Login lub e-mail Hasło   

O pracy z pijanymi

Stojący pod pubem bramkarz spojrzał ze zrozumieniem na młodego Rosjanina, ten kręcąc głową odpalił papierosa. Zmęczony gonitwą uliczną, w końcu odzyskał lusterko swojego samocho...
Wyświetlenia: 996 Zamieszczono 22/10/2009

Stojący pod pubem bramkarz spojrzał ze zrozumieniem na młodego Rosjanina, ten kręcąc głową odpalił papierosa. Zmęczony gonitwą uliczną, w końcu odzyskał lusterko swojego samochodu.

- Żadnego szacunku... - wtrącił Paul, ochroniarz pracujący na drzwiach lokalu.
- Żadnego... Zbyt łatwe życie, niż nie poradzisz - odparł chłopak.

 

Bo w tej pracy właśnie głównie rozchodzi się o szacunek.

 

Nasza rozmowa, wielokrotnie przerywana jest przez krzyki tłumu. Ktoś wymiotuje, stojąca na papierosie dama zakłada sobie nogę na głowę, obnażając wszystko, czego skąpy strój wieczorowy jeszcze nie odkrył. W tle słychać krzyki i odgłosy tłuczonego szkła, nagle pijana dziewczyna zajęta jedzeniem frytek ze styropianowego pudełka potyka się i upada. Umazana keczupem wstaje i krzyczy „to twoja wina” do najbliżej stojącego mężczyzny. W międzyczasie ulicą przebiega nagi mężczyzna w stroju kąpielowym z filmu „Borat”. Grupka dziewczyn z przyciasnymi butami w rękach, chodzi po rozbitym szkle nie robiąc sobie nic z tego. Za obrażoną dziewczyną idzie chwiejnym krokiem chłopak, zatrzymuje się przy grupce ludzi i krzyczy „mam wielkie jaja”, po czym wyjmuje je na dowód. Pośrodku tłumu spaceruje uśmiechnięta policja.

 

Nie jest to fikcja, lecz rzeczywistość weekendowa na wyspach. Zmartwieniem brytyjskiego rządu nie jest już nadmierna konsumpcja alkoholu, lecz plaga picia dla szybkiego upicia się (ang. - binge drinking). Dane statystyczne, niezależnie od źródła, są zatrważające. Odpowiednie organy decydują się na walkę z tym zjawiskiem, poprzez wprowadzenie restrykcyjnych praw licencyjny, ograniczającym godziny w których można kupić alkohol oraz odbierając licencję punktom, które do tej pory mogły sprzedawać alkohol nieznacznie dłużej. Lecz to nie sklepy są tutaj głównym zaopatrzeniem, ale miejsca takie jak puby i kluby. Takie miejsca również znalazły się na czarnej liście i rząd planuje wkrótce zapobiec zjawisku poprzez wprowadzenie ponad 60-procentowej podwyżki podatku na alkohol. Pomimo iż ceny alkoholu w pubach i klubach wzrosły drastycznie z powodu kryzysu, zjawisko picia na umór wcale nie zmalało. Bo czy można tak łatwo wyplewić narodowe obyczaje i tradycje? Są one tutaj równie silne, jak nasza polska wigilia i zwyczaj łamania się opłatkiem, z tą różnicą, że tutaj na wyspach każdy dzień jest dobry aby świętować. Dwa lata temu, ponad 73 procent ankietowanych mężczyzn, 58 procent kobiet i 21 procent dzieci w wieku 11-15 lat przyznało się do picia alkoholu w ostatnim tygodniu. Od alkoholu nie stroni również 39 procent ciężarnych kobiet. Minister Szkocji, społeczności w której jako pierwszej wprowadzono ograniczenia licencji na sprzedać alkoholu, oficjalnie przyznał w parlamencie, że „picie na umór (binge drinking), to już sport narodowy Szkocji”.

 

Piją wszyscy. Nawet w klubie bokserskim, reprezentowanym przez zawodników zarówno amatorów jak i profesjonalnych, weekend był porą kiedy byłem tylko ja, worki i pusty ring.

 

W poniedziałek nie było lepiej, dopiero we wtorek pojawiała się elita bokserska z podbitymi oczami i zadrapaniami od pijackich wywrotek. Na czele z trenerem.
Spacerując po ulicy można się natknąć na kilkuletnie dzieci, żebrzące nie o pieniądze ale o przysługę, aby kupić im alkohol.

- W mojej pracy spotykam się z oburzeniem rodziców, których nie wpuszczam do pubu ze swoimi, nieraz kilkuletnimi dziećmi. Zdarzały się też przypadki matek przemycających do lokalu swoje nieletnie córki, którym później kupowały alkohol. - mówi Paul, który na co dzień pracuje z pijanym tłumem.

 

Jego zdaniem, praca na drzwiach do łatwych nie należy tylko na początku. Jak każdą inną pracę – trzeba ją po prostu polubić. Podstawą w tej pracy jest rozmowa z ludźmi.

- Mamy taką technikę, jak zatrzymywanie problemów na drzwiach (ang. - stopping trouble at the door), opiera się ona na prostej zasadzie, że lepiej jest przewidzieć problemy przed wpuszczeniem grupy do lokalu, niż mieć z nimi do czynienia już w środku. Wymaga to odrobiny doświadczenia, psychologii, obserwacji i przede wszystkim czytania ludzkich intencji. Większość zdradza swoje intencje jeszcze na długo zanim zamieni je w zamiary. Czytanie mowy ciała (ang. body language) i umysłu, komunikacja werbalna i niewerbalna są w tej pracy podstawą. Niestety klient pijany, to nie zawsze łatwy klient. - Zauważa Paul, który przerywa rozmowę zapytany przez przechodnia o drogę.
Należało by zaznaczyć, że tutejsi „bramkarze” w eleganckich płaszczach, pod krawatami, to prawdziwi dżentelmeni. Praca wymaga niezwykłej cierpliwości i niesamowitych zdolności komunikacyjnych.
- Oczywiście czasami się zastanawiam co ja tutaj jeszcze robię, ubrany jak na pogrzeb pośród wrzeszczącego, pijanego tłumu. Ale to są tylko chwile zwątpienia. Przed klientem nie można pokazać słabości, bo to może być gwóźdź do twojej trumny. Większość sytuacji, w których mam do czynienia z przemocą, pozostaję spokojny. Pokerowa twarz (ang. poker face), odpowiedni język ciała i stosunek do agresora potrafią zdziałać cuda. Nikt tak naprawdę nie chce cię uderzyć, gdy jesteś dla niego miły, uśmiechasz się, a na dodatek sprawiasz wrażenie że właśnie wyświadczyłeś mu wielką przysługę.

- Oczywiście nie wszyscy moi koledzy po fachu inwestują w wiedzę na temat ludzkiego umysłu i jego mechanizmów, niektórzy preferują argument siły. - Ze smutkiem stwierdza Paul.

Głównie stąd też wziął się podział na nową (new school) i starą szkołę (old school) pracy na bramkach. Nowymi nazywa się tych, którzy weszli w ten zawód po ustanowienia nowego prawa licencyjnego, wymagającego niekaralności do wykonywania zawodu – starzy natomiast to wszyscy ci, którzy kiedyś pięścią uczyli szacunku, nieraz z przyzwoleniem policji.
- Dla mnie jednak motywem przewodnim stało się powiedzenie jednego z największych angielskich bandziorów (ang. bad boys):

„Miło jest być kimś ważnym, lecz ważne jest by być miłym” - Lenny McLean

Wielka Brytania to czarny punk na mapie Europy

Statistic source – NHS Statistics on Alcohol: England 2007 [http://www.ic.nhs.uk/pubs/alcohol07]
fot 1. – all rights released (Public domain) [http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Sunny_Beach_disco_6.jpg]
fot 2. – Self made data from the World Health Organization, Creative Commons Attribution 3.0 Unported License [http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Alcohol_consumption_per_capita_world_map.PNG]

Podobne artykuły


13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 4634
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 10189
27
komentarze: 10 | wyświetlenia: 65540
27
komentarze: 6 | wyświetlenia: 23194
28
komentarze: 20 | wyświetlenia: 5963
25
komentarze: 38 | wyświetlenia: 3671
23
komentarze: 14 | wyświetlenia: 9908
24
komentarze: 26 | wyświetlenia: 5949
20
komentarze: 10 | wyświetlenia: 13720
20
komentarze: 26 | wyświetlenia: 3292
18
komentarze: 3 | wyświetlenia: 9834
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 3576
 
Autor
Artykuł



Zgrabnie ujęte,lecz brak jest głębi,przyczyn takiego sposobu na życie.A bramkarz polski niczym sie nie rożni od tego anglika.Mozna to samo zobaczyć
w niejednej balandze na d Wisła,w kraju,gdzie co ulica to i kaplica,gdzie więcej pomników swietych i krzyży niż w całej zachodnie Europie.A cuda tego typu z pijanymi są większe ,ze mózg dretwieje.I co?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska