Chcę tylko nieśmiało stwierdzić, że podejście pani jest proste, słuszne. Tylko, jak wszystko co proste, wymaga lat doświadczeń i wielkiego życiowego doświadczenia i mądrości .

No, nie wiem... myślę, że wystarczy trochę się wyciszyć pełnymi, głębokimi oddechami, a rozwiązanie, które w środku czeka - samo wypłynie na wierzch. To wystarczy za całe lata doświadczeń.
Ja też nie mam na celu spierania się. Teraz już wiem jak można przeżyć życie w radości i zgodzie z samym sobą i ... staram się podsunąć proste rozwiązania tym, którzy szukają rozwiązania swoich problemów. ...  wyświetl więcej

  Gamka  (www),  20/11/2009

Bardzo ciekawy artykuł .
Moim zdanie to od dwojga kochających się ludzi zależy tylko jak to ich wspólne życie będzie się układało.
Mieszkanie z rodzicami czy teściami nawet gdy są cudowni nie daje małżonkom poczucia wolności i stabilności w związku jakie mogą stworzyć we własnym mieszkaniu - obojętnie jakim ale własnym z własnym bagażem doświadczeń, problemów i radości.

  elena  (www),  26/11/2009

To czy mieszkanie z teściami wpływa na małżeństwo, tego nie dowiadujemy się na starcie wspólnego zamieszkania. Ogrom par dopiero po latach przyznaje, że ta decyzja była błędem i stała się początkiem porażek. Tłumione emocje, reakcje, własne a nie wspólne z teściami problemy, brak intymności, bo wybaczy pani ale nago po domu przed teściami chodzić się nie da, nie mówiąc o miodowym pożyciu i braku s ...  wyświetl więcej

mieszkam z rodzicami, ale ani wiktu ani opierunku od nich nie mam - sama wszystko opłacam, więc ten problem mamy z mężem z głowy.
A co do spontaniczności współżycia jakoś z tym problemu nie mam - choć mieszkam nie tylko z rodzicami, ale 3 siostrami i dzieckiem... także punkt widzenia, zależy od siedzenia, jak mówił prix poniżej.

  pirx,  26/11/2009

"brak intymności," Zgadza się, to jest główny minus mieszkanie z teściami . Chyba , że dom wielki, a teściowie wyjątkowo dyskretni ;)
Osobiście uważam , że młode pary, jeśli to tylko możliwe, powinny mieszkać osobno . Ma to chyba jednak więcej zalet, niż wad . Człowiek wtedy jest bardziej odpowiedzialny . Wie , że może liczyć tylko na siebie . Nikim się nie wysługuje .
Mnie się wydaj ...  wyświetl więcej

zgadzam się - my mieszkamy z rodzicami, ale jesteśmy samodzielni finansowo. Płacimy rachunki, jedzenie i wszystkie opłaty także obciążeniem nie jesteśmy. A dom jest na tyle duży, że o intymności też mogę powiedzieć:) więc chyba mam szczęście

  elena  (www),  27/11/2009

Mieszkanie z rodzicami to kontynuacja " nieprzeciętej pępowiny". Kazdy dom i własna rodzina, to odrębne państwo i odrębne zasady. Mieszkanie z rodzicami nieuchronnie prowadzi do.................. rozwodu. Odwiedziny to nie to samo co mieszkanie na stałe razem. Jest różnica pomiędzy mieszkaniem z rodzicami, czekając na ukończenie budowy wlasnego mieszkania, a jest różnica deklarować się na mieszkan ...  wyświetl więcej

nie zgadzam się- wspólne mieszkanie z rodzicami wcale nie musi prowadzić do ROZWODU! brednia...

  pirx,  26/11/2009

Ale, jeśli mamy byś sprawiedliwi, i samodzielne mieszkanie nie gwarantuje udanego związku . Niestety na to chyba nie ma jednej, uniwersalnej recepty . wszak są pary, które zdawałoby się , mają wszystko (dom , pracę, ogólny komfort ) i się rozpadają . Są i pary, które nie mają prawie niczego, niemal wiatr wiecznie w oczy i są ze sobą szczęśliwe . Szczęśliwe ( w miarę) pożycie chyba zależy głównie o ...  wyświetl więcej

Związek krótki i ciekawy? Czy może długi i nudny? Oto między czym możemy wybierać.Oczywiście nie twierdzę, że nie ma małżeństw długich i ciekawych, ale tu w grę wchodzą już pieniądze, a tych jak wszem wiadomo mamy zawsze za mało. Więc? Proponowałbym PLANOWANIE i PRIORYTETY. A że o tym można by książkę napisać więc? Poczekam na jakąś wolną chwilę i postaram się coś nasmarować w innym terminie. Pozdrawiam Cię Magdo F i gratuluję świetnego pióra.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska